<Bohater>Niesiołowski sypał kolegów w sledztwie

20.12.07, 22:28
*
cyt. za tekstem z <www.salon24.pl>
Właściwie już przestałem się dziwić. Jak to jest, że przez tyle lat media
generalnie milczą o skandalicznym zachowaniu Stefana Niesiołowskiego z lat 60
tych, kiedy w hańbiący sposób obciążył swoich przyjaciół z opozycji. Nigdy
się to tego nie przyznał ,ani również nie miał minimum przyzwoitości, aby
powiedzieć przepraszam. Mało tego był na tyle arogancki ,że sugerował , iż
jego była narzeczona , która była ofiarą jego donosów, sama zachowywała się w
czasie przesłuchań dwuznacznie.

Dla tych, którzy cenią sobie prawdę bardziej od politycznej poprawności salonu
polecam, aby zapoznali się z poniższymi fragmentami. A dziennikarzy
"Dziennika" oraz Rzepy proszę, aby tą sprawę nagłośnili w swoich mediach i
żeby całe społeczeństwo miało okazje wiedzieć. Co z tym zrobi to ich sprawa.
Obowiązkiem mediów jest informacja. Szkoda, że nie w Polsce.

1. Na s. 11-12 wspomnianego zbioru protokołów dowiadujemy się, pod datą 20
czerwca 1970 r. o godz. 15.10, iż "Stefan Myszkiewicz - Niesiołowski przyznaje
się do tego, że istniał 'Ruch', że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że
nie było przywódców".
2. W tym samym VI tomie zbioru protokołów przesłuchań, na s. 11-20, pod datą
21 czerwca 1970 r. czytamy zeznanie Niesiołowskiego, otwarcie informujące:
"Przyznaję się do winy w przedmiocie przedstawionego mi zarzutu i wyjaśniam,
co następuje..." - i tu padają nazwiska najbliższych i przyjaciół, w tym brata
S. Niesiołowskiego - Marka, Andrzeja i Benedykta Czumów, Andrzeja Woźnickiego.
3. Pod datą 25 czerwca 1970 r. Niesiołowski odsłania przesłuchującemu go
oficerowi rozszyfrowane przez niego pseudonimy działaczy "Ruchu": "Emila"
(Emila Morgiewicza), "Jurka" (Benedykta Czumę) i innych. Równocześnie
Niesiołowski starał się wyraźnie maksymalnie pomniejszyć swoją rolę w "Ruchu",
zaprzeczał swojej przynależności do "Ruchu" i współredagowania tajnego
"Biuletynu" (por. A. Echolette: "Niesiołowski sypie 'Ruch'", "Nasza Polska" z
5 grudnia 2006 r.).
4. 28 czerwca 1970 r. następuje totalne załamanie się S. Niesiołowskiego w
czasie przesłuchania, prowadzonego przez kpt. mgr. Leonarda Rybackiego z Biura
Śledczego MSW w Warszawie (por. tom VI wspominanego zbioru protokołów, s.
11-76). Niesiołowski przyznaje: "Wyjaśnienia, jakie wówczas [przed 28 czerwca
1970 r. - przyp. aut.] składałem, odnośnie mojej przynależności i działalności
w nielegalnym związku, częściowo były nieprawdziwe... Pragnę dziś wyjaśnić mój
udział w nielegalnej organizacji w sposób szczery i zgodny z prawdą...".
5. 29 czerwca 1970 r., w czasie zeznania złożonego przesłuchującemu go kpt.
mgr. Leonardowi Rybackiemu, Niesiołowski sypie własną narzeczoną Elżbietę
Nagrodzką, podając m.in. jakże ciężki w ówczesnej sytuacji dowód przeciw niej
- informację, że Nagrodzka miała - wg planu działań "Ruchu" - uczestniczyć w
akcji podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie. Odpowiedni fragment zeznania S.
Niesiołowskiego brzmi: "(...) Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną
1969 roku, jako członka naszej nielegalnej organizacji, również Elżbietę
Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m. 39. Nagrodzką zorientowałem,
kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem
Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji
podpalenia Muzeum Lenina w Poroninie".
6. Pod datą 8 lipca 1970 r. czytamy w zbiorze protokołów, że Niesiołowski
wymienia z nazwiska Andrzeja Czumę, ujawniając, iż: "Andrzej Czuma był bardzo
aktywnym członkiem naszego 'Ruchu' i inicjatorem różnych akcji (...)".
7. Szczególnie wymowny jest tekst zeznań S. Niesiołowskiego, zaprotokołowany
pod datą 11 lipca 1970 r. (s. 11-24 zbioru protokołów): "Pragnę uzupełnić oraz
sprostować pewne wyjaśnienia, jakie złożyłem do protokołów w czasie
poprzednich przesłuchań, na temat podjętej przez nasz 'Ruch' akcji spalenia
Muzeum Lenina w Poroninie. Celowo zatajałem pewne fakty, ażeby uchronić
niektóre osoby od odpowiedzialności karnej. Dziś całkowicie zrozumiałem swoje
niewłaściwe stanowisko w tej kwestii i dlatego pragnę, tak jak i w innych
sprawach, mówić tylko szczerą prawdę...".

słowa napisane przez p. Elżbietę w liście do marszałka Senatu RP Bogdana
Borusewicza z 4 grudnia 2006 r. w związku z kolejnymi, godzącymi w nią
przekłamaniami S. Niesiołowskiego: "Wnioskując także rewizję kwalifikacji
moralnych Stefana Niesiołowskiego jako senatora, który zbudował swój autorytet
na kłamstwie - jestem przekonana, że gdyby jego wyborcy oraz media w 1989 roku
znali jego tchórzliwą przeszłość, nigdy nie zostałby posłem, ani z pewnością
senatorem". Jakże wymowny komentarz do całej sprawy niechlubnego zachowania
się rzekomego herosa S. Niesiołowskiego w śledztwie nt. "Ruchu" zamieściła
Elżbieta Nagrodzka w końcowej części swego listu do naczelnego redaktora
tygodnika "Ozon" Grzegorza Górnego, pisząc m.in.: "W międzyczasie Niesiołowski
robił karierę polityka i kreował swój wizerunek herosa, który nie ugiął się w
śledztwie. Jego przyjaciele nie oponowali, mieszkałam już za granicą (...).
Wiem tylko, że przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi, kiedy
PiS reprezentujący drogie mu niby wartości narodowo-chrześcijańskie odmówił mu
miejsca na swojej liście wyborczej, zameldował się do jego konkurencji -
Platformy Obywatelskiej! I następnie, wypłacając się PO, zaakceptował rolę
pierwszego pałkarza Platformy, w jednym szeregu z 'Gazetą Wyborczą' i innymi
liberalnymi mediami, TVN, Polsatem, Tok FM czy Radiem Zet. Zaiste, długa droga
- od najemnika do wojownika! (...) Mam nadzieję, że po kolejnych przeprosinach
i opłaceniu kolejnej nawiązki, drogi moje i tego byłego wojownika, a dziś
najemnika, nigdy już się nie spotkają".
Niesiołowski zrobił ogromnie wiele dla zatajenia opisanych powyżej ciemnych
plam ze swojego życiorysu. Przypuszczalnie jednak pamięć o tamtych ponurych
dniach załamania i strachu powraca do niego wciąż w postaci męczących
koszmarów sennych i budzi w nim potrzebę bezustannej agresji jako jedynej
szansy dowartościowania!
Stefan Niesiołowski zbudował swoją pozycję polityka oraz image nieugiętego
herosa na kłamstwie. Załamał się już pierwszego dnia śledztwa i sypał nas,
swojego brata Marka, przyjaciół Andrzeja i Benedykta Czumów, i mnie, swoją
narzeczoną od pierwszego przesłuchania! Podczas gdy ja, kobieta i szeregowy
członek organizacji, przez wiele dni śledztwa twierdziłam, że 'nic nie wiem o
Ruchu' (...) Stefan Niesiołowski nie wprowadzał mnie do żadnej organizacji,
(...) znałam Czumów wyłącznie towarzysko (patrz protokół z przesłuchania
30.VI.1970 r.), on - mężczyzna i jeden z przywódców, sypał nas od pierwszego
przesłuchania (20.VI.), nie szczędząc detali. (...)
(poniższe fragmenty pochodzą z artykułu J.R Nowaka z "Naszego Dziennika".)-->
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20071220&id=my11.txt

Rozumiem dlaczego Stefan Niesiołowski taką niechęcią darzy PiS oraz IPN i
dlaczego nagle stał się takim wielkim pupilkiem gazety wyborczej. Przeszłość
która jest teraźniejszością . Bardzo aktualną. Szkoda, że 99% ludzi nie ma
pojęcia o tym jak "wielkimi opozycjonistami" byli ludzie pokroju Stefana
Niesiołowskiego
    • kdesw Re: <Bohater>Niesiołowski sypał kolegów w 21.12.07, 09:37
      Nie przepadam za jegomościem.
      • gaelic04 chodzi o prawdę sprzed wielu lat ale prawdę 21.12.07, 13:02

        Narzeczony ją wsypał bez mrugnięcia okiem. Fragment protokołu z przesłuchania
        Niesiołowskiego z 29 czerwca 1970 r. [przesłuchujący: kpt. mgr Leonard Rybacki]
        Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną l969 roku jako członka naszej
        nielegalnej organizacji również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul.
        Bydgoskiej 30 m.39. Nagrodzką zorientowałem kto jest członkiem organizacji na
        terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że
        Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia muzeum Lenina w Poroninie
        [pisownia zgodna z oryginałem]

        Protokoły hańby

        Zeznanie Niesiołowskiego dotyczące narzeczonej to nie jedyny dowód współpracy z
        MSW podczas śledztwa. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie
        Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 — 11) dowiadujemy
        się, że por. Dariusz Borowczyk z KM MO w Łodzi zanotował 20 czerwca 1970 r. o,
        godz.15.10, że Stefan Myszkiewicz Niesiołowski przyznaje się do tego że istniał
        ,,Ruch”, że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że nie było przywódców
        [pisownia zgodna z oryginałem].
        To dopiero początek. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie
        Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25170, tom VI, strona 11 -76) wynika już,
        że prominent PO zdradzał wszystkich naokoło:
        • historykii Re: chodzi o prawdę sprzed wielu lat ale prawdę 21.12.07, 16:34
          Znam sie na -śledztwach, byłem nie tylko sledzony, ale i poddawany
          pewnym metodom(...).
          To co wypisujesz, miałoby sens w postaci zdyskredytowania Stefana
          Niesiołowskiego pod jednym warunkiem:
          ...że takie informacje " puscił" przed przesłuchaniami pozostałych(!
          0
          PS
          Nie zakładasz takiej wersji, ze po uciazliwym sledztwie, po pewnych
          szykanach( nie chcesz nam wmówić, że był rozpieszczany...)wobec ich
          zespołu- mogli dojść do wspólnego wniosku( np. po przedłozeniu Im -
          twardych dowodów- (S=becja miał swoje metody!!!) wszyscy Oni- mogli
          dojść do wniosku- iż nie ma sensu dalej brnać w zaparte, bo to i
          wyrok wyższy i śledztwo coraz bardziej uciązliwe(...)!
          Nie wierzysz, ze taka sytuacja dojrzała u Nich -po próbie
          bezskutecznej obronY!? Ja tylko dedukuję i poddaję Twoje fakty
          pewnym próbom, które nazywają się
          - WERYFIKACJĄ ZE STANEM ÓWCZESNYM(...) I tyle!
          • gaelic04 ludzie wytrzymywali jeszcze gorsze śledztwa 21.12.07, 16:52
            Przesłuchania bywały b. brutalne,ale wielu je wytrzymywało w czasach
            <s>tez poddawano brutalnym śledztwom zatrzymanych i aresztowanych. problem
            Niesiołowskiego polega na tym,że kreował siebie na herosa a sypał kolegów od
            początku. Zaś wątek <narzeczonej> jest obrzydliwy gdyż nie dość że ja sypał to
            jeszcze proponował jej ślub w areszcie!!!znam wielu co przeszli stalinowskie
            areszty i więzienia, innych z okresu stanu wojennego mimo i oni nie robili z
            siebie bohaterów.
            • historykii Re: ludzie wytrzymywali jeszcze gorsze śledztwa 21.12.07, 18:06
              Zaiste-byli tacy!
              Znałem naszego Profesora( siedział kilka miesięcy w celi smierci-za
              A.K.) był " bielutki jak anioł"-podobno po I-szej nocy...).
              Był wyjatkowo skromny... a dla nas był wzorcem;
              - patrzylismy w Niego i podziwialismy Go..., nawet jak szedł
              korytarzem( na Wojska Polskiego w Poznaniu!).
    • s.pekala Re: <Bohater>Niesiołowski sypał kolegów w 25.02.08, 14:23
      Polecam lekturę innego ważnego świadka i uczestnika tamtych wydarzeń, Andrzeja
      Czumy:
      Link:
      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4878062.html
      Cytat:

      "Niesiołowski nie sypał Ruchu
      Andrzej Czuma - działacz opozycji niepodległościowej, współtwórca Ruchu i
      ROPCiO, obecnie poseł PO
      2008-01-29, ostatnia aktualizacja 2008-01-28 18:48

      W "Naszym Dzienniku" 20 grudnia 2007 r. ukazał się artykuł Jerzego Roberta
      Nowaka "Przypadki Stefana Niesiołowskiego". Autor pisze, że w śledztwie
      prowadzonym w 1970 r. przez Biuro Śledcze MSW PRL przeciwko organizacji
      niepodległościowej Ruch Stefan Niesiołowski sypał swoje koleżanki i kolegów.
      Artykuł niemal w całości oparty jest na tekstach zamieszczanych m.in. w piśmie
      "Nasza Polska" przez Elżbietę Królikowską-Avis (dawniej Łukasiewicz-Nagrodzką),
      która w tej sprawie przegrała kilka procesów ze Stefanem Niesiołowskim. Te
      zarzuty i inne insynuacje pod adresem Stefana Niesiołowskiego Jerzy Robert Nowak
      w ostatnim czasie powtarza bardzo intensywnie.

      Byłem głównym oskarżonym w grupie kierowniczej Ruchu, znam bardzo dobrze akta
      sprawy. Elżbieta Nagrodzka od aresztowania aż do 30 czerwca 1970 r . ukrywała
      swoje uczestnictwo w Ruchu. Natomiast od pierwszych chwil po aresztowaniu, czyli
      już 20 czerwca 1970 r., dwóch naszych kolegów: Wiesław J. K., ze środowiska
      warszawskiego, i Wojciech M., ze środowiska łódzkiego, mówili esbekom nie tylko
      wszystko, co wiedzieli, ale ponadto - co było bezcenne dla SB - podpisywali
      protokoły z informacjami dodanymi przez bezpiekę. I to zarówno informacjami
      prawdziwymi (np. z podsłuchu czy innych źródeł), jak i fałszywymi, wymyślonymi w
      celu podbudowania oskarżenia przeciwko nam. To właśnie ich zeznania pokazywane
      były innym aresztowanym. Niesiołowski, jak większość naszych koleżanek i
      kolegów, tylko potwierdzał lub nie cytowane fragmenty. Nazwanie takiego
      działania "sypaniem" jest nieuczciwym i krzywdzącym nadużyciem.

      Stefan Niesiołowski nigdy nie wyrzekł się zasadniczych celów i motywów działania
      Ruchu. Dla komunistów mniej ważne było, ile powielaczy czy maszyn do pisania
      skonfiskowali organizacjom komunistycznym ludzie upominający się o wolność. Dla
      komunistów i esbeków najważniejsze było, aby tacy ludzie w śledztwie, a potem
      publicznie na rozprawie wyrzekli się swoich przekonań i wolnościowych aspiracji,
      aby opluli swoich kolegów, a najlepiej również samych siebie.

      W związku z tym czuję się zmuszony przypomnieć, że po kilkunastu dniach śledztwa
      Elżbieta Nagrodzka napisała tekst znieważający nie tylko Stefana Niesiołowskiego
      i innych uczestników Ruchu, w tym również mnie i mojego brata ks. Huberta Czumę,
      choć prawie jej nie znaliśmy. Atakowała program, idee, działania Ruchu,
      atakowała Kościół. Pisała: „Nie znałam wiodącej linii działania [Ruchu], która -
      jak wyjaśnił mi oficer śledczy - kontynuowała faszyzujące tradycje NSZ-u i
      WIN-u, a więc tradycje zgoła ahumanitarne. Wówczas zrozumiałam pewne posunięcia
      organizacyjne w rodzaju »akcji poronińskiej « [próba podpalenia muzeum Lenina w
      Poroninie]. To był wielki szok. Wierzyłam bowiem bez zastrzeżeń, że ludzie tak
      prawi jak Hubert, Benedykt i Andrzej Czumowie, Marek i Stefan Niesiołowscy nie
      mogą uczynić nic, co uwłaczałoby godności człowieka. Teraz, po zapoznaniu się z
      dowodami, pojmuję całą perfidię działania duszpasterskiego Huberta,
      moralizatorskiego Stefana, ich jezuicką hipokryzję i amoralność. Z przykrością
      wyznam, że będzie mi bardzo trudno nie dzielić ludzi na przyzwoitych i katolików”.

      Nie słyszałem, żeby komukolwiek z tych znieważonych osób Elżbieta Nagrodzka
      powiedziała kiedykolwiek "przepraszam".

      Stefan Niesiołowski tak samo jak ja uhonorowany został przez komunistów wyrokiem
      siedmiu lat więzienia. Takich wyroków nie dostawali ludzie sypiący w śledztwie.
      Nie wiem, jakie dokonania Jerzego Roberta Nowaka w sprawie wolności Polski
      upoważniają go do tak brutalnego ataku na człowieka, który swój patriotyzm
      przypieczętował latami więzienia.

      Stefan Niesiołowski ma zawsze ode mnie serdeczną przyjaźń oraz wielką
      wdzięczność za to, że nie zaparł się w chwili próby naszych ideałów. Tak zresztą
      jak większość naszych koleżanek i kolegów.

      Przesłany 11 stycznia br. „Naszemu Dziennikowi” list nie został przez redakcję
      opublikowany"

      Zawsze warto wysłuchać racji różnych opcji...
      • gaelic04 sypał-A. Echolette,NaszaPolska,nr 49/2006/ 25.02.08, 20:04
        Tekst autorstwa red. Rybińskiego/Rz/ cyt. ze skrótami
        "Niesiół pospolity osiadły (Nonsator vulgaris sedesii), rodzaj irytujący
        (Sollicitare), rodzina wymownych (Grandiloquus) rząd nadętych (Morosus
        inflatus), gromada niby-wzniosłych (Pseudosuperbus lepperii A.), typ
        męczydusznych (Permolestus desudare).
        Gatunek endemiczny. Poza Polską występuje jeszcze sporadycznie w niektórych
        krajach słowiańskich. Widywany jest też w okolicach Parlamentu Europejskiego w
        Brukseli. Nigdzie nie jest jednak pod ochroną. Trwa spór, czy wpisać go na
        czerwoną listę gatunków ginących, czy raczej na listę dziedzictwa narodowego.
        Minister ochrony środowiska opowiada się za dziedzictwem narodowym, minister
        kultury za ochroną gatunków. Przejściowo chroniony immunitetem i obyczajem ludowym.
        Geneza ewolucyjna nieustalona. Niektórzy uczeni skłaniają się do przypisywania
        mu pochodzenia od konia Kaliguli (Cantherius erectus Caligullensis) albo nawet
        od zdziczałego konia Pana Jezusa (Asinus onager Christi), ale ostatnie badania
        genetyczne nie potwierdziły tych przypuszczeń opartych jedynie na podobieństwie
        pozornym. Prawdopodobnie gatunek wykształcił się pod wpływem specyficznego
        mikroklimatu i długiej izolacji w dziewiczych ostępach (Saltus inaccessus
        virginis Poloniae) od zmian cywilizacyjnych.

