Made in WRO, czyli czym Wrocław uszczęśliwił Po...

09.04.10, 12:17
moja pierwszą pralkę odkupiłem od pracownika Polaru, który przerzucił ją przez
siatkę ZZZSD Predom Polar. Kosztowała 15 tysięcy (nominalna cena 10.500).
Zarabiałem po studiach 3.500.......... O tym, że wkręciłem sie w paserkę,
dowiedziałem sie po paru latach............
Pralka była jakas pechowa. Kilka razy pękło w niej zawieszenie bębna.
    • Gość: new Re: Made in WRO, czyli czym Wrocław uszczęśliwił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.10, 14:19
      To pewnie przez to przerzucanie.
      • Gość: turysta80 Re: Made in WRO, czyli czym Wrocław uszczęśliwił IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.10, 14:39
        Gdzie jakiś produkt Pafawagu??:D
        • Gość: cocą Re: Made in WRO, czyli czym Wrocław uszczęśliwił IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.04.10, 19:08
          Wro dopiero uszczęśliwi. Uszczęśliwi kiedy na Krakowskie Przedmieście wprowadzi
          się nasza Krynica Mulitmedialnego Szczęścia, Wielki Hydraulik, Nieomylna Ostoja
          Uciskanych Rowerzystów i Przedszkolaków
          • midwi80 i znów Wrocław a sprawa słońska 21.04.10, 11:25
            Ile można się wzajem brandzlować? Ile dziennikarze mogą chodzić na pasku PR z
            Wysokiego Urzędu? Że niby nie? Że niby dziennikarski temat? Naiwność. A potem
            ludzie w Polsce mówią, że jak z Wrocka, to taki niedojrzały emocjonalnie, co to
            ma różowe okulary. I twoje słowa są warte tyle co słowa Sternika.
        • Gość: Pollena Produkty Pafawagu gdzie? IP: *.chello.pl 21.04.10, 13:04
          Wytwory Pafawagu raczej trudno było by zmieścić w typowym
          mieszkaniu, w Polsce czy gdziekolwiek. Zresztą, niech mnie tu
          skoryguje ktoś, kto wie lepiej, Pafawag chyba do samego końca komuny
          klepał wagony czy lokomotywy opracowane dobrych parę dekad
          wcześniej. W każdym razie tylko takie - brudne i zdezelowane -
          widywało się na PKP-owskich torach. Wątpliwy powód do dumy.

          Naturalnie, zawsze mogło być gorzej. Na przykład tak jak w Chinach
          Ludowych sprzed reform 1978 r., Tam fabryka produkująca mniej więcej
          tyle samo, co Pafawag, zresztą wybudowana w latach 50.
          rękami „polskich przyjaciół” (bodaj w mieście Szenjang) potrafiła
          zatrudniać ponad sto tysięcy (to nie pomyłka!) pracowników...
          za "żelazną miskę ryżu".
    • headless-horseman Made in WRO, czyli czym Wrocław uszczęśliwił Po... 09.04.10, 15:47
      www.pleneri.com też jest made in Wrocław :)
      • Gość: j. Re: Made in WRO, czyli czym Wrocław uszczęśliwił IP: *.wroclaw.vectranet.pl 09.04.10, 19:45
        Nowsza Odra stała jeszcze do niedawna w budynku A1 na wrocławskim uniwersytecie
        ekonomicznym, a karty do niej służyły przez długi czas jako karty zawodników w
        biegach na orientację (mi zostało jeszcze parę).
        Co do Elwirki - widziałem to cudo z rok temu u mojego brata.
        A kalkulatory służą do dziś w szkołach u pań intendentek :).
        j.
        • dfgfdg Re: Made in WRO, czyli czym Wrocław uszczęśliwił 21.04.10, 09:47
          Ostatnia Odra nadal działa na stacji Wrocław Brochów

          www.youtube.com/watch?v=BioQE3GVPzQ
        • liwiaaa Re: Made in WRO, czyli czym Wrocław uszczęśliwił 21.04.10, 11:55
          no i jeszcze ''nasza-klasa'' ;)
          aaa i Intermoda :) no ale już nie ma jej we Wrocławiu
          • Gość: Mixxer Re: Made in WRO, czyli wybrzydzanie "GW"... IP: 132.170.11.* 21.04.10, 15:28
            "Pamiętam. Zabawka z epoki PRL. Klawisze były do kitu, zahaczały
            jeden o drugi i grający nabierał ochoty, żeby walnąć organami o
            ścianę. Wyobrażam sobie, ile utalentowanych muzycznie dzieci nabrało
            obrzydzenia do instrumentów klawiszowych po bliskim spotkaniu z
            elwirką."

            Czy autorka faktycznie pamieta, czy tez pisze w powyzszy sposob,
            albowiem jednym z kierunkow obranych przez "Gazete Wyborcza"
            jest systematyczne obrzydzanie wszystkiego co w Polsce
            powstalo w czasach "nie-realnego" socjalizmu!
    • Gość: cc A słynne transmisje radiowe kwadrofoniczne?? IP: 80.240.172.* 21.04.10, 09:16
      Kwadrofonia na Radiu Cezar i audycje "Studia 202" i inne.....

      To były wspaniałe czasy i Polski sprzęt HiFi dorównywał a w zasadzie
      to był lepszy od Europejskich marek. Przed nami byli tylko odrobinę
      japończycy. Tunery, wzacniacze, kolumny, gramofony czy niektóre
      modele magnetofonów to było coś.

      Za Komuny mieliśmy inzynierów - teraz tylko nadzorują obca produkcję
      • Gość: gtw Re: A słynne transmisje radiowe kwadrofoniczne?? IP: *.pl 21.04.10, 09:23
        a gdzie można było kupić te wspaniałe tunery, wmacniacze i
        magnetofony? bo ja pamiętam że w 1985 zapisywalem się i 3 miesiące
        czekalem na zakup zwykłego wzmacniacza 2 x 35W, który kosztował
        niewiele mnie niż miesięczne wynagrodzenie mojej mamy

        tjaa, za komuny mieliśmy inzynierów, a co poza tym z tyxch
        inżynierow mielismy?
        • Gość: cc Re: A słynne transmisje radiowe kwadrofoniczne?? IP: 80.240.172.* 21.04.10, 09:48
          Ale mamusia i tatuś mieli pracę i jedyne zmartwienie to było jak
          kupić to i owo. Studia były za darmo. Wszystko było dofinansowane.
          Sam w Areoklubie latałem szybowcami i samolotami ile wlezie nie
          wydając złamnego grosza, a teraz to sport dla elit.
          Kiedyś byle łajza mogła przyeźć i powiedzieć że chce być pilotem i
          była szkolona za friko od A do Z. Teraz też trzeba mieć gruby
          portfel.
          Co do inżynierów to potrafili zbudować wszystko. Teraz są produktem
          komercyjnych szkół które są zainteresowane ich czesnym.
          • Gość: gtw Re: A słynne transmisje radiowe kwadrofoniczne?? IP: *.pl 21.04.10, 10:03
            ano babcia była za wielką woda i wwnuczkowi mogla przyslac 50 USD
            urodzinowo na sprzęt...

            a teraz studia nie są za darmo?

            potrafili zbudować wszstko? a gdzie to "wszystko" się podziało? i
            godzie mozna to było kupić?
            • Gość: xymox Re: A słynne transmisje radiowe kwadrofoniczne?? IP: *.capitalpark.pl 21.04.10, 16:58
              Daj sobie spokój, gówno wiesz i się ciskasz. Można kupić na Allegro jakbyś
              chciał. Koleś może trochę przeszarżował ale wiele rzeczy było naprawdę niezłych,
              problem polegał na tym że szło na eksport. Inżynierowie też byli lepsi, przede
              wszystkim było ich mniej bo przesiew szkół był znaczny - dostać się do
              ogólniaka, zdać maturę i egzamin wstępny na politechnikę (a było ich tylko kilka
              w Polsce) i utrzymać się na studiach to było coś, dlatego starsi ludzie mają
              szacunek do inżynierów. Teraz produkcja masowa inżynierów jak psów jeden
              mądrzejszy od drugiego a nie potrafią nawet ułamka tego co tamci. A bez
              komputerów i internetu to już pewnie byliby jak pijane dzieci we mgle.

              PS. Karpiński wymyślił stronicowanie pamięci dla swojego K-202 (który nota bene
              był pierwszym mikrokomputerem w historii) którego do dziś używają wszystkie
              komputery. Podałem najbardziej spektakularny przykład ale jak byś chciał to
              możesz poszukać innych osiągnięć jak np. bezwrzecionowe maszyny tkackie, albo
              unikalna konstrukcja katowickiego spodka etc. Trzeba tylko chcieć, ale ty jak
              widać wolisz wszystko skrytykować po przeczytaniu paru prasowych artykułów jak
              tej kretynki powyżej. gdyby cokolwiek przeczytała na temat o którym pisze to by
              wiedziała że Odra 1305 to konstrukcja na licencji brytyjskiego ICL i że wtedy
              komputery tak miały potrzebowały klimatyzacji, nadciśnienia w pomieszczeniach w
              których stały, i korzystały z kart perforowanych. Tylko po co - głupi naród kupi
              każdą papkę, szczególnie jeśli dotyczy "znienawidzonego PRL". Szkoda bo może
              mielibyśmy lepsze zdanie osobie wiedząc że wtedy nie było tak źle jak się GW
              wydaje :-) Ale gówniani dziennikarze-cyngle wykonają każdą "mokrą robotę" za
              wierszówkę, szczególnie jak są po studiach dziennikarskich czyli żadnych :-) bez
              wiedzy ogólnej i fachowej trudno coś napisać z sensem więc lepiej ogólnikami i
              krytycznie.
              • Gość: Pollena Dear xymox IP: 213.227.95.* 22.04.10, 10:26
                1 "Problem polegał na tym że szło na eksport." - No to powiedz,
                które konkretnie rynki zagraniczne zawojowaliśmy wtedy naszą
                elektroniką? Bo o ile mnie pamięć nie myli, całkowity polski eksport
                wolnodewizowy (mówiło się: "do drugiego obszaru płatniczego") nigdy
                nie przekroczył 7,5 góra 8 mld dol. rocznie. No i oczywiście gros z
                tego to były nieprzetworzone surowce: węgiel, miedź i siarka.
                2 Karpiński był jeden jedyny w swoim rodzaju. I system go szybko
                zgnoił, to znaczy posłał do karmienia świnek (też pożyteczna robota,
                ale czy koniecznie potrzeba na to aż inżyniera?).
                3 Współczesnym inżynierom najlepiej chyba wychodzi rzucanie
                przekleństw na literę "g" - i twój post jest tego, niestety,
                najlepszym dowodem.

                PS Po brytyjskim ICL, który miał początkowo ambicję grać jak równy
                z równym z IBM, ślad dziś nie pozostał. Zatem może licencjodawca
                nienajszczęśliwiej wybrany.
          • 1410_tenrok che, che, he, he, he 21.04.10, 10:13
            1. Studia wcale nie były za darmo! Były tak samo płatne, jak obecnie! Ludzie
            zarabiali klikanaście USD, własnie dlatego, że dokonowywano redystrybucji........
            2. "Kiedyś każda łajza mogła przyleżć"....... A może tak napisałbyś prawdę. W
            ZSRR, w latach '30, kiedy potrzebowano masowo lotników, wówczas stworzono masowy
            sport lotniczy. Podobnie było za hitlera...... Masowe sporty lotnicze w dawnym
            PRL miały temu samemu celowi służyć. Twoje zadowolenie było nikomu niepotrzebne.
            Im wiecej kandydatów do latania - tym wiekszy wybór przyszłych lotników
            bojowych...........
            3. Inżynierowie? Produkty? Taka marka "altus" - wieża do kupienia w peweksie lub
            w przecietnych sklepach ze sprzętem Hifi. Ja taką wiełę kupiłem w Niemczech.
            Była przecietnej światowej jakości produktem, takim jak przecietne wyroby
            oferowane klientom na Zachodzie. W tych altus były części japonskie, czyli tzw.
            wsad dewizowy...........
            Ci, co wiedzieli we Wrocku, kupowali sobie części odrzucone przez diorowską
            kontrolę jakości i sprzedawane w takim małym sklepiku (róg Grabiszynskiej i
            jakiejś tam - nazwy zapomniałem) i montowali sobie własne wieże HiFi..........

            Niestety, obecnie mamy globalizację i większość europejskich marek (i nie tylko
            europejskich) ze średniej półki znikła z rynku. To samo spotkało Diorę,
            Kasprzaka czy inne polskie zakłady. Nikt ich nie niszczył, po prostu były za
            bardzo rozbudowane, w stosunku do możliwości dostosowania się do potrzeb rynku.
            • des4 w duperely wszystko było "bezpłatne" 21.04.10, 10:37
              i dlatego system padł na ryja...
              • 1410_tenrok nie wiesz, to sie nie wypowiadaj 21.04.10, 12:09
                za to, że Ty nie płacisz, ktoś inny musi zawsze zapłacić!
          • Gość: Pollena dear cc IP: *.chello.pl 21.04.10, 10:39
            1 Tak więc dogoniliśmy i przegoniliśmy Zachód? Chmmm… Tylko
            dlaczego przeciętnemu Polakowi jakoś nie było wtedy dane sprawdzić
            prawdziwości twoich słów, albowiem o ile ów „przodujący” krajowy
            sprzęt bywał w polskich TRUDNO dostępny, to zagraniczna konkurencja
            nie była dostępna wcale. Jeśli nie liczyć Pewex (w 1986 roku
            przeciętna pensja w przeliczeniu ok. 26 dol. = 24 095 zł; 900 zł –
            czarnorynkowy kurs dolara; kaseta magnetofonowa TDK D-60 1,10$;
            magnetowid SONY 697$; radiomagnetofon SANYO typu jamnik 219$;
            telewizor SANYO 26” z pilotem 649$; Ceny za katalogiem PEWEX
            1985/86)
            2 „Jedyne zmartwienie to było jak kupić to i owo.” Ciekawe, że
            cywilizowana część świata, a nawet część świata zsowietyzowanego
            (np. Węgry) - w zasadzie nie miały podobnych problemów. Bo tam już
            dawno wiedziano, że pieniądz, aby spełniał swoje podstawowe funkcje,
            musi być dobrem relatywnie rzadkim. W schyłkowym PRL-u zaś brakowało
            niemal wszystkiego, lecz raczej nie brakowało "biletów NBP".
            3 „Studia były za darmo.” Może jeszcze powiesz: dla wszystkich?
            Tylko dlaczego na wylocie PRL-u mieliśmy raptem 5% ludzi z wyższym
            wykształceniem; jeden z najniższych wskaźników w Europie.
            4 Skoro piszesz, że latałeś w *”AREOklubie” – to już widzę, że nie
            bardzo wiedziałeś, gdzie się znajdujesz. Bo AEROplany to potrafią
            startować w AEROporcie lub AEROdromie. Ale w *”areo-„ – to
            zdecydowanie nie!. Albo może te twoje studia nie tak wiele warte
            były, skoro cię nawet tego nie nauczyły.
            5 Świadomość twoja zatrzymała się na poziomie „wszystko
            dofinansowane”, „ile wlezie”, „nie wydać złamanego grosza”.
            Tymczasem latanie jest obiektywnie drogie a zarazem nie należy do
            podstawowych potrzeb bytowych człowieka! Jeśli istotnie amatorzy
            istotnie mieli doń dostęp „za friko”, to była to oczywista systemowa
            aberracja, jedna z wielu zresztą. Ciekawe, że NAUKA JAZDY
            samochodem, znacznie mniej elitarna, nigdy darmowa nie była.
            • Gość: ccc Re: dear cc IP: 80.240.172.* 21.04.10, 11:01
              Wszystko na nie. No ładnie. Teraz też nic nikomu się nie podoba.
              Typowo Polskie wieczne narzekanie i biadolenie. Na śmieszne wywody
              nie chce mi się odpowiadać poza tym jednym wątkiem ..
              Co do niskiego poziomu ludzi z wyższym wykształceniem to nie wina
              systemu tylko zwykłego lenistwa. W latach 80-tych ukończenie szkoły
              sredniej czy technikum uważano, za wystarczający poziom edukacji.
              Studiami mało kto zaracał sobie głowę bo i po co.
              Teraz z 80% młodzieży ma ukończone studia wyższe (nawet po 2
              fakultety)ale jak spotykam kolegów wykładowców to sami pekają ze
              śmiechu jakich to absolwentów produkują wg. zasady kto płaci ten
              typlom ma. Kiedyś wiekszość tych absolwentów kończyła z trudem
              Szkoły Zawodowe teraz każdy kończy "Uczelnie".
              • des4 Re: dear cc 21.04.10, 11:32
                nie peyrdol kajtusiu o studiach wyższych wtedy i teraz, tylko
                powiedz gdzie mozna bylo 25 lat temu kupic ten wytwory polskiej
                inżynierii...

                i nie zapomnij o tym, ze te wytwory ograniczaly się czesto do
                obudowy i kabla, bo w środku był "wsad dewizowy" hehe...
                • Gość: cc Re: dear cc IP: 80.240.172.* 21.04.10, 11:56
                  Jak tak się produkowało jak w stopce twego postu to i taki był efekt.
                  Czytałem że cały POLKOLOR to było z 20tys ludzi w rozrzuconych po
                  kraju zakładach i produkujących łącznie 40tys tv Jowisz rocznie
                  (średnio po 2 na łep zatrudnionego).
                  Nic dziwnego że w sklepach były pustki, a pensja wynosiła 20$
                  miesięcznie. System był efektywny jak cholera ale to raczej nie wina
                  inżynierów. Chyba że sądzisz inaczej.
                  A jak się kupowało to już inna historia
                  • Gość: Pollena Niekonsekwencja IP: *.chello.pl 21.04.10, 12:51
                    No ale któż, jak nie ty przed chwilą zachwycał się tym, iż „wszyscy
                    mieli pracę”. Teraz zaś przyznajesz, że wszyscy mieli głównie etat,
                    zresztą za niewiarygodne, z dzisiejszego punktu wiedzenia,
                    pieniądze.
                    • Gość: cc Re: Niekonsekwencja IP: 80.240.172.* 21.04.10, 13:19
                      Tia to były "wesołe czasy". Kto miał głowę na karku mógł robić
                      niezwykłe interesy na produkcji dosłownie byle czego. Te tzw
                      wycieczki zagraniczne z których pamietam kiedyś po
                      sprzedaży "towaru" przywiozłem 200$ co było gigantyczną
                      niewyobrażalną kwotą.
                      A jak przywiozłem pustą plastikową butelkę po wodzie mineralnej to
                      wszyscy się zachwycali i słuzyła mi 6 lat. Jak kolega na biwaku
                      rozjechał mi ją niechcący Fiatem to prawie się rozpłakałem bo taka
                      butelka to było coś czego liczbę w całym RWPG liczyło się na palcach
                      1 ręki.
                      • Gość: Pollena Tiaaaaaaa, a taki Franek DOLAS to w trzy karty IP: *.chello.pl 21.04.10, 13:45
                        tyle dobra różnego wygrał. I jak tu nie nazwać lat wojny latami
                        WSPANIAŁYMI?
                        Trochę poważniej: słyszałam o młodym gościu, który był właścicielem
                        li-tylko szwalni zatrudniającej dwie robotnice. I miał tyle forsy,
                        że rozbijał się Mercem… kilkuletnim, ale zawsze. Otwarcie prywatnego
                        biznesu wymagało ze dwudziestu urzędowych zgód; byle urzędniczyna
                        mógł odmówić zgody na choćby sklepik warzywny ze względu na „brak
                        zapotrzebowania społecznego” (czytaj: na danej ulicy już był jeden
                        warzywniak). Ale jak ktoś już przebrnął przez biurokratyczne
                        piekiełko - to miał niemal jak w raju.
                        Od czasu Rakowskiego-Wilczka, dysproporcje aż tak absurdalne jak z
                        owym właścicielem szwalni zdarzają się coraz rzadziej. Ale chyba się
                        zgodzimy, że to właśnie dzisiejsze czasy, acz dalekie od
                        wymarzonych, są bliższe normalności, nie ówczesne.

                        PS A propos butli: Wolna Europa informowała była, że wkrótce po
                        zakupieniu przez ZSSR licencji na Pepsi-Colę, szczytem szpanerstwa
                        było tam spacerowanie po plaży z butelką po Pepsi w ręce (w środku
                        najczęściej był kwas chlebowy).
                        • Gość: Mixxer Re: Tiaa, czy wszystko co z "Zachodu" bylo lepsze? IP: 132.170.11.* 21.04.10, 15:38
                          "PS A propos butli: Wolna Europa informowała była, że wkrótce po
                          zakupieniu przez ZSSR licencji na Pepsi-Colę, szczytem szpanerstwa
                          było tam spacerowanie po plaży z butelką po Pepsi w ręce (w środku
                          najczęściej był kwas chlebowy)."

                          Tak, na marginesie, produkty typu "Coca-Cola" oraz "Pepsi-Cola"
                          (przynajmniej te wytwarzane w Ameryce Polnocnej) zawieraja takie
                          swinstwa jak np. "high-fructose corn syrup"... faktycznie rzecz
                          biorac, picie kwasu chlebowego jest duzo zdrowsze!

                          • Gość: Pollena No popatrz pan, panie dziejku, ale te ludziska IP: *.chello.pl 21.04.10, 16:14
                            durne są.
                            Produkt krajowy - niby sama czystość, sterylność i brak
                            jakichkolwiek szkodliwych dodatków - a jednak prestiż niższy od
                            hamyrykańskiego badziewia.

                            PS Jaka jest obecna wycena wartości rynkowej marki "Kwas"? W
                            milionach dolarów, jeśli można?
                      • ready4freddy Re: Niekonsekwencja 21.04.10, 15:28
                        Gość portalu: cc napisał(a):

                        > A jak przywiozłem pustą plastikową butelkę po wodzie mineralnej to
                        > wszyscy się zachwycali i słuzyła mi 6 lat. Jak kolega na biwaku
                        > rozjechał mi ją niechcący Fiatem to prawie się rozpłakałem bo taka
                        > butelka to było coś czego liczbę w całym RWPG liczyło się na palcach
                        > 1 ręki.

                        prawda to! i nie bylo kolorowych telewizorow z plaskim ekranem, w calym RWPG!

                        nie wiem, czy zalapales koncept, ponoc dzieci i glupcy nie rozumieja ironii -
                        jest jednak szansa, ze wyrosniesz z tego :)
              • Gość: Pollena dear cc - cd IP: *.chello.pl 21.04.10, 11:43
                1 Ależ skąd to uogólnienie, że „wszystko na nie”? Gdzież znajdujesz
                doń podstawy? Ja się odnosiłam jedynie do konkretnych chwalb
                obywatela cc na temat dawnych czasów. Natomiast w dzisiejszych
                czasach więcej rzeczy mi się podoba, niźli nie podoba i wcale nie
                biadolę nadmiernie.
                2 Że niby moje wywody są „śmieszne”? Ba, gdybyś jeszcze zechciał
                sprecyzować które konkretnie punkty są irrelewantne albo
                nieprawdziwe. Nie szafuj zarzutem śmieszności zbyt hojnie jeśli nie
                chcesz sam stać się śmiesznym.
                3 Obrońcy PRL-u jednak w piętkę gonią. Najpierw podnoszą, że studia
                były za darmo. A zaraz potem bez mrugnięcia okiem przyznają, że
                kończeniem uczelni mało kto wtedy zaprzątał sobie główkę.
                No i jednak niski odsetek osób wykształconych to przynajmniej
                częściowo BYŁA WINA SYSTEMU. Bo istniały odgórne limity przyjęć na
                poszczególne kierunki i żadnego sposobu na ich obejście!
                Funkcjonowało wszak wtedy pojęcie „zdał, ale nie dostał się z braku
                miejsc”. Nikt rozsądny nie powie, że takie sito gubiło same
                najcenniejsze diamenty, ale jednak odsetek kończących studia mógł
                był być wyższy.
                4 To, iż upowszechnienie wykształcenia łączy się z obniżeniem jego
                przeciętnego poziomu - jest raczej rzeczą naturalną i nie
                specyficzną dla naszego kraju. Czytałam opinie Szwedów i Niemców,
                jakoby standardy maturalne sprzed kilkudziesięciu lat miały być
                wyższe od standardów dla dzisiejszych doktorów (który to tytuł jest
                tam rozdawany nieomal na tony). Trochę w tym zapewne nieżyciowego
                zachwytu nad tym, co bezpowrotnie przeminęło, lecz i ziarnko prawdy
                takoż. Zniesienie selekcji wstępnej na uniwersytety francuskie (z
                wyjątkiem medycyny) jeszcze w latach 70. - natychmiast zaskutkowało
                utratą przez nie resztek prestiżu. Dziś każdy, kto chce nad Sekwaną
                zrobić prawdziwą karierę, kończy nie żadną Sorbonę, lecz jedną z
                Grandes Ecoles (np. słynną l’ENA).

                Co nie zmienia faktu, że edukacja (która, ogólnie rzecz ujmując,
                jest jakimś dobrem) winna stawać się coraz szerzej dostępna. Nie za
                wszelką cenę, nie z tolerowaniem najbardziej oczywistych przegięć,
                ale jednak.
                • 1410_tenrok to ciekawa dysksuja, tyle że ludzie 21.04.10, 12:20
                  żyjący obecnie, nie rozumieją zasad tamtejszego systemu.

                  Tamten system nie był zainteresowany produkcją ludzi z wyższym wykształceniem.
                  Stworzono takie szkolnictwo, aby większość młodzieży kończyła edukację na
                  poziomie elektromontera, spawacza czy frezera. Uzyskanie wykształcenia wyższego
                  było trudne i dla większości ludzi, po prostu nie dostępne! Znane są dane z
                  badań na UJocie z lat '70, kiedy to z przerażeniem stwierdzano, że ilość
                  młodzieży wiejskiej była wówczas najniższa na tej uczelni w całej je historii
                  (od 1364 roku!).
                  PRL nie był w stanie wchłonąć nawet tych niewielkich ilości, które kończyły
                  wyższe studia. Wiele uczelni pracowało na tzw. eksport, zamiast dla kraju.
                  Powyżej podano, że tzw. stopień scholrazycji (czyli ilość osób z wykształceniem
                  wyższym na 1000 mieszkanców) był w PRL jednym z najniższych w Europie. Gorzej
                  było jedynie w Bułgarii oraz w Albanii. PRL produkował z wielką miłością
                  "wielkoprzemysłową klasę robotniczą" jako główny filar socjalistycznego
                  panstwa...........
                  Obecny rozwój świata wymaga ludzi po wyższych studiach. Taka jest tendencja
                  wszędzie.
                  • Gość: Pollena Mnie tego akurat nie musisz uświadamiać IP: *.chello.pl 21.04.10, 12:48
                    Oto w ostatnich dwóch klasach podstawówki odbyliśmy całe multum
                    wizyt w szkołach ponadpodstawowych. Tak się składa, że były to
                    niemal wyłącznie różne budowlanki oraz szkółki przyzakładowe:
                    włókiennicze tudzież górnicze. Nawet jak gdzieś było jakieś
                    technikum mechaniczne czy elektryczne, to na miejscu zachęcano nas
                    raczej do wcześniejszego ukończenia trzyletniej zasadniczej a
                    dopiero później - do ewentualnej walki o pełne wykształcenie średnie
                    w trybie dla pracujących. Łudzono nas wizją szybkiego dojścia do
                    własnych pieniędzy oraz do małego Fiacika (początek lat 70,
                    wiadomo!).
                    Opisane sposoby indoktrynacji, pardon: „pre-orientacji zawodowej” -
                    to była taka ogólniejsza tendencja aby naprodukować jak najwięcej
                    wąsko wyspecjalizowanych roboli, których ówczesne przedsiębiorstwa
                    połykały bez umiaru. Na studiach wyższych zaś nadal chciano
                    utrzymywać jeden z najniższych odsetków młodzieży w Europie - bo
                    studiowanie to taka fanaberyjka.
                    Przez szereg lat po transformacji ustrojowej - w warunkach
                    gospodarki realnej - okazywało się, iż to właśnie spośród
                    absolwentów zawodówek (często afiliowanych przy zakładach dziś już
                    dawno zbankrutowanych) rekrutowało się gros bezrobotnych.

                    No, chyba iż ktoś umiał sam, własnym przemysłem, się dostosować i
                    zdobyć sobie kwalifikacje nowe... Bo jednak najważniejsza była i
                    pozostanie – w całym świecie - umiejętność dokształcania się. Weźmy
                    komputery osobiste, których pojawienia się w moich latach szkolnych
                    zwyczajnie nikt – ani w PRL-u ani nigdzie - nie przewidział. Teraz
                    człeku albo sam się doucz albo pozostań poza głównym nurtem
                    cywilizacji.
                • ready4freddy Re: dear cc - cd 21.04.10, 15:38
                  Gość portalu: Pollena napisał(a):

                  > Zniesienie selekcji wstępnej na uniwersytety francuskie (z
                  > wyjątkiem medycyny) jeszcze w latach 70. - natychmiast zaskutkowało
                  > utratą przez nie resztek prestiżu. Dziś każdy, kto chce nad Sekwaną
                  > zrobić prawdziwą karierę, kończy nie żadną Sorbonę, lecz jedną z
                  > Grandes Ecoles (np. słynną l’ENA).

                  ja tam sie nie znam, ale czytajac chocby (miedzy wierszami) Houellebecq'a mozna
                  wywnioskowac, ze wynika to nie tyle z selekcji badz jej braku (nawet jesli nie
                  ma selekcji wstepnej, dokonuja tego potem studia jako takie, mowie Ci to jako
                  absolwent kierunku technicznego, na ktory byl wstep wlasciwie wolny, ale jeszcze
                  PRZED pierwsza sesja POLOWA stwierdzila, ze nie da rady), ani tez z nizszego
                  poziomu innych uczelni, ale raczej z "kastowosci" ichniego systemu. po prostu (o
                  ile dobrze zrozumialem), dyplomy z Grandes Ecoles maja lepsza marke (co
                  niekoniecznie musi odzwierciedlac poziom).
                  • Gość: Pollena Selekcja IP: *.chello.pl 21.04.10, 16:28
                    Z moich obserwacji, z pewnością bardzo wybiórczych i
                    niereprezentatywnych, wynika, iż skończyć francuski uniwerek raczej
                    nie jest trudno; kto chce - ten wszystkie egzaminy pozdaje.

                    Selekcja następuje po studiach. Tylko niektórzy załapią się na
                    naprawdę dobre posadki. Większość, pomimo tytułu naukowego, będzie
                    sprzedawała bułeczki ("sprzedawać bułeczki" jest, zdaje się,
                    tamtejszym ekwiwalentem naszego niegdysiejszego pojęcia "pójść do
                    łopaty").
                    Absolwenci Grandes Ecoles zaś z reguły mogą przebierać w ofertach
                    pracy. Czyżby li-tylko zaślepienie pracodawców magią prestiżu?
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Nie napisano ważnej rzeczy! Komputer Elwro Junior 21.04.10, 09:28
      W obudowie organów Elwirka montowano też komputery Elwro 800 Junior. Wciąż
      miały tę dziwną podstawkę na nuty!
      www.starekompy.pl/elwro800.jpg
      • pkaziuk Re: Nie napisano ważnej rzeczy! Komputer Elwro Ju 21.04.10, 09:43
        Elwro 800 junior to był klon ZX spectrum (o ile dobrze pamiętam).
        Niestety zastosowano tam zwykłą klawiaturę alfanumeryczną a w ZX
        Spectrum klawisze miały dodatkowe znaczenia.
        • Gość: gość Re: Nie napisano ważnej rzeczy! Komputer Elwro Ju IP: *.55.classcom.pl 21.04.10, 12:43
          Nie do końca klon. Elwro 800 Junior był tylko częściowo zgodny z ZX Spectrum (po włączeniu pracował pod kontrolą systemu CP/M, tryb pracy Spectrum trzeba było aktywować programowo), ale miał też szereg ulepszeń np. wbudowany interfejs archaicznej sieci komputerowej. Wspomniana podstawka pod nuty sprawdzała się, bo to był w zamierzeniu komputer szkolny i można było tam dać podręcznik. Miałem przez kilka lat w liceum zajęcia na tych maszynach i wspominam je bardzo miło.
      • Gość: ser Re: Nie napisano ważnej rzeczy! Komputer Elwro Ju IP: *.171.82.226.static.crowley.pl 21.04.10, 11:12
        jesli to Twoja stronka - masz wspaniałą kolekcję!
    • mm27_04 O kurcze 24.06.10, 17:02
      Świetne teksty na temat kobiet na zdjęciu z Hutmenu :))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja