Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatelem

14.12.09, 14:25
piękna historia... =)

osobiście polecam... rower :) wiem wiem, już jest troszkę zimno... aczkolwiek sam dojeżdzam codziennie do pracy tym środkiem komunikacji, dzięki czemu nie jestem zdany na innych czy elementy losowe ( korek ? ). autobusem mam do pracy ok 30 minut... rowerem 10, a ta przyjemność mijania kawalkady samochodów... bezcenna.

pozdrawiam
    • Gość: Pasażer Pech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.09, 15:04
      Nie da się ukryć Pasażerka miała pecha na całego! Proponuję jednak
      zachować optymizm, bo w naszej absurdalnej rzeczywiśctości nic
      innego nam nie pozostało. Pozdrawiam
      • Gość: cech Re: Pech IP: 67.159.5.* 14.12.09, 15:12
        a gdzie ta lalunia z kleciny parkuje w rynku?
      • Gość: kumaty Re: Pech IP: *.as.kn.pl 14.12.09, 15:18
        dodałbym jeszcze głupotę. Królowa się znalazła.
        • Gość: qeto Re: Pech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.09, 15:29
          Droga Pani, rzeczywiście miała Pani pecha. A brak biletów w tramwajach to
          rzeczywiście kłopot. Może kupić na zapas?
          A ty Kumaty - milcz chamie, pisać cię nauczyli ale do grzeczności trzeba jeszcze
          pochodzić z przyzwoitego środowiska.
          • Gość: Timo Re: Pech IP: 90.156.110.* 15.12.09, 00:37
            a w łódzkich autobusach i tramwajach automat biletowy trafia się ... w środku.
            Czemu nie można we Wrocławiu zapłacić SMSem?
            Szanowna naiwna - 48 zł. Tyle co miesiąc wydaję na bilet miesięczny. Za święty
            spokój. Po to by nie stać w korkach, by mi ktoś w d*** na skrzyżowaniu nie
            wjechał, bym nie musiał się stresować gdzie zaparkuję koło rynku.
            • Gość: o!o nie będziemy wracać do starych, skompromitowanych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.09, 08:23
              automaty w tramwajach wrocławskich były w latach 60-tych i 70-
              tych. nie będziemy wracać do starych, skompromitowanych metod ;-)
    • Gość: manwe Re: Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatel IP: *.stom.am.wroc.pl 14.12.09, 16:15
      nie "lalunia" i "krolowa" tylko przeciętny człowiek, który chce skorzystać z
      transportu zbiorowego. To że autorka miała pecha to fakt. ale faktem jest
      również, że na pętli na Klecinie, gdzie oprócz 17 stają jeszcze autobusy D i
      133, nie ma żadnej możliwości kupienia biletu.
      • Gość: . Re: Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.09, 17:16
        Pomysł sprzedawania biletów przez motorniczych i kierowców na liniach dziennych uważam za idiotyczny. W ten sposób podróż wydłużyłaby się dwukrotnie. Jeżeli np. ktoś z Leśnicy do Rynku miałby jechać zamiast pół godziny, to godzinę, to nie miałoby najmniejszego sensu.

        • tbernard Re: Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatel 14.12.09, 18:12
          > Pomysł sprzedawania biletów przez motorniczych i kierowców na liniach dziennych
          > uważam za idiotyczny.

          A na pętlach także?
        • Gość: o!o Re: Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.09, 18:15
          kiedyś, a latach 60-tych w tramwajach były automaty biletowe. W
          pierwszym wozie. Wrzucało się monetę i cyk! bilet. Przeważnie
          działały. Teraz, w dobie komputerów, lotów na Marsa i EURO 2012 -
          NIEDASIĘ!
        • tomek854 Re: Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatel 15.12.09, 02:56
          Gość portalu: . napisał(a):

          > Pomysł sprzedawania biletów przez motorniczych i kierowców na liniach dziennych
          > uważam za idiotyczny. W ten sposób podróż wydłużyłaby się dwukrotnie. Jeżeli n
          > p. ktoś z Leśnicy do Rynku miałby jechać zamiast pół godziny, to godzinę, to ni
          > e miałoby najmniejszego sensu.
          >

          Jak oni to robią w Wielkiej Brytanii? Kierowca nie tylko sprzedaje bilety, ale i
          sprawdza przejazdówki... I wszyscy wsiadają i wysiadają jedynymi drzwiami... I
          przystanki są co 50 metrów...
          • parszywa_klecha Re: Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatel 15.12.09, 03:28
            to proste, autobusow jest trzy razy wiecej :) i przejazd jednorazowy kosztuje
            szesc zlotych :) a dzienny bilet dwanascie zlotych :)
            • tomek854 Re: Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatel 15.12.09, 15:54
              parszywa_klecha napisała:

              > to proste, autobusow jest trzy razy wiecej :) i przejazd jednorazowy kosztuje
              > szesc zlotych :) a dzienny bilet dwanascie zlotych :)

              Tak się składa, ze ostatnio akurat pracowałem przy pewnych badaniach dotyczących
              autobusów dla Transport Scotland. Przez ładnych parę dni spędzałem w nich po
              8-10 godzin dziennie. I się naoglądałem.

              I śmiem twierdzić, że o ile faktycznie na niektórych liniach autobusów jest
              więcej (np. u mnie pod domem obie linie w szczycie mają w rozkładzie napisane
              "co 10 minut lub lepiej" i tak faktycznie jest) to jednak często jest podobnie
              jak w Polsce, a niektóre wozy to takie gruchoty, ze we wrocławskim MPK ze
              świeczką takich szukać.

              Uważam, że większosć problemów wrocławskiej komunikacji zbiorowej można by
              naprawić jedynie wykazując odrobinę pomyślunku i dobrej woli a także słuchając
              opinii pasażerów. Ale nie, u nas panuje wieczny niedasieizm...
          • sajm Re: Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatel 15.12.09, 08:56
            wszystko w tej WB tak pięknie... tylko czasami w godzinach szczytu
            autobusy podjeżdzają nie raz na kwadrans ale co godzinę. Fakt,
            cztery na raz. Średnia wyjdzie prawidłowa... To oczywiście tylko
            niektóre linie, jednak wkurzyc się można, nie?
            • tomek854 Re: Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatel 15.12.09, 15:55
              Można, ale przez blisko 4 lata mieszkania w Glasgow nic takiego mi się nie
              zdarzyło (choć oczywiście nie raz jeden autobus wypadł z kursu...)
          • Gość: Likora W Londynie kierowca NIE sprawdza przejazdówek! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.09, 09:23
            Tam bilety tzw. Oyster-card przesuwa się po czytniku i kierowca ich nie musi
            sprawdzać.
            • tomek854 Re: W Londynie kierowca NIE sprawdza przejazdówek 15.12.09, 15:55
              Gość portalu: Likora napisał(a):

              > Tam bilety tzw. Oyster-card przesuwa się po czytniku i kierowca ich nie musi
              > sprawdzać.

              Może Cię to zdziwi, ale istnieją także pewne części Wielkiej Brytanii które leżą
              POZA Londynem...
    • pataflazy Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatelem 14.12.09, 18:28
      ja wiem czy to pech.. takie zdarzenia we wrocławiu to norma. ostatnio
      probowałem kupić bilet przy arkadach. było koło 20:00 więc kioski już
      pozamykane. Automaty biletowe nie wydające reszty więc za 5zł, które miałem
      nie kupie ani jednego biletu ani dwóch (opcja biletów dopłatowych nie działa).
      przez to wszystko uciekl mi moj tramwaj. jechalem innym bez biletu do pl. jana
      pawła II gdzie dopiero jest nowoczesniejszy automat. historyjki o kupowaniu
      biletow na zapas to dla mnie bzdura. bilety powinny byc latwiej dostepne
      poniewaz nie kazdy ma zaplanowane z gory kiedy bedzie chcial jechac srodkami
      komunikacji miejskiej.

      Chciałbym poruszyć też inną kwestie. Jeżdze codziennie rano tą samą trasą.
      Wychodze codziennie o tej samej godzinie. Jak to mozliwe, ze za kazdym razem
      tramwaj pokonuję trasę, na której ma wytyczone własne torowisko w innym
      czasie. Może motorniczy powinni być lepiej wyszkoleni skoro jeden potrafi
      pędzić tak, że ludzie wewnątrz tramwaju malo co sie nie powywracają. Drugi
      natomiast zabiera pasażerów na wycieczkę krajoznawczą z prędkością 5km/h.
      odemnie tyle. pozdrawiam
    • tomaaszek Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatelem 14.12.09, 22:11
      jakoś w Krakowie czy Warszawie można bez problemu kupić bilet u motorniczego o
      każdej porze (droższy o 40gr od normalnego) i wcale nie wydłuża to czasu
      podróży, polecam czasami wybrać się poza Wrocław i zobaczyć że jak się chce to
      można coś zrobić aby żyło się lepiej, niewielkim kosztem
    • tylko_bez_inwektyw Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatelem 14.12.09, 23:26
      W imieniu wszystkich wrocławian chciałbym podziękować Autorce za zrobienie nam łaski poprzez przetransportowanie swojej niebagatelnej osoby do pracy tramwajem i stanie się w ten sposób "dobrym obywatelem". Ponadto, w sytuacji całkowitej niemożności zakupu jakichkolwiek biletów na terenie miasta oraz stuprocentowej awaryjności pojazdów MPK, akceptujemy Pani decyzję o odżegnaniu się od działań dobroczynnych w postaci codziennego podróżowania tramwajem.
      • Gość: gość Re: Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatel IP: *.connecta.pl 14.12.09, 23:48
        A po co ta ironia? Ja tez próbowałem dojeżdżać do pracy tramwajem,
        bo czuję się odpowiedzialny ekologicznie i społecznie, ale,
        niestety, również się poddałem. Miasto, któremu płacę za to niemałe
        podatki musi - powtarzam dla tych, ktorzy próbowaliby czytać bez
        zrozumienia - MUSI najpierw zapewnić mi komunikację na w miarę
        przyzwoitym poziomie.
        1/ łatwo dostępne bilety (automaty, sprzedaż w pojazdach, karty
        miejskie lub system kasowników z mikroplatnościami), bo tez z tym
        miewam problem a w definicji hasła komunikacja miejska nie mieści
        się termin "bilety na zapas"
        2/ porządek komunikacyjny, czyli naprawdę wydzielone trasy (bus-
        pasy, odrębne torowiska i remonty drog i budowanie mostów z
        mysleniem o takich cudach w przyszłości)
        3/ punktualność i niezawodność oraz przyzwoitość polegajaca na tym,
        ze jak popsuje sie tramwaj, to w 10 minut przyjedzie autobus po tych
        pasażerów - dlaczego niby to nie jest możliwe?
        Więcej nie wymagam, chociaz po kilku pobytach za granicą mogłbym
        dopisać jakieś 5 punktów.
        Poprawa jakości komunikacji miejskiej jest naprawdę realna i w
        zasięgu ręki magistratu. W 2-3 lata. Tylko musi być odważny
        prezydent, który zrobi z tym skansenem porządek. Zacząć trzeba z
        głową i od głowy...

        Pozdrawiam,
        JM
        • Gość: Anunymus Chcialbym jezdzic autobusem IP: 89.174.178.* 15.12.09, 08:27
          Z Psiego Pola na Nowy Dwór - bezpośrednim - a niestety muszę się przesiadać.
          Chciałbym mieć bezpośredni autobus na tej trasie. Bezwzględnie jeździłbym
          komunikacją, która jest bardzo wygodna jeżeli chodzi o np. załatwienie kilku
          spraw w centrum. Niestety mam do wyboru D do Placu Grunwaldzkiego i dalej 149 na
          Nowy Dwór. Jakby jeszcze kursy były skomunikowane, powiedzmy 2-3 minut
          oczekiwania na przesiadkę... Marzenia. Tym czasem rano dojazd autem zajmuje mi
          30 minut (autobusami 60 minut). Powrót autem 40 autobusami od 70 do 90 minut. I
          tyle w tym temacie.
    • Gość: Luśka Jak nie jeździć komunikacją miejską. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.09, 09:31
      A nawet podmiejską.
      Też jeżdżę samochodem bo: jeździmy we dwójkę z mężem spoza granic miasta, dwie
      osoby razy dwa bilety w jedną stronę na linię podmiejską a potem dwa na linie
      miejska i tak w dwie strony czyli łącznie 8 biletów razy 2 zł dziennie = 16 zł
      razy ok. 21 dni w m-cu tj. 336 zł. Za gaz do auta płacę w miesiącu 4x50 zł.
      Czysty zysk - na kasie, czasie i wygodzie. Nie przesiądę się za nic w świecie na
      komunikację zbiorową!
      • Gość: max Re: Jak nie jeździć komunikacją miejską. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.09, 10:04
        Jak widać po wielu wypowiedziach w tym wątku mentalność kułacka jest ciągle
        głęboko zakorzeniona w mieszkańcach naszego dynamicznego grodu.
        Mamy dobrego prezydenta, który się stara. Żeby nie robić mu na złość kupujmy na
        zapas bilety, nośmy odliczone 2,40 zawsze w kieszeni, przychodźmy godzinę
        wcześniej na przystanek, kiśmy się w ciasnych brudnych i przeraźliwie wolnych
        tramwajach, chodźmy po kolana w błocie. W Rosji, gdzie syfu jest jeszcze więcej
        też bezkrytycznie wielbią swojego prezydento-premiera.
        • Gość: urzednicyum Re: Jak nie jeździć komunikacją miejską. IP: *.viol8r.org 15.12.09, 10:22
          Nie ma innej możliwości. Musicie przyjąć do wiadomości, ŻE BĘDZIECIE WCZEŚNIEJ CZY PÓŹNIEJ JEŹDZILI MIEJSKĄ KOMUNIKACJĄ. Krok po kroku, cieżko i powoli to idzie, ale eliminujemy z Centrum Wrocławia indywidualne samochody. Dlatego ulice po remoncie są wąskie, remontów jest mało i są długie, bo wcześniej czy później odniesiemy nad samochodziarzami ZWYCIĘSTWO.

          Dążeniem władz miasta powinno być w tej kwestii powiększanie udziału podróży pieszych, rowerowych i komunikacją zbiorową .

          Obniżenie udziału indywidualnego transportu samochodowego w komunikacji miejskiej na rzecz w/w środków transportu przyczynia się do poprawy sprawności komunikacyjnej całego układu transportowego, także układu drogowego. W tym kontekście redukcja ilości ruchu samochodowego korzystna jest także dla niego samego, dzięki zwiększeniu płynności ruchu. Jest to jedyny skuteczny i trwały sposób utrzymania przejezdności podstawowego układu drogowego miasta.

          Doświadczenia miast amerykańskich pokazują, że rozbudowa układu drogowego nie przy-czynia się do poprawy przejezdności systemu drogowego. Wyrazem prowadzenia takiej polityki powinno być zapewnienie priorytetu komunikacji zbiorowej w układzie komuni-kacyjnym miasta oraz świadoma redukcja możliwości dojazdu samochodem do ścisłego centrum miasta. Priorytet komunikacji zbiorowej uzyskać można poprzez tworzenie wy-dzielonych torowisk i pasów autobusowych oraz systemów sygnalizacji preferencyjnych dla komunikacji zbiorowej. Stosowanie tego środka nie może być ograniczane tylko do sytuacji, gdy priorytet nie ogranicza warunków ruchu pojazdów indywidualnych, przeciwnie, należy go również elastycznie stosować nawet wtedy, gdy odbywa się to kosztem pogorszenia warunków ruchu komunikacji indywidualnej.

          Podpis:

          Urzędnicy Miejscy
          • Gość: max Re: Jak nie jeździć komunikacją miejską. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.09, 11:01
            "Nie ma innej możliwości. Musicie przyjąć do wiadomości, ŻE BĘDZIECIE WCZEŚNIEJ
            CZY PÓŹNIEJ JEŹDZILI MIEJSKĄ KOMUNIKACJĄ. Krok po kroku, cieżko i powoli to
            idzie, ale eliminujemy z Centrum Wrocławia indywidualne samochody. Dlatego ulice
            po remoncie są wąskie, remontów jest mało i są długie, bo wcześniej czy później
            odniesiemy nad samochodziarzami ZWYCIĘSTWO.

            Dążeniem władz miasta powinno być w tej kwestii powiększanie udziału podróży
            pieszych, rowerowych i komunikacją zbiorową .

            Obniżenie udziału indywidualnego transportu samochodowego w komunikacji
            miejskiej na rzecz w/w środków transportu przyczynia się do poprawy sprawności
            komunikacyjnej całego układu transportowego, także układu drogowego. W tym
            kontekście redukcja ilości ruchu samochodowego korzystna jest także dla niego
            samego, dzięki zwiększeniu płynności ruchu. Jest to jedyny skuteczny i trwały
            sposób utrzymania przejezdności podstawowego układu drogowego miasta.

            Doświadczenia miast amerykańskich pokazują, że rozbudowa układu drogowego nie
            przy-czynia się do poprawy przejezdności systemu drogowego. Wyrazem prowadzenia
            takiej polityki powinno być zapewnienie priorytetu komunikacji zbiorowej w
            układzie komuni-kacyjnym miasta oraz świadoma redukcja możliwości dojazdu
            samochodem do ścisłego centrum miasta. Priorytet komunikacji zbiorowej uzyskać
            można poprzez tworzenie wy-dzielonych torowisk i pasów autobusowych oraz
            systemów sygnalizacji preferencyjnych dla komunikacji zbiorowej. Stosowanie tego
            środka nie może być ograniczane tylko do sytuacji, gdy priorytet nie ogranicza
            warunków ruchu pojazdów indywidualnych, przeciwnie, należy go również
            elastycznie stosować nawet wtedy, gdy odbywa się to kosztem pogorszenia warunków
            ruchu komunikacji indywidualnej.

            Podpis:

            Urzędnicy Miejscy


            Cyba wam to bardzo słabo idzie. Efekty są jak narazie zupełnie odwrotne.
            Mieszkam dość blisko centrum, gdzie komunikacja miejska jest o niebo lepsza niż
            na peryferiach. Tramwaj linii 4 poruszający się po wydzielonym torowisku,
            pokonuje drogę do centrum minimum 3 razy dłużej niż samochód. Dodając do tego
            problem z nabyciem biletu, niepunktualność, niski komfort, po wielu próbach
            jazdy tramwajem wybieram samochód, ewentualnie taksówkę.
            • Gość: Kierowca Re: Jak nie jeździć komunikacją miejską. IP: 89.174.178.* 15.12.09, 13:52
              Jako mieszkaniec Psiego Pola rozważałem kilka wariantów dojazdu do pracy, do
              wschodniej części miasta.
              1) Rower - eksperymentalnie przejechałem się kilka razy w lecie. Czas jazdy = 60
              minut - szybciej niż komunikacją miejską, wygodnie jest załatwiać wszelkie
              sprawy w obrębie centrum. Minus - bezpieczeństwo - brak wydzielonych dróg
              rowerowych, długie oczekiwanie na skrzyżowaniach. Ideałem byłby wydzielony 1
              metrowy pas na jezdni - nierealne. Chcę jeszcze torochę pożyć w zdrowiu - rower
              odpada.
              2) Komunikacja miejska - zostaje autobus i to z koniecznością przesiadki, do
              tego brak rozsądnego skomunikowania, autobus stoi w korku jak i samochód. Czasy
              jazdy z dojściem rano = 60 minut, po południu = 70-90-??? .
              3) Pociąg - stacja Psie Pole bardzo dobrze jest skomunikowana z centrum, jednak
              położona na uboczu dojście do stacji - 20 minut, czas jazdy 20 minut, dojście do
              pracy 20 minut + oczekiwanie na pociąg = 80-90 minut. Długo. Rozważałem
              możliwość dojazdu na rowerze do stacji i przejazd z rowerem w pociągu - to
              byłoby najszybsze i najwygodniejsze połączenie - nierealne, w pociągu jednak
              jest tłoczno.
              4) Samochód - czas jazdy rano = 25 minut, po południu = 30 góra 40. Pod sam dom.
              Czasami trzeba coś załatwić w centrum to pojawia się kłopot z parkowaniem, ale
              zawsze zostaje galeria dominikańska.
              Wniosek = samochód jest najwygodniejszym i najszybszym środkiem transportu a
              potem długo długo nic :(
    • marek444 Jak być we Wrocławiu dobrym (głupim) obywatelem 15.12.09, 10:34
      Ja myślę inaczej i zarządzający Wrocławiem uważam za głupich
      usiłujących otumaniać wrocławian swoją nieudolnością a to co
      opowiadają zaliczam do anegdot i propagandy
Pełna wersja