Dodaj do ulubionych

Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko?

20.02.10, 12:05
Plakac, owszem, moze sie zdarzyc kazdemu, nawet doroslemu, ale
halasowac bez powodu, dla zabawy, w zadnym razie nie ma prawa.
Puszczanie samopas rowniez jest niedopuszczalne.
Obserwuj wątek
    • Gość: ania Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? IP: 119.42.73.* 20.02.10, 15:03
      Wlasnie podrozuje z trojka malutkich dzieci po Azji. Sa w wieku 4
      latka, 2 latka i 3 miesiace. Wszyscy sa wzorowymi podroznikami, to
      nie pierwsza taka wyprawa. Zawsze planuje dzieciom czas, szczegolnie
      na loty miedzykontynentalne. Koniecznie trzeba miec nowe zabawki
      dostosowane do wieku i zajmowac sie nimi. Puszczanie samopas?-w
      zadnym wypadku. Na dlugich trasach -o dziwo- lepiej sprawdzaja sie
      loty w dzien a nie w nocy. W nocy dziecko chce spac, lezec, zajac
      dowolna pozycje. Natomiast do startu i ladowania trzeba byc
      przypietym=siedziec.U moich dzieci budzenie i zmuszanie do siedzenia
      i zapinania pasow konczy sie histeria.
      Dla niemowlakow do 7kg, mozna zarezerwowac miejsca z lozeczkiem (w
      duzych samolotach, zwykle na trasach miedzykontynentalnych).
      Jedzenie i picie trzeba miec ze soba w zapasie na wiecej niz
      przewidziana podroz, bo rozne sytuacje moga sie zdarzyc.
      Moje dzieci nie placza, nie przeszkadzaja i swietnie razem zwiedzamy
      swiat. Ostatnio pol samolotu nas obleglo w zachwycie jakie to
      grzeczne dzieci. Recepta? Dzieci nie moga sie nudzic. Pozdrawiam.
    • zupakalafiorowa Szanowni Państwo, podchodzimy do lądowania 20.02.10, 17:08
      ..wszystkich pasażerów prosimy o zajęcie miejsc i zapięcie pasów
      bezpieczeństwa. Przypominamy, że korzystanie z telefonów.... ble ble ble...

      - Jasiu, usiądź prosto i zapnij pas - mówi do Jasia.
      - yyy nie-e - odpowiada na-oko-czteroletni Jasiu zwisając głową w dół z fotela
      - Jasiu, proszę, zapnij pas
      - nie zapnę - powtarza dzieć waląc pięścią w mój fotel
      - ALEŻ Jasiu, popatrz, na Twoją siostrzyczka, jak ma już ładnie zapięty pas
      (siostrzyczka jest niemowlakiem i raczej nie ma za wiele w tej kwestii do
      powiedzenia)
      - nie zapnę - wrzeszczy Jaś łomocząc mi w fotel
      - ależ Jasiu, proszę zapnij pas, w domku powisisz sobie z fotela, teraz Pan
      Pilot kazał zapiąć pas..
      I tak dalej, i tak dalej. Mam ochotę odwrócić się i wrzasnąć "siądź k**wa na
      dupie i zapnij ten cholerny pas....
      Ta podróż do dziś śni mi się po nocach. Siedziało koło mnie troje dzieci, a
      potem nagle pojawiło się ich więcej, wyłoniły się z miejsc na ogonie i z
      przodu samolotu jak zombiaki i zburzyły mój spokój...

      MP3, zatyczki do uszy, i najlepiej nie spać w noc poprzedzającą. Wtedy jest
      szansa, że będzie się twardo spało i nie usłyszy się rozpuszczonego Jasia,
      którego równie hałaśliwa babcia dziesięć razy "ależ prosi" by zapiął pas....
      No chyba, że Jasio będzie tłukł Ci w fotel.. Wtedy pozostaje tylko się
      urżnąć... I kupować/prosić przy odprawie miejsce na skrzydle - z uwagi na
      kiepskie widoki rodzice z dziećmi zwykle tam nie siadają.

