wyprzedzanie z prawej

IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.09.09, 19:10
czy jadąc wzdłuż pobocza dobrze robię wyprzedzając stojące w korku samochody z
ich prawej strony (w sensie - po mojej lewej)? internet udziela wykluczających
się odpowiedzi, kodeksu się nie doszukałem. kierowcy reagują różnie na takie
manewry, nierzadko spotkałem się z wyrazami oburzenia (wiadomo - wyprzedzenie
samochodu rowerem to jak splunięcie w twarz kierowcy tegoż). proszę o pomoc.
    • tiges_wiz Re: wyprzedzanie z prawej 19.09.09, 19:39
      myslisz ze dowiesz sie tu wiecej niz "w internecie"?
      • Gość: hardtail Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.09.09, 20:01
        myślę, że dowiem się więcej tutaj, niż na forum miłośników starych pierników.
        dzięki za pomoc.
        • tiges_wiz Re: wyprzedzanie z prawej 19.09.09, 21:37
          polecam wiec kodeksdrogowy.com.pl
          moze sam wpadniesz na jakies sensowne wnioski
          • Gość: ep Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 00:48
            samo wyprzedzanie z prawej to z natury rzeczy niebezpieczne zajęcie. sposób
            organizacji ruchu tak został ustalony, że owe manewry powinny się z lewej strony
            odbywać.
    • zbycho_z_bogdanca Re: wyprzedzanie z prawej 20.09.09, 09:20
      Kodeks drogowy jest w tej kwestii obecnie bardzo nieścisły, wręcz sprzeczny. Ale niedługo to się zmieni :). O ile nasi politycy nie dadzą ciała.
      Otóż aktualnie nakazana jest jazda po poboczu
      Art. 16 ust. 5 Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem,... obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do
      jazdy ...
      Więc nie wolno wyprzedzać z lewej strony, jeśli pobocze nadaje się do jazdy. Ale wyprzedzanie przez rowerzystów nie jest zakazane, więc jednyną możliwością wyprzedzania jeśli pobocze, jeślinadaje się do jazdy
      Niedługo prawo się zmieni i wyprzedzanie z prawej będzie całkowicie dozwolone.
      Poniżej ustalenia Ministerstwa Infrastruktury.
      www.rowery.org.pl/Tabela_propozycje%20MDR_PoRD.pdf
      • zbycho_z_bogdanca Re: wyprzedzanie z prawej 20.09.09, 09:32
        Kodeks drogowy jest w tej kwestii obecnie bardzo nieścisły. Ale niedługo to się zmieni :). O ile nasi politycy nie dadzą ciała.
        Otóż aktualnie nakazana jest jazda po poboczu:
        Art. 16 ust. 5 Kierujący pojazdem zaprzęgowym, rowerem,... obowiązani poruszać się po poboczu, chyba że nie nadaje się ono do jazdy ...
        Oraz:
        Art. 24 ust.3Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu przejeżdżać z lewej strony wyprzedzanego pojazdu, z zastrzeżeniem ust. 4, 5 i 10...
        Więc nie wolno wyprzedzać z lewej strony, jeśli pobocze nadaje się do jazdy, nie wolno też prawej. Ale wyprzedzanie przez rowerzystów nie jest zakazane, więc jednyną możliwością wyprzedzania jest pobocze, jeśli nadaje się do jazdy

        Więc
        Niedługo prawo się zmieni i wyprzedzanie z prawej będzie całkowicie dozwolone.
        Poniżej ustalenia Ministerstwa Infrastruktury.
        www.rowery.org.pl/Tabela_propozycje%20MDR_PoRD.pdf
        • tiges_wiz Re: wyprzedzanie z prawej 20.09.09, 10:09
          zauwaz jednak, ze rowerem sie zazwyczaj omija z prawej strony a nie wyprzedza.
          • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 22.09.09, 22:43
            > zauwaz jednak, ze rowerem sie zazwyczaj omija z prawej strony a nie wyprzedza.

            Nie omija tylko wyprzedza.
            Auta które się zatrzymało przy krawężniku nie ominiesz z prawej.
            Jeśli uda ci się udowodnić że omijałeś z prawej to nie ma się do czego przyczepić.
            To jednak jest mało wykonalne bo jak omijasz rząd pojazdów to któreś w końcu
            podjedzie czyniąc z omijania wyprzedzanie a to już jest zabronione.
            Jak pisał przedmówca prawie na 100% to się zmieni przy następnej nowelizacji PoRD.

    • Gość: hardtail Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.09.09, 11:34
      dziękuję za przytoczenie przepisu. teraz już rozumiem. jadąc jezdnią muszę
      trzymać się krawężnika, a w przypadku wyprzedzania - objeżdżać samochody
      niemalże dookoła z lewej strony, ryzykując władowanie się pod samochód
      nadjeżdżający z naprzeciwka tudzież pod ten, który również wyprzedza pojazd
      przed nami. genialny przepis.
      • Gość: ? Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 23:49
        A co, wolisz się wciskać w 70 cm lukę między samochodem a krawężnikiem? Ty,
        rowerzysta który pewnie przy innej okazji głośno pomstuje na kierowców
        niezachowujących przepisowego metrowego odstępu? Ciekawe czy to nie Ty jesteś
        tym chłopaczkiem, któremu zwróciłem uwagę w zeszłym tygodniu że ryzykuje w ten
        sposób przygniecenie samochodem, bo wjeżdża w miejsce, gdzie kierowca się go nie
        spodziewa i nie musi się spodziewać.

        Jeżeli wyprzedzasz rowerem samochód to przecież oznacza że jedziesz w jakimś
        korku. No to co za bzdury opowiadasz o ryzyku wyprzedzania z lewej? Masz jakieś
        trudności ze wzrokiem, czy co? Obserwujesz sytuację na drodze i jak można
        bezpiecznie wyprzedzić, to wyprzedzasz, a jak nie - to jedziesz na poprzednim
        miejscu.
        • Gość: Damian Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.Biskupin.wroc.pl 21.09.09, 00:11
          Samochodu stojącego w korku nie wyprzedza się tylko się go omija... widać ze
          ktoś tu nie zna przepisów a się mądrzy.
          Ojj ciężko by się jeździło polskim kierowcom w takiej Holandii czy Belgii.
          • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 08:22

            Praktycznie codziennie jeżdżę ul. Braniborską i widzę, że generalnie
            większość kierowców stojących w korku zostawia sporo miejsca z
            prawej strony dla jednośladów, niestety w tej grupie zawsze znajdzie
            się jakaś menda, która złośliwie jadąc 30 cm od krawężnika zmusza
            rowerzystę do OMINIĘCIA go z lewej strony bądź wjechania na chodnik.
            Tak postawa jest zwyczajnie głupia i z gruntu bezsensowna, bo
            rowerzysta i tak sobie poradzi, zmuszanie jednak kogoś do zmiany
            toru jazdy może skutkować np. kolizją z pieszymi. Tak więc idiota w
            aucie zdaje sobie sprawę, że na szerokiej jezdni (a tak jest na
            Braniborskiej) może zmieścić się on, a także OMIJĄCY go rowerzyści,
            woli jednak stworzyć zagrożenie w ruchu drogowym, niż kogoś
            przepuścić. Zaprawdę niezmierzalne są pokłady ludzkiej głupoty...
            • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 10:15
              czechofil napisał:

              > przepuścić. Zaprawdę niezmierzalne są pokłady ludzkiej
              głupoty...

              Zaprawdę. Na przykład taki Czechofil nie pomyślał, że
              a) według PoRD każdy ma jechać przy prawej krawędzi, więc samochód
              też
              b) lewą stronę pasa pozostawia się w związku z tym możliwie wolną bo
              w ten sposób może powstać miejsce którym w razie konieczności
              przejedzie
              1) karetka or compatible
              2) motocyklista
              3) rowerzysta

              Dlatego właśnie myślący kierowcy trzymają się blisko krawężnika, a
              po swojej lewej stronie zostawiają miejsce.
              • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 12:25
                > Zaprawdę. Na przykład taki Czechofil nie pomyślał, że
                > a) według PoRD każdy ma jechać przy prawej krawędzi, więc samochód
                > też
                > b) lewą stronę pasa pozostawia się w związku z tym możliwie wolną
                bo
                > w ten sposób może powstać miejsce którym w razie konieczności
                > przejedzie
                > 1) karetka or compatible
                > 2) motocyklista
                > 3) rowerzysta
                >
                > Dlatego właśnie myślący kierowcy trzymają się blisko krawężnika, a
                > po swojej lewej stronie zostawiają
                miejsce.

                Nie obchodzi mnie, z której strony zrobisz mi miejsce. Byle oprócz
                ciebie uczynili tak również inni kierowcy. Niestety każdy z was na
                Braniborskiej jedzie jak chce, jedni bliżej krawędzi jezdni, inni
                bliżej osi jezdni, a reszta środkiem. Może się na coś w końcu
                zdecydujcie...?
              • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 22.09.09, 23:18
                > Zaprawdę. Na przykład taki Czechofil nie pomyślał, że
                Można to samo napisać bez złośliwości, no ale trzeba by najpierw netykietę
                poznać albo odebrac dobre wychowanie.
                Jeśli się pomylisz po takim wstępie to dopiero zaczną na Tobie jeździć.


                > a) według PoRD każdy ma jechać przy prawej krawędzi, więc samochód
                > też
                Dlaczego piszesz a) zamiast podać przepis ?
                Otóż nie trzeba jechać przy prawej krawędzi jezdni i nie każdy to musi robić.
                Jeśli pasy są wyznaczone to byłoby "idiotyzmem" jechać lewym pasem i
                jednocześnie przy prawej krawędzi jezdni.


                > b) lewą stronę pasa pozostawia się w związku z tym możliwie wolną bo

                A to już wymysliłeś sobie prawda ?


                > w ten sposób może powstać miejsce którym w razie konieczności
                > przejedzie
                > 1) karetka or compatible
                Tu raczej mało prawdopodobne aby kierowcy jeździli możliwie prawej krawędzi z
                myślą o karetkach.
                Jest faktem, że często tak jeżdżą widząc we wstecznym zbliżających się rowerzystów.


                > 2) motocyklista
                > 3) rowerzysta
                >
                To tak zwana jazda na kresce ostro zwalczana przez policje choć nie jest zakazana.



                > Dlatego właśnie myślący kierowcy trzymają się blisko krawężnika, a
                > po swojej lewej stronie zostawiają miejsce.

                Ile tego miejsca ?
                Pas ma zwykle 350 cm a auto 180 cm .
                Naprawdę uważasz ze kierowcy jadą możliwie blisko prawej krawędzi zostawiając
                150-170 cm z lewej ?
                Jeśliby tak było to ci na lewym pasie powinni zjeżdżać do lewej co by dało
                300-330 cm dla jazdy jednośladami.
                Prawda jest jednak taka ze kierowcy jada cała szerokością pasa. Jedni po lewej a
                inni po prawej.
                Szczególnie przed skrzyżowaniami dobijają do prawej i idę o zakład że nie po to
                aby pod światła przepuścić rowerzystów ze swojej lewej.
                Cały bałagan zaczyna się gdy kierowcy nie wyprzedzają rowerzysty w odległości co
                najmniej 1 metra. Gdyby to robili to by odbijali od prawej krawędzi co najmniej
                na 2 metry więc nie tak łatwo by po wyprzedzeniu dobijali do prawego krawężnika .


                Zatem nie pisz, że kierowcy myślą bo oni przede wszystkim jadą a myślą aby w coś
                nie wjechać oraz aby w nich ktoś nie wjechał choć o tym dużo mniej. Reszta mało
                ich obchodzi.
                Być może to minimum można nazwać myśleniem choć mam inne zdanie.

                Moje zdanie to takie, że kierowcy nie myślą aby zrobić miejsce komukolwiek i z
                którejkolwiek strony.
                Ale jak zobaczą we wstecznym karetkę to powinni zostawić miejsce z lewej a jak
                rowerzystę to z prawej.
                Cześć tak robi ale to nie gwarantuje przejezdności.
                Jest też pewne że część złośliwie zajedzie na 40 cm choć cały czas jechali
                zostawiając około 80-120 cm.

                • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 23.09.09, 10:22
                  Gość portalu: wroclawjacek napisał(a):

                  > > a) według PoRD każdy ma jechać przy prawej krawędzi, więc
                  samochód
                  > > też
                  > Dlaczego piszesz a) zamiast podać przepis ?

                  Bo nie chce mi się szukać który to.

                  > Otóż nie trzeba jechać przy prawej krawędzi jezdni i nie każdy to
                  musi robić.
                  > Jeśli pasy są wyznaczone to byłoby "idiotyzmem" jechać lewym pasem
                  i
                  > jednocześnie przy prawej krawędzi jezdni.

                  Lewym pasem możesz jechać tylko jeżeli prawy jest zajęty. (I kiedy
                  skręcasz w lewo). Jeżeli prawy pas jest pusty, masz obowiązek jechać
                  możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, czyli prawym pasem.

                  > > b) lewą stronę pasa pozostawia się w związku z tym możliwie
                  wolną bo
                  >
                  > A to już wymysliłeś sobie prawda ?

                  To jest oczywisty wniosek z geometrii. Jeżeli jadę możliwie blisko
                  prawej krawędzi, to z reguły przy lewej krawędzi zostaje sporo
                  miejsca. Nie, nie ma takiego wymogu, tak się po prostu "samo" robi.

                  > > Dlatego właśnie myślący kierowcy trzymają się blisko krawężnika,
                  a
                  > > po swojej lewej stronie zostawiają miejsce.
                  >
                  > Ile tego miejsca ?
                  > Pas ma zwykle 350 cm a auto 180 cm .

                  180 cm to bardzo szeroki samochód, rzadko kiedy jeszcze osobowy.

                  > Naprawdę uważasz ze kierowcy jadą możliwie blisko prawej krawędzi
                  zostawiając
                  > 150-170 cm z lewej ?

                  Raczej około 100 cm. 50-100 cm od prawego krawężnika, 160-170 cm
                  samochodu, z 3,5 m pasa zostaje wtedy od 80 do 140 cm.

                  > Jeśliby tak było to ci na lewym pasie powinni zjeżdżać do lewej co
                  by dało

                  Nie powinni, bo oni też mają się trzymać prawej strony.

                  > 300-330 cm dla jazdy jednośladami.
                  > Prawda jest jednak taka ze kierowcy jada cała szerokością pasa.
                  Jedni po lewej
                  > a
                  > inni po prawej.

                  Niestety, bywa tak.

                  > Szczególnie przed skrzyżowaniami dobijają do prawej i idę o zakład
                  że nie po to
                  > aby pod światła przepuścić rowerzystów ze swojej lewej.
                  > Cały bałagan zaczyna się gdy kierowcy nie wyprzedzają rowerzysty w
                  odległości c
                  > o
                  > najmniej 1 metra. Gdyby to robili to by odbijali od prawej
                  krawędzi co najmniej
                  > na 2 metry więc nie tak łatwo by po wyprzedzeniu dobijali do
                  prawego krawężnika
                  > .

                  Przecież kierowcy wyprzedzający rowerzystów odsuwają się właśnie od
                  prawej krawędzi na około 2 m, czasem więcej. A potem wracają do
                  prawej krawędzi.

                  • czechofil Re: Do Florka - kauzyperdy... 23.09.09, 11:17
                    call-a-fiore napisała:

                    > Gość portalu: wroclawjacek napisał(a):
                    >
                    > > > a) według PoRD każdy ma jechać przy prawej krawędzi, więc
                    > samochód
                    > > > też
                    > > Dlaczego piszesz a) zamiast podać przepis ?
                    >
                    > Bo nie chce mi się szukać który to.

                    Nie chce ci się szukać?!? To jakim prawem zmuszasz do podawania
                    podstaw prawnych innych uczestników dyskusji?!? Nie wspomnę o tym,
                    że jeśli ktoś ci w końcu podaje określony przepis na tacy, to
                    zamiast skulić uszy po sobie i przyznać się do błędu, brniesz w
                    jakieś żałosne, nieudolne tłumaczenia, którymi próbujesz zatuszować
                    swoją totalną niekompetencję. Mam dla ciebie honorową propozycję -
                    kończ waść, wstydu sobie oszczędź...
                    • call-a-fiore Re: Do Florka - kauzyperdy... 23.09.09, 11:53
                      czechofil napisał:

                      > call-a-fiore napisała:
                      >
                      > > Gość portalu: wroclawjacek napisał(a):
                      > >
                      > > > > a) według PoRD każdy ma jechać przy prawej krawędzi, więc
                      > > samochód
                      > > > > też
                      > > > Dlaczego piszesz a) zamiast podać przepis ?
                      > >
                      > > Bo nie chce mi się szukać który to.
                      >

                      > Nie chce ci się szukać?!? To jakim prawem zmuszasz do podawania
                      > podstaw prawnych innych uczestników dyskusji?!? Nie wspomnę o tym,

                      Takim prawem, że jeżeli mnie ktoś zapyta o podstawe prawną to
                      zacytuję stosowny przepis, a jeżeli zażąda podania gdzie on jest w
                      PoRD, to to zrobię. I to mnie odróżnia od ciebie.

                      > że jeśli ktoś ci w końcu podaje określony przepis na tacy, to

                      Chodzi ci o to, że zacytowałeś definicję szczególnej ostrożności i
                      twierdziłeś że to nakaz rozglądania się naokoło zawsze i wszędzie? :-
                      )

                      > zamiast skulić uszy po sobie i przyznać się do błędu, brniesz w
                      > jakieś żałosne, nieudolne tłumaczenia, którymi próbujesz
                      zatuszować
                      > swoją totalną niekompetencję. Mam dla ciebie honorową propozycję -
                      > kończ waść, wstydu sobie oszczędź...

                      Oszczędziłem ci już wstydu nie drążąc tego podwątku, w którym
                      twierdziłeś że lepiej od hardtaila wiesz co on chciał powiedzieć.
                      Reszty wstydu oszczędź sobie sam.
                      • czechofil Re: Do Florka - kauzyperdy... 23.09.09, 14:30
                        > Takim prawem, że jeżeli mnie ktoś zapyta o podstawe prawną to
                        > zacytuję stosowny przepis, a jeżeli zażąda podania gdzie on jest w
                        > PoRD, to to zrobię. I to mnie odróżnia od
                        ciebie.

                        Kłamstwo nr 1 - Nie zacytowałeś, bo rzekomo ci się nie
                        chciało...
                        Kłamstwo nr 2 - Zacytowałem przepis o potrzebie zachowania
                        szczególnej ostrożności podczas zmiany kierunku
                        jazdy...

                        > Chodzi ci o to, że zacytowałeś definicję szczególnej ostrożności
                        i twierdziłeś że to nakaz rozglądania się naokoło zawsze i
                        wszędzie? :-

                        Konfabulacja nr 1 wynikająca ze sklerozy albo ponowne kłamstwo nr 2 -
                        po zacytowaniu definicji szczególnej ostrożności podałem przepis,
                        który się do niej
                        odnosi...

                        > Oszczędziłem ci już wstydu nie drążąc tego podwątku, w którym
                        > twierdziłeś że lepiej od hardtaila wiesz co on chciał
                        powiedzieć.

                        Konfabulacja nr 2 - wątek zakończyłeś, ponieważ ci udowodniłem, że
                        hardtail wyraźnie się pomylił. NIE MOŻNA STOJĄCEGO
                        AUTA "WYPRZEDZAĆ", STOJĄCE AUTO MOŻNA JEDYNIE "OMIJAĆ". Mam ci może
                        to zdanie napisać tłustym drukiem i szerzej rozstawić litery, żebyś
                        to wreszcie zrozumiał...?
                        • call-a-fiore Re: Do Florka - kauzyperdy... 23.09.09, 14:48
                          czechofil napisał:

                          > > Takim prawem, że jeżeli mnie ktoś zapyta o podstawe prawną to
                          > > zacytuję stosowny przepis, a jeżeli zażąda podania gdzie on jest
                          w
                          > > PoRD, to to zrobię. I to mnie odróżnia od
                          >
                          ciebie.
                          >

                          > Kłamstwo nr 1 - Nie zacytowałeś, bo rzekomo ci się nie
                          >
                          chciało...

                          A ktoś mnie PYTAŁ o podstawę prawną? Bo w tym przypadku, o który
                          przyczepił się wroclawjacek to przytaczanie zawartości PoRD wynikało
                          wyłącznie z mojej inicjatywy, a nie z czyjegoś pytania. Więc,
                          kłamczuszku, nie jest to przypadek odmowy podania dokładnego cytatu
                          lub numeru artykułu. Moja wypowiedź była parafrazą przepisów PoRD.
                          (Potrzebujesz wyjaśnienia słowa "parafraza"?)

                          > Kłamstwo nr 2 - Zacytowałem przepis o potrzebie zachowania
                          > szczególnej ostrożności podczas zmiany kierunku
                          >
                          jazdy...
                          >

                          1) Zacytowałeś jak cię przycisnąłem dodatkowo, bo najpierw chciałeś
                          się bez sensu wykręcić gołą definicją nie związaną z tematem.
                          2) Jak już zacytowałeś to i tak bez sensu, bo próbowałeś
                          odnosić "szczególną ostrożność" do samochodu jadącego żółwim tempem
                          w korku, prosto przed siebie.

                          > > Chodzi ci o to, że zacytowałeś definicję szczególnej
                          ostrożności
                          > i twierdziłeś że to nakaz rozglądania się naokoło zawsze i
                          > wszędzie? :-
                          >

                          > Konfabulacja nr 1 wynikająca ze sklerozy albo ponowne kłamstwo nr
                          2 -
                          > po zacytowaniu definicji szczególnej ostrożności podałem przepis,
                          > który się do niej
                          >
                          odnosi...
                          >

                          No i lepiej by dla ciebie było jakbyś tego nie zrobił, bo tylko się
                          dodatkowo skompromitowałeś gadaniną nie na temat.

                          > > Oszczędziłem ci już wstydu nie drążąc tego podwątku, w którym
                          > > twierdziłeś że lepiej od hardtaila wiesz co on chciał
                          >
                          powiedzieć.
                          >

                          > Konfabulacja nr 2 - wątek zakończyłeś, ponieważ ci udowodniłem, że
                          > hardtail wyraźnie się pomylił. NIE MOŻNA STOJĄCEGO

                          Ależ tu nie było nic do udowadniania. Hardtail sam przyznał że w
                          pierwszej wypowiedzi był niedokładny i że w rzeczywistości chodziło
                          mu o samochody i jadące, i stojące. Było to zresztą oczywiste dla
                          wszystkich, tylko ty próbowałeś uparcie dowodzić że hardtail miał na
                          myśli co innego. Podwinąłeś ogon pod siebie dopiero jak dwukrotnie
                          (sic!) podałem cytat z jego własnej wypowiedzi.

                          > AUTA "WYPRZEDZAĆ", STOJĄCE AUTO MOŻNA JEDYNIE "OMIJAĆ". Mam ci
                          może
                          > to zdanie napisać tłustym drukiem i szerzej rozstawić litery,
                          żebyś
                          > to wreszcie zrozumiał...?

                          A to jest dla kogoś niezrozumiałe? Przecież wszyscy byli w tej
                          sprawie zgodni, w szczególności hardtail, który poprawił swoją
                          początkową pomyłkę.
                          • czechofil Re: Do Florka - kauzyperdy... 23.09.09, 15:15
                            > A ktoś mnie PYTAŁ o podstawę prawną? Bo w tym przypadku, o który
                            > przyczepił się wroclawjacek to przytaczanie zawartości PoRD
                            wynikało
                            > wyłącznie z mojej inicjatywy, a nie z czyjegoś pytania. Więc,
                            > kłamczuszku, nie jest to przypadek odmowy podania dokładnego
                            cytatu
                            > lub numeru artykułu. Moja wypowiedź była parafrazą przepisów PoRD.
                            > (Potrzebujesz wyjaśnienia
                            słowa "parafraza"?)

                            Brnij dalej, ja mam
                            czas...

                            > 1) Zacytowałeś jak cię przycisnąłem dodatkowo, bo najpierw
                            chciałeś
                            > się bez sensu wykręcić gołą definicją nie związaną z tematem.

                            Wteyd jeszcze myślałem, że jesteś inteligentniejszy i sama definicja
                            ci wystarczy. Jak widać, pomyliłem
                            się...

                            > 2) Jak już zacytowałeś to i tak bez sensu, bo próbowałeś
                            > odnosić "szczególną ostrożność" do samochodu jadącego żółwim
                            tempem
                            > w korku, prosto przed
                            siebie.

                            Nie jadącego "prosto przed siebie", tylko wykonującego nagły manewr
                            skrętu w prawo. Auto jadące prosto przed siebie nie potrąciłoby
                            rowerzysty jadącego obok
                            niego...

                            > Ależ tu nie było nic do udowadniania. Hardtail sam przyznał że w
                            > pierwszej wypowiedzi był niedokładny i że w rzeczywistości
                            chodziło
                            > mu o samochody i jadące, i
                            stojące.

                            Dyskusja na ten temat wywiązała się po pierwszej wypowiedzi
                            hardtaila, więc nie próbuj teraz się żałośnie usprawiedliwiać.
                            Popełniłeś błąd i szukasz prymitywnej wymówki. Żenada po
                            całości...

                            Było to zresztą oczywiste dla
                            > wszystkich, tylko ty próbowałeś uparcie dowodzić że hardtail miał
                            na
                            > myśli co
                            innego.

                            Jakich "wszystkich"? Z tego, co widzę, to tylko ty pyszczysz na ten
                            temat. Wszyscy pozostali ci udowadniają, że się mylisz, a ty mówisz,
                            że deszcz pada, choć na ciebie
                            plują...

                            > A to jest dla kogoś niezrozumiałe? Przecież wszyscy byli w tej
                            > sprawie zgodni, w szczególności hardtail, który poprawił swoją
                            > początkową pomyłkę.

                            I znów się wysługujesz jakimiś enigmatycznymi "wszystkimi". Nie stać
                            cię na obronę swojego zdania w pojedynke? Widać cienki w uszach
                            jesteś...

                            • call-a-fiore Re: Do Florka - kauzyperdy... 24.09.09, 10:42
                              czechofil napisał:

                              > > 1) Zacytowałeś jak cię przycisnąłem dodatkowo, bo najpierw
                              > chciałeś
                              > > się bez sensu wykręcić gołą definicją nie związaną z tematem.
                              >

                              > Wteyd jeszcze myślałem, że jesteś inteligentniejszy i sama
                              definicja
                              > ci wystarczy. Jak widać, pomyliłem
                              >
                              się...
                              >

                              Ty się nie miałeś domyślać, tylko podać podstawę prawną swojego
                              nieusazadnionego postulatu. Nie podałeś jej do tej pory.

                              > > 2) Jak już zacytowałeś to i tak bez sensu, bo próbowałeś
                              > > odnosić "szczególną ostrożność" do samochodu jadącego żółwim
                              > tempem
                              > > w korku, prosto przed
                              >
                              siebie.
                              >

                              > Nie jadącego "prosto przed siebie", tylko wykonującego nagły
                              manewr
                              > skrętu w prawo. Auto jadące prosto przed siebie nie potrąciłoby
                              > rowerzysty jadącego obok
                              >
                              niego...

                              1) Wystarczy że samochód nie jest ustawiony dokładnie w osi jezdni,
                              ale koła ma idealnie do jadzy na wprost - już masz sytuację w której
                              nie występuje nawet fizycznie zmiana kierunku, a samochód przesuwa
                              się w stosunku do jezdni w bok.
                              2) Zmiany toru jazdy o kilka-kilkanaście centymetrów w bok nie jest
                              w rozumieniu prawa zmianą kierunku ruchu i samochód poruszający się
                              tak (czyli de facto każdy samochód) jest traktowany jak poruszający
                              się na wprost. Wynika to chociażby z używania terminu "zmiana
                              kierunku jazdy LUB pasa ruchu". Zmiana pasa ruchu nie jest zmianą
                              kierunku jazdy, jak więc może nią być przykładowe ominięcie dziury?

                              • czechofil Re: Do Florka - kauzyperdy... 24.09.09, 10:58
                                > Ty się nie miałeś domyślać, tylko podać podstawę prawną swojego
                                > nieusazadnionego postulatu. Nie podałeś jej do tej pory.

                                "Kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą..." Wiesz, kto to
                                powiedział...?

                                > 1) Wystarczy że samochód nie jest ustawiony dokładnie w osi
                                jezdni,
                                > ale koła ma idealnie do jadzy na wprost - już masz sytuację w
                                której
                                > nie występuje nawet fizycznie zmiana kierunku, a samochód przesuwa
                                > się w stosunku do jezdni w
                                bok.

                                Sądu nie będzie obchodzić, czy jechałeś po skosie, czy nagle
                                skręciłeś. Sąd cię ukarze za NIEZACHOWANIE SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI i
                                potrącenie PRAWIDŁOWO OMIJAJĄCEGO cię rowerzysty. Będę to pisał, aż
                                się nie uciszysz albo wreszcie się przyznasz do błędu. Dziś mam
                                sporo
                                czasu...

                                > 2) Zmiany toru jazdy o kilka-kilkanaście centymetrów w bok nie
                                jest
                                > w rozumieniu prawa zmianą kierunku ruchu i samochód poruszający
                                się
                                > tak (czyli de facto każdy samochód) jest traktowany jak
                                poruszający
                                > się na
                                wprost.

                                Podstawę prawną tegoż proszę...
                                • call-a-fiore Re: Do Florka - kauzyperdy... 24.09.09, 11:28
                                  > > 1) Wystarczy że samochód nie jest ustawiony dokładnie w osi
                                  > jezdni,
                                  > > ale koła ma idealnie do jadzy na wprost - już masz sytuację w
                                  > której
                                  > > nie występuje nawet fizycznie zmiana kierunku, a samochód
                                  przesuwa
                                  > > się w stosunku do jezdni w
                                  >
                                  bok.
                                  >

                                  > Sądu nie będzie obchodzić, czy jechałeś po skosie, czy nagle

                                  Sąd ma wyjaśnić wszystkie okoliczności. I zrobi to, bo jeżeli ja
                                  uznam że coś pominął, to wystarczy mi to za podstawę do apelacji.
                                  Dlatego tak, będzie go obchodzić jak jechałem.

                                  > skręciłeś. Sąd cię ukarze za NIEZACHOWANIE SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI
                                  i

                                  Nie ukaże za niezachowanie szczególnej ostrożności, bo przy jeździe
                                  na wprost nie jest ona wymagana.

                                  > potrącenie PRAWIDŁOWO OMIJAJĄCEGO cię rowerzysty. Będę to pisał,


                                  Nie można potrącić omijającego, bo omijanie występuje tylko jeżeli
                                  omijany stoi. Mógłbyś to wreszcie zapamiętać. Stojącym pojazdem nie
                                  da się potrącić.

                                  > się nie uciszysz albo wreszcie się przyznasz do błędu. Dziś mam
                                  > sporo
                                  >
                                  czasu...
                                  >

                                  > > 2) Zmiany toru jazdy o kilka-kilkanaście centymetrów w bok nie
                                  > jest
                                  > > w rozumieniu prawa zmianą kierunku ruchu i samochód poruszający
                                  > się
                                  > > tak (czyli de facto każdy samochód) jest traktowany jak
                                  > poruszający
                                  > > się na
                                  >
                                  wprost.
                                  >

                                  > Podstawę prawną tegoż proszę...

                                  To wynika z interpretacji pragmatycznej prawa.
                                  1) Wspomniane już rozróżnienie między zmianą kierunku a zmianą pasa,
                                  które wyklucza jako "zmianę kierunku" nawet tak duże zmiany toru jak
                                  przejazd na inny pas, a co dopiero ominięcie dziury.
                                  2) Praktyka jazdy po drodze wymaga stałych niewielkich korekt toru
                                  jazdy (dziura, studzienka, bujający się na krawężniku pijak,
                                  poprawienie widoczności zza ciężarówki...) Ponieważ "szczególna
                                  ostrożność" jak sama nazwa wskazuje nie może być stanem
                                  permanentnym, te korekty nie mogą jej wymagać, czyli nie mogą być
                                  traktowane jak zmiany kierunku.
                                  3) Jazda po każdej nieprostoliniowej drodze to, fizycznie rzecz
                                  biorąc, ciągła zmiana kierunku ruchu. Również i w tym przypadku
                                  absurdem byłoby żądanie zachowania przez cały czas szczególnej
                                  ostrożności (na przykład na takiej pętli jak Rogowska).
                                  4) Mało tego, gdyby (jak postulujesz) "zmianę kierunku" traktować
                                  czysto fizycznie to konieczne byłoby zachowywanie szczególnej
                                  ostrożności w miejscach, gdzie droga zmienia swoje nachylenie, czyli
                                  w niektórych miejscach znowu praktycznie wszędzie.

                                  Masz, oczywiście, prawo nie zgodzić się z tymi interpretacjami i
                                  najprawdopodobniej z niego skorzystasz. Dlatego już zawczasu proszę
                                  o podstawę prawną pozwalającą interpretować ominięcie dziury w
                                  jezdni jako zmianę kierunku ruchu.
                                  • czechofil Re: Do Florka - kauzyperdy... 24.09.09, 11:55
                                    > Nie ukaże za niezachowanie szczególnej ostrożności, bo przy
                                    jeździe
                                    > na wprost nie jest ona
                                    wymagana.

                                    Pisałeś wyraźnie o jeździe po skosie, a nie na
                                    wprost...

                                    > Nie można potrącić omijającego, bo omijanie występuje tylko
                                    jeżeli
                                    > omijany stoi. Mógłbyś to wreszcie zapamiętać. Stojącym pojazdem
                                    nie
                                    > da się potrącić.

                                    Ale da się potrącić pojazdem ruszającym. Zwłaszcza, jeśli bez
                                    zachowania szczególnej ostrożności nagle skręci się w
                                    bok...

                                    > To wynika z interpretacji pragmatycznej
                                    prawa.

                                    Podstawę prawną, czyli dokładny przepis proszę. Interpretacja, a
                                    szczególnie twoja mnie kompletnie nie
                                    interesuje...

                                    Dlatego już zawczasu proszę
                                    > o podstawę prawną pozwalającą interpretować ominięcie dziury w
                                    > jezdni jako zmianę kierunku ruchu.

                                    Art. 22. 1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub
                                    zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej
                                    ostrożności...
                                    • call-a-fiore Re: Do Florka - kauzyperdy... 24.09.09, 12:15
                                      czechofil napisał:

                                      > > Nie ukaże za niezachowanie szczególnej ostrożności, bo przy
                                      > jeździe
                                      > > na wprost nie jest ona
                                      >
                                      wymagana.
                                      >

                                      > Pisałeś wyraźnie o jeździe po skosie, a nie na
                                      >
                                      wprost...

                                      W rozumieniu fizycznym, które starasz się tu przeforsować, jazda na
                                      wprost polega na tym, że samochód porusza się po linii prostej, ale
                                      ta linia prosta nie musi być wcale równoległa do osi drogi. Czyli
                                      według twoich intepretacji jazda skośnie do chodnika też jest jazdą
                                      na wprost.

                                      > > Nie można potrącić omijającego, bo omijanie występuje tylko
                                      > jeżeli
                                      > > omijany stoi. Mógłbyś to wreszcie zapamiętać. Stojącym pojazdem
                                      > nie
                                      > > da się potrącić.
                                      >

                                      > Ale da się potrącić pojazdem ruszającym. Zwłaszcza, jeśli bez
                                      > zachowania szczególnej ostrożności nagle skręci się w
                                      >
                                      bok...

                                      Żeby na przykład wjechać w jakąś bramę? To by było możliwe. Tylko że
                                      nie mówimy o wjeżdżaniu w bramy.

                                      > > To wynika z interpretacji pragmatycznej
                                      >
                                      prawa.
                                      >

                                      > Podstawę prawną, czyli dokładny przepis proszę. Interpretacja, a
                                      > szczególnie twoja mnie kompletnie nie
                                      >
                                      interesuje...
                                      >

                                      Przecież podałem podstawę, nie zrozumiałeś jej? W tym przypadku nie
                                      ma podstawy prawnej w postaci jednego przepisu, po prostu należy ją
                                      wywnioskować z całości ustawy. Możesz spróbować obalić logicznie to
                                      wnioskowanie, albo pokazać definicję (tak, tym razem potrzebna jest
                                      właśnie definicja) zmiany kierunku. Zapraszam.

                                      > Dlatego już zawczasu proszę
                                      > > o podstawę prawną pozwalającą interpretować ominięcie dziury w
                                      > > jezdni jako zmianę kierunku ruchu.
                                      >

                                      > Art. 22. 1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub
                                      > zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej
                                      > ostrożności...

                                      Znowu rzuciłeś jakiś artykuł zupełnie bez związku. Ten artykuł już
                                      korzysta z okreslenia "zmiana kierunku jazdy", więc nie nadaje się
                                      do jego zdefiniowania.
                                      Powtarzam: poprosze o podstawę prawną, w myśl której ominięcie
                                      studzienki to zmiana kierunku ruchu. To nie musi być konkretny
                                      artykuł, wystarczy jeżeli logicznie wywiedziesz to z treści PoRD.

                                      • czechofil Re: Do Florka - kauzyperdy... 24.09.09, 12:27
                                        > W rozumieniu fizycznym, które starasz się tu przeforsować, jazda
                                        na
                                        > wprost polega na tym, że samochód porusza się po linii prostej,
                                        ale
                                        > ta linia prosta nie musi być wcale równoległa do osi drogi. Czyli
                                        > według twoich intepretacji jazda skośnie do chodnika też jest
                                        jazdą
                                        > na
                                        wprost.

                                        Przecież to ty właśnie tak interpretujesz ten przepis! Ja twierdzę,
                                        że jazda na wprost to jazda na wprost, a jazda skosem, to jazda
                                        skosem i w tym przypadku zmiana kierunku
                                        jazdy...

                                        > Żeby na przykład wjechać w jakąś bramę? To by było możliwe. Tylko
                                        że
                                        > nie mówimy o wjeżdżaniu w
                                        bramy.

                                        Mówimy o nagłym, bezsensownym skręcie w prawo i potrąceniu
                                        rowerzysty...

                                        > Przecież podałem podstawę, nie zrozumiałeś jej? W tym przypadku
                                        nie
                                        > ma podstawy prawnej w postaci jednego przepisu, po prostu należy

                                        > wywnioskować z całości
                                        ustawy.

                                        Powiedziałem, że twoje wnioski i interpretacje mnie nie interesują,
                                        bo są z gruntu fałszywe. Podaj mi konkretny
                                        przepis...

                                        > Powtarzam: poprosze o podstawę prawną, w myśl której ominięcie
                                        > studzienki to zmiana kierunku
                                        ruchu.

                                        Po pierwsze to zmiana kierunku jazdy, a nie ruchu, a po drugie to
                                        podałem ci ją już kilkanaście razy. Czytać nie umiesz, czy jak...?
                                        • czechofil Re: Do Florka - kauzyperdy... 24.09.09, 12:37
                                          Proszę, o to definicja "zmiany kierunku
                                          jazdy":

                                          "Zmiana kierunku jazdy - manewr ten polega na zmianie kierunku
                                          poruszania się pojazdu w prawą lub lewą stronę względem jego
                                          dotychczasowego
                                          położenia..."

                                          Tak więc jeśli auto w jakikolwiek sposób zmieni swoje położenie, a w
                                          przypadku, o którym mówimy do tego dochodzi ewidentnie, to manewru
                                          tego inaczej nazwać się nie da, jak zmianą kierunku jazdy...
                                          • call-a-fiore Re: Do Florka - kauzyperdy... 24.09.09, 12:45
                                            czechofil napisał:

                                            > Proszę, o to definicja "zmiany kierunku
                                            >
                                            jazdy":
                                            >

                                            Tylko że ona nie pochodzi z ustawy, a ze strony jakiejś szkółki
                                            jazdy. Ale nawet i taka definicja nie jest dla ciebie wsparciem.

                                            > "Zmiana kierunku jazdy - manewr ten polega na zmianie kierunku
                                            > poruszania się pojazdu w prawą lub lewą stronę względem jego
                                            > dotychczasowego
                                            >
                                            położenia..."
                                            >

                                            > Tak więc jeśli auto w jakikolwiek sposób zmieni swoje położenie, a
                                            w
                                            > przypadku, o którym mówimy do tego dochodzi ewidentnie, to manewru
                                            > tego inaczej nazwać się nie da, jak zmianą kierunku jazdy...

                                            W tym samym miejscu, z któego wyciąłeś tę swoją definicję jest też
                                            napisane:
                                            "Zamiar zmiany kierunku jazdy powinien być zawczasu zasygnalizowany
                                            przez włączenie odpowiedniego kierunkowskazu. "

                                            Więc utrzymujesz że kierowca omijający dziurę w jezdni ma to
                                            zasygnalizować kierunkowskazem? Dlaczego więc policja (jak sam
                                            twierdzisz - fachowcy) nie łapie masowo kierowców omijających dziury
                                            bez włączania kierunkowskazów?

                                            • czechofil Re: Do Florka - kauzyperdy... 24.09.09, 13:00
                                              > Więc utrzymujesz że kierowca omijający dziurę w jezdni ma to
                                              > zasygnalizować kierunkowskazem? Dlaczego więc policja (jak sam
                                              > twierdzisz - fachowcy) nie łapie masowo kierowców omijających
                                              dziury
                                              > bez włączania
                                              kierunkowskazów?

                                              Jak OMIJASZ dziurę w jezdni, to nie musisz tego sygnalizować. Ale
                                              jak WYPRZEDZASZ rowerzystę, to powinieneś:
                                              1.upewnić się
                                              2.zasygnalizować
                                              3.upewnić się
                                              4.rozpocząć wyprzedzanie
                                              5.wyprzedzać
                                              6.upewnić się
                                              7.zasygnalizować
                                              8.zjechać do prawej krawędzi jezdni

                                              /Wyprzedzanie - przejeżdżanie obok innego uczestnika ruchu
                                              poruszającego się w tym samym kierunku lecz z mniejszą prędkoscią.
                                              W czasie tego manewru należy zachować szczególną ostrożność.../
                                              • call-a-fiore Re: Do Florka - kauzyperdy... 25.09.09, 09:33
                                                czechofil napisał:

                                                > > Więc utrzymujesz że kierowca omijający dziurę w jezdni ma to
                                                > > zasygnalizować kierunkowskazem? Dlaczego więc policja (jak sam
                                                > > twierdzisz - fachowcy) nie łapie masowo kierowców omijających
                                                > dziury
                                                > > bez włączania
                                                >
                                                kierunkowskazów?
                                                >

                                                > Jak OMIJASZ dziurę w jezdni, to nie musisz tego sygnalizować. Ale

                                                Ach, a więc przyznajesz że w rozumieniu PoRD ominięcie dziury w
                                                jezdni to nie jest zmiana kierunku ruchu. Wszak Art 24.5
                                                mówi "Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie
                                                sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz
                                                zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru."

                                                Skoro więc ominięcie dziury, jak sam twierdzisz, nie wymaga
                                                sygnalizowania, to nie może być zmianą kierunku.

                                                • czechofil Re: Do Florka - kauzyperdy... 25.09.09, 09:41
                                                  > Skoro więc ominięcie dziury, jak sam twierdzisz, nie wymaga
                                                  > sygnalizowania, to nie może być zmianą
                                                  kierunku.

                                                  A czy ja gdzieś napisałem, że jest? Znów wymyślasz jakieś wirtualne
                                                  historyjki...
                                                  • call-a-fiore Re: Do Florka - kauzyperdy... 25.09.09, 09:49
                                                    czechofil napisał:

                                                    > > Skoro więc ominięcie dziury, jak sam twierdzisz, nie wymaga
                                                    > > sygnalizowania, to nie może być zmianą
                                                    >
                                                    kierunku.
                                                    >

                                                    > A czy ja gdzieś napisałem, że jest? Znów wymyślasz jakieś
                                                    wirtualne
                                                    > historyjki...

                                                    O, tutaj napisałeś:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,501,100477294,100680851,Re_Do_Florka_kauzyperdy_.html
                                                    "Tak więc jeśli auto w jakikolwiek sposób zmieni swoje położenie, a
                                                    w
                                                    przypadku, o którym mówimy do tego dochodzi ewidentnie, to manewru
                                                    tego inaczej nazwać się nie da, jak zmianą kierunku jazdy..."

                                                    A może będziesz teraz dowodził że przy ominięciu dziury samochód nie
                                                    zmienia położenia?
                                                  • czechofil Re: Do Florka - kauzyperdy... 25.09.09, 09:56
                                                    > A może będziesz teraz dowodził że przy ominięciu dziury samochód
                                                    nie
                                                    > zmienia położenia?

                                                    Zmienia położenie, ale sygnalizować tego nie trzeba. Trzeba jedynie
                                                    się upewnić, że podczas tego manewru nie spowoduje się zagrożenia w
                                                    ruchu drogowym, czyli np. nie potrąci się przejeżdżającego obok
                                                    rowerzysty...
                                        • call-a-fiore Re: Do Florka - kauzyperdy... 24.09.09, 12:59
                                          czechofil napisał:

                                          > > W rozumieniu fizycznym, które starasz się tu przeforsować, jazda
                                          > na
                                          > > wprost polega na tym, że samochód porusza się po linii prostej,
                                          > ale
                                          > > ta linia prosta nie musi być wcale równoległa do osi drogi.
                                          Czyli
                                          > > według twoich intepretacji jazda skośnie do chodnika też jest
                                          > jazdą
                                          > > na
                                          >
                                          wprost.
                                          >

                                          > Przecież to ty właśnie tak interpretujesz ten przepis! Ja
                                          twierdzę,

                                          Jaki "przepis"? Zacytuj, jaki to "przepis" ja interpretuję?
                                          Jazda prosto w rozumieniu PoRD to jazda w granicach pasa ruchu, przy
                                          czym boczne przesunięcia są nieistotne. Podstawę do takiej
                                          interpretacji już podawałem. Gdyby było inaczej, jazda na zakręcie
                                          (nie na skrzyżowaniu) wymagałaby używania kierunkowskazów.

                                          > że jazda na wprost to jazda na wprost, a jazda skosem, to jazda
                                          > skosem i w tym przypadku zmiana kierunku
                                          >
                                          jazdy...

                                          Ale kogo obchodzą twoje bezpodstawne twierdzenia?

                                          > > Żeby na przykład wjechać w jakąś bramę? To by było możliwe.
                                          Tylko
                                          > że
                                          > > nie mówimy o wjeżdżaniu w
                                          >
                                          bramy.
                                          >

                                          > Mówimy o nagłym, bezsensownym skręcie w prawo i potrąceniu
                                          >
                                          rowerzysty...

                                          A pozostałe okoliczności?

                                          > > Przecież podałem podstawę, nie zrozumiałeś jej? W tym przypadku
                                          > nie
                                          > > ma podstawy prawnej w postaci jednego przepisu, po prostu należy
                                          > ją
                                          > > wywnioskować z całości
                                          >
                                          ustawy.
                                          >

                                          > Powiedziałem, że twoje wnioski i interpretacje mnie nie
                                          interesują,
                                          > bo są z gruntu fałszywe. Podaj mi konkretny

                                          Skoro są z gruntu fałszywe, to bez trudu wykażesz mi błędy w
                                          rozumowaniu. Czekam.

                                          przepis...
                                          >

                                          Jak już mówiłem, nie ma przepisu bezpośrednio definiującego "zmianę
                                          kierunku ruchu". Chyba że jest i zaraz go przytoczysz, co? :->
                                          Trzeba się opierać na interpretacji całości ustawy. Ja to zrobiłem,
                                          ty nie potrafisz.

                                          > > Powtarzam: poprosze o podstawę prawną, w myśl której ominięcie
                                          > > studzienki to zmiana kierunku
                                          >
                                          ruchu.
                                          >

                                          > Po pierwsze to zmiana kierunku jazdy, a nie ruchu, a po drugie to
                                          > podałem ci ją już kilkanaście razy. Czytać nie umiesz, czy jak...?

                                          Ależ nie podałeś ani razu. Powtarzasz tylko jakieś wzmianki o
                                          szczególnej ostrożności nakazywanej przy zmianie kierunku. Ale co to
                                          jest zmiana kierunku - nie piszesz.
                              • Gość: wroclawjacek Nie trzeba "zmienić kierunku" aby zajechać drogę IP: *.e-wro.net.pl 27.09.09, 08:26
                                > 2) Zmiany toru jazdy o kilka-kilkanaście centymetrów w bok nie jest
                                > w rozumieniu prawa zmianą kierunku ruchu i samochód poruszający się
                                > tak (czyli de facto każdy samochód) jest traktowany jak poruszający
                                > się na wprost.
                                Ale z tym się właśnie nie zgadzam jak i zapewne większość.
                                Prawo nie może ci mówić że zmiana toru jazdy o 19 cm "to zmiana", a o 8 cm
                                jeszcze nie.
                                Po to masz definicje zachowania ostrożności i wymienione przypadki gdzie
                                zachować szczególną ostrożność aby zrozumieć, że zajechanie drogi rowerzyście
                                poprzez zjechanie bliżej krawężnika niczym się nie różni od konieczności
                                zachowania ostrożności podpartej koniecznością sygnalizowania zamiaru skrętu
                                przy zmianie pasa czy zmianie kierunku rozumianego jako skręt w poprzeczną ulice.
                                Przy dojeżdżaniu do krawężnika jesteś zwolniony z obowiązku włączania migacza
                                ale to powoduje nałożenie na ciebie jeszcze większego obowiązku zachowania
                                ostrożności bo wykonujesz manewr zajechania drogi bez sygnalizowania go.
                                Kluczem do zrozumienia jest fakt zwiększonego zagrożenia ze względu na ruszanie
                                po zatrzymaniu w korku.
                                Gdyby pojazdy jechały z niewielką ale stałą prędkością to rowerzysta miałaby
                                większy czas na reakcję bo zbliżałby się z mniejszą różnicą prędkości.
                                Byłby dłużej widziany w lusterkach i auta mogłyby się ustawić jedno za drugim.
                                Sytuacja gdy po zatrzymaniu jedno auto zbliża się do krawężnika rodzi takie
                                zagrożenia jak przy włączaniu się do ruchu.
                                Nie dość że auto zza zasłony aut z tyłu rusza to jeszcze zmienia kierunek.
                                Ta niewielka zmiana kierunku jest o tyle groźna że auta nie było widać do
                                momentu gdy rowerzysta do niego nie dojechał i nie rozpoczął omijania.
                                To trochę tak jakby pojazd z większa szybkością wyprzedzał z lewej rząd aut i
                                nagle auto z czoła bez włączenia migacza zjechało do lewej krawędzi pasa.
                                Takich rzeczy nie wolno robić bez upewnienia się czy pojazd nie jest wyprzedzany
                                (omijany) bo nawet 20-30 cm może robić różnicę.



                                > Wynika to chociażby z używania terminu "zmiana
                                > kierunku jazdy LUB pasa ruchu". Zmiana pasa ruchu nie jest zmianą
                                > kierunku jazdy, jak więc może nią być przykładowe ominięcie dziury?
                                >
                                tak nie można interpretować przepisów bo oczywiste, że zmiana kierunku jazdy
                                oznacza skręcenie w inna ulicę.
                                Cziekawe czy ostry skręt w ramach własnego pasa jak droga skręca jest zmianą
                                kierunku jazdy czy też nie ?

                                albo w art 24 "czy.....kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie
                                zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub
                                zmiany pasa ruchu"
                                Można by wnioskować twoja metodą że wyprzedzanie pojazdu nie wiąże się ze zmianą
                                kierunku jazdy lub pasa ruchu.
                                Gdyby się trzymać domyślne definicji zmiany kierunku i uznać, że takowa nie
                                zachodzi przy wyprzedzaniu to jednak zmiana pasa musi nastąpić co podważa sens
                                doszukiwania się twoją metodą znaczenia przepisu "miedzy wyrazami".
                                Można się jedynie doszukiwać idei wprowadzenia przepisu aby go zrozumieć a i tę
                                musi często potwierdzać sąd.


                                Dlatego policja w ocenie przyczyn wypadku nie posługuje się ze kierowca zmienił
                                kierunek jazdy i zajechał drogę rowerzyście tylko skrótem "zajechanie drogi".
                                Jeśli nie wolno wyprzedzać z prawej ale wolno omijać to trzeba się zastanowić
                                dlaczego.
                                Przecież w obu wypadkach auto może zacząć się przemieszczać.
                                Generalnie ze względu na szczupłość miejsca omijanie jest bezpieczniejsze ale
                                jeśli uwzględnić fakt że kierowca często zwalnia się z obowiązku sprawdzenia czy
                                po ruszeniu nie zajedzie komuś drogi to omijanie nie zawsze jest bezpieczne.
                                To z kolei prowadzi do wniosku ze wyprzedzanie z prawej niewiele różni się od
                                omijania co skłania rowerzystów do podejmowania ryzyka.
                                Szkoda czasu n adyskujse bo PoRD nigdy nie będzie detalicznie mówił jak sie
                                poruszac po jezdni a za kilka tygodni możliwośc wyprzedzania z prawej bedzie
                                zalegalizowana dla rowerzystów.

                                Ideą sporu powinno być czy takie wyprzedzanie stanowi duże zagrożenie bo sam
                                fakt ze jest zakazane w PoRd powinien być znany każdemu rowerzyście.
                                A prawo jedno a praktyka drugie.
                                Kierowca nie może się tłumaczyć że nie spodziewał się że go rowerzysta w korku w
                                mieście właśnie z prawej będzie wyprzedzał (omijał).
                                Wprawdzie można ukarać niewielkim mandatem rowerzystę ale trudno mu będzie
                                udowodnić, że manewr wyprzedzania nie był kontynuacją manewru omijania.
                                Rozumując w te sposób można by karać każdego kierowcę , który rusza gdy jest
                                omijany bo zmusza rowerzystę do łamania prawa gdyż ten nie może gwałtownie
                                hamować gdy auto rusza.
                                Traktowanie kierowcy posuwającego się do przodu jako złośliwca
                                uniemożliwiającego ominięcie go prowadziłoby do absurdu.


                                Tu wystarczy włączyć zdrowy rozsądek. Rowerzysta nie pacha się tam gdzie mógłby
                                zahaczc o auto.
                                Jeśli do tego dojdzie to winny jest po części kierowca że na tak szerokim pasie
                                ustawia się inaczej niż reszta kierowców.
                                Oczywiście za porysowanie auta odpowiada rowerzysta.
                                Ale co jak rowerzysta powie, że auto ruszyło gdy je bezpiecznie omijał ?







                              • Gość: wroclawjacek Re: Do Florka - kauzyperdy... IP: *.e-wro.net.pl 27.09.09, 08:30
                                > 2) Zmiany toru jazdy o kilka-kilkanaście centymetrów w bok nie jest
                                > w rozumieniu prawa zmianą kierunku ruchu i samochód poruszający się
                                > tak (czyli de facto każdy samochód) jest traktowany jak poruszający
                                > się na wprost.

                                Lepiej byłoby napisać do przodu a nie na wprost (w końcu auto jedzie zygzakiem)
                                Jeśli na wprost, to na wprost auta ustawionego skośnie po skręceniu kierownicy
                                a nie na wprost pasa czy toru jazdy rowerzysty.
                  • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 13:47
                    > > Dlaczego piszesz a) zamiast podać przepis ?
                    >
                    > Bo nie chce mi się szukać który to.
                    Ale przez to wprowadzaszw błąd i ktos może ojść do wniosku ze celowo dokładnego
                    brzmienia przepisu nie podajesz.
                    Jak tobie się nie che poszukac to aby z toba polemizowac bedzie to musiało
                    zrobic kilka innych osób.
                    Może się okazać, że znajda podobny przepis w innym dziale i ta rozmowa będzie "o
                    wszystkim".
                    Dyskusja ma mieć charakter dydaktyczny inaczej to flejmowanie co tam się komu
                    wydaje i co kto szczątkowo pamięta z PoRD.
                    Istniej wiele stereotypów bo nikt nie będzie pamiętał PoRD więc zapamiętuje się
                    wybiórczo . Co innego akcentują i zapamiętują rowerzyści a co innego kierowcy.
                    To prowadzi do przekłamań bo kierowcy którzy muszą dokładniej znać PoRD niż
                    rowerzyści przynajmniej w kwestiach w których zabierają głos i starają się
                    rowerzystów edukować.
                  • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 13:52
                    > Lewym pasem możesz jechać tylko jeżeli prawy jest zajęty. (I kiedy
                    > skręcasz w lewo). Jeżeli prawy pas jest pusty, masz obowiązek jechać
                    > możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, czyli prawym pasem.

                    Gdzie to jest napisane bo wydaje mi się ze znów zamiast sięgnać po PoRd
                    powtarzasz stereotypy i na nich budujesz strukturę swego wywodu co musi
                    prowadzić do błędnych wniosków ?


                    PoRd mówi ze masz jechać możliwe blisko prawej krawędzi ale tylko wtedy gdy na
                    drodze nie ma wyznaczonych pasów ruchu.
                    Prawo mówi ze wolno ci zajać tylko jeden pas ruchu ale nie mówi który.
                    • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 23.09.09, 14:33
                      Gość portalu: wroclawjacek napisał(a):

                      > > Lewym pasem możesz jechać tylko jeżeli prawy jest zajęty. (I
                      kiedy
                      > > skręcasz w lewo). Jeżeli prawy pas jest pusty, masz obowiązek
                      jechać
                      > > możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, czyli prawym pasem.
                      >
                      > Gdzie to jest napisane bo wydaje mi się ze znów zamiast sięgnać po
                      PoRd
                      > powtarzasz stereotypy i na nich budujesz strukturę swego wywodu co
                      musi
                      > prowadzić do błędnych wniosków ?
                      >
                      >
                      > PoRd mówi ze masz jechać możliwe blisko prawej krawędzi ale tylko
                      wtedy gdy na
                      > drodze nie ma wyznaczonych pasów ruchu.

                      Nie. Prawo mówi że masz jechać możliwie blisko prawej krawędzi i nic
                      nie mówi o tym, żeby to się odnosiło tylko do jezdni bez
                      wyznaczonych pasów.

                      Art 16.4 Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko
                      prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone,
                      nie może zajmować więcej niż jednego pasa.


                      > Prawo mówi ze wolno ci zajać tylko jeden pas ruchu ale nie mówi
                      który.

                      Prawo mówi że mam zająć ten pas ruchu, którym będę jechał najbliżej
                      prawej strony, jak to możliwe. Czyli lewym pasem mogę jechać jedynie
                      jeżeli prawy pas jest zajęty i nie ma na nim miejsca na mój pojazd -
                      wtedy "najbliżej prawej jak to możliwe" oznacza "najbliżej prawego
                      brzegu lewego pasa". Passus o zajmowaniu tylko jednego pasa
                      wprowadza zaś jedynie regulację powodującą że jeżeli jedziesz obok
                      innego samochodu po jego lewej stronie, to masz to robić już na
                      oddzielnym pasie, a nie okrakiem częściowo na prawym (co mogłoby być
                      interpretowane jako "możliwie blisko prawej").
                      • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 17:59
                        > > PoRd mówi ze masz jechać możliwe blisko prawej krawędzi ale tylko
                        > wtedy gdy na
                        > > drodze nie ma wyznaczonych pasów ruchu.
                        >
                        > Nie. Prawo mówi że masz jechać możliwie blisko prawej krawędzi i nic
                        > nie mówi o tym, żeby to się odnosiło tylko do jezdni bez
                        > wyznaczonych pasów.
                        >
                        > Art 16.4 Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko
                        > prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone,
                        > nie może zajmować więcej niż jednego pasa.

                        Jak nie umiesz zinterretowac przepisu to musisz sie zastanowic jaka była
                        intencja jeo wprowadzenia.
                        Tu chodzi o umozliwieie wyprzedzania.
                        Dlatego masz jechać mozliowe prawej strony jezdni ale w nastepnym zdaniu pisżą
                        że jesli jezdnia ma wyznaczone pasy to nie możesz zajmować więcej niż jednego pasa.

                        kto nie rozumie może sobie pomyśleć ze trudno zajmować dwa pasy jesli są
                        niewyznaczone . Wtedy właśnie stosujesz się do pierwszej cześci przepisu.Jeśli
                        dróg jest szeroka a nie wyznaczono pasów to aby umozliwić wyprzedzanie auta
                        powinny jechać blisko prawej strony

                        Ty proponujesz aby jak są wyznaczone pasy w mieście (może być więcej niż 2 w
                        jedna stronę ) to aby wszyscy jechali prawym pasem.
                        Od razu widać, że jesteś "zielony listek" .
                        Jeździłem 4 pasmówkami jak i 8 pasmówkami wiec nie pitol głupot .Weź sobie PORD
                        dodawali 10 dni temu do GW i postudiuj.
                        Jak cię papier nuży to są portale w necie gdzie możesz sobie zrobi testy z
                        krzyżóek i przepisów .
                        W szczególności postudiuj sobie przepis mówiący czy wolno ci skręcać w lewo bez
                        zastanawiania się czynie zajedziesz komuś drogi np czy ktoś nie rozpoczął
                        manewru wyprzedzania i jedzie szybciej niż ty.
                      • Gość: wroclawjacek absurdy PoRD IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 19:02
                        > > Prawo mówi ze wolno ci zajać tylko jeden pas ruchu ale nie mówi
                        > który.
                        >
                        > Prawo mówi że mam zająć ten pas ruchu, którym będę jechał najbliżej
                        > prawej strony, jak to możliwe. Czyli lewym pasem mogę jechać jedynie
                        > jeżeli prawy pas jest zajęty i nie ma na nim miejsca na mój pojazd -
                        > wtedy "najbliżej prawej jak to możliwe" oznacza "najbliżej prawego
                        > brzegu lewego pasa".

                        To twoja interpretacja.
                        Masz jechać prawą stroną jezdni aby cę można było wyprzedzić jak nie ma
                        wydzielonych pasów bo z prawe strony nie wolno wyprzedzać.Czy to takie trudne do
                        zrozumienia ?
                        Jak są pasy wydzielone to można z prawej wyprzedzać dlatego nie ma obowiązku
                        jazdy prawym pasem.
                        Kierowca może jechać dowolnym pasem w zależności jak dalej za skrzyżowaniem
                        zamierza kontynuować jazdę. Prawy do jazdy na wprost i w prawo. Lewy do jazdy na
                        wprost i w lewo , jeśli znaki nie mówią inaczej.

                        Ile ty lat chłopie jeździsz ?
                        Masz w ogóle prawko czy piszesz tu w ramach treningu bo właśnie je robisz ?
                        Często płacisz mandaty i jaki masz stan punktów ?
                        Ja nie znam przepisów ale nigdy nie zapłaciłem mandatu bo nie rezygnuje z
                        ostrożnej jazdy nawet jeśli jestem pewien pierwszeństwa.
                        Nie ośmieliłbym się innym wciskać kitu zanim nie sprawdziłbym w PoRD.

                        kiedyś uczono o jeździe prawa stroną jezdni mylnie to dopisując do artykułu o
                        ruchu prawostronnym.

                        Ale ty popełniłeś w tym wątku tyle błędów ze to nie chodzi tylko niewłaściwą
                        interpretację art 16.
                        Największy błąd jaki robisz to myślenie że jak jesteś z przodu to możesz
                        wyczyniać cuda zajedżając drogę pojazdowi który rozpoczął już manewr
                        wyprzedzania lub omijania




                        Ty podchodzisz literalnie do PoRD nie zastanawiając się nad intencją
                        ustawodawcy. W ten sposób to można zrobić kilka interpretacji przepisu.

                        Gdybym cię chciał zażyć to bym powiedział że jak cię zacznę wyprzedzać gdy
                        posuwasz się w korku to nie masz prawa przyśpieszać co znaczy ze jak stoisz to
                        nie masz prawa ruszyć.
                        tzn absurdalnie mógłbyś ruszyć ale po 0,1 sekundy po osiągnięciu prędkości 0,5
                        km/h musiałbyś przestać przyspieszać bo złamałbyś art 24.6 i to nawet jeśli
                        nielegalnie ktoś by cię wyprzedzał z prawej

                        "6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i
                        bezpośrednio po nim zwiększania prędkości"

                        A wiec doszlibyśmy do absurdu .
                        Ten sam 24.6 zabrania rowerzyście wyprzedzania i to nie tylko z lewej strony ale
                        i w ogóle.
                        Zresztą rowerzysta nie ma prawa pojawić się po lewej stronie pasa jeśli na pasie
                        są szybsze pojazdy.
                        Rowerzysta nie tylko nie może wyprzedzać ale powinien stawać za każdym razem gdy
                        auto go wyprzedza:

                        art 24.6 "....Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub
                        pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w
                        razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania"

                        Zatem namawiasz do wykroczeń nakazując wyprzedzanie rowerem z lewej i to nie
                        tylko rowerzystę ale wszystkich którzy by zmieniali prędkość gdy ich rowerzysta
                        będzie wyprzedzał.



                        Inny przepis art 24 zabrania praktycznie rowerzyście wyprzedzać na jezdni o
                        dwóch pasach ruchu dla wspólnego kierunku. Rowerzysta ma się upewnić zanim nie
                        rozpocznie wyprzedzania czy już jakiś pojazd go nie wyprzedza.
                        Praktycznie na jego pasie jak i na lewym auta będą się zbliżały wiec rowerzysta
                        nie powinien wyprzedzać będąc pojazdem wyprzedzanym.
                        Ale PoRd nie zabrania wyprzedzania tylko każe się upewnić czy nie jesteśmy
                        wyprzedzani (art 24.10). Po co ?
                        Porąbane jak dziesiątki innych artykułów

                        Zatem nie kombinuj z literalnym czytaniem i doszukiwaniem się czegoś odwrotnego
                        niż było w intencji ustawodawcy bo się kiedyś wkopiesz w kanał na jezdni i
                        będziesz rozśmieszał sąd.







                        Passus o zajmowaniu tylko jednego pasa
                        > wprowadza zaś jedynie regulację powodującą że jeżeli jedziesz obok
                        > innego samochodu po jego lewej stronie, to masz to robić już na
                        > oddzielnym pasie, a nie okrakiem częściowo na prawym (co mogłoby być
                        > interpretowane jako "możliwie blisko prawej").

                        Nic tam nie pisze o tym ze "gdy jedziesz po jego lewej stronie"
                        Czy jadąc po prawej stronie tego auta mogę jechać okrakiem po dwóch pasach ?

                        Ciekawe jak nie jechać okrakiem jak trzeba wyprzedzić rowerzystę gdy sąsiednie
                        pasy są zajęte.
                        Albo inny przykład. Przed skrzyżowaniem rowerzysta zmienia pas na lewy aby
                        skręcić w lewo i dojeżdża do lewego krawężnika na drodze jednokierunkowej (takie
                        są zalecenia choć chyba PoRd tego nie określa) .
                        Czy auta które go wyprzedzają z prawej robią to legalnie ?
                        Czy mogą jechać okrakiem ?
                        Czy mogą się ocierać o rowerzystę aby nie jechać okrakiem ?

                        Nie twórz fikcji .
                        Przepisy za parę dni będą poprawione choć dalej będą porąbane bo np policja boi
                        się pewnych rozwiązań.
                        Ale większość debilizmów zostanie usunięta.
                        PoRD nie czyta się literalnie i podczas wypadku często zdarza się że dwie strony
                        są winne więc nie doszukuj się kto jest mniej winny.
                        Rowerzyści za kilka lat będą jechać z twojej prawej i lewej . Slalomować przed
                        tobą i za tobą a ty będziesz stał
                        Wiec wyluzuj. Będziesz miał czas na studiowanie PoRD jak będziesz stał w korkach :)



                  • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 13:57
                    > > Pas ma zwykle 350 cm a auto 180 cm .
                    >
                    > 180 cm to bardzo szeroki samochód, rzadko kiedy jeszcze osobowy

                    To standardowa szerokość dużego auta osobowego nie wliczam w to lusterek i
                    spoilerów.
                    Zwykle auto we wnętrzu ma ok 137 cm i jak dodamy do tego grubość drzwi i obły
                    kształt to auto ma 170-180 cm .
                    Nie ma się co spierać o 10-15cm bo każde auto inne i niewiele to znaczy wobec
                    szerokości pasa 350 cm.
                    Rowerzyści wiedzą ze mimo wolnego miejsca 170 cm ( ty twierdzisz ze więcej)
                    kierowcy ocierają się o rowerzystów przy wyprzedzaniu.
                    Skąd zatem ta niechęć do wyprzedzania czy omijania przez rowerzystów w bliskiej
                    odległości ?
                    Można by wyliczyć ze auta nie mają prawa wyprzedzać rowerzysty jeśli nie zmieni
                    pasa.
                    Praktyka naszych ulic jest inna.

                  • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 14:03
                    > Naprawdę uważasz ze kierowcy jadą możliwie blisko prawej krawędzi
                    zostawiając
                    > 150-170 cm z lewej ?

                    Raczej około 100 cm. 50-100 cm od prawego krawężnika, 160-170 cm
                    samochodu, z 3,5 m pasa zostaje wtedy od 80 do 140 cm.


                    Jak sam zauważasz z prawej mam zostawione 50-100 cm czyli praktycznie 50 bo jadę
                    100 cm dotąd aż napotkam auto co stoi 50 cm. Jadąc z jego lewej podajesz mam
                    80-140 cm czyli tez praktycznie 80 w najwęższym miejscu co jest za mało aby
                    bezpiecznie wyprzedzać auto bo tyle to mniej więcej ma rowerzysta szerokości a
                    gdzie odstęp od auta i gdzie pas drogi na jazdę :"wężykiem" w celu łapania
                    równowagi ?
                    Gdzie miejsce na omijanie dziur i leżących przedmiotów na jezdni ?
                    No chyba nie każesz zmienić rowerzyście pasa na lewy bo w korku to znów znaczy
                    wyprzedzanie/omijanie z prawej.

          • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 10:11
            Gość portalu: Damian napisał(a):

            > Samochodu stojącego w korku nie wyprzedza się tylko się go
            omija...

            Ale samochód JADĄCY w korku się wyprzedza. A o takim przypadku mowa.

            > widać ze
            > ktoś tu nie zna przepisów a się mądrzy.

            Widać że ktoś tu nie czyta ze zrozumieniem, a się mądry.

            • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 12:30
              > Ale samochód JADĄCY w korku się wyprzedza. A o takim przypadku
              mowa.

              Z tamtego postu nie wynika, że chodzi o wyprzedzanie jadących
              samochodów. Poproś na drugi raz swojego pobratymca o ściślejsze się
              wyrażanie...
              • Gość: hardtail Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.09.09, 12:57
                chodziło mi generalnie o pojazdy w korku. stojące lub toczące się 5 km/h. jeśli
                kolumna samochodów w korku porusza się 'skokowo' (nagle cały sznur samochodów
                przetacza się 10 metrów, po czym staje), to jak się zachować? jak jadą, to
                jechać z prawej, jak stoją, to mijać (wyprzedzać?) z lewej? bez sensu. jeśli mam
                jechać rowerem tak, jakbym prowadził samochód, to tym samym powinno mi
                przysługiwać prawo do zajmowania całego pasa ruchu, a nie pobocza jedynie.
                • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 13:28
                  Gość portalu: hardtail napisał(a):

                  > chodziło mi generalnie o pojazdy w korku. stojące lub toczące się
                  5 km/h. jeśli

                  Ale tu nie ma "lub". Różnica jest nie tylko czysto formalna, bo
                  pojazd stojący możesz bezpiecznie minąć nawet ocierając się o niego,
                  podczas gdy pojazd jadący, nawet powoli, może w każdej chwili
                  przesunąć się w bok o kilkanaście centymetrów (bo choćby będzie
                  omijał studzienkę) i to już wystarczy, żebyś oberwał.

                  > kolumna samochodów w korku porusza się 'skokowo' (nagle cały sznur
                  samochodów
                  > przetacza się 10 metrów, po czym staje), to jak się zachować? jak
                  jadą, to

                  Nie ma "nagle". Przecież wyraźnie widać z przodu że samochody
                  zaczynają ruszać. Możesz się spokojnie przygotować na to, że zaraz
                  ruszą także te obok Ciebie. Tu nie ma nic zaskakującego.

                  > jechać z prawej, jak stoją, to mijać (wyprzedzać?) z lewej? bez
                  sensu. jeśli ma

                  Proponuję z czysto pragmatycznego punktu widzenia żebyś po prostu
                  jechał w tempie samochodów jeżeli one jadą, a omijał je jak staną. W
                  korku nie powinno być z tym większych problemów, a nie ryzykujesz
                  zderzenia.

                  > m
                  > jechać rowerem tak, jakbym prowadził samochód, to tym samym
                  powinno mi
                  > przysługiwać prawo do zajmowania całego pasa ruchu, a nie pobocza
                  jedynie.

                  Tak w ogóle to czy Ty jesteś pewien o czym piszesz? Tam gdzie są
                  korki rzadko kiedy jest jakieś pobocze. Pobocza w mieście spotyka
                  się bardzo nieczęsto - w odróżnieniu od korków. Może Ty masz na
                  myśli po prostu prawy skraj jezdni? I w tym przypadku masz takie
                  same prawa i obowiązki jak samochód: obaj macie jechać możliwie
                  blisko prawej krawędzi.

                • Gość: oclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 22.09.09, 23:22
                  > jeśli ma
                  > m
                  > jechać rowerem tak, jakbym prowadził samochód, to tym samym powinno mi
                  > przysługiwać prawo do zajmowania całego pasa ruchu, a nie pobocza jedynie.

                  Jeśli auto po wyprzedzenie ciebie zjeżdża do prawej to jest to ewidentne
                  zajeżdżanie drogi jeśli auto nie ma możliwości dalszej jazdy.
                  To jest karalne choć trudne do udowodnienia dopóki nie przywalisz i nie wezwiesz
                  policji.
                  wr
              • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 13:13
                Tak, tak. Użycie słowa "wyprzedzanie" (z dokładnością do potrzebnej
                w danym miejscu gramatyki) jest rzeczywiście niezbyt ścisłe.
                Zwłaszcza jeżeli założyciel wątku także pisze o wyprzedzaniu; to
                rzeczywiście może mylić.
                • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 13:23
                  forum.gazeta.pl/forum/w,501,100477294,100533683,Re_wyprzedzanie_z_prawej.html
                  • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 13:32
                    No i? Z odczytaniem dat i godzin też masz problemy?
                    • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 13:57

                      > No i? Z odczytaniem dat i godzin też masz problemy?

                      Nie wiem, o czym bredzisz, domyślam się jedynie, że chodzi ci o to,
                      że nie zacytowałem pierwszej wypowiedzi autora wątku, tylko jego
                      któreś, kolejne uściślenie. Skoro się więc chcesz bardziej
                      ośmieszyć, to zauważ, że "hardtail" w PIERWSZEJ WYPOWIEDZI pisze
                      wyraźnie o WYPRZEDZANIU aut STOJĄCYCH w korku. Ponieważ fakt stania
                      aut jest tu NIEPODWAŻALNY, więc nie może być mowy o ich
                      WYPRZEDZANIU. Mam nadzieję, że po tak wyczerpującej odpowiedzi nie
                      będziesz już tego tematu drążyć...
                      • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 14:24
                        czechofil napisał:

                        >
                        > > No i? Z odczytaniem dat i godzin też masz problemy?
                        >

                        > Nie wiem, o czym bredzisz, domyślam się jedynie, że chodzi ci o
                        to,
                        > że nie zacytowałem pierwszej wypowiedzi autora wątku, tylko jego
                        > któreś, kolejne uściślenie. Skoro się więc chcesz bardziej
                        > ośmieszyć, to zauważ, że "hardtail" w PIERWSZEJ WYPOWIEDZI pisze
                        > wyraźnie o WYPRZEDZANIU aut STOJĄCYCH w korku. Ponieważ fakt
                        stania
                        > aut jest tu NIEPODWAŻALNY, więc nie może być mowy o ich
                        > WYPRZEDZANIU. Mam nadzieję, że po tak wyczerpującej odpowiedzi nie
                        > będziesz już tego tematu drążyć...

                        Ach, więc to o tę sprzeczność chodziło. Sprzeczność dość pozorną, bo
                        jak człowiek mówi "stoję w korku" to ma z reguły na myśli że porusza
                        się w nim bardzo powoli. Korków stricte stojących jest niewiele.

                        Ale dlaczego czepiać się kierowców o terminologię, skoro
                        nieprecyzyjnie wyraził się rowerzysta?

                        No cóż, w każdym razie poza Tobą chyba wszyscy odnieśli się do
                        wyprzedzania, bo też i hardtail przywoływał także dotyczące tegoż
                        przepisy. Twoja krucjata jest po prostu bez sensu.
                        • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 14:32
                          > Ach, więc to o tę sprzeczność chodziło. Sprzeczność dość pozorną,
                          bo
                          > jak człowiek mówi "stoję w korku" to ma z reguły na myśli że
                          porusza
                          > się w nim bardzo powoli. Korków stricte stojących jest niewiele.

                          Mnie nie interesuje, co masz na myśli, tylko co tu wypisujesz. Albo
                          się stoi albo się jedzie, formy pośredniej lub wspólnej dla obu tych
                          pojęć nie
                          ma...

                          > Ale dlaczego czepiać się kierowców o terminologię, skoro
                          > nieprecyzyjnie wyraził się
                          rowerzysta?

                          Ja się nie czepiam, tylko próbuję pewne rzeczy uściślić. Poza tym
                          sam jestem również kierowcą i nie sądzę, żebym się czepiał samego
                          siebie...

                          > No cóż, w każdym razie poza Tobą chyba wszyscy odnieśli się do
                          > wyprzedzania, bo też i hardtail przywoływał także dotyczące tegoż
                          > przepisy. Twoja krucjata jest po prostu bez
                          sensu.

                          Więc wszyscy jesteście w błędzie. Czas wreszcie poczytać PoRD i w
                          końcu się nauczyć, czym się różni WYPRZEDZANIE od OMIJANIA...
                          • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 14:42
                            czechofil napisał:

                            > > Ach, więc to o tę sprzeczność chodziło. Sprzeczność dość
                            pozorną,
                            > bo
                            > > jak człowiek mówi "stoję w korku" to ma z reguły na myśli że
                            > porusza
                            > > się w nim bardzo powoli. Korków stricte stojących jest niewiele.
                            >

                            > Mnie nie interesuje, co masz na myśli, tylko co tu wypisujesz.
                            Albo
                            > się stoi albo się jedzie, formy pośredniej lub wspólnej dla obu
                            tych
                            > pojęć nie
                            >
                            ma...
                            >

                            Tak, tak. Bo język potoczny to matematyka dyskretna.

                            > > Ale dlaczego czepiać się kierowców o terminologię, skoro
                            > > nieprecyzyjnie wyraził się
                            >
                            rowerzysta?
                            >

                            > Ja się nie czepiam, tylko próbuję pewne rzeczy uściślić. Poza tym
                            > sam jestem również kierowcą i nie sądzę, żebym się czepiał samego
                            >
                            siebie...
                            >

                            forum.gazeta.pl/forum/w,501,100477294,100533691,Re_wyprzedzani
                            e_z_prawej.html Na samym początku Twojej wypowiedzi. No zupełnie nie
                            generalizujesz i nic nie mówisz o kierowcach.

                            > > No cóż, w każdym razie poza Tobą chyba wszyscy odnieśli się do
                            > > wyprzedzania, bo też i hardtail przywoływał także dotyczące
                            tegoż
                            > > przepisy. Twoja krucjata jest po prostu bez
                            >
                            sensu.
                            >

                            > Więc wszyscy jesteście w błędzie. Czas wreszcie poczytać PoRD i w
                            > końcu się nauczyć, czym się różni WYPRZEDZANIE od OMIJANIA...

                            Przecież to zróżnicowanie było wspomniane w tym wątku kilka razy. I
                            to zanim się wtrąciłeś ze swoim, powiedzmy to otwarcie, wymądrzaniem.
                            • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 14:57
                              > Tak, tak. Bo język potoczny to matematyka dyskretna.

                              Język potoczny to możesz sobie uprawiać u cioci na imieninach. W
                              dyskusji o PoRD na potoczność miejsca nie ma. Właśnie z braku
                              rozróżniania pewnych pojęć, czyli sprowadzania ich znaczenia do
                              potoczności rodzą się takie problemy. Nawet kierowcy zawodowi
                              (niedawno jakiś taksiarz) nie rozróżniają wyprzedzania od omijania i
                              pienią się, kiedy się ich OMIJA z prawej
                              strony...

                              > forum.gazeta.pl/forum/w,501,100477294,100533691,Re_wyprzedzani
                              > e_z_prawej.html Na samym początku Twojej wypowiedzi. No zupełnie
                              nie
                              > generalizujesz i nic nie mówisz o
                              kierowcach.

                              Wklej porządnie link, bo nie wiem, o co
                              chodzi...

                              > Przecież to zróżnicowanie było wspomniane w tym wątku kilka
                              razy. I
                              > to zanim się wtrąciłeś ze swoim, powiedzmy to otwarcie,
                              wymądrzaniem.

                              ?????
        • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 08:42
          > A co, wolisz się wciskać w 70 cm lukę między samochodem a
          krawężnikiem? Ty,
          > rowerzysta który pewnie przy innej okazji głośno pomstuje na
          kierowców
          > niezachowujących przepisowego metrowego
          odstępu?

          Podczas OMIJANIA innych pojazdów nie ma obowiązku zachowania
          metrowego
          odstępu...

          Ciekawe czy to nie Ty jesteś
          > tym chłopaczkiem, któremu zwróciłem uwagę w zeszłym tygodniu że
          ryzykuje w ten
          > sposób przygniecenie samochodem, bo wjeżdża w miejsce, gdzie
          kierowca się go nie
          > spodziewa i nie musi się
          spodziewać.

          Na jezdni musisz spodziewać się WSZYSTKIEGO, również zachowań
          niezgodnych z prawem. W tym jednak przypadku, czyli OMIJANIU cię
          przez rowerzystę z prawej strony nie ma nic nieprawidłowego. Trzeba
          tylko zacząć korzystać z takiego urządzenia jak boczne lusterko.
          Uwierz mi, to naprawdę nie
          boli...

          > Jeżeli wyprzedzasz rowerem samochód to przecież oznacza że
          jedziesz w jakimś
          > korku. No to co za bzdury opowiadasz o ryzyku wyprzedzania z
          lewej? Masz jakieś
          > trudności ze wzrokiem, czy co? Obserwujesz sytuację na drodze i
          jak można
          > bezpiecznie wyprzedzić, to wyprzedzasz, a jak nie - to jedziesz na
          poprzednim
          > miejscu.

          Rower ma tę zaletę, że nie musi stać w korku, mało tego, po to się
          na nim po mieście jeździ, żeby właśnie te korki OMIJAĆ. Ja wiem, że
          jak się siedzi w smrodzie spalin w blaszanej, nagrzanej puszce, to
          nieźle w dekiel wali, ale nie sądzę, żeby jakiekolwiek próby
          zrzucenia swoich frustracji na rowerzystów w jakikolwiek sposób ci
          pomogły...
          • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 10:25
            czechofil napisał:

            > > A co, wolisz się wciskać w 70 cm lukę między samochodem a
            > krawężnikiem? Ty,
            > > rowerzysta który pewnie przy innej okazji głośno pomstuje na
            > kierowców
            > > niezachowujących przepisowego metrowego
            >
            odstępu?
            >

            > Podczas OMIJANIA innych pojazdów nie ma obowiązku zachowania
            > metrowego
            odstępu...
            >

            Prawda, tylko że w tym wątku mowa jest o WYPRZEDZANIU.

            > Ciekawe czy to nie Ty jesteś
            > > tym chłopaczkiem, któremu zwróciłem uwagę w zeszłym tygodniu że
            > ryzykuje w ten
            > > sposób przygniecenie samochodem, bo wjeżdża w miejsce, gdzie
            > kierowca się go nie
            > > spodziewa i nie musi się
            >
            spodziewać.
            >

            > Na jezdni musisz spodziewać się WSZYSTKIEGO, również zachowań
            > niezgodnych z prawem.

            Nieprawda, doucz się. PoRD jest łatwo dostępne. Dopóki nie widzisz
            niczego podejrzanego, masz prawo spodziewać się że wszyscy naokoło
            przestrzegają przepisów.

            > W tym jednak przypadku, czyli OMIJANIU cię

            "Ten jednak przypadek" to WYPRZEDZANIE. Czytaj uważniej.

            > przez rowerzystę z prawej strony nie ma nic nieprawidłowego.
            Trzeba
            > tylko zacząć korzystać z takiego urządzenia jak boczne lusterko.
            > Uwierz mi, to naprawdę nie
            >
            boli...
            >

            Czyżbyś był rowerzystą z bocznym lusterkiem? Tym jednym we
            Wrocławiu, którego ponoć widzieli starzy górale?

            > > Jeżeli wyprzedzasz rowerem samochód to przecież oznacza że
            > jedziesz w jakimś
            > > korku. No to co za bzdury opowiadasz o ryzyku wyprzedzania z
            > lewej? Masz jakieś
            > > trudności ze wzrokiem, czy co? Obserwujesz sytuację na drodze i
            > jak można
            > > bezpiecznie wyprzedzić, to wyprzedzasz, a jak nie - to jedziesz
            na
            > poprzednim
            > > miejscu.
            >

            > Rower ma tę zaletę, że nie musi stać w korku, mało tego, po to się
            > na nim po mieście jeździ, żeby właśnie te korki OMIJAĆ.

            I niechże sobie omija na zdrowie. Tylko niech mi się nie podkłada
            bez sensu, bo ja mam pełne prawo w ramach swojego pasa ruchu omijać
            chociażby studzienki kanalizacyjne i jeżeli przy tym manewrze od
            tyłu z prawej podjedzie mi rower, to ma szansę wylądować na
            krawężniku - z własnej winy i podczas nieprzepisowego manewru.

            > Ja wiem, że
            > jak się siedzi w smrodzie spalin w blaszanej, nagrzanej puszce, to
            > nieźle w dekiel wali, ale nie sądzę, żeby jakiekolwiek próby
            > zrzucenia swoich frustracji na rowerzystów w jakikolwiek sposób ci
            > pomogły...

            Ciekawe, ja okazuję troskę o rowerzystę (żaden altruizm, mi też
            nieportzebny wypadek) i daję mu dobrą radę jak nie narażać się na
            obrażenia (śmierć raczej mu nie grozi przy tych prędkościach), a
            jako podziękowanie słyszę że jestem frustratem. Jakież to...
            cyklistyczne.
            • Gość: hardtail Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.09.09, 12:46
              dobra dobra - już ja wiem, jak wyglądają te "dobre rady" kierowców dla
              rowerzystów. nie będę tu ich przytaczał, bo cenzura wycina takie słowa.
              • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 13:34
                Gość portalu: hardtail napisał(a):

                > dobra dobra - już ja wiem, jak wyglądają te "dobre rady" kierowców
                dla
                > rowerzystów. nie będę tu ich przytaczał, bo cenzura wycina takie
                słowa.

                To proszę bardzo o zacytowanie gdzie ja użyłem takiego słowa, które
                zostało wycięte przez tę Twoją cenzurę.
                No bo dobraj rady udzieliłem tutaj, w wątku. Czyli w oczywisty
                sposób powinna ona zawierać te słowa, których tak kulturalny
                młodzieniec jak Ty wzdraga się użyć. To gdzie te słowa są, co?

                • Gość: hardtail Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.09.09, 13:44
                  dobre rady kierowców jako ogółu, że się tak wyrażę z przymrużeniem oka. akurat
                  pan, panie kalafiorze, pisze dość gładką polszczyzną.
                  • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 13:50
                    No to czego się mnie czepiasz? Dostałeś radę. Mogłeś, owszem,
                    napisać że jest z jakiegoś powodu głupia i moglibyśmy to
                    przedyskutować. Ale zamiast tego wrzuciłeś tę radę do
                    szufladki "joby od kierowców" i olałeś ją w ogóle.
            • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 12:57
              > Prawda, tylko że w tym wątku mowa jest o
              WYPRZEDZANIU.

              Większość kierowców uważa, że rowerzyści OMIJĄCY ich z prawej strony
              WYPRZEDZAJĄ ich, kiedy oni STOJĄ w korku. Klasyczna nieznajomość
              PoRD wśród
              kierowców...

              > Nieprawda, doucz się. PoRD jest łatwo dostępne. Dopóki nie
              widzisz
              > niczego podejrzanego, masz prawo spodziewać się że wszyscy naokoło
              > przestrzegają
              przepisów.

              Gdybym ufał wszystkim uczestnikom ruchu drogowego, a szczególnie
              kierowcom wymuszającym notorycznie na mnie pierwszeństwo, dawno bym
              już nie
              żył...

              > "Ten jednak przypadek" to WYPRZEDZANIE. Czytaj
              uważniej.

              J/w...

              > Czyżbyś był rowerzystą z bocznym lusterkiem? Tym jednym we
              > Wrocławiu, którego ponoć widzieli starzy górale?

              Lusterko w rowerze jest kompletnie niepotrzebne, za to nie wyobrażam
              sobie, żebym nie posiadał go w aucie. Zauważyłem jednak, że dla
              sporej części kierowców jest to element jak najbardziej
              zbędny...

              > I niechże sobie omija na zdrowie. Tylko niech mi się nie podkłada
              > bez sensu, bo ja mam pełne prawo w ramach swojego pasa ruchu
              omijać
              > chociażby studzienki kanalizacyjne i jeżeli przy tym manewrze od
              > tyłu z prawej podjedzie mi rower, to ma szansę wylądować na
              > krawężniku - z własnej winy i podczas nieprzepisowego
              manewru.

              Ktoś, kto faktycznie WYPRZEDZA samochody z prawej strony, trochę
              ryzykuje, a do tego łamie przepisy. W tej dyskusji jednak jest mowa
              o OMIJANIU aut z prawej strony, a nie o ich
              WYPRZEDZANIU...

              > Ciekawe, ja okazuję troskę o rowerzystę (żaden altruizm, mi też
              > nieportzebny wypadek) i daję mu dobrą radę jak nie narażać się na
              > obrażenia (śmierć raczej mu nie grozi przy tych prędkościach), a
              > jako podziękowanie słyszę że jestem frustratem. Jakież to...
              > cyklistyczne.

              Niepotrzebna mi żadna troska ze strony kierowców. Jedyne, czego od
              nich wymagam, to przestrzegania przepisów PoRD i zrozumienia, że w
              razie kontaktu fizycznego z rowerzystą mogą mieć na sumieniu ludzkie
              życie. Musicie zdać sobie sprawę, że rowerzysta nie jest waszym
              wrogiem, a wręcz przeciwnie - dzięki niemu stoicie w krótszych
              korkach. Dlatego zrozumcie go czasami i zostawcie mu trochę miejsca
              z prawej strony, żeby nie musiał narażać się i wyjeżdżać na środek
              jezdni, żeby was OMIJAĆ bądź WYPRZEDZAĆ z lewej strony...
              • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 13:48
                czechofil napisał:

                > > Prawda, tylko że w tym wątku mowa jest o
                >
                WYPRZEDZANIU.
                >

                > Większość kierowców uważa, że rowerzyści OMIJĄCY ich z prawej
                strony
                > WYPRZEDZAJĄ ich, kiedy oni STOJĄ w korku. Klasyczna nieznajomość
                > PoRD wśród
                >
                kierowców...

                Tylko że w tym wątku to TY nazywasz omijanie stojącego pojazdu
                wyprzedzaniem. Nikt inny tego nie zrobił, a już na pewno nie ja.

                > > Nieprawda, doucz się. PoRD jest łatwo dostępne. Dopóki nie
                > widzisz
                > > niczego podejrzanego, masz prawo spodziewać się że wszyscy
                naokoło
                > > przestrzegają
                >
                przepisów.
                >

                > Gdybym ufał wszystkim uczestnikom ruchu drogowego, a szczególnie
                > kierowcom wymuszającym notorycznie na mnie pierwszeństwo, dawno
                bym
                > już nie
                >
                żył...

                Twoje wynurzenia filozoficzne nie zmieniają faktu, że własne
                fantazje próbowałeś podawać jako obowiązujące przepisy. Uczestnik
                ruchu nie ma obowiązku spodziewać się rzeczy niespodziewanych, jak
                postulujesz. W szczególności zaś nie ma obowiązku w ogóle obserwować
                co się dzieje po jego prawej stronie z tyłu, jeżeli jedzie prosto do
                przodu.

                > > Czyżbyś był rowerzystą z bocznym lusterkiem? Tym jednym we
                > > Wrocławiu, którego ponoć widzieli starzy górale?
                >

                > Lusterko w rowerze jest kompletnie niepotrzebne, za to nie
                wyobrażam

                Patrząc na rowerzystów nie rozglądających się w ogóle na boki
                podczas jazdy (i nie wmawiaj mi że nie kręcą głowami, ale oczami
                tak) faktycznie jestem skłonny przyznać Ci rację - w lusterka też by
                nie patrzyli.

                > sobie, żebym nie posiadał go w aucie. Zauważyłem jednak, że dla
                > sporej części kierowców jest to element jak najbardziej
                >
                zbędny...
                >

                Tym bardziej rozsądny rowerzysta dla włąsnego dobra nie powinien się
                wciskać w szpary między samochodami.

                > > I niechże sobie omija na zdrowie. Tylko niech mi się nie
                podkłada
                > > bez sensu, bo ja mam pełne prawo w ramach swojego pasa ruchu
                > omijać
                > > chociażby studzienki kanalizacyjne i jeżeli przy tym manewrze od
                > > tyłu z prawej podjedzie mi rower, to ma szansę wylądować na
                > > krawężniku - z własnej winy i podczas nieprzepisowego
                >
                manewru.
                >

                > Ktoś, kto faktycznie WYPRZEDZA samochody z prawej strony, trochę
                > ryzykuje, a do tego łamie przepisy. W tej dyskusji jednak jest
                mowa
                > o OMIJANIU aut z prawej strony, a nie o ich
                >
                WYPRZEDZANIU...

                Nie. Założyciel wątku wyraźnie użył słowa "wyprzedzanie". I ja cały
                czas mówię o wyprzedzaniu. Jeżeli mam na myśli omijanie, wyraźnie to
                zaznaczam.

                > > Ciekawe, ja okazuję troskę o rowerzystę (żaden altruizm, mi też
                > > nieportzebny wypadek) i daję mu dobrą radę jak nie narażać się
                na
                > > obrażenia (śmierć raczej mu nie grozi przy tych prędkościach), a
                > > jako podziękowanie słyszę że jestem frustratem. Jakież to...
                > > cyklistyczne.
                >

                > Niepotrzebna mi żadna troska ze strony kierowców. Jedyne, czego od
                > nich wymagam, to przestrzegania przepisów PoRD i zrozumienia, że w
                > razie kontaktu fizycznego z rowerzystą mogą mieć na sumieniu
                ludzkie

                Czyż właśnie nie okazałem tego zrozumienia odradzając rowerzystom
                WYPRZEDZANIE z prawej strony? I czyż jak zwykle nie zostałem
                potraktowany jak wróg?

                > życie. Musicie zdać sobie sprawę, że rowerzysta nie jest waszym
                > wrogiem, a wręcz przeciwnie - dzięki niemu stoicie w krótszych
                > korkach. Dlatego zrozumcie go czasami i zostawcie mu trochę
                miejsca

                Tak, tak. To oczywiste że wrogowi daje się rady co robić, żeby być
                bezpieczniejszym.

                > z prawej strony, żeby nie musiał narażać się i wyjeżdżać na środek
                > jezdni, żeby was OMIJAĆ bądź WYPRZEDZAĆ z lewej strony...

                Ale logiczniejsze jest zostawienie miejsca z lewej. Wykazałem już
                dlaczego.
                • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 14:14
                  > Tylko że w tym wątku to TY nazywasz omijanie stojącego pojazdu
                  > wyprzedzaniem. Nikt inny tego nie zrobił, a już na pewno nie
                  ja.

                  Oj, nieładnie tak brzydko kłamać. Mam ci tu wkleić twoje poprzednie
                  wypowiedzi...?

                  > Twoje wynurzenia filozoficzne nie zmieniają faktu, że własne
                  > fantazje próbowałeś podawać jako obowiązujące przepisy. Uczestnik
                  > ruchu nie ma obowiązku spodziewać się rzeczy niespodziewanych, jak
                  > postulujesz. W szczególności zaś nie ma obowiązku w ogóle
                  obserwować
                  > co się dzieje po jego prawej stronie z tyłu, jeżeli jedzie prosto
                  do
                  >
                  przodu.

                  Uczestnik ruchu drogowego, a szczególnie kierowca auta musi widzieć
                  WSZYSTKO, co się wokół niego dzieje. Także z prawej strony z tyłu.
                  Jeśli tego nie rozumiesz, to czym prędzej złóż prawo jazdy w UM na
                  Zapolskiej i zapomnij o jeździe autem. Bo prędzej, czy później
                  zrobisz komuś
                  krzywdę...

                  > Patrząc na rowerzystów nie rozglądających się w ogóle na boki
                  > podczas jazdy (i nie wmawiaj mi że nie kręcą głowami, ale oczami
                  > tak) faktycznie jestem skłonny przyznać Ci rację - w lusterka też
                  by
                  > nie
                  patrzyli.

                  Nie uciekaj od tematu. Wiem, że brakuje ci już argumentów do
                  dyskusji, ale wystarczy się do tego przyznać albo po prostu skończyć
                  pisać bezsensowne
                  posty...

                  > Tym bardziej rozsądny rowerzysta dla włąsnego dobra nie powinien
                  się
                  > wciskać w szpary między
                  samochodami.

                  Żaden rozsądny rowerzysta nie wciska się w szpary między
                  samochodami. Rozsądny rowerzysta dawno już jedzie chodnikiem. Na
                  Braniborskiej również, choć złaszcza tam auta i rowery mogłyby
                  spokojnie pomieścić się na
                  jezdni...

                  > Nie. Założyciel wątku wyraźnie użył słowa "wyprzedzanie". I ja
                  cały
                  > czas mówię o wyprzedzaniu. Jeżeli mam na myśli omijanie, wyraźnie
                  to
                  > zaznaczam.

                  Założyciel wątku użył tego zwrotu nieprawidłowo, ponieważ jak sam
                  napisał, WYPRZEDZAŁ auta STOJĄCE w korku. A jak dobrze wiemy, aut
                  STOJĄCYCH nie można WYPRZEDZAĆ, je się
                  OMIJA...

                  > Ale logiczniejsze jest zostawienie miejsca z lewej. Wykazałem już
                  >
                  dlaczego.

                  To dlaczego większość kierowców tego nie czyni i jedzie np. po
                  Braniborskiej przy samej osi jezdni, skoro jest ona tam tak szeroka,
                  że na jednym pasie zmieściły by się obok siebie dwa samochody?
                  • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 14:33
                    czechofil napisał:

                    > > Tylko że w tym wątku to TY nazywasz omijanie stojącego pojazdu
                    > > wyprzedzaniem. Nikt inny tego nie zrobił, a już na pewno nie
                    >
                    ja.
                    >

                    > Oj, nieładnie tak brzydko kłamać. Mam ci tu wkleić twoje
                    poprzednie
                    >
                    wypowiedzi...?
                    >

                    No wklej, wklej :->

                    > > Twoje wynurzenia filozoficzne nie zmieniają faktu, że własne
                    > > fantazje próbowałeś podawać jako obowiązujące przepisy.
                    Uczestnik
                    > > ruchu nie ma obowiązku spodziewać się rzeczy niespodziewanych,
                    jak
                    > > postulujesz. W szczególności zaś nie ma obowiązku w ogóle
                    > obserwować
                    > > co się dzieje po jego prawej stronie z tyłu, jeżeli jedzie
                    prosto
                    > do
                    > >
                    >
                    przodu.
                    >

                    > Uczestnik ruchu drogowego, a szczególnie kierowca auta musi
                    widzieć
                    > WSZYSTKO, co się wokół niego dzieje. Także z prawej strony z tyłu.

                    To jak już wklejasz, to wklej i podstawę prawną do tego.

                    > > Tym bardziej rozsądny rowerzysta dla włąsnego dobra nie
                    powinien
                    > się
                    > > wciskać w szpary między
                    >
                    samochodami.
                    >

                    > Żaden rozsądny rowerzysta nie wciska się w szpary między
                    > samochodami. Rozsądny rowerzysta dawno już jedzie chodnikiem. Na
                    > Braniborskiej również, choć złaszcza tam auta i rowery mogłyby
                    > spokojnie pomieścić się na
                    >
                    jezdni...

                    No to niech się mieszczą. Tam jest rzeczywiście szeroko, rower
                    przejedzie bez problemu.

                    > > Nie. Założyciel wątku wyraźnie użył słowa "wyprzedzanie". I ja
                    > cały
                    > > czas mówię o wyprzedzaniu. Jeżeli mam na myśli omijanie,
                    wyraźnie
                    > to
                    > > zaznaczam.
                    >

                    > Założyciel wątku użył tego zwrotu nieprawidłowo, ponieważ jak sam
                    > napisał, WYPRZEDZAŁ auta STOJĄCE w korku. A jak dobrze wiemy, aut
                    > STOJĄCYCH nie można WYPRZEDZAĆ, je się
                    >
                    OMIJA...
                    >

                    To zgłoś się do założyciela z pretensją o brak precyzji. Cały dalszy
                    rozwój wątku (poza Twoimi dywagacjami) dotyczył wyprzedzania i
                    ewentualnie wyrażnie odgraniczonego omijania. Zwłaszcza przywołane
                    przepisy dotyczyły wyprzedzania.

                    > > Ale logiczniejsze jest zostawienie miejsca z lewej. Wykazałem
                    już
                    > >
                    >
                    dlaczego.
                    >

                    > To dlaczego większość kierowców tego nie czyni i jedzie np. po
                    > Braniborskiej przy samej osi jezdni, skoro jest ona tam tak
                    szeroka,
                    > że na jednym pasie zmieściły by się obok siebie dwa samochody?

                    Nie wiem tego i nie będę spekulował za innych kierowców. Ja jeżdżę
                    blisko prawej strony.

                    Ale, ale. Skoro "większość" tak robi, czyli wyraźnie więcej niż 50%,
                    bo inaczej użyłbyś raczej okreslenia "połowa", to prawa strona
                    jezdni powinna być tam dość pusta. To co w takim razie robią tam na
                    chodniku rowerzyści? Na wyjątkowo wąskim chodniku, warto dodać.
                    • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 15:01
                      forum.gazeta.pl/forum/w,501,100477294,100525851,Re_wyprzedzanie_z_prawej.html
                    • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 15:06
                      > To jak już wklejasz, to wklej i podstawę prawną do tego.

                      Dz.1 art. 2 Szczególna ostrożność - ostrożność polegającą na
                      zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do
                      warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu
                      umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie;
                      • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 15:16
                        czechofil napisał:

                        > > To jak już wklejasz, to wklej i podstawę prawną do tego.
                        >
                        > Dz.1 art. 2 Szczególna ostrożność - ostrożność polegającą na
                        > zwiększeniu uwagi i dostosowaniu zachowania uczestnika ruchu do
                        > warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu
                        > umożliwiającym odpowiednio szybkie reagowanie;

                        Czesiu, to jest definicja. Z tego się nie robi podstawy prawnej
                        nakazu, tylko tym się ustala "o czym mowa".
                        Do tego to jest definicja szczególnej ostrożności. Która to
                        szczególna ostrożność jest przywoływana w określonych przypadkach,
                        więc nie ma w ogóle odniesienia do obserwacji podczas zwykłej jazdy
                        na wprost po ulicy. I to niezbyt szybkiej jazdy, bo mamy ten cały
                        korek.
                        Wreszcie w tej definicji nie ma i tak ani słowa o obserwacji drogi w
                        lusterkach.

                        Czekam więc nadal na podstawę prawną do Twojej fantazji o treści:
                        > Uczestnik ruchu drogowego, a szczególnie kierowca auta musi
                        widzieć
                        > WSZYSTKO, co się wokół niego dzieje. Także z prawej strony z tyłu.

                        • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 15:51
                          > nakazu, tylko tym się ustala "o czym mowa".
                          > Do tego to jest definicja szczególnej ostrożności. Która to
                          > szczególna ostrożność jest przywoływana w określonych przypadkach,
                          > więc nie ma w ogóle odniesienia do obserwacji podczas zwykłej
                          jazdy
                          > na wprost po ulicy. I to niezbyt szybkiej jazdy, bo mamy ten cały
                          > korek.
                          > Wreszcie w tej definicji nie ma i tak ani słowa o obserwacji drogi
                          w
                          >
                          lusterkach.

                          Podstawę prawną można zrobić z każdej definicji, po to one są.
                          Inaczej mówiąc, jeśli będziesz np. jechał po suchej szosie 90 km/h i
                          ktoś ci wyjedzie z podporządkowanej, to każdy sąd uzna ciebie za
                          niewinnego w tym zdarzeniu. Jeśli natomiast będziesz jechał 90 km/h
                          podczas mgły po oblodzonej nawierzchni, w identycznej sytuacji
                          zostaniesz uznany za współwinnego. Podobnie będzie, gdy potrącisz
                          rowerzystę, którego nie zauważyłeś w bocznym lusterku. Będzie ci
                          bardzo ciężko przed sądem udowodnić, że kiedy rowerzysta znajdował
                          się na twojej wysokości z prawej strony, to akurat wtedy jechałeś,
                          czy się toczyłeś (jak wolisz). A jeśli jeszcze zeznasz przed sądem,
                          że ciebie nie interesuje, co się dzieje z tyłu twojego auta, to mogę
                          ci zaręczyć, że sąd uzna to za fakt dodatkowo cię obciążający.
                          Podsumowując nie życzę ci, żebyś się w takiej sytuacji znalazł,
                          naprawdę dla ciebie i innych kierowców byłoby lepiej, gdybyście z
                          pokorą przyjęli do wiadomości, że rower jest w mieście bardziej
                          mobilny od auta i jeśli już stoicie w korku, to po prostu zróbcie
                          tyle miejsca z prawej strony, żeby rowerzyści mogli swobodnie obok
                          was przejechać. Rower to nie motocykl, więc nikt na nim nie będzie
                          się pchał na środek jezdni (mam nadzieję, że nie muszę ci tłumaczyć,
                          dlaczego?), więc naprawdę byłoby lepiej i bezpieczniej, żeby jechał
                          przy krawędzi jezdni niż przy jej osi...
                          • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 16:30
                            czechofil napisał:

                            > > nakazu, tylko tym się ustala "o czym mowa".
                            > > Do tego to jest definicja szczególnej ostrożności. Która to
                            > > szczególna ostrożność jest przywoływana w określonych
                            przypadkach,
                            > > więc nie ma w ogóle odniesienia do obserwacji podczas zwykłej
                            > jazdy
                            > > na wprost po ulicy. I to niezbyt szybkiej jazdy, bo mamy ten
                            cały
                            > > korek.
                            > > Wreszcie w tej definicji nie ma i tak ani słowa o obserwacji
                            drogi
                            > w
                            > >
                            >
                            lusterkach.
                            >

                            > Podstawę prawną można zrobić z każdej definicji, po to one są.

                            Nie. Definicje są po to, żeby jednoznacznie było wiadomo o czym mówi
                            prawo, kiedy coś nakazuje. Natomiast sama definicja nie jest żadnym
                            nakazem. Czekam na zacytowanie nakazu prawnego obserwacji drogi w
                            lusterkach.

                            > Inaczej mówiąc, jeśli będziesz np. jechał po suchej szosie 90 km/h
                            i
                            > ktoś ci wyjedzie z podporządkowanej, to każdy sąd uzna ciebie za
                            > niewinnego w tym zdarzeniu. Jeśli natomiast będziesz jechał 90
                            km/h
                            > podczas mgły po oblodzonej nawierzchni, w identycznej sytuacji
                            > zostaniesz uznany za współwinnego.

                            To prawdopodobne, tylko że zupełnie nie na temat.

                            > Podobnie będzie, gdy potrącisz
                            > rowerzystę, którego nie zauważyłeś w bocznym lusterku. Będzie ci
                            > bardzo ciężko przed sądem udowodnić, że kiedy rowerzysta znajdował
                            > się na twojej wysokości z prawej strony, to akurat wtedy jechałeś,
                            > czy się toczyłeś (jak wolisz).

                            ROTFL!!! No to się już zapuściłeś w kompletne maliny :-) Czyli co,
                            nie uda mi się dowieść że mój samochód jechał, więc sąd przyjmie że
                            stał, tak twierdzisz, prawda? I ten stojący samochód potrącił
                            omijającego go legalnie z prawej rowerzystę? :->

                            > A jeśli jeszcze zeznasz przed sądem,
                            > że ciebie nie interesuje, co się dzieje z tyłu twojego auta, to
                            mogę
                            > ci zaręczyć, że sąd uzna to za fakt dodatkowo cię obciążający.

                            Gdybym tak głupio to wyraził, to pewnie istotnie by tak było.
                            Natomiast wystarczy że powiem "rowerzysta niezgodnie z prawem
                            wyprzedzał mnie z prawej strony, nie spodziewałem się go tam,
                            zwłaszcza że (jak nakazują przepisy) jechałem blisko krawężnika i
                            było tam bardzo mało miejsca" i już jest znaczący krok do
                            uniewinnienia.

                            > Podsumowując nie życzę ci, żebyś się w takiej sytuacji znalazł,
                            > naprawdę dla ciebie i innych kierowców byłoby lepiej, gdybyście z
                            > pokorą przyjęli do wiadomości, że rower jest w mieście bardziej
                            > mobilny od auta i jeśli już stoicie w korku, to po prostu zróbcie
                            > tyle miejsca z prawej strony, żeby rowerzyści mogli swobodnie obok
                            > was przejechać. Rower to nie motocykl, więc nikt na nim nie będzie
                            > się pchał na środek jezdni (mam nadzieję, że nie muszę ci
                            tłumaczyć,
                            > dlaczego?), więc naprawdę byłoby lepiej i bezpieczniej, żeby
                            jechał
                            > przy krawędzi jezdni niż przy jej osi...

                            Wytłumacz, dlaczegóż to rower nie może wyprzedzać (i omijać)
                            samochdów z lewej strony?
                            • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 18:54
                              > Czekam na zacytowanie nakazu prawnego obserwacji drogi w
                              >
                              lusterkach.

                              Art. 22.
                              1. Kierujący pojazdem może zmienić KIERUNEK JAZDY lub zajmowany pas
                              ruchu tylko z ZACHOWANIEM SZCZEGÓLNEJ
                              OSTROŻNOŚCI.

                              > ROTFL!!! No to się już zapuściłeś w kompletne maliny :-) Czyli co,
                              > nie uda mi się dowieść że mój samochód jechał, więc sąd przyjmie
                              że
                              > stał, tak twierdzisz, prawda? I ten stojący samochód potrącił
                              > omijającego go legalnie z prawej
                              rowerzystę?

                              Sąd może uznać, że rowerzysta prawidłowo cię OMIJAŁ, a ty nagle
                              ruszyłeś (bez ZACHOWANIA SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI), zmieniłeś
                              KIERUNEK JAZDY i go wtedy
                              potrąciłeś...

                              > Natomiast wystarczy że powiem "rowerzysta niezgodnie z prawem
                              > wyprzedzał mnie z prawej strony, nie spodziewałem się go tam,
                              > zwłaszcza że (jak nakazują przepisy) jechałem blisko krawężnika i
                              > było tam bardzo mało miejsca" i już jest znaczący krok do
                              uniewinnienia.

                              Nie wystarczy. Po pierwsze będziesz musiał udowodnić, że faktycznie
                              jechałeś, a nie stałeś, a po drugie to sąd cię spyta, w jaki sposób
                              rowerzysta znalazł się koło ciebie, skoro tam było "tak mało
                              miejsca", dlaczego (co z tego wynika) nie jechałeś zgodnie z
                              przepisami możliwie najbliżej prawej krawędzi jezdni oraz dlaczego
                              nie zerknąłeś w lusterko ani przez ramię albo nie wysiadłeś z auta,
                              żeby spróbować to dostrzec (wszystko jedno, jeśli jesteś ślepy, to
                              nawet ostatnie rozwiązanie by ci nie pomogło). Po trzecie zaś - po
                              co nagle zmieniłeś kierunek jazdy skręcając w kierunku krawędzi
                              jezdni, skoro do tej pory jechałeś przy jej
                              osi...?

                              > Wytłumacz, dlaczegóż to rower nie może wyprzedzać (i omijać)
                              > samochdów z lewej
                              strony?

                              Osobiście zdarza mi się to robić dość często, ale w naszych
                              warunkach jest to wyjątkowo niebezpieczne i wymaga sporych
                              umiejętności w jeździe na rowerze. Po pierwsze, o czym już pisałem,
                              sporo kierowców jedzie przy samej osi jezdni, więc chcąc ich
                              wyprzedzić bądź ominąć musżę zjeżdżać na przeciwny pas ryzykując
                              kolizję z autami nadjeżdżającymi z przeciwka. Po drugie kierowcy
                              zazwyczaj nie spodziewają się rowerzysty po swojej lewej stronie,
                              podobnie zresztą jak nie dostrzegają w porę motocyklistów i
                              potrącają ich skręcając w lewo, kiedy ci akurat ich WYPRZEDZAJĄ. Po
                              trzecie zaś, to jadąc przy prawej krawędzi jezdni zawsze można w
                              razie niebezpieczeństwa uciec na chodnik lub pobocze, jadąc
                              środkiem, między dwoma rzędami aut taka możliwość nie istnieje.
                              Człowiek jest wtedy zależny tylko od uwagi i rozsądku kierowców. A z
                              tym, co chyba potwierdzisz, u naszych użytkowników aut nie jest
                              najlepiej...
                              • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 22.09.09, 10:07
                                czechofil napisał:

                                > > Czekam na zacytowanie nakazu prawnego obserwacji drogi w
                                > >
                                >
                                lusterkach.
                                >

                                > Art. 22.
                                > 1. Kierujący pojazdem może zmienić KIERUNEK JAZDY lub zajmowany
                                pas
                                > ruchu tylko z ZACHOWANIEM SZCZEGÓLNEJ
                                >
                                OSTROŻNOŚCI.
                                >

                                ROTFL! Cały wątek jest o jeździe w korku, a ten mi teraz wyjeżdża ze
                                zmianami kierunku ruchu i pasa :-) Czesiu, no gdzie masz ten nakaz
                                obserwacji lusterek podczas JAZDY PROSTO DO PRZODU, co?

                                > > ROTFL!!! No to się już zapuściłeś w kompletne maliny :-) Czyli
                                co,
                                > > nie uda mi się dowieść że mój samochód jechał, więc sąd przyjmie
                                > że
                                > > stał, tak twierdzisz, prawda? I ten stojący samochód potrącił
                                > > omijającego go legalnie z prawej
                                >
                                rowerzystę?
                                >

                                > Sąd może uznać, że rowerzysta prawidłowo cię OMIJAŁ, a ty nagle
                                > ruszyłeś (bez ZACHOWANIA SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI), zmieniłeś
                                > KIERUNEK JAZDY i go wtedy
                                >
                                potrąciłeś...
                                >

                                Buahahahahaa! A gdzież to jest nakaz zachowywania szczególnej
                                ostrożności podczas ruszania na prostej drodze, bez włączania się do
                                ruchu? :-) Twoja desperacja żeby się nie przyznać do ewidentnego
                                babola staje się coraz bardziej zabawna.
                                1) Nie ma nigdzie w PoRD nakazu patrzenia w lusterka. Nawet
                                słowo "lusterko" nie jest w żaden sposób użyte w częsci dotyczącej
                                ruchu.
                                2) Nie jest też nakazem patrzenia w lusterko nakaz zachowania
                                szczególnej ostrożności.
                                3) Ruszanie w korku na prostej drodze w ogóle nie wymaga aż
                                szczególnej ostrożności.
                                4) Przesunięcia samochodu w granicach pasa ruchu to nie jest
                                żadna "zmiana kierunku"; ten absurdalny pomysł jest szczególnie
                                zabawnym przykładem twojej desperacji w zapieraniu się.
                                5) Pomysł z potrąceniem przy samym ruszeniu wyśmieje ci każdy
                                rzeczoznawca, już choćby z tego powodu że wymagałby absurdalnego
                                zatrzymania samochodu na prostej drodze z mocno skręconymi w stronę
                                krawężnika kołami. Ponadto wręcz z samej definicji korka jest szansa
                                na sporo świadków.

                                > > Natomiast wystarczy że powiem "rowerzysta niezgodnie z prawem
                                > > wyprzedzał mnie z prawej strony, nie spodziewałem się go tam,
                                > > zwłaszcza że (jak nakazują przepisy) jechałem blisko krawężnika
                                i
                                > > było tam bardzo mało miejsca" i już jest znaczący krok do
                                >
                                uniewinnienia.
                                >

                                > Nie wystarczy. Po pierwsze będziesz musiał udowodnić, że
                                faktycznie
                                > jechałeś, a nie stałeś,

                                Z tym nie będzie żadnego problemu. Biegły to rozpozna po śladach
                                pozostawionych na karoserii przez rower. Ponadto jeżeli potencjalnie
                                obwiniony kierowca twierdzi że jechał, to nie on ma to udowodnić,
                                tylko oskarżenie ma mu ewentualnie udowodnić że to nieprawda.

                                > a po drugie to sąd cię spyta, w jaki sposób
                                > rowerzysta znalazł się koło ciebie, skoro tam było "tak mało
                                > miejsca", dlaczego (co z tego wynika) nie jechałeś zgodnie z
                                > przepisami możliwie najbliżej prawej krawędzi jezdni

                                1) Nie spyta, bo nikt nie twierdził że tam "nie było miejsca na
                                rower", tylko "tam było tak mało miejsca, że nie spodziewałem się że
                                rowerzysta będzie próbował się tam zmieścić".
                                2) Nie spyta, bo w oczywisty sposób to było blisko prawej krawędzi.

                                > oraz dlaczego
                                > nie zerknąłeś w lusterko ani przez ramię albo nie wysiadłeś z
                                auta,
                                > żeby spróbować to dostrzec

                                O to sąd w ogóle nie zapyta, bo kierowca nie ma obowiązku robić
                                żadnej z tych rzeczy w opisanej sytuacji.

                                > (wszystko jedno, jeśli jesteś ślepy, to
                                > nawet ostatnie rozwiązanie by ci nie pomogło). Po trzecie zaś - po
                                > co nagle zmieniłeś kierunek jazdy skręcając w kierunku krawędzi
                                > jezdni, skoro do tej pory jechałeś przy jej
                                >
                                osi...?
                                >

                                O, do zapierania się dołączasz jeszcze konfabulacje. Przecież nikt
                                nie jechał przy osi, tylko przy prawej krawędzi. Do której wolno mi
                                się zbliżać ile tylko uznam za właściwe.

                                > > Wytłumacz, dlaczegóż to rower nie może wyprzedzać (i omijać)
                                > > samochdów z lewej
                                >
                                strony?
                                >

                                > Osobiście zdarza mi się to robić dość często, ale w naszych
                                > warunkach jest to wyjątkowo niebezpieczne i wymaga sporych
                                > umiejętności w jeździe na rowerze. Po pierwsze, o czym już
                                pisałem,
                                > sporo kierowców jedzie przy samej osi jezdni, więc chcąc ich
                                > wyprzedzić bądź ominąć musżę zjeżdżać na przeciwny pas ryzykując
                                > kolizję z autami nadjeżdżającymi z przeciwka.

                                Jak to "ryzykując kolizję"? Skąd kolizja, jeżeli przed rozpoczęciem
                                manewru upewniasz się, że możesz go bezpiecznie zakończyć? Czyżbyś
                                jechał na pałę? A gdzie się podziała stara, dobra zasada "nie widzę -
                                nie wyprzedzam"?

                                > Po drugie kierowcy
                                > zazwyczaj nie spodziewają się rowerzysty po swojej lewej stronie,
                                > podobnie zresztą jak nie dostrzegają w porę motocyklistów i
                                > potrącają ich skręcając w lewo, kiedy ci akurat ich WYPRZEDZAJĄ.
                                Po

                                Pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo nie wolno wyprzedzać.
                                Chcesz coś jeszcze dodać?

                                • Gość: artek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.09, 11:19
                                  > Pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo nie wolno wyprzedzać.

                                  to półprawda - nie wolno, o ile zamierza się dopiero wykonać ten manewr. bo
                                  jeśli jakikolwiek pojazd wykonuje już manewr wyprzedzania, to skręcać w lewo nie
                                  wolno (zresztą to samo z wyprzedzaniem - nie można wyprzedać jeśli manewr ten
                                  spowoduje konieczność nagłej reakcji innego pojazdu, np. nadjeżdżającego z
                                  naprzeciwka - nota bene zakazany a nadzwyczaj pospolity obrazek wciskania się na
                                  trzeciego przy wyprzedzaniu czy wymijaniu roweru).

                                  jeden kruczek - jeśli przed skrzyżowaniem jest namalowana ciągła linia, to
                                  naturalnie wtedy manewr wyprzedzania byłby wykroczeniem. ale jeśli nie, to
                                  kierowca samochodu który skręca w lewo i w tym momencie uderza w wyprzedzający
                                  rower jest winny spowodowania kolizji.
                                  • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 22.09.09, 16:30
                                    Gość portalu: artek napisał(a):

                                    > > Pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo nie wolno
                                    wyprzedzać.
                                    >
                                    > to półprawda - nie wolno, o ile zamierza się dopiero wykonać ten
                                    manewr. bo
                                    > jeśli jakikolwiek pojazd wykonuje już manewr wyprzedzania, to
                                    skręcać w lewo ni
                                    > e
                                    > wolno

                                    Tak, jeżeli wchodzić w takie szczegóły to prawda. Z tym że akurat
                                    czytając "wyprzedzający motocykl" człowiek raczej ma skojarzenie z
                                    czymś jadącym przynajmniej połowę za szybko i wykonującym
                                    zaskakujące manewry. Być może to niesprawiedliwe skojarzenie.
                                    Można też dodać że skręcającego w lewo wolno wyprzedzać z prawej.

                                    > (zresztą to samo z wyprzedzaniem - nie można wyprzedać jeśli
                                    manewr ten
                                    > spowoduje konieczność nagłej reakcji innego pojazdu, np.
                                    nadjeżdżającego z
                                    > naprzeciwka - nota bene zakazany a nadzwyczaj pospolity obrazek
                                    wciskania się n
                                    > a
                                    > trzeciego przy wyprzedzaniu czy wymijaniu roweru).

                                    To nie jest zakazane. Oczywiście na wąskiej drodze to głupi manewr,
                                    ale globalnie nie jest zabroniony.

                                    > jeden kruczek - jeśli przed skrzyżowaniem jest namalowana ciągła
                                    linia, to
                                    > naturalnie wtedy manewr wyprzedzania byłby wykroczeniem. ale jeśli
                                    nie, to

                                    Skądże. Byłby wykroczeniem tylko jeżeli przekroczyłbyś tę linię.
                                    Jeżeli wszystko odbędzie się na jednym pasie - wolno wyprzedzać.
                                    (Tu, oczywiście, jeszcze przepisy o wyprzedzaniu na skrzyżowaniu
                                    trzeba wziąć pod uwagę)

                                    > kierowca samochodu który skręca w lewo i w tym momencie uderza w
                                    wyprzedzający
                                    > rower jest winny spowodowania kolizji.

                                    Ryzykowne stwierdzenie. Jeżeli masz na myśli zderzenie
                                    wyprzedzającego ze skręcającym w lewo na skrzyżowaniu to na 99%
                                    winny będzie wyprzedzający.
                                    • Gość: artek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 22.09.09, 20:09
                                      >> kierowca samochodu który skręca w lewo i w tym momencie uderza w
                                      >< wyprzedzający rower jest winny spowodowania kolizji.
                                      >
                                      > Ryzykowne stwierdzenie. Jeżeli masz na myśli zderzenie
                                      > wyprzedzającego ze skręcającym w lewo na skrzyżowaniu to na 99%
                                      > winny będzie wyprzedzający.

                                      też tak myślałem. ale kiedyś oglądałem dokładnie takie zdarzenie w programie tv
                                      o drogówce (nota bene bardzo są to bardzo fajne programy rewidujące wiele
                                      popularnych wśród kierowców osądów). dla policjanta (i dla sądu również) sprawa
                                      była oczywista - w sytuacji gdy przy skręcie w lewo na jezdni była namalowana
                                      linia przerywana bez podwójnej ciągłej czyli bez zakazu wyprzedzania
                                      winien
                                      był ten, kto skręcał bez upewnienia się, że może ten manewr wykonać.
                                      • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 23.09.09, 10:14
                                        Gość portalu: artek napisał(a):

                                        > >> kierowca samochodu który skręca w lewo i w tym momencie uderza w
                                        > >< wyprzedzający rower jest winny spowodowania kolizji.
                                        > >
                                        > > Ryzykowne stwierdzenie. Jeżeli masz na myśli zderzenie
                                        > > wyprzedzającego ze skręcającym w lewo na skrzyżowaniu to na 99%
                                        > > winny będzie wyprzedzający.
                                        >
                                        > też tak myślałem. ale kiedyś oglądałem dokładnie takie zdarzenie w
                                        programie tv
                                        > o drogówce (nota bene bardzo są to bardzo fajne programy
                                        rewidujące wiele
                                        > popularnych wśród kierowców osądów). dla policjanta (i dla sądu
                                        również) sprawa
                                        > była oczywista - w sytuacji gdy przy skręcie w lewo na jezdni
                                        była namalowan
                                        > a
                                        > linia przerywana bez podwójnej ciągłej czyli bez zakazu
                                        wyprzedzania
                                        winien
                                        > był ten, kto skręcał bez upewnienia się, że może ten manewr
                                        wykonać.

                                        A możesz opisać tamto zdarzenie?

                                        Czy to było w ogóle na skrzyżowaniu? Bo jeżeli nie na skrzyżowaniu
                                        (jakiś wjazd w bramę?) to tak, raczej winny będzie skręcający, chyba
                                        że wykaże że dużo wcześniej włączył kierunkowskaz.

                                        Jeżeli to było skrzyżowanie, to czy było z sygnalizacją? Bo jeżeli
                                        nie, to tam w ogóle nie wolno wyprzedzać i winny będzie
                                        wyprzedzający jako wykonujący niedozwolony i zaskakujący manewr.

                                        Dopiero na skrzyżowaniu z sygnalizacją skręcający być może mógłby
                                        byc winny - ale to by zależało od okoliczności. I też większość
                                        sytuacji, które mogę sobie wyobrazić kończyłaby się winą
                                        wyprzedzającego na skrzyżowaniu.
                                        • Gość: artek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.09, 13:23
                                          to nie było typowe skrzyżowanie, jegomość skręcał w lewo w boczną drogę, na
                                          jezdni namalowana była na całej długości linia przerywana, nie zwrócił uwagi na
                                          to, że ktoś jest w trakcie _dozwolonego_ manewru wyprzedzania i w efekcie
                                          wyprzedzający wylądował w rowie.
                                          komentarz policjanta z drogówki był jednoznaczny - błąd skręcającego ze względu
                                          na _brak_ zakazu wyprzedzania (oznakowanego przez brak podwójnej ciągłej). jest
                                          to dokładnie taki sam błąd jak rozpoczęcie wyprzedzania bez upewnienia się czy
                                          ktoś inny już nie wyprzedza.

                                          powiem tak - sam byłem zdziwiony takim postawieniem sprawy, zapamiętałem to
                                          dobrze, bo to nauczka, że nie należy wierzyć własnym osądom w typowej jak by się
                                          zdawało sytuacji. niby typowa, a nietypowa - w warunkach miejskich jest to
                                          zwykły zjazd z drogi na posesję z boku albo skręt w lokalną osiedlową drogę.

                                          i tak też należy podchodzić do wielu sytuacji z rowerami, sytuacji które
                                          kierowcy patrząc ze swojej perspektywy - zza kierownicy - osądzają explicite
                                          jako wykroczenie rowerzysty, a wbrew pozorom wcale to wykroczeniem nie jest.
                                          nie mam zamiaru twierdzić, że kierujący jednośladami nie popełniają błędów przy
                                          takich manewrach, o nie. ale rzut oka w lusterko czy obejrzenie się za ramię nic
                                          nie kosztuje, podobnie jak lekkie zjechanie w prawo tak, aby rower czy skuter
                                          mógł spokojnie (i przepisowo) przejechać - szczególnie w korku w którym samochód
                                          i tak stoi albo posuwa się w tempie niewiele większym od pieszego - a dużo
                                          wolniej od roweru.
                                          a tak nielubiane przez kierowców objeżdżanie z prawej wynika właśnie z większej
                                          swobody jazdy po prawej, nie po lewej. nie wiem czy zwróciłeś uwagę na to, że
                                          kierowcy odruchowo trzymają się właśnie bliżej lewej krawędzi pasa niż prawej -
                                          co jest jakby naturalnym odruchem siedzenia po lewej stronie, ale nie za bardzo
                                          zgodnym z obowiązkiem trzymania się "możliwie blisko" prawej krawędzi.
                                          • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 23.09.09, 14:24
                                            Gość portalu: artek napisał(a):

                                            > to nie było typowe skrzyżowanie, jegomość skręcał w lewo w boczną
                                            drogę, na
                                            > jezdni namalowana była na całej długości linia przerywana, nie
                                            zwrócił uwagi na
                                            > to, że ktoś jest w trakcie _dozwolonego_ manewru wyprzedzania i w
                                            efekcie
                                            > wyprzedzający wylądował w rowie.

                                            Jedynym wytłumaczeniem może być to, że ta "boczna droga" to był
                                            jakiś dojazd do posesji. W innym przypadku byłoby to zwyczajne
                                            skrzyżowanie i nie wolno by było na nim wyprzedzać.
                                            No więc fakt, jeżeli ktoś skręca w lewo poza skrzyżowaniem i nie
                                            patrzy za siebie, to poważny błąd.

                                            > komentarz policjanta z drogówki był jednoznaczny - błąd
                                            skręcającego ze względu
                                            > na _brak_ zakazu wyprzedzania (oznakowanego przez brak podwójnej
                                            ciągłej). jest

                                            Mam nadzieję że policjant nie twierdził że podwójna ciągła linia to
                                            zakaz wyprzedzania?

                                            > to dokładnie taki sam błąd jak rozpoczęcie wyprzedzania bez
                                            upewnienia się czy
                                            > ktoś inny już nie wyprzedza.
                                            >
                                            > powiem tak - sam byłem zdziwiony takim postawieniem sprawy,
                                            zapamiętałem to
                                            > dobrze, bo to nauczka, że nie należy wierzyć własnym osądom w
                                            typowej jak by si
                                            > ę
                                            > zdawało sytuacji. niby typowa, a nietypowa - w warunkach miejskich
                                            jest to
                                            > zwykły zjazd z drogi na posesję z boku albo skręt w lokalną
                                            osiedlową drogę.

                                            Tylko że de facto (bo nie de iure) to znowu bardziej obciąża
                                            wyprzedzającego. Widzi uliczkę odchodzącą w bok - przecież tak samo
                                            jak wyprzedzany z reguły nie wie czy to droga publiczna, czy dojazd.
                                            To dlaczego wyprzedza, skoro zbliża się do czegoś, co wygląda na
                                            skrzyżowanie?

                                            > i tak też należy podchodzić do wielu sytuacji z rowerami, sytuacji
                                            które
                                            > kierowcy patrząc ze swojej perspektywy - zza kierownicy - osądzają
                                            explicite
                                            > jako wykroczenie rowerzysty, a wbrew pozorom wcale to wykroczeniem
                                            nie jest.
                                            > nie mam zamiaru twierdzić, że kierujący jednośladami nie
                                            popełniają błędów przy
                                            > takich manewrach, o nie. ale rzut oka w lusterko czy obejrzenie
                                            się za ramię ni
                                            > c
                                            > nie kosztuje, podobnie jak lekkie zjechanie w prawo tak, aby rower
                                            czy skuter
                                            > mógł spokojnie (i przepisowo) przejechać - szczególnie w korku w
                                            którym samochó
                                            > d
                                            > i tak stoi albo posuwa się w tempie niewiele większym od pieszego -
                                            a dużo
                                            > wolniej od roweru.
                                            > a tak nielubiane przez kierowców objeżdżanie z prawej wynika
                                            właśnie z większej
                                            > swobody jazdy po prawej, nie po lewej. nie wiem czy zwróciłeś
                                            uwagę na to, że
                                            > kierowcy odruchowo trzymają się właśnie bliżej lewej krawędzi pasa
                                            niż prawej -
                                            > co jest jakby naturalnym odruchem siedzenia po lewej stronie, ale

                                            Już prędzej jest to skutkiem gorszego stanu jezdni przy krawędzi.
                                            Tam gdzie nawierzchnia jest w porządku samochody jadą raczej z
                                            prawej strony pasa.

                                            > nie za bardzo
                                            > zgodnym z obowiązkiem trzymania się "możliwie blisko" prawej
                                            krawędzi.

                                            Jeżeli kierowca wybiera okreslony dystans od prawej krawędzi,
                                            ponieważ nie jest pewny czy nie zacznie zaczepiać o chodnik, to to
                                            jest własnie "możliwie blisko". Bliżej nie może być, bo kierowca
                                            uznaje to za niebezpieczne. Oczywiście wszystko w granicach
                                            rozsądku, fantaści jadący lewym pasem "bo prawym, panie, to się nie
                                            da jechać" to nie są normalni kierowcy.
                                            • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 23.09.09, 14:45
                                              > Jedynym wytłumaczeniem może być to, że ta "boczna droga" to był
                                              > jakiś dojazd do posesji. W innym przypadku byłoby to zwyczajne
                                              > skrzyżowanie i nie wolno by było na nim wyprzedzać.
                                              > No więc fakt, jeżeli ktoś skręca w lewo poza skrzyżowaniem i nie
                                              > patrzy za siebie, to poważny błąd.

                                              Jeśli skrzyżowanie NIE JEST W ŻADEN SPOSÓB OZNACZONE, czyli nie ma
                                              przed nim ciągłej linii ani żadnych innych znaków pionowych oraz
                                              poziomych, to skąd wyprzedzający ma o tym
                                              wiedzieć...?

                                              > Tylko że de facto (bo nie de iure) to znowu bardziej obciąża
                                              > wyprzedzającego. Widzi uliczkę odchodzącą w bok - przecież tak
                                              samo
                                              > jak wyprzedzany z reguły nie wie czy to droga publiczna, czy
                                              dojazd.
                                              > To dlaczego wyprzedza, skoro zbliża się do czegoś, co wygląda na
                                              > skrzyżowanie?

                                              Tego już za wiele... Tak jak napisałem powyżej: Wyprzedzający nie ma
                                              ŻADNEGO obowiązku się domyślać, że zaraz będzie skrzyżowanie, skoro
                                              na drodze nie ma żadnych o tym informacji. Nie dość, że jesteś
                                              głupi, to do tego jeszcze bezczelny. Policja stwierdza, że
                                              wyprzedzający nie popełnił wykroczenia, a ty że tak. Kim ty jesteś,
                                              że masz czelność ferować takie wyroki...?
                                              • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 23.09.09, 14:54
                                                czechofil napisał:

                                                > > Jedynym wytłumaczeniem może być to, że ta "boczna droga" to był
                                                > > jakiś dojazd do posesji. W innym przypadku byłoby to zwyczajne
                                                > > skrzyżowanie i nie wolno by było na nim wyprzedzać.
                                                > > No więc fakt, jeżeli ktoś skręca w lewo poza skrzyżowaniem i nie
                                                > > patrzy za siebie, to poważny błąd.
                                                >

                                                > Jeśli skrzyżowanie NIE JEST W ŻADEN SPOSÓB OZNACZONE, czyli nie ma
                                                > przed nim ciągłej linii ani żadnych innych znaków pionowych oraz
                                                > poziomych, to skąd wyprzedzający ma o tym
                                                >
                                                wiedzieć...?
                                                >

                                                STĄD ZE WIDZI DRUGĄ ULICĘ IDĄCĄ W POPRZEK :->

                                                > > Tylko że de facto (bo nie de iure) to znowu bardziej obciąża
                                                > > wyprzedzającego. Widzi uliczkę odchodzącą w bok - przecież tak
                                                > samo
                                                > > jak wyprzedzany z reguły nie wie czy to droga publiczna, czy
                                                > dojazd.
                                                > > To dlaczego wyprzedza, skoro zbliża się do czegoś, co wygląda na
                                                > > skrzyżowanie?
                                                >

                                                > Tego już za wiele... Tak jak napisałem powyżej: Wyprzedzający nie
                                                ma
                                                > ŻADNEGO obowiązku się domyślać, że zaraz będzie skrzyżowanie,
                                                skoro

                                                Domyślać nie. Ma obowiązek nie wyprzedzać na skrzyżowaniu. Jak to
                                                załatwi - jego sprawa. Najprostszym sposobem jest wyprzedzać dopiero
                                                wtedy, kiedy widzi się cały odcinek drogi potrzebny na ten manewr.

                                                > na drodze nie ma żadnych o tym informacji. Nie dość, że jesteś
                                                > głupi, to do tego jeszcze bezczelny. Policja stwierdza, że
                                                > wyprzedzający nie popełnił wykroczenia, a ty że tak. Kim ty
                                                jesteś,
                                                > że masz czelność ferować takie wyroki...?

                                                Użytkownikiem dróg publicznych, który przeczytał PoRD i, w
                                                odróżnieniu od ciebie, rozumie co tam jest napisane.

                                                Ach, już wiem czego nie zrozumiałeś. Użyłem trudnych zwrotów "de
                                                iure" i "de facto". I dlatego wydawało ci się że podważałem decyzję
                                                policjanta.
                                                • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 07:56
                                                  > STĄD ZE WIDZI DRUGĄ ULICĘ IDĄCĄ W POPRZEK :-
                                                  >

                                                  Dobrze, będę do ciebie mówił DUŻYMI LITERAMI, jak do upośledzonego
                                                  umysłowo... Powtarzam więc: czyja jest wina, jeśli skrzyżowanie NIE
                                                  JEST W ŻADEN SPOSÓB OZNACZONE, nie ma przed nim ciągłej linii ani
                                                  żadnych innych znaków pionowych oraz poziomych, a także
                                                  wyprzedzający NIE JEST W STANIE W JAKIKOLWIEK SPOSÓB
                                                  ZAUWAŻYĆ/DOJRZEĆ, że zaraz na drodze owo skrzyżowanie będzie? Z
                                                  niecierpliowścią czekam na twoją kolejną "odkrywczą"
                                                  wypowiedź...

                                                  > Domyślać nie. Ma obowiązek nie wyprzedzać na skrzyżowaniu. Jak
                                                  to załatwi - jego sprawa. Najprostszym sposobem jest wyprzedzać
                                                  dopiero wtedy, kiedy widzi się cały odcinek drogi potrzebny na ten
                                                  manewr.

                                                  Jak wyżej. Wyprzedzający zbliża się do pojazdu, który chce
                                                  wyprzedzić, widzi przed sobą długi, pusty odcinek drogi, ale NIE
                                                  WIDZI żadnej informacji ani wyraźnych symptomów, że za 200 m będzie
                                                  jakieś skrzyżowanie? Co wtedy "specjalisto" od PoRD-u? Proszę o
                                                  podstawę
                                                  prawną...

                                                  > Użytkownikiem dróg publicznych, który przeczytał PoRD i, w
                                                  > odróżnieniu od ciebie, rozumie co tam jest
                                                  napisane.

                                                  Skoro takiś mądry, to podaj mi podstawę prawną w/w sytuacji, czyli
                                                  dlaczego nie można wyprzedzać na skrzyżowaniu, które nie jest w
                                                  żaden sposób
                                                  oznakowane...?

                                                  > Ach, już wiem czego nie zrozumiałeś. Użyłem trudnych zwrotów "de
                                                  > iure" i "de facto". I dlatego wydawało ci się że podważałem
                                                  decyzję
                                                  >policjanta.

                                                  To wszystko, co znasz po łacinie? Brawo Florek, może dostaniesz ode
                                                  mnie cukierka...
                                                  • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 10:18
                                                    czechofil napisał:

                                                    > > STĄD ZE WIDZI DRUGĄ ULICĘ IDĄCĄ W POPRZEK :-
                                                    >
                                                    >
                                                    >

                                                    > Dobrze, będę do ciebie mówił DUŻYMI LITERAMI, jak do upośledzonego
                                                    > umysłowo... Powtarzam więc: czyja jest wina, jeśli skrzyżowanie
                                                    NIE
                                                    > JEST W ŻADEN SPOSÓB OZNACZONE, nie ma przed nim ciągłej linii ani
                                                    > żadnych innych znaków pionowych oraz poziomych, a także
                                                    > wyprzedzający NIE JEST W STANIE W JAKIKOLWIEK SPOSÓB
                                                    > ZAUWAŻYĆ/DOJRZEĆ, że zaraz na drodze owo skrzyżowanie będzie? Z
                                                    > niecierpliowścią czekam na twoją kolejną "odkrywczą"
                                                    >
                                                    wypowiedź...
                                                    >

                                                    "Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem
                                                    upewnić się w szczególności, czy:
                                                    1. ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania
                                                    bez utrudnienia komukolwiek ruchu;"

                                                    Pytasz więc, czyja będzie wina w zdarzeniu, w któym brał udział
                                                    wyprzedzający, który nie zastosował się do Art. 24.1.1 i wyprzedzał,
                                                    mimo że nie miał odpowiedniej widoczności? Naprawdę jeszcze się o
                                                    to pytasz?

                                                    > > Domyślać nie. Ma obowiązek nie wyprzedzać na skrzyżowaniu. Jak
                                                    > to załatwi - jego sprawa. Najprostszym sposobem jest wyprzedzać
                                                    > dopiero wtedy, kiedy widzi się cały odcinek drogi potrzebny na ten
                                                    >
                                                    manewr.
                                                    >

                                                    > Jak wyżej. Wyprzedzający zbliża się do pojazdu, który chce
                                                    > wyprzedzić, widzi przed sobą długi, pusty odcinek drogi, ale NIE
                                                    > WIDZI żadnej informacji ani wyraźnych symptomów, że za 200 m
                                                    będzie
                                                    > jakieś skrzyżowanie? Co wtedy "specjalisto" od PoRD-u? Proszę o
                                                    > podstawę
                                                    >
                                                    prawną...
                                                    >

                                                    Ale do czego podstawę prawną w tym przypadku? Jeżeli ma przed sobą
                                                    200 m prostej i pustej drogi to najprawdopodobniej wyprzedzi bez
                                                    problemu. (Przypominam że założeniem w tej chwili jest że jeżeli
                                                    wyprzedzany skręca, to na skrzyżowaniu).
                                                    Jeżeli nie zdąży wyprzedzić w ciągu tych 200 m, podpada pod
                                                    wspomniany wyżej Art 24.1.1 - nie upewnił się że ma wystarczające
                                                    miejsce.

                                                    > > Użytkownikiem dróg publicznych, który przeczytał PoRD i, w
                                                    > > odróżnieniu od ciebie, rozumie co tam jest
                                                    >
                                                    napisane.
                                                    >

                                                    > Skoro takiś mądry, to podaj mi podstawę prawną w/w sytuacji, czyli
                                                    > dlaczego nie można wyprzedzać na skrzyżowaniu, które nie jest w
                                                    > żaden sposób
                                                    >
                                                    oznakowane...?
                                                    >

                                                    Proszę bardzo: Nie wolno wyprzedzać na skrzyżowaniu ponieważ
                                                    "Art 24.7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po
                                                    jezdni:
                                                    (...)
                                                    3.na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub
                                                    na którym ruch jest kierowany."

                                                  • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 10:50
                                                    > "Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed
                                                    wyprzedzaniem
                                                    > upewnić się w szczególności, czy:
                                                    > 1. ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania
                                                    > bez utrudnienia komukolwiek ruchu;"
                                                    >
                                                    > Pytasz więc, czyja będzie wina w zdarzeniu, w któym brał udział
                                                    > wyprzedzający, który nie zastosował się do Art. 24.1.1 i
                                                    wyprzedzał,
                                                    > mimo że nie miał odpowiedniej widoczności? Naprawdę jeszcze się o
                                                    > to pytasz?

                                                    POWTARZAM JAK DO DOWNA - CZYJA BĘDZIE WINA, JEŚLI WYPRZEDZAJĄCY
                                                    UPEWNIŁ SIĘ, ŻE MOŻE WYPRZEDZAĆ (PUSTY, PROSTY ODCINEK DROGI,
                                                    ODPOWIENIA WIDOCZNOŚĆ, DOSTATECZNIE DUŻO MIEJSCA), ALE SKRZYŻOWANIA
                                                    NIE BYŁ W STANIE ZAUWAŻYĆ, PONIEWAŻ JEGO ISTNIENIE NIE BYŁO W ŻADEN
                                                    SPOSÓB NA DRODZE ZAZNACZONE, A WYPRZEDZAJĄCY NIE JEST JASNOWIDZEM I
                                                    NIE MUSIAŁ WIEDZIEĆ (I WIDZIEĆ), ŻE W MOMENCIE ROZPOCZĘCIA MANEWRU
                                                    WYPRZEDZANIA BYŁ JESZCZE PRZED SKRZYŻOWANIEM, A W JEGO TRAKCIE JUŻ
                                                    NA SKRZYŻOWANIU...???????
                                                  • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 11:14
                                                    czechofil napisał:

                                                    > > "Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed
                                                    > wyprzedzaniem
                                                    > > upewnić się w szczególności, czy:
                                                    > > 1. ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do
                                                    wyprzedzania
                                                    > > bez utrudnienia komukolwiek ruchu;"
                                                    > >
                                                    > > Pytasz więc, czyja będzie wina w zdarzeniu, w któym brał udział
                                                    > > wyprzedzający, który nie zastosował się do Art. 24.1.1 i
                                                    > wyprzedzał,
                                                    > > mimo że nie miał odpowiedniej widoczności? Naprawdę jeszcze się
                                                    o
                                                    > > to pytasz?
                                                    >

                                                    > POWTARZAM JAK DO DOWNA - CZYJA BĘDZIE WINA, JEŚLI WYPRZEDZAJĄCY
                                                    > UPEWNIŁ SIĘ, ŻE MOŻE WYPRZEDZAĆ (PUSTY, PROSTY ODCINEK DROGI,
                                                    > ODPOWIENIA WIDOCZNOŚĆ, DOSTATECZNIE DUŻO MIEJSCA), ALE
                                                    SKRZYŻOWANIA
                                                    > NIE BYŁ W STANIE ZAUWAŻYĆ, PONIEWAŻ JEGO ISTNIENIE NIE BYŁO W
                                                    ŻADEN
                                                    > SPOSÓB NA DRODZE ZAZNACZONE, A WYPRZEDZAJĄCY NIE JEST JASNOWIDZEM
                                                    I
                                                    > NIE MUSIAŁ WIEDZIEĆ (I WIDZIEĆ), ŻE W MOMENCIE ROZPOCZĘCIA MANEWRU
                                                    > WYPRZEDZANIA BYŁ JESZCZE PRZED SKRZYŻOWANIEM, A W JEGO TRAKCIE JUŻ
                                                    > NA SKRZYŻOWANIU...???????

                                                    Po raz juz nie wiem który wyjaśniam ci tę prostą kwestię. Piszesz że
                                                    wyprzedzający "upewnił się" że ma przed sobą pusty, prosty odcinek
                                                    drogi, wystarczający do wyprzedzenia, czy tak? I zaraz potem piszesz
                                                    że "nagle" się okazało, że na tym odcinku drogi jest skrzyżowanie.
                                                    No to przecież to po prostu znaczy że tak naprawdę wcale się nie
                                                    upewnił, czyli nie zastosował się do Art 24.1.1. Czyli jego wina.
                                                  • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 11:25
                                                    > Po raz juz nie wiem który wyjaśniam ci tę prostą kwestię. Piszesz
                                                    że
                                                    > wyprzedzający "upewnił się" że ma przed sobą pusty, prosty odcinek
                                                    > drogi, wystarczający do wyprzedzenia, czy tak? I zaraz potem
                                                    piszesz
                                                    > że "nagle" się okazało, że na tym odcinku drogi jest skrzyżowanie.
                                                    > No to przecież to po prostu znaczy że tak naprawdę wcale się nie
                                                    > upewnił, czyli nie zastosował się do Art 24.1.1. Czyli jego
                                                    wina.

                                                    Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że robisz sobie jaja albo jesteś
                                                    nieźle porąbany. Przecież Artek ci wyraźnie opisał tego typu
                                                    sytuację, w której policja ukarała wyprzedzanego, a nie
                                                    wyprzedzającego. Śmiesz więc podważać decyzję fachowców, czyli
                                                    policji drogowej...?
                                                  • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 11:36
                                                    czechofil napisał:

                                                    > > Po raz juz nie wiem który wyjaśniam ci tę prostą kwestię.
                                                    Piszesz
                                                    > że
                                                    > > wyprzedzający "upewnił się" że ma przed sobą pusty, prosty
                                                    odcinek
                                                    > > drogi, wystarczający do wyprzedzenia, czy tak? I zaraz potem
                                                    > piszesz
                                                    > > że "nagle" się okazało, że na tym odcinku drogi jest
                                                    skrzyżowanie.
                                                    > > No to przecież to po prostu znaczy że tak naprawdę wcale się nie
                                                    > > upewnił, czyli nie zastosował się do Art 24.1.1. Czyli jego
                                                    >
                                                    wina.
                                                    >

                                                    > Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że robisz sobie jaja albo
                                                    jesteś
                                                    > nieźle porąbany. Przecież Artek ci wyraźnie opisał tego typu
                                                    > sytuację, w której policja ukarała wyprzedzanego, a nie

                                                    Artek nie opisał wcale identycznej sytuacji, jego opis jest zbyt
                                                    mało precyzyjny żeby wyciągnąć z niego jednoznaczne wnioski. W
                                                    szczególności użył określenia "boczna droga" które możne znaczyć
                                                    bardzo wiele różnych rzeczy, a nie był w stanie go uściślić (co
                                                    rozumiem, nie ma przecież obowiązku uczyć się na pamięć praogramów
                                                    telewizyjnych).

                                                    > wyprzedzającego. Śmiesz więc podważać decyzję fachowców, czyli
                                                    > policji drogowej...?

                                                    Gdyby zaszła taka potrzeba, śmiałbym. W tym przypadku jedak jest
                                                    wręcz odwrotnie: zakładam że decyzja była prawidłowa i na tej
                                                    podstawie wnioskuję, że po prostu "boczna droga" nie tworzyła w
                                                    senie prawnym skrzyżowania.

                                                  • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 11:59
                                                    > Artek nie opisał wcale identycznej sytuacji, jego opis jest zbyt
                                                    > mało precyzyjny żeby wyciągnąć z niego jednoznaczne wnioski. W
                                                    > szczególności użył określenia "boczna droga" które możne znaczyć
                                                    > bardzo wiele różnych rzeczy, a nie był w stanie go
                                                    uściślić
                                                    zakładam że decyzja była prawidłowa i na tej
                                                    > podstawie wnioskuję, że po prostu "boczna droga" nie tworzyła w
                                                    > senie prawnym
                                                    skrzyżowania.

                                                    <ROTFL!!!!!> A co tworzyła?!? Rondo?!? Nie rozśmieszaj mnie
                                                    człowieku!!!!!! Każda główna droga z każdą "boczną" drogą tworzą
                                                    skrzyżowanie!!!!
                                                  • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 12:05
                                                    czechofil napisał:

                                                    > > Artek nie opisał wcale identycznej sytuacji, jego opis jest zbyt
                                                    > > mało precyzyjny żeby wyciągnąć z niego jednoznaczne wnioski. W
                                                    > > szczególności użył określenia "boczna droga" które możne znaczyć
                                                    > > bardzo wiele różnych rzeczy, a nie był w stanie go
                                                    >
                                                    uściślić
                                                    > zakładam że decyzja była prawidłowa i na tej
                                                    > > podstawie wnioskuję, że po prostu "boczna droga" nie tworzyła w
                                                    > > senie prawnym
                                                    >
                                                    skrzyżowania.
                                                    >

                                                    > <ROTFL!!!!!> A co tworzyła?!? Rondo?!? Nie rozśmieszaj mnie

                                                    Rondo również jest skrzyżowaniem.

                                                    > człowieku!!!!!! Każda główna droga z każdą "boczną" drogą tworzą
                                                    > skrzyżowanie!!!!

                                                    Oczywiście że nie każda. Zwracam uwagę na ostatnie zdanie,
                                                    wyłączające spośród skrzyżowań dojazdy do obiektów przydrożnych,
                                                    nawet jeżeli sa utwardzone.

                                                    "Art 2.10 skrzyżowanie - przecięcie się w jednym poziomie dróg
                                                    mających jezdnię, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z
                                                    powierzchniami utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub
                                                    rozwidlenia; określenie to nie dotyczy przecięcia, połączenia lub
                                                    rozwidlenia drogi twardej z drogą gruntową lub stanowiącą dojazd do
                                                    obiektu znajdującego się przy drodze;"
                                                  • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 12:20
                                                    > Oczywiście że nie każda. Zwracam uwagę na ostatnie zdanie,
                                                    > wyłączające spośród skrzyżowań dojazdy do obiektów przydrożnych,
                                                    > nawet jeżeli sa utwardzone.

                                                    No i wracamy do punktu wyjścia. Skoro już wiemy, co to jest
                                                    skrzyżowanie, to powiedz mi, skąd wyprzedzający ma wiedzieć, że
                                                    zaczyna wyprzedzać przed skrzyżowaniem i wyprzedza już na nim, jeśli
                                                    nie jest wstanie przed manewrem dojrzeć, czy nie jest to czasem
                                                    wjazd na posesję albo "skrzyżowanie" z drogą gruntową?
                                                  • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 12:38
                                                    czechofil napisał:

                                                    > > Oczywiście że nie każda. Zwracam uwagę na ostatnie zdanie,
                                                    > > wyłączające spośród skrzyżowań dojazdy do obiektów przydrożnych,
                                                    > > nawet jeżeli sa utwardzone.
                                                    >

                                                    > No i wracamy do punktu wyjścia. Skoro już wiemy, co to jest
                                                    > skrzyżowanie, to powiedz mi, skąd wyprzedzający ma wiedzieć, że
                                                    > zaczyna wyprzedzać przed skrzyżowaniem i wyprzedza już na nim,
                                                    jeśli
                                                    > nie jest wstanie przed manewrem dojrzeć, czy nie jest to czasem
                                                    > wjazd na posesję albo "skrzyżowanie" z drogą gruntową?

                                                    To już jest jego problem. Wyprzedzanie nie jest obowiązkowe,
                                                    podejmuje się je na własną odpowiedzialność. Jeżeli nie ma pewności
                                                    że dochodząca z boku droga nie tworzy skrzyżowania w sensie prawnym,
                                                    nie musi wyprzedzać.
                                                  • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 12:45
                                                    > To już jest jego problem. Wyprzedzanie nie jest obowiązkowe,
                                                    > podejmuje się je na własną odpowiedzialność. Jeżeli nie ma
                                                    pewności
                                                    > że dochodząca z boku droga nie tworzy skrzyżowania w sensie
                                                    prawnym,
                                                    > nie musi wyprzedzać.

                                                    To może w ogóle nie wyjeżdżać na drogi? Wtedy będzie się miało 100%
                                                    pewności, że się nie popełni żadnego błędu...
                                            • Gość: artek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.wroclaw.vectranet.pl 24.09.09, 07:16
                                              zamiast roztrząsać sytuację literka po literce, zastanów się lepiej nad jej
                                              skutkami, oraz nad tym jak można było jej uniknąć - bo takie jest właśnie
                                              przesłanie programów typu "drogówka".

                                              a to sprawa prosta - wyłączyć automacik i rozglądać się zawsze i wszędzie. i nie
                                              wierzyć że inni będą przestrzegać przepisów - bo na 100% znajdzie się paru
                                              takich, którzy nie będą.

                                              a w temacie rowerzystów - należy wreszcie pogodzić się z tym, że są na drodze i
                                              będą na drodze, i zwyczajnie zrobić im miejsce.
                                              i ułatwić poruszanie się zamiast zupełnie niepotrzebnie walczyć jak gołota o
                                              skrawek asfaltu. po co to komu? ty chcesz dojechać do celu, rowerzysta też. a
                                              warunki na drogach są takie jakie są - i lepsze nie będą. wyluzuj pls i zrób im
                                              troszkę miejsca. summa summarum każdy z nich to jeden samochód na drodze mniej -
                                              o tyle mniejszy korek. tylko na tym zyskasz ...
                                              • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 24.09.09, 10:27
                                                Gość portalu: artek napisał(a):

                                                > zamiast roztrząsać sytuację literka po literce, zastanów się
                                                lepiej nad jej
                                                > skutkami, oraz nad tym jak można było jej uniknąć - bo takie jest
                                                właśnie
                                                > przesłanie programów typu "drogówka".
                                                >
                                                > a to sprawa prosta - wyłączyć automacik i rozglądać się zawsze i
                                                wszędzie. i ni

                                                Ależ ja tak właśnie robię. I innym polecam. Natomiast sytuację
                                                roztrząsamy dlatego, że dyskutujemy o odpowiedzialności za pechowo
                                                już zaistniałe zdarzenie. Co może być pouczające o tyle, że człowiek
                                                jadący przepisowo nie musi aż tak polegać na rozglądaniu się, ani
                                                swoim, ani innych.

                                                > e
                                                > wierzyć że inni będą przestrzegać przepisów - bo na 100% znajdzie
                                                się paru
                                                > takich, którzy nie będą.

                                                Dlatego, jak mówiłem, sam się rozglądam i innym polecam.

                                                > a w temacie rowerzystów - należy wreszcie pogodzić się z tym, że
                                                są na drodze i
                                                > będą na drodze, i zwyczajnie zrobić im miejsce.
                                                > i ułatwić poruszanie się zamiast zupełnie niepotrzebnie walczyć
                                                jak gołota o
                                                > skrawek asfaltu. po co to komu? ty chcesz dojechać do celu,
                                                rowerzysta też. a
                                                > warunki na drogach są takie jakie są - i lepsze nie będą. wyluzuj
                                                pls i zrób im

                                                Tylko że ja nie walczę o żadne skrawki asfaltu. Osobiście w
                                                najmniejszym stopniu nie przeszkadza mi, że w jakichkolwiek
                                                okolicznościach rower mnie wyprzedzi (lub ominie), bo ani się z nim
                                                nie ścigam, ani mi nic nie ubędzie.
                                                Zwróciłem jedynie uwagę rowerzystom (imiennie - hardtailowi) żeby
                                                unikali pewnych manewrów bo są ryzykowne (głownie dla nich) jeżeli
                                                mnie zawiedzie moje rozglądanie się. Ponadto manewry te są formalnie
                                                nieprzepisowe, więc nawet nie będzie jak mieć do mnie pretensji,
                                                gdyby coś się, odpukać, stało. Czy widzisz w tym coś niewłaściwego?

                                                > troszkę miejsca. summa summarum każdy z nich to jeden samochód na
                                                drodze mniej
                                                > -
                                                > o tyle mniejszy korek. tylko na tym zyskasz ...
                                                • Gość: artek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 13:17
                                                  > Ależ ja tak właśnie robię. I innym polecam.

                                                  no i dobrze

                                                  > Natomiast sytuację roztrząsamy dlatego, że dyskutujemy o
                                                  > odpowiedzialności za pechowo już zaistniałe zdarzenie. Co może
                                                  > być pouczające o tyle, że człowiek jadący przepisowo nie musi aż
                                                  > tak polegać na rozglądaniu się, ani swoim, ani innych.

                                                  dodajmy, że najczęściej jadący przepisowo wyłącznie we własnym mniemaniu.

                                                  > Zwróciłem jedynie uwagę rowerzystom (imiennie - hardtailowi) żeby
                                                  > unikali pewnych manewrów bo są ryzykowne (głownie dla nich) jeżeli
                                                  > mnie zawiedzie moje rozglądanie się.

                                                  wiesz, ale w ten sposób można potraktować każdy manewr, łącznie z przejeżdżaniem
                                                  na zielonym świetle przez przejazd dla rowerzystów. nie powiem ile razy ratowały
                                                  mnie refleks i hamulce, bo kierowcę "zawiodło" rozglądanie się ... o
                                                  wymuszeniach pierwszeństwa przy wyjazdach z podporządkowanej już nawet nie
                                                  wspominam, to niemal codzienność.
                                                  dla mnie jasne jest, że wykonując tego typu manewr zwracam uwagę na samochody
                                                  które omijam czy wyprzedzam, na to jak jadą, jak szybko itd. to realna ocena
                                                  sytuacji czy się zmieszczę, czy nie.

                                                  > Ponadto manewry te są formalnie nieprzepisowe, więc nawet
                                                  > nie będzie jak mieć do mnie pretensji,
                                                  > gdyby coś się, odpukać, stało.

                                                  owszem, niektóre formalnie są nieprzepisowe. ale jak w opisywanym przeze mnie
                                                  przykładzie, nawet formalnie zdawałoby się przepisowy manewr kierowcy
                                                  skręcającego w lewo czy w prawo, może okazać się niezupełnie przepisowy.
                                                  i bardzo proszę nie rozmieniaj tego przypadku na drobne, bo naprawdę nie ma
                                                  powodu. są oznakowane skrzyżowania z namalowanym podwójnymi ciągłymi liniami, są
                                                  takie, gdzie przy mniej ważnych zjazdach jest non stop linia przerywana, są też
                                                  drogi na których sygnalizacji poziomej nie ma wcale.
                                                  sytuacja zdawałoby się taka sama, a każda inna.
                                                  i abstrahując od orzekania winnego - wystarczyłoby się tu tylko obejrzeć i
                                                  rozejrzeć, i sprawy by w ogóle nie było.
                                                  • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 25.09.09, 09:39
                                                    Gość portalu: artek napisał(a):

                                                    > > Ależ ja tak właśnie robię. I innym polecam.
                                                    >
                                                    > no i dobrze
                                                    >
                                                    > > Natomiast sytuację roztrząsamy dlatego, że dyskutujemy o
                                                    > > odpowiedzialności za pechowo już zaistniałe zdarzenie. Co może
                                                    > > być pouczające o tyle, że człowiek jadący przepisowo nie musi aż
                                                    > > tak polegać na rozglądaniu się, ani swoim, ani innych.
                                                    >
                                                    > dodajmy, że najczęściej jadący przepisowo wyłącznie we własnym
                                                    mniemaniu


                                                    Chcesz powiedzieć że z reguły kierujący cały czas łamią jakieś
                                                    przepisy?

                                                    > .
                                                    >
                                                    > > Zwróciłem jedynie uwagę rowerzystom (imiennie - hardtailowi) żeby
                                                    > > unikali pewnych manewrów bo są ryzykowne (głownie dla nich)
                                                    jeżeli
                                                    > > mnie zawiedzie moje rozglądanie się.
                                                    >
                                                    > wiesz, ale w ten sposób można potraktować każdy manewr, łącznie z
                                                    przejeżdżanie
                                                    > m
                                                    > na zielonym świetle przez przejazd dla rowerzystów. nie powiem ile
                                                    razy ratował
                                                    > y
                                                    > mnie refleks i hamulce, bo kierowcę "zawiodło" rozglądanie się ...
                                                    o
                                                    > wymuszeniach pierwszeństwa przy wyjazdach z podporządkowanej już
                                                    nawet nie
                                                    > wspominam, to niemal codzienność.
                                                    > dla mnie jasne jest, że wykonując tego typu manewr zwracam uwagę
                                                    na samochody
                                                    > które omijam czy wyprzedzam, na to jak jadą, jak szybko itd. to
                                                    realna ocena
                                                    > sytuacji czy się zmieszczę, czy nie.

                                                    Dla Ciebie jasne, ale dla założyciela wątku najwyraźniej nie do
                                                    końca.

                                                    > > Ponadto manewry te są formalnie nieprzepisowe, więc nawet
                                                    > > nie będzie jak mieć do mnie pretensji,
                                                    > > gdyby coś się, odpukać, stało.
                                                    >
                                                    > owszem, niektóre formalnie są nieprzepisowe. ale jak w opisywanym
                                                    przeze mnie
                                                    > przykładzie, nawet formalnie zdawałoby się przepisowy manewr
                                                    kierowcy
                                                    > skręcającego w lewo czy w prawo, może okazać się niezupełnie
                                                    przepisowy.

                                                    Manewr jest formalnie przepisowy, albo nie. Nic mu się nie może
                                                    okazać. Natomiast, oczywiście, można złamać przepisy nieświadomie,
                                                    pozostając w przekonaniu że się jedzie przepisowo; ale to jest inny
                                                    temat.

                                                    > i bardzo proszę nie rozmieniaj tego przypadku na drobne, bo
                                                    naprawdę nie ma
                                                    > powodu. są oznakowane skrzyżowania z namalowanym podwójnymi
                                                    ciągłymi liniami, s
                                                    > ą
                                                    > takie, gdzie przy mniej ważnych zjazdach jest non stop linia
                                                    przerywana, są też
                                                    > drogi na których sygnalizacji poziomej nie ma wcale.
                                                    > sytuacja zdawałoby się taka sama, a każda inna.

                                                    Mnie się nie zdaje że jest taka sama. Skoro różnią się oznakowania,
                                                    to różnią się i sytuacje.

                                                    > i abstrahując od orzekania winnego - wystarczyłoby się tu tylko
                                                    obejrzeć i
                                                    > rozejrzeć, i sprawy by w ogóle nie było.
                                                  • Gość: artek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.09, 10:17
                                                    > > dodajmy, że najczęściej jadący przepisowo wyłącznie we własnym
                                                    > mniemaniu

                                                    >
                                                    > Chcesz powiedzieć że z reguły kierujący cały czas łamią jakieś
                                                    > przepisy?

                                                    owszem, tak. jesli chodzi o kierowców to od nieprzestrzegania dopuszczalnej
                                                    prędkości jazdy poczynając, na niedozwolonym parkowaniu na chodniku skończywszy
                                                    (regułą jest bowiem brak 1.5 m wolnego miejsca). przy rowerzystach najczęściej
                                                    chodzi o jazdę po chodniku plus parę mniej istotnych a nader pospolitych przewin.

                                                    > Manewr jest formalnie przepisowy, albo nie. Nic mu się nie może
                                                    > okazać. Natomiast, oczywiście, można złamać przepisy nieświadomie,
                                                    > pozostając w przekonaniu że się jedzie przepisowo; ale to jest inny
                                                    > temat.

                                                    i inny, i nie inny - nakłada się na to nader powierzchowna znajomość pord i
                                                    nadmierna skłonność do zawierzania własnym interpretacjom. a to już może
                                                    powodować tragiczne skutki - i powoduje, nieprzypadkowo tak duża ilość wypadków
                                                    z udziałem pieszych zdarza się na oznakowanych przejściach dla pieszych. nota
                                                    bene nie masz pojęcia ile razy byłem już okrzyczany i przez pieszych, i przez
                                                    kierowców, ze przez przejazd dla rowerzystów rower się przeprowadza!

                                                    > Mnie się nie zdaje że jest taka sama. Skoro różnią się
                                                    > oznakowania, to różnią się i sytuacje.

                                                    no właśnie - o to mi chodzi, że skrzyżowanie skrzyżowaniu nie równe, a
                                                    uogólniając - każda drogową sytuację należny rozpatrywać w konkretnym
                                                    kontekście, otoczeniu, oznakowaniu itp.

                                                    a wracając na tematu wątku - omijania czy wyprzedzania samochodów w korku przez
                                                    rowery, w szczególności z prawej strony.
                                                    co do omijania - sprawa jest jasna i oczywista - jest to manewr (wbrew
                                                    powszechnemu mniemaniu niedoszkolonych kierowców) jak najbardziej dozwolony.
                                                    zaś kwestii wyprzedzania z prawej - owszem, obecna regulacja (dedykowana de
                                                    facto samochodom i nawiązująca do ogólnych sytuacji drogowych) nie pozwala na
                                                    wyprzedzanie po prawej. jeśli jednak rozpatrywać sytuację uwzględniając ten
                                                    szczególny kontekst o którym wcześniej wzmiankowałem, to powiedzmy sobie
                                                    szczerze, że w ogóle nie ma o czym mówić! jeśli rower jest w stanie wyprzedzić
                                                    samochód, i to jadąc z prawej strony, to oznacza ni mniej ni więcej tyle, że
                                                    samochód porusza się z prędkością nie większą niż 10-15 km/h, czyli z prędkością
                                                    całkowicie bezpieczną, gwarantującą praktycznie natychmiastowe zatrzymanie się,
                                                    i co więcej gwarantująca niemożność wykonania nagłych a niespodziewanych dla
                                                    wyprzedzającego rowerzysty manewrów.
                                                    przecież to jest prędkość porównywalna z prędkością dopuszczalną na wąskich
                                                    osiedlowych drogach o wspólnym ruchu pieszych i samochodów.
                                                    dlatego jak dla mnie po prostu nie ma o czym mówić! i najwyraźniej nie jest to
                                                    również problem dla osób zajmujących się w ministerstwie infrastruktury
                                                    bezpieczeństwem i organizacją ruchu - skoro w proponowanej nowelizacji dopuszcza
                                                    się takie rozwiązanie ...
                                      • Gość: wroclawjacek Jeśli auta stoją można się wciskać z prawek IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 19:16
                                        > też tak myślałem. ale kiedyś oglądałem dokładnie takie zdarzenie w programie tv
                                        > o drogówce (nota bene bardzo są to bardzo fajne programy rewidujące wiele
                                        > popularnych wśród kierowców osądów). dla policjanta (i dla sądu również) sprawa
                                        > była oczywista - w sytuacji gdy przy skręcie w lewo na jezdni była namalowan
                                        > a
                                        > linia przerywana bez podwójnej ciągłej czyli bez zakazu wyprzedzania
                                        winien
                                        > był ten, kto skręcał bez upewnienia się, że może ten manewr wykonać.

                                        Ta w programi najabrdzie są zdiwieni kierowcy autobusów kotzy wrzucajaa migacz i
                                        uwazaja ze mają pierwszeństwo.
                                        Mają ale nie wolno im z niego sjkorzystać dopóki auta im nie [pozwola.
                                        To jak z peiszymi , maja pierwszeństwo na przejsciu ale nei mogą z niego
                                        korzystac dopóki auta sie nei zatrzymają .
                                        Inaczej jest to wtargnięcie.
                                        U kierowców to zajechanie drogi.
                                        Wynika to z tego ze czasem migacz nie jest zauważony. Auto wyprzedzające jest
                                        zbyt rozpędzone , migacz może być uszkodzony itd.
                                        Tu brakuje doprecyzowania definicji zmiany kierunku jazdy bo przy zmianie pasa
                                        winni są oboje ale czasem drobna zmiana kierunku ma znaczenie przy ruchu
                                        rowerowym. Nie trzeba zmienić pasa aby zajechać drogę rowerzyście.

                                        Warto to pamiętać aby nie dać się karać policji za omijanie aut w korku z
                                        prawej. Trzeba to robić skokami wtedy gdy auta staną.
                                        Zresztą jak wolno jada to nie ma potrzeby się pchać bo to niewiele szybciej niż
                                        jechać w potoku ale dużo bardziej niebezpieczne i nielegalne.
                                        Mało który rowerzysta wie że omijać można z prawej stojące auta bo by wtedy
                                        wysyłał wiąchę pyskatemu kierowcy .




                                        • haan87 Re: Jeśli auta stoją można się wciskać z prawek 28.09.09, 23:27
                                          przyznam, że ta możliwość to dla mnie nowość...może dlatego, że zwykle
                                          omijam zakorkowane ulice i jadę trasami rowerowymi, bo i po co się
                                          denerwować i użerać z kierowcami. Ja osobiście mimo pozwolenia na
                                          wyprzedzanie z prawej strony chyba z tego prawa zrezygnuję, bo wydaje
                                          mi się to niebezpieczne...
                                    • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 15:33
                                      > Można też dodać że skręcającego w lewo wolno wyprzedzać z prawej.

                                      A to przeczy temu co napisałeś w poprzednim poście ze niby nie możan wyprzedzać
                                      skrecajacego w lewo.

                                      Ztem na przysżłosc się zastanó zanim cos napiszesz albo pisz ze prostujesz swoją
                                      poprzednia wypowiedź.
                                      Zrozum ze ludzie czesto czytają to forum ale nie pisżą.
                                      Jeśli sprostujesz głupotę jaka podałeś wczsniej maja szanse skojarzyc te fakty i
                                      wybić sobie z głowy bzdure kotrej sie wcześnieo do ciebie nauczyli.

                                      Wiem ze to trudne uzasadniać swoją wypowiedź cytatem z PoRD ale jeśli już tyle
                                      czasu poświeciłeś na dyskusję z Cechofilem i tyle zbędnych a czasem
                                      nieprawdziwych stwierdzeń padło to najwyższy czas na pojedynek na cytaty z
                                      przepisów.
                                      PoRD jest niespójne i często cytując artykuł z jednego rozdziału zapominamy ze
                                      doprecyzowanie lub wyjątki są w innym artykule często dość odległym.

                                      Myślę, że ta dyskusja spuściłaby z tony gdybyś zrozumiał, że ani ty Czechofila
                                      ani on ciebie nie przekonacie.
                                      Dyskusja idzie kto ma bezsporną rację na drodze a takiej odpowiedzi nie ma.Oboje
                                      są winni. Praktyk i prawnik wykażą ci jednak ze to kierowca spowodował większe
                                      zagrożenie.
                                      Ze to rowerzysta mógł się nie spodziewać ze stojące auto nagle ruszy i dobije do
                                      krawężnika czyli zjedzie o 50-80 cm .Kierowca w centrum musi się spodziewać
                                      rowerzysty z prawej.
                                      Tu kierowca mógłby się tłumaczyć ze wiedział, że obok jest ddr ale to też złe
                                      myślenie i nie pora aby tu to udowadniać bo wątek jest za długi.
                                    • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 15:45
                                      > Ryzykowne stwierdzenie. Jeżeli masz na myśli zderzenie
                                      > wyprzedzającego ze skręcającym w lewo na skrzyżowaniu to na 99%
                                      > winny będzie wyprzedzający.

                                      Dodaj ze w twoim mniemaniu.
                                      Gdybyś zadał sobie trud oglądania na TVN programu "drogówka" to byś zapamiętał
                                      jak kwalifikują to policjanci.
                                      Trzeba bowiem uznać który przepis jest ważniejszy.

                                      Zapamiętaj sobie nie możesz wykonać skrętu w lewo jeśli ten manewr spowoduje
                                      zagrożenie.
                                      Jeśli do ciebie się zbliża auto to nie możesz zmienić pasa na lewy.
                                      Jeśli wyprzedza cie rowerzysta lub motocyklista na twoim pasie to sytuacja jest
                                      dokładnie taka sama jak wcześniej. Zmieniasz kierunek i musisz wykazać ostrożność.
                                      Nie możesz zajechać drogi.
                                      Tobie się wydaje że sformułowanie "zachować ostrożność " nic nie znaczy albo
                                      znaczy ocenić sytuacje .
                                      Tymczasem to znaczy, że nie wolno ci wykonać manewrów zagrażających innym w tym
                                      i rozpoczęcia skrętu w lewo. Możesz zwolnic i się zatrzymać na skrzyżowaniu do
                                      upewnienia się, że ktoś przerwała manewr wyprzedzania.
                                    • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 15:55
                                      > Ryzykowne stwierdzenie. Jeżeli masz na myśli zderzenie
                                      > wyprzedzającego ze skręcającym w lewo na skrzyżowaniu to na 99%
                                      > winny będzie wyprzedzający.

                                      czy ty rozumiesz ze jesteś potencjalnym zabójcą?
                                      Tłumaczą ci a ty tkwisz dalej w błędzie.
                                      To znaczy że na drodze będziesz się zachowywał tak jak tu piszesz.

                                      Ja nie mogę uczyć każdego kierowcy co mu wolno.
                                      Pisałem ze wiele się można nauczyć z "drogówka TVN".
                                • czechofil Re: Do Florka... 22.09.09, 15:30

                                  Nie mam dziś za bardzo czasu nie dyskusje z tobą, zresztą widzę, że
                                  to nie ma sensu, bo beton z ciebie wyjątkowy. Ile mam ci tłumaczyć,
                                  że nigdzie nie napisałem, że patrzenie w lusterka jest obowiązkowe?
                                  Patrz sobie przez ramię albo w ogóle nie patrz, jeśli jesteś
                                  jasnowidzem. Twoim zasranym obowiązkiem jest za to widzieć wszystko,
                                  co się dzieje wokół twojego auta i jak potrącisz rowerzystę, to
                                  żaden sąd nie będzie cię pytał o to, czy zachowałeś zwykłą
                                  ostrożność, czy jakąś szczególną jej odmianę, tylko dlaczego nie
                                  raczyłeś tegoż rowerzysty zauważyć, nagle odbiłeś od osi jezdni w
                                  kierunku jej krawędzi i go potrąciłeś. I możesz tu sobie pisać różne
                                  przeteoretyzowane dyrdymały, ale nie zmieni to faktu, żeś dupa, a
                                  nie kierowca. Bo prawdziwy kierowca cały czas widzi, co się dzieje
                                  wokół jego auta, szczególną ostrożność zachowuje cały czas, a już
                                  najszczególniej uważa na pieszych i rowerzystów. Ty zaś sobie siedź
                                  dalej przed komputerem, czytaj PoRD, ale na jezdnię lepiej nie
                                  wyjeżdżaj. Bo z takim podejście do ruchu drogowego i swojego w nim
                                  uczestnictwa nie wróżę ci nic dobrego. Bo kiedy nagle koło siebie
                                  zauważysz omijającego cię rowerzystę, na przypominanie sobie regułek
                                  PoRD nie będzie już czasu. Trzeba będzie tylko trzymać mocno
                                  kierownicę i uważać, żeby tego rowerzysty nie potrącić...
                                  • call-a-fiore Re: Do Florka... 22.09.09, 16:15
                                    czechofil napisał:

                                    >

                                    > Nie mam dziś za bardzo czasu nie dyskusje z tobą, zresztą widzę,
                                    że
                                    > to nie ma sensu, bo beton z ciebie wyjątkowy. Ile mam ci
                                    tłumaczyć,
                                    > że nigdzie nie napisałem, że patrzenie w lusterka jest
                                    obowiązkowe?

                                    Istotnie, nie pisałeś. Domagałeś się tylko obowiązku nieustannej
                                    obserwacji co jest z prawej z tyłu, co praktycznie implikuje użycie
                                    lusterka. Tym niemniej co by to nie było, nie umiałeś podać podstawy
                                    prawnej swoich oczekiwań.

                                    > Patrz sobie przez ramię albo w ogóle nie patrz, jeśli jesteś
                                    > jasnowidzem. Twoim zasranym obowiązkiem jest za to widzieć
                                    wszystko,
                                    > co się dzieje wokół twojego auta

                                    Poproszę o podstawę prawną tego że mam obowiązkowo wszystko widzieć.
                                    A zwłaszcza co jest z tyłu, kiedy jadę do przodu.

                                    > i jak potrącisz rowerzystę, to
                                    > żaden sąd nie będzie cię pytał o to, czy zachowałeś zwykłą
                                    > ostrożność, czy jakąś szczególną jej odmianę,

                                    Oczywiście że będzie o to pytał. Bo jeżeli zachowałem wystarczającą
                                    w normalnych warunkach ostrożność to zostanę uniewinniony.

                                    > tylko dlaczego nie
                                    > raczyłeś tegoż rowerzysty zauważyć, nagle odbiłeś od osi jezdni w
                                    > kierunku jej krawędzi i go potrąciłeś.

                                    O nic takiego nie będzie pytał, bo zmiany toru ruchu o 25 cm w bok w
                                    granicach pasa ruchu wykonuje każdy samochód i to nawet bez
                                    rozmyślnego działania kierowcy tylko jako jego odruchowe korekty.
                                    Sąd mógłby się ewentualnie zainteresować zjazdem w bok o 2m, tylko
                                    że o niczym takim nie ma tu mowy.

                                    > I możesz tu sobie pisać różne
                                    > przeteoretyzowane dyrdymały, ale nie zmieni to faktu, żeś dupa, a
                                    > nie kierowca. Bo prawdziwy kierowca cały czas widzi, co się dzieje
                                    > wokół jego auta, szczególną ostrożność zachowuje cały czas, a już
                                    > najszczególniej uważa na pieszych i rowerzystów.

                                    Buahahahaaha :-D "Łapie złodziei i włamywaczy, pomaga dzieciom i
                                    chorej klaczy, leczy staruszki, karmi gołąbki" jak to kiedyś Big Cyc
                                    śpiewał o Kapitanie Żbiku :-) A jedynych dwóch prawdziwych kierowców
                                    na świecie to czechofil i na drugim miejscu Chuck Norris :->

                                    > Ty zaś sobie siedź
                                    > dalej przed komputerem, czytaj PoRD, ale na jezdnię lepiej nie
                                    > wyjeżdżaj. Bo z takim podejście do ruchu drogowego i swojego w nim
                                    > uczestnictwa nie wróżę ci nic dobrego. Bo kiedy nagle koło siebie
                                    > zauważysz omijającego cię rowerzystę, na przypominanie sobie
                                    regułek
                                    > PoRD nie będzie już czasu. Trzeba będzie tylko trzymać mocno
                                    > kierownicę i uważać, żeby tego rowerzysty nie potrącić...

                                    To prawda, trzeba będzie uważać bo potem ciągają człowieka po sądach
                                    za świadka na rozprawy przeciwko rowerzyście, który spowodował
                                    wypadek, a szkoda na to czasu.
                                    • Gość: wroclawjacek Punkt widzenia zależy od zagrożenia IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 19:38
                                      Art. 3.
                                      > Poproszę o podstawę prawną tego że mam obowiązkowo wszystko widzieć.
                                      > A zwłaszcza co jest z tyłu, kiedy jadę do przodu.

                                      art 3
                                      1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować
                                      ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać
                                      wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub
                                      porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić
                                      spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez
                                      działanie rozumie się również zaniechanie.


                                      Każda zmiana pasa lub kierunku mimo ze jedziesz do przodu zobowiazuje cię do
                                      sprawdzania czy nie stworzysz zagrożenia. Tu dużo artykułów głownie art 22.

                                      Podobnie gdybys chciał wyprzedzic rowerzystę musisz patrzyć do tyłu a nie do
                                      przodu :
                                      Art. 24.
                                      1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w
                                      szczególności, czy:
                                      1. ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
                                      utrudnienia komukolwiek ruchu;
                                      2. kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;


                                      Coś ty taki "do przodu" ?
                                      jak jedziesz w korku to zmieniasz co chwilę prędkośc wiec tam szczególnie musisz
                                      zachować ostrożność z liku powodów.
                                      Twój manewr może zaskoczyć tych co są w ruchu.
                                      Jest ograniczona widoczność bo auta jadą gęściej
                                      Przy małej prędkości rowery będą cie wyprzedzac lub omijac wiec będa krążyc
                                      wokół ciebie jak ksiezyce i to mimo niewielkich odległosci miedzy autami.

                                      Ty myślisz jak kierowca bez wyobraźni.
                                      Gdyby TIRy latały na wysokości 7 metrów to byś miał ciągle zadartą głowę tak na
                                      wszelki wypadek.
                                      Ponieważ rowerzyści ci nie zagrażają to nie zastanawiasz się , którędy oni jadą
                                      dopóki nie zarysują ci drzwi.





                                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 14:26

                                  > ROTFL! Cały wątek jest o jeździe w korku, a ten mi teraz wyjeżdża ze
                                  > zmianami kierunku ruchu i pasa :-) Czesiu, no gdzie masz ten nakaz
                                  > obserwacji lusterek podczas JAZDY PROSTO DO PRZODU, co?
                                  >

                                  prosto do przodu czy do przodu ?
                                  Raz piszesz ze mozesz gwałatownie przyblizyc sie do prawej w ramach swego pasa i
                                  zajechć droge rowerzystcie a tera piszesz ze jedzieśz prosto do przodu.
                                  Prosto to znaczy nie przybliżasz sie do kraweżnka i rowerzysta decyduje się
                                  jechąc jeśli ma przed soba miejsce lub staje gdy tego miejsca nie ma.

                                  Z tego co piszesz odierasz prawo do decydowania rowerzystom co dla nich
                                  bezpieczneijsze a sam chciałbys po pasie jechać wężykiem.
                                  To własnie taka jazda a nie wyprzedzanie/omijanie z prawej stanowi zagrozenie.
                                  PoRD nie zaprania omjania z prawej ale zabrania Tobie zajezanie drogi porzez
                                  zmainę kierunku.
                                  Tu deinicja kierunku nie jest doprecyzoana ale ty sam postwaiełś teze ze nawet
                                  jak nie ma drogi porzecznej to moze nastąpić zmiana kierunku jazdy bo można
                                  jechać prosto do przodu albo tylko do przodu czyli lekko skręcając
                                  Kierca nie mioze zmienić kierunku jazdy bez upewnienia się ze nie zajedzie drogi.
                                  Tym bardziej powinien to robić jeśli właśnie rusza an skutek postoju w korku.
                                  Artykuł mówiący że ma obserwować drogę z prawej i za sobą cytowałem wcześniej.
                                  Ponieważ trudno będzie udowodni ( brak poślizgu od hamowania) kto wcześniej
                                  ruszył i kto zawinił przepisy na dniach się zmienią i taka jazda będzie
                                  dozwolona w kodeksie.


                                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 14:33
                                  > Buahahahahaa! A gdzież to jest nakaz zachowywania szczególnej
                                  > ostrożności podczas ruszania na prostej drodze, bez włączania się do
                                  > ruchu? :-) Twoja desperacja żeby się nie przyznać do ewidentnego
                                  > babola staje się coraz bardziej zabawna.

                                  Jeśli nie zmieniasz kierunku to nie musisz ale pisałeś że możesz dognieść
                                  rowerzystę do krawężnika a to już przepisy określają wyraźnie jako zajechanie
                                  drogi pojazdowi będącemu w ruchu.
                                  Podobnie jak ruszasz do lewoskrętu nie możesz odbić w prawo bo w tym, momencie
                                  cię omijają inne pojazdy.
                                  Z tego co mówisz to nie musisz wykazać ostrożności bo dotąd jechałeś prosto i
                                  jeszcze nie skręciłeś to w ramach swego pasa możesz podjechać jeszcze metr do
                                  przodu bez zachowania ostrożności czy nie zajedziesz drogi tym co cię omijają
                                  lub wyprzedzają z prawej.
                                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 14:36
                                  1) Nie ma nigdzie w PoRD nakazu patrzenia w lusterka. Nawet
                                  słowo "lusterko" nie jest w żaden sposób użyte w częsci dotyczącej
                                  ruchu.
                                  2) Nie jest też nakazem patrzenia w lusterko nakaz zachowania
                                  szczególnej ostrożności.

                                  No to sam sobie odpowiedziałeś :)
                                  Możesz sobie wsteczną kamerę zamontować i nikt cię nie ukarze ze nie patrzyłeś w
                                  lusterko.
                                  Nie znaczy to ze wolno ci zmieniać kierunek jazdy i utrudniać innym jazdę bo
                                  takie zachowanie może być potraktowane jako celowe lub niecelowe zajechanie drogi.
                                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 14:55
                                  1) Nie spyta, bo nikt nie twierdził że tam "nie było miejsca na
                                  rower", tylko "tam było tak mało miejsca, że nie spodziewałem się że
                                  rowerzysta będzie próbował się tam zmieścić".

                                  To ze ty czegoś sie nie spodziewałaes nie znaczy ze nie było tam miejsca.
                                  Dowodem na to jest ze doszło do potrącenia to znaczy ze rower tam się znalazł
                                  mimo twego domniemania ze tam za mało miejsca.
                                  Po prostu ty oceniasz z pozycji za kierownicą a rowerzysta widzi to dokłądniej i
                                  to on decydujea nie ty czy tam jest dość miejsca dla roweru.
                                  Powiedz tak w SG to ci odpowiedza że inni kierowcy nie spowodowali wpadku bo sie
                                  spodziewali tego czego ty się nie spodziewałąęs.

                                  Zapamiętaj sobie bo choć to wiesz to udajesz ze nie.
                                  W mieście w korkach należy się spodziewać, że rowerzysta będzie omijała z prawej
                                  bo to jest praktyka anie sporadyczne zdarzenie.
                                  Z jednej strony krytykujesz takie zachowania a z drugiej piszesz że się nie
                                  spodziewasz.
                                  Rowerzysta może wjechać nawet w lukę 30 cm jeśli przechyli rower aby nie
                                  zahaczyć o lusterko i będzie się odpychał prawą nogą.



                                  2) Nie spyta, bo w oczywisty sposób to było blisko prawej krawędzi.
                                  jak widac nie było jeśli tam się znalazł inny pojazd.
                                  Z faktami się nie dskutuje.
                                  Ty możesz w Sg tak jak tu pisac ze nie spodziewałaęś sie a to świadczy o braku
                                  wyobraźni i o niezachowaniu ostrożnoaści.
                                  Czechofil pisze ci ze ostrożność polega na obserwowaniu nie tylko przestrzeni
                                  przed autem ty się czepiasz ze w PoRd nie karzą patrzyć we wsteczne lusterko.
                                  Mozna zachowć ostrożnaość nawet przy urwanym wewnętrzym jaki zewnetrznym lusterku .
                                  twój upór nie jest wart tej sprawy.
                                  Takimi dyskusjami nie wywrzesz wpływu na rowerzystó i policje aby to ukrucać.
                                  Zrozum ze jak ludzie jadą inaczej niż akazuje PoRD to tylko w trosce o swoje
                                  bezpieczenstwo.
                                  Ponieważ policja przyjnaje ze ten manewr jest dośc bezpieczny to w nowym PORD
                                  już zrbia zapis dla podobnych tobie kierowców aby nie gadali głupot ze myśleli
                                  że tam za mało miejsca.
                                  To co piszesz jest na tyle niebezpieczne ze w nowym PoRD będzie zachęta dla
                                  rowerzystów do takiej jazdy ale ty dalej możesz popełniać błędy tłumacząc się ze
                                  wydawało ci się że tam nie było miejsca.

                                  W tej sytuacji twój upór działa na twoją szkodę bo nie starasz się zmienić tryby
                                  swego myślenia z pewności ze wszyscy stosują się dokładnie do PoRD zamiast
                                  nastawić myślenie na większą ostrożność.

                                  Zostaw przepisy.Ulice są coraz bardziej zapełnione autami i wystarczy jechać "na
                                  czuja" bez PoRD aby nikogo nie potrącić.
                                  Tak się jeździ jak pojedziesz do Egiptu czy Azji. Nie znasz przepisów i
                                  zwyczajów więc zdziwisz się ze tam każdy jedzie jak chce . Jeśli pojedziesz
                                  ostrożnie to nikogo nie potrącisz .
                                  Więc odpuść sobie o forum to nie ulica gdzie obowiązują prawa dżungli.
                                  PoRD nie opisuje wszystkich sytuacji i dlatego tak dużo spraw policja przekazuje
                                  pod ocenę sądu a i ten nie zawsze wie jak ocenić sytuacje i często umarza sprawy.
                                  Ale zajechanie drogi jest łatwym do zinterpretowania przypadkiem co nie znaczy
                                  ze rowerzysta będzie zwolniony z winy jak się nie będzie umiał tłumaczyć.



                                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 15:01
                                  > 3) Ruszanie w korku na prostej drodze w ogóle nie wymaga aż
                                  > szczególnej ostrożności.

                                  Dla wiekszości kieroców nie ale to mniejszość powoduje wpadki.
                                  ta mniejszość ma pogorszoną percepcje co obawia się pogorszoną
                                  spostrzegawczością jak i brakiem znajomości PoRD.

                                  Jazda w dużym ruchu ulicznym wymaga szczególnej ostrożności a na pewno jeśli
                                  zajeżdżasz komuś drogę.

                                  Sam pisałeś, że kierowcy zostawiają z prawej 50-100 cm to znaczy, że jeżdżą
                                  wężykiem. Jest różnica czy zostawisz 100 czy 50 i jeśli to chcesz zmienić to
                                  musisz patrzyć czy nie zajechałeś drogi rowerzyście dla którego 100 cm to
                                  otwarta droga do ominięcia auta.
                                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 15:05
                                  > > Natomiast wystarczy że powiem "rowerzysta niezgodnie z prawem
                                  > > wyprzedzał mnie z prawej strony, nie spodziewałem się go tam,
                                  > > zwłaszcza że (jak nakazują przepisy) jechałem blisko krawężnika
                                  i
                                  > > było tam bardzo mało miejsca" i już jest znaczący krok do
                                  >
                                  uniewinnienia.


                                  Ty wyglada że nie masz pojęcia o takiej instytucji jak współwina.
                                  to ze rowerzysta jechął niezgodnie z przepisami nie zwalnia cię od winy bo
                                  zwykle do wypadku potrzba dwóch .
                                  Sąd uzna ze rowerzysta jechała tak jak praktyka pokazuje ze jezi się w miastach.
                                  Dostanie on 50 zł mandatu ale ciebie nie zwalnia to z odpowiedzialności.
                                  Rowerzysta się wykpi jak powie że cię omijał bo stałeś, jak ty się wykpisz ze
                                  ruszając zajechałeś mu drogę lub przygniotłes do krawężnika ?
                                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 15:08
                                  > O, do zapierania się dołączasz jeszcze konfabulacje. Przecież nikt
                                  > nie jechał przy osi, tylko przy prawej krawędzi. Do której wolno mi
                                  > się zbliżać ile tylko uznam za właściwe.

                                  Wolno ci pod jednym warunkiem , że nie spowodujesz zagrożenia w ruchu.
                                  Ta sama zasada nie pozwala ci wjechać na zielonym na skrzyżowanie dopóki nie
                                  opuszczą go pozostali i ty nie nabierzesz pewności ze zdołasz je upuścić.
                                  Masz prawo coś zrobić pod warunkiem ze nie spowodujesz zagrożenia w ruchu.
                                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 15:11
                                  > > oraz dlaczego
                                  > > nie zerknąłeś w lusterko ani przez ramię albo nie wysiadłeś z
                                  > auta,
                                  > > żeby spróbować to dostrzec
                                  >
                                  > O to sąd w ogóle nie zapyta, bo kierowca nie ma obowiązku robić
                                  > żadnej z tych rzeczy w opisanej sytuacji.

                                  To jak masz zachować ostrożność rezygnując z 3 podstawowych czynności aby nie
                                  spowodować kolizji ?
                                  Tylko nie pisz ze masz kamerę albo ze pomocnik za ciebie głowę odwraca.
                                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 15:18
                                  > Po drugie kierowcy
                                  > zazwyczaj nie spodziewają się rowerzysty po swojej lewej stronie,
                                  > podobnie zresztą jak nie dostrzegają w porę motocyklistów i
                                  > potrącają ich skręcając w lewo, kiedy ci akurat ich WYPRZEDZAJĄ.
                                  Po

                                  Pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo nie wolno wyprzedzać.
                                  Chcesz coś jeszcze dodać?

                                  Tus znow dowalił .
                                  Jasne jest że nikt nie pcha sie jak wdzi że ktoś przed nim wrzucił mihgacz.
                                  Ale większosc potrąceń przy skręcie w lewo odbywa sie gdy za późno zamiar skrętu
                                  zosta zasygnalizowany albo gdy motocyklista zbyt wolno wyprzedzał pozstajac w
                                  strefie martwej.
                                  Lub gdi kieroca prawei jednocześnie podejmuje zamiar, sygnalizuje i skreca nie
                                  upewniajac się czyz anim ktoś juz nie rzpoczałą manewru wyprzedzanai lub czy nie
                                  znajduje się w strefie martwej.


                                  Im więcej piszesz tym więcej dajesz powodów aby zakwalifikować cię do grupy
                                  kierowców powodujących wypadki.
                                  Ja jeżdżę autem kilkadziesiąt lat i nie miałem wypadku ani nawet stłuczki.
                                  Mimo że nie znałem nawet 25% zapisów w PoRD.
                                  Przepisy są niepotrzebne jeśli się myśli podczas jazdy aby sobie lub innym nie
                                  zrobić krzywdy.
                                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 15:21
                                  > Pojazdu sygnalizującego zamiar skrętu w lewo nie wolno wyprzedzać.
                                  > Chcesz coś jeszcze dodać?

                                  Totalna bzdura jak i wile wcześniejszych.
                                  Pisz proszę mniej a więcej cytuj przepisy.
                                  Ludzi cie czytają i uczysz ich nieprawdy.
                          • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 01:03
                            > Rower to nie motocykl, więc nikt na nim nie będzie
                            > się pchał na środek jezdni (mam nadzieję, że nie muszę ci tłumaczyć,
                            > dlaczego?),
                            Wiec ja mu powiem.
                            Bo jak auta rusza to beą rowerzystę wyprzedzać na obu pasach czyli z prawej i z
                            lewej a to właśnie jest i niedozwolone i niebezpieczne.
                            On w swych wywodach zapędził się tak daleko że nie jest w stanie wyobrazić sobie
                            najprostszej sytuacji ze rowerzysta wyprzedzający środkiem spowodowałby paraliż
                            całego prawego pasa.
                            Żadne auto nie mogłoby tym pasem jechać dopóki rowerzysta nie skończy manewru
                            wyprzedzania i nie zjedzie do prawej.
                            Poniewaz wkorku auta przed rowerzysta jechałyby wolno to on nie bardzo by miała
                            jak ten manewr dojazdu do prawej wykonać . Bo musiałby się wciskac miedzy auta
                            (przód-tył) Ponieważ taki manewr byłby wykonywany przy małym odstępie aut
                            wystarczyłoby ze przednie auto stanie ( jak to w korku) aby tylne zgniotło
                            rowerzystę . Jeśli bowim miedzy 3 pojazdami będą odstępy ok 1 metra to mimo
                            małej prędkosści wystarczy małe zagapienie aby na siebie wpaść.
                            Rowerzysta który taki manewr wykona będzie winny zajechania czy tez "wjechania
                            tuż przed nadjeżdżający pojazd".
                            Jeśli pojazdy będą jechały wolno to rowerzysta będzie kontynuował wyprzedzanie
                            zamiast się pchać miedzy auta.
                            Ponieważ jednak w korku jedzie się skokami to rowerzysta często zmienia stronę pasa.
                            Taka jazda jest dużo bardziej niebezpieczna niż wyprzedzanie przy krawężniku
                            przy różnicach prędkości około 1 km/h .
                            Często rowerzysta pochyla rower i podpiera się prawą nogą wykonuje skoki ( a'la
                            hulajnoga)
                            Za kilka tygodni będzie to zalegalizowany manewr i wtedy będziemy "edukować "
                            kierowców.
                            Śmieszne że teraz właśnie tak go grzeje ten temat choć to już temat archiwalny ?




                            więc naprawdę byłoby lepiej i bezpieczniej, żeby jechał
                            > przy krawędzi jezdni niż przy jej osi...

                            Dyskusje z osobą, która sporadycznie korzysta z roweru nie za bardzo mają sens
                            bo to jakby opowiadać komuś kto nigdy nie oparzył się jakie to uczucie gorąca.
                            Dobrze na myślenie wpływa jedno otarcie aua o rowerzystę.
                            • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 23.09.09, 10:26
                              Gość portalu: wroclawjacek napisał(a):

                              > > Rower to nie motocykl, więc nikt na nim nie będzie
                              > > się pchał na środek jezdni (mam nadzieję, że nie muszę ci
                              tłumaczyć,
                              > > dlaczego?),
                              > Wiec ja mu powiem.
                              > Bo jak auta rusza to beą rowerzystę wyprzedzać na obu pasach czyli
                              z prawej i z
                              > lewej a to właśnie jest i niedozwolone i niebezpieczne.

                              Artykuł z PoRD, który tego zabrania poproszę.

                              > On w swych wywodach zapędził się tak daleko że nie jest w stanie
                              wyobrazić sobi
                              > e
                              > najprostszej sytuacji ze rowerzysta wyprzedzający środkiem
                              spowodowałby paraliż
                              > całego prawego pasa.
                              > Żadne auto nie mogłoby tym pasem jechać dopóki rowerzysta nie
                              skończy manewru

                              Podstawa prawna dla tego "nie mogłoby"?

                              > wyprzedzania i nie zjedzie do prawej.
                              > Poniewaz wkorku auta przed rowerzysta jechałyby wolno to on nie
                              bardzo by miała
                              > jak ten manewr dojazdu do prawej wykonać . Bo musiałby się wciskac
                              miedzy auta
                              > (przód-tył) Ponieważ taki manewr byłby wykonywany przy małym
                              odstępie aut
                              > wystarczyłoby ze przednie auto stanie ( jak to w korku) aby tylne
                              zgniotło
                              > rowerzystę . Jeśli bowim miedzy 3 pojazdami będą odstępy ok 1
                              metra to mimo
                              > małej prędkosści wystarczy małe zagapienie aby na siebie wpaść.

                              Ciekawe że jakoś samochody na siebie raczej nie wpadają.

                              > Rowerzysta który taki manewr wykona będzie winny zajechania czy
                              tez "wjechania
                              > tuż przed nadjeżdżający pojazd".

                              "wjechanie przed nadjeżdżający" odnosi się tylko do przejazdów.

                              > Jeśli pojazdy będą jechały wolno to rowerzysta będzie kontynuował
                              wyprzedzanie
                              > zamiast się pchać miedzy auta.
                              > Ponieważ jednak w korku jedzie się skokami to rowerzysta często
                              zmienia stronę
                              > pasa.
                              > Taka jazda jest dużo bardziej niebezpieczna niż wyprzedzanie przy
                              krawężniku
                              > przy różnicach prędkości około 1 km/h .
                              > Często rowerzysta pochyla rower i podpiera się prawą nogą wykonuje
                              skoki ( a'la
                              > hulajnoga)
                              > Za kilka tygodni będzie to zalegalizowany manewr i wtedy
                              będziemy "edukować "

                              A teraz może jest nielegalny? Podstawę prawną proszę.

                              > kierowców.
                              > Śmieszne że teraz właśnie tak go grzeje ten temat choć to już
                              temat archiwalny
                              > ?
                              >
                              >
                              >
                              >
                              > więc naprawdę byłoby lepiej i bezpieczniej, żeby jechał
                              > > przy krawędzi jezdni niż przy jej osi...
                              >
                              > Dyskusje z osobą, która sporadycznie korzysta z roweru nie za
                              bardzo mają sens
                              > bo to jakby opowiadać komuś kto nigdy nie oparzył się jakie to
                              uczucie gorąca.
                              > Dobrze na myślenie wpływa jedno otarcie aua o rowerzystę.
                              • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 17:17
                                > > Wiec ja mu powiem.
                                > > Bo jak auta rusza to beą rowerzystę wyprzedzać na obu pasach czyli
                                > z prawej i z
                                > > lewej a to właśnie jest i niedozwolone i niebezpieczne.
                                >
                                > Artykuł z PoRD, który tego zabrania poproszę.

                                Po co ci mam podawac numer artykułu o wyorzedzaniu rowerzysty w odległości
                                wiekszej niż 1 metr ?
                                Po co c podawać art o wyprzedzaniu z prawej strony ?
                                Wszak cały ten wate jest o wyprzedzaniu z prawej strony co ty nazywasz
                                nielegalnym i masz po cześci racje tylko ze zapomniasz że w korku auta czesciej
                                stoją niż jada i rowerzysta omiaj auto z prawej a nie wyprzedza,.
                                Nato miast rowerzysta jadąć środkiem miedzy dwoma pasami na pewno nie stoi i
                                jeśli auta auta na prawym pasie ruszaja i wyprzedzaja rowerzystę to z pewnością
                                jest to niedozwolone wyprzedzanie z prawej.


                                Jesli chodzi o lewy pas to tak samo.Skoro rowerzysta jedzie praktycznie po
                                kresce to duże auta nie moga cho wyprzedzić w przepisowej odległości.
                                Tu est dziura prawna bo choc rowezysta jedzie innym pasem to auta z prawego nie
                                maja miejsca aby go wyprzedzić legalnie.

                                Mało ktory kierowca wie że na ulicach z 4 pasami nie wolno przejężdżć na drugą
                                połowę jedzni.

                                Zatem rowerzysta jadąc tak jak radzisz zablokowałby ruch na obu pasach.
                                Do tego możan by mu się rpzyczepić ze nie jedzie prawą stoną swego pasa (
                                kwestia interpretacji przepisu).
                                JĘsli rowerzysta mialby jechac w korku tak jak radzisz to musiałby wyprzedząc
                                wszystkie pojazdy raz za razem.
                                To mozna by kwaliwikowac jako jazdę a nie manewr wyprzedzania .
                                Byc moze to było w zamyśle ustawodawcy w art 16.4 ze ma jechac przy prawej
                                krawędzi aby dać szansę na wyprzedzenie pojazdom szybszym.

                                To są zbędne dywagacje bo praktyka jest taka że rowerzyści jeżdżą z obu stron a
                                motocykliści z racji szerokości motory, większej prędkości, hałasowi którym
                                ostrzegają o swym zbliżaniu itd jędzą środkiem miedzy pasami.

                                Jak pisałem policja z upodobaniem karze ich za to nazywając to "jazdą po kresce".



                              • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 17:35
                                > On w swych wywodach zapędził się tak daleko że nie jest w stanie
                                wyobrazić sobi
                                > e
                                > najprostszej sytuacji ze rowerzysta wyprzedzający środkiem
                                spowodowałby paraliż
                                > całego prawego pasa.
                                > Żadne auto nie mogłoby tym pasem jechać dopóki rowerzysta nie
                                skończy manewru

                                Podstawa prawna dla tego "nie mogłoby"?




                                Art. 24

                                2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną
                                ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub
                                uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny
                                pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

                                Pisałeś, że auto jedzie od krawężnika 50-100 cm ma 170 cm to daje już 220-270
                                cm, co zostawia 80-130 cm wolnego pasa. Rowerzysta potrzebuje około jednego
                                metra dla siebie plus margines bezpieczeństwa od krawędzi pasa (to co auto od
                                krawędzi jezdni) czyli 50-100 cm ( zająłby tak 150-200 cm) w sumie pas musiałby
                                mieć ponad 370-470 a trzeba dodac jeszcze ponad metr odstępu to daje 470-570.
                                Przypominam że pas ma zwyczajowo 320-350 cm . Założmy ze kierowca będzie jechał
                                po kraweżniku choć to niewykonalne to potrzeba 430-470 cm.
                                Rowerzysta moze przyśpieszając kiwać się na boki stojąc na pedałach więc nie
                                będzie jechał po linii prostej ale gdyby jechał po szynie to i tak brakuje od
                                80-190 cm na jedni przy założeniu ze kierowca będzie miała centymetr w oczach i
                                wymierzy te 100 cm.
                                Tymczasem auta maja szerokie lusterka , wystające zderzaki, spoilery, wiozą
                                rowery, ciągną przyczepy itd.

                                A co dopiero jakiś autobus czy ciężarówka.
                                Przecież wszyscy musieliby jechać za rowerem i to na obu pasach.
                                Jeśli dalej będziesz brnął w promowaniu fikcji to ja panu już dziękuję do
                                spotkania na drodze.
                                Mam w terenówce dobre zderzaki rurowe.


                                Czy nie szkoda ci czasu na gadanie o tak oczywistych rzeczach ?
                                Od naszego gadania ani jeden rowerzysta nie zmieni strony jezdni.
                                Rozumiem że PoRD cię nudzi ale do szkoły chyba chodziłeś i potrafisz posumować
                                odległości ?
                              • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 17:42
                                > > wyprzedzania i nie zjedzie do prawej.
                                > > Poniewaz wkorku auta przed rowerzysta jechałyby wolno to on nie
                                > bardzo by miała
                                > > jak ten manewr dojazdu do prawej wykonać . Bo musiałby się wciskac
                                > miedzy auta
                                > > (przód-tył) Ponieważ taki manewr byłby wykonywany przy małym
                                > odstępie aut
                                > > wystarczyłoby ze przednie auto stanie ( jak to w korku) aby tylne
                                > zgniotło
                                > > rowerzystę . Jeśli bowim miedzy 3 pojazdami będą odstępy ok 1
                                > metra to mimo
                                > > małej prędkosści wystarczy małe zagapienie aby na siebie wpaść.
                                >
                                > Ciekawe że jakoś samochody na siebie raczej nie wpadają.


                                I znow wykazujesz się małą wyobraźnią .
                                Auta na siebie wpadaja cześciej niż myślisz .Miliony stłuczek są zgłaszane do
                                towarzystw ale wiecej nie jest zgłaszane że względu na drobne uszkodzenia i
                                zwiaząne z tym utraty zniżek , mandaty , starte czasu itd.

                                Ale auta na siebie nie wpadają bo po pierwsze nie wyprzedzają się na 3-go tak
                                jak proponujesz rowerzyście.
                                Auta mają podobną masę i podobne czasy reakcji kierowców.
                                Jeśli jedno auto hamuje to jeszcze trochę jedzie co daje temu z tyłu czas na
                                reakcję. Przy prędkościach 5-10 km/h stukniecie się zderzakami nie robi problemu
                                ale uderzenie w rowerzystę może spowodować, że wywróci się tuż przez maską auta.
                              • Gość: wroclawjacek zajechanie IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 17:44
                                "wjechanie przed nadjeżdżający" odnosi się tylko do przejazdów.


                                Normalne zajechanie drogi nie che mis ie szukać odpowiedniego paragrafu.
                                To to samo co zajechanie autem drogi rowerowi.
                                Przy wyprzedzaniu musisz się na tyle oddalić od pojazdu aby przy dojeżdżaniu do
                                prawej krawędzi pasa nie zajechać drogi pojazdowi wyprzedzanemu.
                              • Gość: wroclawjacek wyprzedzanie z prawej--po nowemu IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 17:47
                                > > Często rowerzysta pochyla rower i podpiera się prawą nogą wykonuje
                                > skoki ( a'la
                                > > hulajnoga)
                                > > Za kilka tygodni będzie to zalegalizowany manewr i wtedy
                                > będziemy "edukować "
                                >
                                > A teraz może jest nielegalny? Podstawę prawną proszę.

                                Nie piszę o zalegalizowaniu slalomowania tylko o zalegalizowany wyprzedzania
                                rowerem z prawej strony auta.
                        • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 00:28
                          > Czekam więc nadal na podstawę prawną do Twojej fantazji o treści:
                          > > Uczestnik ruchu drogowego, a szczególnie kierowca auta musi
                          > widzieć
                          > > WSZYSTKO, co się wokół niego dzieje. Także z prawej strony z tyłu.


                          1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko
                          z zachowaniem szczególnej ostrożności.

                          2. Kierujący pojazdem jest obowiązany zbliżyć się:

                          1. do prawej krawędzi jezdni - jeżeli zamierza skręcić w prawo;
                          2. do środka jezdni lub na jezdni o ruchu jednokierunkowym do lewej jej
                          krawędzi - jeżeli zamierza skręcić w lewo.

                          4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić
                          pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz
                          pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.



                          W zasadzie wystarczyłoby zacytować ostatni przepis który oznacza ze gdy jedziesz
                          środkowym pasem nie możesz wjechać na prawy aby nie zajechać drogi. Aby zatem
                          wiedzieć czy nie zajedziesz musisz obserwować do tyłu i z prawe co cie tak dziwi.
                          Podobnie jest gdy jedziesz tym samym pasem po wyprzedzeniu rowerzysty.
                          To że ty musisz zwolnic bo korek cię zmusza nie znaczy, że masz zajechać drogę
                          (tzn, że twój tor i prędkość jazdy zostaną tak zmienione, że ktoś na ciebie
                          wjedzie od tyłu).Rowerzysta wcale nie musiał mieć zamiaru cie wyprzedzać. Mógł
                          chcieć wjechać w lukę miedzy tobą a kraweżnikiem i razem dojechć do auta przed
                          wali lub pod sygnalizator czy znak STOP.
                    • czechofil Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 15:12
                      > To zgłoś się do założyciela z pretensją o brak precyzji. Cały
                      dalszy
                      > rozwój wątku (poza Twoimi dywagacjami) dotyczył wyprzedzania i
                      > ewentualnie wyrażnie odgraniczonego omijania. Zwłaszcza przywołane
                      > przepisy dotyczyły
                      wyprzedzania.

                      Założycielowi wątku chodziło wyraźnie o auta STOJĄCE. Ja nie muszę
                      się do niego z tym zwracać, żeby wiedzieć, o co mu chodzi i gdzie
                      popełnia błąd. Wybacz, ale dalsza dyskusja na ten temat nie wydaje
                      mi się sensowna, Z koniem kopać się zamiaru nie
                      mam...

                      > Nie wiem tego i nie będę spekulował za innych kierowców. Ja
                      jeżdżę
                      > blisko prawej strony.
                      >
                      > Ale, ale. Skoro "większość" tak robi, czyli wyraźnie więcej niż
                      50%,
                      > bo inaczej użyłbyś raczej okreslenia "połowa", to prawa strona
                      > jezdni powinna być tam dość pusta. To co w takim razie robią tam
                      na
                      > chodniku rowerzyści? Na wyjątkowo wąskim chodniku, warto
                      dodać.

                      Nie wiem tego i nie będę spekulował za innych rowerzystów. Ja jeżdżę
                      po jezdni...
                      • call-a-fiore Re: wyprzedzanie z prawej 21.09.09, 15:21
                        czechofil napisał:

                        > > To zgłoś się do założyciela z pretensją o brak precyzji. Cały
                        > dalszy
                        > > rozwój wątku (poza Twoimi dywagacjami) dotyczył wyprzedzania i
                        > > ewentualnie wyrażnie odgraniczonego omijania. Zwłaszcza
                        przywołane
                        > > przepisy dotyczyły
                        >
                        wyprzedzania.
                        >

                        > Założycielowi wątku chodziło wyraźnie o auta STOJĄCE. Ja nie muszę
                        > się do niego z tym zwracać, żeby wiedzieć, o co mu chodzi i gdzie
                        > popełnia błąd.

                        Nie musisz się zwracać, wystarczy że będziesz czytał ze
                        zrozumieniem. Na przykład to:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,501,100477294,100533683,Re_wyprzedzanie_z_prawej.html
                        gdzie napisane jest "chodziło mi generalnie o pojazdy w korku.
                        STOJĄCE LUB TOCZĄCE SIĘ 5 km/h.". Podkreslenie moje.
                        • czechofil Re: to ty czytaj ze zrozumieniem... 21.09.09, 15:53
                          forum.gazeta.pl/forum/w,501,100477294,100477294,wyprzedzanie_z_prawej.html
                          • call-a-fiore Re: to ty czytaj ze zrozumieniem... 21.09.09, 16:33
                            hardtail napisał:
                            "Chodziło mi generalnie o pojazdy w korku. STOJĄCE LUB TOCZĄCE SIĘ 5
                            km/h."
                            Czy mam rozumieć że będziesz teraz dowodził że wiesz lepiej od
                            hardtaila co on tak naprawdę chciał powiedzieć?
                            • czechofil Re: to ty czytaj ze zrozumieniem... 21.09.09, 19:15
                              > "Chodziło mi generalnie o pojazdy w korku. STOJĄCE LUB TOCZĄCE SIĘ
                              5
                              > km/h."
                              > Czy mam rozumieć że będziesz teraz dowodził że wiesz lepiej od
                              > hardtaila co on tak naprawdę chciał powiedzieć?

                              Powtarzam - w poście zakładającym wątek hardtail napisał
                              wyraźnie: "czy jadąc wzdłuż pobocza dobrze robię wyprzedzając
                              STOJĄCE w korku samochody z
                              ich prawej strony..." To pytanie było dla mnie miarodajne, kiedy
                              pierwszy raz się wypowiadałem. Następna jego poprawka niby zmienia
                              obraz rzeczy, ale w sumie niewiele, gdyż jadąc z prawej strony aut
                              stojących w korku i co pewien czas wolno się przesuwających sytuacja
                              rowerzysty zmienia się tylko teoretycznie. W praktyce nic się nie
                              zmienia, ponieważ ryzyko kolizji wolno jadącego auta z rowerem jest
                              znikome. Owszem, jest to niezgodne z prawem, ale występuje tak
                              rzadko, że właściwie dyskusja o tym nie ma kompletnie sensu, gdyż
                              większość rowerzystów dawno uciekła na chodniki (właśnie z powodu
                              niepewnej jazdy samochodziarzy). Ja wolałbym jednak jeździć po
                              jezdni, ale chciałbym mieć ku temu warunki. Wystarczyłoby jedynie,
                              żeby kierowcy ustawiali się w korku jeden za drugim, a nie
                              chaotycznie na całej szerokości pasa, a wtedy mógłbym zgodnie z
                              prawem WYPRZEDZAĆ bądź OMIJAĆ ich z lewej strony...
                              • termifnfal Re: to ty czytaj ze zrozumieniem... 21.09.09, 19:47
                                na ogół temat niby prosty...
                                nigdy się nie odważyłem i nie odważę na wyprzedzenie lub ominięcie pojazdu z
                                lewej rowerem. Chociażby dlatego, że przy wyprzedzaniu samochód mimo wszystko ma
                                większe przyspieszenie i pojedzie szybciej. Przy omijaniu pojazdu w korkach może
                                zdarzyć się sytuacja, że nie będę miał jak zjechać do prawej krawędzi jezdni...
                                wyjątek jest wtedy, kiedy zajmuję odpowiedni pas ruchu do skrętu w lewo, ale po
                                skręcie i tak jestem przy prawym krawężniku więc nie ma problemu.
                                Jadąc rowerem i omijając auta z prawej nie przypominam sobie sytuacji, żeby
                                kierowca specjalnie mi zajechał drogę. Jeśli już jakieś są z prawej strony pasa
                                ruchu to przy toczeniu się te 5 na godzinę raczej odbijają na lewo. Ale co
                                innego jest z pojazdami ciężarowymi, one raczej zawsze zajmują prawą stronę -
                                ale są szersze i zajmują też lewą ;) Jeśli wiem że za chwilę ciężarówka ma mnie
                                wyprzedzać to się zatrzymuję za nią i grzecznie czekam na zielone żeby
                                "Tirowiec" nie musiał się męczyć (przeważnie drugi raz). Jednak jeśli jest
                                chodnik nadający się do jazdy to jednak wolę ten chodnik.

                                Co do interpretacji naszych przepisów - są sprzeczne, są niejasne. Ale będą
                                interpretowane przez sąd i policję w bardzo dużej większości przy zdarzeniach
                                drogowych, a tych raczej zdecydowanie lepiej unikać.
                                • Gość: artek Re: to ty czytaj ze zrozumieniem... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 22.09.09, 07:35
                                  termifnfal napisał:
                                  > na ogół temat niby prosty...
                                  > nigdy się nie odważyłem i nie odważę na wyprzedzenie lub ominięcie
                                  > pojazdu z lewej rowerem.

                                  eee, tam, codziennie to ćwiczę na krzemienieckiej czy stanisławowskiej.
                                  wystarczy, że jezdnia jest w miarę szeroka.
                                  nie jest to problem - jeśli tylko ruch samochodów z naprzeciwka nie jest zbyt
                                  duży (ciągły). przy osobówkach zawsze można się zmieścić a w razie potrzeby
                                  schować na swoim pasie.
                                  niestety, dużo gorzej się robi gdy zaczynają jeździć szerokie ciężarówki - tych
                                  bezpiecznie wymijać, omijać czy wyprzedzać raczej się nie da ... wówczas
                                  pozostaje jedynie czekanie albo manewr antykorkowy (brrr!) na chodniku.
                • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 23.09.09, 00:08
                  > Tylko że w tym wątku to TY nazywasz omijanie stojącego pojazdu
                  > wyprzedzaniem. Nikt inny tego nie zrobił, a już na pewno nie ja.


                  Ludzie dajcie spokój. W korku nikt nie odróżni wyprzedzania od omijania.Zrozum
                  call-a-fiore, że mało ważne co sobie myślą kierowcy.
                  Idę o zakład, że żaden z nich nie zakłada ze rowerzysta ma jeździć slalomem w
                  zależności czy chce omijać czy wyprzedzać.
                  Taka jazda to by się dopiero spotkała z krytyką kierowców.
                  Rowerzysta jedzie do przodu i ocenia kierowców po tym jak daleko zajechali drogę
                  i kiedy to zrobili.
                  Często bowiem kierowca widzi rowerzystę i specjalnie dojeżdża do krawężnika.
                  Jeśli rowerzysta mimo to się przeciska powoduje to wściekłość u kierowcy.



                  > Tym bardziej rozsądny rowerzysta dla własnego dobra nie powinien się
                  > wciskać w szpary między samochodami.
                  I tu sam sobie przeczysz.
                  "Szpara miedzy samochodami" jest z lewej strony aut czyli tam gdzie wcześniej
                  zachęcałeś do jazdy rowerzystów a teraz piszesz ze nie powinni się tam pchać dla
                  swojego dobra :P
                  Czyżbyś robiąc miejsce z lewej ich tam wabił a teraz zdradziłeś, że to się dla
                  nich może źle skończyć ?


                  > Ale logiczniejsze jest zostawienie miejsca z lewej. Wykazałem już
                  > dlaczego.
                  Może i logiczniejsze z punktu widzenie kierocy.
                  Skoro rowerzysci wolą się pchac z prawej to musi byc wtym jakaś logika , której
                  ty nie chcesz dojrzeć.
                  Aby nie ciągnac tej dyskusji , kóra i tak się chyab wpaliłą wczoraj powiem ze
                  policja zna uwaunkowania i w obecnej nowelizacji jest przygotowana poprawka
                  pozwalajaca na taka jażde z prawej.
                  Zatem zostaw logike w domu bo logika jest jedna dla rowerzysty :"ufać
                  instynktowi samozachowawczemu".
                  Zapewniam cię ze częściej się tą zasadą kieruje niż przepisami i dlatego żyję.

                  Dosadniej mówiąc wystarczy odwrócić szyk:
                  Gdybym się sztywno trzymał przepisów to zawsze bym miał rację, którą by mi
                  przyznał też ksiądz na moim pogrzebie.


                  Rowerzysta to człowiek umiejętnie łączący pragmatykę z przepisami .
                  Kierowca to uczestnik ruchu , który nie musi zawsze myśleć o bezpieczeństwie
                  swoim i innych bo chroni go stalowe pudło.
                  Obie te zasady to ta sama zasada obecna w przyrodzie jak i u obu uczestników ruchu.
                  Myśl o sobie a nie o innych to dłużej pożyjesz.
                  Ponoć to się nazwa instynkt samozachowawczy i opierając się na nim ustawodawca
                  zwolnił dorosłych rowerzystów od zdawania na kartę rowerową bo nie chodzi o to
                  aby przepisy znać w momencie egzaminu ale aby nie powodować wypadku.
                  Przepisy są tylko po to aby pewniej zachowywać się na jezdni ale i bez przepisów
                  dałoby się poruszać choć wolniej.
                  Są miasta które zlikwidowały znaki drogowe i spadłą liczba wypadków
                  deser.pl/deser/1,83453,7008800,Bez_znakow_jest_mniej_wypadkow.html
                  Zatem nie chodzi tu o nazewnictwo czy to omijanie czy co inne ale o dobrą wolę.






            • Gość: wroclawjacek Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.e-wro.net.pl 22.09.09, 23:39
              > > Podczas OMIJANIA innych pojazdów nie ma obowiązku zachowania
              > > metrowego
              > odstępu...
              > >
              >
              > Prawda, tylko że w tym wątku mowa jest o WYPRZEDZANIU.

              Rowerzysta nie ma obowiązku wyprzedzania z odstępem 1 metra .



              > Czyżbyś był rowerzystą z bocznym lusterkiem? Tym jednym we
              > Wrocławiu, którego ponoć widzieli starzy górale?
              >
              Mój sąsiad jeździ ze wstecznym


              > I niechże sobie omija na zdrowie. Tylko niech mi się nie podkłada
              > bez sensu, bo ja mam pełne prawo w ramach swojego pasa ruchu omijać
              > chociażby studzienki kanalizacyjne i jeżeli przy tym manewrze od
              > tyłu z prawej podjedzie mi rower, to ma szansę wylądować na
              > krawężniku - z własnej winy i podczas nieprzepisowego manewru.

              Winny rowerzysta już jest jak wsiada na rower.
              Ty nie sygnalizujesz manewru.
              Omijanie studzienek nie robi się gwałtownie a już na pewno nie w korku.

              Trudno mówić o nieprzepisowym manewrze rowerzysty .
              Zauważ, że jakbyś jechał on by cię ie wyprzedzała z prawej jeślibyś miał
              prędkość przy której opłaciłoby ci się gwałtownie omijać studzienki.
              Skoro rowerzysta pojawiłby się z prawej to zapewne dlatego ze na moment stanąłeś.
              W tej sytuacji nie możesz wykonywać żadnych gwałtownych manewrów po ruszeniu.
              Musisz się upewnić czy nie zajedziesz drogi pojazdom , które cię omijają.
              Powinieneś włączyć migacz jeśli zmiana toru jazdy będzie duża lub wolna.



              > Ciekawe, ja okazuję troskę o rowerzystę (żaden altruizm, mi też
              > niepotrzebny wypadek) i daję mu dobrą radę jak nie narażać się na
              > obrażenia (śmierć raczej mu nie grozi przy tych prędkościach),

              Praktyka pokazuje, że w takich sytuacjach kierowcom raczej chodzi o rysy na
              karoserii więc nie bierz naszych uogólnień do siebie.


              a
              > jako podziękowanie słyszę że jestem frustratem. Jakież to...
              > cyklistyczne.
        • Gość: hardtail Re: wyprzedzanie z prawej IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.09.09, 12:50
          strasznie jest pan ofensywny, panie '?'.
Pełna wersja