Czy dajecie napiwki...

IP: *.wroclaw.mm.pl 06.03.04, 17:59
...mam takie dziwne wrazenie, ze my wroclawianie nie zostawiamy napiwkow...
ale chyba to jest tak, ze my Polacy nie jestesmy do tego przyzwyczajeni... bo
nawet czasami, jak chce dac cos mojemu kelnerowi albo pani zza baru to sie
dziwia...
Dla mnie jest to sprawa taka, ze w podziekowaniu za mila obsluge zostawiam
zawsze ok. 10 procent... jak bylo lepiej to nawet 20....

Jak to jest z wami... a moze byscie sie przelamali...i nauczyli tak
przeyjemnego i milego nawyku dla obu stron...
    • szarykot Re: Czy dajecie napiwki... 06.03.04, 18:40
      > ale chyba to jest tak, ze my Polacy nie jestesmy do tego przyzwyczajeni...

      może i tak... ale akurat mnie na to nie stać...
      • pipka_wscibka Re: Czy dajecie napiwki... 06.03.04, 20:35
        szarykot napisał:

        > może i tak... ale akurat mnie na to nie stać...

        szary kotu!
        To nie jest zadne tlumaczenie.:) Jezeli Cie stac na wydatek za usluge, ktora
        wg. Twojego rozeznania lub zwyczajowo, wiaze sie z dawaniem napiwkow, Wlicz
        napiwek w koszty takiej imprezy. Nie wymykaj sie chylkiem. Nie licz na chwilowa
        nieuwage napiwkobiorcy.Okaz swoje zadowolenie lub niezadowolenie wysokascia lub
        ostentacyjnym brakiem napiwku. I nie mow, ze Cie nie stac.pozdrawiam.
        >
        • Gość: lolek Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.03.04, 20:41
          czy napiwkiem można nazwać np. 20 gr ?
          • pipka_wscibka Re: Czy dajecie napiwki... 06.03.04, 20:51
            Gość portalu: lolek napisał(a):

            > czy napiwkiem można nazwać np. 20 gr ?

            Jezeli stanowi 20% wydanej sumy-mozna.
    • Gość: mr_pope Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.03.04, 01:06
      Jeśli jest miła obsługa to daję napiwek, bez względu czy to 10% czy 1%. Ale nie
      zamierzam obdarowywać kogoś, kto mnie olewa przez 10 minut a potem na
      przywitanie pyta 'czego chcesz?'.
    • Gość: butcher Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.core.lanet.net.pl 07.03.04, 02:09
      Prawda jest taka, ze nie tylko my Polacy nie jestesmy przyzwyczajeni, bo w
      calej europie mozna spotkac ludzi, ktorzy maja w glebokim powazaniu prace
      kelnera, -rki. Przez zeszle wakacje pracowalem w hotelu z Hiszpanii i przyznam
      sie szczerze, ze napiwki pojawialy sie niezwykle rzadko. Co wiecej - nie sposob
      jest ustalic reguly, czy dana narodowosc daje wiecej napiwkow, a inna mniej.
      Wszystko zalezy od ludzi, choc postulowalbym, by kazdy sprobowal tak
      niewdziecznego zadania, jakim jest "kelnerowanie", a z pewnoscia chetniej
      siegalby do kieszeni, przy okazji regulowania rachunkow w knajpach.
      pozdrawiam
      • Gość: gabi Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.wroclaw.mm.pl 07.03.04, 03:49
        Zapraszam do USA...Canada... tam ludzie doceniaja takiego rodzaju prace...
        mozna sie wile nauczyc...a poza tym przeniesc ten dobry zwyczaj na polskie
        realia.. pozdrawiam...

        ps. nie ma to jak zostawic dobry napiwek...i czlowiek czuje sie lepiej (czyli
        ja) i kelner (ka)....

        DAJMY SIE PONIESC
    • Gość: gabi Niech Wrocław pokaze Polsce... IP: *.wroclaw.mm.pl 07.03.04, 04:00
      ...niech mowia w POlsce i Europie o takim magicznym miejscu... o tym
      wszystkim...ale takze i o tym, ze jest to miasto, gdzie jak nigdzie ludzie
      zostawiaja dobre napiwki!!!!
    • Gość: Gonzales Na napiwek trzeba zarobić ciężką pracą, a nie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.03.04, 07:02
      samym faktem bycia kelnerem/kelnerką - i tej prostej prawdy chyba nie rozumie
      zbyt wiele osób, które wykonują ten zawód.
      Częste chamstwo, bardzo częsta arogancja, wywyższanie się, segmentacja gości,
      niekompetencja - to grzechy główne, spotykane nawet w restauracjach uważanych
      za ekskluzywne.
      Zatem sprawa jest prosta - chcecie europejskich napiwków? Zapewnijcie
      europejski poziom. Jak ktoś spełania ten warunek - zawsze może liczyć na
      moje "wsparcie" :).
      • Gość: gabi... Re: Na napiwek trzeba zarobić ciężką pracą, a nie IP: *.wroclaw.mm.pl 08.03.04, 09:14
        Rozumiem Twoja gorycz... wielkie sory za przykre doswiadczenia... ale zastanow
        sie czy moze tak jest, ze w taki sposob nas obsluguja tylko dlatego, ze wiedza
        (sa przyzwyczajeni do tego) ze nie dostana zandego napiwku... i im nie
        zalezy...jak bysmy zawsze zostawiali te chocby 10% sami moze zrozumieja
        charakter swojej pracy... i bede bardziej sie starac...

        ps. niech to bedzie nawyk kazdego Wroclawianina;)
        • Gość: Gonzales Re: Na napiwek trzeba zarobić ciężką pracą, a nie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.03.04, 10:21
          Gość portalu: gabi... napisał(a):

          > Rozumiem Twoja gorycz... wielkie sory za przykre doswiadczenia... ale
          zastanow
          > sie czy moze tak jest, ze w taki sposob nas obsluguja tylko dlatego, ze
          wiedza
          > (sa przyzwyczajeni do tego) ze nie dostana zandego napiwku... i im nie
          > zalezy...jak bysmy zawsze zostawiali te chocby 10% sami moze zrozumieja
          > charakter swojej pracy... i bede bardziej sie starac...
          >
          > ps. niech to bedzie nawyk kazdego Wroclawianina;)

          Ależ skąd - w zadnym wypadku nie jest to gorycz, tylko racjonalna ocena
          sytuacji. Natomiast nie mogę się zgodzić z Twoją argumentacją.

          Otóż, kelnerzy/kelnerki otrzymują wynagrodzenia od właściciela knajpy - fakt,
          że jest niewielkie, ale nie można przecież uznać, ze pracują za darmo. I w
          ramach swoich obowiązków powinni pracować tak, aby gość czuł się jak oczekiwany
          gość, a nie jak intruz. Jeżeli tak czynią - otrzymują napiwki [fat, że często
          wręczane i chamsko, i protekcjonalnie]. Jeżeli nie - pracują za gołą pensję
          [nie rozumiejąc przy okazji istoty swojego zawodu]. Zaś złej pracy nie można
          usprawiedliwiać zakładanym z góry nieotrzymaniem napiwku.
          Natomiast jestem skłonny przyznać, że i goście i właściciele często nie
          doceniają roli, jaką ma do spełnienia personel obsługujący gości.
          • malanna Re: Na napiwek trzeba zarobić ciężką pracą, a nie 08.03.04, 14:02
            Zgadzam się z Gonzalesem w 100%.

            A tak ogólnie: bardzo wielu ludzi wykonujących trudną i odpowiedzialną pracę
            otrzymuje zarobki nieadekwatne do ich wysiłku, ale ogólnie przyjmuje się, że
            nie jest to winą pacjentów/uczniów/petentów/klientów i nie zwalnia tych osób od
            elementarnej staranności i kultury.

            A najpiękniejsze jest to, że gabi przepraszjąc Gonzalesa za przykre
            doświadczenia potwierdziła pośrednio największy - moim zdaniem - grzech
            kelnerów: segmentację gości. Napisała, że kelnerom nie chce się dobrze
            obsługiwać, kiedy mają świadomość, że nie dostaną napiwku.
            Dopowiedzenie moje: więc wielu kelnernów obserwuje i "taksuje" klienta i myśli:
            czy warto się dla takiego starać, czy nie? To niekiedy aż widać.

            Ja daję napiwki, kiedy istotni jestem zadowolona z obsługi (przy czym nie
            wymagam od kelnerów hołubców z przytupem czy podlizywania się).

            pozdrawiam

            a.

            PS. Zauważyłm, że popadam w lekką paranoję: kiedy ostatnio wybierałam się do
            restauracji zaczęłam się zastanawiac, czy odziałam się wystarcząjco porządnie
            (żeby nie było nieporozumień: nie chodziło o strój dostosowany do okoliczności,
            tylko o taki, po którym widać byłoby jego "porządność")

            PS2. Ostatnio było mi nawet przykro, kiedy byliśmy z dawno niewidzianym kolegą
            w restauracji, gdzie osbługiwała nas bardzo miła pani; m.in tłumaczyła
            tajemniczo brzmiące nazwy potraw (restauracja była egzotyczna). Kolega po
            skończonym posiłku zapłacił skrupulatnie swoją częśc rachunku i ani grosza
            więcej. Wrrrrr nie podobało mi się to. Gdybym miała wówczas jakiekolwiek
            drobne, to zostawiłabym napiwek za niego - tamta pani na niego zasługiwała.
      • Gość: STrup Re: Na napiwek trzeba zarobić ciężką pracą, a nie IP: *.chem.uni.wroc.pl 08.03.04, 13:24
        Gość portalu: Gonzales napisał(a):

        > samym faktem bycia kelnerem/kelnerką - i tej prostej prawdy chyba nie rozumie
        > zbyt wiele osób, które wykonują ten zawód.

        Tak właśnie jest!
        Zdarza mi się - nie za często - bywać w restauracjach (częściej za granicą niż
        w Polsce, to inna sprawa).
        Daję napiwki prawie zawsze. Bywa nawet 20% rachunku - nawet jeśli piję piwo za
        2 euro, a kelner (barman) zachowywał się grzecznie, doradził jeśli trzeba było
        doradzić i obsłużył mnie fachowo i szybko, dorzucam 0,50.
        Zdecydowanie jednak wysokość napiwku uzależniam od jakości obsługi. Tak samo
        robią moi znajomi.
        W Polsce faktycznie pokutuje postsocjalistyczne myślenie ("Mnie nikt za moja
        pracę napiwków nie daje..."). Tymczasem np. we Francji oficjalna pensja kelnera
        rzadko przekracza minimum ustawowe. Chcesz zarobić - zasłuż sobie.
        Przy okazji, po raz kolejny (jakaś mania to już u mnie): w większości krajów
        zachodnich ubikacje w lokalach są za darmo i dostępne dla wszystkich. Mimo to
        są czyste! Dlaczego u nas nie może być tak samo? Po co komu te nasze uliczne,
        śmierdzące szalety?
    • Gość: napitnik Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 13:23
      moje towarzystwo i ja zawsze zostawiamy o ile obsluga nie kaze nam dlugo
      czekac:-)
      • tomek854 Re: Czy dajecie napiwki... 08.03.04, 16:01
        ja zostawiam czasem tylko, jak ktos sobie naprawde zasluzy. Wychodze z zalozenia ze jemu
        placa za to ze ma mnie uprzejmie obsluzyc a jezeli ja mam ochote mu to wynagrodzic to jest
        to tylko i wylacznie moja wola.

        Po za tym co jest zlego w mysleniu "mnie nikt nie daje, to ja tez nie daje"?
        Pracowalem jako kierowca, ale wozilem towar wiec nie mialem szans na napiwki jak np.
        taksowkarz.

        Ale po za tym to ma to byc niejako "z dolu". Mam to na mysli ze nie moze tak byc, ze
        taksowkarz nie dostaje napiwkow, to jest opryskliwy i wieezie mni jak worek kartofli.

        A po za tym dlaczego nie dawac napiwkow np. tramwajarzom? Jak jechal plynnie, punktualnie
        i uprzejmie informowal staruszki o trasie przejazdu to mozna by mu wtrzucac po 50 ger do
        swinki -skarbonki w okienku kabiny :)))

        • Gość: aniel Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.04, 16:38
          wroclawianie niechętnie zostawiają napiwki.I nie potarfia ich wreczac.
          Oczywiscie sa wyjatki.
          Dlatego lubie ta prace.

          A zostawienie 20 gr napiwku uwazam za obrazliwe.
          Lepiej nie zostawic nic tylko mile podziekowac.


          Docenicie prosze prace kelnerek.
          To trudniejsza praca niz wam sie wydaje. :)
          • Gość: gabi Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.wroclaw.mm.pl 10.03.04, 21:10
            ... boze nie rozumiecie, ze to po prostu piekny zwyczaj
            • Gość: Madzia Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.04, 21:37
              Wszystko fajnie, ale są we Wrocławiu takie restauracje, że kelner wyraźnie się
              pyta czy doliczyć sewis do rachunku. Uważam, że to moja sprawa i to ja decyduję
              czy chcę zostawić czy nie, a takie pytanie tylko wprawia człowieka w kłopot, bo
              jak powiedzieć NIE.
    • Gość: mik Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.wroclaw.mm.pl 11.03.04, 16:53
      Ostatnio ja - wroclawianin bylem w Holandii i chcialem zostawic napiwek
      uroczemu i niezwykle pomocnemu kelnerowi - zostawilem 3eur, bo rachunek wynosil
      30, a on mi mowi,ze nie moge tego zostawic. Okazuje sie, ze w Holandii
      wystarczajacym napiwkiem jest 50 centow, wieksza suma moze byc przyjeta jako
      niegrzeczna...tak to w swiecie.

      mik
      • Gość: aniel Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.ioz.pwr.wroc.pl 11.03.04, 17:16
        pytanie o doliczenie serwisu do rachunku bierze sie czesto stad, ze firmy
        wrzucaja caly rachunek w koszty, w zwiazku stym zostawiaja wiekszenapiwki
    • Gość: mr_pope Re: Czy dajecie napiwki... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.03.04, 11:08
      Wczoraj byłem w jednej knajpie. Na piwo czekałem 54 minuty (z zegarkiem w ręku)
      bo pani za barem nie uznawała kolejki i losowo wybierała od kogo przyjmie
      zamówienie. Gdy przyszli jej znajomi to pozostałych czekających zignorowała
      realizując prośby koleżanki i kolegi. Czy pani zasłużyła na napiwek?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja