Dodaj do ulubionych

Wrocławska policja informacyjnie niepełnosprawna

08.07.10, 07:18
Wręcz przeciwnie, bardzo mnie obchodzi dziennikarska kuchnia. Między zdaniami
można wiele wyczytać, sprawdziło się to co ktoś już kiedyś sugerował,
informacje w gazecie opierają się głównie na propagandzie rzeczników. Stąd
takie powierzchowne traktowanie tematów miasta, niechęć do drążenia, analizy,
wyciągania wniosków.
Obserwuj wątek
      • Gość: merol Re: Wrocławska policja informacyjnie niepełnospra IP: *.e-wro.net.pl 08.07.10, 09:49
        > hm... wszystkich interesuje kuchnia dziennikarska, ale czy ktokolwiek z Was ma
        > pojęcie, jak wygląda zaplecze biura prasowego???!!!

        A czy policja wie jak wyglądaja ulice ?


        > kogo to obchodzi,
        No właśnie .Co zwykłego obywatela obchodzi zaplecze biura prasowego ?


        >przecież
        > Policja jest od wszystkiego....
        A co jest do wszystkiego jest do niczego.
        Pewnie rzecznik robi czasem za posterunkowego.


        >Nie, oni nie są od analiz i wyciągania wniosków
        > - fakty i jeszcze raz fakty!!!
        Fakty widać gołym okiem na ulicy.
        Od 10 lat nie widziałem policjanta wypisującego mandat za złe parkowanie.
        Radiowozy jeżdżą tam i z powrotem i rzadko kiedy policjant z niego wysiada.


        > Szkoda mi Was, bo ciągle zmierzacie w jednym kierunku, bardzo wąskotorowo
        To może zdefiniuj ten kierunek?
        Policja nie jest oceniana na podstawie tego co się dzieje na ulicach . Policja
        usuwa skutki wypadków a nie zastanawia się nad przyczynami.Jak piszesz nie
        jesteście od analiz tylko od faktów.Dopisujecie do statystyk wypadek i jedziecie
        do następnego.

    • Gość: merol Re: Wrocławska policja informacyjnie niepełnospra IP: *.e-wro.net.pl 08.07.10, 09:22
      Ale co to za pytanie ile aut parkuje w miejscach bezpiecznych ale na zakazie ?

      Po pierwsze policja praktycznie nie zajmuje się nielegalnym parkowaniem cedując
      te wykroczenia na Straż Miejską. Policja głownie zajmuje się wykroczeniami "w
      ruchu".
      Akcje policji są głownie tam gdzie już auta mocno blokują ruch na ulicy lub
      chodniku np podczas masowych imprez.
      Policja nie może dzielić zakazów zatrzymywania na zasadne lub nie bo o tym
      decydują specjaliści od inżynierii ruchu z UM.
      Jeśli ktoś uważa że jakiś zakaz nie potrzebnie zmniejsza liczbę miejsc
      parkingowych może wystąpić z wnioskiem do UM o zlikwidowanie zakazu.
      Jednak są przepisy które mówią gdzie zakazy powinny stanąć np w zależności od
      klasy drogi czyli w praktyce od natężenia ruchu i prędkości. Ludziom się może
      wydawać, że można wcinać bez szkody kilka aut prze skrzyżowaniem ale nie wiedzą
      ze przepisy nakazują zagwarantowanie widoczności na kilkadziesiąt metrów przed
      skrzyżowaniem i ta widoczność jest uzależniona od prędkości i podporządkowania
      drogi.
      W praktyce jest bardzo trudno osunąć jakiś zakaz i nie udaje się to nawet
      policji jeśli ta zgłosiłaby taki wniosek na Komisję bezpieczeństwa. Bywa ze
      policja czy SM zgłasza jakiś wniosek na KB a ta odrzuca je bo wnikliwej analizie
      bo funkcjonariusz nie wziął pod uwagę wszystkich uwarunkowań.
      Ta sama komórka w UM która odpowiada za ustawienie znaków jednocześnie odpowiada
      za zwiększanie ilości miejsc parkingowych zatem nie ma obawy że zbędnych znaków
      zakazu stoi sporo na ulicach.

