Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławia

04.01.10, 10:59
Czy ktoś wie gdzie jest najbliższa szkółka narciarska dla maluchów
na Dolnym Śląsku? Chciałabym zacząć swojego 5-latka uczyć jazdy na
nartach pod okiem fachowca, ale bez wyjazdów z noclegiem...
    • ksiezniczka256 Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 08.01.10, 22:37
      Na pewno są w Czarnej Górze, w Zieleńcu, nie wiem, jak w Rzeczce.
    • karolinnn Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 10.01.10, 13:51
      Witam,
      je równiez chcialabym uczyc mojego 5-letniego synka jazy na nartach.
      Mysle, ze w towarzystwie innych dzieci byloby mu weselej, dlatego
      szukam mam/rodzicow, ktorzy mieliby ochote pojechac z nami na narty.
      Nie musza byc tylko narty, czasami w weekendy nudzimy sie, a
      wspolnie moglibysmy sie gdzies wybrac.
      Pozdrawiam

    • 45rtg Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 13.01.10, 10:09
      anna.brzozowska napisała:

      > Czy ktoś wie gdzie jest najbliższa szkółka narciarska dla maluchów
      > na Dolnym Śląsku? Chciałabym zacząć swojego 5-latka uczyć jazdy na
      > nartach pod okiem fachowca, ale bez wyjazdów z noclegiem...

      Kupujesz dziecku dziecinne narty, idziesz na pierwszą z brzegu górkę
      koło domu i dziecko się uczy. Po co do tego fachowiec i wyjazdy poza
      miasto?
      • mmala6 Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 13.01.10, 14:53
        45rtg napisała:
        Po co do tego fachowiec i wyjazdy poza
        > miasto?

        bo instruktor jest dla dziecka większym autorytetem i dziecko się go
        słucha
        bo rodzic może nie umieć jeździć na nartach, więc nie będzie umiał
        nauczyć
        bo w grupie dzieci chętniej się uczą i są bardziej zmotywowane
        bo klimat na 'profesjonalnej' górce jest zdecydowanie inny niż na
        górce koło domu
        bo górki koło domu są zazwyczaj za małe i nie przystosowane do
        zjedżania na profesjonalbym sprzęcie
        • 45rtg Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 13.01.10, 15:40
          mmala6 napisała:

          > 45rtg napisała:
          > Po co do tego fachowiec i wyjazdy poza
          > > miasto?
          >
          > bo instruktor jest dla dziecka większym autorytetem i dziecko się
          go
          > słucha

          A chodzi o zmuszenie dziecka do nauczenia się jazdy na nartach, czy
          o to żeby miało przyjemność? Bo jak o to pierwsze to nie ma o czym
          gadać, zamówcie jakiegoś chińskiego trenera oni są w tym dobrzy. A
          jak o to drugie to dziecko samo będzie chciało. Albo nie i wtedy
          tylko głupiec by je zmuszał.

          > bo rodzic może nie umieć jeździć na nartach, więc nie będzie umiał
          > nauczyć

          Utrzymywania się na prostych nartkach nauczy każdy. A przede
          wszystkim dziecko nauczy się tego samo, we własnym interesie.

          > bo w grupie dzieci chętniej się uczą i są bardziej zmotywowane

          No tak, na górce koło domu nie będzie przecież ani jednego dziecka.

          > bo klimat na 'profesjonalnej' górce jest zdecydowanie inny niż na
          > górce koło domu

          Klimat? Mróz i śnieg będzie taki sam. A jeżeli chodzi Ci o nastrój
          to może i przyjemniej jeździć w lesie niż na osiedlu, ale za to
          przyjemniej przejść spacerem kilka minut do najbliższego wzgórka niż
          spędzić w samochodzie minimum pół godziny w jedną stronę, i to jak
          dobrze pójdzie.

