Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w pośladek

06.12.09, 17:22
I bardzo dobrze!
Szkoda, że nie w jaja - ale chyba jako myśliwy jaj już nie miał.
Bo jak można strzelać do żywych pięknych zwierząt, kiedy mięso w
sklepie można kupić?
Krwawe polowania to zabawy dla bezjajecznych, zakompleksionych
szpanerów.
    • nabati wielka szkoda.... 06.12.09, 17:58
      wielka szkoda, ze nie udalo sie ustrzelic takiego zwierza... byloby piekne
      trofeum. Flaki zostalyby zjedzone a glowa pieknie prezentowalaby sie nad
      drzwiami wejsciowymi domu mysliwego... szczyt marzen psychopaty o
      sklonnosciach sado-zoo-necro-filnych

      Darz Bor!
      • Gość: hcg Popaprani idioci, niech się powybijają nawzajem! IP: *.as.kn.pl 06.12.09, 18:15
        Ustrzelił dupę kolegi, więc niech sobie i ją wypatroszy i powiesi nad wejściem -
        miednica człowieka z pewnością nie będzie wyglądała gorzej od czaszki
        jeleniowatego... popaprani idioci, mam nadzieję że w końcu się wszyscy
        powybijają nawzajem!

        Darz bór!
    • membrum_virile Re: Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w poś 06.12.09, 18:16
      Mięso zakupione w sklepie nie jest takim samym jak to odcięte od
      kości dziko żyjącej zwierzyny.
      Przed laty ojciec mój chrzestny, wcześniej zaś jego ojciec, czyli
      mój dziadek, hodował wieprzka rok cały. Teraz w tym samym czasie
      wyciąga trzy rzuty, czasem trzy i pół. Samo zaś mięso w rzeźni
      poddawane jest takiej obróbce, że schabowy z lady nie jest już
      jadalny. Jest zjadliwy, trujący.

      Jedynie pozyskiwane z lasu mięso ma prawdziwie odżywcze wartości.
      Wiedział to Robin Hood, wiedzą i współcześni myśliwi.
      Janku, dziękuję za sarninę;)
      • Gość: ludekbezogrodek Re: Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w poś IP: *.as.kn.pl 06.12.09, 18:50
        Nie sądzisz więc, że "dupina" kolegi "postrzelonego" miałaby wartości odżywcze
        jeszcze większe (świetnie utuczona na leśnych postrzałkach)?
        • Gość: lesniczy Re: Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w poś IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.12.09, 21:08
          szanowni ignoranci,
          najpierw polecam temat "gospodarka lowiecka" a szczegolnie "plan odstrzalow",
          pozniej zachecam do tematu "klusownictwo i efekty nastepujace", dopiero pozniej
          goraco zachecam do merytorycznej dyskusji.
          Zapewniam was rowniez, narzekacze, ze w polsce nadal bedziemy zjadac faszerowana
          "leptowine" mlaskajac przy tym "ach stefan, jaki smaczny pasztet", a zaiste
          zdrowe mieso dziczyzny trafi na stoly niemieckie...
          • Gość: pashkient Re: Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w poś IP: *.elektrosat.pl 06.12.09, 21:35
            taaa, a iluz to przekrecilo sie od tej zdrowej dziczyzny leczac dne moczanową...
          • Gość: pashient Re: Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w poś IP: *.elektrosat.pl 06.12.09, 21:42
            Panie Lesniku,
            Czy w pozycji " plany odstrzalow" pisza cos o kolejnosci eliminowania
            wspoltowarzyszy. Pytam, bo jestem ignorantką szanowną.
            Tak, to byla ironia. Wydawanie takich pozycji, stawianie łowiectwa w kategorii
            nauki, to produkowanie wody na wlasny mlyn. Piszecie to dla siebie i o sobie. I
            co gorsza faszerujecie biednych studentow weterynarii takimi bzdetami.
      • Gość: Ewa Re: Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w poś IP: 82.160.255.* 07.12.09, 09:57
        Tak zwłaszcza, że dzikie leśne zwierzęta są zarobaczone, mają kupę
        chorób itd itp.
        Smacznego życzę. Zwłaszcza żarcie starej sarniny musi być
        rewelacyjną przyjemnością
    • zed123 Dobry myśliwy to martwy myśliwy 06.12.09, 21:17
      i tyle w tym temacie
      • wielki_czarownik Zapytaj 06.12.09, 21:26
        Zapytaj się jakiegoś myśliwego, kiedy ostatnio jakaś organizacja ekologiczna pomogła im budować paśniki, wykładać solankę, szukać wnyków w lesie etc.
        • tomek854 Re: Zapytaj 07.12.09, 04:36
          wielki_czarownik napisał:

          > Zapytaj się jakiegoś myśliwego, kiedy ostatnio jakaś organizacja ekologiczna po
          > mogła im budować paśniki, wykładać solankę, szukać wnyków w lesie etc.

          Tylko czy przypadkiem oni nie ratują akurat tylu zwierząt, ile potem zabijają?

          To nie lepiej po prostu pozwolić naturze regulować się samej?

          No, ale wtedy nie mogłby sobie taki jeden z drugim postrzelać. Bo przecież o to
          w tym wszystkim chodzi.

          Nie przypadkiem oni się nazywają "myśliwi" i dokarmiają, a nie "dokarmaicze" i
          strzelają.
          • wielki_czarownik Re: Zapytaj 07.12.09, 09:46
            tomek854 napisał:


            > Tylko czy przypadkiem oni nie ratują akurat tylu zwierząt, ile potem zabijają?

            Nie. Zabija się wbrew temu, co mówią nawiedzeni zieloni bardzo mało zwierząt i to ściśle określonych (co do gatunku, płci, wieku).

            >
            > To nie lepiej po prostu pozwolić naturze regulować się samej?
            >

            Jak? Nie zauważyłeś, że w lasach wilków, rysiów, żbików, niedźwiedzi i tygrysów szablozębnych już nie ma? Jeżeli wrócimy do czasów pierwotnych, zburzymy miasta, fabryki i zlikwidujemy medycynę, to natura też zapewne wróci do samoregulacji.

            > No, ale wtedy nie mogłby sobie taki jeden z drugim postrzelać. Bo przecież o to
            > w tym wszystkim chodzi.

            Oj tak. Szczególnie, że niektórzy strzelają raz na rok.

            >
            > Nie przypadkiem oni się nazywają "myśliwi" i dokarmiają, a nie "dokarmaicze" i
            > strzelają.
            >

            ??
            • Gość: Ewka Re: Zapytaj IP: 82.160.255.* 07.12.09, 10:02
              A Rysiów, wików i tygrysów w lasach nie ma bo wcześniej jacyś
              nawiedzeni posiadacze strzelb je zlikwidowali. Bo przecież wilki w
              lesie to zagrożenie dla krów w obejściu :)
              Myśliwy zawsze znajdzie sobie wytłumaczenie. Najpierw wystrzelali
              zające, potem zwalili to na lisy że niby za dużo ich jest i zeżarły,
              więc trzeba odstrzelić lisy w związku z tym. No jak brak lisów to
              zające się rozmnożą za bardzo więc trzeba je powystrzelać żeby się
              nie rozpleniły........
              A w ogóle chodowanie zajęcy i bażantów tylko po to żeby takie
              klatkowe wypuścić do lasu prosto pod linię strzału jest dla mnie
              totalną paranoją. Równie dobrze mogą iść do kurnika i powystrzelać
              kury.
              • wielki_czarownik Re: Zapytaj 07.12.09, 15:06
                Gość portalu: Ewka napisał(a):

                > A Rysiów, wików i tygrysów w lasach nie ma bo wcześniej jacyś
                > nawiedzeni posiadacze strzelb je zlikwidowali. Bo przecież wilki w
                > lesie to zagrożenie dla krów w obejściu :)

                Zagrożenie dla krów to pół biedy. Problem w tym, że wilki lubią zjadać ludzi. W USA i Kanadzie co roku kilkanaście osób ginie zagryzionych przez wilki. A w Polsce wystarczy popytać rolników, co oni sądzą o wilkach.
                polskalokalna.pl/wiadomosci/malopolskie/nowy-sacz/news/spoznione-odszkodowanie-za-wilczy-apetyt,1334771

                > Myśliwy zawsze znajdzie sobie wytłumaczenie. Najpierw wystrzelali
                > zające, potem zwalili to na lisy że niby za dużo ich jest i zeżarły,
                > więc trzeba odstrzelić lisy w związku z tym. No jak brak lisów to
                > zające się rozmnożą za bardzo więc trzeba je powystrzelać żeby się
                > nie rozpleniły........

                Myślisz, że cała wina za to spada na myśliwych? Że postępująca urbanizacja i uprzemysłowienie nie wpływają na liczebność zwierząt?

                > A w ogóle chodowanie zajęcy i bażantów tylko po to żeby takie
                > klatkowe wypuścić do lasu prosto pod linię strzału jest dla mnie
                > totalną paranoją. Równie dobrze mogą iść do kurnika i powystrzelać
                > kury.

                Kura w kurniku nie ma żadnych szans. Zając ma.
            • tomek854 Re: Zapytaj 07.12.09, 14:44
              wielki_czarownik napisał:

              > Nie. Zabija się wbrew temu, co mówią nawiedzeni zieloni bardzo mało zwierząt i
              > to ściśle określonych (co do gatunku, płci, wieku).

              To te tysiące polskich myśliwych strzela do szyszek, tak?

              > Jak? Nie zauważyłeś, że w lasach wilków, rysiów, żbików, niedźwiedzi i tygrysów
              > szablozębnych już nie ma?

              Bo ktoś je wystrzelał. Na szczęscie są jeszcze mrozy, brak paśników, pociagi
              jeżdżą po torach jeżdżacych przez las...

              > Oj tak. Szczególnie, że niektórzy strzelają raz na rok.

              Czyli skoro PZŁ ma ponad 100 000 członków i niektórzy strzelają tylko raz w roku
              (zakładam, że do skutku) a do tego dochodzą kłusownicy i myśliwi zagraniczni to
              można spokojnie przyjąć, że w Polsce giną rocznie setki tysięcy zwierząt.

              > ??

              Chodzi mi o to, żeby nie robić z nich takich dobrodziei zwierzyny. Oni
              dokarmiają, żeby mieć do czego strzelać, a nie strzelają, bo za dużo dokarmili.
              • wielki_czarownik Re: Zapytaj 07.12.09, 15:17
                tomek854 napisał:


                >
                > To te tysiące polskich myśliwych strzela do szyszek, tak?

                Zadaj sobie trud i zbadaj ile to zwierząt rocznie zabija przeciętny polski myśliwy. Oj zdziwisz się. W niektórych obwodach łowieckich w zeszłym roku nie było pozwolenia na odstrzał ani jednej sztuki.


                > Bo ktoś je wystrzelał. Na szczęscie są jeszcze mrozy, brak paśników, pociagi
                > jeżdżą po torach jeżdżacych przez las...

                Ktoś wystrzelał tygrysy szablozębne? Tomku najwięcej szkody dla zwierząt spowodowała urbanizacja i rozrost terenów rolniczych a nie polowania.


                > Czyli skoro PZŁ ma ponad 100 000 członków i niektórzy strzelają tylko raz w rok
                > u
                > (zakładam, że do skutku) a do tego dochodzą kłusownicy i myśliwi zagraniczni to
                > można spokojnie przyjąć, że w Polsce giną rocznie setki tysięcy zwierząt.
                >
                > > ??

                Zadaj sobie trud i popatrz jakie są limity odłowów. W pewnym kole łowieckim w tym roku zezwolono na odstrzelenie porażającej liczby 11 jeleni! Członków koło ma... 60.

                >
                > Chodzi mi o to, żeby nie robić z nich takich dobrodziei zwierzyny. Oni
                > dokarmiają, żeby mieć do czego strzelać, a nie strzelają, bo za dużo dokarmili.
                >
                >

                Dokarmiają i strzelają, żeby utrzymać gospodarkę w równowadze.
                • tomek854 Re: Zapytaj 07.12.09, 16:35
                  wielki_czarownik napisał:

                  > Zadaj sobie trud i zbadaj ile to zwierząt rocznie zabija przeciętny polski myśl
                  > iwy. Oj zdziwisz się. W niektórych obwodach łowieckich w zeszłym roku nie było
                  > pozwolenia na odstrzał ani jednej sztuki.

                  No więc jak widać nie jest wcale tak źle z tym nadmiarem zwierząt, skoro nawet
                  dokarmiacze nie mogą sobie postrzelać...

                  > Ktoś wystrzelał tygrysy szablozębne? Tomku najwięcej szkody dla zwierząt spowod
                  > owała urbanizacja i rozrost terenów rolniczych a nie polowania.

                  Tygrysy akurat nie, bo nie było wtedy jeszcze myśliwych dla rozrywki. Ale na
                  przykład niedźwiedzie, rysie, wilki właśnie... Że o Turach nie wspomnę...

                  > Dokarmiają i strzelają, żeby utrzymać gospodarkę w równowadze.

                  Mogliby zrezygnować z dokarmiania i strzelania i taka sama równowaga by była ;-)
                  • wielki_czarownik Re: Zapytaj 07.12.09, 17:43
                    tomek854 napisał:


                    >
                    > No więc jak widać nie jest wcale tak źle z tym nadmiarem zwierząt, skoro nawet
                    > dokarmiacze nie mogą sobie postrzelać...

                    Oczywiście, że nie zawsze tak jest. Problem jest jednak taki, że jest dużo szkodników, na które się poluje (i nie uznaje się ich jako zwierzę łowne) no i taki, że nawet jedna dzicza rodzinka potrafi przez noc zrujnować rolnika.


                    > Tygrysy akurat nie, bo nie było wtedy jeszcze myśliwych dla rozrywki. Ale na
                    > przykład niedźwiedzie, rysie, wilki właśnie...

                    Niedźwiedzie, rusie i wilki wyginęły z powodu zmniejszenia się populacji zwierząt roślinożernych, co było spowodowane rozrostem areałów. Inna sprawa, że dobrze iż w lasach nie ma wilków, bo jest po prostu bezpiecznie.

                    > Że o Turach nie wspomnę...

                    Tury były w dawnej Polsce pod ścisłą ochroną i AFAIK za zabicie takiego groziła śmierć. Skłusowano je po prostu, a kłusownictwo i myślistwo to dwie różne sprawy.


                    > Mogliby zrezygnować z dokarmiania i strzelania i taka sama równowaga by była ;-
                    > )

                    Owszem, o ile zburzymy miasta, na polach zasadzimy lasy i wrócimy żyć do jaskiń.
                    • tomek854 Re: Zapytaj 07.12.09, 20:46
                      wielki_czarownik napisał:

                      > Oczywiście, że nie zawsze tak jest. Problem jest jednak taki, że jest dużo szko
                      > dników, na które się poluje (i nie uznaje się ich jako zwierzę łowne) no i taki
                      > , że nawet jedna dzicza rodzinka potrafi przez noc zrujnować rolnika.

                      To dlaczego nie łapać tych dzików i nie wywozić tam, gdzie jest ich za mało?

                      > Niedźwiedzie, rusie i wilki wyginęły z powodu zmniejszenia się populacji zwierz
                      > ąt roślinożernych, co było spowodowane rozrostem areałów. Inna sprawa, że dobrz
                      > e iż w lasach nie ma wilków, bo jest po prostu bezpiecznie.

                      Taaak. Wszystkie_te_zwierzaki_zabiła_krwiożercza_przenica_(spacja_mi_się_zacięła)
                      >
                      > > Że o Turach nie wspomnę...
                      >
                      > Tury były w dawnej Polsce pod ścisłą ochroną i AFAIK za zabicie takiego groziła
                      > śmierć. Skłusowano je po prostu, a kłusownictwo i myślistwo to dwie różne spra
                      > wy.

                      Akurat same w sobie niczym się nie róznią. Dopiero
                      okolicznosci_są(cholerydostanęztąśpacjązaraz)_nieco_inne - myśliwy zabija dla
                      przyjemności, kłusownik przeważnie z
                      konieczności.No-i-myśliwy-dokarmia-a-kłusownik-najczęsciej-nie.

                      > Owszem, o ile zburzymy miasta, na polach zasadzimy lasy i wrócimy żyć do jaskiń

                      Ciekawa-teoria.Czy-jest-ona-czymś-poparta?
                      • wielki_czarownik Re: Zapytaj 07.12.09, 21:03
                        tomek854 napisał:

                        > wielki_czarownik napisał:
                        >

                        >
                        > To dlaczego nie łapać tych dzików i nie wywozić tam, gdzie jest ich za mało?

                        To złap dzika.


                        >
                        > Taaak. Wszystkie_te_zwierzaki_zabiła_krwiożercza_przenica_(spacja_mi_się_zacięł
                        > a)

                        Nie wszystkie, ale to był jeden z powodów zmniejszenia ich liczebności. Drugim było bezpieczeństwo. Poczytaj sobie jakie masakry urządzały wilki wśród ludzi jeszcze 200 czy 300 lat temu.


