Dodaj do ulubionych

LOT - kradzież bagażu nadawanego

IP: *.ibd.gtsenergis.pl 10.05.12, 23:37
Kilka miesięcy temu zostałem okradziony w trakcie trwania podróży samolotem. Pracownik lotniska po prostu wyjął sobie kilka rzeczy z bagażu nadawanego. Zaraz po odebraniu wybrakowanego bagażu na lotnisku docelowym zgłosiłem kradzież u przewoźnika (sporządzony protokół, bagaż zważony). Zażądałem odszkodowania (równowartości skradzionych przedmiotów).
Przewoźnik to konkretnie LOT. Po jakimś czasie otrzymałem odpowiedź, po przeczytaniu której się we mnie zagotowało. Z jednej strony zostałem przeproszony za całe zdarzenie ale z drugiej strony LOT całkowicie przerzucił na mnie za nie odpowiedzialność. Zasłonił się przy tym regulaminem, który w jednym z punktów wskazuje listę przedmiotów, które podróżujący
przewozi na własną odpowiedzialność na wypadek uszkodzenia lub zniszczenia. Nie wiem od kiedy którykolwiek z tych terminów obejmuje kradzież...
LOT z kolei zdaje się tego nie rozumieć. Odszkodowania oczywiście nie otrzymałem ale bardziej od tego zirytowało mnie to zasłonięcie się regulaminem. Pogrzebałem trochę w przepisach i przestudiowałem Konwencję Montrealską, do której każdy przewoźnik w UE musi się stosować. W KM jest jasno określona odpowiedzialność przewoźnika. Generalnie od momentu przekazania bagażu na lotnisku do momentu odbioru bagażu przewoźnik za niego odpowiada całkowicie. Natomiast LOT ograniczył sobie tę odpowiedzialność do praktycznie zera poprzez punkt, na który się powołał. Co ciekawe ten punkt zawiera w sobie termin "i innych przedmiotów wartościowych", co sprawia, że nie odpowiada za nic. Batalia
toczy się od ponad 8 miesięcy. Włączona została w to także Federacja Konsumenta, która (niestety) rozłożyła ręce i przyjęła stanowisko LOTu za słuszne.
Ja natomiast czuję się "jakby ktoś dał mi w mordę". Jak można usprawiedliwiać kradzież?? Przecież w ten sposób LOT daje jasny sygnał pracownikom lotnisk, że mogą nas okradać jak chcą. Chroni ich regulamin i LOT żadnej odpowiedzialności na siebie nie weźmie!

Mam w związku z całą sprawą 3 pytania:
1. Czy regulamin LOT jest zgodny z Konwencją Montrealską?
Zgodnie z nią, na podstawie art. 17 ust 2. przewoźnik ponosi odpowiedzialność za szkodę wynikłą w razie utraty przyjętego bagażu pod warunkiem, że wydarzenie, które spowodowało utratę bagażu nastąpiło na pokładzie statku powietrznego lub podczas jakiegokolwiek okresu, w którym przyjęty bagaż był pod opieką przewoźnika.
Konwencja Montrealska ponadto w art. 26. stanowi, iż każde postanowienie zmierzające do uwolnienia przewoźnika od odpowiedzialności lub do ustalenia niższej granicy odpowiedzialności niż przewidziana w Konwencji jest nieważne. W świetle powyższych zapisów punkt 9.1.6. Ogólnych Warunków Przewozu, na który PLL LOT S.A. się powołują nie powinien mieć moim zdaniem zastosowania, bo właśnie w nieuzasadniony sposób ogranicza odpowiedzialność przewoźnika.

2. Co mogę zrobić w sytuacji gdy każde kolejne pismo nie przynosi rezultatów (LOT z uporem maniaka powołuje się na punkty 9.1.6. i 9.1.4. OWP)?

3. Czy mogę zażądać od LOTu wszelkiej dokumentacji tj. protokołu sporządzonego przez Policję (podobno LOT to zdarzenie zgłosił, więc zakładam, że jakaś notatka istnieje)?

Czuję się jakby ktoś w majestacie prawa okradł mnie w biały dzień :/.
Przy okazji ostrzegam przed LOTem. Miałem już kilka razy do czynienia z działami reklamacji w firmach zagranicznych i muszę powiedzieć, że tak bezczelnego i głupiego
stanowiska jak w przypadku LOTu jeszcze nie doświadczyłem. 100 lat za murzynami, jeśli chodzi o poziom obsługi klienta. Najlepiej zgnoić i zamieść sprawę pod dywan. Dno... :(

Wspomniane wyżej punkty ogólnych warunków przewozu LOT:
9.1.6.
Przewoźnik może określić w swoich przepisach przedmioty, które nie mogą być przewożone jako bagaż pasażerski.

9.1.4.
Pasażer nie może przewozić w bagażu rejestrowanym przedmiotów łatwo tłukących się i łatwo psujących się oraz pieniędzy, biżuterii, cennych metali, komputerów, aparatów fotograficznych, telefonów komórkowych, innych urządzeń elektronicznych
osobistego użytku, wyrobów ze srebra i złota, weksli, papierów wartościowych i innych przedmiotów wartościowych, dokumentów handlowych, próbek handlowych, paszportów i innych dokumentów tożsamości, przyrządów optycznych, lekarstw i kluczy. Przedmioty te powinny być przewożone w bagażu nierejestrowanym, znajdującym się pod opieką pasażera. Przewóz tych przedmiotów przez pasażera wbrew powyższemu zakazowi odbywa się na wyłączne ryzyko i odpowiedzialność pasażera.
Obserwuj wątek
    • Gość: traficante Porada praktyczna IP: *.phil.east.verizon.net 11.05.12, 03:18

      Witaj,

      Wyraze, podobnie tak jak LOT, ubolewanie z powodu poniesionej straty i wyraze moja
      empatie ale... z praktycznego punktu widzenia Twoja obecna sprawa jest nie do wygrania.
      Zgadzam sie z Toba, ze to zlosci i boli ale byc moze zatrzymanie sie w dochodzeniu
      korzystnego rozwiazania pozwoli Tobie zaoszczedzic nerwow i ewentualnych dalszych
      kosztow domagania sie zadoscuczynienia.

      Nie piszesz jakie przedmioty zostaly usuniete z Twojego bagazu. Jezeli byly to te
      z listy wymienionej przez linie lotnicze to mogila. Ubezpieczenie tez Tobie nie zwroci
      pieniedzy. Kradzieze z bagazy pasazerow przez obslugujacy bagaze personel jest
      sprawa linii. Jezeli linie beda mialy wystarczajaca ilosc reklamacji i szczera chec
      zlapania zlodzieja to zainstaluja kamery w punktach bagazowych i ewentualnie
      zlapia i ukarza zlodzieja. A do tego czasu beda sie zaslanialy ulozonym przez siebie
      regulaminem chroniacym im d..e przed ewentualnymi odszkodowaniami.

      Ewentualny adwokat linii lotniczych zakwestionuje prawdziwosc Twoich oswiadczen
      o posiadanych przed lotem przedmiotow. Potrafisz to udowodnic? Masz rachunki,
      zdjecia, swiadectwa osob trzecich nie bedacych Twoja rodzina:) Widzisz wyzwanie?
      Gdyby linie latwo zwracaly pieniadze za faktyczne lub wyimaginowane straty pasazerow
      codziennie mialyby do czynienia z pasazerami ktorym wlasnie z bagazu rejestrowanego
      zniknela para zlotych zegarkow Rolex (pasazera i jego zony:)

      Moralnie Twoje oburzenie jest sluszne i masz moja sympatie ale w praktyce bedzie
      tak jak napisalem wyzej.

      Byc moze troche zlagodzi Twoja wscieklosc na LOT przypadek tragicznie zmarlej
      Lady Diany. Lecac do Stanow liniami rejsowymi wlozyla do bagazu rejestrowanego
      swoja bizuterie. Bizuteria zniknela. Reklamacja nie zostala uznana poniewaz
      doswiadczenie podszeptuje aby nie wkladac bizuterii do bagazu nadawanego.
      Lady Diana z racji swoich oderwanych od realnosci koneksji krolewskich nie wiedziala
      o tym. Tlumaczenia tego linie demokratycznie nie uwzglednily. Ksiezniczka czy nie..."_
      Bizuterie pozniej odzyskano wspolnym wysilkiem policji, detektywow krolewskich
      i glupoty zlodzieja.

      Byc moze przyjmiesz moja rade przy pakowania bagazu. Czule ogladam swoje
      pakowane rzeczy poniewaz zdaje sobie sprawe, ze moge je zobaczyc po raz
      ostatni. Rzeczy z ktorymi absolutnie nie chce sie rozstac (pieniadze, karty kredytowe,
      dokumenty, osobista elekronika) zabieram ze soba na poklad. Bizuteria mnie nie
      martwi poniewaz nie mam zadnej:)

      Zmniejszam ryzyko wsadzenia nieoficjalnej reki do mojego bagazu zamykajac walizke
      ktodka ktorej nie mozna otworzyc agrafka. Czasami sie troche modle i zaciskam
      kciuki widzac moj bagaz znikajacy za tasmie w odchlani bagazowej. I zawsze, zawsze
      ciesze sie jak dziecko gdy pojawi sie na tasmie w punkcie docelowym.

      Laczac sie z Toba w slusznym oburzeniu, sadze, ze sprawa jest nie do wygrania.
      Prosze, napisz gdyby sie okazalo, ze sie myle i cale moje dotychczasowe niemale doswiadczenie z liniami lotniczymi mozna o kant stolu potluc.

      Z odzyskiwaniem odszkodowania od linii za bagaz uszkodzony mam pewne sukcesy.
      I gdyby sie Tobie taka sytuacja przydarzyla daj znac:)

      Pozdrowienia

      traficante


      • Gość: got Re: Porada praktyczna IP: *.itsa.net.pl 11.05.12, 09:16
        Dzięki serdeczne za odpowiedź.

        Pewien dowód jest w postaci różnicy w wadze bagażu po jego odebraniu.
        Może opiszę dokładniej też sytuację. Rzecz miała miejsce w trakcie podróży z Amsterdamu do Poznania (z międzylądowaniem w Warszawie). Przy nadawaniu bagażu na lotnisku Schiphol okazało się, że trochę został przekroczony limit wagi bagażu podręcznego (pierwszy raz w ogóle ktoś zwrócił na to uwagę). Musiałem więc coś szybko przełożyć do bagażu nadawanego. Tak się złożyło, że na wierzchu była stacja dokująca do telefonu, która była w zgrabnym futerale. Włożyłem ją do jednego z najłatwiej dostępnych schowków, zamykanych zamkiem błyskawicznym. Zrobiłem to pewnie z 2 powodów:
        1. Nigdy wcześniej nikt mnie nie okradł w taki sposób, więc w ogóle mi nie przyszło do głowy, że coś takiego może się stać,
        2. Pośpiech (dużo ludzi za mną czekających na odprawę).

        Odbierając bagaż w Poznaniu zamki błyskawiczne były pootwierane, stacji dokującej oczywiście nie było.
        Zgłosiłem natychmiast kradzież, uczciwie podając w przybliżeniu rzeczywistą wartość stacji licząc na to, że jednak przewoźnik przyłoży się do tego i jakieś tam zadośćuczynienie dostanę.
        I po otrzymaniu odpowiedzi LOTu okazało się, że to, że ktoś mnie okradł jest moją winą (SIC). Nikt nie ma prawa położyć ręki na mojej własności, a oni jeszcze to usprawiedliwili i zasłonili się regulaminem... Chore...
        W żaden sposób LOT nie wykazał, że zależy mu na dobrej opinii i dbaniu o komfort pasażera. W końcu po to płacimy niemałe pieniądze, żeby m.in. nasz bagaż był bezpieczny. Dlatego przewoźnik powinien tępić na wszelkie sposoby tak paskudne zdarzenia.
        Niestety LOT ma to po prostu gdzieś i woli pokazać klientowi środkowy palec trzymając w drugim ręku regulamin niezgodny z Konwencją Montrealską (która swoją drogą stanowi w Polsce mocą dyrektywy UE prawo).
        Zostałem potraktowany właśnie jak osoba, która chce z LOTu wyłudzić pieniądze. Nie rozumiem, jak można tak potraktować klienta.

        Według mnie naprawdę niewiele wysiłku trzeba było, żeby sprawę rozwiązać elegancko:
        1. Nie wierzę, że na Schiphol nie ma dokładnego monitoringu. Lot mógł się zwrócić do służb tego lotniska o przeanalizowanie zapisów z konkretnego dnia i konkretnej godziny. Skoro w wielu prywatnych budynkach zapis monitoringu przechowywany jest przez wiele miesięcy, nie powinno to stanowić trudności.
        Podobnie z lotniskiem w Wawie, wystarczyłoby sprawdzić zapisy.
        Ale nie, bo przewoźnik po prostu ma to w pompie. Co tam będzie się starał o rozwiązanie sprawy jakiegoś tam szaraczka...
        2. Nie mając możliwości z pkt 1., wystarczyłoby dać głupią zniżkę na jakiś inny lot, ileś tam mil w programie lojalnościowym, cokolwiek. Czy to takie trudne? Poszkodowana osoba poczułaby, że jednak przewoźnikowi jest trochę głupio za to, że klient został okradziony w czasie, gdy LOT był odpowiedzialny za ten bagaż.

        Podam konkretny przykład z życia, gdzie dział obsługi klienta stanął na wysokości zadania:
        Kiedyś zamawiałem coś przez Internet z amerykańskiego sklepu. Po podaniu danych karty kredytowej pojawił się nic nie mówiący komunikat błędu i zamówienie nie mogło zostać zrealizowane. Zirytowało mnie to. Wysłałem tylko informację do sklepu, że nie może być tak, że po podaniu tak newralgicznych danych pojawia się tylko komunikat, który kompletnie nic nie mówi. Następnego dnia otrzymałem odpowiedź. w BARDZO miłym tonie zostałem przeproszony. Był problem techniczny ze stroną. Sklep wziął całą odpowiedzialność na siebie. Otrzymałem dodatkowo kupon rabatowy w wysokości 25%.
        Da się? Da się.
        W Polsce w analogicznej sytuacji dostałbym pewnie odpowiedź w stylu: mieliśmy problemy techniczne, które były od nas niezależne. Czyli typowe przerzucanie odpowiedzialności.

        Wracając do głównego tematu, jestem zdziwiony, że można tak traktować klienta. I to niby największy przewoźnik... Widać, że duch PRL'u jeszcze go nie opuścił...
        • Gość: c# Re: Porada praktyczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.12, 10:57
          Postawa LOT-u głupia PR-owo. Rzeczywiście, dla uspokojenia sumienia powinni dać drobny voucher albo jakieś mile dopisać, czy nawet obiecać upgrade w następnym rejsie. To zależy od widzimisię konkretnej osoby obsługującej reklamację, nie ma chyba ustalonych procedur.

          Ale nic ponadto bym nie oczekiwał - sam dałeś szansę złodziejowi (1) pchając za dużo rzeczy w podręczny, a następnie (2) w pośpiechu pakując drogą elektronikę do zewnętrznej kieszeni walizki. Czy zostawiając rzeczoną stację dokującą na stoliku w kawiarni miałbyś pretensję do właściciela lokalu, że zginęła?

          Trudno, musisz przeboleć stratę i zapamiętać sobie tę dość drogą lekcję. Może innym forumowiczom da do myślenia. Aha, mnie buchnęli na trasie WRO-WAW-ARN z kosmetyczki upchniętej głęboko w walizce ulubiony scyzoryk Victorinox "full wypas". Nauczka była taka, że następny kupiłem znacznie tańszy i przeżył już wiele lotów.
          • Gość: got Re: Porada praktyczna IP: *.itsa.net.pl 11.05.12, 11:18
            Zgadza się. Lekcję już wyciągnąłem ale nie jest normalną sytuacją obawiać się, że ktoś coś podwinie z bagażu w trakcie trwania lotu.
            Jeśli chodzi o kawiarnię, trafiłeś w sedno:
            - z liniami lotniczymi zgadzamy się mimowolnie na warunki przewozu i akceptujemy regulamin,
            - w kawiarni regulaminu nie ma ale pewnie może być tabliczka w stylu "za rzeczy skradzione na terenie kawiarni nie odpowiadamy".
            I w kawiarni nie mogę mieć do nikogo oprócz złodzieja (i siebie) pretensji, natomiast w trakcie trwania lotu za bagaż odpowiada przewoźnik (patrz Konwencja Montrealska), a wszelkie wyłączenie odpowiedzialności w stosunku do postanowień konwencji jest nieważne. Płacimy za to, żebyśmy cali dotarli wraz z bagażem w nienaruszonym stanie do celu. Płacimy za konkretną usługę obwarowaną wieloma warunkami.
            Uważam, że LOT nie stosuje się do Konwencji Montrealskiej i chciałbym, żeby jak najwięcej ludzi było tego świadomych.

            Nawet jadąc InterCity ludzie zostawiają swoje laptopy, torby itp. i idą np. do Warsu. Tylko że tutaj wszyscy dookoła siebie wzajemnie jednak obserwują. Natomiast w trakcie trwania lotu jesteśmy zmuszeni zaufać przewoźnikowi. Jak się okazuje, niektórym ufać w żadnym wypadku nie można.
            • Gość: traficante Obsluga klienta IP: *.phil.east.verizon.net 11.05.12, 17:46

              LOT - mimo reklamy, oddychajacej tuz za plecami konkurencji i sporadycznych
              wysilkow ma w dalszym ciagu swoja obsluge klienta przasna i nieelastyczna.
              Przy ewentualnych mniejszych lub troche wiekszych reklamacjach widzi sie
              strach w oczach agenta/tki linii i negatywne usztywnienie sie na niekorzysc
              klienta. Juz w polowie wyjasniania swojej reklamacji widzi sie niechec do
              w miare obiektywnego i zyczliwego zalatwienia sprawy.

              W czasach gdy prawie kazdy business operuje na waskimi marginesie zysku
              obsluga klienta jest miejscem w ktorym mozna blysnac i wywrzec na kliencie
              doskonale wrazenie zamieniajac go w lojalnego zwolennika firmy.
              Z zadowoleniem zauwazam, ze coraz wiecej firm krajowych to zrozumialo
              i wprowadzilo w zycie. Statystyka mowi, ze tylko 10 % niezadowolonych
              klientow reklamuje swoje niezadowolenie dajac firmie szanse poprawy.
              Reszta postanawia trzymac sie od uslug firmy z daleka i opowiada znajomym
              o kiepskim traktowaniu. I taki podziemny nurt zlej opinii podmywa wartosc firmy.
              LOT tego jeszcze do konca nie rozumie. Nie sadze aby w obecnych czasach
              szalonej konkurencji i dotychczasowym stosunku do klienta mial zapewniona przyszlosc.

              Dwa tygodnie temu samolot ktorym lecialem na odcinku Europa - Stany wyladowal
              z godzinnym opoznieniem, czyli praktycznie nieduzym. Przy wyjsciu z samolotu
              kazdy pasazer dostal 100 $ voucher na kolejny lot tymi liniami w formie przeprosin.
              Niby mala rzecz a pisze o tym:) Oczywiscie cieplo mysle o linii. Wypadki przy pracy
              zdarzaja sie zawsze. Natomiast sposob zalatwienia reklamacji rozni firmy dobre
              od bylejakich. Byc moze one tego nie wiedza, ze zycie zmusi je poprawienia obslugi
              klienta. Alternatywa bedzie odejscie w niebyt.

              Pozdrowienia - t.
              • Gość: got Re: Obsluga klienta IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.05.12, 19:04
                Święte słowa. Czytając przykład niespodziewanego odszkodowania przy wyjściu z samolotu normalnie człowiek się uśmiecha. I w Stanach to jest na porządku dziennym. Niestety u nas rządzi mentalność z ubiegłej epoki, firmom nie zależy tak bardzo na dobrym wizerunku. Albo może i zależy ale w polu, gdzie można zdobyć klienta na dobre (czyli właśnie reklamacje) leżą i kwiczą. A tak naprawdę wystarczy trochę dobrej woli, zrozumienia i ludzkiego podejścia. Niestety: dystans, złość i podejście "a co mi tu du.ę zawracasz" chyba jeszcze długo tu będzie królować. Maszynka, która sama się nakręca na zasadzie: mi robią źle to i ja będę innym tak robił.

                Ech... :/
                • Gość: traficante Re: Obsluga klienta IP: *.phil.east.verizon.net 11.05.12, 19:27

                  W Stanach przy brutalnej konkurencji i aktywnej walki o klienta strata klienta
                  jest prawie tragedia. Strata klienta przez zaniedbanie pracownika (nieuprzejmosc,
                  zla wola, brak empatii na przyklad) niesie zawsze negatywne konsekwencje.
                  Niektore firmy przeszly do legendy w robieniu koziolkow aby usatysfakcjonowac
                  klientow. I ta legenda przeklada sie na dozywotnia prawie lojalnosc klienta.

                  W kraju pierwsza taka jaskolka zrozumienia byla wymiana zakupionego (nieuzywanego,
                  opakowanego i z dowodem zakupu) towaru. Ale sa jeszcze bastiony nieugiete
                  - sklepy z butami w ktorych zwrot obuwia jest niemozliwy. Wierze, ze wolno
                  obsluga klienta w globalnej wiosce sie wyrowna. Te uslugi ktore beda sie
                  opieraly wyrownaniu znikna z rynku. Jezeli jestem niezadowolony z uslugi
                  kupuje cos dwa razy. Pierwszy i ostatni. Dla mnie firma przestaje istniec.
                  LOT ciagle jest dla mnie betonowym bastionem przeszlosci. Latam innymi liniami.

                  I to tyle w tej sprawie:)

                  • Gość: Manolito Re: Obsluga klienta IP: *.182.90.8.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 30.10.12, 11:17
                    Zabawna jest dyskusja między kimś z Philly, a ludźmi latającymi LOT-em :)

                    Lot jest tylko z nazwy linią lotniczą, a de facto to jest przechowalnia znajomych królika - to widać, słychać i czuć. Konkurencja na rynku lotniczym w USA jest rzeczywiście ostra od momentu tzw. "deregulacji" i dzisiaj niemal każda duża linia (wyjątek to Southwest) lata dzięki ochronie Chapter 11. Jednak LOT nie jest osamotniony w totalnym olewaniu klienta: Air France czy Alitalia nie są o wiele lepsze.

                    Jak niedawno stwierdził na konferencji w Warszawie szef Ryanair, O'Leary: bankructwo LOT-u to jedynie kwestia czasu!
                    • Gość: luigi Re: Obsluga klienta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.13, 16:55
                      Lot to jest najbardzej dziwna linia lotnicza, oni nawet usprawidliwiaja kradież z ich wina z regulaminem który do końca jest jednostronny, każdy pkt trzeba interpretować, informują tak żeby klient nie zrobił jak trzeba, biuro, np. w Barajas w Madrycie prawie zawsze zamknięcie, numeru telefonu do Reklamacji nie ma, tylko infolinia, trzeba pisać i pisać, brak szasunku to norma, więc chyba na bankructwo LOT-u to jedynie oni sami pracowali.
          • Gość: lukasz Re: Porada praktyczna IP: 178.73.49.* 12.05.12, 16:44
            Ech, jaka postawa? LOT może i chętnie by Ci dał zniżkę... ale.. Codziennie wpływa kilkaset reklamacji, z tego wierz lub nie, ale jakaś połowa z tego to próba wyciągnięcia od linii czegoś, co się nie należy. Ludzie tracą przedmioty o niewyobrażalnej wartości podczas podróży (i nie mowa o tych, których odpowiedzialność przewoźnika jest wyłączona, jak np elektronika czy biżuteria), ale zapominają, że system kontroli wagi działa nie tylko przy nadawaniu, ale i odbieraniu bagażu... I tak kradzież futra z norek np za 12 tys złotych, powoduje że waga bagażu w momencie nadania i odbioru jest identyczna:)
            Co do propozycji obejrzenia monitoringu - jak w Warszawie jakby się uprzeć to i można, to zampomnij o AMS--> wielkość lotniska, i co za tym idzie ilośc bagażu i ilośc pracowników wyklucza taka mozliwosc. Prawdopodobnie też ktoś kto kradnie z bagażu, wie dokładnie gdzie ma to zrobić żeby go kamera nie widziała... Przykre ale prawdziwe. Nie wieszaj psów na Locie, bo nie zrobili nic złego: niestety piszą prawdę - sam sobie jesteś winny:(
            • Gość: got Re: Porada praktyczna IP: *.icpnet.pl 13.05.12, 00:31
              Będę wieszał psy, ponieważ:
              1. NIKT nie ma prawa położyć ręki na mojej własności.
              2. Kradzież została dokonana w czasie, gdy za bagaż odpowiada przewoźnik
              Problem w tym, że LOT wyłączył swoją odpowiedzialność regulaminem niezgodnym z Konwencją Montrealską. I głównie o to chodzi.
              Chamska postawa LOT nie ma żadnego usprawiedliwienia. W żaden sposób nie postarali się o satysfakcję klienta. I choćby naciągaczy było 999 na 1000 to w normalnym kraju przewoźnik nie dopuściłby do tego, że ta jedna prawdziwie poszkodowana osoba czuła się niezadowolona. LOT potraktował mnie tak samo jak naciągaczy. Jeśli nie widzisz różnicy to pozostaje mi tylko współczuć i życzyć doświadczenia normalnej obsługi...
                • Gość: got Re: Porada praktyczna IP: *.icpnet.pl 13.05.12, 21:45
                  OK ale chodzi o ograniczenie odpowiedzialności w oczywistych sytuacjach. Przecież linie nie mogą być odpowiedzialne za zniszczenie lub uszkodzenie np. porcelany. Nie mogą być też ochroniarzem bagażu wypełnionego gotówką. Ale muszą być odpowiedzialne za dostarczenie wszystkiego niezależnie od stanu. O tym można przeczytać w Konwencji. Nie po to płacimy, żeby linie prosto w twarz mogły nam powiedzieć, że mogą nas okradać. A regulamin LOT to właśnie mówi. Przewoźnicy nie mogą w ten sposób ograniczać odpowiedzialności.
                  Gdyby w moim przypadku bagaż dotarł uszkodzony lub zniszczony to nie miałbym pretensji. Ale tu po prostu mnie LOT okradł. Świadomie piszę LOT, bo nie obchodzi mnie czy to był pracownik LOT, pracownik lotniska w Wawie, czy w Amsterdamie. To LOT dostał pieniądze, więc jako przewoźnik odpowiadał za bagaż. Z mojego punktu widzenia równie dobrze kradzieży mógł dokonać prezes LOT. Nie rozumiem po prostu jak można usprawiedliwiać kradzież, a LOT właśnie to robi...
        • Gość: Agnieszka Re: Porada praktyczna IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.03.14, 22:02
          Hej,
          Postanowiłam dodać posta, po tym co przeczytałam, bo zauważyłam, ze kilka przypadków dotyczy lotów z Amsterdamu.
          Wracałam wczoraj a AMS przez Warszawę do Wrocławia.
          Dziś, niestety, doznałam tego pzrykrego uczucia - ktoś włożył lapsko do mojej walizki i wyjął sobie perfumy.
          Wiem, moja wina, bo perfumy były na wierzchu, w wroku strunowym. Gereralnie miałam walizę brać na pokład, ale trochę była za cięzka. Wkurzyłam się na maxa, chyba głównie na siebie, bo przez kilka kilo więcej musiałam torbę nadać, czego unikałam przez ostatnich kilka lat. Może wartość perfum nie jest jakaś wielka, ale sam fakt, że ktoś pcha się z łapami do mojej walizy, grzebie sobie w niej i wyciąga co mu się podoba napawa mnie mega obrzydzeniem.
          Składam reklamację z powodu kradzieży, ale po tym co tu przeczytałam nie mam wielkich nadziei na happy end...
        • sally_y Re: LOT - kradzież bagażu nadawanego 24.06.12, 10:18
          Te kłódki i tak ci nie pomogą. Kiedyś w sieci krążył filmik jak otworzyć taka walizke. I wierz mi jest to całkiem proste. Wystarczy podważyc zamek i sam sie pięknie otworzy. Może jakimś sposobem jest dokładne foliowanie walizek i fotografowanie przed wylotem?
          • edd.y Zamkniecie walizki 24.06.12, 22:27
            Sally, w zwiazku z Twoim pesymistyczntm i bezradnym nastawieniem informuje,
            ze sa w sprzedazy klodki niepodwazalne i nieotwierajne. Zainteresuj sie.
            • Gość: pp Re: Zamkniecie walizki IP: *.m3-connect.de 24.06.12, 23:46
              Zwracam uwagę, że podczas kontroli bezpieczeństwa bagażu rejestrowanego wszystkie kłódki niemożliwe do łatwego otwarcia mogą być otwarte siłą. Jeśli już upieracie się na zamknięcie, to stosujcie zamknięcia z certyfikatem TSA - Google: TSA lock.
            • sally_y Re: Zamkniecie walizki 25.06.12, 00:02
              Nie chodziło mi o kłódki tylko o to:
              www.youtube.com/results?search_query=Do+You+Think+Your+Locked+Luggage+Is+safe&oq=Do+You+Think+Your+Locked+Luggage+Is+safe&aq=f&aqi=&aql=&gs_l=youtube-reduced.12...26671.26671.0.29431.1.1.0.0.0.0.123.123.0j1.1.0...0.0.3soa6H1qh94
              • edd.y Re: Zamkniecie walizki 25.06.12, 02:02
                Z praktycznego, zlodziejskiego, punktu widzenia wsadzanie dloni po omacku
                do lekko rozsunietego zamka w walizce jest malooplacalne. Wiekszosc podrozujacych
                rzeczy wartosciowe ma w bagazu podrecznym. "Grzebanie" w walizkach moze
                byc i czesto jest obserwowane przez lotniskowy monitoring. Mozna wbic sobie
                w dlon nozyczki lub wsadzic palec do pulapki na myszy:) Ewentualne wyciagniecie
                nawet kaszmirowego swetra moze nie zrekompensowac utraty pracy i kosztow
                sadowych. Otworzyc walizke mozna ale tak naprawde po co? Kasy nikt w niej nie
                wozi. Klodki utrudniaja takie przedsiewziecia.
                • Gość: got Re: Zamkniecie walizki IP: *.icpnet.pl 15.07.12, 19:03
                  Niestety człowieka musi najpierw spotkać przykre doświadczenie, po którym wyciąga takie wnioski. Ale sama kradzież jest tak naprawdę sprawą drugorzędną. Dla mnie absolutnym skandalem jest umywanie rąk przewoźników od tego typu zdarzeń. A m.in. za bezpieczeństwo bagażu płacimy do cholery! Z mojego punktu widzenia w LOT pracują zwykłe szuje, chamy, które nie mają za grosz świadomości bycia finansowanym przez klientów, czyli przez nas. Zniechęciłem już do korzystania z ich usług sporo osób. Pewnie kropla w morzu ale zawsze.
    • Gość: podroznik Re: LOT - kradzież bagażu nadawanego IP: *.lv.lv.cox.net 29.10.12, 08:14
      Ostrzegam przed kradziezami z bagazu oddanego na lotnisku w Frankfurcie. Latam czesto do Ameryki ze Szwajcari, gdzie mieszkam. Zawsze latalem z Zuichu i nic mi nie ginelo. Raz polecialem z przesiadka we Frankfurcie i odrazu skradziono mi narzedzie Leathermana, ktore nie moglem wziasc ze soba do bagazu podrecznego bo posiadalo noz. Mojej corce skradziono we frankfurcie z bagazu aparat fotograficzny. Bagaz jest skanowany i jak tylko zobacza tam cos ciekawego to kradna. Interweniowalem u przewoznika u odpowiedzialnej za kontrole policji we Frankfurcie, w policji miejskiej Frankfurtu, Bez skutku. Zlozylem doniesienie na policji w Szwajcari, zrobiono wprawdzie protokol ale policjant powiedzial mi, ze nie bedzie zadnego skutku, bo oni te sprawe znaja i w Frankfurcie istnieje zorganizowana mafia zakreslajaca szerokie kregi i nic sie nie da zrobic. Jedyna rade jaka mi dal to albo nie latac przez Frankfurt albo, nie miec nic interesujacego w bagazu.
      • jakanu Re: LOT - kradzież bagażu nadawanego 30.10.12, 11:35
        Mnie tylko raz okradziono walizkę w Kenii na lotnisku. Wyciągnęli tylko karton papierosów - nic więcej nie ruszyli. Linie KLM (którymi leciałem) bardzo ładnie się zachowały - dostałem od nich 500 zł na nową walizkę (w starej został uszkodzony zamek). Plus 450 zł dodatkowo od ubezpieczyciela. Było to 8 lat temu :)
        • Gość: got Re: LOT - kradzież bagażu nadawanego IP: *.icpnet.pl 11.01.13, 13:59
          Problem w tym, że skradziony został przedmiot będący w regulaminie LOT na liście przedmiotów, za które LOT niby nie ponosi odpowiedzialności. Takie przedmioty traktowane są tak, jakby ich nie było ;).
          Myślę, że w przypadku widocznej różnicy w wadze bagażu nadawanego (porównując moment nadania z momentem odbioru) przewoźnik powinien być zobowiązany do wypłaty odszkodowania bez jakiejkolwiek dyskusji. W końcu coś zostało skradzione w czasie gdy za >bagaż< odpowiadał on, samo przecież nie wyparowało.
          • mayajanuszko Re: LOT - kradzież bagażu nadawanego 27.01.13, 06:48
            Dziś przyleciałam LOTem z Nowegom Jorku. Miałam szczęście załapać się na klasę 'biznes' przez co po wyladowaniu oczekiwałam na pokazanie się mojego pagażu w pierwszej kolejności. Pomyliłam sie okrutnie. Moja walizka wyszła ostatnia. Normalnie zakładam kłódki na zamki ale pech chciał że tego dnia zapomniałam i nałożyłam metalowe kółko od kluczy. Podnoszac bagaż z taśmy zauważyłam brak tego też kółka. Naszło mnie nieprzyjemne uczucie.....otworzyłam walizkę i od razu wiedziałam że była przeszukana. Rzeczy osobiste były byle jak wrzucone. Zauważyłam że skradziono dwie pary nowych męskich butów marki Prada które wiozłam jako prezenty. Złodziej miał na tyle tupet że pozostawił w walizce papiery którymi były wypchane buty. Nie dość że samolot był opóźniony dwie godziny to teraz musiałam biegać po lotnisku aby zgłosić kradzież. Pani w dziale rzeczy zagubionych nie miała zbyt wiele do powiedzenia tylko spisała raport i powiedziała że ktoś z LOTu zadzwoni. Ja mam w nosie odszkodowanie. Ja chcę aby ktoś w końcu rozprawił się z tym chamstwem. Przecież to nie Nowy Jork aż tyle lotów nie odprawiaja w Warszawie aby nie mogli sprawdzić kamer. Chyba że wogóle nie maja zainstalowanych. Urodziłam się w Polsce i choć większość życia spędziłam w USA to bardzo często przylatuję do ojczyzny. Bardzo tęsknię za moim rodzinnym domem i aż mi przykro że spotykam na każdym kroku chamstwo i obojętność na krzywdę ludzka. I to jest kraj gdzie większość ludzi chodzi do kościoła.....a może już i nie. Jestem szefem wielkiego sklepu na Manhatanie i gdyby takie rzeczy działy się u mnie wiedziałabym jak się rozprawić z bezczelnymi pracownikami. Ktokolwiek zarzadza LOTem może się do mnie zgłosić!
            • Gość: tofson20 Re: LOT - kradzież bagażu nadawanego IP: *.mbl.com.cn 20.02.13, 01:44
              Niestety też mnie spotkała podobna sytuacja. Latam dość często z Warszawy do Amsterdamu a następnie do Xiamen liniami lotniczymi KLM. Kiedy nadawałem bagaż w Warszawie Pan który mnie obsługiwał powiedziałe żebym bagaż podręczny położył na wadze. Co bardzo mnie zdziwiło bo nigdny tego nie robiłem, nigdy nie miałem sprawdzanej wagi bagażu podręcznego. Nie miałem za bardzo wyjści więc nadałem ten bagaż, zapłaciłem 400 złoty za nadanie bagażu który miał byc podręczny. Po przylocie do Xiamen na pierwszy rzut oka walizki wyglądały na nie otwierane, jednak po przyjezdzie do domu i ich otawarciu było widać że wszystko jest ułożone inaczej i pieniądze które miałem w bagażu "podręcznym" zgineły. Po przyjżeni się dokładnie walizką widać że były one otwierane. Jak ktoś wyzej napisałe, dziwi mnie fakt sprawdzanie wagi bagażu podręcznego w Warszawie. Moje podejżenia padają właśnie na to lotnisko że mogłem zostac okradziony właśnie tam. Drażni mnie to że uchodzi to ludzią bezkarnie a linie lotnicze i lotniska nic z tym nie robią. Niestety jestem teraz w trzy mięsięcznej podróży służbowej w Chinach. Jeżeli ktoś może mi pomóc, doradzić proszę pisać. Będe wdzięczny za wszelką pomoc. Mój adres email tofson20@wp.pl
              • Gość: traficante Re: LOT - kradzież bagażu nadawanego IP: *.phlapa.east.verizon.net 20.02.13, 04:47

                Masz moja empatie ale... Piszesz, ze czesto latasz wiec powinienes miec
                wieksze doswiadczenie w sprawach bagazu podrecznego.
                Wszystkie linie maja ograniczenia wagowe i gabarytowe co do bagazu
                podrecznego. Fakt, ze dotychczas nie wazono Twojego bagazu nie znaczy,
                ze linie od czasu do czasu nie waza wyrywkowo bagazu podrecznego.

                Uzywasz okreslenia "walizka" wiec sadze, ze Twoj podreczny bagaz mogl
                wzbudzic zainteresowanie przy odprawie. Praktycznym i rozsadnym
                postepowaniem w przypadku wskazanej nadwagi bagazu podrecznego
                jest przepakowanie nadwagi do bagazu nadawanego i tym samym odchudzenie
                bagazu podrecznego do dopuszczalnej wagi i rozmiarow. Przy koniecznosci
                nadania bagazu podrecznego nalezy absolutnie wyjac z bagazu rzeczy z ktorymi
                nie chcemy sie rozstawac: pieniadze, dokumenty, elektronika, bizuteria itp.
                Powinno to byc prewencja zdroworozsadkowa. Woze ze soba na taka rzadka
                okolicznosc mala klodke ktora mam zamiar zamknac ewentualnie nadawany
                bagaz podreczny. W swoim duzym "latajacym" doswiadczeniu mialem dwa razy
                takie przypadki. Bylem kilkakrotnie swiadkiem skutecznej obrony bagazu podrecznego
                przed nadaniem argumentem medycznym. Pasazer stwierdzil, ze jest diabetykiem
                i w bagazu ma rzekomo niezbedne do przetrwania lotu lekarstwa i przyrzady.
                Linie lotnicze nie argumentuja z takim stwierdzeniem poniewaz nie chca miec
                ewentualnych zawirowan medycznych na pokladzie.

                Niestety, pieniedzy i kosztownosci skradzionych z nadanego bagazu zadna linia
                nie zwroci. Nadaje sie je na wlasne ryzyko. Analogia moze byc wysylanie pieniedzy
                poczta. Moga dotrzec do adresata lub nie. Nie reklamuje sie ich straty poniewaz
                nie powinno sie przesylac pieniedzy w listach.

                Moj post w obecnej sytuacji w niczym Tobie nie moze pomoc. Byc moze
                bedzie pomocna sugestia przy Twoich kolejnych lotach.

                Pozdrowienia - t.
    • pol-services Re: LOT - kradzież bagażu nadawanego 29.12.14, 18:03
      Uwaga na zlodzieji!
      Okres swiateczny sprzyja bezkarnosci!
      Pracownicy lotniska w Warszawie bezkarnie wyciagaja rzeczy z bagazy ! Poszkodowani maja zglosic bezposrednio na lotnisku skarge, tylko kto weryfikuje zawartosc walizki na lotnisku! Jakas bzdura!
      Uwaga na prezenty, szczegolnie perfumy, papiersoy i kosmetyki! Nie mozna ich przewozic w bagazu podrecznym a z walizki znikna!
      . Zaplacilam 400 e za bilety LOT zostalam okradziona! Skandal!Nastepnym razem polece z Wizzair!

      • kemot97 Re: LOT - kradzież bagażu nadawanego 04.01.15, 12:56

        pol-services 29.12.14, 18:03 Skasujcie

        Odpowiedz

        Uwaga na zlodzieji!
        Okres swiateczny sprzyja bezkarnosci!
        Pracownicy lotniska w Warszawie bezkarnie wyciagaja rzeczy z bagazy ! Poszkodowani maja zglosic bezposrednio na lotnisku skarge, tylko kto weryfikuje zawartosc walizki na lotnisku! Jakas bzdura!
        Uwaga na prezenty, szczegolnie perfumy, papiersoy i kosmetyki! Nie mozna ich przewozic w bagazu podrecznym a z walizki znikna!
        . Zaplacilam 400 e za bilety LOT zostalam okradziona! Skandal!Nastepnym razem polece z Wizzair!


        zapomniales/as dodac ze w Wizzar mozna wykupic jakies tam czlonkostwo tip.. SPAM!
        P.S kto majacy odrobine zdrowego rozsadku przewozi wartosciowe rzeczy w bagazu nadawanym!!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka