Unia Europejska i doplaty dla rolnikow

IP: *.chem.uni.wroc.pl 12.02.02, 10:20
Zmartwila mnie wiadomosc, ze sam Wiecznie Usmiechniety Prezes Kalinowski nie
dal rady w Brukseli.
Unia nie chce dawac (statystycznemu, jakies 8 ha) rolnikowi polskiemu tych
marnych 6-8 tysiecy zlotych rocznie do reki (albo i wiecej, trudno to dokladnie
policzyc). Na poczatek da tylko jakies 2000 zl.
Oznacza to zaledwie niecale 100 politrowek, a wiec jedna na trzy dni.
Oczywiste jest, ze to za malo. Pelne, 100% doplaty bezposrednie, to
bezpieczenstwo: starczy na codziennego sznapsa dla calej rodziny i nawet dla
gosci cos zostanie.
Dlatego Prezes obiecal protestowac do utraty tchu.
Efektem bedzie zapewne negatywna kampania tzw. partii chlopskich przed
referendum akcesyjnym.
Albowiem lepiej jest nie wstapic do Unii i miec nadal tak, jak jest teraz, niz
wstapic i dostac te nedzne ochlapy (nie szkodzi, ze potem stopniowo coraz
wiecej, az do pelnej kwoty za 10 lat).

To jest dokladnie tak, jakby moj wujek z Ameryki w napadzie szalenstwa albo
dobrotliwosci obiecal mi, ze bedzie mi przysylal co miesiac 50 USD, a co roku
stawka bedzie rosla o 10 USD i dojdzie, za lat 10, do 150 USD miesiecznie.
A ja na to, ze chyba oszalal: zarabia 3000 USD, stac go, zeby mi od razu dawac
cale 150.
On na to rzecze, ze takich ubogich krewnych to on ma kilkunastu, juz dawno sie
z nimi poumawial i - fakt - przysyla im po 150 USD miesiecznie na twarz, ale w
tej chwili nie stac go na wiecej, bo ma jeszcze nieco innych wydatkow. Ponadto
(pisze mi wujek w dalszej czesci swego listu) on przeciez i tak bedzie mi
przysylal dolary na zakup mebli i inne niezbedne inwestycje, jak to zreszta
robi od jakiegos czasu, bo mu glupio, ze krewni zyja w nedzy i niedostatku.
No to ja mu odpowiadam, zeby sie wypchal sianem, jalmuzny mi nie trza, zrywam z
nim kontakt rodzinny i uczuciowy, bo jest skapiec i rodzine traktuje nierowno.

Oto wlasnie sposob myslenia Prezesa Kalinowskiego, a takze bardzo wielu innych
osob w naszym rzadzie i w swiatku politycznym.

Czy jest jakas sila, ktora zdolalaby wywalic naszych politykow poza zycie
publiczne?
    • Gość: Erich Re: Unia Europejska i doplaty dla rolnikow IP: *.*.*.* 12.02.02, 10:50
      gartuluje wspanialego porownania ;-)))))))
      • Gość: STrup Re: Unia Europejska i doplaty dla rolnikow IP: *.chem.uni.wroc.pl 12.02.02, 11:52
        Gość portalu: Erich napisał(a):

        > gartuluje wspanialego porownania ;-)))))))

        Dzięki!
        Ale to tak właśnie jest, niestety.
        Jakoś ciągle wszyscy zapominamy, że to my STARAMY się wejść do Unii, a nie Unia
        stara się, żebysmy do niej należeli.
        Czyż nie?
        • Gość: duzY STrup - chyba się zapędziłeś. IP: *.dtvk.tpnet.pl 12.02.02, 12:04
          En bloc potraktowałeś rolników jako pijaków - nieładnie.
          Rozszerzenie Unii jest tak samo w interesie Polski jak i Unii. Jeśli uważasz,
          że nie to po co Unia z nami gada? Naszło ich nagle na altruizm?
          Nikt nie podnosi kwestii czy Unię stać czy nie.
          Problem leży gdzie indziej. Jeśliby Unia dała od razu 100% dopłaty to polski
          rolnik miałby dochody porównywalne z dochodami rolników Unii. A wydajność dużo
          mniejszą. Poza tym w otoczeniu rolnictwa zostałaby bieda (małe miasteczka, tzw.
          klasa robotnicza). Wszyscy chcieliby zostac rolnikami by dostawac dopłaty.
          Dlatego Unia nie chce dac od razu dopłat w 100% wysokości. I dotyczy to
          wszystkich państw kandydackich.
          • Gość: Pafik Re: STrup - chyba się zapędziłeś. IP: 10.101.1.* 12.02.02, 13:38
            Gość portalu: duzY napisał(a):

            > Problem leży gdzie indziej. Jeśliby Unia dała od razu 100% dopłaty to polski
            > rolnik miałby dochody porównywalne z dochodami rolników Unii. A wydajność dużo
            > mniejszą.

            Niezupelnie, bo doplaty liczy sie wlasnie w oparciu o srednia wydajnosc z
            hektara danego kraju w latach poprzednich. 100 proc. doplat przy znacznie
            nizszej wydajnosci da znacznie mniejsza kwote niz przy wydajnosci wysokiej.
            Pozostaja tez duze roznice w sredniej wielkosci gospodarstw - im mniej hektarow,
            tym mniejszy czynnik do przemnozenia przez jednostkowa doplate.


            > Poza tym w otoczeniu rolnictwa zostałaby bieda (małe miasteczka, tzw.
            >
            > klasa robotnicza). Wszyscy chcieliby zostac rolnikami by dostawac dopłaty.

            Z tym sie moge zgodzic, zwlaszcza w swietle naszych nierealnie wysokich
            propozycji kwot produkcyjnych. Jesli Unia by je zaakceptowala, to prostym
            sposobem na ich osiagniecie byloby zaprzegniecie do rolnictwa wspomnianego
            otoczenia. Czyli de facto krok wstecz na drodze zwiekszania konkurencyjnosci i
            wydajnosci naszego rolnictwa, ale na krotka mete krok bardzo chwytliwy wsrod
            wiejskiego elektoratu. To jednak nie jedyny i nie najwazniejszy powod. Budzet UE
            do 2006 w ogole nie przewidywal rolniczych doplat dla nowych krajow
            czlonkowskich, wiec trudno wymagac, zeby nagle wyczarowano na ten cel dodatkowe
            miliardy euro. Sprawa kolejna - od dawna dyskutuje sie nad reforma CAP, tez ze
            wzgledow budzetowych, bo wzrost wydatkow na rolnictwo w ostatniej dekadzie byl
            gigantyczny i zaczal zagrazac stabilosci unijnych finansow. Ucierpialy przez to
            inne dziedziny, w tym zwlaszcza polityka regionalna. Sprawa reformy CAP wiaze
            sie tez ze sporami z WTO, ktora uwaza, ze system UE jest niezgodny z zasadami
            swiatowego handlu i konkurencji. Byc moze Unia juz teraz moglaby siegnac glebiej
            do kasy, gdyby byla gwarancja na utrzymanie obecnego modelu. Ale takowej nie ma,
            wiec proponuje nam 10 lat na dojscie do pelnego systemu doplat, zakladajac, ze i
            tak do niego nie dojdzemy, bo nastapi reforma. Nie oznacza to, ze probuje nas
            wpuscic w maliny - do jednakowych z reszta Europy zasad w te 10 lat z pewnoscia
            dojdziemy, ale niewykluczone, ze bedzie to jakis "nowy system doplat" czy jak to
            tam nazwa. A jesli tak - kalkuluje Bruksela - to nie ma co dawac szybko nowym
            czlonkom wielkich pieniedzy, zeby potem przypuszczalnie czesciowo je odbierac,
            bo bylby to dodatkowy klopot. Lepiej zaczac z nizszego pulapu i stopniowo dawac
            coraz wiecej. I tak zasadniczym problemem bedzie zapewne przekonanie unijnych
            rolnikow do ograniczenia dotacji, czyli w praktyce zmniejszenia przez nich
            produkcji.
            • Gość: STrup Re: STrup - chyba się zapędziłeś. IP: *.chem.uni.wroc.pl 12.02.02, 14:48
              Dzieki, Pafik, za obszerne wyjasnienie.
              Chyba nadal malo kto rozumie, ze obecnie Unia nie moze nam dac wiecej.
              Zreszta nie bardzo wiadomo, czy moze dac tyle, ile w tej chwili obiecuje, bo na
              to sie jeszcze musza zgodzic panstwa czlonkowskie (w koncu to one placa), a to
              wcale nie jest pewne (wiecej powiem - jest raczej malo pewne).
              Co jest natomiast skwapliwie pomijane przez eurosceptykow, to zasada, ze wiecej
              pieniedzy ma isc na fundusze strukturalne niz na doplaty bezposrednie. Unia z
              checia sfinansuje nam wodociagi, kanalizacje i oczyszczalnie sciekow, prad,
              gaz, telefony itp. Na to maja pojsc o wiele wieksze pieniadze niz na doplaty
              bezposrednie.
              I to jest nasza szansa, bo warunki zycia na wsi beda blizsze tym w miastach. A
              nas samych na to nie stac, co zreszta nie tylko nikogo nie dziwi, ale niektorzy
              nawet sie z tym pogodzili i rzadzacych usiluja bronic: patrz ostatni watek o
              ulicy Swiezej i sugestie DuzY'ego, ze skoro miasto ma malo pieniedzy, to takich
              ulic ja Swieza rownac nie nalezy.
              Otoz polityka unijna jest dokladnie odwrotna: najpierw zrobmy porzadek z
              drogami, telefonami i kanalizacjami, a na tej podstawie sprobujmy naklonic
              ludzi do aktywnosci. Dajac im wedke.
              W mojej wypowiedzi usilowalem zilustrowac typowe podejscie chlopskich liderow
              do tej sprawy. Jest to podejscie populistyczne, bo kazdy chlop obruszy sie,
              jesli mu powiemy, ze on dostanie rocznie 2000, a jego odpowiednik we Francji
              8000 zl. Ale nie mowi sie mu, ze Francja dostaje niewiele funduszy
              strukturalnych (bo ma juz wszystko zrobione jak nalezy od dawna). I nie mowi
              sie mu, ze wiecej dostanie, jesli bedzie gospodarowal rownie wydajnie i
              nowoczesnie, jak rolnik francuski. Jesli wiec mowimy tylko o wysokosci kwot na
              doplaty, to mowimy o pieniadzach na czysta konsumpcje, a wiec dlaczego nie
              wodeczke dla przykladu?
              A wlasciwie dlaczego sie ludziom nie tlumaczy, dlaczego wlasciwie Unia daje te
              pieniadze rolnikom? A nie daje szewcom czy kominiarzom?
              Ale przede wszystkim nie tlumaczy mu sie, ze jesli sie bardzo uprzemy, to nas z
              naszymi apetytami po prostu do Unii nie wezma, i nawet tych 2000 nie dostanie.

              Ale prosze nie mowic naszym rolnikom calej prawdy. A jest ona taka, ze w Unii
              rolnik jest obywatelem jak kazdy inny i placi takie podatki i ubezpieczenia jak
              inni. Obecnie budzet naszego panstwa doplaca upiorne pieniadze do rolniczych
              ubezpieczen (z ktorych i tak rolnicy rzadko korzystaja, bo im szkoda
              kilkudziesieciu zlotych rocznie). Skutki widac po byle powodzi czy gradobiciu:
              rolnik zostaje bez srodkow do zycia, bo nie oplacil sobie ubezpieczenia, wiec
              domaga sie pomocy panstwa, w czym mu dzielnie sekunduja media. A za jedno
              zdanie prawdy o tym Cimoszewicz przestal byc premierem (po powodzi 1997,
              przypominam). Nadmieniam, ze nie jestem zwolennikiem SLD ani Cimoszewicza, ale
              w tym wypadku akurat mial racje, niestety...
              Podatek gruntowy - niemal jedyne zrodlo pieniedzy dla rolniczych gmin - jest u
              nas zupelnie symboliczny. Dlatego gminy typowo rolnicze sa u nas biedne jak
              mysz koscielna. Wyobrazcie sobie, ze nagle rolnicy zaczynaja placic tak, jak
              nierolnicy! A przeciez do tego musi w koncu dojsc.
              Mowi sie rolnikom (PSL, Samoobrona), ze sa niekonkurencyjni, bo na Zachodzie
              sie do produkcji rolnej doplaca. Alez tak, ale tez sie od nich wiekszosc tych
              pieniedzy sciaga wlasnie w postaci wyzszych podatkow i ubezpieczen. Tyle tylko,
              ze nasza wydajnosc plodow rolnych z hektara jest czesto nizsza o polowe lub
              wiecej, a o jakosci nawet przez delikatnosc nie wspomne.
              Oj, dlugo mozna na ten temat.
              • Gość: duzY Re: STrup - ?????????? IP: *.dtvk.tpnet.pl 12.02.02, 14:55
                W którym miejscu powiedziałem, że nie należy Świeżej równać? Wręcz przeciwnie,
                kazałem się tego równania domagać. Byleby znac proporcje mocium panie.
                Ale skoro potzrbujesz do argumentacji "czarnego luda" to jako człowiek
                starający się być innym pomocny jestem do twojej dyspozycji. Podpiszę sie pod
                każdym idiotyzmem które przyda Ci się w argumentacji.
                Pozdrawiam.
                • Gość: feran Re: STrup - ?????????? IP: *.txucom.net 13.02.02, 06:11
                  bardzo dobry watek.Ale jak malo postow.Czyzby to nikogo nieinteresowalo?

                  mysle ,ze kosciol katolicki pomoze,bo chyba kazdy proboszcz chcialaby miec
                  bogatszych parafian niz biedniejszych;pozatym w dluzszej perspektywie moze byc
                  okazja do zwiekszenia wplywow na- Biolorusi.
                  • klinta dalej o rolnikach i jeszcz eo jednym... 13.02.02, 06:27
                    1) Gość portalu: Erich napisał(a):

                    > gartuluje wspanialego porownania ;-)))))))

                    Dzieki! Ale to tak właśnie jest, niestety.
                    Jakoś ciągle wszyscy zapominamy, że to my STARAMY się wejść do
                    Unii, a nie Unia
                    stara się, żebysmy do niej należeli.
                    Czyż nie?

                    i wlasnei tego dowiaduej si ejako jednego z pierwszych student prawa gdy
                    zacyzna si euczyc o umowach o PRZYSTAPIENIE!!!!!!!!!! pchamy sie do unii i
                    chawal nam za to,ale powinnismy ich jeszcze w reke calowac i za to,ze nas chca
                    przyjac i malo tego,dopuszczaj nas jeszcze do negocjacji w sprawach warunko...

                    porownanie z wujkiem zza oceanu jest genialne,nalezaloby ropzpropagowac...niech
                    sie tym zjamie dolnoslaska,bo szkda zeby zginelo...

                    2)swoja droga jak to mozliwe,ze Liga Poslkich Rodzin clay czas jest przeciwko
                    Unii gdy pwapiez episkopat i prymas sa za...czy jest tu na forum jakis fan
                    LPR????? prosz eo wytlumacznei tego zjawiska,bo jest dla mnei zgola
                    gfascynujace...
                    • Gość: feran Re: dalej o rolnikach i jeszcz eo jednym... IP: *.txucom.net 13.02.02, 06:56
                      Rolnikom trzeba wytlumaczyc a jak sie nieda to sila wtloczyc ,ze przystapic do
                      UE musimy.Jak maalym dzieciom daje sie szczepienia,nikt ich nie prosi o
                      wyrazenie zgody,rodzice i lekarze wiedza co jest potrzebne,mimo ze dzieci
                      wyja,pluja i walcza z cala sila na ile je stac.

                      Bez EU Polska stopniowo zginie.
                    • Gość: feran Re: dalej o rolnikach i jeszcz eo jednym... IP: *.txucom.net 13.02.02, 07:00
                      STrup: dzieki.Wspaniala przypowiesc.Powinno to byc opublikowane wszedzie gdzie
                      sie da.

                      • Gość: Rolnik Re: dalej o rolnikach i jeszcz eo jednym... IP: 217.97.163.* 13.02.02, 09:03
                        Dlaczego się nie zgadzam na propozyje Unii w sprawie dopłat:
                        1. Dopłaty w wysokości 25%(a w rzezczywistości niższe gdyż skomplikowane
                        przepisy i system spowodują, że na polską wieś trafi nie więcej niż 20%)
                        oznaczają, że będą to pieniądze polskiego budżetu, które Unia uzyska ze składki
                        członkowskiej Polski- przecież my też partycypujemy jako kraj w napełnianiu
                        Unijnej kasy!
                        2. "Biednemu należy dać wędkę a nie ryby" Propozycja Unii jest wprost przeciwna
                        tej maksymie. Fundusze mają być skierowane głównie na konsumpcję(wiejską
                        infrastrukturę; kanalizację, wodę drogi, itp) oraz na małe rodzinne
                        gospodarstwa, które faktycznie będą skłonne bardziej do skonsumowania tych
                        środków niż do inwestycji.
                        Na wsi nie powstaną miejsca pracy dlatego, że założymy tam wodę i telefon.
                        Na wsi powinien pojawić się klient(producent rolny) z pieniędzmi gotowy do
                        wydawania pieniędzy na produkcję, inwestycje, usługi i towary konsumpcyjne. W
                        ślad za bogatym klientem pojawią się miejsca pracy w usługach i handlu!
                        Dlaczego Unia nie chce wspomagać naszych najlepszych(największych)gospodarstw-
                        bo one są w stanie produkować taniej niż 50-100 ha gospodarstwo w Niemczech
                        Zachodnich. Ale właśnie nasze post PGR- owskie i duże rodzinne gospodarstwa są
                        w stanie najszybciej pociągnąc polską wieś do przodu dać na dodatek tani
                        produkt eksportowy- a może tego właśnie nie chce Unia?
                        3. W ostateczności jestem gotów zgodzić się na niższe dopłaty bądź ich
                        całkowity brak. Tylko jeden warunek- na granicy do towarów importowanych z Unii
                        zostanie naliczone cło wyrównawcze w wysokości zawartej w tym produkcie unijnej
                        dopłaty. Po prostu w innym przypadku nie wytrzymamy konkurencji w postaci
                        dampingowego importu.
                        Zwracam uwagę, że wysoki Komisarz absolutnie nie zgadza się na takie cło i
                        zagroził nam dodatkowymi 10 karnymi latami w poczekalni.
                        4. Polscy rolnicy zapłacili już wysoką cenę za przystąpienie do Unii(pieniądze
                        te są w kieszeni unijnych podatników).
                        Fatalnie prowadzone negocjacje przez ostatnie 10 lat spowodowały, że wspólny
                        rynek producenci zachodni i rolnicy juz mają w 99%. Do polski napłynęło b. dużo
                        dotowanej żywności(znacznie więcej jej kupiliśmy niż sprzedaliśmy do Unii)
                        spowodowało to, że nasz rolnik musiał sprzdawać tanio a na część produkcji nie
                        znalazł nabywców- czy pamiętacie miastowi koczowanie 48 godzinne rolnika by
                        sprzedać zboże w żniwa?.
                        Na polską wieś nie trafiło przez 10 lat dziesiątki mld dolarów.
                        Czy my chcemy jałmużne- nie my chcemy tylko zwrotu pieniędzy zainwestoanych w
                        Unię kosztem wsi i chłopów.
                        Rolnik
                        • Gość: mario Re: dalej o rolnikach i jeszcz eo jednym... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.02.02, 09:55
                          to nie pierwszy i nie ostatni zimny prysznic ze strony Unii Socjalistycznych
                          Republik Europejskich :))))))))))))))))))
                        • Gość: STrup Re: dalej o rolnikach i jeszcz eo jednym... IP: *.chem.uni.wroc.pl 13.02.02, 13:40
                          No wlasnie, Rolniku, tak wielu sadzi...
                          A to blad.
                          Nie chodzi tyle od "wedke", co o zrownianie poziomu zycia w miescie i na wsi.
                          Co obecnie najbardzie zniecheca ludzi do osiedlania sie na wsi?
                          Ano, brak gazu, wody, kanalizacji - tego wszystkiego, co decyduje o poziomie
                          zycia.
                          Kazdy, kto ma w domu ogrzewanie z elektrocieplowni albo przynajmniej gazowe
                          wie, jaka to roznica w porownaniu z piecem na wegiel.
                          A to tylko maly przyklad.
                          A co do nierownosci doplat: nie mozemy liczyc na wiecej, bo Unia nie ma tyle
                          pieniedzy. Po prostu.
                          A wiec albo bierzemy co da, albo nic.
                          A co do argumentu, ze to i tak sa pieniadze nasze, bo ze skladki: badz laskaw
                          sprawdzic, ile bedzie nasza skladka wynosic, a ile dostaniemy, w roznej formie
                          (nie tylko na rolnictwo!).
                          To sa takie proporcje - trzymajac sie przypowiesci o wujku z Ameryki - jakby
                          nam bylo szkoda na coroczne wysylanie kartki swiatecznej temu wujkowi-
                          dobroczyncy!
                          Szkoda gadac...
                          • Gość: Rolnik Re: dalej o rolnikach i jeszcz eo jednym... IP: 217.97.163.* 13.02.02, 16:31
                            No właśnie... szkoda gadać.
                            Słyszałeś o misteczkach w Polsce w których są drogi, telefony, kanalizacja i...
                            35-procentowe bezrobocie?
                            Ludzie w chwili obecnej nie szukają świeżego powietrza i nie przyjdą na wieś
                            tylko z powodu lepszej infrastruktury. Potrzebują pracy i podążą za tą pracą
                            nawet na koniec świata.
                            Deficyt Polski w handlu żywnością w ostatniej dekadzie wyniósł 5-7 mld $.
                            Oznacza to, że taka kwota "polskich dolarów" wpłynęła do kieszeni unijnych
                            rolników zamiast na polską wieś. Taki był nasz wkład w akces Polsli do Unii.
                            Ile to miejsc pracy by powstało by te miliardy dolarów przerobić w usługach i
                            handlu na polskiej wsi.
                            Nie z winy rolników należne im pieniądze wywędrowały do Unii i te 2mld Euro w
                            zamian to naprawdę kiepski interes.
                            Jeżeli Wrocławianie z tego forum myślą, że wystarczy mieć piękny rynek by
                            poczuć się Europejczykami i zapomną o walących się stodołach i głodujących
                            dzieciach w odległości 10 km za miastem to Lepper naprawdę stanie się dla nich
                            jedyną alternatywą.

                            Rolnik
                            • Gość: STrup Re: dalej o rolnikach i jeszcz eo jednym... IP: *.chem.uni.wroc.pl 14.02.02, 11:15
                              Gość portalu: Rolnik napisał(a):

                              > No właśnie... szkoda gadać.
                              > Słyszałeś o misteczkach w Polsce w których są drogi, telefony, kanalizacja i...
                              > 35-procentowe bezrobocie?
                              Owszem. Ale co byloby, gdyby na dodatek nie bylo drog, telefonow i kanalizacji?

                              > Ludzie w chwili obecnej nie szukają świeżego powietrza i nie przyjdą na wieś
                              > tylko z powodu lepszej infrastruktury. Potrzebują pracy i podążą za tą pracą
                              > nawet na koniec świata.
                              Ale mieszkac chca tam, gdzie maja ku temu warunki (jesli maja wybor, a wielu ma).

                              > Deficyt Polski w handlu żywnością w ostatniej dekadzie wyniósł 5-7 mld $.
                              > Oznacza to, że taka kwota "polskich dolarów" wpłynęła do kieszeni unijnych
                              > rolników zamiast na polską wieś. Taki był nasz wkład w akces Polsli do Unii.
                              > Ile to miejsc pracy by powstało by te miliardy dolarów przerobić w usługach i
                              > handlu na polskiej wsi.
                              Dlatego jedynym wyjsciem jest wejsc do Unii, bo nas wykonczy!
                              Jesli nie mozna pokonac przeciwnika, trzeba sie do niego przylaczyc!
                              Wyobraz sobie, Rolniku, ze wskutek protestow i niecheci - takiej jak Twoja -
                              rezygnujemy z czlonkostwa. Wtedy obecna sytuacja pozostanie jaka jest. Czyli bez
                              szans. Wiec co innego mozna zrobic?


                              > Nie z winy rolników należne im pieniądze wywędrowały do Unii i te 2mld Euro w
                              > zamian to naprawdę kiepski interes.
                              Jakie 2 mld!?
                              Proponowane doplaty bezposrednie dla Polski sa wyzsze, a to tylko mala czesc
                              planowanej pomocy!

                              > Jeżeli Wrocławianie z tego forum myślą, że wystarczy mieć piękny rynek by
                              > poczuć się Europejczykami i zapomną o walących się stodołach i głodujących
                              > dzieciach w odległości 10 km za miastem to Lepper naprawdę stanie się dla nich
                              > jedyną alternatywą.
                              Wierz mi, ze Wroclawianie nie uwazaja odnowionego Rynku za najwazniejsza rzecz na
                              swiecie.
                              Ale fakt, ze Wroclaw stac bylo na te inwestycje (ona sie pomalu zwroci dzieki
                              turystom, obrotom restauracji i sklepow itp.) najlepiej swiadczy, ze nasz system
                              jest nienajlepszy.
                              Jesli bowiem gmina jest bogata (jak np. Wroclaw) to stac ja na inwestycje. A wiec
                              gmina staje sie jeszcze bogatsza.
                              Jesli gmina jest uboga (jak wiele rolniczych gmin w Polsce), to nie ma na
                              infrastrukture ( przyciagajaca inwestorow - to a propos Twojej uwagi powyzej, bo
                              nie tylko o wygode mieszkancow tutaj chodzi) i inwestycje, a wiec nie zarabia
                              coraz wiecej. I biednieje.
                              System stosowany w UE polega na dzieleniu sie bogatych z biednymi (Korwin-Mikke
                              nazywa to eurosocjalizmem). Najbiedniejsze regiony (obecnie czesc Hiszpanii,
                              Grecji i pare innych) maja szczegolne prawa i dostaja extra pieniadze. I skutki
                              widac!
                              Klopot polega na tym, ze praktycznie calosc bylych krajow socjalistycznych
                              bedzie - po ich wstapieniu do Unii - takimi regionami. Strasznie duze obszary,
                              okropnie duzo ludzi. Unia wie, ze nie da rady utrzymac obecnego systemu, az tak
                              duzo pieniedzy bogate kraje nam nie dadza, bo same musialyby oklapnac.
                              Na dodatek obecny system jest zaklepany do 2006 r., a my przeciez chcemy wejsc do
                              UE w 2004!
                              Stad te 25% zamiast 100% I wiecej na pewno nie bedzie! A potem, od 2006, zmieni
                              sie nieco system; prawdopodobnie wszystkim ograniczy sie doplaty bezposrednie.
                              Po prostu musimy czasem zrozumiec takze te druga strone.
                              I na tym polegaja negocjacje przedakcesyjne z Unia.
                              Wymysl cos innego a madrego i korzystnego dla obu negocjujacych stron, jesli
                              umiesz. Ja nie umiem.
                              • Gość: Rolnik Chłopi są ciemni ale nie aż tak jak uważacie.. IP: 217.97.163.* 15.02.02, 09:37
                                Jednak nie daję rady nadążyć za tokiem rozumowania euroentuzjastów...
                                Na początku tego wątku wyrażone zostały obawy, że unijne dopłaty spowodują
                                opustoszenie miast i kolejkę miastowych po ziemię(w celu spicia unijnego
                                miodu), następnie stwierdzono, że przeciętne gospodarstwo 8 ha w Polsce otrzyma
                                2000zł dotacji na rok- na członka 4 osobowej chłopskiej rodziny daje to ok. 50
                                zł miesięcznie! Czy macie ochotę wyprowadzić się z Wrocławia dla takiego szmalu?
                                Ale rzezczywistość jest jeszcze smutniejsza. Zakładając, że ceny uzyskiwane
                                przeze mnie ze sprzedaży produktów po naszym wstąpieniu do Unii muszą spaść w
                                wyniku działania dobrodziejstwa wolnego rynku(szerzej otwarte drzwi dla
                                bardziej dotowanych towarów) to od razu widzę, że i na te 50 zł miesięcznie nie
                                mam szans.
                                Czy chcę do UE z parytetem równości 1 : 4- nie dziękuję postoję!
                                P.S.
                                Namawiam euroentuzjastów do lepszego przygotowania do dyskusji od strony
                                merytorycznej bo referendum może obnażyć brak logiki w argumentacji(tak
                                widocznej w wypowiedziach zamieszczonych na tym forum)
                                Rolnik
                                • Gość: STrup Re: Chłopi są ciemni ale nie aż tak jak uważacie.. IP: *.chem.uni.wroc.pl 15.02.02, 12:20
                                  Wcale nie uwazam, ze wszyscy chlopi sa ciemni. Ty, Rolniku, jestes niezlym
                                  przykladem, ze tak wcale nie musi byc - szalejesz po Internecie, wnikasz, o co
                                  chodzi w sprawie doplat itp.

                                  Gość portalu: Rolnik napisał(a):

                                  > Jednak nie daję rady nadążyć za tokiem rozumowania euroentuzjastów...
                                  > Na początku tego wątku wyrażone zostały obawy, że unijne dopłaty spowodują
                                  > opustoszenie miast i kolejkę miastowych po ziemię(w celu spicia unijnego
                                  > miodu), następnie stwierdzono, że przeciętne gospodarstwo 8 ha w Polsce otrzyma
                                  > 2000zł dotacji na rok- na członka 4 osobowej chłopskiej rodziny daje to ok. 50
                                  > zł miesięcznie! Czy macie ochotę wyprowadzić się z Wrocławia dla takiego szmalu
                                  > ?
                                  Te obawy wynikaja z kalkulacji: moze sie okazac, ze oplaci sie kupic pare ha
                                  ziemi i jej nie uprawiac, zeby dostawac doplaty.
                                  Ciekawa dygresja: kiedys w USA (moze nadal tak jest, nie wiem) oplacalo sie
                                  bogatym ludziom miec ziemie: farmierzy mieli prawo do ulg podatkowych (doplat
                                  bezposrednich w USA nigdy nie bylo, ale ta forma pomocy niewiele sie od doplat
                                  rozni).

                                  > Ale rzezczywistość jest jeszcze smutniejsza. Zakładając, że ceny uzyskiwane
                                  > przeze mnie ze sprzedaży produktów po naszym wstąpieniu do Unii muszą spaść w
                                  > wyniku działania dobrodziejstwa wolnego rynku(szerzej otwarte drzwi dla
                                  > bardziej dotowanych towarów) to od razu widzę, że i na te 50 zł miesięcznie nie
                                  > mam szans.
                                  Ceny nie spadna, bo sa juz teraz dyktowane tansza (bo dotowana) produkcja unijna.
                                  Ale za to wzrosna - w wyniku doplat - dochody ludnosci rolniczej. A to oznacza po
                                  prostu nizsze koszty produkcji. Wypada z grubsza 150 zl rocznie na hektar. Sam
                                  wiesz, Rolniku, ze to moze byc akurat tyle, ile teraz nasi chlopi oszczedzaja np.
                                  na srodkach ochrony roslin, a w efekcie maja nizsze zbiory (i nizsza jakosc
                                  plodow).

                                  > Czy chcę do UE z parytetem równości 1 : 4- nie dziękuję postoję!
                                  A jesli bedziesz mial wybor: 1:4 albo ZERO?

                                  > P.S.
                                  > Namawiam euroentuzjastów do lepszego przygotowania do dyskusji od strony
                                  > merytorycznej bo referendum może obnażyć brak logiki w argumentacji(tak
                                  > widocznej w wypowiedziach zamieszczonych na tym forum)
                                  > Rolnik
                                  Fakt, czasem.
                        • dlugopis Re: Do Rolnika 13.02.02, 14:50
                          "Ani rolnicy, ani administracja gminna nie potrafią nawet prawidłowo
                          przygotować unijnych wniosków"
                          Cytat z Wprost
                          tygodnik.wprost.pl/index.php3?numer=1003&art=11819&dzial=0

                          W zasadzie to chyba nawet nie dostaniemy tych 25% , bo nie potrafimy ich wziasc.
                          • Gość: Rolnik Re: Do Rolnika IP: 217.97.163.* 13.02.02, 20:48
                            Długopis- nie bądź naiwny. Wszystko zależy od dającego(jak to w życi bywa)- gdy
                            na prawdę będzie chciał dać to my potrafimy pieniądze przyjąć.
                            Jeszcze jedna uwaga na temat argumentu odmiennego traktowania polskich
                            rolników, którego zabrakło na forum ale z którym spotkałem się w mediach. W
                            Brukseli ktoś stwierdził, że 100 euro we Francji jest czymś innym niż te same
                            pieniądze w Polsce.
                            Otóż w Polsce olej napędowy do ciagników rolniczych jest droższy niż we
                            Francji, gaz do szklarni w Holandii jest tańszy niż podobne nośniki energii z
                            których korzystają ogrodnicy w Polsce, większość pestycydów i sprowadzonych z
                            krajów UE nowoczesnych maszyn jest u nas droższa niż na zachodzie.
                            Rolnik
                            • dlugopis Re: Do Rolnika 14.02.02, 10:19
                              Ja wam nie wrog. Bulwersuje sie tylko bardzo jak czytam takie informacje.
                              O biurokaracji UE kraza legendy i kawaly np: o kacie zakrzywienia banana, wiec
                              do przyjecia kasy trzeba byc przygotowanym. Wydaje mi sie , ze nic nie robimy w
                              tym kierunku (pomijajac juz wysokosc tych doplat), a czas mija i tracimy
                              pieniadze, ktore juz moglibysmy miec.
                              Zupelnie inna sprawa jest wydajnosc polskiego rolnictwa. 20% populacji Polski
                              wytwarza 4% PKB. W UE proporcje sa raczej odwrotne. Nie dziw sie ze chca nam
                              dac 25% doplat, gdyz efektywnosc naszego rolnictwa jest 4x mniejsza. Jak mozna
                              dotowac ludzi, ktorych mozna ocenic tak zle patrzac ze strony statystyki. Dla
                              UE jest to olbrzymia masa ludzi na wsi, ktorzy prawie nic nie robia.

                              Pare miesiecy temu bylem u rodziny w zielonogorskim. Wiekszosc gospodarst jest
                              wielkosci 1-2 ha w kilku kawalkach. Nikomu nic sie nie chce robic.
                              Sprawy , ktore mnie zbulwersowaly:
                              1. Na wsi nie mozna kupic marchewki, ogorkow, pomidorow, jajek od ludzi.
                              Wszyscy kupuja w sklepie, tylko ziemniaki jeszcze uprawiaja na wlasne potrzeby.
                              2. Byl mlody wojt przez jedna kadencje, calkowicie spoza miejscowych ukladow.
                              Wywalczyl pieniadze z UE, zrobil czesciowo drogi, calkowicie wodociagi. W tej
                              kadencji przegral, bo za duzo zamieszania bylo w gminie, no i ludzie sie
                              denerwowali, ze mlody , a tak dobrze zarabia ( okolo 2000 pln). Teraz wrocila
                              stara kadra i od 3 lat nic sie tam nie dzieje.
                              3. Przedsiebioczosc. W poblizu jest kilka cegielni i mala huta szkla. Huta
                              nalezy do Niemca. Niemiec chcial zorganizowac w okolicy punkty skupu szkla,
                              chcial zatrudnic pare osob i dac transport. Gmina odpowiedziala, ze sama
                              wszystko zorganizuje i polska firma bedzie mu dostarczac tluczen. Nic sie nie
                              zmienilo, bo nikt , ale to nikt nie chcial ruszyc tylka, otworzyc firmy,
                              skupowac i tluc szklo. Niemiec sprowadza tluczen szklany z terenow dawnego NRD,
                              bo nie ma juz sily walczyc z takimi duperelami. A bezrobocie jest wysokie.
                              4. Wszyscy narzekaja, ze jest bieda, a w gospodarstwach stoja po dwa samochody
                              (nie najnowsze, ale tez nie trupy). Wszedzie sa anteny satelitarne , a na
                              jednym domu, gdzie zyja trzy rodziny sa trzy anteny.

                              Specyfika tego rejonu jest bliskosc granicy i Niemiec. Chyba wiekszosc dorabia
                              na niezbyt jasnych interesach.
                              Tak ja to widze.
                              Pozdrawiam
                          • Gość: STrup nie umiemy brac unijnych pieniedzy IP: *.chem.uni.wroc.pl 14.02.02, 11:25
                            dlugopis napisał(a):

                            > "Ani rolnicy, ani administracja gminna nie potrafią nawet prawidłowo
                            > przygotować unijnych wniosków"
                            > Cytat z Wprost
                            > <a href="http://tygodnik.wprost.pl/index.php3?numer=1003&art=11819&dzial=0">tyg
                            > odnik.wprost.pl/index.php3?numer=1003&art=11819&dzial=0</a>
                            >
                            > W zasadzie to chyba nawet nie dostaniemy tych 25% , bo nie potrafimy ich wziasc
                            > .

                            Niestety, to szczera prawda, Dlugopisie!
                            Wiem cos o tym, troche w tym siedze.
                            Oslawiona unijna biurokracja jest do pokonania, ale trzeba miec SPECJALISTOW!
                            Jednym z najbardziej poszukiwanych i najlepiej platnych zawodow w Irlandii jest
                            specjalista od pisania wnioskow o granty (nie tylko unijne, ale tez i te).
                            A ilu my mamy takich specjalistow?
                            Trzeba byc bieglym w jez. angielskim - i to w specyficznej nowomowie unijnej.
                            Trzeba byc bieglym w komputerach i internecie - bo dokumentacja potrzebna do
                            pisania wniosku to setki stron opisow i formularzy, do sciagniecia z Internetu.
                            Trzeba miec lekkie pioro i dobry styl.
                            Trzeba miec cholerna cierpliwosc, zeby sie przedrzec przez te wszystkie dokumenty.
                            A ci u nas, ktorych znam i ktorzy to wszystko potrafia (bardzo nieliczni, we
                            Wroclawiu jest takich osob moze kilkanascie), to najczesciej nisko oplacani
                            urzednicy. Zarabiaja kilka-kilkanascie razy mniej od swoich szefow, ktorzy nawet
                            pojecia nie maja o tej robocie. Zdobywaja dla nas (Polski, miasta, gminy) setki
                            tysiecy Euro, podczas gdy ich szefowie marnotrawia pieniadze i nie potrafia nawet
                            tych zdobytych pieniedzy zagospodarowac.
                            Ale medale, ordery i premie dostana ci szefowie.
                            Taka jest prawda.
                            Takich mamy zarzadzajacych nasza gospodarka!
                            • Gość: Rolnik Re: nie umiemy brac unijnych pieniedzy IP: 217.97.163.* 14.02.02, 17:35
                              Nie pojmuję miastowej logiki!
                              Tak na chłopski rozum- dotacje w UE są zwiazane z produkcją: mleka, zbóż,
                              buraków, pogłowiem trzody itp.(nie pogłowiem chłopów!)
                              Jeżeli ja produkuję średnio na 1 ha 30% tego co mój zachodni kolega i do tego
                              mam gospodarstwo wielkości 8 ha (we Francji przeciętny rolnik ma dziesięć razy
                              większe)i na koniec dostanę 20% dotacji tej którą otrzymuje rolnik z Francji,
                              to jak wam wychodzą te bajońskie sumy dotacji dla mojego gospodarstwa z która
                              ja nie będę wiedział co robić?
                              Pozdrawiam
                              Rolnik
                              • Gość: STrup Re: nie umiemy brac unijnych pieniedzy IP: *.chem.uni.wroc.pl 15.02.02, 09:03
                                Gość portalu: Rolnik napisał(a):

                                > Nie pojmuję miastowej logiki!
                                > Tak na chłopski rozum- dotacje w UE są zwiazane z produkcją: mleka, zbóż,
                                > buraków, pogłowiem trzody itp.(nie pogłowiem chłopów!)
                                Owszem: z powierzchnią gospodarstwa i jego produkcyjnością.

                                > Jeżeli ja produkuję średnio na 1 ha 30% tego co mój zachodni kolega...
                                Dlaczego tylko 30%?
                                Ty jesteś Rolnikiem: może coś jest nie tak z tą naszą produkcją rolną, skoro ma
                                tak małą wydajność?

                                > i do tego
                                > mam gospodarstwo wielkości 8 ha (we Francji przeciętny rolnik ma dziesięć razy
                                > większe)
                                Nie jest tak. Akurat we Francji średnio gospodarstwa rolne są niewiele większe
                                niż u nas.
                                Ale ogólnie niska opłacalność rolnictwa wymusza produkcję wielkotowarową i ściśle
                                wyspecjalizowaną.
                                Mam znajomych rolników, kilka rodzin. Mają się świetnie. Ale ich gospodarstwa
                                (własność plus dzierżawy) to ponad 100 hektarów (słabych gleb!). Zapytani o
                                szczegóły mówią wyraźnie, że z 5-10 ha w ogóle by się nie utrzymali. Na 1 ha
                                zarabiają na czysto max. 1000 zl rocznie. Ale 1000 razy 100... To już ma sens.

                                > i na koniec dostanę 20% dotacji tej którą otrzymuje rolnik z Francji,
                                W roku 2004, jeśli staniemy się już wtedy członkiem UE.

                                > to jak wam wychodzą te bajońskie sumy dotacji dla mojego gospodarstwa z która
                                > ja nie będę wiedział co robić?
                                Nikt nie mówi o bajońskich sumach. Dla ośmiohektarowego statystycznego polskiego
                                gospodarstwa wychodzi około 2000 zł rocznie (w 2004, uwaga j.w.).
                                Potem trochę więcej, zaś po 2006 roku nie wiadomo ile, bo wtedy zmieni się
                                prawdopodobnie cały system.
                                WTO (Światowa Organizacja Handlu) w ogóle ma za złe Unii Europejskiej sam fakt
                                istnienia dopłat bezpośrednich; nie bez pewnej słuszności uważa to za nieuczciwą
                                konkurencję (my się też o tym przekonaliśmy, bo artykuły unijne są w tej samej
                                cenie lub tańsze niż nasze rodzime). Ponadto te dopłaty strasznie obciążają
                                budżet unijny. Nie jest więc wykluczone, że ten system zniknie, a zastąpi go
                                inny, już bez pieniędzy trafiających wprost do rolników.
                                Potęga UE jest jednak w czymś innym: jej członkowie mają otwarty rynek zbytu! To
                                jest ta najważniejsza szansa dla polskiego rolnika po wstąpieniu Polski do Unii.
                                O to się powinniśmy bić!

                                > Pozdrawiam
                                > Rolnik
                                >

                                Też pozdrawiam i serdecznie życzę Rolnikowi szybkiego wstąpienia Polski do UE: w
                                jego i nas wszystkich interesie.
                                STrup
    • Gość: Homar Re: Unia Europejska i doplaty dla rolnikow IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.02.02, 10:24
      Wielce pouczajaca dyskusja...
      Dzieki, STrup za metafore z wujkiem (rewelacja) i mnostwo informacji.
      Rolnik - mowisz, ze my, miastowi nie zrozumiemy ludzi ze wsi... Moze to i
      czesciowo racja, ale Ty blokujesz w ten sposob dialog! Twoje teksty w
      stylu: "rozpadajace sie stodoly i placzace z glodu dzieci" lub "kto by chcial
      sie przeprowadzic z Wroclawia i zyc na wsi za 50 zl/mc" sa zalosne. I Ty zadasz
      merytorycznej dyskusji???
      Moim zdaniem ruch powinien odbywac sie w druga strone - do miasta, a nie na
      wies. Poletka srednio 8 ha to za malo... A rolnicy powinni sie ksztalcic i
      ksztalcic. Pamietacie, co mowil premier Kalinowski w czasie ktorejs kampanii
      (chyba prezydenckiej)? Jego slowa brzmialy mniej wiecej tak: "Chcialbym, aby
      rolnik nie musial za czesto uzywac dlugopisu! Najwyzej w czasie wyborow [zeby
      zaglosowac na PSL - oczywiscie]." Chodzilo wtedy o ten slynny 3% VAT, zeby
      rolnicy nie musieli sporzadzac roznych dokumentow... Przeciez to jakas paranoja!
Pełna wersja