adalbert5
07.05.10, 21:31
Mam 27 lat, skończyłem studia, jestem zadowolony ze swojej pracy, możliwości,
jakie mam przed sobą i czasów w jakich przyszło mi żyć. Niestety, nie było tak
zawsze i mam takie dziwne przekonanie, że doszedłem do tego własnym wysiłkiem
i ciężką pracą, a nie z rodzinnego (albo innego) nadania, można zatem nazwać
mnie kapitalistą (a pamiętam czasy, kiedy brzmiało to jak przekleństwo).
Chodzę na wybory, ale raczej głosuję na zasadzie "aby nie wybrano tego czy
tamtego", nie chodzę za to do kościoła, niestety doświadczony przykrymi
słowami z ambony.
Generalnie mógłbym nie myśleć o czymś takim jak palenie zniczy na cmentarzu
sowieckich żołnierzy. Tym bardziej że w domu rodzinnym (u dziadków) nie
mówiono o nich - delikatnie mówiąc - z sympatią. Katyń, morderstwa, grabieże,
pędzenie spirytusu z czego się da, gwałcenie Ślązaczek, Niemek czy Polek
mogłoby mi się kojarzyć z Armią Czerwoną. Ale...
Idąc kiedyś na Partynice od strony centrum, przeszedłem sobie przez ten
kojarzący mi się od najmłodszych lat z czołgami cmentarz. Ta wizyta szczerze
mnie poruszyła. Na porośniętym wysoką trawą, chwastami i mleczami cmentarzu
leżeli 18 - letni chłopcy, często nieznani z imienia, nazwiska, albo
nazwiskach typowo nierosyjskich - gruzińskich (sic!), azerskich itp.
Pomyślałem o tym wtedy, że ta sama Armia, w szeregach której ginęli siłą
zajmowała ich kraje, miasta. Że być może służyli w niej wcieleni siłą. Że może
jednak Stalin nie był ich idolem, a śmiertelnym wrogiem, przeklinanym przez
ich ojców i dziadków. I także o tym, że już więcej nie wrócą do Tbilisi, Baku,
bo zginęli gdzieś pod dalekim Breslau, idąc może jako mięso armatnie w
pierwszym szeregu...
Będę tam i zapalę świeczkę, zmówię również modlitwę za zmarłych. Nie dla
polsko - rosyjsko pojednania, nie dla Agory, nie dla prezydenta Dutkiewicza.
Po prostu dla chrześcijańskiego spokoju ducha i chwili zadumy nad szacunkiem
dla kogoś, kto leży w polskiej ziemi.