      Problem nie leży w dzieciach. Problem leży w ich opiekunach. "Ależ Jasiu
      proszę zapiąć pas" - hehe.. "z niewysłowioną przykrością zwracam się do Jasia
      z uprzejmą prośbą, by jaśnie pan był łaskaw spełnić nieśmiałą prośbę załogi i
      poddał się jakże niewygodnej operacji zapięcia pasa na 15 minut".
      Nie mówię o niemowlakach, bo jest rzeczą normalną, że niemowlęta płaczą. Mówię
      o znudzonych, rozpuszczonych kilkulatkach.

      A pecha do nich mam takiego, że na myśl o odwiedzeniu rodziny robi mi się słabo.

      Jak już będę duża i bogata to kupię sobie linię lotniczą i zrobię loty tylko
      dla dorosłych... ;)
      • zwierze_futerkowe Re: Szanowni Państwo, podchodzimy do lądowania 12.03.10, 00:38
        zupakalafiorowa napisała:

        > Problem nie leży w dzieciach. Problem leży w ich opiekunach. "Ależ Jasiu
        > proszę zapiąć pas" - hehe.. "z niewysłowioną przykrością zwracam się do Jasia
        > z uprzejmą prośbą, by jaśnie pan był łaskaw spełnić nieśmiałą prośbę załogi i
        > poddał się jakże niewygodnej operacji zapięcia pasa na 15 minut".

        Ja kiedyś widziałam, jak nad takim "Jasiem" stały dwie stewardesy i wespół z
        jego mamcią żarliwie namawiały, żeby raczył pozwolić zapiąć sobie pas na czas
        startu. One namawiały, a samolot stał, mimo że miał pozwolenie na start! Tak,
        stał, bo samolot nie ma prawa wystartować, jeśli któryś z pasażerów ma
        niezapięte pasy (bo gdyby sobie ten nieprzypięty Jasio rozwalił durny łeb, to i
        załoga tego lotu, i linia lotnicza odpowiadałyby przed sądem!). Wyobrażacie
        sobie? Trzy dorosłe kobiety błagały gówniarza, żeby pozwolił zapiąć pas -
        zamiast wziąć i po prostu go zapiąć, bez dyskusji.
    • Gość: a Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? IP: *.206.113.29.static.telsat.wroc.pl 20.02.10, 17:09
      Z dziećmi bywa różnie. Raz wracałem do Europy z Dalekiego Wschodu - bite 11h lotu. Miałem do wyboru miejsce z przodu, obok mamy z maluchem ale gdzieś po środku. Mimo iż miejsce obok malucha miało więcej miejsca na nogi wybrałem miejsce między obleśną Niemką a jakimś Japończykiem. Niemka 50 razy wychodziła do toalety, Japoniec co chwila mnie zaczepiał i zagadywał a dziecko, obok którego mogłem wygodnie siedzieć (a z którego to miejsca zrezygnowałem)....nie zakwiliło ani razu - jak by go nie było. :P
    • Gość: alex Do wszystkich rodzicow - APEL IP: *.wroclaw.mm.pl 20.02.10, 20:07
      Byc moze nie wszyscy rodzice malych dzieci wiedza jak wyjatkowo wkurzajace
      jest jak jakis rozwrzeszczany bachor wyje albo lata po kabicie przez caly lot.
      Dlatego wezcie to pod uwage i zastanowcie sie czasami ze nie jestescie
      jedynymi pasazerami w samolocie. Pomyslcie sobie po prostu - co by bylo gdyby
      oprocz mojego 150 innych wspolpasazerow wzielo ze soba rozwrzeszczanego dzieciaka
      Udanych lotow i przede wszystkim SPOKOJNYCH lotow!
        • zwierze_futerkowe Re: Odradzam latanie LOT-em z dziećmi 12.03.10, 00:44
          Gość portalu: Nora napisał(a):

          > 4 tyg temu pokonałam z 2 dzieci (1,5 roku i 4) trasę Wawa-NY, zero pomocy, zero
          > prezentów,

          Jeśli potrzebowałaś pomocy, to trzeba było o nią poprosić. Pamiętaj tylko, że
          stewardesa to nie niańka, ma w czasie lotu inne obowiązki niż zajmowanie się
          Twoimi dziećmi.
          Pretensji o "zero prezentów" nawet nie skomentuję. Ty wsiadasz do samolotu, żeby
          się dostać z miejsca na miejsce, czy po prezenty dla dzieci?
      • jarek.p Re: Do wszystkich rodzicow - APEL 21.02.10, 10:17
        > Byc moze nie wszyscy rodzice malych dzieci wiedza jak wyjatkowo wkurzajace
        > jest jak jakis rozwrzeszczany bachor wyje albo lata po kabicie przez caly lot.
        > Dlatego wezcie to pod uwage i zastanowcie sie czasami ze nie jestescie
        > jedynymi pasazerami w samolocie.

        Otóż wyobraź sobie, że na ogół, pomijając jakieś patologie i wyjątkowych egoistów, rodzice wiedzą najlepiej, jak wyjątkowo wkurzające jest takie wycie, wiedzą to o tyle lepiej od innych pasażerów, że po pierwsze mają źródło wycia tuż obok, po drugie czują się za to wycie współodpowiedzialni.

        Piszesz "weźcie pod uwagę". OK, bierzemy. I co dalej? Mam na kolanach dziecko, półtoraroczne, wyjące od godziny, bo obniżenie ciśnienia spowodowało u niego jakieś problemy z zatokami, ssanie cukierka nie pomaga, odwracanie uwagi nie działa, dziecko po prostu wyje. Co mam z nim zrobić? Zakneblować? Wyrzucić przez okno? Też się nie da, okna się nie otwierają...
        No, słucham? Zaapaeluj proszę z konstruktywną poradą, a nie tylko ze zwróceniem uwagi na problem, bo ten, zapewniam cię, znam doskonale.

        J. (który leciał z własnym dzieckiem samolotem)
    • cartahena Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 20.02.10, 21:36
      A ja sie zastanawiam, po co rodzice wloka gdzies swoje dzieci
      samolotem? Czy dla zaspokojenia wlasnej potrzeby podrozowania? Czy
      faktycznie jest to niezbedne, zeby male dzieci przemieszczaly sie
      daleko od swojego domu? Wydaje mi sie, ze to niestety glupota i
      egoizm doroslych zmusza niemowleta i maluchy do stresu zwiazanego z
      niewygodna podroza, a pozostalych lecacych na dyskomfort. Ale
      mamusia i tatus umyslili sobie leciec na wakacje za morze, bo polska
      wies jest dla nich za malo atrakcyjna.
      • jezanta Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 21.02.10, 00:51
        A moze rodzice nie mieszkaja w Polsce i jada odwiedzic dziadkow? A moze wola 2
        godziny w samolocie od 24 w autobusie (nie kazdy ma samochod)? A moze polskie
        morze jest zimne i tloczne i taniej i o niebo fajniej jest odwiedzic znajomych w
        Chorwacji niz wynajmowac kwatery w Dabkach? A moze wygodniej i taniej jest
        leciec z Warszawy do Wroclawia niz jechac 7 godzin pociagiem? jest bo lecialam z
        6 miesieczna corka i polecam, spala cala droge. Obudzila sie sobiero w taksowce
        we Wroclawiu.
      • grodek75 Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 21.02.10, 10:02
        cartahena napisała:
        A ja sie zastanawiam, po co rodzice wloka gdzies swoje dzieci
        samolotem? Czy dla zaspokojenia wlasnej potrzeby podrozowania? Czy
        faktycznie jest to niezbedne, zeby male dzieci przemieszczaly sie
        daleko od swojego domu? Wydaje mi sie, ze to niestety glupota i
        egoizm doroslych zmusza niemowleta i maluchy do stresu zwiazanego z
        niewygodna podroza, a pozostalych lecacych na dyskomfort. Ale
        mamusia i tatus umyslili sobie leciec na wakacje za morze, bo polska
        wies jest dla nich za malo atrakcyjna.


        Już ci odpowiadam - po pierwsze nie po to mam dzieci żeby je
        zostawiać w domu z babcią, etc. Zdecydowałem się na nie świadomie i
        tworzymy rodzinę nie tylko z nazwy. Dzięki temu, że razem
        podróżujemy nie jestem tatusiem jedynie z nazwy, który po przyjściu
        z pracy pobawi się pół goziny z dziećmi, a szuka jedynie okazji by
        się ulotnić z domu na jakiś bliższy, bądź dalszy wypad.
        Idźmy dalej - napisałaś o potrzebie podróżowania rodziców. Zgadzam
        się w 100% - ja taką potrzeb mam. Tak naprawdę podróżowanie i
        zwiedzanie świata jest jednym z moich priorytetów w życiu. Min. po
        to pracuję. Czy niezbędne jest by dzieci przemieszczały się daleko
        od domu? Jeden powie, że tak, inny że nie. Ja uważam, że jeżeli
        podróżują rodzice to dzieci powinny być razem z nimi. To nie są psy,
        które na czas wakacji oddaje się do przechowalni (zresztą ja nawet
        psa bym nie oddał i dlatego go nie mam). Często spotykam się z
        argumentem, że dzieci nie będą pamiętały gdzie były. Istotnie w
        dużej mierze tak jest. Ale drugą stroną medalu jest to, że po
        pierwsze my jako rodzice będziemy zawsze pamiętali o tym, że byliśmy
        gdzieś z dziećmi, po drugie pozostają filmy i fotografie, a po
        trzcie podczas takich podróży nawiązuje się więź między rodzicami i
        dziećmi, której może na pozór nie widać, ale która procentuje na
        przyszłość.
        Podróżuję z dziećmi "od zawsze". Córka ma w tej chwili 7,5 roku,
        synek 2,5 roku. Zaliczyliśmy wspólnie sporą część Europy, wschodnie
        wybrzeże USA i nigdy nie mieliśmy z niczym problemów. Śmiem
        twierdzić, że nie byliśmy również problemem dla innych.
        Najważniejsze jest dobre przygotowanie do podróży. Z dziećmi nie
        można "iść na żywioł". Zawsze bardzo starannie planuję podróż,
        wybieram godziny lotó w których jest bardzo duża szansa że dzieciaki
        będą spały, wybieram samoloty, w których jest dostępny pokładowy
        system rozrywki, rezerwuję konkretne miejsca w samolocie, etc.
        To jest praca, którą trzeba wykonać
        jeżeli chce się spokojnie przetrwać wyprawę i nie chce się być
        uciążliwym dla innych. W sierpniu ub. roku wybraliśmy się do USA.
        Dwa dni przed wyjazdem synek skończył 2 lata. Planowanie wyjazdu
        rozpoczęliśmy już w kwietniu. Wtedy zarezerwowałem bilety, wykupiłem
        (dopłacając) konkretne miejsca w samolocie, zarezerwowałem
        odpowiednie hotele, etc. Godziny lotów zostały dobrane tak, że
        mieliśmy 100% gwarancję, że dzieci będą przez większą część lotu
        spały. I powiem ci, że nasze maluchy były najmniej dokuczliwymi
        pasażerami we wszystkich 4 lotach (lecieliśmyz przesiadką w Paryżu).
        Wsiadły, zjadły, pooglądały bajki i poszły spać, po czym obudziły
        się gdy mijaliśmy Boston.
        Tak więc nie operuj stereotypami wyniesionymi z charterów.
        I na koniec - głupotą nazwałbym raczej rezygnację z podróży w
        warunkach gdy jej odbycie jest możliwe.
      • jarek.p i "17 letnie dziewczynki" ;) 21.02.10, 10:12
        Nagminnie media pisza o "17-letnich dziewczynkach", więc 16latki to jak nic maluchy ;)

        A ja tam bardziej jestem ciekaw, co znaczy tajemniczy wyraz "destynacja" i czy naprawdę nie da się go zastąpić prostym "celem podróży".

        J.
    • pj.pj Wrzeszczące dzieci a prawa innych pasażerów 21.02.10, 10:52
      Małe dzieci w samolotach to koszmar dla innych pasażerów. Zupełnie nie
      rozumiem, dlaczego płacąc w końcu niebagatelne pieniądze mam znosić wrzask
      niemowląt i krzyki nieco starszych dzieci, których rodzice nie mają
      najmniejszej ochoty czegokolwiek w tej sprawie robić. Efekt jest taki, że za
      ciężkie pieniądze przylatuję na miejsce z migreną.

      Prawdę mówiąc, niedawno w samolocie do Londynu nie wytrzymałam i zwróciłam
      uwagę rodzicom dwojga dzieci w wieku mniej więcej 2 i 4 lat, które wrzeszczały
      i skakały po siedzeniach (dodatkowo prowokując do płaczu i wrzasku pozostałe
      maluchy na pokładzie) - stewardessy nie reagowały, bo zapewne byłby to akt
      nietolerancji wobec rodziców z dziećmi (samolot był British Airways). Pierwsza
      reakcja (polskich) rodziców była delikatnie mówiąc nieuprzejma, ale kiedy 1)
      powiedziałam, że też zapłaciłam za bilet i mam prawo do podróży w kulturalnych
      warunkach, 2) włączyli się inni pasażerowie, w tym ojciec z sześciolatkiem,
      którzy też mieli dość wrzasków, państwo spuścili z tonu i zaczęli pacyfikować
      dzieci.

      Ochrona pasażerów powinna dotyczyć też tych bez dzieci - dlaczego rodzice
      oprócz torturowania własnych pociech muszą też męczyć nas? Wrzeszczące przez
      ponad godzinę niemowlę to chyba coś nie w porządku?

      Po prawdzie po kilku niedawnych doświadczeniach byłabym w stanie płacić
      dodatkowo za "lot bez małych dzieci na pokładzie".
      • mama1dawidka apel??? wez se go wsadź w..... 28.02.10, 18:32
        no nie wiem ze mozna w ogóle takie cos napisac
        do tych co pisza o bachorach i w oogole to wy napewno dzieci raczej
        nie macie!
        noi napewno jak byliscie mali to byliscie wzorem
        ludzie opanujcie sie to DZIECI nie zadne bachory czy cos wtym stylu!!
        i dla tego ze to sa dzieci trzeba byc bardziej tolerancyjnym!
        co do podrózy z dzieckiem to ni a zadne fanaberie tylko jak juz
        ktosnapisał "rodzina" to po to jada dzieci zeby jechac chociazby na
        urlop z mamusia i tatusiem a nie zostac np z opiekunka!
        no ale wiem co po niektórzy to by nawet z obcym zostawili byleby
        tylko dziecko nie lecialo
        pozatym dziecko to tez czlowiek :0
        eh az rece opadaja jak sie to czyta
        i zycze bezdziectnym w przyszłosci grzecznych i nie nudzacych sie
        dzieciaczków
        a jak nie chcesz z dziecmi alymi leciec to jest sposób wynajmnij
        sobie prywatny samolot bedzie cichutko i nikt przeszkadzal nie
        bedzie
    • Gość: konkret Zapomniały woły, jak cielętami byly IP: 188.33.139.* 21.02.10, 11:28
      Do polaczków-krytykantów - może u was na wsi dzieci trzyma się pod kluczem w
      domu, ale w cywilizowanym świecie tak nie jest. Dzieci można spotkać wszędzie,
      m.in. - o zgrozo - w samolotach, w restauracjach, w muzeach i w wielu innych
      miejscach.
      Wole w samolocie trójkę rozbrykanych dwulatków niż jednego rodaka,
      śmierdzącego, zapijaczonego, w bermudach i klapkach plażowych założonych na
      szare skarpety, który właśnie kłóci się ze stewardessą, usiłując tym
      podbudować sobie swoje skarlałe ego.
    • Gość: neon Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? IP: *.bb.sky.com 21.02.10, 16:11
      Faktem jest ze wszelkie hałasy pochodzące od dzieci doprowadzają przynajmniej
      niektórych ludzi do szału. Ze mną jest tak samo zresztą. Ale jak już ktoś
      zauważył to w większości wypadków wina rodziców że wychowali takich małych
      skurczybyków :)

      Moje doświadczenie jest jeszcze w tej materii niewielkie (jako że najbardziej
      denerwującymi bywają dzieci w wieku 3-6 lat) ale w ciągu ostatniego roku
      lecieliśmy z naszą teraz już 14 miesięczną córką ponad 35 razy. Tylko dwa razy
      zdarzyło się że płakała i nie dało jej się uspokoić. Raz była przeziębiona a
      drugi raz nie wiadomo. Pewnie zmęczona bo to był lot z Nowej Zelandii (na
      szczęście rozpłakała się pod koniec ostatniego lotu). Takie sytuacje się
      zdarzają i są one najbardziej deprymujące dla rodziców bo i nam samym serce
      się kraje w takiej sytuacji. Nie jest to jednak w przyszłości powód dla
      którego zrezygnujemy z kolejnej podróży.

      Dodam że w ciągu ostatniego roku spotkaliśmy mnóstwo podróżujących rodzin w
      różnych częściach świata. Nie zdarzyło nam się jednak trafić na tak
      niefortunna sytuację jaką niektórzy starają się opisać jako regułę. Dzieci
      zwykle nie są denerwujące, choć zdarzają się. Takie wątki to zwykłe bicie piany.

      A dla poruszających wątek finansowy - za naszą córkę podróżując po europie
      często płaciliśmy więcej niż za bilet za nas dwoje. Opłata za niemowlę w
      tanich liniach wynosi bowiem od 80 do 140pln. Dla nas bilety zwykle kosztują
      mniej. Czy to jest argument bym domagał się nie wpuszczania na pokład
      stetryczałych bab?

      www.niepowazni.blogspot.com
      • Gość: Sandra Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? IP: *.leon.com.pl 21.02.10, 17:04
        podczas mojego ostatniego lotu siedzialo za mna dwoje dzieci wiek
        ok. 5 i 3 lata.Przez 2 godziny jedno z tych "wspanialych"dzieci
        walilo mi nogami w fotel,a siedzacy obok rodzice oczywiscie nie
        reagowali.Kiedy moja cierpliwosc sie wyczerpala i pozwolilam sobie
        grzecznie zwrocic uwage,to wyobrazcie sobie co uslyszalam z ust
        szanownego rodzica-"ale bazczelna swinia!"Wiec to,ze dzieci sie tak
        a nie inaczej zachowuja to jest tylko i wylacznie wina ich debilnych
        rodzicow.To jest wlasnie przyklad bezstresowego tak modnego teraz
        wychowywania dzieci.Zaloga samolotu powinna rozpoczac jakies
        szkolenia w kierunku radzenia sobie z malymi terrorystami i ich
        opiekunami przebywajacymi niestety na pokladzie samolotu.
        • grodek75 Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 21.02.10, 19:37
          Gość portalu: Sandra napisał(a):
          podczas mojego ostatniego lotu siedzialo za mna dwoje dzieci wiek
          ok. 5 i 3 lata.Przez 2 godziny jedno z tych "wspanialych"dzieci
          walilo mi nogami w fotel,a siedzacy obok rodzice oczywiscie nie
          reagowali.Kiedy moja cierpliwosc sie wyczerpala i pozwolilam sobie
          grzecznie zwrocic uwage,to wyobrazcie sobie co uslyszalam z ust
          szanownego rodzica-"ale bazczelna swinia!"...


          Trzeba było poprosić obsługę o pomoc, a nie jęczeć teraz na forum.
          Żałosne...
            • grodek75 Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 22.02.10, 06:18
              Gość portalu: Sandra napisał(a):
              moze ty potrzebowalbys pomocy obslugi,ja jestem na tyle inteligentna
              osoba,ze dalam sobie rade sama...


              No właśnie powyżej napisałaś jak ci poszło.
              I chwalić nie masz się czym...
              A niechęć do proszenia obsługi o pomoc najczęściej wynika po prostu
              z nieznajomości języka. I stąd zwykle biorą się frustracje takie jak
              twoja.
            • ago-ya Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 21.02.10, 22:12
              Ja osobiście nie miałbym najmniejszych skrupułów zwrócić uwagę takim osobom jak
              i oczywiście potrafiłbym zareagować na tak bezczelną odpowiedź równie chamsko i
              bezczelnie.Myślę tez że i dlatego nie byłaby taka sytuacja dla mnie żadnym
              problemem.

              Natomiast przypuszczam że jest mnóstwo osób które z nie potrafią się zachować w
              takich okolicznościach, cierpią cały lot a potem użalają się w internecie na
              niewygody lotu. W idealnym świecie może mogłyby mieć rację, ale nasz świat nie
              jest idealny i w tych okolicznościach należy się zapisać na kurs asertywności i
              nie wylewać nadmiernie swoich żalów w internecie.
              • a1ma Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 28.03.10, 23:23
                > i oczywiście potrafiłbym zareagować na tak bezczelną odpowiedź równie chamsko i
                > bezczelnie.

                I uważasz, że jest się czym chwalić??

                Uciążliwe dziecko zdarzyło mi się spotkać raz, rzeczywiście kopało w mój fotel,
                ale już po trzecim kopnięciu zwróciłam grzecznie uwagę opiekunowi prosząc, żeby
                zwrócił na to uwagę. Zwyczajnie, z uśmiechem, bez furii. Podziałało.

                Też męczą mnie płaczące dzieci, ale na to już żadnej recepty nie ma, trudno,
                trzeba jakoś to znieść. Można skorzystać z zatyczek do uszu, jeśli jesteśmy aż
                tak wrażliwi.

                Aha, dzieci nie mam i nie lubię. Ale toleruję, jak każdego innego współpasażera
                lotu.
                • ago-ya Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 29.03.10, 19:35

                  "Kiedy moja cierpliwosc sie wyczerpala i pozwolilam sobie
                  grzecznie zwrocic uwage,to wyobrazcie sobie co uslyszalam z ust
                  szanownego rodzica-"ale bazczelna swinia!"Wiec to,ze dzieci sie tak
                  a nie inaczej zachowuja to jest tylko i wylacznie wina ich debilnych
                  rodzicow"

                  Droga A1mo,
                  Tu nie chodzi o chwalenie się. Twój cytat mojej odpowiedzi odnosi się do
                  wypowiedzi powyżej. Jeśli po zwróceniu uwagi otrzymałbym taka odpowiedź to nie
                  miałbym najmniejszych skrupułów zmienić swój sposób zachowania. Jak już
                  wielokrotnie zostało to zauważone problemem nie tyle są dzieci do ich rodzice.
                  Ty miałaś więcej szczęścia i bardzo dobrze. Nikogo nie namawiam do tego by był
                  agresywny tylko asertywny. Znasz na pewno różnice między tymi słowami.
            • grodek75 Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 22.02.10, 06:21
              Ja bronię?
              W którym miejscu?
              Ja protestuję przeciwko wrzucaniu wszystkich do jednego wora.
              Mam dwójkę dzieci, z którymi często podróżuję i które nigdy nikomu
              nie przeszkadzały w czasie podróży. Niezależnie czy był to 3
              godzinny czarter, czy 9 godzinny lot przez Atlantyk.
              • Gość: asia Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? IP: *.ip.netia.com.pl 22.02.10, 11:06
                i znowu dyskusja o dzieciach w samolocie...............
                dlaczego Polacy są tacy beznadziejny w tej kwestii??latamy z trójka
                maluchów(teraz 6,4 i 2) tak ja Grodek wychodzimy z załozenia, ze to
                NASZE DZIECI i NASZA RODZINA i czas chcemy ,musimy i pragniemy
                spedzac razem.oblecielismy pół świata i jedyny burak, ktoremu dzieci
                przeszkadzały to był polaczek, który obudził najmłodszą w czasie
                lotu do US bo musiał bejrzec grenlandie-rzucił sie z drugiego końca
                samolotu i z hukiem odłonił okno oczywiscie nie zwracajac uwagi na
                pasażerów i spiace na sasiednim siedzeniu 1,5 roczne dziecko.a potem
                maiłąm pretensje,ze maluch marudz bo on musi odpocząc.cóż, na
                wyposażeniu pokładowym są zatyczki do uszu o czym go poinformowałam:-
                D aha,miejsce zdarzenie-biznes class.kultuta naszego narodu
                pozostawia swiele do zyczenie co widac słychac i czuć................
                • Gość: Sandra Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? IP: *.leon.com.pl 22.02.10, 18:38
                  do grodek 75:nie rozumiem dlaczego mnie dalej obrazasz z gory
                  zakladajac,ze nie znam zadnego obcego jezyka.Oczywiscie spierac sie
                  z toba w tej kwestii nie zamierzam.Dziwie sie natomiast,ze ty ktory
                  uwazasz sie za kulturalnego podrozujacego z dziecmi rodzica,nie
                  ganisz bezczelnego zachowania jakiego dalam przyklad.Natomiast ty
                  rownasz mnie z blotem.Pewnie dlatego,ze bylam na tyle odwazna i
                  asertywna,ze zakonczylam te wspaniala zabawe "dzieciaczkow"i
                  postanowilam nie meczyc sie przez nastepnych 7 godz.podrozy.Chcialam
                  jeszcze dodac,ze nie mam nic przeciwko podrozowaniu rodzicow razem
                  ze swoimi pociechami,bo ja takze zawsze latam ze swoimi dziecmi,ale
                  apeluje o troche kultury wobec innych turystow.
                  • grodek75 Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 22.02.10, 19:02
                    Co do twojej znajomości języków to rzeczywiście możemy zarzucić
                    dalszą dyskusję. Nie jest to tematem wątku.
                    Jednak co do czytania ze zrozumieniem to naprawdę powinnaś
                    popracować nad sobą, bo masz z tym kłopoty.
                    Cytuję co napisałem 3 posty powyżej:

                    "Ja bronię?
                    W którym miejscu?
                    Ja protestuję przeciwko wrzucaniu wszystkich do jednego wora..."


                    Czy to świadczy, że pochwalam nienormalnych rodziców, którzy nie
                    potrafią zapanować nad swoimi dziećmi?????
                    Ja napisałem jedynie, że ty uogólniasz i traktujesz wszystkich
                    rodziców jednakowo, a wszystkie dzieci są według ciebie źródłem
                    problemów w samolotach. A tak nie jest. W niejedno miejsce leciałem
                    i szczerze powiedziawszy nigdy nie spotkałem się z
                    tymi "rozwydrzonymi bachorami" opisywanymi powyżej (wliczam w to
                    swoje i cudze dzieci). Przynajmniej nie w samolotach rejsowych.
                    Czartery to osobna kwestia. Ale tam ilość dorosłych zachowujących
                    się jak bydło jest nawet większa niż niegrzecznych lub
                    niewychowanych dzieci.
    • sanpja Re: Miniporadnik. Czy leci z nami dziecko? 14.03.10, 11:49
      Lot z Hurgady latem.
      Siedzę sobie w samolocie z moim 3 letnim synkiem, obok pijany jak bela też czyjś
      synek ale tak około 40-stki.
      Wymienia ze mną dialog.
      on - <głośny beeeek> boję się latać
      ja - wszystko będzie dobrze
      podaje mi po chwili jakiś brązowy płyn nalany do plastikowej butelki
      - chhhhhhce paaaaaaani ?
      ja - nie dziekuję
      on - <głośny smrodliwy bek> a ten pod oknem ( do mego synka)
      ja - on też dziękuje
      on - <znowu bek> to dobra egipska whisky da się wypić.
      ja - dziękuję nie pijemy alkoholu.
      mój synek zasnął i spał cały lot a bekający uchlany turysta umilał mi lot z
      Hurgady do Katowic głośno bekając i plotąc trzy po trzy a na koniec zwyczajnie
      puścił pawia do jakiejś reklamówki podanej przez żonę siedzącej po drugiej stronie.

      Inny lot z Hurgady też latem

      obok mnie i mojego tym razem 4-ro letniego synka usiadła damula około 50-tki.
      Wstała bo chciała włożyć bagaż, zablokowała cały ruch i darła się na cały samolot.
      - Józek daaaaaj mi wóóóódkę. Ja chcę wóóóókę......
      Na szczęście tym razem poprosiłam stewardessę o zmianę miejsca. Zmieniła ale tej
      Pani. Siedziała za mną jakieś 5 rzędów dalej i aż ja słyszałam jak kłóciła się o
      wódkę całą drogę.

      Żenada.

      Dorośli wy jesteście o wiele gorsi niż te dzieci.
      100 razy wolę lecieć w samolocie pełnym dzieci niż pełnym pijaków i ludzi nie
      mających pojęcia czym jest dar w postaci macierzyństwa.
      Współczuję Wam samoluby.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka