MEN liczy w szkołach dzieci reemigrantów. Ale p...

11.03.10, 10:50
Zal mi tych dzieci, i nieprzemyślanych decyzji rodziców. Dwukrotnie miałam w
klasie dzieci powracające z zagranicy. 15-letni chłopiec nie umiał ani słowa
po polsku - i nie chciał się nauczyć! Nauczyciele "stawali na głowie", aby
zmobilizować go do nauki języka i innych przedmiotów - ale z mizernym efektem.
I cóż może w takiej sytuacji szkoła?
    • pssz MEN liczy w szkołach dzieci reemigrantów. Ale p... 11.03.10, 10:50
      Jakiś urzędnik chciał pokazać, że coś robi. I wymyślił. A teraz nikt
      się nie chce przyznać :)
    • annika.h nie znał słowa po polsku? 11.03.10, 12:11
      mam ojca Duńczyka i matkę Polkę, wychowałam się w Danii i jestem dwujęzyczna.
      Skoro jakieś dziecko nie zna słowa w języku ojczystym OBOJGA rodziców to znaczy,
      że w ogóle z nim w tym języku nie rozmawiali (o ile w ogóle w jakimkolwiek
      języku rozmawiali, może na rozmowy z dzieckiem czasu nie było). A może doszli do
      co najmniej dziwnego wniosku, że język polski dziecku nie przyda się do niczego.
      W obu przypadkach za bezmyślność i głupotę rodziców płaci dziecko.
    • Gość: semafor Re: MEN liczy w szkołach dzieci reemigrantów. Ale IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.10, 13:37
      Urzędasy muszą mieć "mądre" wykresy, sondaże, statystyki, tabelki,
      raporty... itp. Przecież to dodaje powagi ich urzędowi. I staje się
      esencją ich pracy.

      Mija powoli czas prawdziwych rodziców, teraz jest czas hodowców.
      • Gość: gosc Re: MEN liczy w szkołach dzieci reemigrantów. Ale IP: *.wroclaw.mm.pl 11.03.10, 21:54
        Może być gorzej. Może tam w ministerstwie już pokolenie gimnazjalistów pracuje i
        będą się w ten sposób uczyć matematyki ... zaczną od liczenia.
    • Gość: justynabeata Re: MEN liczy w szkołach dzieci reemigrantów. Ale IP: *.215.122.47.getinternet.no 11.03.10, 17:40
      To pomysl co bys zrobila jakbys miala w jednej klasie 1 ucznia z Nigerii, 1
      Niemca, 1 Rumuna, 1 Greka, 2 z Chile, 2 z Somalii, Szkota, Anglika,
      Austalijczyka i Chinczyka. Miesci Ci sie w glowie?? Co mogla by w tej sytuacji
      polska szkola?? - NIC BY NIE MOGLA- TO STRASZNE.
      • nick_do_pyskowania nic by nie mogla - to straszne 12.03.10, 00:36
        Gość portalu: justynabeata napisał(a): "To pomysl co bys zrobila
        jakbys miala w jednej klasie 1 ucznia z Nigerii, 1 Niemca, 1 Rumuna,
        1 Greka, 2 z Chile, 2 z Somalii, Szkota, Anglika, Austalijczyka i
        Chinczyka. Miesci Ci sie w glowie?? Co mogla by w tej sytuacji
        polska szkola?? - NIC BY NIE MOGLA- TO STRASZNE."

        To pomysl co bys zrobila, justynobeato jakbys kupila nowa
        elektroniczna zabawke i bylaby do niej dolaczona instrukcja obslugi
        napisana tylko w jednym i na dodatek znanym ci jezyku, np. po
        japonsku?

        Po jaka cholere ja, jako klient mam wydawac pieniadze na instrukcje
        obslugi napisane w dziewietnastu jezykach, gdy wystarczy mi jeden?
        Ze wytworcy zabawki sie to oplaca (w co watpie, swiadczy to raczej o
        jego marketingowej i sprzedaznej indolencji) to juz jego sprawa.

        TO STRASZNE, ze jakies justynobeaty krytykuja szkole w prawie
        calkowicie jezykowo homogenicznym kraju z powodu niezdolnosci ( i to
        tez zakladanej, a nie sprawdzonej - bo artykul jest wlasnie o
        podejmowanych probach radzenia sobie z ta sytuacja) do zmierzenia
        sie z problemami krajow, ktore celowa polityka doprowadzily do
        KONIECZNOSCI radzenia sobie z naplywem imigrantow z kazdego kata
        swiata.
        • Gość: justynabeata Re: nic by nie mogla - to straszne IP: *.215.122.47.getinternet.no 12.03.10, 05:25
          Masz racje . Mi tez sie wydaje, ze wszyscy powinni mowic po angielsku zamiast w
          jakich dziwacznych jezykach i zycie byloby prostrze. Ale jak na zlosc Polacy
          angielsiego nie znaja i w szkolach polskich nie ucza po angielesku.
        • ddyzma5 Re: nic by nie mogla - to straszne 12.03.10, 13:05
          nick_do_pyskowania napisała:

          [….]
          >
          > TO STRASZNE, ze jakies justynobeaty krytykuja szkole w prawie
          > calkowicie jezykowo homogenicznym kraju z powodu niezdolnosci ( i to
          > tez zakladanej, a nie sprawdzonej - bo artykul jest wlasnie o
          > podejmowanych probach radzenia sobie z ta sytuacja) do zmierzenia
          > sie z problemami krajow, ktore celowa polityka doprowadzily do
          > KONIECZNOSCI radzenia sobie z naplywem imigrantow z kazdego kata
          > swiata.
          >
          Jeśli co kol wiek jest tu STRASZNE , to raczej to że tacy jak Ty zaczynają
          zajmować się problemami w których nie mają żadnego doświadczenia ani pojęcia.
          W tym roku w wielu krajach Europy debatuje się o zamknięciu procesów
          migracyjnych ludności z poza Europy. Procesy te bowiem wyprodukowały armie
          analfabetów w Europie.
          Pomimo tego, że dzieci przybyszów do Europy urodziły się już w Europie. Ich
          znajomość języka krajów gdzie żyją jest taka, że nie pozwala im to kontynuację
          procesu wspinania się po drabinie socjalnej w społeczeństwie gdzie żyją. Tym
          samym jest to obciążenie dla tego społeczeństwa.
          Prostym na to dowodem jest analiza wykształcenia społecznego w krajach zachodu,
          która jednoznacznie akcentuje ten problem. Już w średniej szkole widać prawie
          logarytmiczny rozwój edukacji dzieci przybyszów do Europy.
          Jeśli mylisz problemy socjologiczne wynikające z migracji społecznej z innych
          stref językowych , z problemami związanymi z instrukcją obsługi urządzeń
          technicznych.
          To pokazuje dobrze jak daleko Ty jesteś oddalony od zrozumienia tego problemu.
    • ddyzma5 Gwoli ścisłoości emigrant to....? 11.03.10, 18:31

      Pani Marzeno Żuchowicz .

      Emigrant - pochodna z łacińskiego „ emigrara“ = wywędrować.
      Pojęcie tego słowa ogranicza się do osób które musiały opuściły swoją ojczyznę z politycznych, religijnych, rasowych powodów.
      Reemigrant to powracający emigrant. Dobrym przykładem jest tu np. Sołżenicyn.

      Człowiek wyjeżdżający do innego kraju na stałe jest przesiedleńcem .
      Kim są więc Polacy którzy wyjeżdżają do Anglii czy innych krajów za pracą ?

      • tomek854 Re: Gwoli ścisłoości emigrant to....? 11.03.10, 19:55
        A skąd pomysł, że emigrant to tylko ktoś, kto akurat z wymienionych przez Ciebie
        powodów emigrował? Bo na pewno nie ze słownika...
        • ddyzma5 Re: Gwoli ścisłoości emigrant to....? 11.03.10, 20:41
          To nie jest mój pomysł, to jest systematyka świata uporządkowanego z którego ja korzystam.
          Jedno mogę Tobie powiedzieć, z polskich słowników nie korzystam, zbyt wiele jest tam grochu z kapustą.
          Zresztą zobacz na systematykę krajów zachodnich. Tam gdzie procesy przemieszczania się ludności nie są czymś nowym. Tam jest nazewnictwo tych procesów uporządkowane.

          W Niemczech czy w Austrii jest jeszcze pojęcie „ Gastarbeiter ” , to taki cudzoziemiec który przyjechał do pracy. Po kilku latach taka osoba ma możliwość poproszenia o obywatelstwo.
          Emigrant z reguły , według konwencji Genewskiej ma statut uchodźcy, tak jak to np. miał Sołżenicyn. Takiego statutu nie może mieć ani gastarbeiter, ani przesiedleniec.

          Zajrzyj sobie do słowników wyrazów obcych takiego języka , którego znasz. Oczywiście poza Polskim. W Polsce wiele pojęć nie jest dobrze rozwinięta , jak to się mówi , jest chaos pojęciowy. Zresztą wielu ludzi w Polsce nieświadomie używa wiele błędnych określeń i pojęć.
          A co najgorsze używa się wielu zagranicznych słów, nie znając dobrze ich znaczeń, które mają odpowiedniki w języku polskim.

          Ale nie martw się prof. Miodek również to robił, do czego się sam przyznał że zachwaszczał język polski.
          • Gość: jaga Re: Gwoli ścisłoości emigrant to....? IP: *.wroclaw.mm.pl 11.03.10, 22:09
            Założę się, że nawet gdy w szkole są się pieniądze na ten cel,
            to języka polskiego usiłują te dzieci nauczyć szkolni poloniści ( no
            bo komu dyrektor przyzna te godziny, chyba nie chemikowi?). A
            poloniści nie mają kwalifikacji i umiejętności metodycznych, by
            uczyć polskiego kogoś, kto nie zna tego języka. Tu trzeba mieć
            uprawnienia i umiejętności uczenia języka polskiego jako obcego, a
            to jest sprawa wymagająca nabycia przez polonistę dodatkowych
            kwalifikacji. Te dzieci to będzie niestety zmarnowana grupa,
            niezdolna do funkcjonowania na wyższych szczeblach edukacji.
            • ddyzma5 Re: Gwoli ścisłoości emigrant to....? 11.03.10, 22:24
              Zgadza się.
            • nick_do_pyskowania Te dzieci to będzie niestety zmarnowana grupa 12.03.10, 00:52
              Jeszcze jedna zolza wylewa swoje zale.

              "Zmarnowana grupa". No tak. Tylko siasc i plakac. Nic nie robic?
              Czekac na milion dukatow z unii lub od Sw. Mikolaja?

              Zorganizowac zwiazki zawodowe nauczycieli i wymuszac niebotyczne
              sumy na radzenie sobie z tym problemem? Pogoogluj sobie na temat jak
              to w USA radzili (glownie sobie i swojej kieszeni) nauczyciele
              chcacy pomagac biednym Murzynkom (oh, przepraszam, Afro-Amerykanom!)
              w nauce jezyka angielskiego wykorzystujac do tego celu
              jedyny "jezyk" jaki owi A-A znali, czyli "ebonics".

              Podobnie przedluzanie dwujezycznego nauczania dla imigrantow w USA
              poza jeden-dwa lata. Kleska, totalna kleska. Jezeli uczen nie ma
              noza na gardle i nie wie, ze za moment musi zaczac plywac w nowym
              srodowisku jezykowym to nigdy sie tego nowego jezyka nie nauczy.

              A "straceni" to sa wszyscy przeuczeni i nadmiernie przejeci swoja
              waznoscia jezykoznawcy, "zatroskani" o uczniow. Jezyk to tylko
              narzedzie, i to tylko jedno z narzedzi.

              Poprawna wyslawianie sie w obcych jezykach jest kwalifikacja akurat
              wystarczajaca do objecia "posady" recepcjonisty w miedzynarodowym
              hotelu.

              Nie nalezy ulec jakiemus polskiemu zaczadzeniu pozwalajacemu nowemu
              Dyzmie twierdzic, ze ma wystarczajace kwalifikacje na ministra spraw
              zagranicznych bo umie dogadac sie w jednym jezyku obcym.

              Nalezy sobie przypomniec, ze ow Dyzma nie nadaje sie na portiera w
              hotelu, gdyz oni musza mowic w kilku jezykach.

              Od tego w jakim jezyku mowimy o wiele wazniejsze jest to, co mowimy.
              Jezeli bedzie to cos madrego, to znajda sie z pewnosci tacy, ktorzy
              to przeloza innym zainteresowanym. Milion razy wole pracowac z
              pomyslowym i dobrze wyksztalconym elektronikiem ledwo dukajacym po
              chinsku anizeli z poliglota - elekronicznym imbecylem. Vide Hawking.
              • ddyzma5 Re: Te dzieci to będzie niestety zmarnowana grupa 12.03.10, 11:09
                nick_do_pyskowania napisała:

                > Jeszcze jedna zolza wylewa swoje zale.
                >
                Od kiedy stwierdzenie stanu faktycznego są żalami ???
                >
                > "Zmarnowana grupa". No tak. Tylko siasc i plakac. Nic nie robic?
                > Czekac na milion dukatow z unii lub od Sw. Mikolaja?
                >
                Twój melancholijny nastrój nie pozwala Tobie jasno myśleć.
                Zastanów się choć trochę, to nie boli.
                W Niemczech, jak Ty nazwałeś, „zmarnowana grupa” liczy sobie pięć milionów ludzi.
                Bo tyle jest tam według ostatnich statystyk analfabetów.
                Do tej liczby dochodzi liczba ludzi, która umie pisać i czytać, ale jej kiepskie wykształcenie nie pozwala jej zrozumieć wiele istotnych zależności pomagających w życiu.
                Co polskie statystyki mówią na ten temat , nie wiem. Ale jestem przekonany, że albo ich nie ma , albo jeśli są , to powstają w taki sposób jak liczba utwardzonych dróg na polskich mapach , które są w urządzeniach GPS . A więc tak jak ta nawigacja GPS pomimo że jest zaprogramowana na drogi utwardzone, wybiera drogę nawigacji przez polne drogi .
                >
                > A "straceni" to sa wszyscy przeuczeni i nadmiernie przejeci swoja
                > waznoscia jezykoznawcy, "zatroskani" o uczniow. Jezyk to tylko
                > narzedzie, i to tylko jedno z narzedzi.
                >
                >
                Język to podstawowe narzędzie komunikacji.
                Znajomość języka nie otwiera jeszcze możliwości do logicznego myślenia. Czego Ty jesteś dowodem.
                Nie zapomnij że zdolność wypowiadania słów posiadają również papugi.
                Duża liczba problemów międzyludzkich ma swoje źródła właśnie w tym, że różni ludzie w różny sposób rozumieją te same zdarzenie.
                Dzięki Bogu arbitrem rozstrzygającym takie spory są ludzie wykształceni np. prawnicy.
                >
                > Poprawna wyslawianie sie w obcych jezykach jest kwalifikacja akurat
                > wystarczajaca do objecia "posady" recepcjonisty w miedzynarodowym
                > hotelu.
                >
                Tam gdzie ja mieszkam to recepcjonista musi znać biegle kilka języków , i to wcale nie pracując w międzynarodowym hotelu .
                >
                > Nie nalezy ulec jakiemus polskiemu zaczadzeniu pozwalajacemu nowemu
                > Dyzmie twierdzic, ze ma wystarczajace kwalifikacje na ministra spraw
                > zagranicznych bo umie dogadac sie w jednym jezyku obcym.
                >
                > Nalezy sobie przypomniec, ze ow Dyzma nie nadaje sie na portiera w
                > hotelu, gdyz oni musza mowic w kilku jezykach.
                >
                Tu napisałeś coś co Ciebie z jakiś tam powodów nurtuje.
                A więc to jest już partytura Twojej podświadomości, która wyciąga wnioski , jak to się mówi „ po kieliszku ” .
                Względnie sygnalizujesz nie świadomie tutaj swoje obawy, przed wpływem wypocin Dyzmy.
                Zapewniam Ciebie , że o Dyzmę nie musisz się martwić. Ale jeśli masz potrzebę się o coś martwić, to Dyzma Ciebie prosi abyś się może więcej martwił o to , o co Dyzma się martwi, o Dyzmy i Twoją Ojczyznę. Jeśli Polska jest Twoją Ojczyzna.
                >
                > Od tego w jakim jezyku mowimy o wiele wazniejsze jest to, co mowimy.
                > Jezeli bedzie to cos madrego, to znajda sie z pewnosci tacy, ktorzy
                > to przeloza innym zainteresowanym. Milion razy wole pracowac z
                > pomyslowym i dobrze wyksztalconym elektronikiem ledwo dukajacym po
                > chinsku anizeli z poliglota - elekronicznym imbecylem. Vide Hawking.
                >
                W jednym jesteśmy zgodni , iż prawdą jest iż ważne jest co my mówimy.
                Co dotyczy się sprawy mądrości, to cóż, pojęcie te jest warunkowe, zależy bowiem od poziomu intelektualnego środowiska. Co w jednym środowisku jest mądrością, w drugim może być skrajną głupotą.
                Dlaczego tak jest ?
                Bo informacja czy zdarzenie podlegające ocenie, jest wprost proporcjonalna do posiadanej wiedzy , jak również doświadczenia popartego możliwościami analitycznymi. A te własności nie są pospolitą wortością. A niekórych z nich nie można się nawet nauczyć w szkołych.

                Szkoda że nie trzymałeś się tematu , a zaszyłeś zajmować się eksponowaniem Swojej „sympatii” do Dyzmy. Temat jest bowiem o wartości edukacyjnej.

                Wracając do pojęcia „emigracja” to my w Polsce mieliśmy kilka tzw. fal emigracyjnych.
                To znaczy mieliśmy do czynienia z procesem opuszczania Polski z powodów obejmujących przez konwencję Genewską. Ostatnia fale emigracji była przed stanem wojennym.
                We wcześniejszej historii Polski mieliśmy również fale czy przypadki które można podporządkować pod pojęcie „ emigrant”.
                Ale te zjawiska o których jest wzmianka w tym artykule, to nie są przypadki emigracji.

                • ddyzma5 Re: Te dzieci to będzie niestety zmarnowana grupa 12.03.10, 18:36
                  I jeszcze jedno.
                  Słowo „ emigrant ” to jest słowo obce używane na całym świecie.
                  A więc chyba jasne jest, iż znaczenie tego słowa nie powinno być w różnych
                  krajach inne, czy tak zachwaszczone jak w Polsce.
    • koja57 Re: MEN liczy w szkołach dzieci reemigrantów. Ale 13.03.10, 17:23
      nauczycielka44 napisała:

      > Zal mi tych dzieci, i nieprzemyślanych decyzji rodziców.
      Dwukrotnie miałam w
      > klasie dzieci powracające z zagranicy. 15-letni chłopiec nie umiał
      ani słowa
      > po polsku - i nie chciał się nauczyć! Nauczyciele "stawali na
      głowie", aby
      > zmobilizować go do nauki języka i innych przedmiotów - ale z
      mizernym efektem.
      > I cóż może w takiej sytuacji szkoła?


      Lepiej zeby nauczyciele nie stawali na glowie ,tylko uczyli.
      MOj syn zna jezyk polski ,czyta i pisze , a nauczyciele staja na
      glowie zeby udowodnic czego nie umie . Stawali na glowie zeby go
      zniechecic. I staja nadal zeby obrzydla nam Polska .
Pełna wersja