magdzie
04.06.09, 16:42
pierwszy raz lecialam Ryanairem z Wroclawia od momentu wprowadzenia wszystkich
glosnych ostatnio zmian i ciekawa bylam jak z przestrzeganiem tych zasad w
moim rodzinnym Wroclawiu.
tuz przed kontrola bezpieczenstwa sprawdzono czy aby na pewno mam tylko jeden
bagaz podreczny. te probe przeszlam pomyslnie, doszlam do wniosku, ze nie bede
sie wyglupiac i mala torebke (naprawde mala) mieszczaca jedynie paszport i
karte pokladowa schowalam pod plaszcz i nie bede jej pakowac do walizki. (do
niej przyczepily sie szanowne i zaniedbane pracownice na lotnisku East
Midlands i musialam ja chowac do walizki:)) mieszcze sie w bagazu podreczym
zwykle bez zadnego problemu, ale traktowanie torebki o wymiarach portfela jako
bagazu jest conajmniej smieszne. ale ok. schowam pasek od torebki do jej
srodka i juz niby po problemie.
4 polskie magazyny prasowe zdecydowalam sie trzymac w reku, bo paranoja by
bylo pakowanie ich do bagazu i pozniej w tym tloku wyjmowanie ich na czas lotu.
przede mna kazdy pasazer mial bagaz wazony oraz prawie kazdy byl proszony
(tonem gestapowca) o zmieszczenie go do ryanair'owskiego boxu. nieszczesliwcy,
ktorych waga bagazu przekroczyla magiczne 10kg byli proszeni o zaplate za
dodatkowe kilogramy. pani wygladajaca jak natalia kukulska za czasow 'zuzia
lalka nie duzIa' zapomniala zupelnie o tym, ze warto by bylo zmienic tembr
glosu, moze usmiechnac sie od czasu do czasu i traktowac pasazerow jak ludzi,
a nie jak bydlo wchodzace do obory. stala z terminalem platniczym i zbierala
naleznosc. nie kazdy z pasazerow jest oblatywaczem czy tez frequent flyerem, i
nie kazdy ma wage w domu. slyszac rozmowy niektorych pasazerow mialam
wrazenie, ze boja sie latania, jest to ich peirwszy albo drugi lot, pierwszy
raz na tym lotnisku, pierwszy raz z linia, ktora zapomniala, ze mimo iz
sprzedaje loty tansze od innych przewoznikow to nie zwalnia jej z traktowania
swojego klienta z szacunkiem i odpowiedniego przeszkolenia swoich pracownikow.
nierzadko osoby te sa na bakier z internetem i rezerwacje dokonywali
wnuczkowie, ktorzy nie wyjasnili wszystkiego. troche wyrozumialosci!, szanowni
pracownicy linii Ryanair.
kiedy przyszla na mnie kolej aby zwazyc bagaz Pani o wyzej wspomnianym
wygladzie popatrzyla na moje magazyny prasowe jakby ujrzala snieg w srodku
lata, ale nie skomentowlaa tego. pozwolilam sobie nadmienic, ze oczko jej
puscilo w rajstopach, polozylam moja walizke na wage, wskazalo 10,65kg, Pani
szanowna chciala cos burknac, ale widac byla zaaferowana swoimi rajstopami.
ja rozumiem, ze warto nie przeginac z waga bagazu, ze ta jedna sztuka bagazu
ma byc przestrzegana, ze to i tamto, ale dzizyz, wszystko byloby ekstra gdyby
te panie z obslugi naziemnej zachowywaly sie jak pracownicy lotniska, a nie
jak pracownicy ubojni swin.
sorry, za te wywody, ale bylam w glebokim szoku, ze pasazerowie traktowani sa
jak oponenci. natomiast straznicy pracujacy na lotnisku mogliby powalczyc o
tytul straznika roku. pozdrawiam wszystkich straznikow i strazniczki z
wroclawskiego lotniska;)))