kuj-pom
07.07.08, 20:03
Zamiast 12 metropolii - oddolne inicjatywy
2008-07-07
Wolta PO. Nie będzie sztywnej listy 12 metropolii. Każde miasto,
które dogada się z okolicznymi gminami i wykaże, że w aglomeracji
mieszka ponad 500 000 osób, będzie mogło dostać status metropolii -
dowiedziała się "Gazeta Wyborcza".
Nowe propozycje MSWiA mają ostudzić emocje, które budzi rządowy plan
stworzenia metropolii. Ogłoszony w maju projekt ustawy
metropolitalnej zakładał utworzenie 12 metropolii wokół: Warszawy,
Katowic, Poznania, Krakowa, Wrocławia, Trójmiasta, Szczecina, Łodzi,
Lublina, Rzeszowa, Białegostoku i Bydgoszczy z Toruniem.
Ustawa miała ułatwić rozwój dużych aglomeracji, gdzie ludzie często
mieszkają pod miastem, a do centrum dojeżdżają codziennie do pracy.
Aglomeracje potrzebują wspólnej komunikacji, sensownych sieci dróg i
infrastruktury, polityki mieszkaniowej. Te problemy miała rozwiązać
ustawa metropolitalna. Bo miała zmusić miasta i otaczające je gminy
do współpracy.
Ale po ogłoszeniu projektu rozpętało się piekło. Mniejsze miasta,
pominięte w ustawie, uznały to za ujmę na honorze. Pisma słali do
Warszawy samorządowcy z Kielc, Olsztyna, Gorzowa i Częstochowy. -
Powinniśmy być metropolią, bo jesteśmy duchową stolicą kraju. A w
dodatku mamy 100 tys. więcej mieszkańców niż Rzeszów - mówili
przedstawiciele Częstochowy.
Zaś Kraków obraził się na to, że rząd chce mu narzucić zasady
współpracy z gminami.
Co gorsza, wyglądało na to, że projekt nie zdobędzie większości w
Sejmie. Koalicyjny PSL zażądał najpierw, żeby metropolii było 16 -
tyle ile województw, a później, żeby ustawa wspierała też rozwój
wsi. A PiS - choć sam chciał tworzyć metropolie - ogłosił teraz, że
Platforma chce "landyzacji" kraju.
Żeby uciąć spory, MSWiA zaproponowało bardziej elastyczne pojęcie
metropolii. - Zdejmujemy z tej sprawy odium polityczności, że rząd
chce wspierać tylko rozwój wielkich miast - mówi "Gazecie"
wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna.
Dlatego zamiast „ustawy metropolitalnej" będzie „ustawa o rozwoju
lokalnym, współpracy samorządów terytorialnych i rozwoju obszarów
wiejskich".
W miejsce listy 12 metropolii pojawił się zapis, że status
metropolii dostaną aglomeracje powyżej 2 milionów mieszkańców -
Warszawa i miasta Śląska. O status metropolii będą mogły ubiegać się
też aglomeracje powyżej pół miliona mieszkańców, które będą chciały
ze sobą współpracować. Mniejsze miasta miałby więc udowodnić
rządowi, że dogadały się z okolicznymi gminami. Za to aglomeracja,
która nie chciałaby tworzyć metropolii, nie musiałaby tego nie
robić. Spokojnie mogą więc spać krakowscy samorządowcy.
Jeśli rząd zaakceptuje powołanie metropolii, powstanie w niej rada
złożona z przedstawicieli wszystkich samorządów lokalnych i wspólnie
będzie decydować o rozwoju regionu.
Pomysł podoba się ludowcom. - Metropolie muszą być oddolną
inicjatywą, nie mogą powstawać na mocy rządowego nakazu - mówi
Stanisław Żelichowski, szef klubu parlamentarnego PSL.
Jednak część samorządowców widziałaby metropolie jako kolejny
szczebel samorządu. - W miejsce powiatów ziemskich powinny powstać
powiaty metropolitalne z wyraźnie wyodrębnioną strukturą: radą
metropolii i zarządem, żeby to nie był klub dyskusyjny, ale
organizacja dysponująca realną władzą - podkreśla Paweł Adamowicz,
prezydent Gdańska i szef Unii Metropolii Polskich, skupiającej 12
największych miast. Według Adamowicza najlepiej byłoby, gdyby władze
metropolii były wybierane w wyborach bezpośrednich. Na razie jednak
nie ma na to szans. Nasi rozmówcy podkreślają, że idea ustawy się
nie zmieni: metropolie mają przyspieszyć rozwój regionów i pomóc im
zdobywać unijne fundusze. Nie będzie tworzenia dodatkowej
administracji.
- Ta ustawa nie powstaje po to, żeby zaspokoić ambicje niektórych
miast czy samorządów - mówi prof. Michał Kulesza, współautor
ustawy. - Ma stworzyć ramy do współpracy między samorządami,
rozwiązać problem chaotycznego rozwoju wielkich aglomeracji, ułatwić
tworzenie wspólnej komunikacji czy inwestycji - podkreśla Kulesza.
Jako przykład podaje Warszawę, do której dojeżdżają do pracy
mieszkańcy z pięćdziesięciu okolicznych gmin i trzeba jak
najszybciej rozwiązać problemy komunikacyjne.
Nowy projekt ustawy nie zagwarantuje metropoliom dodatkowych
pieniędzy. Wypadł przepis, że metropolie dostaną część wpływów z
podatków, po to by mieć więcej na wkład własny do unijnych
inwestycji. - Nie chcemy budzić kontrowersji, że rząd dosypuje
pieniędzy wielkim miastom - mówi jeden z naszych rozmówców z rządu.
Ale inny dodaje, że rząd będzie wspierał unijne projekty zgłaszane
przez metropolie. - Jeśli będą to dobre projekty, które będą służyć
rozwojowi regionów, będziemy pomagać w ich realizacji - mówi polityk
PO.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"