Czy ktoś z was kiedyś przeżył wyłączające się

IP: *.chello.pl 16.02.08, 00:09
silniki w parę minut po starcie, jeszcze w fazie sporego wznoszenia ? I
uczucie samolotu, który ze wznoszenia przechodzi w opadanie ? Nad miastem.
Jestem ciekaw waszych obserwacji bo jestem świeżo po awaryjnym lądowaniu
Bombardiera (Canadair 200) w Duesseldorfie.
    • Gość: bdzibdzionka. Re: Czy ktoś z was kiedyś przeżył wyłączające się IP: *.37-151.net24.it 16.02.08, 00:58
      Może ty opisz swoje wrażenia, bo mogą być interesujące :)
      • Gość: JK Re: Czy ktoś z was kiedyś przeżył wyłączające się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.08, 11:12
        Bardzo czesto po starcie pilot redukuje moc silnikow gdy juz
        osiagnie odpowiedni poziom. Jest to wrazenie takie, jakby zostaly
        wylaczone silniki a samolot zaczal spadac. Ale nie ma to nic
        wspolnego z zawaria/usterka i jest jak najbardziej normalne.
    • Gość: gosciu Re: Czy ktoś z was kiedyś przeżył wyłączające się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.08, 14:09
      Czasami cos takiego zdarza sie, ale to raczej redukcja ciagu.

      BTW: co to za linia waryjnie ladowala?

      Pzdr.

      Gosciu
    • Gość: lucyperek2 Odpowiadam po kolei IP: *.chello.pl 16.02.08, 16:55
      Redukcja ciągu jak się osiągnie parę tysięcy jest niewielka i nieznaczna.
      Samolot nie zaczyna opadać tylko wolniej się wznosi. Kąt wchodzenia jest
      odrobinę mniejszy. A każdy samolot ma nieco inną procedurę. Tak się składa, że 3
      godziny wcześniej leciałem identycznym Bombardierem do Duesseldorfu i dośc
      dobrze zapamiętałem jego zachowanie (lubię to obserwować). Praktycznie żadnej
      wyraźnej redukcji ciągu nie było do chwili ustawienia się na pozycji wyraźnego
      schodzenia i otwarcia klap. To samo później dalej, do Mediolanu i na powrót z
      Mediolanu.

      A tutaj było tak : godzinne opóźnienie, kapitan przeprasza mówiąc, że
      spowodowane to było "poważnym problemem technicznym" na poprzednim lotnisku, ale
      zostało to naprawione. Włącza więc silniki, a ja siedząc na końcu obok nich
      czuję że coś jest nie tak, przy wyższych obrotach normalnie znoszą się wibracje,
      a tu trzęsie ogonem jak diabli. No dobra, myślę wiedzą co robią, startujemy.
      Wchodzimy pięknie ostro do góry i po ja wiem, 5-6 minutach silniki schodzą na
      20-30% obrotów. Nawet ludzie to zauważyli bo poderwali głowy. Wyrównaliśmy lot,
      wręcz zaczęło się lekkie opadanie. Za chwilę silniki znów ognia, w górę, i znów
      po 15 sek dupa. No to myślę sobie.... jesteśmy w dupie. A cały czas nad
      Duesseldorfem na oko tak na 2000. Wówczas kapitan mówi : "meine damen und
      herren... mamy problem techniczny, który chyba jednak nie został rozwiązany choć
      tak myśleliśmy, wracamy na lotnisko". I kapitan zaczął walczyć o nabranie
      wysokości, silniki wariowały, ale on za wszelką cenę chciał się podnieść. Nie
      lecieliśmy najkrótszą drogą. Leciał prosto za miasto by dopiero tam zacząć robić
      zwrot. No cóż, wiadomo było o co chodzi. Gdy byliśmy na prostej na pas, szliśmy
      cały czas bardzo wysoko (pamiętam schodzenie sprzed 3 godzin) i w pewnej chwili
      zaczęliśmy bardzo ostre schodzenie w dół (może on już wówczas czuł, że nie może
      polegać na silnikach przy lądowaniu). W pas walnęliśmy tak, że myślałem że po
      podwoziu, a zbiorniki pełne... Samolot z trudem dojechał na stanowisko. Otoczyły
      go służby lotniskowe. Trzeba było widzieć gestykulację obu pilotow w rozmowie z
      tymi facetami. Mieli ochotę chyba ich pozabijać.

      Wrażenia ? Pierwsze chwile gdy silniki dawały dupy były wręcz obrzydliwe. Taki
      najparszywszy strach i żal. Gdy zbliżaliśmy się dość szybko do gleby i gdy
      czułem że szanse mogą być niewielkie, to niezwykłe, ale poczułem błogostan.
      Przez ostatnie 2 minuty było mi total za jedno czy sie rozwalimy czy nie.
      Odreagowanie przyszło niestety dopiero następnego dnia....

      Samolot : Canadair 200
      Linia : Lufthansa
      • mallina Re: Odpowiadam po kolei 17.02.08, 02:31
        kiedy to bylo?
        odreagowanie dzis nastapilo czy to starsza sprawa?
        nawet nie chce myslec, ze moge miec kiedys taka"przygode"

        na szczescie Twoja zakonczyla sie dobrze, pozd
        • Gość: lucyperek2 Re: Odpowiadam po kolei IP: *.chello.pl 17.02.08, 10:29
          leciałem w ostatni poniedziałek. Wieczorem kolacja, wina, małże itd. La vita e'
          bella ! Wszystko zapomniałem. We wtorek taka trauma wróciła że hej. Potem
          jeszcze dwa loty we środę i jakoś sie dochodzi do siebie.
          Pocieszające jest to, że w zasadzie piorun nie trafia dwa razy w to samo miejsce.
          :))
          • Gość: gosciu Re: Odpowiadam po kolei IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.08, 15:31
            No to faktycznie dupa blada. Ale to była Lufthansa czy Eurowings, bo
            oni latają z Dusseldorfu i maja dużo Canadair 200?. A ja takim
            lecialem do Katowic wieczorem w ostatni piątek - brr.

            Dobrze, ze wszystko skonczylo sie dobrze ;-)

            Gosciu.
            • Gość: lucyperek2 Re: Odpowiadam po kolei IP: *.chello.pl 17.02.08, 22:07
              To była normalna, regularna Lufthansa. Lot Warszawa-Mediolan z przesiadką w
              Duesseldorfie (są dwa warianty przez Duess.. i przez Monachium). W sumie to lot
              powrotny do Monachium nad Alpami na niedużej wysokości (ok. 7000) był bajeczny
              widokowo i nawet nie rzucało kukułą. Tylko z awaryjnym lądowaniem byłaby totalna
              dupa..
              W sumie chyba wolę poczciwe Benki.
          • mallina Re: Odpowiadam po kolei 17.02.08, 17:08
            czesto latasz:-)
    • myniek1 Re: Czy ktoś z was kiedyś przeżył wyłączające się 17.02.08, 18:44
      Ufff współczuję.
      A załoga pokładowa poinstruowała was jak macie się mniej więcej
      zachować (paxy) w na czas lądowania?
      • Gość: lucyperek2 Re: Czy ktoś z was kiedyś przeżył wyłączające się IP: *.chello.pl 17.02.08, 22:03
        Kapitan powiedział "proszę sie nie przejmować to nic poważnego, ale musimy
        natychmiast zawracać" :)
        Stewardessy były fioletowe i natychmiast się przypięły. To w sumie działo się
        dość szybko... może one dały sobie spokój z instrukcjami bo same nie wierzyły że
        nie wybijemy dziury w ziemi.
        • malena.m Re: Czy ktoś z was kiedyś przeżył wyłączające się 18.02.08, 13:23
          Jeju, współczucie, ale dobrze , że wszystko skończyło się ok.
          Jak czytałam Twój opis to aż mi się niedobrze zrobiło... Nie latam często, może
          kilkanaście razy w roku, ale im więcej latam, tym bardziej się boję, to
          silniejsze ode mnie niestety.
          Pozdrawiam
          • myniek1 Re: Czy ktoś z was kiedyś przeżył wyłączające się 19.02.08, 11:37
            Ja natomiast latam niemal codziennie i nie chciałabym przybrać
            takiego fioletu jak tamte stewki :) Ale może faktycznie panowali nad
            sytuacją bo w innym przypadku kapitan na pewno kazałby przygotować
            kabinę jeśli tylko czas by pozwalał.
            No cóż, staraj się zapomnieć o tej sytuacji i życzę tyle samo
            startów co lądowań.
            Pozdrowienia
            • a12a12 Re: Czy ktoś z was kiedyś przeżył wyłączające się 21.02.08, 19:03
              Nie chce tutaj fikac i wymyslac ale wydaje mi sie ze nie bylo to
              mimo wszytsko ladowanie awaryjne. Takowe zawsze jest poprzedzone
              kilkoma chocby zdaniami o ladowaniu awaryjnym i zademonstrowaniem
              pozycji awaryjnej. Nie kazde ladowanie z usterka jest ladowaniem
              awaryjnym. Choc tak jak mowie nie chce tutaj wysuwac zadnych
              wnioskow. Sam kilka razy zawracalem do portu z ktorego wylecielismy
              z powodu usterki i nigdy nie bylo to ladowanie awaryjne. Tak czy
              siak nawet dla mnie osoby ktora zawsze wie jakie sa powody
              zawracania na lotnisko nie jest to sytaucja komfortowa. Pozdrawiam
    • Gość: Beers Re: ? IP: *.mmj.pl 21.02.08, 22:10
      Co to za lotnisko? Chyba miało być Düsseldorf...
      • Gość: Mic Re: ? IP: *.magma-net.pl 22.02.08, 00:07
        A koleżanka/kolega nie wiedział, że "ü" = "ue"? Podobnież zapisuje się w
        łacińskiej transkrypcji pozostałe umlauty:)
Pełna wersja