          > bo górki koło domu są zazwyczaj za małe i nie przystosowane do
          > zjedżania na profesjonalbym sprzęcie

          No i co z tego? Zdaje się że pytanie było o 5-latka a nie o
          zawodnika wyczynowego? Jak górka mała to tym lepiej, bo prędzej
          dziecko osiągnie etap "mamo, tato, zjechałem z samej góry bez
          wywracania".
          A tak właściwie to jak wygląda "przystosowanie do jazdy na
          profesjonalnym sprzęcie", co? jakiś inny śnieg jest? Szlifowany może?
      • bast3 Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 13.01.10, 14:53
        Pewnie dlatego, że profesjonalna nauka pozwoli wyeliminować błędy.
        Lepiej od poczatku uczyć się jeździć poprawnie pod okiem fachowca
        niż później skorygować złą postawę. A poza tym to wśród dzieci
        zawsze weselej, i wększa mobilizacja.
        • 45rtg Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 13.01.10, 15:47
          bast3 napisała:

          > Pewnie dlatego, że profesjonalna nauka pozwoli wyeliminować błędy.
          > Lepiej od poczatku uczyć się jeździć poprawnie pod okiem fachowca

          Teoretycznie to prawda. Tylko czy opłaca się do tego celu angażować
          aż tyle sił i środków? Dziecko ma radość z tego że jedzie, a nie z
          tego że jego chrystianie mają idealny kształt. Po co więc wciskać je
          na godzinę i więcej dziennie w samochód żeby dojechać do instruktora?

          > niż później skorygować złą postawę. A poza tym to wśród dzieci
          > zawsze weselej, i wększa mobilizacja.

          Bo na osiedlu na górce dzieci ani śladu?
          • mmala6 Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 13.01.10, 21:03
            45rtg, nie będę z Tobą dyskutować i udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Jeżeli
            nie widzisz różnicy to albo nie chcesz jej zobaczyć albo po prostu nie jeździsz
            na nartach.
            • kasinka75 Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 14.01.10, 10:28
              Zgadzam się z mmala6.
              Zresztą pytanie było o szkółkę a nie o wady i zalety...
              Ja się uczyłam sto lat temu-najpierw pod okiem niby instruktora,więc podstawy miałam opanowane ale na tym się skończyło.To samo mój mąż-uczył się sam,ale raz wziął instruktora i od razu inna bajka. Parę fachowych rad i od razu lepiej idzie.
              Dzieci też zamierzam w tym roku (siebie też) "poddać" fachowej nauce.
              Przecież to samo jest z pływaniem. Ja niby tez jako-tako pływam,ale wiem,że jakbym poszła na parę lekcji z trenerem pływałabym duzo lepiej. I właśnie moje dzieci chodzą na naukę pływania z trenerem,bo z nauki z tatą (który pływa bardzo dobrze) nic nie wychodziło a po paru m-cach z trenerem postępy są zaskakujące. Argumenty-patrz poprzednie posty mmala :-)
              • 45rtg Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 14.01.10, 11:38
                kasinka75 napisała:

                > Zgadzam się z mmala6.
                > Zresztą pytanie było o szkółkę a nie o wady i zalety...
                > Ja się uczyłam sto lat temu-najpierw pod okiem niby
                instruktora,więc podstawy m
                > iałam opanowane ale na tym się skończyło.To samo mój mąż-uczył się
                sam,ale raz
                > wziął instruktora i od razu inna bajka. Parę fachowych rad i od
                razu lepiej idz
                > ie.
                > Dzieci też zamierzam w tym roku (siebie też) "poddać" fachowej
                nauce.

                A chcesz to zrobić będąc w górach, czy zamierzasz dojeżdżać z
                Wrocławia do szkółki? Bo w tym jest róznica. Jak jesteś na feriach
                to instruktor jest rzeczywiście rozwiązaniem łatwym i automatycznie
                się nasuwającym. Ale we Wrocławiu?

                > Przecież to samo jest z pływaniem. Ja niby tez jako-tako
                pływam,ale wiem,że jak
                > bym poszła na parę lekcji z trenerem pływałabym duzo lepiej. I
                właśnie moje dzi
                > eci chodzą na naukę pływania z trenerem,bo z nauki z tatą (który
                pływa bardzo d
                > obrze) nic nie wychodziło a po paru m-cach z trenerem postępy są
                zaskakujące. A
                > rgumenty-patrz poprzednie posty mmala :-)

                Tu jest ta sama sytuacja. Trener od pływania i tak jest gdzieś w
                okolicy basenu.
            • 45rtg Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 14.01.10, 11:20
              mmala6 napisała:

              > 45rtg, nie będę z Tobą dyskutować i udowadniać, że nie jestem
              wielbłądem. Jeżel
              > i
              > nie widzisz różnicy to albo nie chcesz jej zobaczyć albo po prostu
              nie jeździsz
              > na nartach.

              A czy ja mówię że nie ma różnicy? Ja mówię że jest różnica, w
              przypadku początkującego dziecka 5-letniego na korzyść górki na
              osiedlu.
              • staszka1974 Re: doświadczenia mojej 5-latki 14.01.10, 12:37
                Może ja też coś dodam od siebie, bo jestem na bieżąco w temacie.
                Moja córka zaczęła jeździć na nartach w zeszłym roku (wtedy miała 4,5 roku).
                Byliśmy na kilka dni w Zieleńcu i myśleliśmy, ze sami ją nauczymy jeździć (oboje
                z mężem jeździmy na nartach). Niestety okazało się, że mała w butach
                narciarskich, które są dość specyficzne, niezbyt pewni stoi, a co tu dopiero
                mówić o jakimkolwiek poruszaniu się na nartach. Jakoś nie potrafiliśmy się do
                tego zabrać, i nic nie pomogło chodzenie w butach, na nartach, żeby dziecko się
                do nich przyzwyczaiło.
                Tak więc zaczęła naukę z przemiła instruktorką. I szczęka mi opadła, jak
                zobaczyłam, ze po pół godzinie ćwiczeń moje dziecko samodzielnie nieporadnie
                zjeżdża w dół na wcale nie płaskiej górce i w dodatku potrafi skręcać. A jeszcze
                niżej mi opadła, jak zobaczyłam, że sama wjeżdża pod górkę na dziecinnym wyciągu
                trzymając się linki.
                Po prostu instruktorzy wiedzą jak się do tego zabrać, żeby dziecko szybko
                łyknęło, o co chodzi w tym całym jeżdżeniu (ćwiczenia oswajające z nartami,
                sposoby na utrzymanie prawidłowej postawy itp...)
                Potem pojechaliśmy do Austrii i tam (tez w szkółce) zrobiła gigantyczne postępy
                (na tyle duże, że pod koniec wyjazdu zjechała z nami niebieską trasą o dł. 4 km).
                Uff, rozpisałam się... Podsumowując - jeśli jedziemy na dłużej w góry polecam
                wziąć instruktora, jeśli nie zostaje osiedlowa górka.
                • dorittak Re: doświadczenia mojej 5-latki 19.01.10, 09:44
                  wiesz staszko, to że wy jako rodzice nie potrafiliscie nuczyc 4,5
                  letniej córki zjechac z oślej łączki, to nie znaczy, że inni rodzice
                  nie będą potafić. I jestem pewna z własnego doświadczenia (trójka
                  dzieci, wszyskie zaczynały od ok.2,5 roku zycia swoja zabawę z
                  nartami)i z tego co widziałam na stokach, że większość rodziców
                  świetnie sobie z tym radzi.
                  Co do codziennego dojeżdzania z Wrocławia do najblizej szkółki
                  narciarskiej gdzieś w górach z 5 letnim dzieckiem (min 70km do
                  Rzeczki w Sudety jeszcze dalej) to uważam to za po prostu głupi
                  pomysł z powodów jakie podały przedmówczynie.
                  Jeśli jest się na wyjeździe dłuzszym, chocby weekaedowym i nie umie
                  się lub nie chce uczyć własnego dziecka, to instruktorzy na godziny
                  sa w kazdym ośrodku narciarskim i uczą każdego klienata.
                  • pia_ Re: doświadczenia mojej 5-latki 19.01.10, 18:51
                    A po co codziennie dojeżdżać, wystarczy jeden dzień w tygodniu, np w
                    weekend. 1-2 godziny z instruktorem, później samodzielne szlifowanie
                    nabytych umiejętności pod okiem rodzica.
                    Mój szwagier jest instruktorem narciarskim, ojciec mojej córki od
                    małego jeździ fenomenalnie na nartach. Obaj nie uczyli swoich
                    dzieci, powierzyli to profesjonalnej instruktorce specjalizującej
                    się w nauce dzieci. Córka pierwszy raz stanęła na nartach kiedy
                    miała 4,5 roku, teraz ma 6 lat i jeździ bardzo dobrze technicznie.
                    Cały czas pozostaje pod okiem tej samej instruktorki, która koryguje
                    błędy i uczy ją nowych rzeczy. Tyle, ze my jeździmy przynajmniej 1-2
                    x w sezonie na tygodniowe wyjazdy narciarkie + kilka 1-2 dniowych.

                    Jeśli ktoś jest zdecydowany, aby uczyć dziecko profesjonalnie, to
                    nie widzę powodu, aby go do tego zniechęcać. Moi sąsiedzi co sobotę
                    jeżdżą na jeden dzień (bez noclegu) ze swoją 6-latką na narty i nie
                    jest to jakiś ogromny wysiłek, chociaż dojazd nie należy do
                    przyjemności.
                    • kozaczek25 Re: doświadczenia mojej 5-latki 21.01.10, 12:35
                      My wlasnie wrocilismy z ferii w Czarnej Gorze i tam wlasnie moja
                      cora stawiala I kroki nartach :) Ja smigam, ale z brzuchem mi sie
                      teraz nie chcialo jej uczyc, wiec wykupilismy jej godzinke z
                      instruktorem. 60zl plus koszt wypozyczenia nart (25zl na dobe). Mala
                      byla zachwycona, choc to raczej bylo takie oswojenie sie z nartami,
                      jak upadac, jak wstawac, zabawy, zjazdy z instruktorem itp.
                      Podgladalam troche i teraz przynajmniej wiem jak do tej nauki
                      podejsc, jak tlumaczyc. W Czranej jest taki mini stoczek do nauki,
                      obok jest wlasnie ta szkolka narciarska, sa rozne zabawki, bramki
                      przez ktore dzieciaki zjezdzaja. Polecam! Moze na stronie Czarnej
                      Gory cos wiecej poczytasz.
                      • 45rtg Re: doświadczenia mojej 5-latki 21.01.10, 13:29
                        kozaczek25 napisała:

                        > My wlasnie wrocilismy z ferii w Czarnej Gorze i tam wlasnie moja
                        > cora stawiala I kroki nartach :) Ja smigam, ale z brzuchem mi sie
                        > teraz nie chcialo jej uczyc, wiec wykupilismy jej godzinke z
                        > instruktorem. 60zl plus koszt wypozyczenia nart (25zl na dobe).
                        Mala
                        > byla zachwycona, choc to raczej bylo takie oswojenie sie z
                        nartami,
                        > jak upadac, jak wstawac, zabawy, zjazdy z instruktorem itp.
                        > Podgladalam troche i teraz przynajmniej wiem jak do tej nauki
                        > podejsc, jak tlumaczyc. W Czranej jest taki mini stoczek do nauki,
                        > obok jest wlasnie ta szkolka narciarska, sa rozne zabawki, bramki
                        > przez ktore dzieciaki zjezdzaja. Polecam! Moze na stronie Czarnej
                        > Gory cos wiecej poczytasz.

                        Jasne, przecież z Wrocławia na Czarną Górę to tylko krótki skok,
                        zaledwie 5-6 godzin w samochodzie tam i z powrotem.
                        Przypominam że wątek nie jest o nauce podczas dłuższego pobytu w
                        górach, tylko o nauce "z Wrocławia".
                        • pia_ Re: doświadczenia mojej 5-latki 21.01.10, 17:52
                          Wyjeżdżasz o 7 rano do Zieleńca, o 9 jesteś na miejscu na stoku.
                          Wyciągi czynne są do 16-tej. O 19-20 można być z powrotem. Raz na 2-
                          3 tygodnie można zrobić taki wypad. Sama przypominam sobie wyjazd 1-
                          dniowy z koleżankami z pracy do Czarnej Góry w środku tygodnia,
                          wyjazd wcześnie rano, powrót wieczorem, też uczyłam się wtedy
                          dopiero jeździć.
                          • 45rtg Re: doświadczenia mojej 5-latki 22.01.10, 11:48
                            pia_ napisała:

                            > Wyjeżdżasz o 7 rano do Zieleńca, o 9 jesteś na miejscu na stoku.
                            > Wyciągi czynne są do 16-tej. O 19-20 można być z powrotem. Raz na
                            2-
                            > 3 tygodnie można zrobić taki wypad. Sama przypominam sobie wyjazd
                            1-

                            Ale raz na 2-3 tygodnie to nie jest sposób na nauczenie dziecka
                            jazdy na nartach. Początkowe pytanie wyraźnie sugerowało regularne
                            jeźdżenie do (hipotetycznej) podwrocławskiej szkółki narciarskiej. A
                            wyjazd choćby co tydzień na naukę pod Wrocław przestaje być
                            przyjemnością, a staje się obowiązkiem. Doskonała metoda na dziecko
                            doskonale jeżdżące na nartach i nieznoszące tego.

                            > dniowy z koleżankami z pracy do Czarnej Góry w środku tygodnia,
                            > wyjazd wcześnie rano, powrót wieczorem, też uczyłam się wtedy
                            > dopiero jeździć.

                            A miałaś 5 lat?


                            • pia_ Re: doświadczenia mojej 5-latki 22.01.10, 17:49
                              > A miałaś 5 lat?
                              >
                              >
                              Nie miałam 5 lat, ale też nie miałam do dyspozycji podróznego
                              odtwarzacza dvd, nie słuchałam audiobooków, nie bawiłam się
                              zabawkami, małymi, podróznymi grami itd. Śmiem nadal twierdzić, że
                              dwie godziny w samochodzie może nie być dla dziecka katorgą.
                        • kozaczek25 Re: doświadczenia mojej 5-latki 21.01.10, 19:49
                          O ludzie Ty to szukasz dziury we wszystkim 45rtg....Dla mnie 2h
                          jazdy autem to blisko, zreszta to chyba najblizszy osrodek
                          narciarski od Wrocka. No chyba, ze na Ślęży tez jest jakas szkolka ;)
                          Ja tylko proponuje, a autorka watku chyba sama potrafi zadecydowac.
                          Czepiasz sie......
                          • 45rtg Re: doświadczenia mojej 5-latki 22.01.10, 10:40
                            kozaczek25 napisała:

                            > O ludzie Ty to szukasz dziury we wszystkim 45rtg....Dla mnie 2h
                            > jazdy autem to blisko, zreszta to chyba najblizszy osrodek

                            2 godziny wożenia dziecka w jedną, potem dwie godziny w
                            drugą
                            (to i tak nie wystarczy na Czarną Górę, ale niech tam) to
                            dla Ciebie jest blisko na jednodniowy wypad? Miałem napisać że Ci
                            współczuję, ale właściwie bardziej współczuję dziecku wychowywanemu
                            na tylnym siedzieniu samochodu.

                            > narciarski od Wrocka. No chyba, ze na Ślęży tez jest jakas
                            szkolka ;)
                            > Ja tylko proponuje, a autorka watku chyba sama potrafi zadecydowac.
                            > Czepiasz sie......
                            • kozaczek25 Re: doświadczenia mojej 5-latki 22.01.10, 17:27
                              Buhahahaa, czyli wg ciebie wychowuje swoje dziecko na tylnym
                              siedzeniu samochodu?? No widac, ze z Toba sie nie dogadam :P
                              I wg mnie 2h jazdy autem to blisko, sama bedac dzieckiem jezdzilam
                              co tydzien z rodzicami w gorki i te wypady wspominam do dzis.
                              No, ale dla Ciebie moze to byc daleko, dla mnie nie jest.
                              Ot moje zdanie i tyle :)
                              • ksiezniczka256 górka osiedlowa 24.01.10, 16:57
                                Wszystko fajnie, ale z tego, co wiem, to jednak we Wrocławiu wyciągów nie ma
                                nadal, nie tylko instruktorów ;)

                                Uprzedzając pytanie: dziecka uczy jeździć mąż, bo akurat umie. Ale na normalnej
                                górze z wyciągiem - i od pierwszego razu mały na wyciągu jeździ, bo jak się niby
                                ma dostać na górę?

                                Nie wiem, czy i na jakim poziomie jeździ główna przeciwniczka instruktorów dla
                                dzieci w tym wątku, ale podpowiem: stok długości 10 metrów to troszkę za mało. A
                                nawet 20-metrowy jest krótki. Więcej czasu trwałoby wchodzenie z nartami i
                                dzieckiem na górę niż zjeżdżanie, o warunkach (inne dzieci, szerokość stoku) nie
                                wspominając ;)
    • fredka01 Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 26.01.10, 10:09
      w poprzednią sobotę byliśmy z naszym 5-latkiem w Zieleńcu w szkółce
      Szarotka na pierwszej nauce jazdy. Jako jedyni posiadają wyciąg
      dywanowy i to zdecydowało o ich wyborze. Pani, która uczyła mojego
      synka, bardzo się starała, ale chyba moje dziecko nie należy do
      talentów narciarskich, bo nie potrafił zrozumieć, żeby czubki mieć
      razem, a pięty szeroko. Może spróbujemy jeszcze raz w tym roku, ale
      na niego to chyba za wcześnie, żeby próbować.
    • agiek Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 07.02.14, 14:45
      A są w tym momencie warunki do zjazdów w Rzeczce? jest śnieg?
    • cosiedzieje3 Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 06.11.14, 10:10
      może ktoś poda namiary na jakiś fajnych instruktorów z Rzeczki lub Zieleńca( lub innej miejscowości niedaleko Wrocławia) dla 7 letniej dziewczynki, która zaczyna. My nie jeździmy na nartach i kompletnie się na tym nie znamy , ale córka chce spróbować.
      • radekp9 Re: Szkółka narciarska dla dzieci blisko Wrocławi 16.12.14, 11:33
        Na pierwszy raz do jakaś bardzo, ale to bardzo łagodna górka i samodzielne przyzwyczajanie się.
        Przerabiałem to z córką w Zieleńcu, pierwszy raz narty na nogach i od razu 1h lekcji, ale to były w sujmie wyrzucone pieniądze (instruktor był świetny, ale dla córki to była zbyt stroma górka na pierwszy raz i w sumie nic z tej nauki nie wynikało).

        Po tej lekcji wciągnęliśmy się na górkę (bo córka stwierdziła, że sobie poradzi :O). Na górze jest bardzo łagodna ścieżka między drzewami i dopiero tam załapała o co chodzi z tym pługiem.

        Tak więc polecam jakąś "płaską" górkę i przyzwyczajenie się najpierw do nart (wchodzenie bokiem, zjazd, chodzenie itp.).
Pełna wersja