        Przodkiem Niesioła pospolitego jest natomiast z pewnością Niesiół jaskiniowy
        (Nonsator speluncae), którego ogryzione kości znaleziono w jaskini pod Ojcowem,
        być może tej samej, w której ukrywał się Władysław Łokietek. Z powodu braku
        materiału porównawczego nie udało się zweryfikować wspominanej przez Długosza
        legendy o bliskim pokrewieństwie Niesioła jaskiniowego ze Smokiem wawelskim
        (Draco wawelensis). A byłaby to sensacja naukowa o światowym znaczeniu.

        Osobniki tego gatunku odznaczają się średnim wzrostem, umiarkowanym owłosieniem
        i szarą szatą nawet w okresie godowym. W okresie dojrzewania dość psotne. Po
        osiągnięciu dojrzałości łatwo wpadają w irytację. Podniecony i rozdrażniony
        Niesiół pospolity zmienia barwę, w czym podobny jest do kameleona, odyma się
        groźnie i próbuje zastraszyć otoczenie, wydając z siebie przeraźliwe dźwięki
        podobne do bojowych zawołań diabła tasmańskiego (Sarcophilus harrisii), którego
        przypomina też torbą.

        Prowadzi życie stadne, ale jest niestały. Często zmienia stado i przyłącza się
        do innego. Niektórzy badacze przypisują to nietypowe zjawisko brakowi
        wykształconego węchu utrudniającego rozróżnienie swoich od obcych, ale inni
        twierdzą, że ma ten zmysł rozwinięty w stopniu doskonałym, co pozwala mu iść za
        wiatrem. Odżywia się głównie padliną i odchodami, ale nie gardzi też zdobyczą,
        którą hipnotyzuje i poraża pogardą wydzielaną przez specjalne gruczoły podgardla
        (glandula contemptii arogans), szczególnie obficie w stanie rozindyczenia
        (conditio misera meleagridis).

        Żeruje w okolicach studiów telewizyjnych, rzadziej radiowych, co naukowcy
        tłumaczą faktem, że soczewki kamer mają lepszy wpływ na proces jego przemiany
        materii niż mikrofony. Istnieją niepotwierdzone jeszcze domniemania, że posiada
        rzadką w przyrodzie zdolność multiplikacji i przebywania w kilku studiach
        telewizyjnych jednocześnie.

        Polska Akademia Nauk planuje specjalną ekspedycję dla wyjaśnienia tego fenomenu,
        o ile uzyska granty z Unii Europejskiej.

        Niesiół pospolity rozmnaża się przez zapatrzenie, toteż rzecznik praw dziecka
        wspólnie z rzecznikiem praw obywatelskich oraz nadleśnictwem spalskim
        przygotowują petycję, w której domagają się dla zachowania równowagi w
        przyrodzie i uchronienia zwłaszcza młodych, dobrze się zapowiadających,
        polityków przed mimikrą uchwalenia ustawy zezwalającej na zakładanie wnyków na
        Niesioły przed budynkami telewizji. Schwytany osobnik ma być odstawiany do
        rezerwatu ścisłego na Wiejską i tam karmiony z ręki valium i prozakiem....."
    • mac_byd Re: <Bohater>Niesiołowski sypał kolegów w 26.02.08, 01:51
      Po co o tym piszesz? Wpisujesz się w taki typowy PiSuarowy
      scenariusz!
Pełna wersja