Wiesbaden (obiecane wędzonce)

IP: 62.8.156.* 15.02.02, 20:17
Wreszcie zebrałem się w sobie, żeby chociaż zacząć mini-przewodnik po
partnerskim mieście Wiesbaden, po to, żeby Wrocławianin, który znajdzie się tam
przypadkiem albo i nie przypadkiem nie czuł się całkiem obco.
Wiesbaden jest stolicą Hesji, ale nie największym miastem w tym landzie (około
270 tys. mieszkańców, w tym 46 tys. bez niemieckiego paszportu). Najszybciej
można się dostać samolotem, istnieje (jeszcze) bezpośrednie połączenie lotnicze
Wrocław - Frankfurt, a z lotniska we Frankfurcie podróż kolejką (S-Bahn linia
S8 lub S9) do Wiesbaden zajmuje około 30 min. Podróż samolotem jest najszybsza,
ale i najdroższa. Tańsza jest podróż pociągiem, też z przesiadką we
Frankfurcie. Wiesbaden nie jest stacją węzłową, poza kilkoma wyjątkami
dojeżdżają tam tylko pociągi lokalne. O właśnie a propos pociągów lokalnych -
od kilku lat kolej niemiecka wprowadziła tzw. bilet weekendowy
(Wochenendticket) i jest to chyba najtańszy sposób podróżowania. Bilet dla 5
osób ważny przez sobotę lub niedzielę w całych Niemczech, ale tylko na pociągi
lokalne kosztował ostatnio 35 DM, nie wiem jaka jest teraz cena w euro. Czyli
najtaniej można przyjechać do Wiesbaden w czasie weekendu, tylko trzeba się
liczyć z tym, że podróż z Goerlitz będzie trwała kilkanaście godzin i będzie
wiązała się z kilkoma przesiadkami. Są też bezpośrednie linie autobusowe z
Wrocławia do Wiesbaden, wiem, że taką linię prowadzi firma Pinior, ceny biletów
kupowanych w Niemczech to około 130-150 DM w obie strony. Podróż samochodem
trwa od 7,5 do 10 godzin (około 740 km).
Co warto zobaczyć w Wiesbaden? Jak sama nazwa wskazuje było (i jest) to miasto
zdrojowe i mimo uprzemysłowienia i szybkiego rozwoju w ostatnich
kilkudziesięciu latach zachował się jego zdrojowy charakter - piękne dzielnice
willowe, dom zdrojowy, park zdrojowy, teatr, kasyno, gorące źródła w centrum
miasta. W XIX wieku Wiesbaden było modne wśród rosyjskiej arystokracji, na
wzgórzu nad miastem zbudowano wtedy cerkiew prawosławną, funkcjonuje ona do
teraz, bo i teraz pozostała w Wiesbaden spora rosyjska mniejszość. Podobno w
wiesbadeńskim kasynie wpadł Dostojewski na pomysł napisania Gracza, na pewno
wiadomo, że przebywał tam kilka miesięcy. Jest w Wiesbaden Dostojewskistrasse,
którą zna zresztą każdy Wiesbadeńczyk, bo mieści się tam Urząd Skarbowy. Nie ma
w Wiesbaden uniwersytetu, jest tylko Fachhochschule. Nie ma też tramwajów,
przed wojną były, ale potem je zlikwidowano, a szkoda. Bardzo dobrze
funkcjonuje komunikacja autobusowa, ale pojedyńcze bilety są b. drogie - 3,5 DM
za przejazd (można się przesiadać, ale nie jeździć w kółko). Jeśli chce się
zwiedzić miasto warto policzyć sobie, czy bardziej nie opłaca się kupić biletu
okresowego, dobowego lub tygodniowego. Nie polecam jazdy na gapę, kanarów jest
dużo, a po 20 kierowca sam sprawdza bilety wszystkich wsiadających. W mieście
jest kilka basenów krytych i otwartych, najtańszy kryty na Mainzer Strasse, a
najładniejszy otwarty na wzgórzu nad miastem niedaleko wspomnianej cerkwi.
Wokół miasta jest sporo ciekawych tras rowerowych, w samym mieście jeździ się
trochę gorzej, ale i tak bezpieczniej niż we Wrocławiu. Odradzam przyjazd do
centrum samochodem. Prawie wszystkie miejsca do parkowania są płatne i dość
drogie (nawet do 3 Euro za godzinę).
Na dzisiaj tyle, jak znajdę trochę czasu, to jeszcze coś napiszę. No chyba, że
stwierdzicie, że nudzę, to dam sobie spokój.
Pozdrawiam Wrocław!
Jurek
    • Gość: GuerillA Re: Wiesbaden (obiecane wędzonce) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.02, 21:55
      Za dlugie, sorry ale nie chce sie czytac. A jako przewodnik lepiej kliknac:
      wiesbaden.de:-))) Pozdrawiam
      • Gość: Homar Ja chce wiecej! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.02.02, 22:20
        Mnie sie podobalo, bo lubie dlugie teksty, ha ha
        Dodatkowo cenie te od ludzi, ktorzy na wlasnej skorze czegos doswiadczyli,
        przewodniki tego Ci nie dadza...
        Z niecierpliwoscia czekam na dalsze wiesci "z podrozy"
        Pozdrawiam
        • Gość: GuerillA Re: Ja chce wiecej! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.02, 23:01
          No to posluchaj: na piwo wybierz sie do Irish Pubu, a z panienka do Kurpark...
          baaardzo przyjemnie. a wogole to Wiesbaden jest strasznie nudnym miastem. pzdr
          • Gość: hrabiaa Re: Ja chce wiecej! IP: 213.77.64.* 16.02.02, 00:10
            Nie jest to nudne miasto. To zalezy od tego, czy byles po marencje. Jesli tak,
            to nie bylo czasu na poznanie miasta.
            Dzirdzi, jest gut, jutro bedzie guciej.
            P.S. Jurek! Nie mialem okazji byc u tego czlowieczka. Bede w tym tygodniu. To
            czerwone, dubeltowe ist nicht schlecht.
            Gruesse fuer Wiesbaden.
            • Gość: Jajaccek Re: Ja chce wiecej! IP: *.chicago-15-20rs.il.dial-access.att.net 16.02.02, 00:26
              Mnie tez sie podobalo.Pomieszkiwalem w mniejszych miasteczkach :Luneburg,
              Winsen, i nigdy nie byly one dla mnie nudne.
            • Gość: GuerillA Re: Ja chce wiecej! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.02, 11:58
              Ja zostaje przy swoim. Jesli bylbym po "marencje", to moja znajomosc Wiesbaden
              ograniczylaby sie chyba tylko do supermarketow. Najlepsze co mozna zobaczyc, to
              kolejka szynowa napedzana woda. Park zdrojowy jest tez OK. Cale miasto stara
              sie za wszelka cene podtrzymac swoja historie XIX-wiecznego uzdrowiska dla
              arystokracji. Czesc z rosyjskiej szlachty osiedlila sie tam zreszta, stad
              cerkiew... Tyle ode mnie, pozdrawiam
          • jureek Re: Ja chce wiecej! 19.02.02, 21:37
            Gość portalu: GuerillA napisał(a):

            > No to posluchaj: na piwo wybierz sie do Irish Pubu, a z panienka do Kurpark...

            Do Kurparku, czyli parku zdrojowego najczęściej na spacery wybierają się
            kuracjusze w wieku takim bardziej emerytalnym, a w niedziele też rodziny z
            dziećmi. Jeśli panienka dobrze się czuje w takim towarzystwie, to faktycznie
            można ją tam zabrać. A najlepsze piwo (ekologiczne) wypijesz nie w Irish Pubie,
            ale w Cafe Klatsch, niedaleko Ringkirche (napiszę jeszcze kiedyś obszerniej o tej
            knajpie).

            > baaardzo przyjemnie. a wogole to Wiesbaden jest strasznie nudnym miastem.

            Fakt, nie strzelają się za wiele na ulicach, może dlatego, że ma tutaj swoją
            centralę BKA (Federalny Urząd Kryminalny - takie niemieckie FBI) ;-) Chociaż po
            delegalizacji kurdyjskiej PKK i w nudnym Wiesbaden było całkiem ciekawie.
            Pozdrawiam
            Jurek
    • jureek Re: c.d. - czyli "nasi" w Wiesbaden 19.02.02, 21:28
      Było to chyba 6 lat temu, pomagałem wtedy pewnemu komitetowi wyborczemu przed
      wyborami do Auslaenderbeirat (ciało doradcze przy radzie miejskiej
      reprezentujące oficjalnie zameldowanych obcokrajowców). Z urzędu meldunkowego
      dostaliśmy adresy, a mnie zaciekawił jeden adres, gdzie zameldowanych było pod
      jednym numerem chyba dwieście osób i to wszyscy o polsko brzmiących nazwiskach.
      Wydawało mi się, że wiem już, gdzie można spotkać najczęściej naszych, ale ten
      adres był mi nieznany. Nie wytrzymałem i pojechałem sprawdzić. Okazało się, że
      w niedużym domku jednorodzinnych, gdzie nie mogłoby się fizycznie pomieścić 200
      ludzi, mieściło się biuro polskiej firmy budowlanej, która zameldowała tam po
      prostu swoich pracowników w rzeczywistości mieszkających w kontenerach na
      budowach w całych Niemczech. Nie będę więc przytaczał tutaj oficjalnych danych
      o Polakach w Wiesbaden, bo jak widać na powyższym przykładzie i tak psu o d***ę
      można je rozbić.
      W żadnych statystykach nie są np. ujęte pracowite i przedsiębiorcze polskie
      sprzątaczki, w większości przyjeżdżające tutaj z pewnego miasta na K. na
      wschodzie Polski. Zagadałem kiedyś dziewczynę sprzątającą u naszych sąsiadów,
      czy pochodzi z K. Była zdziwiona skąd to wiem, a ja tylko strzelałem, wiedząc,
      że moje szanse na zgadnięcie są jak pięć do jednego. Te wszystkie sprzątające
      dziewczyny to geniusze organizacji i logistyki. Mieszkają przeważnie w komunach
      mieszkalnych, tzn. jedna wynajmuje np. trzypokojowe mieszkanie i podnajmuje je
      z dobrym zyskiem następnym 6-8 osobom. Sublokator płaci około 300 DM od osoby
      na miesiąc, a wynajęcie trzypokojowego mieszkania to koszt od 1000 do 1400 DM.
      Za godzinę sprzątania lub prasowania w prywatnym domu dostaje się od 15 DM
      wzwyż. Jeśli ma się dużo tzw. szteli (czyli miejsc pracy) można wyjść i do 3,5
      tys. DM miesięcznie. I tu jest ważna logistyka. Trzeba tak sobie
      poustawiać "sztele", żeby dojechać komunikacją miejską z jednej na drugą, żeby
      chociaż raz w tygodniu był czas na zakupy, trzeba zorganizować zastępstwa na
      wyjazdy świąteczne do Polski itd.. Te dziewczyny mają w głowie wszystkie
      wiesbadeńskie linie autobusowe. A jeśli któraś uważa, że już wystarczająco
      zarobiła, albo ma już dość życia między sztelą i kwaterą, to odsprzedaje swoje
      sztele innej Polce i wraca do kraju. Czasami ściągają panie sprzątaczki swoich
      chłopaków, braci, ojców, wujków. Ci pracują najczęściej przy remontach
      mieszkań, w ogródkach lub na budowach. Zatrudniają ich na czarno tureccy lub
      włoscy właściciele niedużych firm budowlanych. Największym problemem jest to,
      czy dostaną zapłatę za swoją pracę. I to niekoniecznie dlatego, że właściciele
      firm to oszuści wykorzystujący nirlegalny status pracowników, najczęściej sami
      stoją na skraju bankructwa. Zeby więc chociaż zminimalizować straty bierze się
      wypłatę nie miesięcznie, a tygodniowo.
      Najgorszym w hierarchii zajęć na czarno, jest praca w knajpie. Po pierwsze –
      najbardziej niebezpiecznie, największe ryzyko wpadki i wydalenia, po drugie –
      zarabia się grosze (nawet 8 DM/godz. a bywa, że i mniej), no i po trzecie –
      większość szefów to macho-sk***syny, co to myślą sobie, że znajdą nie tylko
      pracownicę za grosze, ale i przy okazji przyjaciółkę do łóżka. Nie dziwota
      więc, że w ostatnich latach coraz mniej dziewczyn z Polski podejmuje się tej
      pracy. Pamiętam, że jeszcze w 1994 w 90% knajp w dzielnicy West-End (okolice
      Werlitz Strasse i na zachód od Schwalbacher Strasse pełne tureckich sklepików,
      knajp itp., mówi się na tę dzielnicę "Mały Istambuł") pracowały Polki. Chyba
      właśnie w 1994 albo rok później znaleziono jedną z nich zamordowaną. Nie
      pamiętam dokładnie jak skończyło się śledztwo, prawdopodobnie zamordował ją
      zazdrosny mąż, który przyjechał z Polski, ale nie wiem, czy doszło do procesu.
      Przy okazji śledztwa wyszło na jaw, ile Polek było nielegalnie zatrudnionych w
      tureckich knajpach. Prawie każda z nich była przesłuchiwana, ale nie słyszałem,
      żeby chociaż jedną spotkały jakieś konsekwencje za nielegalną pracę. Policja
      jest tutaj wyspecjalizowana i co innego śledztwo w sprawie morderstwa, a co
      innego ściganie zatrudnionych na czarno. Opowiadała mi znajoma o takiej
      śmiesznej sytuacji z tego okresu. Sledztwo prowadziła kobieta, a pomagał jej
      jakiś nowy, chyba nie całkiem zorientowany w realiach młody policjant. Kiedy
      ten spytał moją znajomą o pozwolenie na pracę, prowadząca śledztwo spojrzała na
      niego z politowaniem i odpowiedziała zamiast mojej znajomej w ten
      sposób: "Zapamiętaj to sobie, młody człowieku. Ta pani tu nie pracuje, ona jest
      przyjaciółką szefa i tylko pomaga mu nieodpłatnie w prowadzeniu lokalu, a na
      taką nieodpłatną pomoc nie potrzeba żadnego urzędowego pozwolenia". Po takiej
      reprymendzie młody policjant nie odzywał się już do końca przesłuchania.
      Wielu naszych rodaków żyje i pracuje tutaj nielegalnie już od kilku, a nawet
      kilkunastu lat. Wynajmują mieszkania, załatwiają pracę nowym, mają normalne
      stacjonarne telefony (firmy telekomunikacyjne nie są od tego by sprawdzać
      legalność pobytu klienta), mają konta w bankach oraz samochody na niemieckich
      rejestracjach. Wydawałoby się to niemożliwe, ale Polak potrafi :-)))

      Na dzisiaj tyle, w następnym odcinku napiszę może, gdzie można spotkać rodaków,
      chyba że zainteresowałyby Was inne "wiesbadeńskie" tematy.
      Pozdrawiam Wrocław!
      Jurek
      • Gość: Jajaccek Re: c.d. - czyli IP: *.chicago-11-12rs.il.dial-access.att.net 19.02.02, 21:41
        Bardzo dobre,czekam na c.d.
      • Gość: wędzonka Re: c.d. - czyli IP: 156.24.117.* 19.02.02, 23:10
        Tak sobie to czytam i czytam, i az mnie korci by zwerbowac jakiegos tutejszego
        obcokrajowca do podobnej opowiesci o Wroclawiu...

        Przypuszczam ze wiele bysmy na tym zyskali, bo milion szczegolow z natury wtopilo
        sie dla nas w tlo, a wyglada na to ze wlasnie one, opowiedziane ze swada, daja
        naprawde soczysty obraz miasta. Pamietam tu taki watek, typu "Co Wroclaw ma w
        ofercie" czy cos takiego, chodzilo o to ze koles narzekal na nude i twierdzil ze
        turysta nie mialby tu po co przyjezdzac. Zaskoczylo mnie ze zupelnie wylecial mu
        z glowy niezwykle skomplikowany splot miasta z rzekami, osobliwe i kontrastujace
        dzielnice jak Sepolno, "trojkat", czy Nowy Dwor, Ostrow Tumski z mostkami i
        wysepkami, Hala Ludowa, Most Grunwaldzki, dziesiatki kosciolow, czy chocby
        legendarny juz Rynek. Zupelnie jakby to bylo przezroczyste! A przeciez dla
        przybysza "skazanego" na dluzszy pobyt w miescie nawet znacznie mniej "seksowne"
        zjawiska bylyby choc raz "pierwsze", i przez to bardziej wyraziste, mialby do
        przekazania na ich temat wiele roznych wrazen i spostrzezen.
        Nie mowiac juz o anegdotach zwiazanych z ludzmi, ktorych obraz z pewnoscia
        ubarwiony bylby dystansem do "miejscowych", jako nieznanego dla niego zrazu
        gatunku :)
        Co o tym sadzicie, moze by zaprzac jakiego np. studenta-obcokrajowca do roboty? :)

        Jureek, jak dla mnie to prawdziwa pycha, kiedy mozesz - dawaj wiecej! :)

        Pozdrawiam!
        • Gość: Homar Re: c.d. - czyli czekam na ciag dalszy :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.02.02, 15:03
          Wedzonko, jesli tylko mozesz, to dawaj tego obcokrajowca na forum. Moze nawet
          nie musi byc to Polak, ale patrzacy swiezo na Wroclaw. Naprawde jestem ciekawy,
          co on uzna, za najwazniejsze...

          Jurku! Czekam na kolejne czesci opowiesci. Mam pytanie, troszke nie
          zorientowany jestem - jak dlugo mieszkasz poza Polska, i - czy zyjesz tam na
          stale, czy tez wracasz czasem do Polski? Z gory dziekuje za wyjasnienia :)

          Pozdrawaim
          • Gość: Jureek Re: c.d. - czyli czekam na ciag dalszy :) IP: 62.8.156.* 23.02.02, 21:21
            Gość portalu: Homar napisał(a):

            > Jurku! Czekam na kolejne czesci opowiesci.

            Proszę o cierpliwość. Na razie mam straszny młyn w pracy.

            > Mam pytanie, troszke nie
            > zorientowany jestem - jak dlugo mieszkasz poza Polska, i - czy zyjesz tam na
            > stale, czy tez wracasz czasem do Polski? Z gory dziekuje za wyjasnienia :)

            Wyjechałem z Polski w 1990, a Wiesbaden jestem od 1993. Można powiedzieć, że żyję
            tam na stałe, dzieci chodzą do szkoły w Wiesbaden, ale prowadzimy właściwie dwa
            domy, jeden w Wiesbaden, drugi w Polsce. W Polsce bywam prawie co miesiąc, no i
            ferie i wakacje też spędzamy w Polsce. Zamierzam wracać, jak tylko najmłodsze
            dziecko będzie po maturze, czyli za jakieś 10 lat.
            Pozdrawiam
            Jurek
    • Gość: Aczka Re: Wiesbaden IP: 213.25.164.* 22.02.02, 17:33
      Cześć Jureek ! Z ogromnym zaciekawieniem zaczytywałam się w Twoich opowieściach
      o Wiesbaden. Otóż miałam okazję być w tym mieście, co prawda dawno bo w 1996r
      latem, ale nie turystycznie :(. Zdarzyło się to przy okazji prowadzenia
      wspólnych polsko-niemieckich praktyk studenckich w zakresie geodezji. Nasza
      rodzima Politechnika Wrocławska tzn. Wydział Budownictwa Lądowego i Wodnego
      oraz Fachhochschule z Wiesbaden żyli kiedyś we wspaniałej komitywie. Pod koniec
      semestru w czerwcu niemiecka ekipa przyjeżdżała do Wrocka i wspólnie z naszymi
      studentami uczestniczyli w praktyce terenowej. Najczęściej lokowali się oni w
      okolicach jazu na Odrze na Bartoszowicach. Mieszkali w "tekach" na Wittigowie.
      Oczywiście główną atrakcją wpisaną w program ich pobytu było zwiedzanie
      Panoramy Racławickiej. Niestety ich dzienne diety były bardzo cieniutkie, bo
      Polibudy nie było stać. Latem już po skończonej sesji nasi studenci ochotnicy z
      WBiL wyruszali na podbój Niemiec do Wiesbaden właśnie. Jechaliśmy prywatnymi
      samochodami. Gościliśmy w instytucie Bauingenieurwesen, a nocowaliśmy w domu
      opieki społecznej, coś a'la dom dla starców (Anne- coś tam Haus). Jak te
      starsze Omy i Opy zobaczyli rano Polaków podczas śniadania (a był tzw. szwedzki
      stół), to niewiele im zostało do wyboru... Wygłodniali studenci zaczęli sobie
      robić liczne kanapki na drogę, bo czas prawdziwej praktyki z geodezji miał
      dopiero nadejść. Niemcy zaoferowali nam super wycieczkę, połączoną z praktyką w
      Alpach w Szwajcarii. Trudno tu opisywać te zapierające dech w piersiach
      wysokogórskie widoki. No i oczywiście liczne "Milki" na stokach. Tematem
      przewodnim tej praktyki było zewidencjonowanie i pomierzenie uszkodzonej trasy
      wąskotorowej kolejki górskiej w okolicach Oberwaldu. Muszę nadmienić, że ta
      historyczna kolejka jest czynna dla turystów na trasie Gletsch-FurkaPass.
      Polecam, jechałam !!! Niestety dobre układy z Fachhochschule w Wiesbaden
      skończyły się i kolejny zaplanowany wyjazd w pamiętnym lipcu 1997r spalił na
      panewce (powódź). To na tyle moich dyrdymałów :) Pozdrawiam wszystkich
      uczestników tych praktyk !
      • Gość: Jureek Re: Wiesbaden IP: 62.8.156.* 23.02.02, 21:16
        Cześć Aczka, całkiem możliwe, że nawet gdzieś tam minęliśmy się. Przypominam
        sobie jakąś grupę polskich studentów na wiesbadeńskim dworcu.
        Pozdrawiam
        Jurek
        • Gość: alosza Re: Wiesbaden IP: *.dip.t-dialin.net 26.02.02, 09:59
          Gość portalu: Jureek napisał(a):

          > Cześć Aczka, całkiem możliwe, że nawet gdzieś tam minęliśmy się. Przypominam
          > sobie jakąś grupę polskich studentów na wiesbadeńskim dworcu.
          > Pozdrawiam
          > Jurek

          Ten wiesbadeński dworzec jest we Wrocławiu? Chyba nie. W takim razie jaki związek
          ma ten wątek
          z wrocławskim forum? Może wytłumaczysz.
          Jak dla mnie, propagandowy spam i nic więcej.
          alosza
          • Gość: Jureek Re: Wiesbaden IP: 62.8.156.* 26.02.02, 10:06
            Może o tym nie wiesz, ale Wiesbaden i Wrocław to miasta partnerskie. Widzisz
            teraz związek?
            Jurek
            • Gość: alosza Re: Wiesbaden IP: *.dip.t-dialin.net 26.02.02, 18:12
              Gość portalu: Jureek napisał(a):

              Widzisz
              > teraz związek?

              Radziecki?
              • roberto.65 Re: Wiesbaden 26.02.02, 19:01
                Gość portalu: alosza napisał(a):

                > Gość portalu: Jureek napisał(a):
                >
                > Widzisz
                > > teraz związek?
                >
                > Radziecki?

                Aloszka! Mialeś pilnować mumi.Siedź w mauzoleum.
                • Gość: alosza Re: Wiesbaden IP: *.dip.t-dialin.net 26.02.02, 19:47
                  home.iae.nl/users/arcengel/Transib/Lenin.jpg
                • Gość: alosza Re: Wiesbaden IP: *.dip.t-dialin.net 27.02.02, 21:26
                  roberto.65 napisał(a):

                  > Aloszka! Mialeś pilnować mumi.Siedź w mauzoleum.

                  Lenin żył, Lenin żyje, Lenin będzie żyć!

                  • Gość: alosza Re: Wiesbaden IP: *.dip.t-dialin.net 03.03.02, 20:26
                    tigger.uic.edu/~sema/history/lenin.jpg
                  • roberto.65 Re: Wiesbaden 03.03.02, 20:34
                    Gość portalu: alosza napisał(a):

                    > roberto.65 napisał(a):
                    >
                    > > Aloszka! Mialeś pilnować mumi.Siedź w mauzoleum.
                    >
                    > Lenin żył, Lenin żyje, Lenin będzie żyć!
                    >
                    Będzie czy nie.A TY Aloszka przestań formalinkę podpijać.
                    • Gość: alosza Re: Wiesbaden IP: *.dip.t-dialin.net 03.03.02, 20:56
                      roberto.65 napisał(a):

                      > Gość portalu: alosza napisał(a):
                      >
                      > > roberto.65 napisał(a):
                      > >
                      > > > Aloszka! Mialeś pilnować mumi.Siedź w mauzoleum.
                      > >
                      > > Lenin żył, Lenin żyje, Lenin będzie żyć!
                      > >
                      > Będzie czy nie.A TY Aloszka przestań formalinkę podpijać.

                      www.siber.org/sib/pictures/zavet.gif
    • Gość: Pafik Re: Wiesbaden (obiecane wędzonce) IP: *.kom-net.pl 18.03.02, 21:52
      Jurek! Masz juz moze wiecej wolnego czasu? Jesli tak, to moze pociagniesz ten
      watek? Czekam z niecierpliwoscia :)

      Pozdrawiam!
      • Gość: Jureek Re: Wiesbaden (wrocławskim teatromanom) IP: 62.8.156.* 30.04.02, 07:58
        Gość portalu: Pafik napisał(a):

        > Jurek! Masz juz moze wiecej wolnego czasu? Jesli tak, to moze pociagniesz ten
        > watek? Czekam z niecierpliwoscia :)

        No, niestety, ciągle z czasem cieńko. Znowu musiałem przesunąć mój przyjazd do
        Wrocławia. Ale w ubiegły piątek trafił się wolny wieczór, no i wybrałem się do
        teatru. Na małej scenie grali sztukę Heinricha von Kleista "Der zerbrochne Krug".
        (po polsku nazywa się to chyba "Rozbity dzban"). Taka dość lekka rzecz raczej
        ciężkiego autora. Podobno sztuka ta powstała jako wynik zakładu. Autor oglądał ze
        znajomym obraz, w którym w centralnym punkcie znajdował się rozbity dzbanek i
        założył się, że napisze na ten temat sztukę. Z początku miałem trochę trudności
        ze zrozumieniem dość archaicznego języka, ale ponieważ poszedłem przygotowany
        jakoś to poszło. Niesamowita rzecz stała się, gdy na scenę wszedł radca Walter.
        Przecierałem oczy, szczypałem się w uda, bo jakbym zobaczył wejście Miłogosta
        Reczka w Mayday. Aktorzy fizycznie niezbyt podobni (poza tym, że obydwoje
        słusznego wzrostu) - ale te ruchy, sposób trzymania głowy, ubiór, sposób
        wygłaszania kwestii - no wykapany Reczek. Ciekawe, czy pan Miłogost Reczek miał
        okazję poznać kiedyś aktora grającego radcę Waltera, a grał go Werner Klockow. A
        może ten Klockow był we Wrocławiu i odgapił styl gry od pana Reczka?
        To na razie tyle, bo niestety praca czeka :-((
        Pozdrawiam
        Jureek

        P.S. Pafiku, o wątku nie zapomniałem i pociągnę dalej, jak tylko będę mógł.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja