"Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o pomo

28.08.08, 14:29
po prostu rece opadaja...jak mozna doprowadzic do takiej sytuacji??

"Dorota Kułyna z Bystrzycy Kłodzkiej ciągle nie może otrząsnąć się
po koszmarze, jaki przeżyła. Jej ukochany pies Billy przez cztery
godziny konał w strasznych męczarniach w dusznym luku bagażowym
samolotu Centralwings."

wiadomosci.wp.pl/kat,9916,title,Moj-pies-zdechl-w-samolocie-choc-blagalam-o-pomoc,wid,10301494,wiadomosc_prasa.html
    • serendepity Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o 28.08.08, 16:19
      A czy przypadkiem pies w klatce nie powinien miec zapewnionej wody? Oczywisice
      jak byl w upale przez tyle czasu to i to pewnie nie pomoglo. Az dziw, ze w
      oficjalnej wypowiedzi napisali, per piesek i ze to nie ich wina. A kogo?
      Wydaje mi sie tez, ze jak informuja o warunkach przelotu zwierzat to zapewniaja,
      ze w luku bagazowym jest zapewniona odpowiednia temperatura i niewatpliwie
      powinni grzecznie sie pokajac i wyplacic odszkodowanie.
    • legwan4 Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o 28.08.08, 17:02
      To po prostu skandal!
      • Gość: nativa Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.08, 17:43
        Przewożenie psa w luku bagażowym wiąże się z tym, że zwierzak przeżywa ogromny
        stres i taka podróż niejednokrotnie kończy się jego śmiercią właśnie dlatego.

        Druga rzecz - w Rzymie panowały upały.

        To służby odpowiedzialne za dostarczenie psa, jeśli tylko mają serce, powinny
        zająć się zwierzęciem do czasu odlotu samolotu. Załoga nie ma fizycznie dostępu
        do luku bagażowego - mają ją ludzie zajmujący się załadunkiem.
        Przecież jeśli jakiś odprawiony pasażer nie zgłosi się na rejs, ktoś szuka w
        luku jego bagażu i nie leci on już bez niego samolotem.

        Jednoznacznie, coś zaszwankowało w tej komunikacji lotnisko - samolot i warto
        wyjaśnić, co.

        Musi przecież istnieć jakaś procedura dostarczania zwierząt do samolotu w
        przypadku opóźnień.

        • legwan4 Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o 28.08.08, 18:02
          Procedura,procedurą tylko tu zabrakło zdrowego myślenia.....a zwierzę przypłaciło życiem....Chybabym rozszarpała,ktokolwiek by się nawinął z załogi samolotu...Bo nie chce mi się wierzyć,że załoga nie ma dostępu do luku bagażowego i nie mogła zareagować....A pisanie o szczekaniu psa,to między bajki włóżmy...z pragnienia...to wył....
          • iberia.pl Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o 28.08.08, 20:12
            biorac pod uwage wloski balagan i poludniowe "duzo czasu na
            wszystko" to niestety takie sa efekty.
            Nie recze za siebie w takiej sytuacji....mam nadzieje, ze ta kobieta
            wywalczy sowite odszkodowanie, wiadomo, ze psiaka to nie zwroci, ale
            moze jakis matol na drugi raz wlaczy myslenie, ktore podobno nie
            boli.
            • legwan4 Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o 28.08.08, 20:39
              Włoskie podejście do pasażerów na lotnisku....Ostatnio przerabiała moja
              znajoma..słów brak:[[[ Powiem tyle,nie dojechała na pogrzeb ukochanej babci.
        • zwierze_futerkowe Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o 28.08.08, 23:55
          Załoga może i nie ma dostępu do luku, ale do cholery jasnej ma kontakt z
          odpowiednimi służbami na lotnisku! Nie wiem jak ja dziś zasnę... przecież ten
          pies się tam praktycznie żywcem ugotował, w takiej temperaturze i duchocie!
          Teraz tę bezduszną załogę powinni tam zamknąć na 4 godziny, ot tak w ramach
          nauczki, żeby zobaczyli, jakie to przyjemne. Dobra, wiem, że to niewykonalne.
          Ale liniom Centralwings życzę szybkiego BANKRUCTWA!!!
        • Gość: A Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o IP: 217.33.252.* 29.08.08, 15:51
          > Przewożenie psa w luku bagażowym wiąże się z tym, że zwierzak przeżywa ogromny
          > stres i taka podróż niejednokrotnie kończy się jego śmiercią właśnie dlatego.

          Mnostwo zwierzat podrozuje w luku bagazowym i nic im sie nie dzieje. Zwierzeta
          nie leca w tym samym luku co walizki. Wiekszosc lini oferuje usluge transportu
          zwierzat, sa specjalne centra dla zwierzat przy niektorych lotniskach.
          Moje koty lecialy w luku i nie wygladaly na jakos bardzo zestresowane. Nie bylo
          zreszta innej opcji dla nich. Czesto to wlasciciele denerwuja sie bardziej niz
          zwierzeta.
    • pampuh Polska to kraj zdziczalych idiotow 28.08.08, 22:19
      Warto wejsc na te stronke na WP> wyskakuje tam przy okazji
      haselko "Polska jest fajna"...
      Ta, fajna jest.

      Komentarze do artykulu to pokazuja...Polska to kraj zdziczalych
      idiotow i tyle.
    • pofakcie Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o 29.08.08, 00:15
      bankructwo C0 już
      blisko...:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • Gość: kynolog Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o IP: *.blutmagie.de 29.08.08, 17:56
        o co tyle halasu,,,pewnie pies byl ubezpieczony.
        • legwan4 Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o 29.08.08, 22:18
          Wyjątkowo głupi komentarz.....,lepsze było milczenie.
    • Gość: wsx Re: "Mój pies zdechł w samolocie, choć błagałam o IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.08, 21:55
      Zwierzęta latają w tym samym luku co bagaze, ale w jego przedniej
      cześci zaraz przy "drzwiczkach" tak zeby mogły być wyładowane w 1
      kolejności. Nie wiem czemu załoga nie poprosiła ground service o
      otwarcie luku, to zaden problem i pracy na jedną minutę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja