Doktoranci apelują: Przyznajcie nam wyższe styp...

27.01.10, 13:00
są doktoranci i doktoranci...

sprawiedliwy system byłby taki, że stypendia zostają jakie są, ale dodatkowo się płaci doktorantom za prowadzenie zajęć (bo są tacy, co ich nie prowadzą, a biorą takie same pieniądze, co ci co mają setki godzin w semestrze)
    • metal.maniak Doktoranci apelują: Przyznajcie nam wyższe styp... 27.01.10, 13:34
      Podziwiam, -15 stopni, no no. Cały problem polega na tym, że mamy kryzys i
      minister się tym wykpi. Niemcy na przykład mają ~(-20)% pkb, ale zwiększyli
      przez ostatnie 2 lata nakłady na naukę i już z kryzysu wychodzą, bo to
      procentuje np. patentami, które można sprzedać :P U nas pani minister
      stwierdziła, że jeśli jest dziura budżetowa, to jej resort się podzieli z
      ministerstwem finansów pieniędzmi(!!). Najzabawniejsze jest jednak to, że
      rektorzy uniwerku w Poznaniu i innych dużych uczelni jakoś przy tak samo
      niskim finansowaniu mogą doktorantom dać te 1300 - 1500zł i tylko we Wrocławiu
      nie mogą sobie poradzić... Powody mogą być następujące: wszystkie inne
      uczelnie mają około 100x więcej studentów i wydają na utrzymanie 10x mniej
      pieniędzy niż UWr, istnieje jakaś zmowa mająca na celu zniszczyć tą uczelnię i
      spiskowcy mają swoich ludzi w ministerstwie, wszystkie inne uczelnie podlegają
      pod jakieś inne (bogate) ministerstwo lub po prostu mądre zarządzanie
      pieniędzmi tej uczelni przerasta jej władze.
      • Gość: Jarek Doktorant to student IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.01.10, 13:45
        Na podstawie art. 2 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym.

        Studia trzeciego stopnia - studia doktoranckie, na które przyjmowani są
        kandydaci posiadający tytuł magistra albo tytuł równorzędny, umożliwiające
        uzyskanie zaawansowanej wiedzy w określonej dziedzinie lub dyscyplinie nauki,
        przygotowujące do samodzielnej działalności badawczej i twórczej oraz uzyskania
        stopnia naukowego doktora.

        A więc traktujmy doktorantów jak studentów - a 90 godzin dydaktycznych wynika z
        planu studiów. Tak jak praktyki studenckie na I i II stopniu.
        • Gość: argh Re: Doktorant to student IP: 195.182.9.* 27.01.10, 13:49
          Kochany, poczytaj tą ustawę a zwłaszcza definicję studenta - studentem nie jest,
          przykro mi.
          • Gość: Jarek Doktorant - jednak bardziej student... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.01.10, 18:11
            A proszę bardzo - to że jest zamieszczony odrębny rozdział w ustawie poświęcony
            studiom doktoranckim nie stanowi podstawy do stwierdzenia że doktorant z punktu
            widzenia swojego statusu na uczelni studentem nie jest. Czemu? Proste - w
            myśl art. 197 stosuje się do niego art. 189 ustawy mówiący iż:

            2. Student jest obowiązany w szczególności do:
            1) uczestniczenia w zajęciach dydaktycznych i organizacyjnych zgodnie z
            regulaminem studiów;
            2) składania egzaminów, odbywania praktyk i spełniania innych wymogów
            przewidzianych w planie studiów;
            3) przestrzegania przepisów obowiązujących w uczelni.

            Jest to w tym momencie wskazanie na status doktoranta na uczelni - status studenta.

            Idąc dalej za przepisami ustawy:
            Doktorant korzysta z zaliczenia okresu studiów do "stażu zawodowego" (art. 198),
            może korzystać z różnych stypendiów (art. 199)i może otrzymać stypendium
            doktoranckie (nie musi).
            Dodatkowo np. ubezpieczeniu zdrowotnemu doktoranci podlegają na takich samych
            zasadach jak studenci.


            Wracając do pensum - art.197 ust.3 - praktyki zawodowe to właśnie "wyrobienie"
            pensum.

            Swoją drogą ustawodawca kontynuuje swoją dawną gafę nadal rozdzielając studia
            doktoranckie od studiów pozostałych.

            Odnosząc się natomiast do całego problemu muszę stwierdzić, iż przyjęte
            rozwiązania w zakresie studiów doktoranckich to jedna wielka hucpa. Moi młodsi
            koledzy zamiast badać i pisać tłuką godziny na prywatnych uczelniach (bo chcą
            żyć) - co odbija się na jakości i postępach w pracy nad dysertacją.
            Niestety stypendia muszą iść dla tych (i to wyższe) którzy mają postępy w pracy,
            dla reszty nie można tworzyć "socjalu" bowiem co raz większe rzesze
            przeciętniaków przyjmowane są na studia tylko po to by sobie o te cztery lata
            wydłużyć przyjemne życie studenta.
            Uporczywy nacisk na podwyższanie wskaźników "scholaryzacji" ze strony rządu
            widoczny jest także tutaj - powstają prace które kilka lat temu nie miałyby
            prawa zostać pracami magisterskimi - ich zakres, problemy badawcze oraz zakres
            wiedzy osób je przedstawiające wołają często o pomstę do nieba. Ale przecież jak
            już trzymało się tego doktoranta 4-5 lat to trzeba puścić go. I czasami słyszę
            komentarze profesury na części niejawnej - "no było tragicznie ale na szczęście
            to nie nasz pracownik więc go puścimy". Ponadto widać jest często wielką różnicę
            in minus między rozprawami pisanymi "na kolanie" przez doktorantów a pracami
            osób zatrudnionych na stanowisku asystenta. Powód - zbyt małe doświadczenie
            doktorantów i zbyt mały nakład czasu pracy poświęcony badaniom. Poza tym mimo
            wszystko zazwyczaj uczelnia wybiera sobie pracowników spośród
            najlepszych...doktorantów.
            A jeżeli doktoranci nadal mają problemy to radzę poprosić o pomoc, w złożeniu
            wniosku do TK, rzecznika praw obywatelskich.
            J.
        • Gość: Po Re: Doktorant to student IP: *.ifd.uni.wroc.pl 27.01.10, 13:53
          No to traktujmy go tak do końca: ulgi na przejazdy, ubezpieczenie. Teraz
          doktorant to taki twór co jak trzeba to jest studentem a kiedy indziej
          pracownikiem. Albo rybka, albo pipka a nie jak komu wygodnie. Podpowiedź:
          spróbujcie mając tyko stypendium i zaświadczenie o tym że jest się doktorantem
          dostać kredyt.
        • Gość: gaga Re: Doktorant to student IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.10, 14:13
          To jakis absurd. Mozemy rowniez w regulaminie studiow doktoranckich
          zamiescic zapis ze doktoranci wykonuja wszystkie obowiazki swoich
          przelozonych i pozniej przez 20 lat przelewaja swoje zarobki na ich
          konto. Co ma wspolnego prowadzenie zajec z praca naukowa cyt.
          (umożliwiające
          > uzyskanie zaawansowanej wiedzy w określonej dziedzinie lub
          dyscyplinie nauki,
          > przygotowujące do samodzielnej działalności badawczej i twórczej
          oraz uzyskania
          > stopnia naukowego doktora.)
      • Gość: kiz Re: Doktoranci apelują: Przyznajcie nam wyższe st IP: *.dynamic.chello.pl 16.04.11, 12:04
        jaja
    • Gość: wtf wtf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.10, 14:09
      mamy 10 doktorantow, kazdy zarabia po 1000 zl i mowi ze malo
      zrobmy zeby kase dostawalo 9, wiec kazdy dostanie po 1100 zl
      i juz beda happy ;]
      chyba lepiej 1 niezadowolony bo nie ma nic niz 10 niezadowolonych bo maja malo :>

      oczywiscie przyklad jest tylko przykladowy ;] ale powinni go wcielic w zycie :>
      • Gość: wtf Re: wtf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.10, 14:11
        a dokladnie 1111 zl z groszami. czyli nawet jeszcze lepiej :D
        • Gość: gośka Re: wtf IP: *.opera-mini.net 27.01.10, 14:32
          A może zwolnijmy kilku nierobów z uniwersytetu (np. tzw. "wiecznych" adiunktów, albo część z przerośniętej administracji) i wtedy zaoszczędzimy jeszcze więcej? Tylko to zrobić to rektor się boi, a później narzeka, że a uniwersytecie brakuje pieniędzy...
          • Gość: gogi Re: wtf IP: *.centertel.pl 27.01.10, 17:25
            to prawda, oszczednosci sa tu konieczne i od lat nie zrobione. co wiecej, mam
            wrazenie ze administracja robi sie coraz wieksza (i kosztowniejsza).
            ale czemu te oszczednosci przeznaczyc na doktorantow a nie na pensje dla
            pracownikow? jak po doktoracie wyladujesz najpierw na technicznym na rok to
            dostaniesz na reke mniej niz stypendium na czwartym roku. niezbyt rozowa
            perspektywa...
          • kapitanka Re: wtf 27.01.10, 17:43
            Z jednej strony doktorant powinien mieć wyższe stypendium. Z drugiej
            zaś - czym różni się doktorant od osoby ze stopniem doktora, dla
            której nie ma etatu na uczelni i która zostaje zatrudniona jako pani
            w bibliotece i dostaje 1250 zł brutto?
            A starych adiunktó uczenia nie zwolni. Przyjąć młodych, szczególnie
            tych dobrych, to zagrożenie dla starszych i całkiem starszych
            kolegów po fachu. Na uczelniach zatrudnieni są też adiunkci, którzy
            już pobierają emeryturę, a habilitacji dalej nie zrobili i nie
            zrobią. Ustawa sobie, a uczelnie sobie i poziom nauczania sobie.
            • Gość: PRACOWNIK UWR Re: wtf IP: *.wroclaw.mm.pl 27.01.10, 18:28
              TO ZWOLNIJMY REKTORA!!! SKORO NIE POTRAFI ZARZĄDZAĆ UCZELNIĄ I DLA WSZYSTKICH JEST ZA MAŁO (A NA INNYCH UCZELNIACH MAJĄ LEPIEJ), TO ZNACZY, ŻE ON JEST TUTAJ ZBĘDNY! A ZA ZAOSZCZĘDZONE PIENIĄDZE KUPIMY MIESIĘCZNIE KILKA KOMPUTERÓW!

              KTO JEST ZA?
              • Gość: Polonistka Re: wtf IP: *.opera-mini.net 27.01.10, 18:32
                Popieram!!!
                • Gość: yousek Re: wtf IP: *.wroclaw.mm.pl 27.01.10, 18:37
                  ja też !
        • Gość: mw Re: wtf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.10, 00:14
          Hmm ciekawe wyliczenie, ale niestety z gruntu błędne. Kwota, która przyznawana
          jest doktorantom na UWr jest prawie w całości przyznawana z ministerstwa w
          zależności od liczby doktorantów. Więc jeśli zmniejszymy liczbę doktorantów to
          zamiast 10 z 1050 zł/miesiąc dostaniemy... 9 z 1050 zł/miesiąc.
    • Gość: ssak Do roboty byśta sie wzięły !!! IP: *.wr.energiapro.pl 27.01.10, 14:28
      studenty tfu, psia ich mać !
      • karol_gorski Re: Do roboty byśta sie wzięły !!! 28.07.11, 16:25
        No tak. Co tu komentować....
    • Gość: aspo a gdyby tak zlikwidować socjalne? IP: *.am.wroc.pl 27.01.10, 14:34
      na Akademii Medycznej jest tak, że doktorant dostający stypendium jest za
      biedny, by mieć rodzinę, ale za bogaty na stypendium socjalne (które, nie
      wiedzieć czemu, wlicza się do dochodu). W efekcie od długich lat pieniądze
      przeznaczone na stypendia socjalne kiszą się na kontach, a pod koniec roku
      przekazywane są na inne cele (na ogół administracyjne), zamiast być
      rozdysponowane pomiędzy tych, którzy wsparcia potrzebują.

      Niestety, nie da się zlikwidować socjalu i przeznaczyć tych środków na
      zwiększenie stypendiów comiesięcznych i/lub naukowych...
      Może by tak pójść w tą stronę z propozycjami zmian adresowanymi do ministerstwa
      i rektorów?
      • stypendysta Re: a gdyby tak zlikwidować socjalne? 27.01.10, 19:08
        Gość portalu: aspo napisał(a):

        > na Akademii Medycznej jest tak, że doktorant dostający stypendium jest za
        > biedny, by mieć rodzinę, ale za bogaty na stypendium socjalne (które, nie
        > wiedzieć czemu, wlicza się do dochodu). W efekcie od długich lat pieniądze
        > przeznaczone na stypendia socjalne kiszą się na kontach, a pod koniec roku
        > przekazywane są na inne cele (na ogół administracyjne), zamiast być
        > rozdysponowane pomiędzy tych, którzy wsparcia potrzebują.

        To typowe ględzenie bez znajomości tematu. Stypendia socjalne (nawiasem mówiąc zgodnie z art. 199 Ustawy podczas ich przyznawania stosuje się przepisy dotyczące stypendiów dla studentów; doktorant ma prawo do ubiegania się o stypendium socjalne, a więc nie jest ... pracownikiem, lecz studentem!!!) nie są dochodem i to wie każdy, kto przeczytał art. 179 ust. 5 Ustawy. Dochodem jest stypendium doktoranckie i to ono jest uwzględniane podczas ustalania sytuacji materialnej doktoranta i jego rodziny. Niestety wysokość tego stypendium (doktoranckiego) zawsze jest niższa od progu samodzielności finansowej, więc niesamodzielny finansowo doktorant (o ile nie ma małżonka też ze stypendium lub pracującego choćby za 500 PLN) musi dokumentować swoją sytuację materialną zgodnie z art. 179 ust. 4 Ustawy, a więc z rodzicami i ich dziećmi oraz ze swoimi dziećmi. Dzieje się tak dlatego, że ustalanie sytuacji materialnej odbywa się na podstawie Ustawy o świadczeniach rodzinnych, gdzie w art. 3 pkt 1 stypendia są uznawane jako nieopodatkowany dochód uwzględniany podczas ustalania uprawnień do świadczeń rodzinnych i stypendiów. Stypendia doktoranckie niestety nie zostały ujęte w art. 179 ust. 5 Prawa o szkolnictwie wyższym, gdzie podana jest regulacja szczególna, do celów stypendialnych wykluczająca z dochodu stypendia wymienione w art. 173 i 199 Ustawy.


        Pieniądze nie wykorzystane (w części doktoranckiej zasadniczo wykorzystywane są w 100%, bowiem jest ich niewiele - ustawowo maks. 3% dotacji) nie mogą być wykorzystywane na cele inne niż pomoc materialna dla studentów i doktorantów. Pozostają one nadal w funduszu i często kierowane są na remonty akademików i stołówek (na co pozwala Ustawa), o ile dalej nie zasilają funduszu stypendialnego w następnym roku. Pisanie o jakiś celach administracyjnych dowodzi nieznajomości tematu i z daleka śmierdzi spiskową teorią dziejów.
    • Gość: das spiel ist aus a do roboty malpy IP: *.dynamic.mnet-online.de 27.01.10, 15:16
      pseudofakultetow pseudouniwersytetow
      do roboty do tego co to chodzil na oxford
      albo do tego czarneckiego razem z jego generalami
    • yanuss wlasny wybor 27.01.10, 16:02
      Protesty doktorantow sa zalosne. Oni przeciez swietnie wiedzieli jakie sa stypendia na wydzialach, na ktorych studiowali. Wybrali taki status. Moga dzis przeciez isc na studia w calej Europie bez problemu. Jednak chca by doktorat dac im w Polsce za trzy lata, kiedys to jednak zabieralo srednio dwa razy dluzszy okres. Teraz studia doktoranckie sa bardzo czesto jedynie swietnym mechanizmem by z habilitanta zrobic profesora. Doktorant na studiach eksperymentalnych juz nie pracuje nad aparatura, on ma dostac gotowa. Reszte mu dolozy swiezo habilitowany promotor, ktory musi miec doktora by zostac profesorem. wybor
      • Gość: Po Re: wlasny wybor IP: *.ifd.uni.wroc.pl 27.01.10, 16:36

        > Protesty doktorantow sa zalosne. Oni przeciez swietnie wiedzieli jakie sa stype
        > ndia na wydzialach, na ktorych studiowali. Wybrali taki status. Moga dzis przec
        > iez isc na studia w calej Europie bez problemu. Jednak chca by doktorat dac im
        > w Polsce za trzy lata, kiedys to jednak zabieralo srednio dwa razy dluzszy okre
        > s. Teraz studia doktoranckie sa bardzo czesto jedynie swietnym mechanizmem by z
        > habilitanta zrobic profesora. Doktorant na studiach eksperymentalnych juz nie
        > pracuje nad aparatura, on ma dostac gotowa. Reszte mu dolozy swiezo habilitowan
        > y promotor, ktory musi miec doktora by zostac profesorem. wybor

        Ja z tego bełkotu nic nie zrozumiałem
        • Gość: durrum Re: wlasny wybor IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.01.10, 19:45
          toś niestety tępy
      • Gość: nadia Re: wlasny wybor IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.01.10, 18:07
        trzy lata? co ty człowieku mówisz! oj, za dużo to ty nie wiesz.
    • fernando_hidalgo Doktoranci apelują: Przyznajcie nam wyższe styp... 27.01.10, 18:27
      Jakie podwyżki? Calkowicie znieść ich stypendia. Może ci doktoranci napiszą
      skąd są pieniądze na te ich wypłaty!!! Podatnik ma płacić?
      • Gość: Anna Re: Doktoranci apelują: Przyznajcie nam wyższe st IP: *.e-wro.net.pl 04.10.10, 14:24
        Witam! Aż przykro czytać to co niektórzy tu wypisują. Sytuacja doktorantów UWr jest bardzo trudna, każdy z nas jest w wieku w którym chcemy założyć rodziny i pójść na swoje. Ale nie o to chodzi. Wyobraźcie sobie świat bez postępu, gdzie nikt zajmuje się np. próbą znalezienia lekarstwa na poważne śmiercionośne choroby, twierdząc że to nie możliwe, bo nikt jak dotąd tego nie dokonał. A tu nagle badania doktorantów i naukowców wykazały, że bakterie salmonelli mogą powodować jego ustąpienie. Badania trwają. Radzę na przyszłość trochę pokory i przemyślenia co się pisze. Pozdrawiam.
    • hummer Do z doktorem po obronie? 27.01.10, 19:40
      Ma chociażby prawo do zasiłku dla bezrobotnych, tak jak pan od obsługi łopaty?
    • hummer A co z etatem asystenta? 27.01.10, 19:44
      Na całym świecie to działa. Ilu jest mgrów na etacie asystenta we Wrocławiu?

      Mających choćby płacone lata składkowe do ZUS.
      • Gość: mądrala Re: A co z etatem asystenta? IP: *.wroclaw.mm.pl 27.01.10, 21:54
        Studia doktoranckie to ukryta forma bezrobocia. Młodzi nie szukają
        zatudnienia, nie zawracają głowy władzy, nie domagając się nowych
        miejsc pracy. Proponuję wprowadzić obowiązek zrobienia doktoratu dla
        wszystkich ( tak jak teraz jest obowiązek szkolny- po prostu go
        wydłużyć do trzydziestki) . Znikną kolejki w urzędach pracy i
        zlikwidujemy problem bezrobocia.
        • Gość: bylydoktorant Re: A co z etatem asystenta? IP: *.217.146.194.generacja.pl 27.01.10, 22:32
          Na całym świecie nie ma asystentow. To znaczy przynajmiej w naukach scislych
          doktoranci maja glownie obowiazki naukowe, i godziwe pensje, ale to wynika z
          faktu, ze to doktoranci ciagna nauke zachodnia, robiac czarna robote, wykonujac
          poleenia profesorow...
      • Gość: josef Re: A co z etatem asystenta? IP: *.chello.pl 28.01.10, 03:08
        Breslau bleibt deutsch!
    • kklement W niektóre kierunki nauki warto inwestować... 16.04.11, 14:43
      ... a niektóre - o ile w ogóle można nazywać je nauką - powinny być tylko dla hobbystów, fundujących sobie studiowanie takiego na przykład kulturoznawstwa, teatrologii, filozofii czy innych humanistycznych bzdur.
      • wielki_czarownik Nie do końca się zgodzę 16.04.11, 15:01
        Inwestować się powinno nie w kierunki a w badania - w tematy doktoratów. Nie tylko nauki ścisłe są potrzebne. Z punktu widzenia państwa istotne są też różne badania humanistyczne - np. celem umacniania szeroko pojętej polskości, zwiększania ekspansji kulturalnej czy też promowania Polski w świecie.
        Z punktu widzenia naszego kraju badania dotyczące np. obyczajów dawnych Słowian są potrzebne, bo rolą państwa jest także chronienie spuścizny przodków. Zastanowić się za to można, czy polski podatnik powinien opłacać doktoraty dotyczące np. historii stosunków francusko-hiszpańskich w XVII wieku albo zasad prawa karnego we Włoszech.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja