thorey Nowy narciarski obyczaj: pijany w sztok - i na ... 22.02.10, 18:32 Jeździłam na nartach w Polsce i pływałam żaglówkami jeszcze kilkanaście lat temu. Ale wtedy to były sporty elitarne. Teraz na stokach i na jeziorach pełno jest buractwa, które w ogóle nigdy nie powinno się urodzić, a co dopiero mówić o pojawianiu się w jakimkolwiek przyzwoitym towarzystwie. Zadziwia mnie, skąd tym "ludziom" przychodzi do głowy, że mają prawo tak po prostu psuć przyzwoitym obywatelom wypoczynek. Jak dla mnie, policja może do nich strzelać za sam pomysł oddalenia się na więcej niż 10 km. od swoich brudnych nor, które nazywają mieszkaniami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawy_świata "od zipa do gentlemana" IP: 62.140.211.* 22.02.10, 18:51 ... podobnie jak studia byly kiedys elitarne. no coz te czasy sie juz skonczyly, a absolwentow o szerokim spasionym karczychu widzimy wlasnie na stoku i mazurach... a skad przychodzi im to do glowy? z telewizyjnego miksu you can dance, idola, mam talent i reklamy dekatlonu... wg bowiem dzisiejszej propagandy kazda nawet najwieksza, najbardziej prosta i chamowata tepota nie jest burakiem tylko...nieoszlifowanym diamentem. biała karta, ktora po 2 tygodniowym "kursie" bedzie tancerzem, spiewakiem operowym, szefem kuchni, piosenkarzem, wiruozem djstwa, łyżwiarzem figurowym... masowa produkcja "m.in China" i dobrze rozpropagowane hasło "ty tez mozesz bo cie stac" sprawia zas, ze padła jeszcze jedna zapora - cena... jakos nie slyszalem o schamieniu sie np. sportow balonowych albo szybownictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gentleman Re: "od zipa do gentlemana" IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.02.10, 20:39 cena tylko pogorszy sprawę. sporty balonowe nie są popularne, bo... są nudne i warunki też nie takie. Tylko zapaleńcy to robią. Podobnie jak jeżdżą na żużlu. Sport fajny, jak najbardziej pasjonujący, ale tylko do oglądania zamiast aktywnego uczestniczenia. Cena, poza tym, zrobi z każdego sportu 'kawałek elitarnego świata' niczym tenis czy golf. Czyt. każdy nowobogacki burak koniecznie będzie chciał to uprawiać, żeby popisać się przed innymi nowobogackimi kolegami, że go na to stać i jaki to on nie jest 'prozdrowotny'. Co zaś do samej dyskusji - mamy dwie pozycje: proalkoholową, propagującą 'zdrowe' spożywanie alkoholu na stoku w małych ilościach oraz wersję hard - zakazu totalnego. I wszystkim rozchodzi się o to samo, tylko ci przeciwni jakoś nie widzą cynizmu w wypowiedziach tych za. Mnie zdążono tu nazwać alkoholikiem, głupkiem i szeregiem innych, za to, że uważam, że alkohol jest dla ludzi. Dodam, że chociaż jeżdżę siódmy sezon (a jestem jeszcze dość młody) to nigdy się na stoku nie 'nawaliłem', nie spowodowałem wypadku, nikogo nie uszkodziłem. Za to mnie uszkodzono wielokrotnie, teraz bez żółwia, kasku, ochraniaczy i polisy ubezpieczeniowej na stok nie wychodzę. Wypadki spowodowali jak najbardziej trzeźwi uczestnicy stoków (nigdy ja nie byłem winny, zresztą byli świadkowie). I jak mi ktoś wmówi, że gdyby uderzył mnie pijany to by mnie bardziej bolało, to bym mu się roześmiał w twarz. Taki to jest sport, że czasem niestety dochodzi do wypadków. Nie ma stoków na wyłączność, jest ścisk i tłok. Trzeźwa mamusia musi sobie krzyknąć do drugiej mamusi, że ma piękny kolor spodni i wjeżdża w kogoś kto jest bogu ducha winny. I to jest codzienność w Polsce. Jakoś za granicą jest większa kultura zarówno wobec tych 'pijanych' jak się ich tu określa, jak i wobec trzeźwych. Bez kasku i ubezpieczenia nie dostaniesz ski-passa i koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
hankam Re: "od zipa do gentlemana" 22.02.10, 21:00 A w końcu po bombardino to by się dopiero latalo! Kiedyś w schroniskach nie było alkoholu - po prostu. Nie było piwa, nie było wódy. Alkohol wnosiło się na wlasnych plecach, więc nie było go dużo. Ale mamy demokrację. Na nartach, ktore przecież same skręcają, każdy ciolek, dla ktorego jeszcze niedawno szczytem marzeń bylo uchlanie się w remizie, może dzisiaj jeździć. Wpisy pod tym artykulem mnie przerażają. Ale może to jest reakcja na zasadzie "uderz w stol, nożyce się odezwą". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Protz Re: "od zipa do gentlemana" IP: 78.155.123.* 23.02.10, 11:55 Co Cie przeraza, to ze ludzie lubia na stoku wypic jedno piwo? Bylem w tym roku w Austrii to byl standard, w ciagu dnia przerwa na obiad, do tego grzaniec i piwo (o zgrozo! dwa drinki!) pozniej powrot na stok i moze pozniej jeszcze jedno piwo. Nikt ze znajomych nie byl pijany, nikomu krzywdy nie zrobilismy. Na stoku tez nie widzialem pijanych, moze raz grupka najebanych niemcow zjezdzala kolo 16 do bazy, widac, zasiedzieli sie od poludnia w knajpie... ale to ze sie niemiec czy austriak najebal nie znaczy ze ja mam nie miec prawa wypic piwa na stoku. W takim Luksemburgu w stolowkach pracowniczych sie pije wino i nikt problemu nie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nie elitarny Re: Nowy narciarski obyczaj: pijany w sztok - i n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.10, 23:35 Widać przynajmniej po twojej wypowiedzi jaka jesteś elitarna. Odpowiedz Link Zgłoś
balrog008 Proponuję zabronić wszystko 22.02.10, 19:42 A zacząć od zakazu sprzedaży alkoholu. WSZĘDZIE Odpowiedz Link Zgłoś
hankam Re: Proponuję zabronić wszystko 22.02.10, 21:01 Proponuję wrocić do szkoły na lekcje polskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gostek to nie kwestia dostepnosci alkoholu a kultury IP: 212.160.105.* 23.02.10, 05:29 tego narodu. Podobnie pewnie dzialoby sie na stokach Waszych Wschodnich Sasiadow. Jakos w Austrii moze byc dostepne grzane wino na stokach i nikt (oprocz garstki Waszych Rodakow i to tez nie wszystkich bo tam juz sie zdarzaja chlubne wyjatki) pijany nie jezdzi. Coz "polskaja wschodniaja kultjura" Mlodym zdolnym radze EMIGRUJCIE! Odpowiedz Link Zgłoś
sandwich1 Nowy narciarski obyczaj: pijany w sztok - i na ... 23.02.10, 09:25 Autor tego artykułu wyraźnie się nudzi, albo próbuje zdobyć trochę kasy za wierszówkę. Byłem ostatnio tydzień w Korbielowie i nie spotkałem nikogo pijanego na stoku. Proponuję temu panu wyjazd gdzieś na narty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: freeman Re: Nowy narciarski obyczaj: pijany w sztok - i n IP: 89.171.240.* 23.02.10, 11:51 Ludzie jedzie i pijcie bo tyle waszego! Wszystkim narciarzom życzę połamania nart i niczego innego. Autorowi artykułu proponuje szybki urlop wypoczynkowy bo wyraźnie rzeźbi w gó...e - robię to samo jak już nie mam w co łapska włożyć. A sam mogę dać jedną rade : jak czujecie że was nogi z bólu już pieką i narty was prowadzą anie na odwrót to odpuśćcie sobie jazdę wyluzujcie i idźcie na piwo ba nawet dwa bo zrobicie sobie lub innym krzywdę. "Bode Miller wrócił, bo amerykańska federacja wreszcie pozwoliła mu mieszkać w przyczepie kempingowej i pić piwo" Polecam świetny tekst: www.sport.pl/vancouver2010/1,103358,7591297,Vancouver_2010__Bode_Miller_moze_isc_na_piwo.html Odpowiedz Link Zgłoś
mic487 Nowy narciarski obyczaj: pijany w sztok - i na ... 23.02.10, 12:02 Ja też tak miałem, gdy przestawałem palic papierosy. Wszyscy palący mnie irytowali. Kiedy p. B przestał pić? Odpowiedz Link Zgłoś
idzielas Nie tylko my 23.02.10, 12:18 Jeździłem niedawno na Hopku i Dolomitach i nigdy nie widziałem nawalonych Polaków. Za to Rusków, Ukraińców i Jugoli owszem. Jechałem nawet na wyciągu z takimi "Ojcami". Pili z piersiówki i palili. Pode mną na białym śniegu od czasu do czasu zauważyć można było wielobarwne pawie. Polacy zachowują się naprawdę OK zwłaszcza za granicą. Czy to Alpy czy to Czeskie lub słowackie Tatry. Jesteśmy cywilizowani. Najgorsi są niestety nasi bracia Słowianie zza wschodniej granicy. Dzicz z kasą bez klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
opinia-pollpressagency Pijany Kennedy rzucil butelka,stracil balans i sie 24.02.10, 04:14 W trakcie zjazdu pijany M.Kennedy (USA) rzucil butelka stracil rownowage i sie zabil. Dlatego niech adasio kurcypedro@gW i bazgroly@gW nie zamartwiaja sie o tubylcow znad Wisly lecz dbaja o krajan pasterzy koz zjezdzajacych z gory Synaj z pusta butelka po pejsakowce 73%, ktora niszczy ich rownowage. Podobno najwiecej jest narciarzy po winie Bordeaux we Francji i Toscania we Wloszch. Natomiast najwiecej dowcipasow jest w Bawari, ktorzy pO piwie oddaja grupowa mocz na komende Haj ! Notaka ma znamiona pijanego bazgrola@gW, ktory sie nacpal bo otrzymal otreby do kieliszka. BONAWENTURA. Odpowiedz Link Zgłoś
msize Nie szukajmy problemu, bez sensu.. 24.02.10, 10:24 Piję grzane wino o 11, potem jeżdżę przez 4-5 godzin, olbrzymi wydatek energetyczny.. zanim wsiąde do samochodu jem treściwy obiad.. Czy to jest problem? kilka razy miałem ze soba alkomat.. taka praktyka to zawsze 0,0 promila. Zresztą.. czy jeden narciarz = 1 samochód. najczęściej przyjeżdzamy na stok w 3-4 osoby, Czy pasażer nie ma prawa do czegoś rozgrzewającego? 1 'działka' alkoholu nie czyni nikogo pijanym.. a tym bardziej zagrożeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
rosolina Nowy narciarski obyczaj: pijany w sztok - i na ... 24.02.10, 12:52 To jest kompletne zbydlęcenie. Ścierwo społeczne dorwało się do sportów zimowych Odpowiedz Link Zgłoś
przemasowski Nowy narciarski obyczaj: pijany w sztok - i na ... 25.02.10, 09:16 Profesorze Bachmann niech Pan ,jak Panu nie odpowiada stok narciarski to proponuję polo lub golfa , mało urazowe sporty i nikogo nie interesuje ile kto spożył....cywilizowana Europa przyjmuje 0,5 promila i to sa dwa piwa lub wodka,tyle samo na stoku co na jezdni... Odpowiedz Link Zgłoś
maciejaszek90 Nowy narciarski obyczaj: pijany w sztok - i na ... 25.02.10, 14:30 Też lubię sobie porządnie wypić na stoku :) Bo na takich wyjazdach, jazda na nartach to kwestia drugorzędna :) Odpowiedz Link Zgłoś
bob_arctor Dobra dobra 25.02.10, 15:19 Ja nie mówię, że nie ma problemu pijanych narciarzy na stokach, choć wydaje mi się, że większym problemem jest brawura i brak szacunku dla innych, co nie ma bezpośredniego związku z alkoholem. Jednak uważam, że autor artykułu trochę histeryzuje, naciągając przy tym fakty. Nie można traktować wszystkich osób, które w knajpie na stoku do obiadu wypiją piwo lub na rozgrzewkę jedną herbatkę z prądem,jakby byli pijani w sztok. Pan Redaktor tak oburza się na picie alkoholu na stoku, na który można dojechać tylko autem, że mu umyka elementarny fakt, że nie każdy, kto tam przyjechał, jest kierowcą- przecież w samochodach są jeszcze miejsca dla pasażerów. I tak dalej. Powtórzę- nie mówię, że picie na stokach nie stanowi problemu. Jednakże takie postawienie sprawy może jedynie spowodować, że zwolennicy regulacji tych spraw będą traktowani jako nawiedzeni dziwacy a ich argumenty będą lekceważone. Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Dyskusja o dupie Maryni... 26.02.10, 06:59 Kiedyś byłem świadkiem sytuacji, jak do pewnego położonego w czeskich Jesenikach schroniska zawitali czterej panowie w dość zaawansowanym wieku, którzy przejeżdżali akurat obok na biegówkach. Wypili sobie po piwku, gospodarz poczęstował ich jeszcze na odchodne śliwowicą i ruszyli dalej w siną dal. To był jeden z wielu obrazków, który pozwolił mi ukształtować sobie pogląd o paranoiczności podchodzenia do picia alkoholu w naszym kraju. Z jednej strony państwo zgarnia krocie z akcyzy za alkohol, a z drugiej ściga swoich dobroczyńców czyniąc z nich zbrodniarzy (vide tzw. pijani rowerzyści w więzieniach). Jak widać, w hipokryzji jesteśmy mistrzami, dlatego od lat wolę wybierać się na rower i narty do Czech. Tam alkohol jest dostępny praktycznie na każdym kroku i nikt z tym nie ma żadnego problemu. I, co może wydawać się dziwne, ciężko tam spotkać na ulicy zataczającego się człowieka, a burdy alkoholowe to rzecz tam praktycznie nie występująca... Odpowiedz Link Zgłoś