Dodaj do ulubionych

mojej babci placuszki a la bliny

26.09.07, 14:51
Moja babcia, o niezwykłym imieniu Olimpia, pochodziła zza Buga.
Kiedy zamieszkała z nami gotowała przepyszne potrawy z tamatych
rejonów. Jedną z nich są własnie placuszki a la bliny. Zawsze
podkreślała, że to nie są prawdziwe bliny (tamte są z mąki
gryczanej), ale dla mnie to sa najprawdziwsze bliny na jakich się
wychowałam. Zrobiłam je dzisiaj pierwszy raz sama. Wyszły pyszne!!
tyle tytułem wstępu
składniki na 3 osoby:
2 całe jaja
4-5 czubatych łyżek mąki
3/4 łyzki sody oczyszczonej
szczypta soli
kwasne mleko
smietana 18 % (ja dalam gęsty kefir i też wyszły dobre).

Wszystkie składniki mieszamy, dodajemy tyle mleka i smietanki żeby
miało konsystencję takiego gęstszego ciasta naleśnikowego. Mieszamy
żeby wpuścić jak najwięcej powietrza w ciasto.
Rozgrzewamy patelnię, smarujemy odrobiną słoniny (to jest w
przepisie ortodoksyjnym, ja smażę na oliwie lub oleju). Smażymy na
dość dużym ogniu małe placuszki. Przewracamy je na drugą stronę
kiedy zauważymy wyraźne bąbelki. Po przewróceniu od razu wyraźnie
zmniejszamy ogień. Po minucie gotowe.
Ja jadłam je kiedyś z nieśmiertelnym u mojej babci tzw. maczaniem. W
zw. z tym, że nie umiem go robić - eksperymentuję. Były z rumianymi
skwarkami boczku, były z kurkami z cebulką, ale moim skromnym
zdaniem najlepsze na świecie są po prostu z masłem.
Polecam serdecznie. Są pulchne i rozpływają sie w ustach... mniam!!--

chcesz ukryć twarz? wyjdź nago :))

S.J.Lec
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka