Komitet Obrony Szkoły przekonał prezydenta

03.10.08, 11:33
przypomniala mi sie pewna historia..

jechalismy kiedys samochodem przez Polske grupka osob. ladna pogoda, sielanka,
beztroskosc.. w pewnym momencie jeden z pasazerow zauwazyl, ze w jednej z
chalup we wsi przez ktora przejezdzalismy widnieje napis: "TRUSKAWKI -
KOBIALKA 10zł". krzyknal: "ZATRZYMUJ! kupimy sobie truskawki!". tak tez
zrobilem. zatrzymalismy sie a on zabral pieniadze i pobiegl do wspomnianej
chalupy..

wyszedlem z samochodu i obserwowalem go. tymczaem on, wszedl z przyslowiowymi
"butami", bez pytania i "dzien dobry", na teren posesji starszej Pani (tej od
truskawek jak sie slusznie okazalo). troche z tupetem, na pewno bez manier, i
zanim zdazyl powiedziec pierwsze slowo ta starsza Pani z krzykiem wyrzucila go
jak intruza ("Won z mojej posesji!", "Czego tu szuka!" itp)..

znajomy byl w szoku. "wyrzucila mnie jak zlodzieja" "co za glupia baba"
mowil," przeciez chcialem wydac tam pieniadze".
jechalismy dalej, on sie goraczkowal, ludzie komentowali, a ja wiedzialem ze
winni byli oboje.

on, bo bez slowa uprzedzenia, bez manier i bez "wstepnego slowa" wszedl na
"JEJ TEREN". zachowal sie jak intruz, a nie jak przyjaciel.
ona, bo zaslepiona "OBRONA SWOJEGO TERENU" przegapila okazje na pozbycie sie
kobialki truskawek i na zarobienie 10zl

dlaczego o tym mowie?
otoz mam wrazenie, ze "miasto", czyli urzednicy ktorzy mieli zajac sie
projektem "MCM" (nie wnikam czy to prezydent, przewodniczacy rady, dyrektor,
sekretarka czy sprzataczka) są jak ten mój znajomy. z pozycji "PANA" wchodzą z
butami, nie szanujac drugiej strony, nie traktujac drugiej strony powaznie i z
szacunkiem. nie traktujac drugiej strony jako partnera.

a "Komitet Obrony Szkoły" (OBRONY SZKOLY! OBRONY!! czy tylko mnie to uderzylo
po oczach?!) jest jak ta starsza babunia z chatki. biedna ale zmobilizowana
zeby bronic swojego. zacietrzewiona, slepa.

co dalej?
czesto po 'spalonym' pierwszym wrazeniu odwrocenie wzajemnego braku zaufania
jest niemozliwe (to lekcja z biznesu). miasto, podobnie jak ten moj znajomy,
musi sie wycofac z podkurczonym ogonem. a co z babunia, ktora nadal chce
skorzystac ze sprzedazy swojej kobialki truskawek? pewnie dalej bedzie klepala
biede, ale bedzie "na swoim".

ale nie chodzi przeciez ani o mojego kolege ani o babunie. nie chodzi nawet o
te truskawki (ok, troche o nie chodzi, choc to tylko i az "owoce"). CO Z 10ZŁ
ktore czekaja na "wydanie", ktore czekaja na swoje truskawki?

coz, tamtego dnia odjechalismy spod chalupy babuni i kilka kilometrow dalej,
PRZY DRODZE, stala mlodsza dziewczyna, usmiechenieta i jakby z innej epoki.
tez sprzedawala kobialki z truskawkami. gdy podjechalem i zatrzymalem auto,
sama podeszla i zaproponowala ich zakup. moj znajomy, juz skruszony i chyba po
dobrej nauczce, wyszedl z auta, przywital sie, usmiechnal, powiedzial ze
chcialby kupic kobialke truskawek i czy sprzedalaby mu itd. dogadali sie.

jaki z tego moral?
zycze sobie i nam wszystkim, zeby znalazla sie inna szkola w Toruniu, ktora
tej inwestycji nie bedzie postrzegala jako ATAKU NA SWOJA WLASNOSC, ale szanse
na rozwoj, na nowe horyzonty rozwoju sojej placowki (jako sasiedniej do
centrum) i na wyjscie z przyslowiowego "klepania biedy" (bo mniewam ze szkolom
w Polsce dalej do arabskiego Szejka anizeli blizej). na wyjscie z codziennego
marazmu. i byloby by swietnie, gdyby ta szkola sama wyszla z propozycja
wspolpracy wokol MCM do "skruszonego" Zaleskiego i jego swity urzednikow.
gwarantuje ze wowczas strony sie dogadaja.

a warto, bo pamietam ze ów swieze truskawki, zakupione tamtego pamiętnego
dnia, smakowaly wysmienicie..
    • izzo Re: Komitet Obrony Szkoły przekonał prezydenta 03.10.08, 13:45
      Ładna historia, tylko nijak się ma do opisanego przykładu. Ta historyjka byłaby
      taka: wchodzi pan, chcący kupić kobiałkę truskawek i przekonuje babcię: ma pani
      takie pyszne truskawki, wie pani co, my tu u pani zrobimy przetwórnię tych
      truskawek. Szkoda, żeby takie piękne truskawki się marnowały. Oczywiście nie
      będzie tu pani mogła już mieszkać, ale wskażemy pani nowy dom, w sąsiedniej
      wiosce, gdzie będzie pani mogła mieszkać.
      I już widzę te szkoły, które pędem biegną do prezydenta, żeby raczył zająć ich
      budynki, bo przecież to taka okazja.
      • izzo Re: Komitet Obrony Szkoły przekonał prezydenta 03.10.08, 14:05
        Poza tym obrońcom szkoły nie chodziło nigdy o to, że Centrum miałoby powstać W
        SĄSIEDZTWIE Zespołu Szkół, ale że miało powstać na jego terenie i że zajęcie
        DZIAŁAJĄCEGO internatu, warsztatów oraz części DZIAŁAJĄCEGO gimnazjum było tylko
        pierwszym etapem rozbudowy Centrum, a w dalszych etapach (sądząc po
        dokumentacji) miało nastąpić całkowite przejęcie wszystkich obiektów ZS przez
        w.w. Centrum. I o to tylko chodziło.
    • wiechl bajka dla tego, co to nie follow.. 03.10.08, 21:51
      wbrew nickowi, jednak dałaś/eś się zmanipulować propagandzie..

      a skoro lubisz bajki i przypowieści, coś w sam raz dla Ciebie:


      Siedzi Staruszka na progu chałpy, nogi do słońca grzeje..
      Kontenta kobiecina, bo truskawki pięknie w ostatnich rokach obradzają i to smakowite, że ho!
      Nawet sołtys z dobrym słowem przylazł, bo najlepsze we wsi truskawki latoś odchowała, a i to nie pierwszy raz!

      Siedzi se Babcia, z zadowolenia cmoka, aż tu nagle patrzy, oczy przeciera, a tu parobkowie obcy po zagrodzie jej łażą. Łażą, mierzą, mapy rysują, jeno Staruszki nie widzą.
      Nuż Babcia pytać, co to za mecyje, a tu odpowiedzi znikąd. Poszła w końcu do sołtysa, bo chłop nie dość, że rosły i krzywdzie zaradzić może, to jeszcze wszystko, co w wiosce gadają słyszy.

      No i - od słowa do słowa - się okazało, że idzie Nowe, i że dobrobyt większy Babuszce do zagrody wniosą. Po to i Agronoma znamienitego sołtys wyznaczyli, co to się o obcych wioskach, a i nawet królestwach naczytał z ksiąg madrych a grubych.

      No i zaczęli Nowe wprowadzać:
      Najsampierw Babuni 3 izby, sień i wygódkę zabrali na Wyższe Cele przez Agronoma znamienitego jeno pojęte. Żeby se Starowinka dalej wygodnie do chałpy wchodziła, drabinę do bocznego okna za to dostawić kazali.
      Potem w przybudówce, co tam Babcia wnuczków na noc trzymała, pomagiery i goście Agronoma znamienitego zamieszkali. Wnukom iść precz kazali, choć zaprawdę krzywda nijaka im się nie stała, bo im stodółkę na końcu wioski sołtys wyrychtował.
      Miała i Babka szałerek zacny, gdzie marmeladę wnuczkom warzyła. Co z tego.. Szałerek z drzewa. Nie uchodzi. Agronoma świta o lepszym zamarzyła i Babkę pogoniła.
      Było i poletko żyzne, morg było ze trzy, albo trzy i kwarta. Przestrzeń przyjemna, słoneczna, otwarta. Dorastały tam piękne truskawki w zdrowiu i swobodzie. Co z tego, skoro Babuszka zapomniała o wodzie! Najlepiej strumieniu, albo stawie chociaż. I nuż Agronom z pomagierami w środku pola kopać.

      Babuszka spokojna, ale tego nie zdzieżyła. Tupnęła nogą, krzyknęła i kopem w zadek Nowe w czorty pogoniła...

      Morał?..
      Gdzie dobry ogrodnik, nie trza tam innego,
      chcesz prawdę poznać, słuchaj też słabszego!..



      jak się na szczęście okazało - była to bajka z happy endem
      :o)
      • uczen_xlo Re: bajka dla tego, co to nie follow.. 04.10.08, 13:26
        Nigdy nie udzielam się na forach, bo nie widzę w tym sensu, ale,
        kiedy czytałem komentarz z bajeczką o babuni, po prostu mnie
        wmurowało.
        Jestem uczniem Xlo i nie mogę patrzeć na wypowiedzi ludzi, którzy są
        niedoinformowani, a zabierają głos z dyskusji i robią z nas
        antyeuropejskich ciemniaków.
        Przecież tu nie chodzi o to, że trzymamy się kurczowo swojego terenu
        i jesteśmy zamknięci na projekty z zewnątrz! Jak dobrze zauważył
        wiechl, tu nie chodzi o zajęcie nieużywanych obiektów, tylko G11
        (nawiasem mówiąć najlepszego w mieście), internatu, w którym mieszka
        mnóstwo moich znajomych i, w przyszłości, Xlo! Jestem pewien, że po
        porzenosinach, zespół szkół straciłby całą swoją renomę z wielu
        przyczyn. Szkoły są położone bardzo blisko dworców PKP i PKS, co
        jest bardzo ważne dla uczniów dojeżdżających. Poza tym wielu
        nauczycieli pracuje w obu szkołach i po przenosinach musieliby
        stracic pol etatu. Ale oczywiście nikt nie myśli o takich sprawach.
        Kogo obchodza uczniowie, ktorzy musieliby dojezdzac a nie kazdego na
        to stac i nauczyciele? Pewnie, najlepiej powiedziec, ze jestesmy
        zacofani i gotowi przywiazac sie do bramy zeby walczyc o szkołę bo
        nie chcemy inwestycji.
        Żałosne jest przyrownanie nas do starej wiejskiej kobiety bo MY nie
        jestesmy głupi i niewykształceni, Panie/Pani iwasntborntofollow.
        Najpierw trzeba poznać i docenić każdą ze stron a potem oceniać, bo
        kto robi odwrotnie jest ignorantem [i kretynem].
        • boczipl Re: bajka dla tego, co to nie follow.. 05.10.08, 00:11
          > Nigdy nie udzielam się na forach, bo nie widzę w tym sensu,

          Współczuję ;-)
Pełna wersja