Często łapiecie "gumę" ?

25.04.10, 21:53
Ja już nie wiem, czy to mój pech czy to wynik takiej a nie innej jakosci dróg
we Wrocławiu (dziur, potłuczonego szkła itd) ale mam już powoli dosyć. 3
tygodnie temu założyłem nowe opony, dętki - dzis rano okazało się, że mam taką
dziurę w tylnym kole , że nawet nie da rady podpompować na moment. W zeszłym
sezonie kilkukrotnie łatałem dętki, dwa razy założyłem nowe, w końcu po tym
jak przebiłem obie dętki jednego dnia odstawiłem rower, wyjąłem go własnie 3
tygodnie temu, doprowadziłem do stanu używalnosci i dzis ponownie to samo. Co
ciekawe, wczoraj wróciłem nim bez problemu a po nocy dziura nagle się pojawiła.
    • Gość: Damian Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: 79.110.200.* 25.04.10, 23:01
      Może masz jakieś słabe opony bo mi się to rzadko zdarza, bardzo rzadko. A po
      szkle zdarzało się jeździć ;)
      • czechofil Re: Często łapiecie "gumę" ? 25.04.10, 23:20

        Sprawdź, czy nie masz w oponie wbitego kolca, kawałka szkła albo
        czegoś innego, co mogłoby przebijać dętkę. Zobacz też, czy czasem
        nie wyszedł ci na wiesz metalowy rant w oponie, to również może być
        przyczyną notorycznego przebijania dętki...
        • silic Re: Często łapiecie "gumę" ? 26.04.10, 01:35
          Opony też nowe, wymienione razem z dętkami. Felgi oglądałem podczas wymiany,
          wszystko było ok.
          • flatron2008 Re: Często łapiecie "gumę" ? 26.04.10, 07:32
            silic napisał:

            > Opony też nowe, wymienione razem z dętkami. Felgi oglądałem podczas wymiany,
            > wszystko było ok.

            Sprawdź te dziury w dętkach: jeżeli są dwie obok siebie, to łapiesz tzw. snake.
            Przyczyną jest zazwyczaj wjeżdżanie na krawężniki bez odciążania tylnego koła,
            czyli: pupa w górę! :-)
            Jeżeli trzymasz rower w miejscu dostępnym dla innych, to może się okazać, że
            któryś z sąsiadów czuje do ciebie jakieś anse. Albo jakiś smarek lubi bawić się
            szpikulcem. Ludzie są różni...
            • Gość: Paulo Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: *.static.tvk.wroc.pl 26.04.10, 09:06
              no, widać że ciemne moce dybią na rowerzystów.

              Ja w jednym okresie przejeżdżałem 5-6 tys km bez zadraśnięcia, by w następnym,
              na przestrzeni kilkudziesięciu km w kilka dni złapać 3 dziury. W każdym
              przypadku powodem nie był zazdrosny sąsiad, zły układ gwiazd czy złośliwy wąż
              lub nieletni huligan, ale zwykłe, zakrzywione i zardzewiałe druty czy gwoździe.

              A swoja drogą, aby mieć szansę przezycia przygody okreslonej przez Ciebie jako
              "snake" (rozumiem, że chodzi o przecięcie dętki spowodowane przyciśnięciem dętki
              do krawężnika przez krawedzie felgi?), trzeba by wparować na krawężnik z takim
              impetem, że korzystanie potem z czterech liter byłoby mocno utrudnione przez
              najbliższe tygodnie...

              No chyba, że wparowanie nastąpiło na "flaku", ale to juz przyczyn trzeba szukać
              wcześniej.
              Pal licho juz realia, ale wg tej definicji, to snake'a można złapać w przednim
              kole... czyli pupa niewinna, trzeba zastosować tzw "podryw".. :(
              • Gość: Roman Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: 79.110.195.* 26.04.10, 17:58
                > A swoja drogą, aby mieć szansę przezycia przygody okreslonej przez
                Ciebie jako
                > "snake" (rozumiem, że chodzi o przecięcie dętki spowodowane
                przyciśnięciem dętk
                > i
                > do krawężnika przez krawedzie felgi?), trzeba by wparować na
                krawężnik z takim
                > impetem, że korzystanie potem z czterech liter byłoby mocno
                utrudnione przez
                > najbliższe tygodnie...
                Całkowita racja. Dodam jeszcze, że trzeba dbac o właściwe ciśnienie
                powietrza w dętkach. Gdy jest za niskie, przy wjeździe na krawężnik,
                kamień itp. może nastąpić "przyszczypanie" dętki miedzy opona a
                felgą.
          • Gość: iyrij Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.10, 19:29
            ty kup sobie misięczny i nie kupju psa ,żebyś go nie kopał bo to wraca
    • flatron2008 Re: Często łapiecie "gumę" ? 26.04.10, 12:44
      Gość portalu: Paulo napisał(a):

      > no, widać że ciemne moce dybią na rowerzystów.

      Na niektórych to chyba wpływ ma ciemne-mocne z gatunku porterów ;-)

      > W każdym przypadku powodem nie był zazdrosny sąsiad, zły układ gwiazd czy
      złośliwy wąż
      > lub nieletni huligan, ale zwykłe, zakrzywione i zardzewiałe druty czy gwoździe.

      Taak, kiedyś w ciągu tygodnia znalazłem w oponie dwie pinezki. Podejrzewam
      raczej ludzką złośliwość, bo chyba (nie jestem oczywiście w stanie tego
      obliczyć) prawdopodobieństwo najechania dwukrotnie w ciągu 7 dni na tej samej
      trasie na taki sam (nie ten sam) przedmiot stanowiący "zgrzyt" w ulicznym
      krajobrazie jest raczej znikome.

      > A swoja drogą, aby mieć szansę przezycia przygody okreslonej przez Ciebie jako
      > "snake" (rozumiem, że chodzi o przecięcie dętki spowodowane przyciśnięciem dętk
      > i
      > do krawężnika przez krawedzie felgi?), trzeba by wparować na krawężnik z takim
      > impetem, że korzystanie potem z czterech liter byłoby mocno utrudnione przez
      > najbliższe tygodnie...

      Rozumiem, ze miałeś nieprzyjemność. Współczuję.
      A jeżeli to miała być ta "definicja" (jak piszesz poniżej) konkretnego "kapcia",
      to chyba nie jest takie proste. Złapanie snake'a może zależeć od prędkości,
      ciężaru rowerzysty, jakości dętki, wysokości opony, ciśnienia w
      oponie, jakości obręczy, wysokości i kształtu rzeczy, na którą się najechało,
      obciążenia koła.

      > Pal licho juz realia, ale wg tej definicji, to snake'a można złapać w przednim
      > kole... czyli pupa niewinna, trzeba zastosować tzw "podryw".. :(

      W mieście raczej trudno: ludzie zazwyczaj odruchowo próbują odciążyć przednie
      koło wjeżdżając na przeszkodę, o tylnym czasem zapominają, niekiedy nie mają
      czasu na dodatkowy manewr. Poza tym, coraz powszechniejsze staje się montowanie
      amortyzowanych widelców, co także ułatwia dbanie o stan przedniego koła ;-)
      Oczywiste jest, że chodniki, jezdnie, DDR są pełne wszelkiego smiecia dybiącego
      na ogumienie, ale jeżeli ktoś szuka przyczyny nienormalnie częstego przebijania
      się opon, można mu chyba wskazać wszystkie istniejące.

      • Gość: Paulo Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: *.static.tvk.wroc.pl 27.04.10, 09:13
        > trzeba by wparować na krawężnik z
        > takim
        > > impetem, że korzystanie potem z czterech liter byłoby mocno utrudnione pr
        > zez
        > > najbliższe tygodnie...
        >
        > Rozumiem, ze miałeś nieprzyjemność. Współczuję.

        no właśnie nie miałem, bo pomyslałem jak by to mogło wygladać i się wzdrygnąłem..

        A Ty wiedzę o niekorzystnych następstwach działań bierzesz jedynie z doświadczeń
        organoleptycznych? Czy widok garnka parującej zupy nie jest dla ciebie
        wystarczającym ostrzeżeniem? Czy musisz dopiero wsadzić do niej palec?

        Złapanie snake'a może zależeć od prędkości,
        > ciężaru rowerzysty, jakości dętki, wysokości opony, ciśnienia w
        > oponie, jakości obręczy, wysokości i kształtu rzeczy, na którą się najechało,
        > obciążenia koła.

        Hm.. czegoś jeszcze nie wymieniłeś..? Reasumując, rzeczonego snake'a może się
        nabawić za gruby, leniwy rowerzysta, który jechał na za małym, tanim rowerze, na
        flaczkach, za szybko i najechał na zbyt wysoki i ostry krawężnik.
        No tak, w takich okolicznościach to możliwe.

        Ale takiemu rowerzyście, jak dasz kulkę od łożyska, to też ją zepsuje...
        • flatron2008 Re: Często łapiecie "gumę" ? 28.04.10, 08:26
          Gość portalu: Paulo napisał(a):

          > > trzeba by wparować na krawężnik z
          > > takim
          > > > impetem, że korzystanie potem z czterech liter byłoby mocno utrudni
          > one pr
          > > zez
          > > > najbliższe tygodnie...
          > >
          > > Rozumiem, ze miałeś nieprzyjemność. Współczuję.
          >
          > no właśnie nie miałem, bo pomyslałem jak by to mogło wygladać i się wzdrygnąłem
          > ..
          >
          > A Ty wiedzę o niekorzystnych następstwach działań bierzesz jedynie z doświadcze
          > ń
          > organoleptycznych? Czy widok garnka parującej zupy nie jest dla ciebie
          > wystarczającym ostrzeżeniem? Czy musisz dopiero wsadzić do niej palec?

          Nie, nie muszę (pomijając fakt, że nie mam ZWYCZAJU wkładania paluchów do zupy
          bez względu na to, w jakim naczyniu ona się znajduje). Jednak w tej konkretnej
          sytuacji stanowiącej przedmiot naszej... dyskusji wolę opierać się na wiedzy
          empirycznej niż przyjmować a priori Twoją "definicję", która - prawdę mówiąc -
          niczego nie opisuje.

          > Złapanie snake'a może zależeć od prędkości,
          > > ciężaru rowerzysty, jakości dętki, wysokości opony, ciśnienia w
          > > oponie, jakości obręczy, wysokości i kształtu rzeczy, na którą się najech
          > ało,
          > > obciążenia koła.
          >
          > Hm.. czegoś jeszcze nie wymieniłeś..? Reasumując, rzeczonego snake'a może się
          > nabawić za gruby, leniwy rowerzysta, który jechał na za małym, tanim rowerze, n
          > a
          > flaczkach, za szybko i najechał na zbyt wysoki i ostry krawężnik.
          > No tak, w takich okolicznościach to możliwe.
          >
          > Ale takiemu rowerzyście, jak dasz kulkę od łożyska, to też ją zepsuje...

          Interpratacja godna Jacka Kurskiego: istnieje kolosalna różnica między "może" a
          "wtedy i tylko wtedy", ale jeżeli ktoś skupia się na retoryce, z pewnością jej
          nie zauważy.
          • Gość: Paulo Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.10, 14:19
            > Interpratacja godna Jacka Kurskiego: istnieje kolosalna różnica między "może" a
            > "wtedy i tylko wtedy", ale jeżeli ktoś skupia się na retoryce, z pewnością jej
            > nie zauważy.

            Już wolałbym żebyś porównał mnie do jakiegoś wyjątkowo obrzydliwego zwierzaka,
            niż do tej podłej kreatury, ale rozumiem, że w założeniu miało być chamsko,
            złośliwie i obraźliwie - więc doceniam starania.

            Żeby już nie ciągnąć w nieskończoność i, a'propos Twojej wiedzy empirycznej,
            jedno pytanie na koniec: czy zdarzyło się Tobie osobiście, na własnej skórze,
            doświadczyć zdarzenia, które określiłeś mianem "snake"?

            Odpowiadając sobie samemu (a myślę, że chyba to potwierdzisz), stwierdzam, że nie.
            Jako rowerzysta świadomy, rozgarnięty, doświadczony (prawda?) musiałbyś
            świadomie wykonać tyle absurdalnych i nieuzasadnionych działań, aby do tego
            doprowadzić, że odpowiedź nie może być inna..

            pzdr
            • flatron2008 Re: Często łapiecie "gumę" ? 29.04.10, 19:46
              Gość portalu: Paulo napisał(a):

              > > Interpratacja godna Jacka Kurskiego: istnieje kolosalna różnica
              między "m
              > oże" a
              > > "wtedy i tylko wtedy", ale jeżeli ktoś skupia się na retoryce, z
              pewności
              > ą jej
              > > nie zauważy.
              >
              > Już wolałbym żebyś porównał mnie do jakiegoś wyjątkowo
              obrzydliwego zwierzaka,
              > niż do tej podłej kreatury, ale rozumiem, że w założeniu miało być
              chamsko,
              > złośliwie i obraźliwie - więc doceniam starania.
              >
              > Żeby już nie ciągnąć w nieskończoność i, a'propos Twojej wiedzy
              empirycznej,
              > jedno pytanie na koniec: czy zdarzyło się Tobie osobiście, na
              własnej skórze,
              > doświadczyć zdarzenia, które określiłeś mianem "snake"?
              >
              > Odpowiadając sobie samemu (a myślę, że chyba to potwierdzisz),
              stwierdzam, że n
              > ie.
              > Jako rowerzysta świadomy, rozgarnięty, doświadczony (prawda?)
              musiałbyś
              > świadomie wykonać tyle absurdalnych i nieuzasadnionych działań,
              aby do tego
              > doprowadzić, że odpowiedź nie może być inna..
              >
              > pzdr

              Skupiasz się na emocjach wypowiedzi (mają wartość drugorzędną), a za
              nic masz treść merytoryczną. Widzisz Jack Kurskiego, nie widzisz
              natomiast różnicy między "fakultatywny" a "obligatoryjny".
              Sam sobie odpowiadasz na pytania, co świadczy o tym, że nie
              interesuje cięzdanie innych, bo sam wszystko wiesz najlepiej.
              Najweselszy w tym wszystkim jest fakt, że nie łapiąc nigdy snake,a
              wypowiadasz się o tym z taką swadą i zanstwem! (Wiem, wiem, kwarka
              też nikt nie widział, ale to nie znaczy, że nie można o nim wiedzieć
              wszystkiego).
              Ostatniego snake'a zaliczyłem na początku marca przeskakując dziurę
              w asfalcie na moście Osobowickim: ominąć się niedało (z jednej
              strony samochód, z drugiej wysoki krawężnik), trzeba było "ścisnąć"
              opony i skakać. Źle się wybiłem i tylne koło opadło wprost na
              poszczerbioną krawędź dziury. Wbrew twojej "definicji" czterem
              literom nic się nie stało, chociaż przy takim lądowaniu dobiłem
              tyłkiem do siedzenia.

              > Żeby już nie ciągnąć w nieskończoność

              Tutaj masz absolutną, rację. Masz przywilej ostatniego zdania w tym
              dialogu, z którego z prawdopodobnie chętnie skorzystasz.
              Miłego "rowerowania" i gładkich nawierzchni życzę.
    • Gość: Roman Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: 79.110.195.* 26.04.10, 18:09
      > Ja już nie wiem, czy to mój pech czy to wynik takiej a nie innej
      jakosci dróg
      > we Wrocławiu (dziur, potłuczonego szkła itd) ale mam już powoli
      dosyć. 3
      > tygodnie temu założyłem nowe opony, dętki - dzis rano okazało się,
      że mam taką
      > dziurę w tylnym kole , że nawet nie da rady podpompować na moment.
      W zeszłym
      > sezonie kilkukrotnie łatałem dętki, dwa razy założyłem nowe, w
      końcu po tym
      > jak przebiłem obie dętki jednego dnia odstawiłem rower, wyjąłem go
      własnie 3
      > tygodnie temu, doprowadziłem do stanu używalnosci i dzis ponownie
      to samo. Co
      > ciekawe, wczoraj wróciłem nim bez problemu a po nocy dziura nagle
      się pojawiła.

      Moje doświadczenie (nie wspomnę nieskromnie, że bogate) jest takie:
      1. stan opon - zużyty bieżnik jest podatny na byle kolec róży czy
      akacji
      2. ciśnienie powietrza - gdy jest za niskie wjechanie na krawężnik
      czy kamień może spowodować "przyszczypanie" dętki przez oponę i
      obręcz.
      Pozostałe przypadki są uwarunkowane losowo.
      • Gość: Roman Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: 79.110.195.* 27.04.10, 09:56
        Jeszcze jedna istotna rzecz:
        naprawiając czy wymieniając przebitą dętkę nalezy dokładnie
        sprawdzić oponę - czy coś w niej nie zostało. W terenie czasem, np.
        gdy opona jest zabłocona, moze być to utrudnione. Ja wożę zawsze ze
        soba zapasową dętkę oraz klej i łatki.
        W zeszłym roku miałem raz seryjne przebicia dętki. Okazało się, ze w
        oponie było kilka metalowych wiórów, które sukcewywnie w czxasie
        jazdy przebijały dętkę. Do końca nie jestem pewnien czy wszystkie
        znalazłem i nie uzywam tej opony.
        No i sprawa naprawdę podstawowa - opaska na obręczy pod dętką. Wstyd
        przyznać, ale raz po złożeniu nowego koła o niej zapomniałem z
        wiadomym skutkiem.
        • silic Re: Często łapiecie "gumę" ? 30.04.10, 00:30
          Tym razem winowajcą okazała się być wspomniana opaska - pękła w jednym miejscu i
          felga przebiła oponę. Tak więc to przebicie trafia do kategorii "zwykłych". Mam
          nadzieję, że ten sezon będzie bardziej łaskawy od poprzedniego.
    • bombel25 Re: Często łapiecie "gumę" ? 28.04.10, 17:55
      od czasu założenia opon z wkładką antyprzebićową zapomniałem
      że mam dętki w rowerze.
      bombel
      • uniwersalny_login Re: Często łapiecie "gumę" ? 29.04.10, 08:43
        > od czasu założenia opon z wkładką antyprzebićową zapomniałem
        > że mam dętki w rowerze.
        Taa ja też mam opony z Puncture Protection i sobie o dętkach przypomniałem jak
        mi się bieżnik prawie cały starł :).
        A w kwestii łapania gum: to im mniejszy bieżnik to większe prawdopodobieństwo
        jej złapania. I rzeczywiście trzeba dokładnie obejrzeć oponę. Mi np. 2 dętki w
        ciągu 2 dni załatwił odłamek szkła, który się "schował" w oponie i na pierwszy
        rzut oka nie był widoczny. Dopiero jak zajrzałem głębiej w szramę po szkle to
        pojawił się winowajca.
        • Gość: tobi13 Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: 78.8.145.* 29.04.10, 14:28
          zgodzę się że trzeba dobrze sprawdzić oponę. Odłamek szkła może
          dobrze się schować w bieżniku. Jak się patrzy na oponę to nic nie
          widać dopiero jak się naciśnie się oponę to wyłazi szkło z opony -
          kiedyś też tak miałam. Odłamek ukrysł się w bieżniku i schował. jak
          jechałem to jakoś odłamek wychodził i dziurawił dętkę (trzeba
          poszukać rozcięcia bieżnika)
          Jeśli chodzi o łapanie "gumy" to zależy gdzie jeżdzę. Jeśli jadę np.
          po wałach to dziura prawie murowana szczególnie w okolicach mostu
          Trzebnickiego. Jak jedzie się rano pod słońce to szkło tak pięknie
          się świeci że trzeba zakłaac okulary przeciwsłoneczne:). Tak
          poważnie cholera mnie bieże jak żule i itp rozpiep...ją butelki i
          tego szkła od cholery cały sezon. Szczytem chamstwa jest oczywiście
          rozwalenie butelki na ścieżkach np. szkło leży na ścieżce na ul.
          Międzyrzeckiej.
          • silic Re: Często łapiecie "gumę" ? 30.04.10, 00:33
            Koło Trzebnickiego jest faktycznie dramatycznie. Na wysokości Leclerca można
            witraże robić z tego szkła na wale...
            Podobnie jest w okolicach kładki za hotelem Plaza (przestałem tam się pojawiać
            bo szkoda mi opon).
            • Gość: asdffggj Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: *.magma-net.pl 13.05.10, 01:07
              Dziwne, ja tam nigdy nie złapałem gumy. Ba nawet nie wiedziałem o tym szkle.
              Ostatnio dobiła mnie pineska. Skąd tak egzotyczny element znalazł się w mojej
              oponie ? Dla opon najbezpieczniej jest podczas zimy, gdy zalega śnieg. Amatorzy
              rozbijania butelek nie trenują swojej pasji.
              • Gość: benek Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: *.e-wro.net.pl 14.05.10, 19:22
                Dla opon najbezpieczniej jest podczas zimy, gdy zalega śnieg. Amatorzy
                > rozbijania butelek nie trenują swojej pasji.

                Nie do końca , opony twardnieją i pod wpływem wielu ugięć pękają na mrozie
                • Gość: artek Re: Często łapiecie "gumę" ? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 31.10.10, 08:49
                  Gość portalu: benek napisał(a):
                  > Dla opon najbezpieczniej jest podczas zimy, gdy zalega śnieg. Amatorzy
                  > > rozbijania butelek nie trenują swojej pasji.
                  > Nie do końca , opony twardnieją i pod wpływem wielu ugięć pękają na mrozie

                  nie zauważyłem ...
                  • termifnfal Re: Często łapiecie "gumę" ? 08.11.10, 03:59
                    Opony zawsze się sprawdza, nawet nie wyobrażam sobie, jak można o tym zapomnieć przed wsadzeniem nowej dętki. najlepiej na dotyk. Sprawdzić gdzie dziura jest - jak z boku to sprawdzamy ten bok opony najpierw wzrokowo, a potem przejeżdzając palcem. Najwyżej się skaleczymy - przy "odłamku" w oponie, którego nawet nie widać (po uprzednim sprawdzeniu wzrokowym) rana nie może być głęboka, pewnie nawet krew nie poleci.

                    Pasek chroniący dętkę przed felgą - to raczej nie puszcza... ale... jeszcze nigdy tego nie sprawdzałem przy flaku :P


                    Jeździłem 1,5 roku na jednych oponach. Po tym czasie okazało się że złapałem kapcia w swoim treku. Grzecznie doprowadziłem rower do domu. Wszystko sprawdzone, dętkę nową wstawiłem. Nie mówię o oponach, bo tylna prawie łysa. Ale i wcześniej też na niej jeździłem i nic się nie działo.

                    Parę dni później okazało się, że znowu mam flaka z tyłu. I znowu nowa dętka, ale tym razem przełożyłem opony - z przodu na tył, i odwrotnie.

                    3 dni później znowu flak, znowu z tyłu ( a bieżnik był dobry, bo z przodu :D). Ale tym trzecim razem było trochę inaczej...
                    Otóż za każdym razem łapałem kapcia na skrzyżowaniu ulic Legnickiej i Poznańskiej. Przy pierwszych dwóch razach właśnie po przejechaniu tamtego skrzyżowania zacząłem czuć ubytki w ciśnieniu kół. Ale tym trzecim razem poczułem znacznie dalej.
                    Zatrzymałem się i zacząłem oglądać oponę z zewnątrz, bez zdejmowania. Zauważyłem coś jakby kawałek pozaginanej, pociętej linki rowerowej, np do hamulca. A takie coś się wbija bardzo łatwo - jak jest odpowiednio ustawione.
                    Wydaje mi się, że ktoś po prostu coś takiego rozsypał na tym skrzyżowaniu... Bo na oponach jeżdżę tych samych a kapci już nie łapię od 3 miesięcy - mimo że z przodu łysa. Muszę wymienić w końcu ;D
              • Gość: Neverhood Pinezka IP: *.internetia.net.pl 16.01.11, 23:38
                Ale jaja. Mam pinezkę w oponie. &*((*&&*(&*( skąd to się bierze?
                • Gość: benek Re: Pinezka IP: *.e-wro.net.pl 17.01.11, 09:00
                  > Ale jaja. Mam pinezkę w oponie. &*((*&&*(&*( skąd to się bierze?


