Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze...

    • elegancja_francja Rodzice - olewusy 02.02.10, 20:35
      Normalna sprawa w USA
      • Gość: Sekserka Kurestwo to jakaś amerykańska odmiana fermy? :) IP: *.54.16.203.static.telsat.wroc.pl 02.02.10, 20:57
        czy raczej francuska :P
      • sabrilla Re: Rodzice - olewusy 02.02.10, 23:10
        Jak już jesteśmy w elegancji- francji to ku...two a nie hodowla drobiu. I
        Sodoma i Gomora. W średnim związku z artykułem

        elegancja_francja napisał:

        > Normalna sprawa w USA
    • achioch Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 02.02.10, 21:27
      Forumowicze,
      Po co tyle zlych slow napisanych?
      Dziewczyna ma super pomysl na opieke calodobowa dla dzieci. Z artykulu
      zrozumialam, ze ta opieka jest "gdy jest noz na gardle", co wcale nie znaczy,
      ze dziecko tam oddane bedzie mialo w przszlosci klopot z osobowoscia....
      Zycze powodzenia i gratuluje dobrego pomyslu.

      • Gość: Johann potomkowie systemu! IP: *.dip.t-dialin.net 02.02.10, 21:55
        nic Twoj wpis nie da! Piszacy sa lepsi od radzieckiego systemu
        wychowawczego!
      • Gość: Pomysłowy Re: Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do pr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.10, 22:14
        A może tak utworzyć przedszkole z pensją w Szanghaju. Wysyłamy
        dzieci półroczne a odbieramy już sześciolatki.
        To propozycja dla przedmówców, którzy nie potrafią się poświęcić dla
        własnego dzieciaczka i kasa jest dla nich ważniejsza niż rodzina.
        • Gość: Dr Hałs Pitolicie Hipolicie niestety IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.10, 22:39
          Najlepiej wycierać sobie gębę sloganem KA$A. Otóż nie każdy ma partnera, który podoła utrzymać rodzinę, nie każdy ma rodziców chętnych do opieki nad wnukami w miejscu zamieszkania, nie każdy ma wystarczającą pensję, żeby nie będąc w domu zapewnić dziecku opiekę, przykłady można mnożyć. Ale najlepiej napisać, że rodzic pozostawiający dziecko goni za kasą. Nikt nie twierdzi, że pozostawianie dziecka na kilka godzin (o nocach nie wspomnę) jest dobre, po prostu czasem nie ma wyjścia. Nie ma to nic wspólnego z robieniem kasy, tylko jest szarą koniecznością wiązania końca z końcem. Zgodnie z porzekadłem "Syty głodnego nie zrozumie" nie łudzę się, że skapujesz w czym rzecz panie Pomysłowy, ale nie życzę kiedykolwiek sytuacji, w której powiesz dziecku, że nie masz mu co dać jeść, bo wybrałeś pozostanie z nim w domu niż pogoń za kasą.

          PS. Nie należy mylić bycia odpowiedzialnym i kochającym rodzicem z pseudopoświęceniem nie różniącym się niczym od durnowatej polskiej martyrologii.
          • sabrilla Re: Pitolicie Hipolicie niestety 02.02.10, 22:56
            Ale czy to oznacza, ze należy oddawać dzieci do takich placówek? Nie da się
            związać końca z końcem mając dzieci?
            Cóż, idąc tym tokiem rozumowania idealnie byłoby oddawać dzieci do domu dziecka
            i odbierać je, gdy mamy urlop. O ile szef da.
            Ja zresztą myślę, ze wcale nie kasa jest tu problemem tylko przedmiotowe
            traktowanie własnych dzieci.

            Gość portalu: Dr Hałs napisał(a):

            > Najlepiej wycierać sobie gębę sloganem KA$A. Otóż nie każdy ma partnera, który
            > podoła utrzymać rodzinę, nie każdy ma rodziców chętnych do opieki nad wnukami w
            > miejscu zamieszkania, nie każdy ma wystarczającą pensję, żeby nie będąc w domu
            > zapewnić dziecku opiekę, przykłady można mnożyć. Ale najlepiej napisać, że rod
            > zic pozostawiający dziecko goni za kasą. Nikt nie twierdzi, że pozostawianie dz
            > iecka na kilka godzin (o nocach nie wspomnę) jest dobre, po prostu czasem nie m
            > a wyjścia. Nie ma to nic wspólnego z robieniem kasy, tylko jest szarą konieczno
            > ścią wiązania końca z końcem. Zgodnie z porzekadłem "Syty głodnego nie zrozumie
            > " nie łudzę się, że skapujesz w czym rzecz panie Pomysłowy, ale nie życzę kiedy
            > kolwiek sytuacji, w której powiesz dziecku, że nie masz mu co dać jeść, bo wybr
            > ałeś pozostanie z nim w domu niż pogoń za kasą.
            >
            > PS. Nie należy mylić bycia odpowiedzialnym i kochającym rodzicem z pseudopoświę
            > ceniem nie różniącym się niczym od durnowatej polskiej martyrologii.
            • bubster Re: Pitolicie Hipolicie niestety 03.02.10, 08:48
              Da się związać koniec z końcem mając dzieci.
              Ale nie wtedy, gdy się non stop z nimi w domu siedzi.
    • polapl Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 02.02.10, 22:03
      Co by tu nie mówić, to oddawanie dzieci do szkół z internatem było i jest
      nadal rzeczą zwyczajowo przyjętą przez większość i kiedyś nikomu to specjalnie
      nie przeszkadzało. Pani psycholog dziecięcemu gratuluję znajomości historii ...
      Uważam, że oddawanie dzieci do placówki wychowawczej jaką jest przedszkole to
      wyłącznie sprawa rodziców, a nie sfrustrowanych psychologów.
      • sabrilla Re: Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do pr 02.02.10, 22:52
        Do internatu oddaje się starsze, bardziej dojrzałe emocjonalnie dzieci a nie 3-5
        latki. Znasz takie internaty dla tak małych dzieci? Bo myślisz chyba o
        internatach przyszkolnych (które i tak dotyczą raczej dzieci w wieku
        gimnazjalnym). Więc jeśli chciałaś sięgnąć ad absurdum to się udało.

        polapl napisała:

        > Co by tu nie mówić, to oddawanie dzieci do szkół z internatem było i jest
        > nadal rzeczą zwyczajowo przyjętą przez większość i kiedyś nikomu to specjalnie
        > nie przeszkadzało. Pani psycholog dziecięcemu gratuluję znajomości historii ..
        > .
        > Uważam, że oddawanie dzieci do placówki wychowawczej jaką jest przedszkole to
        > wyłącznie sprawa rodziców, a nie sfrustrowanych psychologów.
      • sabrilla Re: Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do pr 02.02.10, 23:08
        I jeszcze o historii. Jest jakiś powód dla, którego nie tkwimy już w mrokach
        średniowiecza. Nie wiem, czemu zarzucasz pani psycholog (i jej krótkiej
        wypowiedzi) braki w wykształceniu. Ja psychologiem nie jestem, ale popełniłam
        kiedyś lekturę "Psychologii rozwojowej dziecka", gdzie opisywano podejście do
        dzieci i ich wychowywania na przestrzeni wieków. Cóż, niektórzy- w tym ja-
        powiedzą po tej lekturze, ze tylko cieszyć się z podmiotowego a nie
        przedmiotowego traktowania dzieci. Istotne w tej wypowiedzi jest to, że owa
        psycholog zwróciła bardzo słuszną uwagę na brak więzi społecznych z innymi
        ludźmi takich rodziców-brak kogokolwiek bliskiego, kto w razie awarii mógłby się
        dzieckiem zająć

        polapl napisała:

        > Co by tu nie mówić, to oddawanie dzieci do szkół z internatem było i jest
        > nadal rzeczą zwyczajowo przyjętą przez większość i kiedyś nikomu to specjalnie
        > nie przeszkadzało. Pani psycholog dziecięcemu gratuluję znajomości historii ..
        > .
        > Uważam, że oddawanie dzieci do placówki wychowawczej jaką jest przedszkole to
        > wyłącznie sprawa rodziców, a nie sfrustrowanych psychologów.
      • Gość: kochaj_i_dbaj Re: Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do pr IP: *.net.pbthawe.eu 02.02.10, 23:10
        Wiek przedszkolny to wiek dziecka niedojrzałego w każdej sferze.Wiek młodzieży w
        internacie też wymaga wsparcia i opieki, bo kontynuują dojrzewanie. Jednak małe
        dziecko wymaga opieki elementarnej i podstawowej. Jest bezradną istotą, u której
        procesy rozwojowe zachodzą najszybciej w życiu. Nigdy rozwój nie będzie miał
        tego tempa.Poniważ jest skomplikowany wymaga indywidualnej i dobrej opieki ,
        nie upychania w przechowalniach. To rośnie CZŁOWIEK.
    • sabrilla To jest smutne... 02.02.10, 22:47
      Po prostu smutne, zwłaszcza jeśli - jak toś to napisał-jest to znak naszych
      czasów. Spróbujcie sobie wyobrazić, co musi czuć małe dziecko pozostawione na
      noc w przedszkolu, nawet jeśli je zna. Ja mam dwoje dzieci i chyba serce by mi
      pękło. Od razu uprzedzam-nie jestem matką Polką, nie znane mi jest nawet coś
      takiego jak urlop macierzyński. I ja i mój mąż intensywnie pracujemy, dzieci
      chodzą do przedszkola.Nie ma babć i bywa ciężko. Ale są priorytety. Nawet
      dwoje lekarzy może tak rozplanować dyżury, zeby im się nie nakładały. A już
      kilka dni? No ludzie, litości. Wystarczy odrobina empatii i zastanowienia się,
      co to oznacza dla małego dziecka. Dla własnego dziecka.
      Rozumiem jeszcze sytuacje zupełnie ekstremalne, ale poza nimi wydaje mi się to
      czystym egoizmem.
      To po prostu smutne.
    • an2009 Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 02.02.10, 23:06
      nie no sposób na zarobienie kasy "ekstra" a to że trochę ekstremalny...czy ekipa psychologów, psychiatrów a w przyszłości psychoterapeutów dla dojrzałych dzieci z przechowalni już czeka??
      i dla przypomnienia - internat a przechowalnia w 3 roku życia to OGROMNA różnica- zwłaszcza jeśli mowa o konsekwencjach.
      Dla mnie ociera się to o zaniedbywanie dziecka, na które rozumiem bogaci rodzice się zdecydowali z całym dobrodziejstwem inwentarza przysłowiowo a następnie planują je oddać do płatnego domu dziecka. Po prostu rewelacja. Horror...
      I zastanawia tylko fakt jak ktoś po studiach pedagogicznych może wpaść na zarabianie w taki sposób?
      I ciężko się cieszyć,że lada moment rusza wylęgarnia moich pacjentów...może różni nas etyka pracy??
    • emigrantka-1 Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 02.02.10, 23:22
      Niedlugo powstana przedszkola, w ktroych bedzie mozna zostawic
      dziecko zaraz po jego urodzeniu i zglosic sie po nie, jak juz
      przyjdzie na to ochota, np. po 10 latach lub po 18. Po co sie
      szarpac, nie spac po nocach, zmieniac pieluchy i uzerac sie dzien w
      dzien? Wystarczy miec dobra prace i kase, a dziecko wychowa ktos
      inny. My zglosimy sie po nie jak bedzie juz odchowane. Super!
    • steperka74 Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 02.02.10, 23:47
      Widzę że spieracie się wytrwale.Jednak według mnie każdy trochę ma racji.Każda
      kobieta także jest inna i w innej sytuacji.Ja jestem z wyboru na wychowawczym
      aby dziecko wychowywać ale i przypatrywać się jego rozwojowi.Dla mnie to jest
      ważniejsze niż pieniążki a zamożna nie jestem .Po prostu nie jest to dla mnie
      aż tak istotne.Kocham moje dzieci a mąż w życiu nie zgodził by sie na
      żłobek.Dziecko powinno w ramach rozwoju uczęszczać do przedszkola tak jak moja
      corka kiedyś.Po prostu już tego potrzebowała.Jeśli ktoś musi nawet na noc
      zostawic w przedszkolu u ulubionej pani i do tego nie czesto to dziecku na
      pewno nic nie będzie a nawet może mieć z tego frajdę.Też zależy od
      dziecka.Pozdrawiam Was!
    • Gość: przyjaciółka Re: Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do pr IP: *.mtnet.eu 02.02.10, 23:52
      "A przecież mogliby poprosić o pomoc w opiece nad dzieckiem rodzinę, przyjaciół. Jeśli ich obok siebie nie mają, to znaczy, że nie potrafią tworzyć już żadnych społecznych więzi."

      a jeśli mają, tylko przyjaciele i rodzina nie chcą dzieci pilnować? mam wielu dobrych znajomych i przyjaciół, którzy potrafili ze mną utworzyć piękną nić porozumienia, z którymi łączy mnie przyjaźń i z którymi wspieramy się wzajemnie w różny sposób, gdy zajdzie taka potrzeba (rozmową, radami, pożyczką przedmiotów lub pieniędzy, pomocą w nauce), ale za nic w świecie nie wzięłabym im dzieciaka do popilnowania! a jeśli ktoś jest do tego zdolny, tym lepiej, lecz jeśli nie, wcale to nie oznacza, że nie masz przyjaciół, drogi rodzicu w potrzebie. nie koniecznie musi być coś nie tak z tobą.

      i jeszcze jedno: niech nikt nie myśli, że rodzina bliższa lub dalsza (biedni dziadkowie, całe życie ktoś od nich wymaga, żeby się poświęcali...) czy przyjaciele cały czas muszą się dla kogoś poświęcać i to w ten sposób. już sobie wyobrażam, jak małżeństwo lekarzy, którym regularnie wypada dyżur w tym samym terminie raz po raz widzi przyjaciela cieszącego się z okazji niańczenia ich dziecka.
      • aw34 Re: Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do pr 02.02.10, 23:57
        Znam akurat małzeństwa lekarzy i skonczmy z mitologią dyzurów co
        ciągle wypadają w tym samym dniu bo to zwyczajnie nieprawda.
        • sabrilla Re: Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do pr 03.02.10, 00:12
          Oczywiście, ze tak. Dyżury się planuje z wyprzedzeniem. Nie z dnia na dzień.

          aw34 napisała:

          > Znam akurat małzeństwa lekarzy i skonczmy z mitologią dyzurów co
          > ciągle wypadają w tym samym dniu bo to zwyczajnie nieprawda.
      • sabrilla Re: Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do pr 03.02.10, 00:01
        Nie masz dziecka, prawda? To nie jest żaden atak, naprawdę. Bo tu w tym
        wszystkim najważniejsze jest dziecko. I przyznam Ci się, że jestem pewna, że w
        awaryjnej sytuacji znajdę nie tylko ciocie, ale i przyjaciół, którzy mi pomogą.
        Tak jak ja pomagałam-i wiele lat temu, gdy sama nie miałam dzieci. Bo gdy moje
        przyjaciółki miały problem to na rzęsach stawałam, żeby jak najlepiej zająć się
        ich dziećmi. Więc tak-często ci rodzice maja problem. To nie chodzi o
        poświęcanie się, tylko zwykłe więzi międzyludzkie.I o znaczenie przyjaźni. I o
        dziecko. Małego człowieka.

        Gość portalu: przyjaciółka napisał(a):

        > "A przecież mogliby poprosić o pomoc w opiece nad dzieckiem rodzinę, przyjaciół
        > . Jeśli ich obok siebie nie mają, to znaczy, że nie potrafią tworzyć już żadnyc
        > h społecznych więzi."
        >
        > a jeśli mają, tylko przyjaciele i rodzina nie chcą dzieci pilnować? mam wielu d
        > obrych znajomych i przyjaciół, którzy potrafili ze mną utworzyć piękną nić poro
        > zumienia, z którymi łączy mnie przyjaźń i z którymi wspieramy się wzajemnie w r
        > óżny sposób, gdy zajdzie taka potrzeba (rozmową, radami, pożyczką przedmiotów l
        > ub pieniędzy, pomocą w nauce), ale za nic w świecie nie wzięłabym im dzieciaka
        > do popilnowania! a jeśli ktoś jest do tego zdolny, tym lepiej, lecz jeśli nie,
        > wcale to nie oznacza, że nie masz przyjaciół, drogi rodzicu w potrzebie. nie ko
        > niecznie musi być coś nie tak z tobą.
        >
        > i jeszcze jedno: niech nikt nie myśli, że rodzina bliższa lub dalsza (biedni dz
        > iadkowie, całe życie ktoś od nich wymaga, żeby się poświęcali...) czy przyjacie
        > le cały czas muszą się dla kogoś poświęcać i to w ten sposób. już sobie wyobraż
        > am, jak małżeństwo lekarzy, którym regularnie wypada dyżur w tym samym terminie
        > raz po raz widzi przyjaciela cieszącego się z okazji niańczenia ich dziecka.
    • aw34 Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 02.02.10, 23:55
      Kiedyś juz było cos o warszawskiej placówce tego typu. Historie o
      dzieciach pozostawianych tam na kilka dni dotyczyły niestety
      bogatych rodziców, którym dziecko przeszkadzało w spotkaniach
      biznesowych a nie pielęgniarki, którym wypadł nocny dyzur. Z tego
      co pamiętam cena za pobyt nocny była tak wysoka, ze pielęgniarka
      mogła tylko marzyc o oddaniu tam dziecka.
      Do tej pory nie było takich przedszkoli i ludzie sobie jakoś radzili
      teraz co? Słowo praca stało się jakimś wytrychem. Nie mam czasu
      sprawdzic dziecku lekcji, poćwiczyc z nim czytania, dowiedziec sie
      co mu w głowie siedzi bo praca. Nie zauważam narkotyków czy alkoholu
      bo praca. Wszyscy dajemy się wkręcac pracodawcom na maksa. Traktuja
      nas jak bydło, jak niewolników a my potulnie tak p. dyrektorze oddam
      dziecko na tydzień do przedszkola i pojade w te delegację. Oddam na
      2 tygodnie i będe pracował po 2o godzin dziennie. Ile jeszcze tak
      wytrzymacie aż rozleca się wam rodziny?
      Dziecko to obowiazki. Jeśli oboje macie pracę wymagającą oddania
      dziecka na noc do przedszkola to podejmijcie wysiłek dopasowania
      grafiku albo niech jedno z was zmieni pracę. Uznaję, że w sytuacji
      naszego chorego kraju w tyłek najbardziej dostaja samotni rodzice.
      Tu jest problem. Pewnie jakaś czesc (niewielka) nie da rady zmienić
      pracy na bardziej przyjazną dziecku. Ale temu powinno zaradzic
      panstwowe przedszkole (na prywatne lub opiekunke i tak tych rodziców
      nie będzie stac) i w ściśle kontrolowanym zakresie. Bardzo
      współczuję pensjonariuszom tego zakładu bo na współczucie ze strony
      swoich rodziców nie mają co liczyc. Ide o zakład, ze na noc czy
      kilka dni zostawać tam będą dzieci rodziców, którym zwyczajnie
      głupota i wygodnictwo (a nie realny chwilowy kryzys) nie pozwoli
      zrozumieć potrzeb dziecka.
    • the_ukrainian Nie lepiej po prostu oddać dzieci na zawsze? 03.02.10, 00:23
      Po co dzieciaka pozbywać się z domu, opłacać przedszkole, wozić,
      kombinować? Może by tak oddać dzieci komuś kto będzie je kochał
      naprawdę? Nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy miałbym podrzucić
      dziecko jakimś obcym babom pod opiekę jak rzecz, przedmiot jakiś. Po
      co było płodzić dzieci jak się nie ma możliwości opieki nad nimi?
    • olik121281 Pani psycholog troche przesadza... 03.02.10, 06:54
      Przyjaciele rozumiem pomoga ale jak sie ma zmiane w pracy nocna caly tydzien
      to wie pani nie smiem prosic o taka pomoc. Babcia owszem zajmie sie ile jej
      zdrowie pozwoli ale chora kobieta ma dzwigac malucha przewijac kapac itd?
      Kocham swoje dziecko jak nikogo na swiecie ale Pani psycholog wybaczy ludzie
      musza z czegos zyc a i Pani chce miec drogi odsniezane takze w nocy lekrzy
      policje komunikacje miejska 24h Ci ludzie pracuja ciezko takze dla pani wygody
      kochaja swoje dzieci i nie mozna ich karac za prace
    • nowak11 Ta studentka nie wie co robi 03.02.10, 08:01
      Ja współczuję tym studentom;opieka nad cudzymi dziećmi(i to w dodatku tak
      małymi)jest sporym wyzwaniem.Już widzę też te nowobogackie "mamusie" z
      ciągłymi pretensjami...
    • beauty_sisi Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 03.02.10, 08:07
      i jeszcze to jedzenie z cateringu - to tez mi sie nie podoba
    • kakolinka79 Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 03.02.10, 08:36
      Moja dwójka dzieci jest właśnie zapisana na listę rezerwową do
      takiego punktu przedszkolnego. Istnieje on już jakiś czas, więc to
      żadna nowość. A chętnych jest baaardzo dużo. Jedzenie przygotowywane
      na miejscu, a nie dostarczane z jakiejś np.restauracji. Możliwość
      zostawiania dziecka na noc to nie żadne oddawanie dziecka na
      tydzień.Nigdy nie zrobiłabym tego dzieciom. Ja uważam, że sprawdza
      się to wówczas, kiedy naprawdę coś wypadnie i nie ma wyjścia, trzeba
      malucha zaprowadzić na noc do przedszkola.
    • sabah Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 03.02.10, 08:51
      Czyżby powrot złobków tygodniowych jak w komunie...
      Czy nowoczesne mamy , ktore tak walcza o wszystkie nalezne im prawa teraz maja
      dosc rodziny i dzieci ???Jeśli chce sie robic karierę to nalezy nie zakładać
      rodziny, a tym bardziej rodzić dzieci...
      osoby zakładajace taka placowke, same koncza czy juz ukonczyły kierunek
      pedagogiczny nie wiedza,ze najlepszym opiekunem jest i była zawsze mama. Jak
      to wytłumaczysz małemu dziecku, ze dziś nie bedzie spało w domu, lub przeaz
      kilka dni.
    • pan_pablo Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 03.02.10, 09:51
      No ja sobie nie wyobrażam żeby przy moim dziecku pracowali niewykwalifikowani ludzie ,studenci i licealiści to troszkę mało jak na taka opiekę. A wizerunek Pani w dredach wcale mnie nie zachęca w żadnym stopniu do tej firmy. Jaki przykład będzie miało dziecko na początek dredy a później winko bądź trawka w parku - no poprostu pięknie.
      • Gość: aaa Re: Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do pr IP: *.chello.pl 04.02.10, 17:43
        pan_pablo napisał:
        >Jaki przykład będzie miało dziecko na początek dredy a później winko bądź
        trawka w parku - no poprostu pięknie.

        o ile odczucia, co do tego punktu opieki mam mieszane, to Twoja wypowiedź
        rozbawiła mnie do łez... rozumiem, że to żart:)
      • Gość: Johann makarenkowskie myslenie IP: *.dip.t-dialin.net 04.02.10, 19:04
        Autor: pan_pablo No ja sobie nie wyobrażam żeby przy moim
        dziecku pracowali niewykwalifikowani ludzie ,studenci i licealiści
        to troszkę mało jak na taka opiekę. A wizerunek Pani w dredach wcale
        mnie nie zachęca w żadnym stopniu do tej firmy. Jaki przykład będzie
        miało dziecko na początek dredy a później winko bądź trawka w parku -
        no poprostu pięknie.


        ty sobie nie mozesz wyobrazac, gdyz masz ograniczona wyobraznie! Co
        maja dredy do twoich rzadkich, wypadajacych wlosow?
        Sformulowania o trawce i winie, to pewnie wspomnienia z twego
        dziecinstwa, gdy tatus z mamusia miast wychowywac, cpali i chlali!

        zapewne jestes idealnym tatusiem, po szkole Makarenki!
      • Gość: taki jeden łysy Re: Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do pr IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.02.10, 01:01
        pan_pablo napisał:
        No ja sobie nie wyobrażam żeby przy moim dziecku pracowali niewykwalifikowani
        ludzie ,studenci i licealiści to troszkę mało jak na taka opiekę.

        A na jakiej podstawie wyciągasz wnioski o braku kwalifikacji personelu? Przecież
        personel to co najmniej kilka osób, a Ty wyciągasz daleko idące wnioski na
        podstawie kilku zdań o kimś, kogo w ogóle nie znasz. Nawet nie wiesz jakim
        niesamowitym człowiekiem jest dziewczyna, która w wieku 20 lat założyła to
        przedszkole.
        Niewiele jest takich osób, które w tak młodym wieku prowadzą własną firmę, w
        dodatku tak skomplikowaną organizacyjnie. Poza tym Weronika pracuje już od lat z
        małymi dziećmi jako drużynowa i namiestniczka zuchowa. Od lat wyjeżdża z nimi na
        obozy, biwaki, kolonie. Do niedawna pracowała też w przedszkolu - zajmując się
        maleńkimi dziećmi. Ponieważ znam ją osobiście - mogę powiedzieć - że nie znam
        lepiej wykwalifikowanej osoby do tej pracy. Weronika ma 1000 pomysłów na
        godzinę. I co ważne - najlepsze z nich realizuje z całą stanowczością. Byłem też
        jej pracodawcą i pracując u mnie zajmowała się dziećmi jako wychowawca na
        koloniach. Trudno o lepszego, bardziej zaangażowanego w opiekę nad dziećmi
        pracownika. Nie powinno się wyciągać wniosków na podstawie fryzury drugiego
        człowieka.
    • shia2 Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 03.02.10, 10:02
      Znam Panią Weronikę i polecam! Jest osobą odpowiedzialną i twórczą.
      Gratuluję inicjatywy. Dziecko pod Jej opieką bedzie szczęśliwe i
      napewno bezpieczne w sytuacji gdy mama np. będzie musiała wyjechać w
      delegację lub pójść do pracy na nocną zmianę. Szkoda że takiej
      możliwości nie było kilka lat temu gdy wróciłam po macierzyńskim do
      pracy i bylam złośliwie wysyłana przez szefa na szkolenia do
      Warszawy. Każde przedszkole/ żłobek powinno odpłatnie zapewniać
      dyżury w takich sytuacjach. Ale cóż, tam gdzie jest budżet to tylko
      roszczeniowa postawa. A konkurencję sie tępi. Na pocieszenie powiem,
      ze jeszcze gorzej będzie w szkole... z własnego doświadczenia.
      Pozdrawiam Pani Weroniko!!!
    • gazelka123 Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 23.02.10, 08:41
      Szkoda, że nie promuje się normalnych przedszkoli,
      które musiały przejść sito kontroli sanepidu, p.poż...:(
      Proponowałabym zaprosić do tego przedszkola sanepid na kontrolę
      i ciekawe co wtedy powiedzieliby rodzice, gdyby zobaczyli protokół z takiej
      wizyty.
      Wiele przedszkoli we Wro także oferuje opiekę nad dziećmi po godzinach, ale w
      wyjątkowych sytuacjach. Nie zachęca rodziców z góry do tak drastycznych
      środków jak pozostawienie dziecka na kilka dni.
      Więc to żadna nowość.
      Nie popieram tej inicjatywy! A mam już trochę doświadczenia w tym temacie.

    • konrad.walczybinski A potem rodzice do domu starców! 24.02.10, 10:00
      Gratuluje.

      I życzę tym rodzicom, żeby później dzieci ich do jakiś placówek opieki oddały.
      Na zawsze.
    • ciociaveronika Pakuj się, dziecko, jedziemy na tydzień do prze... 27.02.10, 14:44

      Witam,
      chyba nadszedł czas żebym jako właścicielka miała prawo się wypowiedzieć.
      Szkoda iż Gazeta Wyborcza nie zapytała Nas bezpośrednio o charakter w jakim
      placówka będzie działała czy o kadrę.
      Istnieje spora różnica pomiędzy SMERFOWĄ ZAŁOGĄ organizującą imprezy dla
      dzieci i firm w której pracują studenci i owszem licealiści.
      Jeśli chodzi o placówkę- zatrudniamy wykwalifikowane Ciocie.
      Zresztą zawsze można przyjść, zapytać i sprawdzić.
      Nikt nie porzuca u Nas dzieci- rodzice mają możliwość skorzystania z takiej
      usługi w razie nieprzewidzianych wydarzeń.
      Przy pracy 2-3 zmianowej jesteśmy dogodnym rozwiązaniem dla rodziców.
      Żeby móc się wypowiedzieć- należy przyjść, sprawdzić i wtedy ocenić.
      Przykro Mi iż nasze społeczeństwo nadal kieruje się stereotypami i opiniami
      innych.
      Pozdrawiam i zapraszam do Naszej placówki.
      Weronika Chałupniczak

Pełna wersja