      Czemu miało służyć zapytanie dziennikarza ?
      Domyślam się ze chał wykazać ze znaki są zbędne skoro są nagminnie łamane zakazy
      z nich płynące.
      Dlaczego policja miałaby robić tak pracochłonne statystyki skoro nawet
      statystyki wypadkowości nie niosą wszystkich informacji przydatnych do analizy
      bezpieczeństwa.
      Zbliżamy się do pół milion aut i co najmniej 10% parkuje codziennie nielegalnie.
      Na wielu ulicach wszystkie auta parkują nielegalnie niezależnie czy stoją tam
      zakazy czy nie.
      Np wjeżdżanie za słupki czy za trawniki oddzielające chodnik od ulicy czyli
      jazda po chodniku jest niedozwolona nawet bez zakazu.
      Większość nielegalnie parkujących aut parkuje tam gdzie nie ma zakazów.
      Może prawo drogowe mamy w Polsce złe ?
      Może zlikwidujmy wszystkie zakazy kodeksowe ( może połowa) dlatego że aut jest
      za dużo ?
      A może wyślijmy wszystkich policjantów na ulice i ukarzmy jednorazowo wszystkich
      źle parkujących ?
      Dziennikarz zapewne wie ze policja przymyka oczy na nielegalne parkowanie bo
      taka jest wola polityczna władz miasta które nie są w stanie zapewnić miejsc
      parkingowych w centrum i na osiedlach szczególnie tych z wieżowcami. Komendant
      Policji Komendy Miejskiej jest zadaniowany przez prezydenta.
      Gdyby policja karała tak jak powinna to złość mieszkańców skupiłaby się na
      prezydencie.
      UM nie ma pomysłu na rozwiązanie sytuacji i nie opracowało dokumentu "polityka
      Transportowa Miasta". Część uchwał jest już przestarzałych bo pochodzą z polowy
      lat 90-tych.
      Istnieje dokument :Polityka Rowerowa UM" ale leży od roku w szufladzie i czeka
      na zatwierdzenie.
      Aut zaczęło gwałtownie przybywać po wejściu do UE w 205 roku .Wtedy tez UM
      zdecydował o wydatkach an Euro2012. Pieniądze idą na remonty dróg które są teraz
      szybciej niszczone przez większa liczbę aut i nie ma ich na parkingi mimo ze
      rocznie przybywa kilkadziesiąt tysięcy aut .Czy likwidowanie zakazów ,które
      decydują o życiu i płynności ruchu możne tu pomóc ?
      Wobec mnogości tych wykroczeń nie ma sensu aby policja traciła siły narobienie
      statystyk na ilu ulicach jest nielegalne parkowanie.
      Prawie na wszystkich można kierowców karać i tak się dzieje w innych krajach.
      Dziennikarz może przejść się wzdłuż ulic i sprawdzić jaki procent aut parkuje
      nielegalnie w tym i na zakazach na wybranych ulicach czy osiedlu. Nie ma sensu
      aby policja liczyła 1000.000 aut nielegalnie parkujących bo takie liczenie jest
      nielegalne.Funkcjonariusz widząc łamanie prawa ma obowiązek upominać lub nałożyć
      mandat. Pytanie czy policja powinna więcej robić aby przeciwdziałać.
      Każdy możne sam sobie odpowiedzieć porównując liczby. W Berlinie jeden laweciarz
      wywozi kilkadziesiąt aut dziennie.

      U nas wszystkie firmy laweciarskie wywożą 10 aut dziennie.
      SM nakłada około 80 mandatów dziennie co przy 250 strażnikach jest liczba
      śmiesznie mała. wobec 100.000 wykroczeń.
      Z tego powodu kierowcy sobie coraz częściej lekceważą prawo.
      Nie trzeba wielkiej wyobraźni aby uznać że za kilka lat trudno będzie znaleźć
      niezajeżdżony trawnik czy niepozapadany chodnik.
      Potrzeba inicjatywy społecznej aby skłonić UM do podjęcia tematu a nie chowania
      głowy w piasek ze względów politycznych.
      Policja powinna wziąć się do roboty i pomagać SM a nie liczyć znaki.

      Bardzo jestem ciekaw jakie intencje ma dziennikarz.
      • Gość: Prawda? To miał być temat IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.10, 10:03
        To miał być temat tego artykułu?

        Przecież to temat na którym można "jeździć" raz na miesiąc!!!

        Jeśli kiedyś w Sevres pod Paryżem ktoś chciałby umieścić wzorzec niewydolnego

        Jeśli kiedyś w Sevres pod Paryżem ktoś chciałby zobaczyć wzorzec ...
        totalnego lenistwa i ignoranctwa to nie ma go tam. Jest w redakcji GW we
        Wrocławiu


        Jestem pełen niezmiernego podziwu dla autora M. Maciorowskiego.
        Jesteś wielki. Naprawdę jesteś wielki wprost ogromny!!!
    • Gość: CzyKtosToCzyta Re: Wrocławska policja informacyjnie niepełnospra IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.07.10, 09:56
      Jak macie taki problem z komunikacją z Wydziałem Komunikacji
      Społecznej Dolnośląskiej Policji to ja jestem bardzo ciekawy skąd na
      stronach Wrocławskiej gazety osobny dział Z POLICJI. Warto zauważyć,
      że czasami informacje z policji to 50-75% wszystkich dziennych
      informacji na tym portalu.

      Może warto by było zakręcić kurek i przestać publikować autorskie
      materiały WKS KWP może wtedy nabiorą szacunku dla dziennikarzy.
      • Gość: Czy ktos czyta 2 Re: Wrocławska policja informacyjnie niepełnospra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.10, 10:28

        Jeśli 50-75% materiałów jest fundamentem portalu Gazety z
        codziennych wydarzeniówek, to czy gdyby nie było tego biura, one w
        ogóle widziałyby światło dzienne?
        Policja napędza informacyjnie wiele mediów. I to o pracy policji
        ludzie chcą czytać. Czy gdyby zatem nie byłoby tego biura, te
        informacje widziałyby światło dzienne?
        Mnie tu zasatanawia czemu profesjonalni dziennikarze, którzy żyją z
        tego, że takie coś jak biuro działa - wylewają smutki jak małe
        dzieci.
        Czyli to co widzą swoimi dziecinnymi oczami jest na codzień w
        tysiącach innych tematów tak samo bezstronne i rzetelne? Bo jeśli
        tak to Gazeta bardzo spadła w moich oczach.
        • Gość: redaktor Re: Wrocławska policja informacyjnie niepełnospra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.10, 10:53
          A swoją drogą, jeśli dziennikarze cenionej Gazety w tak emocjonalny
          i niezdystansowany sposób reagują żalami na nieodebranie telefonu,
          to jednak gliniarze wypadają tu jak profesjonaliści.
          Bo nie widziałem nigdy sytuacji gdy policjant, jak się wnerwi,
          wyżywa się swoimi dostępnymi środkami (np. pała i broń) na
          kimkolwiek.
          A tu proszę... Lekki nerw redakcyjny i już na łamach tekst. Czyli
          wykorzystanie wpływów do załatwienia prywatnej sprawy? Bo gdzie tu
          interes społeczny? Chociaż nim chyba się poza obszar prywwaty
          dziennikarz nie przejął;)
    • wielki_czarownik Oj biedny pan redaktor 08.07.10, 11:01
      Telefonu nie odebrali... Ojej... A ruszyć dupkę i osobiście pójść na komendę to nie łaska?
      Nie chcę wchodzić w kompetencje dziennikarzy ani się wymądrzać, ale co to za dziennikarstwo oparte na oficjalnych informacjach prasowych?
      Te można sobie sprawdzić na stronie policji i nie trzeba do tego pośrednictwa dziennikarzy. Trzeba pójść do ludzi, popytać, pogadać itp. Widocznie to jest powód, że w większości artykuły w GW są takie powierzchowne.
      Ciekawe gdzie by Murrow doszedł, gdyby byle telefon był w stanie go powstrzymać.
      • Gość: ex red Re: Oj biedny pan redaktor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.07.10, 11:11
        Zgadzam się czarowniku. To szerszy problem wszystkich mediów tzw
        dziennikarstwa na telefon. Niektóre gwiazdy mikrofonu lub pióra nie
        fatygują się na miejsce zdarzenia w ogóle. To obecnie całkowicie
        powszechne zjawisko. Zapominają, że ich zadaniem jest przekazanie
        ludziom czegoś, czego ci ludzie zobaczyć na własne oczy nie mogą.
        Przyczyną jest oczywiście zwykłe lenistwo.
        Mam jednak ostatnio wrażenie że taka jakość pracy otacza mnie
        dosłownie prawie wszędzie, gdzie coś robię, próbuję coś załatwić
        (nie tylko w urzędach) albo kupić. Ludzi, którym chce się pracować i
        podchodzą poważnie do swojego zajęcia jest jakby coraz mniej.
    • map4 ech, znowu ta wyborcza ... 08.07.10, 11:19
      Skoro do biura prasowego psiarni dzwoni Wielki I Bardzo Poważny Redaktor
      Potężnej Gazety, to biuro prasowe powinno paść na kolana i oddelegować do
      zbierania informacji trzech ludzi. Ci funkcjonariusze powinni ruszyć zady,
      odwiedzić wszystkie komisariaty, przesłuchać komendantów i zebrać potrzebne mi
      materiały. Bo tak chce GadzinóWka.

      W ten oto sposób po wykonaniu dwóch telefonów Wielce Szanowny Pan Redaktor ma
      materiał na artykuł nie ruszając zadu z redakcji.
      - oto świat idealny redaktora Maciorowskiego.

      Nie jestem pewien, jakim wykształceniem pochwalić się może redaktor Maciorowski,
      ale po przeczytaniu tego artykułu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie skończył
      on studiów dziennikarskich. Do podstaw wykonywanego przez niego zawodu należy
      bowiem AKTYWNE zbieranie informacji. W zależności od pozycji zajmowanej w
      redakcji albo samodzielnie szpera się po mieście, rozmawiając z ludźmi,
      zbierając fakty, ścigając karetki i radiowozy albo komenderuje się całym
      zespołem chartów odpowiedzialnych za zbieranie informacji. Po czym zebrane
      informacje weryfikuje się w biurze prasowym policji.

      Procedura weryfikacji informacji wydaje się być również reraktorowi
      Maciorowskiemu nieznana. Skoro nie można się do policji dodzwonić, to wysyła się
      FAX, w którym formułuje pytania ORAZ nieprzekraczalny termin reakcji. Jeśli
      reakcji w terminie nie ma, w artykule umieszcza się notkę, że policja nie była
      zainteresowana przedstawieniem własnej wersji wydarzeń.

      Oczywiście takie zgodne z dziennikarskim warsztatem działanie wymaga pewnego
      zachodu i nakładów. Albo trzeba ruszyć zad z fotela, albo trzeba opłacać stado
      chartów, które węszą po mieście w poszukiwaniu tematów. Po co więc ruszać się z
      redakcji, po co tracić pieniądze na aktywne zbieranie informacji ? Niech policja
      za nas, redaktorów, odwala niewdzięczną robotę. W końcu za to jej płacą.
      Albo obsmarujemy biuro prasowe tak, że lenie polecą z posad.

      Na koniec wreszcie: to nie redakcja wrocławskiej GW doprowadziła do wymiany
      komendanta miejskiego policji, tylko forumowicze. Tak więc, szanowni redaktorzy
      z Wyborczej - nie przeceniajcie własnego wpływu na biuro prasowe.

      I weźcie się do roboty. Wam płacą za aktywne zbieranie informacji na miejscu
      zdarzenia, aktualnych i sprawdzonych faktów, których weryfikacja to zadanie wtórne.
    • elektryczny.klecznik Doskonały art! Gratuluję! 08.07.10, 11:46
      Wreszcie ktoś wrzucił granat do wychodka! :D:D:

      Nareszcie ktoś zaczął pisać w sposób, który, może ciut na wyrost, ale jednak
      ma szansę ruszyć z posad te wszystkie zgrzybiałe zwyczaje z poprzedniej epoki!

      Gdy w podobny sposób dobierzecie się do dupy uniwersyteckiej administracji,
      będę w niebie.

      Pozdrawiam Redaktora, bardzo to ładne.
    • Gość: :) To jest odpowiedź: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.10, 17:48
      wroclawnowyglowny.pl/aktualnosci/kiedy-szampan-uderza-do-glowy-dziennikarce-gazety-wyborczej
      Kiedy szampan uderza do głowy dziennikarce Gazety Wyborczej

      Wypełniony kompleksami był komentarz pani redaktor Magdy Nogaj z Gazety Wyborczej, prezentującej informacje z oficjalnego otwarcia remontu dworca Wrocław Nowy Główny. Posilona kanapkami i nasycona lampką białego wina dziennikarka opisała półgodzinne spotkanie budowlańców, inwestora, władz miasta, regionu i państwa. Jak je widziała?
      „Na Dworcu Głównym w poniedziałek strzeliły butelki od szampana, był tort i przekąski, od których uginały się stoły - tak PKP świętowały początek modernizacji Dworca Głównego. Dlaczego dopiero teraz? Bo wcześniejsze terminy nie pasowały oficjelom.”
      Łatwiej było napisać pani redaktor - ”terminy nie pasowały oficjelom” - niż walka z nadmiarem wody w mieście spowodowała, że kolejarze przesunęli termin oficjalnego rozpoczęcia remontu dworca.
      Nikt z uczestników spotkania nie dostrzegł też strzelających korków od szampana ani nie poczuł smaku szampana, ponieważ serwowano wyłącznie białe i czerwone wino, po lampce na osobę. Stoły uginały się, owszem, ale od tartinek, maleńkich kanapek (po cztery na osobę), sałatek (150 ml/osobę), owoców
      i oczywiście tortu. Nie było święta – było standardowe w procesach inwestycyjnych (znane nawet w redakcji z ulicy Czerskiej w Warszawie) spotkanie wykonawców i zaproszonych gości.
      Było pół godziny prezentacji inwestycji, zamierzeń PKP SA i możliwości obejrzenia dworca – nieczęsta okazja do obserwowania postępu prac na budowie. Pomińmy też fakt, że organizacja spotkań informacyjnych służących przekazaniu wiedzy o inwestycji finansowanej ze środków unijnych jest jednym z obowiązków beneficjenta – większość inwestorów czyni to właśnie z wykorzystaniem konferencji i śniadań prasowych.
      Na dworcowym śniadaniu we Wrocławiu dziennikarce Wyborczej zabrakło zapewne kebaba lub frytek – potraw typowych dla wielu polskich dworców. Zabrakło taniego wina pitego prosto z butelki pod ścianami dworca. Ale przecież nie bez przyczyny zapowiadaliśmy: to jest budowa dworca Wrocław NOWY Główny, tu wszystko będzie INACZEJ. Inaczej niż chce i myśli redaktor Magda Nogaj z Wyborczej.
      Dziennikarce nie wystarczył jednak opis pucharów z owocami i odgłos strzelających w niebo „korków szampana”. Oto według niej „Wiceprezes PKP SA w szampańskim nastroju roztaczał przed słuchaczami wizję, jak to za dwa lata dworzec będzie piękny i nowoczesny. Obiecywał też, że stanie się centrum rozrywki we Wrocławiu. Goście nie kryli jednak rozbawienia, słysząc, że na dworcu oprócz teatru i kina, będzie kabaret.”
      Szok, prawda? Na dworcu powinno wiać chłodem, cuchnąć moczem i zionąć nudą – a tu kolejowy prezes deklaruje, że nie zamknie dworcowego kina (jedynego w Europie kina dworcowego!), że będzie promował kulturę, że znajdzie miejsce dla artystów, że zaoferuje pomieszczenia lokalnym twórcom. Wszystko to budzi, oczywiście, rozbawienie widzów – szkoda jedynie, że dziennikarka podczas zorganizowanego ad hoc spotkania prasowego nie dopytała o szczegóły. Po co? Czy pomysły kolejarzy mogą interesować dziennikarkę? Nieee, dlaczego…
      „Jak ma na tym dworcu hulać wiatr, to wolę, by hulali artyści – wyjaśnił już mniej oficjalnie Prześluga.”
      I miał rację. W mieście spotkań dworzec kolejowy to instytucja szczególna, ważna nie tylko dla podróżnych, nie tylko jako miejsce zakupu biletów i początek lub koniec podróży. Dworzec wrocławski będzie jeszcze jednym miejscem naznaczonym niezależną kulturą, nowymi formami artystycznego wyrazu, nowymi pomysłami. Żeby to wiedzieć, trzeba… pytać. Być zainteresowanym zdobyciem informacji, a nie próbą dyskredytacji wszystkiego i wszystkich, co nie po myśli Pani Redaktor i jej Gazety. Szkoda.
      • Gość: Raio Słabe to IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.10, 22:12
        Może i biuro policji słabo stoi ale "dziennikarze" lokalnej GW i tak mogą wiązać
        im buty. Lenistwo "dziennikarzy" jest ogromne, większość informacji w lokalnym
        dodatku to oficjalne komunikaty biur prasowych lub listy czytelników. Zawsze mi
        się wydawało, że dziennikarz szuka tematu a nie czeka aż on sam go znajdzie.
        Może czas wyłączyć pseudo dziennikarzom klimatyzację to może rozpełzną się po
        mieście w poszukiwaniu chłodu i przez przypadek potkną się o jakiś temat.
        • Gość: jot Re: Słabe to IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.07.10, 08:18
          Lenistwo i brak profesjonalizmu dziennikarzy GW to jedna sprawa, funkcjonowanie
          biura prasowego policji to druga. Zadaniem tych ludzi jest aktywne kształtowanie
          wizerunku policji. Powinni zatem nie tylko prześcigać się w udzielaniu
          informacji mediom, ale również wychodzić z nimi, czynnie je udostępniać i
          propagować. To oni powinni zabiegać o zainteresowanie mediów, a nie odwrotnie -
          na tym polega praktyka pod nazwą media relations.Taka jest rola biura prasowego
          wszędzie i zawsze. Jeśli panowie z policji tego nie wiedzą, to polecam
          odpowiednie podręczniki. Jako podatnik mam prawo domagać się przyzwoitego i
          profesjonalnego funkcjonowania urzędów i instytucji publicznych i proszę nie
          opowiadać bzdur o ich zapleczu, które nic mnie nie obchodzi. Dotyczy to zresztą
          nie tylko BP. Niedawno byłem świadkiem jak patrol policji wyłapywał na przejściu
          ludzi, którzy przechodzili ulice na czerwonym świetle. Ulice pustą po horyzont.
          Operacja trwała i trwała, policjanci pisali, sprawdzali coś przy pomocy swojej
          aparatury i pouczali. Dbałość o bezpieczeństwo obywateli jest rzeczą chwalebną.
          Szkoda tylko, ze nigdy nie widziałem policjantów na wrocławskich podwórkach,
          które nocami zamieniają się w pijackie rykowiska, nigdy też nie widziałem, by
          wypisywali mandaty kierowcom, którzy najeżdżają na chodniki uniemożliwiając
          przejście inwalidom i matkom z wózkami. Nie zwracają też uwagi policji libacje w
          publicznych miejscach, wulgarne okrzyki, zakłócanie ciszy nocnej na ulicach...
          • wielki_czarownik Ale 15.07.10, 12:59
            Wejdź na stronę dolnośląskiej policji - codziennie uzupełniają biuletyn i podają kilka-kilkanaście obszernych komunikatów. Nie można więc im zarzucić, że nic nie robią. Aby dodać pikanterii powiem, że większość kryminalnych "artykułów" we wrocławskiej GW to nic innego jak przepisane (czasami skrócone) komunikaty policji dostępne za darmo na policyjnej stronie.
            Więc co jak co, ale w tej materii GW narzekać nie ma prawa!
    • Gość: ABC Re: Wrocławska policja informacyjnie niepełnospra IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.08.10, 15:19
      W pełni zgadzam się z autorem tekstu - wrocławskie biuro prasowe jest potwornie
      niewydolne informacyjnie.

      I ruszenie czterech liter dziennikarza nie ma tu żadnego znaczenia, ja np.
      jestem z Jeleniej Góry, jestem więc skazany na telefon. Koledzy z wrocławskiego
      biura nie są w stanie udzielić prostej informacji. Przykład: pamiętacie historię
      z wypadkiem na A4, gdzie rozbił się helikopter LPR-u? Dzwonię, by dowiedzieć
      się, jaki odcinek A4 jest zablokowany. W biurze nie ma nikogo, kto zna
      odpowiedź. Odsyłają do kolegi, który jedzie na miejsce. On nie wie. Odsyła do
      innego kolegi, który z kolei jedzie do rozbitego śmigłowca. Ten z oburzeniem
      odpowiada, że przecież jeszcze nie dojechał, bo jest mgła, trudne warunki i że
      ja też bym nie dojechał na jego miejscu.
      - Nie pytam o to, czy pan dojechał, tylko o to, jaki odcinek A4 jest zablokowany
      - nie daję za wygraną.

      W efekcie odpadłem z niczym. Z ciekawości i złośliwości zwracałem uwagę na
      sposób podania informacji z tego wydarzenia przez inne media. Wszędzie
      wypowiadała się głównie straż pożarna. Dlaczego? Oni po prostu byli szybcy,
      dobrze zorganizowani a jednocześnie dostępni dla dziennikarzy.

      To jeden przykład, innych jest więcej. Wspomnę jeszcze o podpisywaniu swoimi
      nazwiskami informacji przysyłanych przez rzeczników komend powiatowych. Jest to
      nagminne, wystarczy spojrzeć na stronę komendy wojewódzkiej. Dopisek: "bliższych
      informacji udziela..." niczego nie zmienia. Dla czytelnika to nie ma znaczenia,
      ale w mojej ocenie rozbija się o podkradanie własności intelektualnej. Ja w
      każdym razie nie podpisałbym się pod tekstem kolegi.

      Wracając do problemów kolegów dziennikarzy z Wrocławia z uzyskaniem informacji,
      w pełni ich rozumiem. Są tematy, w których informacje od rzeczników są niezbędne.
      • wielki_czarownik Toś dupa a nie dzinnikarz 25.08.10, 15:37
        Co to za dziennikarz, który nie jest w stanie załatwić sobie dojścia do policji i dla którego zdobycie najprostszej informacji stanowi przeszkodę wręcz nie do pokonania? Czy ja mam cię fachu uczyć? Ty w komórce czy też w notesie (albo w głowie) powinieneś mieć telefony do policjantów, strażaków, lekarzy, urzędników, prokuratorów itp. Jeżeli biuro prasowe nie daje ci informacji, to dzwonisz do jednego z tych znajomych policjantów i masz informacje jak na tacy. A potem jeszcze się go dopytujesz i wiesz coś, o czym nie wie konkurencja! Tak się robi dziennikarstwo! Jeżeli według ciebie praca dziennikarza polega na zacytowaniu zdobytych przez telefon informacji biura prasowego policji, to zmień zawód. Informacje policyjne każdy może sobie znaleźć sam - albo zadzwonić albo też sprawdzić na stronie internetowej. Ty myślisz, że taki Murrow albo Miklaszewski (wiesz kto to?) bazują (bazowali) na oficjalnych informacjach podawanych przez biura prasowe?
        Żeby zresztą nie szukać daleko - zapytaj red. Rybaka jak się zdobywa informacje.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka