zbycho_z_bogdanca
09.06.10, 20:42
To nie żart. Coraz częściej się z tym nieznanym do tej pory zjawiskiem spotykam. Np. Na przejeździe pod wiaduktem przy Magnolii (ruch wahadłowy) w szczycie niemal zawsze trzeba czekać aż kilku z przeciwka przejedzie.
Obawiam się, że takich miejsc będzie coraz więcej. Choć mimo wszystko to chyba powód do zadowolenia - rowerzystów we Wrocławiu przybywa w tempie niemal wykładniczym
I, mimo niepodpisania przez Dutkiewicza Karty Brukselskiej, na moje oko za 10 lat to ruch rowerowy grubo przekroczy te marne 15% :D