Bunt native speakerów na UMK

14.06.07, 01:27
ja mam komentarz z innej strony...co niektórzy z nich powinni się cieszyć że
jeszcze mają pracę..nie mają zaplecza pedagogicznego, przychodzą
nieprzygotowani do zajęć, zioną alkoholem i co? I uczelnia nic, mimo skarg.
Kończyłam to 2 lata temu i dziwi mnie że niektórzy mają tam jeszcze pracę.
Niesubordynowani nativi wylatują ze szkół językowych, ale za to ma UMK pełen
luz. Kosztem studentów..i prania im kieszeni (zwłaszcza zaocznych)
    • wet3 Re: Bunt native speakerów na UMK 14.06.07, 02:33
      Czego oni sie rzucaja???! Przeciez nie maja odpowiedniego stopnia wyksztalcenia
      ku temu! Powinni byc zadowoleni, ze maja prace. We lbach im sie poprzewracalo.
      • realista333 Re: Bunt native speakerów na UMK 14.06.07, 09:49
        wet3 napisał:

        > Czego oni sie rzucaja???! Przeciez nie maja odpowiedniego stopnia wyksztalcenia

        Jeśli tak, to czemu UMK ich zatrudnia?

        > ku temu! Powinni byc zadowoleni, ze maja prace. We lbach im sie poprzewracalo.

        nie, to UMK powinno być zadowolone, że ma ludzi do ciężkiej i niewdzięcznej pracy.
        • nineveh Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 16:00
          Ci Panstwo nie maja odpowiedniego wyksztalcenia. BA jest mniej wiecej
          odpowiednikiem polskiego licencjatu. Sama znajomosc jezyka nie jest wcalee ich
          zasluga, jest to przeciez ich jezyk narodowy. Jesli chca wiecej, nikt im
          przeciez nie broni UZUPELNIC STUDIOW a potem - jak porzadnemu czlowiekowi
          przystalo - kontynuowac kariere uniwersytecka. Zatrudnienie ich na pelen etat
          byloby dyskryminowaniem polskich wykladowcow i lektorow, znajacych wspaniale
          jezyk obcy, a w dodatku majacych odpowiednie wyksztalcenie i doswiadczenie.
          Wszyscy przeciez wiemy, ze angielskie uczelnie ze swoim poziomem (zwlaszcza na
          Graduate Studies - czyli tym, co konczy sie z tytulem BA) nie dorownuja polskim.
          • tetlian Moda na strajki 18.06.07, 18:38
            Ależ nastała ostatnio moda na strajki.
            • jakub.wojewodzki PhD 18.06.07, 19:58
              Moich 2 kolegow Amerykanow CHETNIE znalazloby prace w Polsce.
              jeden ma JD z Prawa (nie tam jakies MARNY licencjat/MsC z AUSTRALI!),
              drugi MBA z Harvard.
              Czy moze ktos podeslac informacje na jakich zasadach moglby sie tam czasowo
              zatrudnic? Bez PhD NIKT nie marzy nawet o pracy jako FACULTY na uczelni.
              Bezczelnosc taka to widze moga miec tylko w Polsce!

              Uwazam ze CI "NATIVE SPEAKERZY" z BsC to maja RAJ w Polsce i niezle pretensje!
              Bezczelnosc! Jeszcze Wam za chwile powiedza ze ich DYSKRYMINUJECIE!
              Nie wystarczy umiec jezyk. Nalezy tez MIEC ODPOWIEDNIE WYKSZTALCENIE
              by uczyc na uczelni!

      • marzennka77 Re: Bunt native speakerów na UMK 25.06.07, 13:45
        Bunt tych nauczycieli wskazuje na szerszy problem, na nagminne lamanie prawa
        pracy przez UMK. Rzecznik UMK uzywa argumentu, ze ci nauczyciele nie sa
        odpowiednio wyksztalceni. A ja na to jemu: jestem doktorem (dr z wyroznieniem),
        wczesniej tytul najlepszego absolwenta UMK, publikacje, sukcesy... Argument o
        braku wyksztalcenia odpada. A jednak jestem zatrudniana tak samo jak owi
        nativi. Co mieisiac podpisuje sie ze mna umowe o dzielo (dodam, ze na zajecia
        dydaktyczne nie wolno takiej podpisywac!) - w porzadku roku mam ok. 500 godzin
        zajec dydaktycznych jako lektor jezyka polskiego jako obcego. Oczywiscie ciesze
        sie, ze mam prace, ale dwa lata takiej formy zatrudnienia, bez zadnych praw, z
        wyplata, ktora czasem po trzech miesiacach przychodzi, daly mi w kosc.
        Niestety, na etat naukowy, o ktory staral sie moj promotor, nie mam szans, bo
        nie naleze do towarzyskiego kregu, ktory o przyznawaniu etatow decyduje.
        Naprawde zaluje, ze bylam tak dobra studentka i doktorantka, bo to pieprzone
        prowinconlane UMK na to nie zasluguje. Planuje wyjkazd za granice. Tym nativom
        tez to radze, bo tu sie na pewno nic nie zmieni.
    • gatling Re: Bunt native speakerów na UMK 14.06.07, 06:47
      Bloody foreigners... coming here, taking our jobs, putting honest people out of
      work... won't someone think of the overqualified [read: w/ a stack of diplomas]
      and underskilled [read: can't teach for sh*t] barely-Anglophone Polish
      teachers?! I weep for humanity. ;_;

      Dla studentow filologii niezbedny jest kontakt z zywym jezykiem. Native
      speakerzy sa w tym lepsi niz MTV. UMK powinno wyprostowac sytuacje z
      zatrudnieniem i miec nadzieje, ze nie zniechecili sie jeszcze do naszego
      cudownego kraju, ktory jest tak przyjazny emigrantom.
      • jakub.wojewodzki Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 20:02
        >nie zniechecili sie jeszcze do naszego cudownego kraju, ktory jest tak
        przyjazny emigrantom.


        Tak tak...Anglia i Australia to TAKIE przyjazne kraje dla Polakow.
        pierdoly!
    • realista333 Re: Bunt native speakerów na UMK 14.06.07, 09:57
      bezpartyjna napisała:

      > ja mam komentarz z innej strony...co niektórzy z nich powinni się cieszyć że
      > jeszcze mają pracę..nie mają zaplecza pedagogicznego, przychodzą
      > nieprzygotowani do zajęć, zioną alkoholem i co? I uczelnia nic, mimo skarg.


      A napisałaś skargę do kierownika jednostki albo rektora d/s kształcenia (choćby
      anonimową)? Poszłaś z tym do mediów? Jeśli siedziałaś cicho, możesz mieć
      pretensje tylko do siebie.
      Nawet jeśli piszesz prawdę, to czy to usprawiedliwia zatrudnianie ich na umowę
      o dzieło?

      > Kończyłam to 2 lata temu i dziwi mnie że niektórzy mają tam jeszcze pracę.
      > Niesubordynowani nativi wylatują ze szkół językowych, ale za to ma UMK pełen
      > luz. Kosztem studentów..i prania im kieszeni (zwłaszcza zaocznych)

      Nie wiem, czy zauważyłaś, ale UMK zatrudniając native speakerów na umowę o
      dzieło również "oszczędza", bo nie płaci składki ZUS (a ta wynosi do 80 proc.
      pensji zasadniczej). Jest to praktyka, którą poniekąd można zrozumieć (ale nie
      usprawiedliwić) w przypadku właścicieli małych firm będących na dorobku - muszą
      się "nachapać". Naprawdę postępowanie niegodne miana uniwersytetu.
      • realista891 Re: Bunt native speakerów na UMK 14.06.07, 10:36
        To jest po prostu czysta dyskriminacja!
        • krisztoff Re: Bunt native speakerów na UMK 14.06.07, 10:57
          Studiuje na tym kierunku. Tak, Realisto, byly przypadki ze native speakerow
          odwolywano po skargach studentow, a iles osob zniknelo bez potrzeby interwencji,
          i dobrze, bo byly ewidentnie niekompetentne. Akurat tych osob o ktorych mowa w
          artykule to nie dotyczy, i jasne, rozumiem, ze kazdy by chcial miec etat (ja tez
          jak skoncze studia, he he). Ale proponuje zauwazyc, czego chyba nie dostrzegli
          dziennikarze, ze protestujacy to nie sa jedyni "natywni" na anglistyce. Jest tez
          profesor i MA (czyli powiedzmy magister) - i co? Oni jakos nie protestuja? Nie
          groza strajkiem? Nie boja sie o swoja przyszlosc? Coz za dziwny zbieg
          okolicznosci :)
          • elephant_tusk Propozycja rozwiązania problemu 18.06.07, 13:20
            Może by tak zachęcić tych native speakerów do skończenia studiów magisterskich
            na UMK? Prawdopodobnie nie będą mieli żadnych większych kłopotów językowych,
            podszkolą się w literaturze, może historii języka itd. (nie znam programu, więc
            nie chcę się wymądrzać). Po 2 latach zdobędą kwalifikacje, które są zapewne
            honorowane także poza Polską, więc zysk będzie podwójny. Może UMK zafunduje im
            te studia albo chociaż zapewni ulgi? Może zatrudni ich na zachętę na etacie
            czasowym pod warunkiem kontynuacji studiów, z możliwością przejścia na etat
            stały po ich ukończeniu? Może celowe byłyby studia w trybie indywidualnym?

            Nie sądzę, żeby osoby te miały za mało czasu na takie studia. Przecież
            przeznaczone są one dla Polaków, więc dla nich powinny być stosunkowo łatwe.
            • krisztoff Re: Propozycja rozwiązania problemu 18.06.07, 20:14
              > Może by tak zachęcić tych native speakerów do skończenia studiów magisterskich
              > na UMK?

              Nie strasz innych studentow :) Ale to znowuz nierealne. "Na etacie czasowym pod
              warunkiem ukonczenia studiow" to kiedys zatrudniano na asystenow osoby ktore
              robly doktorat, co rozwiazywalo dwa problemy: oni mieli jakies poczucie
              bezpieczenstwa i perspektywy (czyli dokladnie to czego chca dzisiaj nativi), a
              uczelnia wiedziala ze inwestuje w ludzi, wychowuje ich sobie i bedzie miec
              pracownikow ktorzy "wiedza gdzie co lezy". Wiele osob ktore w tej chwili ucza na
              anglistyce przeszlo, z tego co wiem, taka droge, i to sa przewaznie sensowne
              osoby, generalnie zreszta osoby ktore tu studiowaly albo studiuja (doktorat)
              widac ze maja inne podejscie do studentow, sa w stanie bardziej sie wczuc w
              rzeczywistosc od tej drugiej strony, wiec studenci tez na tym zyskuja.

              Ale - surprise surprise! - juz sie tak nie robi, w sumie nie wiem z jakich
              wzgledow. Jak nie ma w czyms sensu i na poziomie praktycznym widac same straty,
              to pewnie zysk jest gdzies na gorze dla administracji, czyli chodzi o finanse...
              :) Wie ktos skad taka zmiana polityki? Czy naprawde UMK tak cienko przedzie ze
              nie stac go na etaty i wybranie na nie najlepszych osob? Oczywiscie pytanie skad
              wiedziec kto jest "najlepszy" :) Ale kogo mozna lepiej ocenic niz ludzi ktorzy
              juz tu pracuja, w czasie studiow czy na umowy, jak ci nieszczesni nativi?
      • krisztoff Re: Bunt native speakerów na UMK 14.06.07, 11:25
        > Nawet jeśli piszesz prawdę, to czy to usprawiedliwia zatrudnianie ich na umowę
        > o dzieło?

        Yo man, etaty dla wszystkich, fajt da ivil system :P Pelne poparcie, tylko czy
        to faktycznie pisze "realista"? :)
      • bezpartyjna Re: Bunt native speakerów na UMK 17.06.07, 12:07
        jedno sprostowanie - nazwisko podobne, więc się pomyliłam - był taki jeden i
        wyleciał, wcześniej był drugi - też wyleciał ale twierdził że sam miał dosyć...
        tej trójki wymienionej w artykule nie znam, słyszałam tylko o jednym z nich,
        raczej ok,opinie.
        Co do kasy jaką dostają - wiedzą i na taką się godzą (przynajmniej przy
        podpisywaniu umowy) ZUS można sobie płacić samemu, albo nawet nie ZUS a do
        innych ubezpieczycieli można iść, takie są przywileje wolnego zawodu.
        Jak napisałam, był to komentarz z INNEJ< DRUGIEJ strony - oni się czują
        pokrzywdzeni jako pracownicy i to rozumiem. Ja chciałam przy okazji skomentować
        sprawę native speakerów...bardzo często niestety ci ludzie nie mają
        przygotowania do zawodu, przychodzą na zajęcia i opowiadają o swoich
        wczorajszych imprezach byle czas zleciał. Skargi składaliśmy, ale by kogoś
        wywalić od zaraz, trzeba większego przewinienia. I zdażyło się, ale nie na
        naszycg zajęciach. Jeden poleciał... I to taki któremu też w sumie na kasie nie
        zależało, ma w Anglii super forsiatą rodzinę a pracę we wschodnioeuropejskim,
        postkomunistycznym kraju traktuje jako frajdę, swego rodzaju "ciekawe
        doświadczenie"; wkurza mnie impertynencja tych osób (nie wszystkich oczywiście),
        wydaje im się że przez to że mają piękny akcent, to reszta będzie na kolanach.
        Nie trzeba z MTV, można z BBC, tam przynajmniej standard lub RP, a niektórzy
        native też regionalizmami walą...
        • klaryska do bezpartyjna 18.06.07, 15:41
          kobieto Ty chyba wogole nie zdajesz sobie sprawy na jakie klopoty dna
          codzienniego trafia obcokrajowiec nie bedacy na stalym etacie.

          Podejrzewam ,ze nie wszystkie banki nie wszystkie urzedy itd itd. sa dostepne
          dla takiej osoby.

          Nie jestes obcokrajowcem nie znasz tematu. Placenie za ZuS to jedna sprawa, etat
          to podstawa dla doroslego czlowieka, albo zakladasz rodzine, masz dzieci, i
          osiedlasz sie w PL, albo zyjesz na wariackich papierach, ale ile lat mozna tak
          funcjonowac.
          Polska ma bardzo nieprzyjazne prawo dla obcokrajwcow, a UMK jeszcze zwieksza
          klopoty.
          • jakub.wojewodzki !!!! 18.06.07, 20:23
            klaryska napisała:

            > kobieto Ty chyba wogole nie zdajesz sobie sprawy na jakie klopoty dna
            > codzienniego trafia obcokrajowiec nie bedacy na stalym etacie.


            ja mieszkam za granica. nie wiesz JAKIE klopty ma obcokrajowiec. to normalne ze
            KAZDE panstwo preferuje sowich obywateli. Chcesz zeby w Polsce bylo INACZEJ? a
            czemu?

            > Podejrzewam ,ze nie wszystkie banki nie wszystkie urzedy itd itd. sa dostepne
            > dla takiej osoby.
            > Nie jestes obcokrajowcem nie znasz tematu.

            jestem OBCOKRAJOWCEM POZA POLSKA


            > Polska ma bardzo nieprzyjazne prawo dla obcokrajwcow, a UMK jeszcze zwieksza
            > klopoty.

            A inne kraje maja JAKIE? Nawet WIZY sie nie da latwo dostac a co dopiero
            protestowac sobie w taki sposob!
            • klaryska Re: !!!! 28.08.07, 02:01
              jakub.wojewodzki napisał:

              > klaryska napisała:
              >
              > > kobieto Ty chyba wogole nie zdajesz sobie sprawy na jakie klopoty dna
              > > codzienniego trafia obcokrajowiec nie bedacy na stalym etacie.
              >
              >
              > ja mieszkam za granica. nie wiesz JAKIE klopty ma obcokrajowiec. to normalne ze
              > KAZDE panstwo preferuje sowich obywateli. Chcesz zeby w Polsce bylo INACZEJ? a
              > czemu?
              >
              > > Podejrzewam ,ze nie wszystkie banki nie wszystkie urzedy itd itd. sa dost
              > epne
              > > dla takiej osoby.
              > > Nie jestes obcokrajowcem nie znasz tematu.
              >
              > jestem OBCOKRAJOWCEM POZA POLSKA
              >
              >
              > > Polska ma bardzo nieprzyjazne prawo dla obcokrajwcow, a UMK jeszcze zwiek
              > sza
              > > klopoty.
              >
              > A inne kraje maja JAKIE? Nawet WIZY sie nie da latwo dostac a co dopiero
              > protestowac sobie w taki sposob!



              Wizy -raczej powiedzmy pozwolenie na pobyt.


              Ale we wszystkich znanych mi krajach europejkich jezeli masz prace , to masz
              prawo do wielu rzeczy. A przynajmniej w wielu zwiazki zawodowe nie pozwalaja na
              rozne dziwne rozwiazania.
        • khrystene Re: Bunt native speakerów na UMK 23.06.07, 00:34
          Dodatek:

          Dostalysmy Umowe w Grudniu. Zaczyna sie rok Akademicki w ..... Pazdzierniku.

          Rozumiem dlaczego ludzie nie lubia "Nativy", tez nie lubie. Maja racjie.
    • krisztoff Re: Bunt native speakerów na UMK 14.06.07, 11:22
      E no, bez przesady, jesli dobrze identyfikuje "zionacego alkoholem" to sie
      wreszcie pozegnal :) Tak samo jak maniak religijny czy pare innych okazow.
      Chociaz co czlowiek czasu przez nich stracil... Jak juz uniwersytet raz znajdzie
      jakichs normalnych ludzi, to moglby wysuplac pieniadze/etaty/co tam jeszcze,
      zeby ich zatrzymac. Ale to samo dotyczy wszystkich pracownikow, nie tylko
      nativow. Jak sie nieoficjalnie rozmawia, to tez nie wiedza na ile i czy tu
      zostana, tylko jest ta roznica ze Polacy pewnie nie zastrajkuja... I niestety,
      czy to z nativami czy Polakami, raczej nikt nie pyta o zdanie studentow, kto
      uczy sensownie i kogo by chcieli np. w przyszlych latach na swojego promotora...
      Wiec pozostaje zoladkowac sie w internecie :)
      • rozczarowana-torunianka Re: Bunt native speakerów na UMK 14.06.07, 23:11
        ale ktoś te internetowe narzekania czyta, więc może warto;)

        A UMK chciałoby mieć native speakera najlepiej za darmo. Ciekawe dlaczego
        zatrudniają ludzi "bez kwalifikacji", jak twierdzą. To jakaś paranoja!
        • wet3 Re: rozczarowana-torunianka 15.06.07, 01:27
          rozczarowana-torunianka napisała:

          > ale ktoś te internetowe narzekania czyta, więc może warto;)
          >
          > A UMK chciałoby mieć native speakera najlepiej za darmo. Ciekawe dlaczego
          > zatrudniają ludzi "bez kwalifikacji", jak twierdzą. To jakaś paranoja!

          Kochana torunianko. Jesli ci ludzie sa na uniwerku, to bezwarunkowo musza
          spelniac przepisane wymogi odnosnie ich studiow oraz dyplomow. Inaczej beda
          tacy sami jak mgr Kwasniewski. Oni tych warunkow NIE spelniaja! Zgadzam sie z
          decyzja Uniwersytetu. Pozdrawiam.
          • rozczarowana-torunianka Re: rozczarowana-torunianka 15.06.07, 10:13
            Drogi wet-cie3, ja nie bronię tych ludzi, którzy nie mają odpowiednich
            kwalifikacji do kształcenia studentów. Mnie tylko zastanawia schizofrenia władz
            UMK, wg których człowiek o określonych kwalifikacjach nadaje się do kształcenia
            studentów, o ile jest zatrudniony na umowę-zlecenie, a nie ma kwalifikacji do
            kształcenia tychże samych studentów, jeżeli zatrudni się go na umowę o pracę. I
            to jest paranoja! Zaczynam rozumieć dlaczego Kafka ma być wycofany z listy lektur;)
            • dagmaram Re: rozczarowana-torunianka 15.06.07, 12:41
              UMK jest w tej chwili najwiekszym pracodawca w Toruniu i pokazuje jak moze
              traktowac swoich pracownikow. Przede wszystkim, jezeli nativi nie nadaja sie do
              uczenia to jakim sposobem w ogole zostali zatrudnieni? po drugie, zgadzam sie ze
              w takim razie nie powinni byc zatrudniani, jezeli nie maja odpowiednich
              kwalifikacji, ale zdecydowanie jest w ich umowach jakas paranoja - pracjuja na
              umowy zlecenia od pazdziernika do czerwca (bez okresu wakacji) juz 3 rok...
              dostaja pensje po ukonczeniu umowy, czyli w lipcu.... lub sierpniu... lub
              wrzesniu... po trezcie oczywiscie, ze nie maja polskiego mgr, ale chyba wszyscy
              sie zgadzaja co do tego, ze swoj licencjat maja z literatury, lingwistyki itp
              wiec sa o niebo lepsi jezykowo od licencjatow polskich... chocby przez to ze sa
              nativami.

              podpowiem jeszcze jedna rzecz. istotnie na umozy zlecenie zatrudnionych na
              uniwersytecie jest conajmniej 100 osob uczacych, bo rektorat w ten sposob
              oszczedza na zusach itp, oczywiscie latwiej jest powiedziec, ze nie ma etatow,
              ale przepraszam, rozumiem, ze REKTOR NIE JEST WLADNY STWORZYC ETATOW, wiec kto jest?
              • khrystene Re: rozczarowana-torunianka 15.06.07, 18:20
                1. Umowa o DZIELO, nie Zleczenie.
                2. Tylko UMK nie zauwaza BA Hons + Grad Dip na Magister.

                To jest proste Dyscryminacja.
                • rozczarowana-torunianka Re: rozczarowana-torunianka 15.06.07, 18:27
                  no, jak umowa o dzieło, to kolejna wpadka UMK chyba bo jakież to dzieło jest
                  wynikiem tej pracy?

                  UMK ślepe jest i chciwe;)
                  • krisztoff Re: rozczarowana-torunianka 15.06.07, 20:10
                    Dzielo moze byc niematerialne, Rozczarowana :) a taka umowa jest dla UMK pewnie
                    wygodniejsza, bo wtedy nie placi sie o ile wiem skladek. Prawde mowiac troche
                    mnie bawi strajk osob, ktore, po pierwsze, wiedzialy co podpisuja, a po drugie,
                    juz wlasciwie nie pracuja skoro im sie skonczyla umowa, nie? :) Dosc
                    surrealistycznie to dzis wygladalo (bo egzaminy sie odbyly, tylko pilnowali
                    doktoranci - tez nie pracownicy na etacie!), tak ze Monty Python...

                    Ale jest trzecie dno, i to mnie juz nie bawi, czyli polityka UMK, ktora studenci
                    czuja na wlasnej skorze. Taka umowa o dzielo jest OK jak sie jest jak ja
                    studentem czy robi tlumaczenia na boku - ale dopoki UMK bedzie takie cos
                    proponowac wykladowcom, a nie panom od skopania ogrodka, to mozemy sie dalej
                    spodziewac procesji roznych lepszych i gorszych (oj nieraz gorszych, padaly juz
                    tu przykaldy) nativow, ktorzy beda to traktowac wlasnie jak "fuche na boku" i
                    nie zagrzeja miejsca. I nie tylko nativow. Jak patrze w indeks to przez ostatnie
                    lata uczyli mnie glownie albo nativi albo doktoranci albo inne bardzo mlode
                    osoby ktore po zajeciach lecialy do prywatnych szkol jezykowych.

                    Czy naprawde nie lepiej by sie oplacalo zatrzymac ten korowod i wylowic chocby
                    mniej (bo etat rozumiem drozszy) ale najsensowniejszych osob? Sorry Winnetou,
                    ale wiekszosc z nich, poza paroma wpadkami, jest bardziej student-friendly od
                    wyzszej kadry z tytulami przed nazwiskiem... Idealem by bylo gdyby cos do
                    powiedzenia mieli studenci :) Tak, wiem, od przypadku do przypadku daja te
                    ankiety do wypelnienia, ale to fikcja. Moze jakis plebiscyt albo mozliwosc
                    wysylania komentarzy netem? Ech, marzenia... Niejeden prof by sie okazal w
                    praktyce mniej niz BA, a mgr zostalby doktorem honoris causa :)
                • bezpartyjna Re: rozczarowana-torunianka 17.06.07, 12:25
                  Khrystene, I am sorry, since it was not my aim to accuse the native speakers
                  mentioned in the text of anything wrong, like incompetence or laziness. I just
                  wanted to highlight this problem and this article was a pretext. I understand
                  your bitterness and I hope the problem will be solved somehow.
                  Best wishes.
                  • khrystene Re: rozczarowana-torunianka 23.06.07, 00:21
                    Thank you for your comments. I'm not bitter at all. I just want justice.

                    Those that sit back and say we're not qualified should ask themselves, and the
                    University, why the HELL are we hired to work there.

                    Also, the material point is... why is it that only {and so far in my research}
                    UMK that hires on this kind of contract? Poznan had Bob France there for 4
                    years, with his "measly" BA Hons which was treated as a Magister, on 'etat'. And
                    everyone knows that Poznan is has the BEST English faculty in Poland. Does
                    everyone think that this University was somehow cheated or had the wool pulled
                    over its eyes.

                    I don't give a damn about myself. I long ago decided I would not work at UMK
                    again. But it's about time they decided how they are going to run this
                    department, and I dare say, other departments. I want them to change their
                    policy. And come hell or high water, I am intending to do that.

                    Yesterday I finished what amounted to 14 hours of oral exams. [Yesterday's stint
                    was 10 hours long.] FOR FREE. Why did I do it? Basically, because I, and Tom,
                    knew that students would freak out if they had someone who had no idea of the
                    themes discussed during the year. That the exam would be more stressful than it
                    normally is. And we didn't want that.

                    I am not interested in punishing students. All I, and my colleagues, are
                    interested in is getting what's fair and right.

                    The irony of it all will surface within the next few months... and the fish are
                    still biting, and in some places, more ferociously than ever.

                    Still, we remain, according to UMK, UNQUALIFIED.
            • krisztoff Re: rozczarowana-torunianka 15.06.07, 20:24
              > Mnie tylko zastanawia schizofrenia władz
              > UMK, wg których człowiek o określonych kwalifikacjach nadaje się do kształcenia
              > studentów, o ile jest zatrudniony na umowę-zlecenie, a nie ma kwalifikacji do
              > kształcenia tychże samych studentów, jeżeli zatrudni się go na umowę o pracę. I
              > to jest paranoja!

              Nie paranoja, niestety, tylko realizm... :) To nie jest kwestia "nadaje sie-nie
              nadaje" tylko: "warto-nie warto" zatrudnic za dana sume zlotych. Za kwote na
              umowe widac UMK uwaza ze warto, a za kwote etatowa juz nie. Myslisz ze z
              zatrudnianiem studentow jest inaczej? Do 26 lat zatrudnic cie warto, a potem jak
              trzeba by za ciebie zaplacic skladke to znajdzie sie ktos mlodszy. Owszem,
              moglby uniwersytet inwestowac w ludzi, moze mogliby nativi negocjowac lepsze
              umowy, skoro sa niezbedni i maja niewatpliwy atut, ale generalnie taki lajf, i
              widac teraz to bolesnie odkryli...
          • titta Re: rozczarowana-torunianka 18.06.07, 13:54
            > Kochana torunianko. Jesli ci ludzie sa na uniwerku, to bezwarunkowo musza
            > spelniac przepisane wymogi odnosnie ich studiow oraz dyplomow. Inaczej beda
            > tacy sami jak mgr Kwasniewski. Oni tych warunkow NIE spelniaja! Zgadzam sie z
            > decyzja Uniwersytetu. Pozdrawiam.

            Ach, rozumiem, ze wyksztalcenie nie jest wymagane, po to zeby uczyc (bo w
            przypadku zatrudnienie na etat ich obowiazki przeciez nie ulegna zmianie)tylko
            ze wzgledow formalnych?
            JAk nie maja przygotowania to NIE POWINI uczyc. A jak uniwersytet uznaje, ze
            maja wystarczajace zeby uczyc, powinien ich traktowac jak pozostalych
            pracownikow.
      • bezpartyjna Re: Bunt native speakerów na UMK 17.06.07, 12:12
        a co do prestiżu UMK i tego jak się z pracownikami obnosi... różne rzeczy
        słyszałam, dziwna hierarchia tam panuje...znam dziewczynę która robiąc doktorat
        pracuje w ichniej bibliotece, kurze praktycznie też tam ściera i od paru lat nie
        może wywalczyć etatu.Dostaje zlecenie, co roku nie wie co ją czeka, lata nie
        wiadomo gdzie byle jej ktoś ten cholerny ZUS opłacił... A ma pracę od-do,
        ewidentne złamanie kodeksu pracy. I co? Jak pójdzie się poskarżyć to wyleci i
        tyle z kariery naukowej...
        • bezpartyjna Re: Bunt native speakerów na UMK 17.06.07, 12:20
          a UMK to niejeden przykład zatrudniania ludzi na umowę o DZIEŁO gdy ewidentne
          jest zlecenie. Pracują tak ludzie na kursach językowych, w szkołach językowych i
          szkolnictwie wyższym. W takim miejsciu rządzi księgowa a nie intelektualista. Za
          dzieło nie ma składki zdrowotnej, jest tylko zaliczka podatku. Do tego dochodzi
          niejasna interpretacja ustawy o działalności gospodarczej - w wyniku tego nie
          chcą cię zatrudnić na etat ale umowy o współpracę też nie podpiszą...inna sprawa
          i inny temat. To jest po prostu pojarany kraj gdzie rządzą instytucje państwowe,
          ZUSy itp i każdy ucieka od tego jak może..
          • sneeper_1 Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 09:35
            Zamiast katowaniem pacjentow w niektorych szpitalach lepiej zajac sie alergiami.
            Oto filozofia odwracania uwagi, przypominajaca celowe niestrzelenie w pusta
            bramke i udawanie ze nie widzi pilki.Znam te osobe bardzo blisko, i wiem ze
            posiada ogromna sile sugestii ukryta pod plaszczykie niewinnej glupoty. Wiele
            osob zupelnie nieswiadomie powtarza jej pomysly, nawet w niektorych czasopismach.
        • krisztoff Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 19:52
          > znam dziewczynę która robiąc doktorat
          > pracuje w ichniej bibliotece, kurze praktycznie też tam ściera i od paru lat nie
          > może wywalczyć etatu.

          Chyba wiem o kogo chodzi. No ba, ale ona nie zastrajkuje, nie zleca sie media,
          bo co to za nius, "bibliotekarka odmowila scierania kurzow i chce szansy na
          rozwoj naukowy"? Co innego obcokrajowcy stojacy na ulicy z opaskami na rekach -
          juz nawet w regionalnych Zblizeniach mignelismy w czasie egzaminu :) a
          strajkujacy udzielili wywiadu. No ale ich poglady juz znamy, szkoda ze nie
          pokazano jakie argumenty ma przeciwna strona. Mignal mi bodaj rzecznik UMK, ale
          nic konkretnego nie dalo sie uslyszec...
    • annubis74 Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 09:32
      sama miałam na studiach zajęcia z native speakerami
      i zwykle mieli oni dyplom BA (czyli nasz licencjat po 3-letnich studiach)
      prowadzili z nami zajecia z tzw. practical english bo na tym sie znali, ale
      żadnych innych
      nie sądzę, żeby mogli sprawdzać prace magisterskie, chyba, ze tylko pod
      względem językowym
      prawdą jest, że native speakerzy mają wysokie (siłą rzeczy) kompetencje
      językowe, ale pod innymi względami ich wykształcenie nie spełnia wymogów
      zatrudniania pracowników akademickich (brak mgr, poza tym brak przygotowania
      pedagogicznego - co jest koniecznością dla nauczyciela podstawówki)
      • karu.zella Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 10:16
        Prowadze szkołe jezykowa na Wybrzezu i zatrudniam wielu nauczycieli - w tym
        native'ów. O ile Polaka (pracujacego takze np w szkole panstwowej) zatrudnie na
        umowe zlecenie, tak native speakera MUSZE zatrudnic na etacie. Wymuszaja to
        przepisy. Czyzby inne obowiazywaly w Toruniu?
        oczywista - osobna kwestia sa kwalifikacje zatrudnianych.
        • wet3 Re: karu.zella 18.06.07, 16:18
          karu.zella napisała:

          > Prowadze szkołe jezykowa na Wybrzezu i zatrudniam wielu nauczycieli - w tym
          > native'ów. O ile Polaka (pracujacego takze np w szkole panstwowej) zatrudnie
          na
          >
          > umowe zlecenie, tak native speakera MUSZE zatrudnic na etacie. Wymuszaja to
          > przepisy. Czyzby inne obowiazywaly w Toruniu?
          > oczywista - osobna kwestia sa kwalifikacje zatrudnianych.

          Twoja szkola to nie uniwersytet! Czy nie widzisz roznicy?
      • krisztoff Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 20:19
        > nie sądzę, żeby mogli sprawdzać prace magisterskie, chyba, ze tylko pod
        > względem językowym

        I tak wlasnie robia. To "sprawdzanie magisterek" w artykule faktycznie brzmialo
        mylaco. Merytorycznie to sprawdza promotor, czyli o ile wiem prznajmniej doktor :)
        • khrystene Re: Bunt native speakerów na UMK 23.06.07, 00:24
          "Merytorycznie to sprawdza promotor, czyli o ile wiem prznajmniej doktor"

          Tak? Hah! Tak wydaje sie.
    • nelly1001 niech jada do domow jak im tu zle 18.06.07, 10:30
      jakos mi ich nie zal, jestem polskim lektorem, zabieraja mi prace i czesto nie
      maja przygotowanai do zawodu, pozyczaja konspekty, ida na zajecia
      nieprzygotowani, nie znaja zasad gramatyki wlasnego jezyka i prosza o
      wyjasniainie a potem tlumacza to studentom.
      poza tym zaden Polak z licencjatem nie pracuje na uniwersytecie

      • dreamerman Re: niech jada do domow jak im tu zle 18.06.07, 11:26
        Ja również ich nie żałuję. Kończyłem kolegium językowe w Olsztynie i anglistykę na UMK i powiem szczerze, że nie poleciłbym chyba żadnego z uczących mnie wówczas native speaker'ów. Uważam, że są oni przereklamowani. Poza doskonałą znajomością języka (co w przypadku języka ojczystego nie powinno dziwić) nie mają wiele do zaoferowania, jako że w zdecydowanej większości wypadków nie mają przygotowania pedagogicznego. Jako przykład mogę podać właściciela największej obecnie prywatnej szkoły językowej w Olsztynie, który jest weterynarzem z Gujany Brytyjskiej - to tyle jeśli chodzi o "kwalifikacje" pedagogiczne :)

        Jestem nawet zdania, że native speaker'ów nie powinno zatrudniać się w szkołach i uniwersytetach, a jeżeli już, to nie powinni mieć prawa do wystawiania ocen :) Konwersacje - tak, ale nie uczenie języka (jestem bowiem bardzo ciekaw ilu z Was wiedziałoby jak nauczyć kogoś polskiego). Chyba że ta osoba może udokumentować swoje przygotowanie merytoryczne do uczenia bądź wykładania na uczelni, to oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by zatrudnić np. specjalistę od literatury angielskiej.
        • hamerykanka Re: niech jada do domow jak im tu zle 18.06.07, 16:34
          No to przechlapane. Przez rok mieszkalam z Gujanczykami Brytyjskimi (zeby nie
          bylo nieporozumien) i wiem jakim angielskim sie posluguja, mniej wiecej jak
          Hindusi u ktorych angielski jest teoretycznie jezykiem urzedowym....
      • wet3 Re: nelly1001 18.06.07, 16:22
        nelly1001 napisała: > niech jada do domow
        > jakos mi ich nie zal, jestem polskim lektorem, zabieraja mi prace i czesto
        nie
        > maja przygotowanai do zawodu, pozyczaja konspekty, ida na zajecia
        > nieprzygotowani, nie znaja zasad gramatyki wlasnego jezyka i prosza o
        > wyjasniainie a potem tlumacza to studentom.
        > poza tym zaden Polak z licencjatem nie pracuje na uniwersytecie

        Masz 100% racji. Powinni miec conajmniej magisterium.
        • khrystene Re: nelly1001 23.06.07, 00:27
          smieje sie.
      • khrystene Re: niech jada do domow jak im tu zle 23.06.07, 00:28
        Mowisz ogolnie czy o nasz?
    • mary_elx Australijka Dalecki i Anglik France 18.06.07, 13:21
      tyż mi native spikerzy!
      • chur1 Re: Australijka Dalecki i Anglik France 18.06.07, 16:48
        Nativi maja sie za profesorow bo sparawdzaja prace magisterskie? Przeciez nie
        pod kontem merytorycznym, tylko poprawnosci jezykowej.
        Uwazam, ze to skandal, ze przyjmuje sie wykladowcow bez przygotowania
        pedagogicznego i nikt nie weryfikuje ich faktycznej przydatnosci do zawodu. Na
        miejscu UMK gdybym zdecydowal sie na danie stalego zatrudnienia, to sciagnalbym
        z Anglii wykladowcow z pelnymi kwalifikacjami a wyrzucilbym te zapchajdzury tam
        skad przyszly.
        • annubis74 Re: Australijka Dalecki i Anglik France 18.06.07, 18:33
          myślisz, że ktoś kto w anglii robi karierę naukową, zostaje doktorem czy
          profesorem marzy o czymś takim jak praca w polsce za średnie pieniądze
          rzadko z wyjątkiem kilku pasjonatów (sami mielismy takiego jednego, który lubił
          poznawać kraje słowiańskie oraz słowianki)
          zazwyczaj są to ludzie ze srednimi kwalifikacjami, ale do nauczania
          praktycznego języka się nadają
          a tak trochę off topic szkoda, że gazeta zapomniała dodać, ze na niektórych
          polskich uczelniach (nie wiem czy również na UMK) zablokowano tworzenie nowych
          etatów i nawet po zrobieniu doktoratu cięzko sie załapać, wec niech m ktoś
          wytłumaczy dlaczego akurat dla nativów mają być wyjątki?
          a tak z własnego doświadczenia - pamietam, ze też kiedyś walczyliśmy o jednego
          z naszych prowadzących (też chodziło o etat), były petycje itd. jak sie facet
          załapał to od razu jakość prowadzonych przez niego zajęć spadła
          ku przestrodze dla tych studentów, co tak popierają
    • i560 Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 19:06
      Ale co to k.... jest ten UMK
      Czy nie można pisać po ludzku.
    • hapesek Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 19:39
      Tak a Polacy niech wszedzie za granicą pracują na czarno! Bo ZUS mogą sobie sami
      płacić. Sory, niestety są i ns z kwalifikacjami i też w wakacje mogą sobie
      pomarzyć o masełku i innych rzeczach za pieniądze. Kwalifikiacje nie mają nic do
      rzeczy. Zatrudnianie kogokolwiek na umowe zlecenia czy o dzieło jest skandalem.
      • euroazjata Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 20:59
        Eh
        Dwie rzeczy:

        1. native speakerzy są potrzebni w nauce języka obcego i ich obecność w tym procesie jest na jakimś etapie niezbędna. Ergo: toruńska anglistyka - jak żadna inna - nie może sobie pozwolić na niezatrudnianie obcokrajowców w charakterze nauczycieli.

        2. sposób zatrudnienia, czyli rodzaj zawieranej umowy to kwestia przyzwoitości i możliwości lub prestiżu uczelni. Jeśli szacownego uniwersytetu nie stać na opłacanie przyzwoitych etatowych pracowników z zagranicy, to nie najlepiej o nim świadczy...

        PS. minimum zdolności dydaktycznych powinno się w szkołach wyższych sprawdzać także wśród polskojęzycznej kadry. Niektórzy wykładowcy mają tytuły, a dzięki nim ciepłe posadki i za grosz umiejętności pedagogicznych :(
    • nikatie Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 20:41
      IRLANDCZYK TOMAS Anderson (chyba coś sie pomyliło temu kto pisał artykuł) to
      najlepszy native z jakim miałam w życiu do czynienia, a trochę już ich było...
      Co z tego że nie ma MA, skoro jest tak cholernie inteligentny że spokojnie
      mógłby mieć PhD? Tytuł o niczym nie świadczy, liczy się wiedza, a o tym chyba
      na UMK nie pamiętają...
      • jakub.wojewodzki PhD 18.06.07, 21:24
        >IRLANDCZYK TOMAS Anderson (chyba coś sie pomyliło temu kto pisał artykuł) to
        >najlepszy native z jakim miałam w życiu do czynienia,

        tak? a na jakiej PODSTAWIE to mowisz? wykladasz na Harvard lub Yale?
        Czy moze podobaja Ci sie jego kawaly?

        >a trochę już ich było...

        przyda Ci sie oslucahnie z roznymi ludzmi mowiacymi po angielsku.

        >Co z tego że nie ma MA, skoro jest tak cholernie inteligentny że spokojnie
        >mógłby mieć PhD?

        Ty chyba nie wiesz na JAKIEJ PODSTAWIE wydaje sie Ph.D.
        Poza tym, nie wiem czy wiesz ale BA BAKALARZ poza Polska to ma poziom
        intelektualny szkoly sredniej w Polsce.

        >Tytuł o niczym nie świadczy, liczy się wiedza, a o tym chyba
        >na UMK nie pamiętają...


        Goraco Cie pozdrawiam z Cambridge. Tego gdzie ludzie bez PhD (ale z MA)
        moga najwyzej pracowac w sekretariacie.
        • nikatie Re: PhD 19.06.07, 23:13
          > tak? a na jakiej PODSTAWIE to mowisz? wykladasz na Harvard lub Yale?
          > Czy moze podobaja Ci sie jego kawaly?

          Nie muszę wykładać na Harvardzie lub Yale żeby umieć ocenić czy facet jest
          inteligentny czy nie :] A co do kawałów, to zauważ że one też sporo mówią o
          wiedzy, doświadczeniu i inteligencji...

          > >a trochę już ich było...
          >
          > przyda Ci sie oslucahnie z roznymi ludzmi mowiacymi po angielsku.

          Nie rozumiem jaki ta uwaga ma związek z moim postem i z tematem. Na jakiej
          podstawie oceniasz czy jestem osłuchana z angielskim? A może fakt, że Ty
          masz/miałeś kontakt z ludźmi z PhD pozwala Ci to telepatycznie ocenić?

          > Ty chyba nie wiesz na JAKIEJ PODSTAWIE wydaje sie Ph.D.
          > Poza tym, nie wiem czy wiesz ale BA BAKALARZ poza Polska to ma poziom
          > intelektualny szkoly sredniej w Polsce.

          Wiem na jakiej podstawie wydaje się PhD. Ba, mam nawet posiadacza
          takiego 'cudeńka' w rodzinie :]
          A co do poziomu intelektualnego ludzi z BA, to pogadamy jak sam się BA
          dorobisz, bo wybacz, ale to co piszesz wskazuje na to, że zatrzymałeś się na
          poziomie szkoły średniej...

          Również gorąco Cię pozdrawiam, tyle że z UMK.
        • khrystene Re: PhD 23.06.07, 00:03
          BA Hons = Magister

          UWAGA: Magister NIE JEST Masters/MA.

          Nie jesteszmy glupi. Uniwersytet nie jest sprawidlywy.



      • janei Re: Bunt native speakerów na UMK 18.06.07, 21:32
        a ja miałam w Poznaniu zajęcia z writingu z Bobem Francem na II roku
        i świetnie je wspominam - pzy okazji pisania kolejnych esejów toczyly sie tam
        naprawde burzliwe i rozwijające dyskusje
        do dziś je pamiętam, a gramatykę opisową czy literaturę amerykańską jakoś mniej
        i w ogóle pisanie to byly wtedy chyba najfajniejsze zajecia:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja