rocez
15.10.09, 12:10
Ludzie sami się proszą o kradzież. Kupują sobie drogie rowery, a oszczędzają
na zapięciu. Wystarczy odrobinę wyobraźni, żeby wpaść na to, że każdą stalową
linkę złodziej przetnie nożycami do blachy szybciej niż można je otworzyć
kluczykiem. Zapięcie linką, daje tylko iluzję zabezpieczenia. Minimum, żeby
nie stracić roweru to przynajmniej średniej klasy u-LOCk (żadna kiełbasa
motocyklowa!) lub dobrze hartowany łańcuch. Najlepiej jeszcze oprócz u-locka
mieść o-olcka (blokadę na kluczyk) na tylnym kole. Bo nawet jak złodziej
pokona u-locka (co jest nie takie łatwe, ale przy odpowiednim sprzęcie
możliwe) to nie odjedzie na rowerze.
Nie mam 100% zabezpieczenia, ale inwestując w dobre zapięcie ograniczamy
ryzyko kradzieży do minimum.
A frajerzy-szpanerzy niech sobie płaczą! ;-)