                        > Akurat same w sobie niczym się nie róznią. Dopiero
                        > okolicznosci_są(cholerydostanęztąśpacjązaraz)_nieco_inne - myśliwy zabija dla
                        > przyjemności, kłusownik przeważnie z
                        > konieczności.No-i-myśliwy-dokarmia-a-kłusownik-najczęsciej-nie.

                        Bzdura Tomku. Myśliwy odstrzeliwuje to, co mu wolno. Ma dokładnie wyznaczone jakie to ma być zwierzę (rodzaj, wiek, płeć), jak wolno mu na nie polować itp. A kłusownictwo z głodu, to owszem ale 300 lat temu a nie dzisiaj.


                        > Ciekawa-teoria.Czy-jest-ona-czymś-poparta?
                        >

                        Tak. Trochę się tym zagadnieniem interesuję i poczytałem sobie kilka mądrych książek o zwierzętach.
                        • tomek854 Re: Zapytaj 08.12.09, 00:30
                          wielki_czarownik napisał:
                          >
                          > To złap dzika.

                          Skoro da się w niego trafić śrutem, to i usypiającym środkiem chyba da radę?

                          > Nie wszystkie, ale to był jeden z powodów zmniejszenia ich liczebności. Drugim
                          > było bezpieczeństwo. Poczytaj sobie jakie masakry urządzały wilki wśród ludzi j
                          > eszcze 200 czy 300 lat temu.

                          Dzisiaj chyba nam to już nie grozi?

                          > Bzdura Tomku. Myśliwy odstrzeliwuje to, co mu wolno. Ma dokładnie
                          wyznaczone ja
                          > kie to ma być zwierzę (rodzaj, wiek, płeć), jak wolno mu na nie polować itp. A
                          > kłusownictwo z głodu, to owszem ale 300 lat temu a nie dzisiaj.

                          Nie mniej jednak obu chodzi o zastrzelenie zwierzęcia. A co do kłusownictwa z
                          głodu - zdziwiłbyś się.

                          > Tak. Trochę się tym zagadnieniem interesuję i poczytałem sobie kilka mądrych ks
                          > iążek o zwierzętach.

                          To ja czytałem jakieś inne :-)
                          • wielki_czarownik Re: Zapytaj 08.12.09, 14:01
                            tomek854 napisał:


                            > Skoro da się w niego trafić śrutem, to i usypiającym środkiem chyba da radę?

                            1. Do dzika nie strzela się śrutem.
                            2. Chodzi o bezpieczeństwo (środek usypiający nie działa od razu) i koszty.


                            >
                            > Dzisiaj chyba nam to już nie grozi?

                            Nie? W Rosji co roku kilka osób ginie zagryzionych przez wilki. W 2003 roku wataha napadła na pasterzy i zagryzła 3 osoby! W tym samym roku napadła na turystów i znów 3 ofiary.
                            W latach 90 w Indiach grasowała wataha, która zabiła w ciągu 2 lat ponad 70 osób!


                            > Nie mniej jednak obu chodzi o zastrzelenie zwierzęcia. A co do kłusownictwa z
                            > głodu - zdziwiłbyś się.

                            Kłusownik nie poluje z głodu. To mit! Jedzenie dostanie w jadłodajni, w kościele, w MOPS, w PCPR itp!


                            >
                            > To ja czytałem jakieś inne :-)

                            Na pulibudzie z reguły są inne.
                            • tomek854 Re: Zapytaj 09.12.09, 14:29
                              wielki_czarownik napisał:

                              > 1. Do dzika nie strzela się śrutem.

                              Przepraszam za tą nieznajomość techniki.

                              > 2. Chodzi o bezpieczeństwo (środek usypiający nie działa od razu) i koszty.

                              No tak, jeszcze by brakowało, zeby bohaterski zabójca zwierząt naraził się na
                              jakieś niebezpieczeństwo w tej, jak to się mówi, równej walce pomiędzy
                              człowiekiem a naturą. A jak strzelasz do dzika normalnie to się nie martwisz że
                              Ci zrobi kuku jak spudłujesz?

                              > Nie? W Rosji co roku kilka osób ginie zagryzionych przez wilki. W 2003 roku wat
                              > aha napadła na pasterzy i zagryzła 3 osoby! W tym samym roku napadła na turystó
                              > w i znów 3 ofiary.
                              > W latach 90 w Indiach grasowała wataha, która zabiła w ciągu 2 lat ponad 70 osó
                              > b!

                              A w Polsce ileś osób wpadło pod samochody. Strzelać do kierowców! :-)

                              Mimo wszystko jednak Rosja to jest troszkę inny kraj o wielkich bezludnych
                              przestrzeniach (jakbyś nie wiedział).

                              > Kłusownik nie poluje z głodu. To mit! Jedzenie dostanie w jadłodajni, w kościel
                              > e, w MOPS, w PCPR itp!

                              Jakieś dane potwierdzające te informacje? Bo ja z pierwszej ręki mam wręcz
                              przeciwne... Gdyby nie kłusowanie pewna rodzina w ogóle nie jadałaby mięsa...

                              > Na pulibudzie z reguły są inne.

                              Pewnie do fizyki albo elektroniki. Ja moją miałem z biblioteki publicznej.
                              • wielki_czarownik Re: Zapytaj 09.12.09, 19:42
                                tomek854 napisał:


                                > No tak, jeszcze by brakowało, zeby bohaterski zabójca zwierząt naraził się na
                                > jakieś niebezpieczeństwo w tej, jak to się mówi, równej walce pomiędzy
                                > człowiekiem a naturą. A jak strzelasz do dzika normalnie to się nie martwisz że
                                > Ci zrobi kuku jak spudłujesz?

                                No przecież nie chodzi tu o to, żeby dzik zabił myśliwego! Zresztą i tak co jakiś czas zabija. W tym roku już AFAIK dwóch. Sprawa jest taka - jak dzika trafisz ołowiem, to on z reguły pada natychmiast. Jak trafisz strzykawką, to zanim padnie mija trochę czasu.


                                >
                                > A w Polsce ileś osób wpadło pod samochody. Strzelać do kierowców! :-)

                                Nie sprowadzaj sprawy do absurdu.

                                >
                                > Mimo wszystko jednak Rosja to jest troszkę inny kraj o wielkich bezludnych
                                > przestrzeniach (jakbyś nie wiedział).

                                A widziałeś wilka grasującego po mieście? Wilk to zwierzę, które nie lubi tłoku. On występuje na terenach odludnych.


                                > Jakieś dane potwierdzające te informacje? Bo ja z pierwszej ręki mam wręcz
                                > przeciwne... Gdyby nie kłusowanie pewna rodzina w ogóle nie jadałaby mięsa...

                                Bo trzeba na trzeźwo pofatygować się do najbliższej jadłodajni? Poza tym nie każdy musi jeść kawior, a bez mięsa też da się żyć. Więc nie chodzi tu o zaspokojenie głodu a o komfort zjedzenia wspaniałej dziczyzny, na którą mało kogo stać.
                                • tomek854 Re: Zapytaj 09.12.09, 23:39
                                  wielki_czarownik napisał:

                                  > No przecież nie chodzi tu o to, żeby dzik zabił myśliwego!

                                  No pewnie, że nie. Przecież to gadanie o "walce z siłami natury" i "pojedynku
                                  myśliwego ze zwierząciem" to jedna wielka lipa jest.

                                  Jak trafisz strzykawką, to zanim pa
                                  > dnie mija trochę czasu.

                                  Przez który wespną się po drabinie na ambonę i zagryzą myśliwych :P

                                  > Nie sprowadzaj sprawy do absurdu.

                                  Nie, no przepraszam. Tylko zwierzęta można zabijać dlatego, że stanowią
                                  potencjalne znikome niebezpieczeństwo dla człowieka.

                                  > A widziałeś wilka grasującego po mieście? Wilk to zwierzę, które nie lubi tłoku
                                  > . On występuje na terenach odludnych.

                                  No właśnie. A więc jako że az tak dużo terenów odludnych nie mamy, wilk nie
                                  byłby takim wielkim zagrożeniem, tymbardziej że tereny odludne z definicji są
                                  odludne, więc nie bardzo ma tam kogo jeść.

                                  Gdyby wilk lubił miasta - no to mógłby być problem. Bo w miastach ludzi jest
                                  dużo, miałby kogo jeść. :P

                                  > Bo trzeba na trzeźwo pofatygować się do najbliższej jadłodajni?

                                  Jak wiadomo najbliższe jadłodajnie to powszechna rzecz w popegeerowskich wsiach
                                  na ścianie wschodniej. W każdej wsi taka jest, i jeszcze w połowie drogi między
                                  nimi, zwykle za krzyżem na rozstajnych drogach :P

                                  Poza tym nie ka
                                  > żdy musi jeść kawior, a bez mięsa też da się żyć.

                                  Da się. Ale jednak potrzebna jest zróżnicowana kuchnia. Ludzi biednych często
                                  nie stać na zakupy podstawowych produktów żywnościowych - co, kisiel mają żreć
                                  przez cały rok?. Warzyw z własnego ogródka też nie masz cały rok.

                                  Więc nie chodzi tu o zaspokoj
                                  > enie głodu a o komfort zjedzenia wspaniałej dziczyzny, na którą mało kogo stać.

                                  Zapewniam cię, że znana mi kłusująca rodzina sto razy wolałaby móc sobie kupić
                                  szynkę (nawet taką z supermarketu) niż latać po lesie i narażać się na złapanie.
                                  • wielki_czarownik Re: Zapytaj 09.12.09, 23:55
                                    tomek854 napisał:


                                    > No pewnie, że nie. Przecież to gadanie o "walce z siłami natury" i "pojedynku
                                    > myśliwego ze zwierząciem" to jedna wielka lipa jest.

                                    Pewnie. To trochę tak, jak mówienie, że mecz w piłkę z Niemcami to rewanż za Westerplatte. Coś z tego etosu łowieckiego bez wątpienia jest, ale nie tyle, co mówią myśliwi w mediach.


                                    > Przez który wespną się po drabinie na ambonę i zagryzą myśliwych :P

                                    Nie wiesz jak się poluje.


                                    > Nie, no przepraszam. Tylko zwierzęta można zabijać dlatego, że stanowią
                                    > potencjalne znikome niebezpieczeństwo dla człowieka.

                                    Powiedz to ludziom zagryzionym przez wilki.


                                    >
                                    > No właśnie. A więc jako że az tak dużo terenów odludnych nie mamy, wilk nie
                                    > byłby takim wielkim zagrożeniem, tymbardziej że tereny odludne z definicji są
                                    > odludne, więc nie bardzo ma tam kogo jeść.

                                    Teren odludny to dla wilka las, albo okolice wioski. Miasta się boi, psa w wiosce bez skrupułów zagryzie. Nawet na oczach właściciela.

                                    >
                                    > Gdyby wilk lubił miasta - no to mógłby być problem. Bo w miastach ludzi jest
                                    > dużo, miałby kogo jeść. :P

                                    Na wsiach je.


                                    > Jak wiadomo najbliższe jadłodajnie to powszechna rzecz w popegeerowskich wsiach
                                    > na ścianie wschodniej. W każdej wsi taka jest, i jeszcze w połowie drogi między
                                    > nimi, zwykle za krzyżem na rozstajnych drogach :P

                                    Nie, ale w każdym mieście jest. Tak samo jak w każdej siedzibie gminy. A gwarantuję Ci, że do siedziby gminy daleko nie jest.


                                    > Da się. Ale jednak potrzebna jest zróżnicowana kuchnia. Ludzi biednych często
                                    > nie stać na zakupy podstawowych produktów żywnościowych - co, kisiel mają żreć
                                    > przez cały rok?. Warzyw z własnego ogródka też nie masz cały rok.

                                    Więc musi być pieczyste z dzika? Chciałbym taką biedę. Raz dzik, raz kuropatwa... Rozkosz.


                                    >
                                    > Zapewniam cię, że znana mi kłusująca rodzina sto razy wolałaby móc sobie kupić
                                    > szynkę (nawet taką z supermarketu) niż latać po lesie i narażać się na złapanie
                                    > .
                                    >

                                    Niech pójdzie do siedziby gminy a nie gania po lesie. Bliżej, taniej, bezpieczniej i wygodniej.
                                    • tomek854 Re: Zapytaj 10.12.09, 19:21
                                      wielki_czarownik napisał:
                                      > Nie wiesz jak się poluje.

                                      Na dziki? Z ambony.

                                      > Powiedz to ludziom zagryzionym przez wilki.

                                      Pokaż mi takich w Polsce :-)

                                      > > Gdyby wilk lubił miasta - no to mógłby być problem. Bo w miastach ludzi j
                                      > est
                                      > > dużo, miałby kogo jeść. :P
                                      >
                                      > Na wsiach je.

                                      Więc ile ludzi zjadły wilki na wsiach w ostatnim roku? :)

                                      > Nie, ale w każdym mieście jest. Tak samo jak w każdej siedzibie gminy. A gwaran
                                      > tuję Ci, że do siedziby gminy daleko nie jest.

                                      Jesteś pewien, że w każdej siedzibie gminy jest jadłodajnia? I oczywiście biedni
                                      ludzie mają tam piechotą iśc po 2 godziny w każdą stronę? Akurat tyle kalorii
                                      spalą, co w zupie będzie ;P

                                      > Więc musi być pieczyste z dzika? Chciałbym taką biedę. Raz dzik, raz kuropatwa.
                                      > .. Rozkosz.

                                      NIe musi być. Ale na inne rzeczy nie ma pieniędzy, a dzik sobie hasa za darmo po
                                      lesie. Pewnie jakby po lesie hasała konserwa turystyczna albo pasztet
                                      prochowicki, to by biedni nielegalnie pozyskiwali puszki, ale tak się składa, że
                                      lata dziczyzna

                                      > Niech pójdzie do siedziby gminy a nie gania po lesie. Bliżej, taniej, bezpieczn
                                      > iej i wygodniej.

                                      żeś się uparł na to bliżej... Tylko że niektóre wsie mają do lasu 100 m, a do
                                      siedziby gminy kilkanaście km
                                      • wielki_czarownik Re: Zapytaj 10.12.09, 19:59
                                        tomek854 napisał:


                                        > Na dziki? Z ambony.

                                        Nie tylko.


                                        > Pokaż mi takich w Polsce :-)
                                        >

                                        A ile mamy w Polsce wilków?


                                        >
                                        > Więc ile ludzi zjadły wilki na wsiach w ostatnim roku? :)

                                        Po raz kolejny pytam. Ile mamy wilków w Polsce?


                                        > Jesteś pewien, że w każdej siedzibie gminy jest jadłodajnia? I oczywiście biedn
                                        > i
                                        > ludzie mają tam piechotą iśc po 2 godziny w każdą stronę? Akurat tyle kalorii
                                        > spalą, co w zupie będzie ;P

                                        Tak. W każdej siedzibie gminy otrzyma się pomoc. Jak nie w gminie to w najbliższej parafii od Caritasu.


                                        > NIe musi być. Ale na inne rzeczy nie ma pieniędzy, a dzik sobie hasa za darmo p
                                        > o
                                        > lesie. Pewnie jakby po lesie hasała konserwa turystyczna albo pasztet
                                        > prochowicki, to by biedni nielegalnie pozyskiwali puszki, ale tak się składa, ż
                                        > e
                                        > lata dziczyzna

                                        Nie chrzań Tomuś. Nie chrzań. Ludzie ci przyzwyczaili się do luksusowego mięsa i wmawiają, że to z biedy, a taki jeleń jak Ty w to wierzy.

                                        >
                                        > żeś się uparł na to bliżej... Tylko że niektóre wsie mają do lasu 100 m, a do
                                        > siedziby gminy kilkanaście km

                                        Kilkanaście km?? Z tego, co pamiętam to w Polsce jest zaledwie kilka gmin (na zachodzie kraju), gdzie odległość do siedziby gminy przekracza 10 km. Tomku nie opowiadaj bzdur.
                                        • tomek854 Re: Zapytaj 11.12.09, 15:47
                                          wielki_czarownik napisał:
                                          > A ile mamy w Polsce wilków?

                                          Za mało.

                                          > Po raz kolejny pytam. Ile mamy wilków w Polsce?

                                          Za mało. Po raz kolejny pytam: dlaczego?

                                          > Nie chrzań Tomuś. Nie chrzań. Ludzie ci przyzwyczaili się do luksusowego mięsa
                                          > i wmawiają, że to z biedy, a taki jeleń jak Ty w to wierzy.

                                          Siła Twoich argumentów mnie powaliła na ziemię :-)

                                          > Kilkanaście km?? Z tego, co pamiętam to w Polsce jest zaledwie kilka gmin (na z
                                          > achodzie kraju), gdzie odległość do siedziby gminy przekracza 10 km. Tomku nie
                                          > opowiadaj bzdur.

                                          No to w obie strony to jest kilkanaście km spaceru.
                                          • wielki_czarownik Re: Zapytaj 11.12.09, 15:55
                                            tomek854 napisał:

                                            > Za mało. Po raz kolejny pytam: dlaczego?
                                            >

                                            Tomku nie odwracaj kota ogonem. Pytałeś ile ludzi wilki zabiły ostatnio w Polsce, to ja się Ciebie pytam ile jest sztuk tych wilków.
                                            Popatrz ile osób ginie zagryzionych przez psy. A wilk jest o wiele bardziej agresywny od psa.


                                            > Siła Twoich argumentów mnie powaliła na ziemię :-)

                                            Powinna, bo przez kilka miesięcy pracowałem pomagając naprawdę biednym ludziom i wiem jak wygląda prawdziwa bieda a jak wygląda cwaniactwo i kombinowanie.


                                            >
                                            > No to w obie strony to jest kilkanaście km spaceru.

                                            Jak rozumiem rodzina jest tak biedna, że nie ma konia, roweru, samochodu ani nie stać ich na bilet PKS? Dla ułatwienia powiem, że dostaną zwrot pieniędzy za bilet, jeżeli zwrócą się o pomoc w gminie.
                                            Rozumiem też, że wnyki nic nie kosztują, bo tworzą je siłą umysłu?
                                            • tomek854 Re: Zapytaj 12.12.09, 01:15
                                              wielki_czarownik napisał:

                                              > Tomku nie odwracaj kota ogonem. Pytałeś ile ludzi wilki zabiły ostatnio w Polsc
                                              > e, to ja się Ciebie pytam ile jest sztuk tych wilków.
                                              > Popatrz ile osób ginie zagryzionych przez psy. A wilk jest o wiele bardziej agr
                                              > esywny od psa.

                                              Ale także nieoswojony. To ty obracasz kota ogonem, bo wymyślasz cuda na kiju
                                              żeby tylko nie przyznać w polowaniu chodzi o to, żeby sobie pozabijać.

                                              > Powinna, bo przez kilka miesięcy pracowałem pomagając naprawdę biednym ludziom
                                              > i wiem jak wygląda prawdziwa bieda a jak wygląda cwaniactwo i kombinowanie.

                                              To może użyj tych argumentów, skoro je masz? :)

                                              > Jak rozumiem rodzina jest tak biedna, że nie ma konia, roweru, samochodu ani ni
                                              > e stać ich na bilet PKS? Dla ułatwienia powiem, że dostaną zwrot pieniędzy za b
                                              > ilet, jeżeli zwrócą się o pomoc w gminie.

                                              ...chyba, że gimna powie "sorry, ale pula na ten rok się skończyła, proszę
                                              przyjść za 8 miesięcy jak będzie nowy rok kalendarzowy". Autentyk.
                  • 45rtg Re: Zapytaj 08.12.09, 16:23
                    tomek854 napisał:

                    > wielki_czarownik napisał:
                    >
                    > > Zadaj sobie trud i zbadaj ile to zwierząt rocznie zabija
                    przeciętny polsk
                    > i myśl
                    > > iwy. Oj zdziwisz się. W niektórych obwodach łowieckich w zeszłym
                    roku nie
                    > było
                    > > pozwolenia na odstrzał ani jednej sztuki.
                    >
                    > No więc jak widać nie jest wcale tak źle z tym nadmiarem zwierząt,
                    skoro nawet
                    > dokarmiacze nie mogą sobie postrzelać...
                    >
                    > > Ktoś wystrzelał tygrysy szablozębne? Tomku najwięcej szkody dla
                    zwierząt
                    > spowod
                    > > owała urbanizacja i rozrost terenów rolniczych a nie polowania.
                    >
                    > Tygrysy akurat nie, bo nie było wtedy jeszcze myśliwych dla
                    rozrywki. Ale na
                    > przykład niedźwiedzie, rysie, wilki właśnie... Że o Turach nie
                    wspomnę...
                    >
                    > > Dokarmiają i strzelają, żeby utrzymać gospodarkę w równowadze.
                    >
                    > Mogliby zrezygnować z dokarmiania i strzelania i taka sama
                    równowaga by była ;-
                    > )

                    Oczywiście że nie. Byłaby katastrofa ekologiczna niekontrolowanego
                    rozrostu populacji, która ostatecznie skończyłaby się
                    najprawdopodobniej jakąś epidemią i tyle by było po sarenkach czy
                    dzikach.
                    • tomek854 Re: Zapytaj 09.12.09, 14:30
                      45rtg napisała:
                      > Oczywiście że nie. Byłaby katastrofa ekologiczna niekontrolowanego
                      > rozrostu populacji, która ostatecznie skończyłaby się
                      > najprawdopodobniej jakąś epidemią i tyle by było po sarenkach czy
                      > dzikach.

                      I twierdzisz tak na podstawie... ?
                      • 45rtg Re: Zapytaj 09.12.09, 14:57
                        tomek854 napisał:

                        > 45rtg napisała:
                        > > Oczywiście że nie. Byłaby katastrofa ekologiczna
                        niekontrolowanego
                        > > rozrostu populacji, która ostatecznie skończyłaby się
                        > > najprawdopodobniej jakąś epidemią i tyle by było po sarenkach
                        czy
                        > > dzikach.
                        >
                        > I twierdzisz tak na podstawie... ?

                        Informacje pochodzące od leśników prowadzących odstrzały zapewne
                        uznasz za niewiarygodne, więc je pominę. Mam jednak inne źródło.
                        Pewnie słyszałeś jakie to gigantyczne stada bizonów i innych
                        zwierząt hasały sobie po Ameryce Północnej za czasów kowbojskich,
                        prawda? No więc za czasów Indian takich stad tam nie było, one się
                        rozrosły do tego stopnia kiedy Indiania wyginęli i przstali
                        utrzymywać populację tego rodzaju zwierząt w odpowiadających sobie
                        normach. Nieopanowany wzrost populacji zatem już masz. Teraz wyobraź
                        sobie że taki wzrost populacji próbuje nastąpić nie na
                        opustoszałyuch terenach Ameryki, tylko w środku gęsto zaludnionej, w
                        tym rolniczo, Europy.
                        • tomek854 Re: Zapytaj 09.12.09, 16:26
                          45rtg napisała:

                          > Informacje pochodzące od leśników prowadzących odstrzały zapewne
                          > uznasz za niewiarygodne, więc je pominę. Mam jednak inne źródło.
                          > Pewnie słyszałeś jakie to gigantyczne stada bizonów i innych
                          > zwierząt hasały sobie po Ameryce Północnej za czasów kowbojskich,
                          > prawda? No więc za czasów Indian takich stad tam nie było, one się
                          > rozrosły do tego stopnia kiedy Indiania wyginęli i przstali
                          > utrzymywać populację tego rodzaju zwierząt w odpowiadających sobie
                          > normach. Nieopanowany wzrost populacji zatem już masz. Teraz wyobraź
                          > sobie że taki wzrost populacji próbuje nastąpić nie na
                          > opustoszałyuch terenach Ameryki, tylko w środku gęsto zaludnionej, w
                          > tym rolniczo, Europy.

                          O, to jest bardzo dobre porównanie, choć przepraszam, że sprowadzę Indian do
                          roli zwierząt (ale oczywiście jedynie na potrzeby tego porównania).

                          Była sobie równowaga. Roślinożercy (bizony) kontrolowani byli przez drapieżników
                          (indian).

                          Potem przyszli myśliwi (kowboje). Najpierw wybili wszystkich indian (tudzież
                          powsadzali do rezerwatów) a potem, w wyniku naruszenia równowagi, uznali, że
                          trzeba wybić też nadmiernie rozpleniające się bizony. Strzelano do nich np. z
                          okien jadących pociągów. W wyniku tego dziś bizony są na skraju wyginięcia (20
                          000 sztuk w parkach narodowych i rezerwatach).

                          Co można zrobić teraz:
                          - dokarmiać roślinożerców w zimie, a tych, co się nadto rozplenią, odstrzeliwać
                          w lecie
                          - nie dokarmiać roślinożerców w zimie, ale wtedy się będą wolniej rozmnażać i
                          ten STRASZLIWY KATAKLIZM ne będzie aż tak STRASZLIWY, przez co będzie mniej
                          okazji do postrzelania sobie
                          - pozwolić rozmnażać się bizonom, a tam, gdzie będzie ich za dużo
                          reimplementować drapieżniki (Indian).

                          Oczywiście, wadą takiego rozwiązania jest to, czego boi się Wielki Czarownik -
                          że będzie się można czasem nadziać na drapieżnika (indianina) i dostać od niego
                          strzałą w dupę. Ale przy zachowaniu pewnych podstawowych zasad bezpieczeńtwa jak
                          "nie spacerować zimą po lesie z dala od siedzib ludzkich" czy "odgradzać owcze
                          pastwiska od lasów" można sobie z tym poradzić.
                          • 45rtg Re: Zapytaj 09.12.09, 17:09
                            tomek854 napisał:

                            > 45rtg napisała:
                            >
                            > > Informacje pochodzące od leśników prowadzących odstrzały zapewne
                            > > uznasz za niewiarygodne, więc je pominę. Mam jednak inne źródło.
                            > > Pewnie słyszałeś jakie to gigantyczne stada bizonów i innych
                            > > zwierząt hasały sobie po Ameryce Północnej za czasów
                            kowbojskich,
                            > > prawda? No więc za czasów Indian takich stad tam nie było, one
                            się
                            > > rozrosły do tego stopnia kiedy Indiania wyginęli i przstali
                            > > utrzymywać populację tego rodzaju zwierząt w odpowiadających
                            sobie
                            > > normach. Nieopanowany wzrost populacji zatem już masz. Teraz
                            wyobraź
                            > > sobie że taki wzrost populacji próbuje nastąpić nie na
                            > > opustoszałyuch terenach Ameryki, tylko w środku gęsto
                            zaludnionej, w
                            > > tym rolniczo, Europy.
                            >
                            > O, to jest bardzo dobre porównanie, choć przepraszam, że sprowadzę
                            Indian do
                            > roli zwierząt (ale oczywiście jedynie na potrzeby tego
                            porównania).
                            >
                            > Była sobie równowaga. Roślinożercy (bizony) kontrolowani byli
                            przez drapieżnikó
                            > w
                            > (indian).

                            Ale to była chora równowaga, której nie akceptujesz. Przecież
                            Indianie POLOWALI.

                            > Potem przyszli myśliwi (kowboje). Najpierw wybili wszystkich
                            indian (tudzież
                            > powsadzali do rezerwatów) a potem, w wyniku naruszenia równowagi,
                            uznali, że
                            > trzeba wybić też nadmiernie rozpleniające się bizony. Strzelano do
                            nich np. z

                            Faktem jest że nastąpił gwałtowny przyrost populacji. Z którego nie
                            zdawałeś sobie dotąd sprawy.

                            > okien jadących pociągów. W wyniku tego dziś bizony są na skraju
                            wyginięcia (20
                            > 000 sztuk w parkach narodowych i rezerwatach).
                            >
                            > Co można zrobić teraz:
                            > - dokarmiać roślinożerców w zimie, a tych, co się nadto rozplenią,
                            odstrzeliwać
                            > w lecie
                            > - nie dokarmiać roślinożerców w zimie, ale wtedy się będą wolniej
                            rozmnażać i
                            > ten STRASZLIWY KATAKLIZM ne będzie aż tak STRASZLIWY, przez co
                            będzie mniej

                            Zwierzęta nie dokarmiane w zimie nie wyzdychają, jak Ci się zdaje.
                            One sobie pójdą na pola żerować na oziminie. Albo pójdą w uprawy
                            leśne wyjadać młode sadzonki. O ile to drugie pewnie jeszcze ci
                            pasuje, to z wypasaniem dziczyzny na polach uprawnych byłbym
                            ostrożny. Także w kontekście przyzwyczajania zwierząt że na polach
                            się można pożywić.

                            > okazji do postrzelania sobie
                            > - pozwolić rozmnażać się bizonom, a tam, gdzie będzie ich za dużo
                            > reimplementować drapieżniki (Indian).
                            >
                            > Oczywiście, wadą takiego rozwiązania jest to, czego boi się Wielki
                            Czarownik -
                            > że będzie się można czasem nadziać na drapieżnika (indianina) i
                            dostać od niego
                            > strzałą w dupę. Ale przy zachowaniu pewnych podstawowych zasad
                            bezpieczeńtwa ja
                            > k
                            > "nie spacerować zimą po lesie z dala od siedzib ludzkich"
                            czy "odgradzać owcze
                            > pastwiska od lasów" można sobie z tym poradzić.

                            Aha. Czyli mieszkańcom sudeckich wsi zalecasz zamykanie się na pół
                            roku w domach, bo masz fantazję żeby po lasach biegały puchate
                            zwierzaczki. Drapieżne. A turystykę zlikwidować, bo ludzie nie są
                            puchaci. A te płoty dookoła hektarów pastwisk to, rozumiem, sam
                            sfinansujesz?
                            • tomek854 Re: Zapytaj 09.12.09, 17:21
                              45rtg napisała:

                              > Ale to była chora równowaga, której nie akceptujesz. Przecież
                              > Indianie POLOWALI.


                              Bo im potrzeba było mięsa na jedzenie. Nie strzelali sobie dla zabawy z okien
                              przejeżdżających pociągów zostawiając zastrzelone sztuki żeby sobie zgniły.

                              > Faktem jest że nastąpił gwałtowny przyrost populacji. Z którego nie
                              > zdawałeś sobie dotąd sprawy.

                              A co to ma do rzeczy, czy zdawałem, czy nie? Faktem jest, że przyrost nastąpił
                              bo myśliwi naruszyli równowagę usuwając drapieżniki!

                              > Zwierzęta nie dokarmiane w zimie nie wyzdychają, jak Ci się zdaje.
                              > One sobie pójdą na pola żerować na oziminie. Albo pójdą w uprawy
                              > leśne wyjadać młode sadzonki. O ile to drugie pewnie jeszcze ci
                              > pasuje, to z wypasaniem dziczyzny na polach uprawnych byłbym
                              > ostrożny. Także w kontekście przyzwyczajania zwierząt że na polach
                              > się można pożywić.

                              Uprawy leśne są poogradzane - właśnie w tym celu.
                              Pola - no cóż, to jest argument.
                              >
                              > Aha. Czyli mieszkańcom sudeckich wsi zalecasz zamykanie się na pół
                              > roku w domach, bo masz fantazję żeby po lasach biegały puchate
                              > zwierzaczki. Drapieżne. A turystykę zlikwidować, bo ludzie nie są
                              > puchaci. A te płoty dookoła hektarów pastwisk to, rozumiem, sam
                              > sfinansujesz?

                              Też żeś wymyślił. Jakoś w Tatrach żyją puchate misie, i to turystów tylko
                              przyciąga (sam obserwowałem niedźwiedzia z ganku schorniska na morskim Oku.
                              Zresztą jeśli chodzi o ryzyko, to to akurat misia zamordowali a nie turystę...
                              (Co też dowodzi, kto tu tak naprawdę jest zagrożony).

                              A płoty... Siatka jest tania, paliki też. Jeżeli taki rolnik dostanie za taki
                              płot zniżkę na ubezpieczeniu znaczną, to mu się będzie opłacało..

                              A, zapomniałem, rolnicy u nas się nie ubezpieczają...
                              • wielki_czarownik Tomku jedna uwaga 09.12.09, 19:45
                                Ile jest tych niedźwiedzi w Tatrach? Kilkanaście? Kilkadziesiąt? W całej Polsce jest ich około 90-100. A wiesz ile powinno być, żeby zastąpiły myśliwych? Grube tysiące! Poszedłbyś wtedy na spacer do lasu? Bo ja nie.
                                • tomek854 Re: Tomku jedna uwaga 09.12.09, 23:41
                                  Trzeba było na nie polować? ;-)

                                  I tak, poszedłbym do lasu. Najedzony niedźwiedź nie jest groźny dla człowieka -
                                  widziałem na własne oczy z bliska niedźwiedzia w Tatrach ze trzy razy.

                                  Problem w tym, kiedy one są nienajedzone. A nienajedzone są, bo nie ma
                                  sarenek... :-)
                                  • tomek854 Re: Tomku jedna uwaga 09.12.09, 23:42
                                    P.S. Można wziąć od Słowaków. Oni mają za dużo. Nie tak dawno planowali
                                    odstrzelić ze 400.

                                    Chyba, że to nie o nadmiar niedźwiedzi chodziło a o możliwość postrzelania sobie...
                                    • wielki_czarownik Re: Tomku jedna uwaga 10.12.09, 00:01
                                      A czytałeś, co misie na Słowacji robiły?
                                      W USA niedźwiedzie zabijają kilka osób rocznie.
                                      • tomek854 Re: Tomku jedna uwaga 10.12.09, 19:23
                                        wielki_czarownik napisał:

                                        > A czytałeś, co misie na Słowacji robiły?
                                        > W USA niedźwiedzie zabijają kilka osób rocznie.

                                        Kilka osób! Aż KILKA! Na całe USA!!! Przy tych wszystkich Grizzlich buszujących
                                        po turystycznych obozowiskach! Przy tych wszystkich bezludnych okolicach i
                                        samotnych domach traperów na Alasce? To doprawdy straszne. Trzeba je wszystkie
                                        powystrzelać.
                                        • wielki_czarownik Re: Tomku jedna uwaga 10.12.09, 19:49
                                          Tak, bo życie jednego człowieka jest warte więcej, niż życie wszystkich zwierząt razem wziętych.
                                          • tomek854 Re: Tomku jedna uwaga 11.12.09, 15:47
                                            wielki_czarownik napisał:

                                            > Tak, bo życie jednego człowieka jest warte więcej, niż życie wszystkich zwierzą
                                            > t razem wziętych.

                                            Ale już życie jednego wilka jest cenniejsze niz to, żeby wielki czarownik mógł
                                            sobie bez strachu do lasu w noc zimową na spacer samotny iść.
                                            • wielki_czarownik Re: Tomku jedna uwaga 11.12.09, 15:59
                                              Wilki atakują tylko zimową nocą i tylko w lesie?
                                  • wielki_czarownik Re: Tomku jedna uwaga 10.12.09, 00:04
                                    tomek854 napisał:

                                    > Trzeba było na nie polować? ;-)

                                    Dalej swoje?

                                    >
                                    > I tak, poszedłbym do lasu. Najedzony niedźwiedź nie jest groźny dla człowieka -
                                    > widziałem na własne oczy z bliska niedźwiedzia w Tatrach ze trzy razy.

                                    Najedzony jest niewiele mniej groźny, co głodny. Wystarczy, że poczuje się zagrożony.

                                    >
                                    > Problem w tym, kiedy one są nienajedzone. A nienajedzone są, bo nie ma
                                    > sarenek... :-)

                                    A niedźwiedzie to tylko mięso jedzą? A to żeś nowość w zoologii odkrył!
                                    • tomek854 Re: Tomku jedna uwaga 10.12.09, 19:24
                                      wielki_czarownik napisał:

                                      > tomek854 napisał:
                                      >
                                      > > Trzeba było na nie polować? ;-)
                                      >
                                      > Dalej swoje?

                                      Co poradzę, że taka jest prawda - to człowiek wybił drapieżniki.

                                      > Najedzony jest niewiele mniej groźny, co głodny. Wystarczy, że poczuje się zagr
                                      > ożony.

                                      Bardziej zagrożony poczuje się nagonką, niż spacerowiczami. Więc to jest
                                      argument akurat przeciw polowaniom niż za.

                                      > A niedźwiedzie to tylko mięso jedzą? A to żeś nowość w zoologii odkrył!

                                      Nie tylko. Ale jednak na borówkach daleko nie zajadą.
                                      • wielki_czarownik Re: Tomku jedna uwaga 10.12.09, 20:00
                                        Tomek854 napisał:

                                        > wielki_czarownik napisał:

                                        > Co poradzę, że taka jest prawda - to człowiek wybił drapieżniki.

                                        Już mądrzej. Wybił, ale nie tylko poprzez polowania. Czujesz różnicę? Głównym zabójcą zwierząt nie jest i nie był myśliwy, ale przemysł, urbanizacja i rozrost terenów rolnych,


                                        > Bardziej zagrożony poczuje się nagonką, niż spacerowiczami. Więc to jest
                                        > argument akurat przeciw polowaniom niż za.

                                        Myśliwi znają ryzyko.

                                        >
                                        > Nie tylko. Ale jednak na borówkach daleko nie zajadą.

                                        Zdziwiłbyś się.
                                        • tomek854 Re: Tomku jedna uwaga 11.12.09, 15:49
                                          wielki_czarownik napisał:
                                          > Już mądrzej. Wybił, ale nie tylko poprzez polowania. Czujesz różnicę?

                                          Widzę. Urbanizacji i przemysłu raczej się nie da uniknąć. Zabijania dla zabawy
                                          da się bez problemu.
                                          • wielki_czarownik Re: Tomku jedna uwaga 11.12.09, 15:59
                                            Dalej nie rozumiesz, że zabawa jest tylko przy okazji? Te zwierzęta i tak muszą zginąć.
                              • 45rtg Re: Zapytaj 10.12.09, 09:54
                                tomek854 napisał:

                                > 45rtg napisała:
                                >
                                > > Ale to była chora równowaga, której nie akceptujesz. Przecież
                                > > Indianie POLOWALI.
                                >
                                >
                                > Bo im potrzeba było mięsa na jedzenie. Nie strzelali sobie dla
                                zabawy z okien

                                Bynajmniej. Indianie przede wszystkim trzymali zwierzęta z daleka od
                                swoich upraw. Ich gospodarka była w bardzo dużym stopniu rolnicza.
                                Tylko że u Karola Maya tego nie wyczytasz. Indianie polowali
                                dokładnie takim samym systemem jak Europejczycy teraz, a nie z
                                bezpośredniej potrzeby wyżywienia się mięsem.

                                > przejeżdżających pociągów zostawiając zastrzelone sztuki żeby
                                sobie zgniły.
                                >
                                > > Faktem jest że nastąpił gwałtowny przyrost populacji. Z którego
                                nie
                                > > zdawałeś sobie dotąd sprawy.
                                >
                                > A co to ma do rzeczy, czy zdawałem, czy nie? Faktem jest, że
                                przyrost nastąpił

                                Ma dużo do rzeczy, bo bardzo zdecydowanie wypowiadasz się na temat,
                                o którym jak się okazuje nie wiesz wystarczająco wiele.

                                > bo myśliwi naruszyli równowagę usuwając drapieżniki!

                                Nie. Usuwając innych myśliwych. Chyba że nasi polscy myśliwi są dla
                                Ciebie drapieżnikami.

                                > > Zwierzęta nie dokarmiane w zimie nie wyzdychają, jak Ci się
                                zdaje.
                                > > One sobie pójdą na pola żerować na oziminie. Albo pójdą w uprawy
                                > > leśne wyjadać młode sadzonki. O ile to drugie pewnie jeszcze ci
                                > > pasuje, to z wypasaniem dziczyzny na polach uprawnych byłbym
                                > > ostrożny. Także w kontekście przyzwyczajania zwierząt że na
                                polach
                                > > się można pożywić.
                                >
                                > Uprawy leśne są poogradzane - właśnie w tym celu.
                                > Pola - no cóż, to jest argument.
                                > >
                                > > Aha. Czyli mieszkańcom sudeckich wsi zalecasz zamykanie się na
                                pół
                                > > roku w domach, bo masz fantazję żeby po lasach biegały puchate
                                > > zwierzaczki. Drapieżne. A turystykę zlikwidować, bo ludzie nie

                                > > puchaci. A te płoty dookoła hektarów pastwisk to, rozumiem, sam
                                > > sfinansujesz?
                                >
                                > Też żeś wymyślił. Jakoś w Tatrach żyją puchate misie, i to
                                turystów tylko
                                > przyciąga (sam obserwowałem niedźwiedzia z ganku schorniska na
                                morskim Oku.

                                Niedźwiedzie nie są w pełni mięsożerne, między innymi to odróżnia je
                                od drapieżników.

                                > Zresztą jeśli chodzi o ryzyko, to to akurat misia zamordowali a
                                nie turystę...

                                Misia tak. Niedźwiedzia nie.

                                > (Co też dowodzi, kto tu tak naprawdę jest zagrożony).
                                >
                                > A płoty... Siatka jest tania, paliki też. Jeżeli taki rolnik
                                dostanie za taki
                                > płot zniżkę na ubezpieczeniu znaczną, to mu się będzie opłacało..
                                >
                                > A, zapomniałem, rolnicy u nas się nie ubezpieczają...

                                Myślę że bardziej mu się opłaci wykopać kilka, nomen omen, wilczych
                                dołów (mimo że na sarny).
                                • tomek854 Re: Zapytaj 10.12.09, 19:29
                                  45rtg napisała:

                                  > Bynajmniej. Indianie przede wszystkim trzymali zwierzęta z daleka od
                                  > swoich upraw. Ich gospodarka była w bardzo dużym stopniu rolnicza.
                                  > Tylko że u Karola Maya tego nie wyczytasz. Indianie polowali
                                  > dokładnie takim samym systemem jak Europejczycy teraz, a nie z
                                  > bezpośredniej potrzeby wyżywienia się mięsem.

                                  To ciekawe co piszesz. Bo z tego co ja czytałem, było wręcz przeciwnie -
                                  niepotrzebne okrucieństwo wobec zwierząt dla samej przyjemnosci zabijania
                                  przyszło z białym człowiekiem. I tak się składa, że od czasów fascynacji Karolem
                                  Mayem przeczytałem jeszcze trochę innych książek - również na te tematy.

                                  > Ma dużo do rzeczy, bo bardzo zdecydowanie wypowiadasz się na temat,
                                  > o którym jak się okazuje nie wiesz wystarczająco wiele.

                                  To, ze Ty masz inne zdanie wcale nie świadczy o tym, ze ja mam mniejszą wiedzę.

                                  > Niedźwiedzie nie są w pełni mięsożerne, między innymi to odróżnia je
                                  > od drapieżników.

                                  No i co w związku z tym?

                                  > Myślę że bardziej mu się opłaci wykopać kilka, nomen omen, wilczych
                                  > dołów (mimo że na sarny).

                                  Jak ma za dużo wolnego czasu żeby machać łopatą (albo śmigać koparą po lesie...)
                                  • 45rtg Re: Zapytaj 11.12.09, 10:30
                                    tomek854 napisał:

                                    > 45rtg napisała:
                                    >
                                    > > Bynajmniej. Indianie przede wszystkim trzymali zwierzęta z
                                    daleka od
                                    > > swoich upraw. Ich gospodarka była w bardzo dużym stopniu
                                    rolnicza.
                                    > > Tylko że u Karola Maya tego nie wyczytasz. Indianie polowali
                                    > > dokładnie takim samym systemem jak Europejczycy teraz, a nie z
                                    > > bezpośredniej potrzeby wyżywienia się mięsem.
                                    >
                                    > To ciekawe co piszesz. Bo z tego co ja czytałem, było wręcz
                                    przeciwnie -
                                    > niepotrzebne okrucieństwo wobec zwierząt dla samej przyjemnosci
                                    zabijania
                                    > przyszło z białym człowiekiem. I tak się składa, że od czasów
                                    fascynacji Karole
                                    > m
                                    > Mayem przeczytałem jeszcze trochę innych książek - również na te
                                    tematy.

                                    Przepraszam, ale właściwie do czego się odnosisz? Bo ja pisałem o
                                    tym, że Indianie polowali żeby utrzymać populacje na pasujących
                                    ludziom poziomach. Oczywiście podjadali sobie przy tym trochę
                                    dziczyzny, bo czemu niby nie. Ale jaki związem mają z tym te Twoje
                                    jakieś wynurzenia o "niepotrzebnym okrucieństwie"?

                                    > > Ma dużo do rzeczy, bo bardzo zdecydowanie wypowiadasz się na
                                    temat,
                                    > > o którym jak się okazuje nie wiesz wystarczająco wiele.
                                    >
                                    > To, ze Ty masz inne zdanie wcale nie świadczy o tym, ze ja mam
                                    mniejszą wiedzę.

                                    Niewątpliwie, ale w tym przypadku osobiście przyznałeś się do
                                    niewiedzy.

                                    > > Niedźwiedzie nie są w pełni mięsożerne, między innymi to
                                    odróżnia je
                                    > > od drapieżników.
                                    >
                                    > No i co w związku z tym?

                                    No i to że niedźwiedź w bardzo wyjątkowych przypadkach będzie
                                    polował na ludzi, bo to dla niego nie jest interesujące pożywienie.
                                    Co innego wilki - dla nich to mięso jest interesujące, co najwyżej
                                    bardziej kłopotliwe do zdobycia niż sarna. Z drugiej strony biega
                                    wolniej.

                                    > > Myślę że bardziej mu się opłaci wykopać kilka, nomen omen,
                                    wilczych
                                    > > dołów (mimo że na sarny).
                                    >
                                    > Jak ma za dużo wolnego czasu żeby machać łopatą (albo śmigać
                                    koparą po lesie...
                                    > )

                                    Weź mnie nie osłabiaj. Jak będzie musiał chronić swoje pola, to
                                    znajdzie czas.
                                    • tomek854 Re: Zapytaj 11.12.09, 15:52
                                      45rtg napisała:

                                      > Przepraszam, ale właściwie do czego się odnosisz? Bo ja pisałem o
                                      > tym, że Indianie polowali żeby utrzymać populacje na pasujących
                                      > ludziom poziomach. Oczywiście podjadali sobie przy tym trochę
                                      > dziczyzny, bo czemu niby nie. Ale jaki związem mają z tym te Twoje
                                      > jakieś wynurzenia o "niepotrzebnym okrucieństwie"?

                                      Odnoszę się do tego, że indianie, jak sam piszesz, utrzymywali populację na
                                      pasującym ludziom poziomie, natomiast po przybyciu białego człowieka populacja
                                      znalazła się na krawędzi wyginięcia.

                                      > Niewątpliwie, ale w tym przypadku osobiście przyznałeś się do
                                      > niewiedzy.

                                      Wąpliwie, bo to, że Ty tak twierdzisz jeszcze o niczym nie świadczy.

                                      > No i to że niedźwiedź w bardzo wyjątkowych przypadkach będzie
                                      > polował na ludzi, bo to dla niego nie jest interesujące pożywienie.
                                      > Co innego wilki - dla nich to mięso jest interesujące, co najwyżej
                                      > bardziej kłopotliwe do zdobycia niż sarna. Z drugiej strony biega
                                      > wolniej.

                                      Jeżeli jednak nie będzie brakowało saren, to wilk nie będzie się musiał
                                      zapuszczać na tereny gęsto zaludnione.

                                      > Weź mnie nie osłabiaj. Jak będzie musiał chronić swoje pola, to
                                      > znajdzie czas.

                                      Ale nie prościej mu będzie je chronić w sposób mniej czasochłonny?
                                      • wielki_czarownik Wreszcie sam to przyznałeś!! 11.12.09, 16:13
                                        tomek854 napisał:


                                        > Odnoszę się do tego, że indianie, jak sam piszesz, utrzymywali populację na
                                        > pasującym ludziom poziomie, natomiast po przybyciu białego człowieka populacja
                                        > znalazła się na krawędzi wyginięcia.
                                        >

                                        Ponieważ biali w przeciwieństwie do indian budowali miasta, przeznaczali tereny na pola uprawne i pastwiska, wycinali lasy itp. Stąd nastąpił spadek populacji zwierząt (nie tylko bizonów). Na bizony polowano także dlatego, że były one wielkimi niszczycielami pastwisk i upraw. Stąd te słynne masakry bizonów. Nie chodziło o zabawę, nie chodziło o mięso, a o ochronę swojego dobytku. O ochronię pastwiska do wypasania krów, o ochronę pola ze zbożem itp.
    • Gość: artdor-myśliwy Re: Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w poś IP: *.146.98.81.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.12.09, 22:42
      W sklepie sprzedają mięso wyłącznie zwierząt które popełniły samobójstwo.
    • kklement Panowie myśliwi, darujcie sobie hipokryzję 06.12.09, 23:38
      I przestańcie chrzanić o "planie odstrzałów" czy mięsie kupowanym w
      sklepach. Wiadomo, że zabijane są zwierzęta dla mięsa, wiadomo i to,
      że po wybiciu przez was drapieżników populacja zwierzyny płowej
      wymaga systematycznej redukcji.

      Mowa jednak jest o tym, że WY ZABIJACIE DLA PRZYJEMNOŚCI ! Nie wiem,
      czy jakiś rzeźnik zabija świnie czy cielęta z przyjemnością. Jeśli
      tak, to jest zdrowo zboczony. Tak jak zboczeni jesteście wy,
      wyadający kupę kasy na zboczoną radość zabicia zwierzęcia. Ssaka, o
      rozwiniętym systemie nerwowym i sporej inteligencji. Nie robicie
      tego z żadnego innego powodu !

      Nie pogardzam rzeźnikami, tak jak nie pogardzałbym leśniczym, który
      odstrzeliwuje określoną ilość saren czy dzików, bo taka jest
      konieczność, a on ma taką a nie inną robotę. Ale wami się po prostu
      brzydzę !
      • wielki_czarownik Re: Panowie myśliwi, darujcie sobie hipokryzję 07.12.09, 00:00
        To ten leśniczy, żeby odstrzelić odpowiednią liczbę zwierząt by musiał całe dnie po lesie ganiać i to z karabinem maszynowym i granatami.
        A drapieżniki wybili nie jacyś "myśliwi", tylko my jako społeczeństwo, jako posiadacze samochodów, domów, mieszkańcy miast, rolnicy itp.
        • tomek854 Re: Panowie myśliwi, darujcie sobie hipokryzję 07.12.09, 04:37
          wielki_czarownik napisał:

          > To ten leśniczy, żeby odstrzelić odpowiednią liczbę zwierząt by musiał całe dni
          > e po lesie ganiać i to z karabinem maszynowym i granatami.

          Nie musiałby. Myśliwi by nie dokarmiali, to populacja regulowałaby się
          samoistnie przez zimę.
          • wielki_czarownik Bzdura Tomuś 07.12.09, 09:47
            Co zrobi zwierzę jak nie ma co jeść w lesie? Ano pójdzie tam, gdzie jest jedzenie. Wioski, miasta... Wiesz ile razy zdesperowani rolnicy dzwonią do myśliwych, żeby zrobili porządek z dzikami czy inną zwierzyną, bo im plony rujnuje?
            • 1410_tenrok tak, tak, tak........................ 07.12.09, 11:52
              opisywałem jedno polowanie z okolic Henryka, więc zrobię to jeszcze raz! A każdy
              wyciągnie wnioski!
              Była ładna jesienna niedziela roku 2008. Tuż przy drodze, którą miejscowa
              ludność udawała się na spacer do lasu (godziny były południowe) ustawiła sie
              banda bandytów w zielonych kapulusikach z dwururkami. Rozstawieni byli
              prostopadle do drogi, którą maszerowały rodziny grzybiarzy oraz jeżyniarzy i
              spacerowiczów. Ukosem naganiano zwierzynę - wszelakiego autoramentu. Naganiacze
              wystawiali mordercom zwierzęta, które w panicznym strachu pędziły przez pole na
              widoku plutonu egzekucyjnego. Rozlegała sie salwa i niektóre zwierzęta trafiano.
              Ranne przebiegały drogę spacerowiczów i padały na polu świeżo co wzeszłej
              pszenicy, po drugiej stronie drogi. Za każdym razem, kiedyś jakieś zwierzę
              uległo zamordowaniu, gromadka wesołych morderców udawała sie wielkim dżipem na
              pole i podłączała trupa do haka, a następnie wyciągała go z pola, nie przejmując
              się jakimś tam świeżo co wyrosłym śmieciem rolnym......

              Mam dokumentacje fotograficzną tego fantastycznego zajęcia bandy, nazwijmy to,
              kretynów.

              Na podstawie opisu niech każdy wyciągnie wnioski! Opisywany strzał w bottom to
              tylko wierzchołek góry lodowej. Nikt nad tym bandytyzmem nie panuje! Morduje sie
              to, co podleci pod lufę, nagonione przez włościan.................. A nam wciska
              się kit o farbie, honorze i sanitarnych odstrzałach dla dobra środowiska..........
              • wielki_czarownik Re: tak, tak, tak........................ 07.12.09, 15:20
                Za to w rzeźni wszystko jest z pełną kulturką. Prawda? Świnka sama sobie strzela w łeb i po śmierci elegancko przerabia się na kiełbaskę? A skórzane buciki, które masz, to niby jak powstały? Powiem Ci - unieruchomionemu zwierzakowi ktoś przystawił do łba pistolet bolcowy, strzelił, aż mózg prysnął a potem obdarł go ze skóry. Francja-elegancja.
                • 1410_tenrok łojezusicku 07.12.09, 17:25
                  od dawna przeszedłem na towary bezproteinowe..............

                  a skóra i td.........

                  pistolety bolcowe lub metoda angielska są w UE od dawna zabronione, wiec w RP
                  też ich nie ma. NA POHYBEL MYSLIWYM!
                  Chcesz polować? Prosze bardzo - poluj z łukiem lub z oszczepem. Ze sztucerem
                  każdy kretyn potrafi!
                  • wielki_czarownik Re: łojezusicku 07.12.09, 17:46
                    1410_tenrok napisał:

                    > od dawna przeszedłem na towary bezproteinowe..............
                    >
                    > a skóra i td.........

                    No co ze skórą? Ze zdechłych szczurów ściągasz?

                    >
                    > pistolety bolcowe lub metoda angielska są w UE od dawna zabronione, wiec w RP
                    > też ich nie ma. NA POHYBEL MYSLIWYM!

                    Są. A np. kurczaki to się ścina na przemysłowej gilotynce. Czasami kurczak jest niższy, niż norma przewiduje i mu maszynka np. pół głowy utnie. Super, prawda?

                    > Chcesz polować? Prosze bardzo - poluj z łukiem lub z oszczepem. Ze sztucerem
                    > każdy kretyn potrafi!

                    Zakazane w Polsce. Paradoksalnie sztucer daje większe szanse zwierzęciu, bo jest głośny i jak chybisz, to nie masz większych szans strzelić ponownie. A jak strzelasz z łuku, to zwierzę może się nie zorientować.
                    • 1410_tenrok wielki, wiem, że jesteś męski, taki męski......... 08.12.09, 13:03
                      że, aż kochasz mordować. Taki jesteś.
                      Nie opowiadaj jednak bajeczek.

                      myśliwi są jak ta gilotynka na kurczaki. czasem też palną nie tak, jak norma
                      przewiduje........... cbdo!

                      sztucer daje większe szanse........... np. skazanym przed plutonem egzekucyjnym
                      też duże szanse dawał.............
                      • wielki_czarownik Re: wielki, wiem, że jesteś męski, taki męski.... 08.12.09, 14:04
                        1410_tenrok napisał:

                        > że, aż kochasz mordować. Taki jesteś.
                        > Nie opowiadaj jednak bajeczek.
                        >
                        > myśliwi są jak ta gilotynka na kurczaki. czasem też palną nie tak, jak norma
                        > przewiduje........... cbdo!

                        I wtedy momentalnie zwierzaka dobijają a nie żywego wrzucają do kotła z wrzątkiem.

                        >
                        > sztucer daje większe szanse........... np. skazanym przed plutonem egzekucyjnym
                        > też duże szanse dawał.............

                        Dzika też przywiązujesz do drzewa, żeby się nie ruszał?
                        • 1410_tenrok wielki, 09.12.09, 10:12
                          dlaczego kochasz mordowanie?

                          może by ci dr Kl. pomóc mógłby?
                          • wielki_czarownik Re: wielki, 09.12.09, 11:57
                            Nie Grunwaldzie, nie kocham. Po prostu myślę i nie daję się ogłupić zielonej propagandzie i światopoglądowi. Człowiek od zawsze polował i polować będzie. Jest to naturalna działalność homo sapiens. Ponadto wbrew temu, co twierdzą nawiedzeni zieloni łowiectwo jest potrzebne w celu utrzymywania równowagi w przyrodzie.
                            Wszelkie ekstremizmy (w tym ekoekstremizmy) są szkodliwe i głupie.
                            BTW jestem np. przeciwnikiem polowań na wieloryby. Wszystko z rozwagą, wszystko z umiarem.
                            • tomek854 Re: wielki, 09.12.09, 14:33
                              wielki_czarownik napisał:

                              Człowiek od zawsze polował i polować będzie. Jest
                              > to naturalna działalność homo sapiens.

                              Człowiek kiedyś polował, bo musiał. Teraz jest to tylko rozrywka i to dość
                              barbarzyńska.

                              Człowiek też pewnie kiedyś ruchał każdą samicę która mu się nawinęła pod
                              podbrzusze, ale już tego nie robi, bo wykształciła w nas cywilizacja pewne
                              zasady dotyczące. Mam nadzieję że z myśliwstwem będzie tak samo.


                              Ponadto wbrew temu, co twierdzą nawiedz
                              > eni zieloni łowiectwo jest potrzebne w celu utrzymywania równowagi w przyrodzie
                              > .

                              Nie jest. Gdyby tak było, to myśliwi nie musieliby zwierząt dokarmiać zimą.
                              Prawda jest taka, że strzelają do tego, co uratowali przed śmiercią naturalną.

                              > Wszelkie ekstremizmy (w tym ekoekstremizmy) są szkodliwe i głupie.

                              To prawda.

                              > BTW jestem np. przeciwnikiem polowań na wieloryby. Wszystko z rozwagą, wszystko
                              > z umiarem.

                              Ale dlaczego? Przecież argumenty dotyczące wielorybów są w sumie takie same?
                              • wielki_czarownik Re: wielki, 09.12.09, 20:45
                                tomek854 napisał:


                                > Człowiek kiedyś polował, bo musiał. Teraz jest to tylko rozrywka i to dość
                                > barbarzyńska.

                                Cały czas Ci się staram uświadomić, że człowiek musi zastąpić drapieżniki. Po prostu musi.

                                >
                                > Człowiek też pewnie kiedyś ruchał każdą samicę która mu się nawinęła pod
                                > podbrzusze, ale już tego nie robi, bo wykształciła w nas cywilizacja pewne
                                > zasady dotyczące. Mam nadzieję że z myśliwstwem będzie tak samo.

                                A do czego to doprowadzi? Do katastrofy ekologicznej.


                                >
                                > Nie jest. Gdyby tak było, to myśliwi nie musieliby zwierząt dokarmiać zimą.
                                > Prawda jest taka, że strzelają do tego, co uratowali przed śmiercią naturalną.

                                Ależ Tomku! Myśliwy nie dokarmia sarny po to, żeby ta nie zdechła z głodu, tylko po to aby nie niszczyła pól uprawnych i innych cennych przyrodniczo miejsc (np. młodników, sadzonek drzew itp.)
                                Dzik czy sarna z głodu nie zdechnie. On (ona) przyjdzie na pole i zrujnuje rolnika. Albo zmasakruje świeżo posadzony las.


                                > Ale dlaczego? Przecież argumenty dotyczące wielorybów są w sumie takie same?

                                Bo wielorybów jest (chwilowo) zdecydowanie za mało. Dlatego też jestem przeciwnikiem polowania na słonie, niedźwiedzie polarne, żubry itp.
                                • tomek854 Re: wielki, 09.12.09, 23:46
                                  wielki_czarownik napisał:


                                  > Cały czas Ci się staram uświadomić, że człowiek musi zastąpić drapieżniki. Po p
                                  > rostu musi.

                                  Zauważyłem, ale trochę brakuje Ci argumentów. Nawet jednak jeżeli to prawda,
                                  pozostaje pytanie: dlaczego musi? Ano dlatego, że je wpierw powystrzelał.

                                  > A do czego to doprowadzi? Do katastrofy ekologicznej.

                                  Jakim cudem nie było katastrof ekologicznych zanim ludzie zaczęli polować
                                  nadmiernie?

                                  > Ależ Tomku! Myśliwy nie dokarmia sarny po to, żeby ta nie zdechła z głodu, tylk
                                  > o po to aby nie niszczyła pól uprawnych i innych cennych przyrodniczo miejsc (n
                                  > p. młodników, sadzonek drzew itp.)
                                  > Dzik czy sarna z głodu nie zdechnie. On (ona) przyjdzie na pole i zrujnuje roln
                                  > ika. Albo zmasakruje świeżo posadzony las.

                                  świeżo posadzone lasy są ogrodzone (każdy, kto był w lesie, widział). Autostrady
                                  też są ogradzane taką siatką. Wnioskuję, że takie ogrodzenie nie jest zbyt
                                  drogie, więc pewnie i pola dałoby się tak ogrodzić, jeśliby było trzeba.

                                  Poza tym skoro to jest taki problem dla rolników, to dlaczego zwierzęta
                                  dokarmiają MYŚLIWI a nie ROLNICY? Tacy z nich filantropi że rolnikom chcą zrobić
                                  dobrze?
                                  • wielki_czarownik Re: wielki, 09.12.09, 23:59
                                    tomek854 napisał:


                                    >
                                    > Zauważyłem, ale trochę brakuje Ci argumentów. Nawet jednak jeżeli to prawda,
                                    > pozostaje pytanie: dlaczego musi? Ano dlatego, że je wpierw powystrzelał.

                                    Setny raz tłumaczę. Polowanie to tylko jeden z powodów wyginięcia drapieżników. Nawiasem mówiąc do drapieżników powinno się strzelać, bo są po prostu niebezpieczne dla ludzi.

                                    >
                                    > Jakim cudem nie było katastrof ekologicznych zanim ludzie zaczęli polować
                                    > nadmiernie?

                                    Nadal zwalasz wszystko na myśliwych. Dzisiaj poluje się mniej zwierząt, niż jeszcze 300 lat temu.


                                    > świeżo posadzone lasy są ogrodzone (każdy, kto był w lesie, widział). Autostrad
                                    > y
                                    > też są ogradzane taką siatką. Wnioskuję, że takie ogrodzenie nie jest zbyt
                                    > drogie, więc pewnie i pola dałoby się tak ogrodzić, jeśliby było trzeba.

                                    1. Dla dzika takie ogrodzenie sforsować, to tyle co dla nas splunąć.
                                    2. Zapłacisz za te miliony kilometrów siatek?

                                    >
                                    > Poza tym skoro to jest taki problem dla rolników, to dlaczego zwierzęta
                                    > dokarmiają MYŚLIWI a nie ROLNICY? Tacy z nich filantropi że rolnikom chcą zrobi
                                    > ć
                                    > dobrze?

                                    Słyszałeś takie pojęcie, jak specjalizacja? Czemu sam nie uprawiasz marchewki w doniczce?
                                    • tomek854 Re: wielki, 10.12.09, 19:33
                                      wielki_czarownik napisał:
                                      > Setny raz tłumaczę. Polowanie to tylko jeden z powodów wyginięcia drapieżników.

                                      Jeden z głównych.

                                      > Nawiasem mówiąc do drapieżników powinno się strzelać, bo są po prostu niebezpi
                                      > eczne dla ludzi.

                                      Taaa. Dlatego właśnie ludzie są na wymarciu i kryją się po jakichś rezerwatach a
                                      drapieżniki opanowały całą planetę.

                                      > Nadal zwalasz wszystko na myśliwych. Dzisiaj poluje się mniej zwierząt, niż jes
                                      > zcze 300 lat temu.

                                      Nic dziwnego, skoro tyle ich zostało co zostało. Na Tury się wcale nie poluje,
                                      bo ich zwyczajnie nie ma. I o czym to świadczy?

                                      > 1. Dla dzika takie ogrodzenie sforsować, to tyle co dla nas splunąć.

                                      To ciekawe, że jednak mu się nie udaje...

                                      > 2. Zapłacisz za te miliony kilometrów siatek?

                                      Dlaczego ja mam płacić? Niech płaci ten, kto chce chronić swoją własnośc. Jak
                                      sobie postawię dom na terenach na których natura może poczynić spustoszenia
                                      (czyli np. blisko lasu pełnego straszliwych dzików albo na terenach zalewowych)
                                      to moja w tym głowa żeby się zabezpieczyć. Albo ubezpieczyć.

                                      > Słyszałeś takie pojęcie, jak specjalizacja? Czemu sam nie uprawiasz marchewki w
                                      > doniczce?

                                      To argument chybiony, bo w takim razie dlaczego myśliwi dokarmiają, skoro im
                                      chodzi o to, żeby sobie postrzelać?
                                      • wielki_czarownik Re: wielki, 10.12.09, 20:04
                                        tomek854 napisał:

                                        >
                                        > Jeden z głównych.

                                        Mylisz skutek z przyczyną. Polowanie na drapieżniki miało z reguły ochronić ludność, która mieszkała w okolicy. Wilków nikt nie jadał, a samo polowanie na nie jest trudne, niebezpieczne i długotrwałe.


                                        >
                                        > Taaa. Dlatego właśnie ludzie są na wymarciu i kryją się po jakichś rezerwatach
                                        > a
                                        > drapieżniki opanowały całą planetę.

                                        Mamy rozmawiać na takim poziomie?


                                        >
                                        > Nic dziwnego, skoro tyle ich zostało co zostało. Na Tury się wcale nie poluje,
                                        > bo ich zwyczajnie nie ma. I o czym to świadczy?

                                        O tym, że ich nie ma.

                                        >
                                        > To ciekawe, że jednak mu się nie udaje...

                                        Nie udaje?


                                        > Dlaczego ja mam płacić? Niech płaci ten, kto chce chronić swoją własnośc. Jak
                                        > sobie postawię dom na terenach na których natura może poczynić spustoszenia
                                        > (czyli np. blisko lasu pełnego straszliwych dzików albo na terenach zalewowych)
                                        > to moja w tym głowa żeby się zabezpieczyć. Albo ubezpieczyć.

                                        Zapłacisz w cenie chleba albo kiełbasy. Jesteś gotów? Bo ja nie.


                                        >
                                        > To argument chybiony, bo w takim razie dlaczego myśliwi dokarmiają, skoro im
                                        > chodzi o to, żeby sobie postrzelać?
                                        >

                                        A kto Ci wmówił, że im chodzi tylko o postrzelanie?
                                        • tomek854 Re: wielki, 11.12.09, 16:01
                                          wielki_czarownik napisał:

                                          > Mylisz skutek z przyczyną. Polowanie na drapieżniki miało z reguły ochronić lud
                                          > ność, która mieszkała w okolicy. Wilków nikt nie jadał, a samo polowanie na nie
                                          > jest trudne, niebezpieczne i długotrwałe.

                                          Tak. Takie polowania były, i można to uznać za usprawiedliwione. Z drugiej
                                          strony były też polowania "bo kolega księcia chciał sobie ustrzleić
                                          niedźwiedzia" albo "bo wilcza skóra ładnie wygląda przed kominkiem hrabiego".

                                          > Mamy rozmawiać na takim poziomie?

                                          Mam wrażenie, że na jakim byśmy nie rozmawiali to ty i tak wiesz lepiej i nie
                                          słuchasz...

                                          > O tym, że ich nie ma.

                                          ...taktycznie omijając niewygodne dla Twojej pozycji zagadnienia ;-)

                                          > Zapłacisz w cenie chleba albo kiełbasy. Jesteś gotów? Bo ja nie.

                                          Jestem gotów. Jeżeli dzięki temu zaoszczędze na podatkach na ratowanie dzikiej
                                          przyrody...

                                          > A kto Ci wmówił, że im chodzi tylko o postrzelanie?

                                          Myśliwi. Wrzuć sobie w google jakieś fora myśliwskie czy blogi vczy tam inne
                                          stronki i poczytaj. Takiej dawki hipokryzji dawno nie widziałem. Owszem, są
                                          niektórzy którzy się otwarcie przyznają, że to właśnie moment zabijania jest
                                          najfajniejsi, ale ci znowu jakos dziwnie występują anonimowo - nie rozumiem
                                          dlaczego, przecież myśliwstwo jest takie fajne i ważne, dlaczego się tego wstydzą?
                                          • wielki_czarownik Re: wielki, 11.12.09, 16:17
                                            tomek854 napisał:


                                            >
                                            > Tak. Takie polowania były, i można to uznać za usprawiedliwione. Z drugiej
                                            > strony były też polowania "bo kolega księcia chciał sobie ustrzleić
                                            > niedźwiedzia" albo "bo wilcza skóra ładnie wygląda przed kominkiem hrabiego".

                                            Oczywiście, ale to było kiedyś a nie dziś.

                                            >
                                            >
                                            > ...taktycznie omijając niewygodne dla Twojej pozycji zagadnienia ;-)
                                            >

                                            A o czymś innym to świadczy?


                                            > Jestem gotów. Jeżeli dzięki temu zaoszczędze na podatkach na ratowanie dzikiej
                                            > przyrody...
                                            >

                                            A jak zaoszczędzisz?


                                            > Myśliwi. Wrzuć sobie w google jakieś fora myśliwskie czy blogi vczy tam inne
                                            > stronki i poczytaj. Takiej dawki hipokryzji dawno nie widziałem. Owszem, są
                                            > niektórzy którzy się otwarcie przyznają, że to właśnie moment zabijania jest
                                            > najfajniejsi, ale ci znowu jakos dziwnie występują anonimowo - nie rozumiem
                                            > dlaczego, przecież myśliwstwo jest takie fajne i ważne, dlaczego się tego wstyd
                                            > zą?

                                            A jak wędkarz opowiada, że miał taaaaaaakiego suma, ale mu się urwał to też w to wierzysz? W każdej grupie znajdą się ludzie "dziwni". Dla większości myśliwych przyjemność z polowania to dodatek. Skoro zwierzę i tak ma zginąć, to niech dostarczy przy okazji rozrywki.
                                            • tomek854 Re: wielki, 12.12.09, 01:11
                                              wielki_czarownik napisał:

                                              > Oczywiście, ale to było kiedyś a nie dziś.

                                              Teraz też chodzi o to, żeby sobie postrzelać. Nie ma Turów, to może być czyjś pies:
                                              krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,7357902,Zastrzelil_psa__polowal_na_sarny__sprawa_w_prokuraturze.html
                                              > A o czymś innym to świadczy?

                                              Poza tym, ze najwidoczniej nie masz argumentów którymi mógłbyś odpowiedzieć? Nie.

                                              > A jak zaoszczędzisz?

                                              Na tym, że nie trzeba będzie prowadzić kosztownych programów ratujących
                                              zwierzęta bliskie wyginięciu. Jak żubry.

                                              > A jak wędkarz opowiada, że miał taaaaaaakiego suma, ale mu się urwał to też w t
                                              > o wierzysz? W każdej grupie znajdą się ludzie "dziwni". Dla większości myśliwyc
                                              > h przyjemność z polowania to dodatek. Skoro zwierzę i tak ma zginąć, to niech d
                                              > ostarczy przy okazji rozrywki.

                                              No nie rozśmieszaj mnie. Zabijanie zwierząt to dodatek do polowania? :)

                                              Myśliwi są myśliwymi, bo lubią zabijać zwierzęta. Nie dlatego, że lubią
                                              kontrolować populację czy dbać o sytuację ekologiczną w lesie. Gdyby to chodziło
                                              o dbanie o las, to oprócz myśliwych mielibyśmy kółka zbieraczy śmieci, kółka
                                              wyrywaczy roślin nieendemicznych, kółka oraczy przecinek przeciwpożarowych,
                                              kółka wyszukiwaczy drzew zaatakowanych przez pasożyty... Ale nie mamy? Dlaczego?
                                              A bo w takich hobby się nie zabija.
                                              >
                                              >
                                      • 45rtg Re: wielki, 11.12.09, 10:23
                                        tomek854 napisał:

                                        > > 2. Zapłacisz za te miliony kilometrów siatek?
                                        >
                                        > Dlaczego ja mam płacić? Niech płaci ten, kto chce chronić swoją
                                        własnośc. Jak
                                        > sobie postawię dom na terenach na których natura może poczynić
                                        spustoszenia
                                        > (czyli np. blisko lasu pełnego straszliwych dzików albo na
                                        terenach zalewowych)
                                        > to moja w tym głowa żeby się zabezpieczyć. Albo ubezpieczyć.

                                        Ale wprowadzenie konieczności zabezpieczania pól w ten sposób wynika
                                        z Twoich pomysłów. Więc wypadałoby zapłacić przynajmniej w fazie
                                        przejściowej.
                                        • tomek854 Re: wielki, 11.12.09, 16:03
                                          45rtg napisała:

                                          > Ale wprowadzenie konieczności zabezpieczania pól w ten sposób wynika
                                          > z Twoich pomysłów. Więc wypadałoby zapłacić przynajmniej w fazie
                                          > przejściowej.

                                          Uważasz zatem, że to ja wymyśliłem, ze zamiast zabijać wszystko co wlezie mi na
                                          teren można by to załatwiać w sposób bardziej cywilizowany (a także bardziej
                                          skuteczny, bo jak nie wybijesz wszystkich dzików w okolicach to i tak zawsze
                                          któryś Ci na pole wlezie, a jak będzie płot, to choćby ich tam 20 pod każdym
                                          krzakiem siedziało, nie)?.
                            • 1410_tenrok A czy sam polujesz? 09.12.09, 14:44
                              to ważnia kwestia w tym kontekście.
                              • wielki_czarownik Re: A czy sam polujesz? 09.12.09, 20:47
                                Nie. Nigdy też nie chciałem być myśliwym. No może jak miałem 15 lat. Ale nie poluję, nie polowałem i nie mam zamiaru polować.
                                • 1410_tenrok fajnie, fajnie 09.12.09, 22:58
                                  to w takim razie, czego bronisz?
                                  Polowiania dupków, którym staje jak ubiją sarnę albo dzika? Przecież oni to
                                  robią jedynie z euforii zabijania. Rozumiem, kłusownicy! Ci polują, ponieważ
                                  chodzi im o żarcie. Ale ci pompatyczni byli ubecy, partyjniacy, wojskowi i
                                  podobne bydełko? Tego bronisz? Wielki! No, nie osłabiaj mnie.

                                  Kiedyś uczestniczyłem w takim śmiesznym nagraniu. Był to reportaż PRW na temat
                                  myśliwych. Sami sie wypowiadali. Mówili dokładnie o tym - o zabijaniu dla
                                  zabijania. O bibkach i innych tramtaramkach........ OHYDA!
                                  • wielki_czarownik Re: fajnie, fajnie 09.12.09, 23:04
                                    No właśnie po tym, co mówisz widać, że nie masz zielonego pojęcia ani o myślistwie ani o regulowaniu przyrody. Działasz emocjonalnie a nie racjonalnie. Nienawiść do myśliwych przysłania Ci rozum.
                                    A reportaż? Pewnie równie bezstronny i profesjonalny jak artykuły w GW.
                                    Z mojej strony EOT.
                                    • 1410_tenrok wielki, jak zwykle manipulujesz........... 10.12.09, 15:52
                                      reportaż był smieszny, ponieważ nikt myśliwym nie zadawał żadnych pytań! Sami
                                      mówili, co chcieli! A mówili niezwykłe rzeczy - przerażające w swojej
                                      szczerości! Przedstawicieli koła, w którym reportaż przeprowadzono, bardzo sie
                                      wstydzili własnej szczerości i wiele by dali za to, aby nie dopuścić do
                                      rozpowszechniania słów o tym, jak bardzo kochają zabijać i jak ich podnieca
                                      widok "farby" na padłym dziku lub jeleniu. Niestety. Reportaż był nawet
                                      reportażem tygodnia w programie III!
                                      Nie opowiadaj, że działam emocjonalnie. To, że uważam ten sposób mordowania
                                      zwierząt za niegodny człowieka XXI wieku? Myślistwo w tej formie to zabawa
                                      wynikła z magnackich i szlacheckich zabaw z mordowaniem zwierzyny, która w
                                      czasach komuny przybrały w całym ostblocku nieprawdopodobny wręcz rozmiar.
                                      Słyszałeś o proszonych "polowaniach" MON ZSRR (z czasów Ustinova), gdzie wysoka
                                      generalicja układu warszawskiego ze smigłowców waliła z kałachów do tygrysów,
                                      niedzwiedzi i wilków na Syberii? W latach '80 opisywała to prasa światowa,
                                      ponieważ komuś niedobrze się zrobiło w trakcie mordów i puścił farbę do prasy.
                                      Czymże sie różniło to "polowanko", które opisywałem powyżej? Nie było śmigłowców
                                      i kałachów, ale walono ze wszystkich luf do zwierząt, również nie oglądając się
                                      na bezpieczenstwo postronnych ludzi.
                                      Obserwuję twoją bezsensowną dyskusję z T854 i widzę, że czasami masz klapki na
                                      oczach i nie jesteś w stanie pojąć, że pewne rzeczy winny odejść w przeszłość.
                                      Brak ci bezstronności, jak zwykle w dyskusjach na tematy "męskie" i "bojowe".
                                      Taki już się urodziłeś!
                                      • tomek854 Re: wielki, jak zwykle manipulujesz........... 10.12.09, 19:34
                                        1410_tenrok napisał:
                                        > Obserwuję twoją bezsensowną dyskusję z T854 i widzę, że czasami masz klapki na
                                        > oczach i nie jesteś w stanie pojąć, że pewne rzeczy winny odejść w przeszłość.
                                        > Brak ci bezstronności, jak zwykle w dyskusjach na tematy "męskie" i "bojowe".
                                        > Taki już się urodziłeś!

                                        Też mam wrażenie, że dyskutowanie z nim jest bez sensu.
              • 45rtg Re: tak, tak, tak........................ 08.12.09, 16:16
                1410_tenrok napisał:

                > opisywałem jedno polowanie z okolic Henryka, więc zrobię to
                jeszcze raz! A każd
                > y
                > wyciągnie wnioski!
                > Była ładna jesienna niedziela roku 2008. Tuż przy drodze, którą
                miejscowa
                > ludność udawała się na spacer do lasu (godziny były południowe)
                ustawiła sie
                > banda bandytów w zielonych kapulusikach z dwururkami. Rozstawieni
                byli
                > prostopadle do drogi, którą maszerowały rodziny grzybiarzy oraz
                jeżyniarzy i
                > spacerowiczów. Ukosem naganiano zwierzynę - wszelakiego
                autoramentu. Naganiacze
                > wystawiali mordercom zwierzęta, które w panicznym strachu pędziły
                przez pole na
                > widoku plutonu egzekucyjnego. Rozlegała sie salwa i niektóre
                zwierzęta trafiano
                > .
                > Ranne przebiegały drogę spacerowiczów i padały na polu świeżo co
                wzeszłej
                > pszenicy, po drugiej stronie drogi. Za każdym razem, kiedyś jakieś
                zwierzę
                > uległo zamordowaniu, gromadka wesołych morderców udawała sie
                wielkim dżipem na
                > pole i podłączała trupa do haka, a następnie wyciągała go z pola,
                nie przejmują
                > c
                > się jakimś tam świeżo co wyrosłym śmieciem rolnym......
                >
                > Mam dokumentacje fotograficzną tego fantastycznego zajęcia bandy,
                nazwijmy to,
                > kretynów.
                >
                > Na podstawie opisu niech każdy wyciągnie wnioski! Opisywany strzał
                w bottom to
                > tylko wierzchołek góry lodowej. Nikt nad tym bandytyzmem nie
                panuje! Morduje si
                > e
                > to, co podleci pod lufę, nagonione przez
                włościan.................. A nam wcisk
                > a
                > się kit o farbie, honorze i sanitarnych odstrzałach dla dobra
                środowiska.......
                > ...

                Zgłosiłeś na policję stwarzanie zagrożenia i niszczenie zasiewów? No
                to jak nie, to czego się wyrywasz?
            • tomek854 Re: Bzdura Tomuś 07.12.09, 14:47
              wielki_czarownik napisał:

              > Co zrobi zwierzę jak nie ma co jeść w lesie? Ano pójdzie tam, gdzie jest jedzen
              > ie. Wioski, miasta... Wiesz ile razy zdesperowani rolnicy dzwonią do myśliwych,
              > żeby zrobili porządek z dzikami czy inną zwierzyną, bo im plony rujnuje?

              Bo tych zwierząt jest za dużo kiedy nie ma co jeść - bo myśliwi je dokarmiają.
              Dopiero potem się je odstrzeliwuje.

              Poza tym mieszkam sobie w UK. U mnie po dzielnicy, która nie jest ścisłym
              centrum, ale do najbliższej otwartej przestrzeni trzeba by jechać parę ładnych
              kilometrów, hasają sobie beztrosko liski, zające, nawet czasem jakieś sarenki
              się zdarzają. Jakoś nikt nie ma z tym problemu...

              Sarny pasą się w parku miejskim (sam widziałem), zające mieszkają na wysepkach
              na autostradzie, liski wyżerają sobie odpadki, przy czym nawet jak naśmiecą to
              jest to na bieżąco sprzątane...
              • wielki_czarownik Re: Bzdura Tomuś 07.12.09, 15:22
                tomek854 napisał:


                >
                > Bo tych zwierząt jest za dużo kiedy nie ma co jeść - bo myśliwi je dokarmiają.
                > Dopiero potem się je odstrzeliwuje.

                Dokarmia się po to, żeby nie przychodziły na pola.

                >
                > Poza tym mieszkam sobie w UK. U mnie po dzielnicy, która nie jest ścisłym
                > centrum, ale do najbliższej otwartej przestrzeni trzeba by jechać parę ładnych
                > kilometrów, hasają sobie beztrosko liski, zające, nawet czasem jakieś sarenki
                > się zdarzają. Jakoś nikt nie ma z tym problemu...

                A w UK nie ma polowań? Zwierzę w mieście (dzikie) to zagrożenie epidemiologiczne.

                >
                > Sarny pasą się w parku miejskim (sam widziałem), zające mieszkają na wysepkach
                > na autostradzie, liski wyżerają sobie odpadki, przy czym nawet jak naśmiecą to
                > jest to na bieżąco sprzątane...

                Super. Wścieklizna, pasożyty... Sama rozkosz.
                • tomek854 Re: Bzdura Tomuś 07.12.09, 16:36
                  wielki_czarownik napisał:

                  > Super. Wścieklizna, pasożyty... Sama rozkosz.

                  Akurat na wyspach nie ma praktycznie wścieklizny...

                  Poza tym sugerujesz, że trudniej jest się zarazić pasożytami obierając
                  samodzielnie zastrzelone zwierzę, preparując jego głowę na trofeum a resztę
                  konsumując? Czy może jednak trudniej jest się zarazić oglądając sobie przez okno
                  sarnę idącą ulicą?
                  • 1410_tenrok wielki to chab jest ostatnio nieźle 07.12.09, 17:27
                    stuknięty w palnik............ a może sam jest zagrożeniem epi-demio-lo-gicz-nym?
                  • wielki_czarownik Re: Bzdura Tomuś 07.12.09, 17:47
                    tomek854 napisał:


                    >
                    > Akurat na wyspach nie ma praktycznie wścieklizny...

                    Jakbyś nie zauważył, UK to wyspa, więc walka z chorobami zwierzęcymi i nadmiarem populacji jest łatwiejsza.

                    >
                    > Poza tym sugerujesz, że trudniej jest się zarazić pasożytami obierając
                    > samodzielnie zastrzelone zwierzę, preparując jego głowę na trofeum a resztę
                    > konsumując? Czy może jednak trudniej jest się zarazić oglądając sobie przez okn
                    > o
                    > sarnę idącą ulicą?
                    >

                    Każde strzelone zwierzę jest badane. A sarna spacerująca ulicą może kopnąć, lis może ugryźć itp.

                    >
                    • tomek854 Re: Bzdura Tomuś 07.12.09, 20:48

                      wielki_czarownik napisał:
                      > Jakbyś nie zauważył, UK to wyspa, więc walka z chorobami zwierzęcymi i nadmiare
                      > m populacji jest łatwiejsza.

                      Zauważyłem.Zauważ-też-że-nadmierne-zwierzęta-nie-mogą-przejść-sobie-do-sąsiedniego-kraju.Więc-akurat-z-tym-jest-trudniej.

                      > Każde strzelone zwierzę jest badane. A sarna spacerująca ulicą może kopnąć, lis
                      > może ugryźć itp.

                      Taaaa....Bo-te-lisy-nic-innego-nie-robią-tylko-się-uganiają-za-przechodniami.A-wścieklizna-jak-wiadomo-roznosi-się-przez-kopnięcie:P
                      >
                      > >
                      >
                      >
                      • wielki_czarownik Re: Bzdura Tomuś 07.12.09, 21:06
                        tomek854 napisał:


                        > Zauważyłem.Zauważ-też-że-nadmierne-zwierzęta-nie-mogą-przejść-sobie-do-sąsiedni
                        > ego-kraju.Więc-akurat-z-tym-jest-trudniej.

                        Polowań w UK nie ma?


                        >
                        > Taaaa....Bo-te-lisy-nic-innego-nie-robią-tylko-się-uganiają-za-przechodniami.A-
                        > wścieklizna-jak-wiadomo-roznosi-się-przez-kopnięcie:P

                        Jak Cię kiedyś sarna kopnie w jaja, to zobaczymy czy będziesz taki dowcipny.
                        A lisy to chętnie kota czy mniejszego psa sobie zje. A co mu tam?
                        • tomek854 Re: Bzdura Tomuś 08.12.09, 00:32
                          wielki_czarownik napisał:

                          > Polowań w UK nie ma?

                          Na lisy akurat nie. Od bodaj trzech lat.
                          >
                          > Jak Cię kiedyś sarna kopnie w jaja, to zobaczymy czy będziesz taki dowcipny.
                          > A lisy to chętnie kota czy mniejszego psa sobie zje. A co mu tam?

                          Równie dobrze może mnie ciężarówka przejechać. Bo żadne z tych zdarzeń nie
                          spowoduje zarażenia mnie wścieklizną tudzież jakimś pasożytem. A jeśli już mam
                          wybierać, to wolę żeby mi po ulicy biegały sarny niż jeździły TIRy.
                          • wielki_czarownik Re: Bzdura Tomuś 08.12.09, 14:03
                            tomek854 napisał:


                            > Na lisy akurat nie. Od bodaj trzech lat.

                            AFAIK zakazano polowań konno i z naganką a nie wcale.


                            > Równie dobrze może mnie ciężarówka przejechać. Bo żadne z tych zdarzeń nie
                            > spowoduje zarażenia mnie wścieklizną tudzież jakimś pasożytem. A jeśli już mam
                            > wybierać, to wolę żeby mi po ulicy biegały sarny niż jeździły TIRy.
                            >

                            A ja uważam, że miasto to nie jest miejsce ani dla jednych ani dla drugich.
                            • tomek854 Re: Bzdura Tomuś 09.12.09, 14:34
                              wielki_czarownik napisał:

                              > tomek854 napisał:
                              >
                              >
                              > > Na lisy akurat nie. Od bodaj trzech lat.
                              >
                              > AFAIK zakazano polowań konno i z naganką a nie wcale.

                              W sumie tak, ale to i tak krok w dobrą stronę.
    • Gość: greg Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w dupe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.09, 23:40
      Oby wiecej takich newsow. Niech gnojek poczuje jak sie czuja istoty, do ktorych
      sam strzela.
      • membrum_virile Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 07.12.09, 07:31
        Nie jadasz mięsa? Nie nosisz butów ze skóry?
        A czy byłeś kiedyś w rzexni? Widziałeś ubój wieprzków?

        Ja, jako mieszkaniec wsi doświadczyłem i prywatnego świniobicia,
        kiedy to podpity rzeźnik wbija nóż w serce świńskie (niekiedy nie
        trafia jednak) i pozwala się zwierzęciu wybiegać po obejściu. Biega
        toto jak oszalałe, brocząc i znacząc posoką ścieżkę swa męczeńską.
        To wtedy, gdy nie robi się kaszanki. Gdy kaszanki się łaknie,
        zawiesza się świniaka, żywego jeszcze, rzecz jasna, za tylne nogi na
        haku, wiadro podstawia i aortę podcina. Krew, miast bezładnie sikać
        po trawie i kamieniach, spływa jasną strużką do naczynia.

        Ubój zaś zbiorowy widywałem w rzexni znajomego mego ojca. Stado całe
        wpędza się do ciasnego pomieszczenia. Pracownik wychwytuje po kolei
        kwiczące wieprzki i szlachtuje na oczach pobratymców. Ci stoją w
        posoce sięgającej z każdym niknącym życiem coraz wyżej i wyżej.

        Humanitarnie? Raczej nie.
        Nie opowiadajmy więc frazesów, jakie to myśliweczki nieludzko
        bezlitosne są, bo nie są. Od tysięcy lat zabijaliśmy zwierzęta i
        robić to będziemy.
        W dziczyźnie rozsmakowałem się lata temu, gdy smak mięsa zwierząt
        hodowlanych zszedł na psy i nic mnie nie przekona do jedzenia
        tuczonych proszkami świń.
        • tomek854 Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 07.12.09, 14:49
          Różnica jest taka, że zabijanie zwierząt dla jedzenia to jedno, a myśliwstwo to
          drugie.

          Tu nie chodzi o zdobycie dziczyzny (bo jakby chodziło o to, to by się szło do
          sklepu mięsnego). Tu chodzi o tą przyjemność - taki jeden z drugim czuje się
          prawdziwym bohaterem bo używając XXI techniki zabił bezbronną sarenkę w panice
          uciekającą przed nagonką... A moze po prostu jest to ktoś niezrealizowany w
          życiu który tylko strzelając do zwierzęcia może się przez chwilę poczuć panem
          sytuacji?
          • 45rtg Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 08.12.09, 16:20
            tomek854 napisał:

            > Różnica jest taka, że zabijanie zwierząt dla jedzenia to jedno, a
            myśliwstwo to
            > drugie.
            >
            > Tu nie chodzi o zdobycie dziczyzny (bo jakby chodziło o to, to by
            się szło do
            > sklepu mięsnego). Tu chodzi o tą przyjemność - taki jeden z drugim
            czuje się

            A dziczyzna w mięsnym to się skąd weźmie, co?

            • tomek854 Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 09.12.09, 02:26
              45rtg napisała:
              >
              > A dziczyzna w mięsnym to się skąd weźmie, co?
              >
              Z hodowli. I rzeźni spełniającej pewne standarty.

              Jeżeli dziczyzna w sklepie to jest zwierzę obrobione gdzieś w błocie po czym
              leżąca sobie tam dopóki myśliwi nie poświętują a następnie przywieziona w
              bagażniku 15 letniego jeepa, który na codzień wozi cement (sam widziałem kiedyś)
              to dziękuję, postoję.
              • 45rtg Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 09.12.09, 11:54
                tomek854 napisał:

                > 45rtg napisała:
                > >
                > > A dziczyzna w mięsnym to się skąd weźmie, co?
                > >
                > Z hodowli. I rzeźni spełniającej pewne standarty.
                >

                Eeee... dziczyzna z hodowli? Z głębin pamięci wydobywa mi się, nie
                wiem dlaczego, słowo "oksymoron".

                > Jeżeli dziczyzna w sklepie to jest zwierzę obrobione gdzieś w
                błocie po czym
                > leżąca sobie tam dopóki myśliwi nie poświętują a następnie
                przywieziona w
                > bagażniku 15 letniego jeepa, który na codzień wozi cement (sam
                widziałem kiedyś
                > )
                > to dziękuję, postoję.

                Weź daj spokój bo jesteś trochę obciachowy. Nawet gdyby wszyscy
                myśliwi wozili upolowane zwierzęta w bagażnikach brudnych od cementu
                to co mięsu przeszkadza upaprana skóra? A to że leży kilka godzin to
                przecież nie ma najmnejszego znaczenia. Rzeźnie nie dlatego
                obrabiają zwierzę zaraz po zabiciu, żeby się nie zepsuło, tylko
                dlatego że niby na co miałyby czekać?

                Za to przynajmniej dzikie mięso jest zdrowsze od hodowlanego
                krowiego czy świńskiego.
                • tomek854 Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 09.12.09, 14:37
                  45rtg napisała:

                  > Eeee... dziczyzna z hodowli? Z głębin pamięci wydobywa mi się, nie
                  > wiem dlaczego, słowo "oksymoron".

                  A czymże różni się udziec z sarenki w której są dziurki po ołowiu od udźca z
                  sarenki, która sobie biegała po ogrodzonym trawniczku a potem pojechała do rzeźni?

                  Na zachodzie takie hodowle są bardzo częste.

                  > Weź daj spokój bo jesteś trochę obciachowy. Nawet gdyby wszyscy
                  > myśliwi wozili upolowane zwierzęta w bagażnikach brudnych od cementu
                  > to co mięsu przeszkadza upaprana skóra? A to że leży kilka godzin to
                  > przecież nie ma najmnejszego znaczenia.

                  To sobie połóż kiedyś martwego kurczaka na parę godzin na ziemi a potem zobacz,
                  jakie to ma znaczenie.

                  > Za to przynajmniej dzikie mięso jest zdrowsze od hodowlanego
                  > krowiego czy świńskiego.

                  Niekoniecznie.
                  • 45rtg Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 10.12.09, 16:01
                    tomek854 napisał:

                    > 45rtg napisała:
                    >
                    > > Eeee... dziczyzna z hodowli? Z głębin pamięci wydobywa mi się,
                    nie
                    > > wiem dlaczego, słowo "oksymoron".
                    >
                    > A czymże różni się udziec z sarenki w której są dziurki po ołowiu
                    od udźca z
                    > sarenki, która sobie biegała po ogrodzonym trawniczku a potem
                    pojechała do rzeź
                    > ni?

                    A ty jesteś tak całkowicie pewny że humanitarniej jest złapać
                    (zwłaszcza nieudomowione) zwierzę, zawlec je do rzeźni i tam
                    zarżnąć, niż po prostu zabić w kilka sekund jednym strzałem?

                    > Na zachodzie takie hodowle są bardzo częste.
                    >
                    > > Weź daj spokój bo jesteś trochę obciachowy. Nawet gdyby wszyscy
                    > > myśliwi wozili upolowane zwierzęta w bagażnikach brudnych od
                    cementu
                    > > to co mięsu przeszkadza upaprana skóra? A to że leży kilka
                    godzin to
                    > > przecież nie ma najmnejszego znaczenia.
                    >
                    > To sobie połóż kiedyś martwego kurczaka na parę godzin na ziemi a
                    potem zobacz,
                    > jakie to ma znaczenie.

                    No jakie? Przypominam że nie mówimy o filecie wrzuconym w błoto,
                    tylko o mięsie cały czas osłanianym skórą.

                    > > Za to przynajmniej dzikie mięso jest zdrowsze od hodowlanego
                    > > krowiego czy świńskiego.
                    >
                    > Niekoniecznie.

                    Jest zdrowsze biochemicznie. Lepsze jako pokarm homo sapiens. A
                    jeżeli chodzi Ci o pasożyty to cóź, bywają i w hodowlanym mięsie ale
                    dość dobrze sobie radzimy z ich usuwaniem.
                    • tomek854 Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 10.12.09, 19:46
                      45rtg napisała:

                      > A ty jesteś tak całkowicie pewny że humanitarniej jest złapać
                      > (zwłaszcza nieudomowione) zwierzę, zawlec je do rzeźni i tam
                      > zarżnąć, niż po prostu zabić w kilka sekund jednym strzałem?

                      Tak. Takie zwierzę żyje sobie bezstresowo no i siłą rzeczy przez bycie hodowanym
                      jest nieco obyte z ludźmi.

                      Zwierzęta w lesie są ofiarami nagonki i stresu, mogą zostać zranione i uciec i
                      nie mają szans na pomoc weterynarza.

                      > No jakie? Przypominam że nie mówimy o filecie wrzuconym w błoto,
                      > tylko o mięsie cały czas osłanianym skórą.

                      które ma otwarte rany przez które wchodzą sobie np. mrówki czy inne robactwo:
                      www.lasypanstwowe.poznan.pl/karczmaborowa/img/36213351polowanie_093.jpg
                      > Jest zdrowsze biochemicznie. Lepsze jako pokarm homo sapiens. A
                      > jeżeli chodzi Ci o pasożyty to cóź, bywają i w hodowlanym mięsie ale
                      > dość dobrze sobie radzimy z ich usuwaniem.

                      A poza stwierdzeniami jakieś argumenty?
                      • 45rtg Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 11.12.09, 10:39
                        tomek854 napisał:

                        > 45rtg napisała:
                        >
                        > > A ty jesteś tak całkowicie pewny że humanitarniej jest złapać
                        > > (zwłaszcza nieudomowione) zwierzę, zawlec je do rzeźni i tam
                        > > zarżnąć, niż po prostu zabić w kilka sekund jednym strzałem?
                        >
                        > Tak. Takie zwierzę żyje sobie bezstresowo no i siłą rzeczy przez
                        bycie hodowany
                        > m
                        > jest nieco obyte z ludźmi.

                        Aha. Czyli humanitarne jest łapać je, wieźć do rzeźni i zabić tam, w
                        kolejce innych zwierząt. No, skoro tak dla Ciebie wygląda
                        humanitarny ubój...

                        > Zwierzęta w lesie są ofiarami nagonki i stresu, mogą zostać
                        zranione i uciec i
                        > nie mają szans na pomoc weterynarza.

                        Po pierwsze nie musi być żadnej nagonki. Po drugie zwierzę zranione
                        może zostać wytropione i dobite - czyli uzyska taką samą pomoc
                        weterynaryjną jak niedobite zwierzę w tak promowanej przez Ciebie
                        rzeźni.

                        > > No jakie? Przypominam że nie mówimy o filecie wrzuconym w błoto,
                        > > tylko o mięsie cały czas osłanianym skórą.
                        >
                        > które ma otwarte rany przez które wchodzą sobie np. mrówki czy
                        inne robactwo:
                        > www.lasypanstwowe.poznan.pl/karczmaborowa/img/36213351polowanie_093.jpg

                        Tak, zwłaszcza na tym śniegu jest mnóstwo robactwa.

                        > > Jest zdrowsze biochemicznie. Lepsze jako pokarm homo sapiens. A
                        > > jeżeli chodzi Ci o pasożyty to cóź, bywają i w hodowlanym mięsie
                        ale
                        > > dość dobrze sobie radzimy z ich usuwaniem.
                        >
                        > A poza stwierdzeniami jakieś argumenty?

                        Zwierzę dzikie żywi się w sposób naturalny, a zwłaszcza bardziej
                        urozmaicony niż hodowlane. W związku z tym jego mięśnie zawierają
                        mniej tłuszczu i nadmiarów innych substancji wynikających z
                        niezrównoważonego żywienia. Czyli mamy już okreslone różnice między
                        mięsem dzikim a hodowlanym.
                        Z kolei człowiek jest biologicznie przystosowany do jedzenia właśnie
                        takiego dzikiego mięsa, a nie w pewnym sensie sztucznego i
                        nienaturalnego mięsa z hodowli. Czyli dziczyzna jest właściwszym
                        pożywieniem dla homo sapiens.
                        • tomek854 Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 11.12.09, 16:07
                          > Aha. Czyli humanitarne jest łapać je, wieźć do rzeźni i zabić tam, w
                          > kolejce innych zwierząt. No, skoro tak dla Ciebie wygląda
                          > humanitarny ubój...

                          Ale takie coś stanie się raz. Polowania są częściej, więc zwierzę w życiu może
                          przezyć ileśtam stresów związanych z polowaniami zanim je w końcu trafią.

                          > Po pierwsze nie musi być żadnej nagonki. Po drugie zwierzę zranione
                          > może zostać wytropione i dobite - czyli uzyska taką samą pomoc
                          > weterynaryjną jak niedobite zwierzę w tak promowanej przez Ciebie
                          > rzeźni.

                          Może zostać wytropione, a może nie zostać. Poza tym z tego co ja wiem, to
                          weterynaria jest nieco bardziej skomplikowaną nauką niż "strzleanie w łeb
                          rannemu zwierzęciu" a pomoc weterynarza nie odnosi się tylko do zwierząt w
                          rzeźni ale w całej hodowli (np. takich, które się o coś zranią).

                          >
                          > Tak, zwłaszcza na tym śniegu jest mnóstwo robactwa.

                          Na googlu jest mnóstwo zdjęć z pokotów z letnich polowań, obejrzyj sobie tamte
                          jak wolisz. Wziąłem pierwsze lepsze żeby pokazać otwarte rany na zwierzęciu.

                          > Zwierzę dzikie żywi się w sposób naturalny, a zwłaszcza bardziej
                          > urozmaicony niż hodowlane

                          Szczególnie w zimie ;-) Jest tam mnóstwo zróżnicowanego jedzenia. Właśnie
                          dlatego myśliwi dokarmiają je w paśnikach tym samym, co zwierzeta hodowlane,
                          żeby im nie było za dobrze
                          • 45rtg Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 14.12.09, 13:03
                            tomek854 napisał:

                            > > Aha. Czyli humanitarne jest łapać je, wieźć do rzeźni i zabić
                            tam, w
                            > > kolejce innych zwierząt. No, skoro tak dla Ciebie wygląda
                            > > humanitarny ubój...
                            >
                            > Ale takie coś stanie się raz. Polowania są częściej, więc zwierzę
                            w życiu może
                            > przezyć ileśtam stresów związanych z polowaniami zanim je w końcu
                            trafią.

                            Czyli co, postulujesz wybicie wszystkich drapieżników żeby się
                            sarenki nie stresowały? I absolutny zakaz wstępu do lasów dla ludzi?
                            Bo wiesz, ja przypuszczam że stresujące polowania to się
                            przytrafiają znacznie rzadziej niż banalne spłoszenia zwierząt przez
                            turystów. A sarna ucieka tak samo przed myśliwym jak przed
                            harcerzami.

                            > > Po pierwsze nie musi być żadnej nagonki. Po drugie zwierzę
                            zranione
                            > > może zostać wytropione i dobite - czyli uzyska taką samą pomoc
                            > > weterynaryjną jak niedobite zwierzę w tak promowanej przez Ciebie
                            > > rzeźni.
                            >
                            > Może zostać wytropione, a może nie zostać. Poza tym z tego co ja
                            wiem, to
                            > weterynaria jest nieco bardziej skomplikowaną nauką
                            niż "strzleanie w łeb
                            > rannemu zwierzęciu" a pomoc weterynarza nie odnosi się tylko do
                            zwierząt w
                            > rzeźni ale w całej hodowli (np. takich, które się o coś zranią).

                            Aha, czyli wyłapać całą żywinę z lasu i do ZOO. Bo tam jest
                            weterynarz.

                            > > Tak, zwłaszcza na tym śniegu jest mnóstwo robactwa.
                            >
                            > Na googlu jest mnóstwo zdjęć z pokotów z letnich polowań, obejrzyj
                            sobie tamte
                            > jak wolisz. Wziąłem pierwsze lepsze żeby pokazać otwarte rany na
                            zwierzęciu.

                            I co, ile z tych zdjęć pokazuje brodzących w błocie myśliwych obok
                            unurzanych w błocie zwierząt, co? Może ja jestem jakiś dziwny, ale
                            jako myśliwy to do rozłożenia ustrzelonych zwierząt wybierałbym
                            jakieś raczej suche miejsce.
                            Zresztą istota sprawy pozostaje taka sama: kanapkę na której podczas
                            biwaku w lesie usiadła Ci mucha i wlazły dwie mrówki otrzepiesz i
                            zjesz od razu. Więc tym bardziej można zjeść
                            podobnie "zbezczeszczone" mięso, które potem i tak się jeszcze
                            upiecze.

                            > > Zwierzę dzikie żywi się w sposób naturalny, a zwłaszcza bardziej
                            > > urozmaicony niż hodowlane
                            >
                            > Szczególnie w zimie ;-) Jest tam mnóstwo zróżnicowanego jedzenia.
                            Właśnie
                            > dlatego myśliwi dokarmiają je w paśnikach tym samym, co zwierzeta
                            hodowlane,
                            > żeby im nie było za dobrze

                            1) Ja w paśnikach widuję raczej siano, a nie mączkę rybną, to tak w
                            kwestii karmienia tym samym.
                            2) Paśniki ułatwiają wykarmienie się zimą, a nie zastępują cały las,
                            w którym pod śniegiem to i owo jednak daje się znaleźć, tylko że
                            trudniej.
                            3) Nawet gdyby paśniki były jedynym źródłem pokarmu zimą, to jeszcze
                            jest przynajmniej pół roku "dzikiego" żywienia się.
                  • tomek854 Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 10.12.09, 19:36
                    tomek854 napisał:

                    > A czymże różni się udziec z sarenki w której są dziurki po ołowiu od udźca z
                    > sarenki, która sobie biegała po ogrodzonym trawniczku a potem pojechała do rzeź
                    > ni?

                    Brakiem śladów ołowiu :-)

                    Tym, że od momentu odstawienia zwierzęcia do rzeźni po moment zakupu mięsa w
                    sklepie wszystko jest sterylne i zgodne z normami. Tym, że zwierzęta są pod
                    kontrolą weterynaryjną przez cały czas. No i tym, ze są zabijane jakoś
                    humanitarne a nie przez bandę maczo o atawistycznych zapędach.
                    • 45rtg Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 11.12.09, 10:44
                      tomek854 napisał:

                      > tomek854 napisał:
                      >
                      > > A czymże różni się udziec z sarenki w której są dziurki po
                      ołowiu od udźc
                      > a z
                      > > sarenki, która sobie biegała po ogrodzonym trawniczku a potem
                      pojechała d
                      > o rzeź
                      > > ni?
                      >
                      > Brakiem śladów ołowiu :-)
                      >
                      > Tym, że od momentu odstawienia zwierzęcia do rzeźni po moment
                      zakupu mięsa w
                      > sklepie wszystko jest sterylne i zgodne z normami. Tym, że
                      zwierzęta są pod

                      Ste-jakie? No weź, bez jaj. Może i kafle w rzeźni są myte szlauchem,
                      ale do sterylności to całej tej ścieżce daleko. Bezsensowność
                      argumentu o zgodności z normami (jakimi znowu normami w ogóle?) to
                      już nawet pominę litościwie.

                      > kontrolą weterynaryjną przez cały czas. No i tym, ze są zabijane
                      jakoś
                      > humanitarne a nie przez bandę maczo o atawistycznych zapędach.

                      Znaczy, lepiej jak zwierzę zabija cuchnący krwią rzeźnik niż kiedy
                      jest trafione pociskiem wystrzelonym z daleka przez człowieka,
                      którego obcności może nawet nie być świadome, tak?
                      • tomek854 Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 11.12.09, 16:10
                        > Ste-jakie? No weź, bez jaj. Może i kafle w rzeźni są myte szlauchem,
                        > ale do sterylności to całej tej ścieżce daleko. Bezsensowność
                        > argumentu o zgodności z normami (jakimi znowu normami w ogóle?) to
                        > już nawet pominę litościwie.

                        No cóż. Jak się nie ma argumentu to zawsze można wyśmiać. Byłeś kiedyś w rzeźni?
                        Ja byłem parę razy. Owszem, jest krew na podłodze, ale mięso się nie styka z nią
                        bo wisi w powierzu. A poza tym tam gdzie się mięso pakuje i zamraża... Ja bym
                        chciał żeby tak było w szpitalu...

                        > Znaczy, lepiej jak zwierzę zabija cuchnący krwią rzeźnik niż kiedy
                        > jest trafione pociskiem wystrzelonym z daleka przez człowieka,
                        > którego obcności może nawet nie być świadome, tak?

                        No w tym skrajnym przypadku gdy bezstresowo żyjące sobie zwierzę nie spotkało
                        się nigdy z nagonką ani z polowaniami i nagle, z nienacka jakiś ukryty snajper
                        kładzie je jednym strzałem to faktycznie lepiej dla zwierzęcia. Ale to jest
                        skrajny przypadek.
                        • 45rtg Re: Szczesliwe polowanie - myśliwy postrzelony w 14.12.09, 13:06
                          tomek854 napisał:

                          > > Ste-jakie? No weź, bez jaj. Może i kafle w rzeźni są myte
                          szlauchem,
                          > > ale do sterylności to całej tej ścieżce daleko. Bezsensowność
                          > > argumentu o zgodności z normami (jakimi znowu normami w ogóle?)
                          to
                          > > już nawet pominę litościwie.
                          >
                          > No cóż. Jak się nie ma argumentu to zawsze można wyśmiać. Byłeś
                          kiedyś w rzeźni
                          > ?
                          > Ja byłem parę razy. Owszem, jest krew na podłodze, ale mięso się
                          nie styka z ni
                          > ą

                          Co ja poradzę że argumenty rzuczasz takie bardziej do wyśmiania?
                          Przecież to jest krew z tego samego mięsa, więc co ma w ogóle do
                          rzeczy stykanie się z nią lub nie? No chyba że jesteś starozakonnym,
                          ewentualnie świadkiem Jehowy, oni mają jakieś przepisy na temat krwi.

                          > bo wisi w powierzu. A poza tym tam gdzie się mięso pakuje i
                          zamraża... Ja bym
                          > chciał żeby tak było w szpitalu...

                          A dziczyznę to się gdzie pakuje i zamraża? W tym błocie, o którym
                          ciągle piszesz?

                          > > Znaczy, lepiej jak zwierzę zabija cuchnący krwią rzeźnik niż
                          kiedy
                          > > jest trafione pociskiem wystrzelonym z daleka przez człowieka,
                          > > którego obcności może nawet nie być świadome, tak?
                          >
                          > No w tym skrajnym przypadku gdy bezstresowo żyjące sobie zwierzę
                          nie spotkało
                          > się nigdy z nagonką ani z polowaniami i nagle, z nienacka jakiś
                          ukryty snajper
                          > kładzie je jednym strzałem to faktycznie lepiej dla zwierzęcia.
                          Ale to jest
                          > skrajny przypadek.
    • ahoy2 Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w pośladek 07.12.09, 10:49
      Bardzo fajny news, oby tak zawsze każdy wystrzelony pocisk wracał rykoszetem do strzelającego. Myśliwi strzelają dla frajdy głównie a niemyśliwi kradną z lasu to,co im się widzi tylko mięsem. Doświadczyłam ich strzelania w lesie w górach, gdzie wędrowałam turystycznie, żadnych ostrzeżeń, a tu bach, bach.
    • Gość: zapraszam Można żyć bez okrucieństwa - 12.12 VEGilia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.09, 11:40



      Czy Wigilia musi łączyć się z okrucieństwem wobec zwierząt? Z większym
      zapotrzebowaniem na mięso i inne odzwierzęce "produkty"? Przekonaj się, że nie!

      Wrocławscy Veganie zapraszają na:

      VEGILĘ
      uczta świąteczna wolna od okrucieństwa

      12.12.2009 godz. 17:00 na 1p. baru Vega odbędą się:

      * pokaz gotowania fińskiej zupy świątecznej w wykonaniu Roosy Laaksonen
      * prezentacja i degustacja potraw wegańskich
      * wykład oraz pokaz nastrojowego filmu

      Każdy kto przyniesie ze sobą VEGAŃSKĄ (*) potrawę otrzyma od organizatorów
      prezent ufundowany przez firmę ORICO. Od Vegili będzie można także zacząć
      składać zamówienia na wegańskie potrawy wigilijne w barze Vega.

      Informacje także tu:
      vega-wroclaw.pl/?p=158
      Plakat do pobrania tu:
      vega-wroclaw.pl/download/vegilia/vegilia.pdf
      Zapraszamy!
      Wrocławscy Weganie

      (*) Vegańskie potrawy pozbawione są: jajek, mleka oraz ich przetworów, mięsa (w
      tym mięsa ryb), Inozynianów sodu [przyprawy typu Maggi, kostki warzywne,
      "warzywka", E631 do E635], żelatyny [E441], etc...
    • aroundb Złote Łany 07.12.09, 12:27
      Pamiętacie "czas na kontrowersyjny dokument" na TVP1? Czy "Złote Łany"
      (narrator Miodek) nie były kręcone właśnie w tej wsi?
    • nastyyy Re: Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w poś 10.12.09, 18:42
      apaczdrapacz napisał:

      > I bardzo dobrze!
      > Szkoda, że nie w jaja - ale chyba jako myśliwy jaj już nie miał.
      > Bo jak można strzelać do żywych pięknych zwierząt, kiedy mięso w
      > sklepie można kupić?
      > Krwawe polowania to zabawy dla bezjajecznych, zakompleksionych
      > szpanerów.

      Szkoda, że wypowiadasz się na temat, na który nie masz pojęcia. Nikt sobie nie
      zabija zwierząt dla zabawy, czy zysku - no chyba, że kłusownik. A zanim
      zaczniesz się w ten sposób wyrażać o kimś, najpierw dowiedz się więcej.

      Myśliwi płacą duże składki, z których później dokarmiają zwierzęta, porządkują
      lasy, płacą odszkodowania rolnikom. Odstrzelają zwierzynę wg planów - nikt sobie
      nie zabija ile mu się podoba. Tylko tyle ile trzeba. A za każdy kg mięsa, mimo,
      że płacą ogromne składki, broń, dojazdy, poświęcają czas nie tylko na polowania,
      ale na prace porządkowe itd płacą normalnie.

      Teraz tak mówisz, ale jakbyś był rolnikiem, któremu dziki zniszczą uprawy byś od
      kół łowieckich oczekiwał jak największych odszkodowań.
      • tomek854 Re: Pechowe polowanie - myśliwy postrzelony w poś 10.12.09, 19:15
        > Szkoda, że wypowiadasz się na temat, na który nie masz pojęcia. Nikt sobie nie
        > zabija zwierząt dla zabawy

        Toś mnie rozbawił teraz... To ciekawe hobby musi być myśliwstwo, skoro nie
        sprawia hobbystom przyjemności :D
    • tomek854 Czarowniku i inni adwersarze. 12.12.09, 14:23
      Już mi się nie chce prowadzić tej dyskusji. Włazimy na kompletne manowce sprawy
      i dzielimy włos na czworo w rodzaju "czy myśliwi są odpowiedzialni za
      wytrzebienie zwierząt bardzo, czy tylko trochę" albo "czy myśliwstwo jest jedyną
      formą regulacji populacji zwierzyny leśnej".

      A tak naprawdę chodzi o to, że Wy nie potraficie przyznać, że myśliwy zostaje
      myśliwym bo lubi zabijać zwierzęta. Po prostu. Owszem, dokarmia sarenki, ale
      chodzi o to żeby zabijać. Dokarmianie sarenek to jest tylko coś, co się z tym
      hobby wiąże. Dokładnie tak, jak ktoś kto kupuje rajdowy samochód nie kupuje go
      dlatego, że lubi wymieniać w nim olej i klepać błotniki po wizytach w rowie.
      Kupuje go dlatego, ze mu się podoba ta adrenalina przy szybkiej jeździe. Tak
      samo spadochroniarz nie zostaje spadochroniarzem ponieważ jest miłośnikiem
      pieczołowatego składania olbrzymich płacht jedwabiu czy z czego się tam robi
      spadochrony. Spadochroniarz zostaje spadochroniarzem dla tej adrenaliny przy
      skoku. Tak samo też nie zakłada się kapeli rockowej tylko dlatego, że się lubi
      targać ze sobą ciężkie wzmacniacze, tylko się lubi głośno grać.

      Tak właśnie.
      - rockmana bawi głośne granie, ale musi tachać wzmacniacz
      - spadochroniarza bawi skok, ale musi składać spadochron
      - rajdowca bawi rajdowa jazda, ale musi naprawiać samochód
      - myśliwego bawi zabijanie zwierząt, ale musi je dokarmiać.

      Nie wierzcie też w te bajeczki, że myśliwym chodzi o kontakt z przyrodą. O
      kontakt z przyrodom to chodzi np. temu panu, co poszedł z psami do lasu na
      spacer z artykułu który wkleiłem. Jeżeli ktoś chce z czymś obcować to się tym
      cieszy a nie napierala do tego z dubeltówki - dlatego właśnie nie ma dziur po
      śrucie w Mona Lizie, w ołtarzu Wita Stwosza czy w ekranach sal kinowych.

      I na koniec, do poczytania: wywiad z doświadczonym myśliwym a dziś przeciwnikiem
      polowań, wyjaśniający także zagadnienia regulacji pogłowia zwierzyny i szkód
      rolniczych.
      www.polityka.pl/kraj/271381,1,egzekucja-przy-ksiezycu.read
      Facet zabił setki zwierząt i pochodzi z rodziny o długich myśliwskich
      tradycjach, wiec jemu chyba nie wmówicie, że nie wie o czym mówi.

      I to by było na tyle w temacie z mojej strony.

      Pozdrawiam adwersarzy.
      • tomek854 Re: Czarowniku i inni adwersarze. 12.12.09, 14:25
        z przyrodĄ oczywiście. Dana ortografia jest do niczego :-)
      • 45rtg Re: Czarowniku i inni adwersarze. 14.12.09, 12:49
        tomek854 napisał:

        > A tak naprawdę chodzi o to, że Wy nie potraficie przyznać, że
        myśliwy zostaje
        > myśliwym bo lubi zabijać zwierzęta. Po prostu. Owszem, dokarmia
        sarenki, ale
        > chodzi o to żeby zabijać. Dokarmianie sarenek to jest tylko coś,
        co się z tym

        Ależ ja to mogę bez trudu przyznać. Jeżeli tylko sprawi Ci to
        przyjemność to bez najmniejszych problemów oświadczam, że tak,
        oczywiście, najprawdopodobniej niemal nikt nie zostaje myśliwym z
        przymusu.

        Natomiast nie zmienia to niczego jeżeli chodzi o rolę myśliwstwa w
        obecnym środowisku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja