afiag
19.10.09, 09:29
Jak dla mnie największym wrocławskim gniotem jest Chrobry.
Powody: cokół jak wielki klocek (z drugiej strony choć wielki, nie
monumentlany), sam Chrobry przypomina Mirmiła (z komiksu Kajko i
Kokosz), jego włócznia przypomina narządzie rolnicze, a koń to
raczej kucyk. Stoi z boku, zbyt nisko. Zbyt przysadziście.
Beznadziejnie. Kiedy widzę pomniki w Pradze, Wiedniu, innych
europejskich miastach, bije z nich jakaś powaga, czuje się historię.
W przypadku Chrobrego jest tylko przaśność.
Za to Fredro np. ok.