                  Ani chybi ktoś rozkłada.
                  Stawiałbym raczej że to przeciwko samochodziarzom na chodniku a rowerzyści przypadkowo je łapią.
                  • Gość: Neverhood Re: Pinezka IP: *.internetia.net.pl 17.01.11, 13:12
                    Pinezka raczej nie przebije opony samochodowej, przecież tam jest z 7mm samego bieżnika. A do "dętki" jest jeszcze trochę. Też mi się wydaje, iż ktoś celowo to rozsypał. Aż strach pomyśleć, co będzie jak pieszy w to wejdzie.
                    Trzeba lobbować za przywróceniem kaucji na butelki wyskokowe. Pamiętam, że kiedyś pijaczki dbały o butelki. Po zebraniu kilku dostawali pełną butelkę.
                    • Gość: benek Re: Pinezka IP: *.e-wro.net.pl 17.01.11, 15:20
                      > Pinezka raczej nie przebije opony samochodowej, przecież tam jest z 7mm samego
                      > bieżnika.
                      Ja kupuje na allegro pinezki 12 mm za 1,1 zł/100 szt :)))
                      Nie wiem czy działają na auta ;PPPPP




                      >A do "dętki" jest jeszcze trochę.
                      To używa się jeszcze w autach dętek ?


                      >Też mi się wydaje, iż ktoś celowo t
                      > o rozsypał. Aż strach pomyśleć, co będzie jak pieszy w to wejdzie.
                      Akurat to chyba nie grozi chyba ze jakaś miękka podeszwa i musiałby biec.
                      Gruba igła lekarska wchodzi głębiej.


                      > Trzeba lobbować za przywróceniem kaucji na butelki wyskokowe. Pamiętam, że kied
                      > yś pijaczki dbały o butelki. Po zebraniu kilku dostawali pełną butelkę.
                      Łatwiej lobbować aby raz na 3 miesiące zamiatarka przejechała po ddr bo znam takie w sąsiedztwie ławeczek gdzie co kilka tygodni widzę szkło.
                      Kilka dni temu dużo butelek (ok 10 szt) nazbierałam na nowej ścieżce na Bardzkiej i Świeradowskiej.
                      Leżały chyba od sylwestra.

                      • Gość: Neverhood Re: Pinezka IP: *.internetia.net.pl 17.01.11, 15:54
                        > >A do "dętki" jest jeszcze trochę.
                        > To używa się jeszcze w autach dętek ?
                        A przeczytaj to jeszcze raz, a potem kolejny ... może załapiesz.

                        >pinezki 12 mm 1,1 zł/100 szt
                        ohoho W papierniczym to jest droga impreza. Ale skoro to jest tania impreza, to za 11zł można dowalić 1000 rowerzystom :) Urzędnicy do boju! tanim kosztem uda się wam zdziesiątkować tych wrednych cyklistów - nie ma cyklistów - nie ma problemu.

                        > >Też mi się wydaje, iż ktoś celowo t
                        > > o rozsypał. Aż strach pomyśleć, co będzie jak pieszy w to wejdzie.
                        > Akurat to chyba nie grozi chyba ze jakaś miękka podeszwa i musiałby biec.
                        > Gruba igła lekarska wchodzi głębiej.
                        Jest taka grupa osób, dla których but nie służy do chodzenia , a tym bardziej do ochrony nogi. Patrz: kobieta.

                        > Łatwiej lobbować aby raz na 3 miesiące zamiatarka przejechała po ddr bo znam ta
                        > kie w sąsiedztwie ławeczek gdzie co kilka tygodni widzę szkło.
                        Pytanie czy lepiej likwidować skutek, czy przyczynę? Zamiatarki są ważne, ale co one poprawią, jeśli w ciągu kilku dni będzie ten sam stan?

                        Wcale bym się nie zdziwił , gdyby większość rozbijaczy butelek nie wiedziało jak nam uprzykrzają życie.
                        • Gość: benek Re: Pinezka IP: *.e-wro.net.pl 20.01.11, 15:51
                          > Wcale bym się nie zdziwił , gdyby większość rozbijaczy butelek nie wiedziało ja
                          > k nam uprzykrzają życie.

                          Przyjmijmy że połowa nie wie, a połowa robi to celowo.
                          Na ul.Powstańców Śląskich mogliby rozbijać na chodniku koło ławki ale nie, rzucają 7 metrów przed siebie na ścieżkę.
                          Z przyczyną nie powalczysz bo to sekunda a skutek powinien być usunięty lepiej niż oponami rowerów czy zamiatarką raz do roku .
                          Niestety ddr leżą wzdłuż arterii i dozorcy nie muszą ich sprzątać bo tym się zajmuje ZDiUM .Dlatego szkło nie poleży na chodniku pod blokiem a na chodniku czy ddr wzdłuż głównej ulicy może leżeć rok.
                          Przedwczoraj widziałem jak firma Anti spryzmowała duże ilości liści przy ulicach.
                          Częściowo zgniłe skrupulatnie są usuwane . Dziwne, że z taka dbałością nie wykorzystano tych ludzi i funduszy do odkopania przejść ze śniegu.
                          Śnieg spłynął i może warto byłoby zwrócić uwagę czy przy nowych opadach nie będzie on spychany z przystanków na ddr, a z przejść na przejazdy rowerowe

                          • Gość: benek Up-to pusty up IP: *.e-wro.net.pl 10.01.12, 11:12
    • Gość: Neverhood gwóźdź + 3 duże dziury po szkle IP: 90.156.105.* 01.06.12, 12:10
      No i wykrakałem. Po 2 latach bezkapciowych , w tylnym kole mam gumę.

      Miesiąc temu pojawił się gwóźdź wbity na sztorc w bieżnik. Dzisiaj na ostrowiu tumskim doszło duże przecięcie bocznej ścianki i kolejne 2 duże dziury w bieżniku. Opona antyprzebiciowa rocznik 1989. Przy okazji pękła jedna szprycha 2.38mm. I generalnie trzeba to rozebrać. A żeby to rozebrać to trzeba rozkręcić połowę roweru. A jak koło wyciągnięte, to trzeba przy okazji rozebrać piastę planetarną.

      Podsumowując 2 tygodnie grzebania się w smarach i zabawa w mechanika.

      PS. Ale zrobię i znów 2 lata będzie bez smarowania łańcucha, bez łapania kapcia i wszelkich innych serwisowo-masochistycznych czynności :D
      • Gość: benek Antyprzebiciówki IP: *.e-wro.net.pl 01.06.12, 12:42
        Chciałem sobie kupić oponę antyprzebiciową ale się wstrzymałem do czasu aż producenci się nauczą która technologia jest najlepsza.
        Stosowane metpdy too
        silikonowa wkładka pod bieżnikiem zawierająca ceramiczne cząstki.
        Znaczy ze gwóźdź ma problem z przebiciem się przez twarde tworzywo.Nie wiem czy opona się rozwarstwia .
        Druga z metod łączoną z pozostałymi to gruba wartwa gumy na bieżniku.
        W efekcie szkło wbija sie w gumę i tam pozostaje przytrzymywane przez taśmę ceramiczną.

        Trzecia metoda to wewnętrzne opasanie opony taśma kevlarową co ma tę przewagę, że bardziej chroni boki obony.

        Nie wiem która metoda jest najlepsza.
        Opona mająca dużo gumy jest ciężka.
        Trwałą oponę to ja mogę sobie kupić w formie opony z głębokim bieżnikiem która będzie lżejsza niż antyprzepięciowa a też złapie szkło i przytrzyma na powierzchni opony.

        Sprawdzały się Szwalbe Marathony ale ostatnio w sklepie na Pięknej mi je odradzali.
        CST jakieś tanie opony produkuje ale nie wiem co o nich myśleć.
        Znacie jakieś strony z opisami doświadczeń z oponami ?


        Przesiadłem się na powrót z górala na kolarzówkę i od razu złapałem snejka.









Pełna wersja