wypadek na traugutta - pomóżcie

09.07.10, 00:09
Szukam osób, które widziały wypadek rowerowy na traugutta (8.07 godziny popołudniowe). Bezmyślny?/nieuważny?/głupi? rowerzysta zajechał drogę mojemu przyjacielowi, w skutek czego ten wyrżnął głową w beton i teraz leży cały zabandażowany, o roztrzaskanym rowerze nie wspomnę! :'(
Wszystkich, którzy mogą udzielić jakichkolwiek informacji o tym zdarzeniu lub o sprawcy wypadku, proszę o kontakt: agata.kaczka@gmail.com /790747467/
Dziękuję dobrym ludziom, którzy pomogli mu pozbierać się z chodnika.
Agata Kuhn
    • Gość: pieszy Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: *.btc-net.bg 09.07.10, 07:20
      Powiedz
      koledze, żeby na drugi raz nie jeździł po chodniku na rowerze, a jeśli będzie
      chciał to dalej czynić, niech bardziej uważa.
    • Gość: benek Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: *.e-wro.net.pl 09.07.10, 19:45
      > Szukam osób, które widziały wypadek rowerowy na traugutta (8.07 godziny popołud
      > niowe). Bezmyślny?/nieuważny?/głupi? rowerzysta zajechał drogę mojemu przyjaci
      > elowi, w skutek czego ten wyrżnął głową w beton i teraz leży cały zabandażowany
      > , o roztrzaskanym rowerze nie wspomnę! :'(

      Tak jak to opisałaś od samego zajechania kolega wyrżnął głową w beton a rower
      się roztrzaskał od samego upadku.

      zajechanie drogi na drodze to normalka .Udowodnienie ze to doprowadziło do
      wypadku jest bardzo trudne.
      Prawdopodobieństwo ze znajdziesz świadka wypadku jest bardzo małe a, że tu na
      forum praktycznie śladowe .
      Gdyby się znalazł co najwyżej powie że doszło do zajechania drogi ale jego
      Świadectwo nie będzie wiele znaczyć.
      Na drogach dla rowerów nie obowiązują te same przepisy co na jezdni i nie można
      ustalić czy pierwszeństwo jest z prawej czy ma je ten rowerzysta co jedzie
      wzdłuż drogi głównej.
      Zatem wina zwykle jest wspólna.
      Nie wiem na co liczysz szukając tego rowerzysty ?
      Myślisz że uzyskać można odszkodowanie ?
      Musiałaby być niezbita wina a trudno taką ustalić w 100%.
      Do mandatu nie jest potrzebna niebita wina ale sąd musi takie przekonanie mieć
      aby zasądzić odszkodowanie.
      Jedyne to można ukarać rowerzystę że nie udzielił pomocy w wypadku.
      No ale to też jest wątpliwe bo nie każde potrącenie kwalifikuje się jako
      wypadek. Zatem w sądzie się wybroni jeśli ten twój kolega nie leżał nieprzytomny.
      Wpadek jest wtedy gdy kolega będzie miał 7 dni niezdolności do pracy. Nawet
      jeśli będzie świadek to jak ustalisz personalia drugiego rowerzysty ?
      Przy rowerze są mniejsze prędkości i odległości i trudniej na podstawie zeznań
      świadka ustalić kto komu zjechał drogę gdy nie było trasy z pierwszeństwem, w
      porównaniu do aut najezdni.Może gdyby był śmiertelny wypadek lub poważne
      inwalidztwo policja by się bawiła w dochodzenie.
      Tu typowa stłuczka jakich tysiące kończących się podrapaniem skóry lub dużo
      rzadziej złamaniem . Z tego "wypadku" jeden wyszedł bez szwanku być może się
      nawet nie wywrócił a drugi uderzył głową w beton. Pytanie czy musiał ? Jak
      szybko jechał i dlaczego nie zapanował nad rowerem (zahamował skręcił , podparł
      się nogą).
      Tu bardzo trudno ustalić przyczynę a może się okazać, ze duża wina była po
      stronie twego kolegi.
      Jeśli ludzie mu pomogli to może mieszkają w pobliżu.

      Rozlep plakaty wokół tego miejsca.
      jak wypadek był groźny to świadkowie mogli się pochwalić w domu lub kolegom i
      plakat może odnieść skutek.
      Ale porozmawiaj z prawnikiem lub dyżurnym drogówki a on ci zapewne wybije
      nadzieje na roszczenia lub ukaranie.
      Aby była ewidentna wina doprowadzenia do wypadku musiałoby być najpierw
      ewidentne złamanie przepisu PoRD.
      Umiesz wskazać przepis jaki był złamany ?
      Rozumiem twój zal i życzę zdrowia koledze ale trzeba pamiętać ze na ddr nie
      jesteśmy chronieni a wypadek może się zdarzyć nawet podczas wyprzedzania.
      Drogówka nie jest w stanie ustalić winnego nawet jak rowerzysta zostaje
      potrącony na przejeździe rowerowym gdzie ma pierwszeństwo.
      • Gość: artek Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 09.07.10, 20:56
        > Na drogach dla rowerów nie obowiązują te same przepisy co na
        > jezdni i nie można ustalić czy pierwszeństwo jest z prawej
        > czy ma je ten rowerzysta co jedzie wzdłuż drogi głównej.

        nieprawda. w przepisach mowa jest o "drodze z pierwszeństwem" a nie o "jezdni z
        pierwszeństwem". doucz się też co wg pord oznacza "droga" i z czego się składa.
        to co piszę ma np. kluczowe znaczenie dla kierowców wyjeżdżających z
        podporządkowanej i przecinających ddr w ciągu drogi głównej - muszą oni ustąpić
        pierwszeństwa również rowerom.
        kwestią sporną może być co najwyżej odpowiednie oznakowanie przy skrzyżowaniu
        dwóch ddr (czy raczej brak oznakowania) - w tym przypadku powinno się przyjmować
        podstawową zasadę skrzyżowania równorzędnego czyli regułę prawej ręki.

        btw z traugutta jestem troszkę nie na bieżąco - gdzie na traugutta (poza
        odcinkiem przy poczcie głównej) jest droga dla rowerów?
        • Gość: roman Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: 79.110.195.* 09.07.10, 22:20
          > btw z traugutta jestem troszkę nie na bieżąco - gdzie na traugutta
          (poza
          > odcinkiem przy poczcie głównej) jest droga dla rowerów?
          Nie ma.
        • Gość: benek Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: *.e-wro.net.pl 10.07.10, 20:14
          > nieprawda. w przepisach mowa jest o "drodze z pierwszeństwem" a nie o "jezdni z
          > pierwszeństwem". doucz się też co wg pord oznacza "droga" i z czego się składa.

          Aty sie doucz :) ze aby droga miała pierszeństwo to musi byc oznakowana.
          OZnakowanie musi stac na drodze głownej ale koniecznie musi stać na drodze
          podporządkowanej.
          Nie wiem ile znasz ddr na których stoja znaki "uwaga na drogę z pierwszeństwem
          przejazdu".
          Druga sprawa to gdyby było tak jak piszesz to potracenie rowerzysty na przjezie
          rowerowym wzdłuz drogi głównej zawsze byłoby z winy kierowcy wyjedżającego z
          drogi porzecznej



          kluczowe znaczenie dla kierowców wyjeżdżających z
          > podporządkowanej i przecinających ddr w ciągu drogi głównej - muszą oni ustąpić
          > pierwszeństwa również rowerom.

          I tu się znowu mylisz bo znaki A7 ustawia się tuż przed jezdnią a nie przed ddr.




          > kwestią sporną może być co najwyżej odpowiednie oznakowanie przy skrzyżowaniu
          > dwóch ddr (czy raczej brak oznakowania) - w tym przypadku powinno się przyjmowa
          > ć
          > podstawową zasadę skrzyżowania równorzędnego czyli regułę prawej ręki.
          >

          I tu zgoda tylko ze rwerzysta uciekajacy z przejazdu rowerowego nie bedzie
          ustępował nadjeżdżajacym z prawej która biegnie tuż przy krawężniku jezdni którą
          przecina . Tak jest choćby wzdłuż Armii Krajowej i tak będzie po przebudowaniu
          skrzyżowania z Bardzką.

          Dodatkowo sprawe komplikuje fakt ze na ddr znaki stawi sie z obu jej stron.
          Zatem rwrzysta jadacy po ddr wzdłyż podporzadkowanej nawet jak nadjędża z prawej
          do rowerzysty jadacego ddr wzdłuż głównej to widz znak A& który stoi raz przez
          jezdnia raz przed ddr.

          Jeszcze bardziej pogmatwano to w nowelizacji PoRD gdzie ważny jest kierunek
          wjązdu auta na skrzyżowanie i od tego uzależnia się pierwszeństwo przy
          opuszczaniu skrzyżowania i przecinaniu przejazdu rowerowego.


          A wystarczyloby przed kazdą ddr wzdłuz glownej postawić znak A& i zrezygnowac z
          glupiego art 27 o pierszeństwie na przejazdach rowerowych.
          Zasada prawej strony powinna być stosowana bezwględnie na całej powierzchni ddr
          co by znacznie ułatwiło łączenie wydzielonych ddr na chodniku z pasami dla
          rowerów w jezdni.
          Tworzenie oddzielnych przepisów dla rowerzystów i oddzielnych dla kierowców źle
          się skoczy przy przecinaniu pasów ruchu szczególnie przy reformach które będą
          trudne dla zrozumienia przez część kieroców.

          Zatem zapytam czy ty przy łukach na skrzyżowaniu ddr tuż przy Światłach dałbyś
          pierwszeństwo przejeżdżającemu z lewej przez przejazd na zielonym czy stosował
          regułe prawej reki jeśli nie byłoby strefy gdzie przejeżdżający przez jezdnie
          mógłby się zatrzymać lub miał ograniczoną widoczność ?
          Ostatnio widziałem kilka żywopłotów o wysokości 2 metrów na skrzyżowaniach ddr.
          Znam też miejsca gdzie 15 cm od skrzyżowania ddr stoją ekrany akustyczne o
          wysokości 4 m.

          Nawet po tym wypadku trudno by nam było ustali więc trudno mieć pretensję do
          "głupiego" rowerzysty który nie uważał lub nie miał czasu się zastanowić.
          Na większości skrzyżowań ddr nie ma zachowanej widzialności zgodnej z przepisami
          .Przepisy widzialności są ułomne jeśli chodzi o skrzyżowanie ddr. Nikt się nad
          tym nie zastanawia a potem są wypadki.
          • Gość: artek Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.07.10, 13:21
            > Aty sie doucz :) ze aby droga miała pierszeństwo to musi byc
            > oznakowana. OZnakowanie musi stac na drodze głownej ale
            > koniecznie musi stać na drodze podporządkowanej.

            zgadza się

            > Nie wiem ile znasz ddr na których stoja znaki "uwaga na drogę
            > z pierwszeństwem przejazdu".

            jak zarządcy dróg stawiają znaki - wiadomo. przykładów beznadziejnego i
            nieprzepisowego oznakowania na wrocławskich ddr jest multum, choćby b-9 na armii
            krajowej, który w intencji dzr czy zdium ma oznaczać zakaz wjazdu na
            jednokierunkową ddr, a faktycznie oznacza zakaz ruchu rowerów na jezdni i
            poboczu - w obu kierunkach hehehehe!

            > Druga sprawa to gdyby było tak jak piszesz to potracenie
            > rowerzysty na przjezie rowerowym wzdłuz drogi głównej zawsze
            > byłoby z winy kierowcy wyjedżającego z drogi porzecznej

            bo tak powinno być. kierowca wyjeżdżający z drogi podporządkowanej ustępuje
            pierwszeństwa pojazdom (czyli również rowerom) jadącym w ciągu drogi
            głównej (a na drogę jak wiadomo składa się i jezdnia, i drogi dla rowerów). dla
            porządku można jeszcze dodać słynny usunięty niezgodnie z konwencją wiedeńską
            paragraf o pierwszeństwie na przejeździe:

            "Podczas wykonywania manewru zmiany kierunku ruchu kierujący - nie naruszając
            postanowień artykułu 21 niniejszej konwencji dotyczących pieszych - jest
            obowiązany przepuścić pojazdy jadące z przeciwnego kierunku na jezdni, którą
            zamierza opuścić, oraz rowery i motorowery jadące po drogach dla rowerów,
            przecinających jezdnię, na którą zamierza wjechać
            ."


            co w pord odpowiadało:

            Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić
            pierwszeństwa rowerowi jadącemu po drodze (ścieżce) dla rowerów, przebiegającej
            przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.


            rozróżnienie "droga" a "jezdnia" jest dość znaczące. identyczna sytuacja jest z
            zakazem parkowania który obowiązuje na drodze, a nie tylko na jezdni. niedawno
            było w tej sprawie orzeczenie sądu najwyższego:

            www.rp.pl/artykul/502171_Za_zakazem_nie_parkowac_nawet_na_chodniku_.html
            "Wykroczeniem jest nie tylko parkowanie samochodu na jezdni, ale też na
            chodniku - jeśli znak drogowy "zakaz zatrzymywania" nie precyzuje, że nie
            dotyczy on chodnika - potwierdził 1 lipca Sąd Najwyższy.
            (..)
            Sąd Najwyższy uchylił w czwartek wyrok uniewinniający w tej sprawie i
            przypomniał, że znak drogowy "zakaz zatrzymywania" - o ile nie ma pod nim
            tabliczki "nie dotyczy chodnika" - obowiązuje zarówno na jezdni, jak i na
            chodniku - nawet jeśli jest wystarczająco szeroki.
            - Hierarchia prawna jest taka: najpierw kierujący ruchem, potem sygnalizacja
            świetlna, potem znak drogowy, a na końcu - przepis - przypomniał sędzia Józef
            Iwulski. - Kiedyś znaki drogowe obowiązywały tylko na jezdni, a obecnie
            obowiązują na drodze. A droga to jezdnia plus chodnik - podkreślił,
            przypominając zarazem o dokonanej kilka lat temu nowelizacji Prawa o ruchu
            drogowym.


            Jak powiedział sędzia Iwulski, podobną sprawą zajmował się w 2004 i 2005 r.
            Trybunał Konstytucyjny, który potwierdził zgodność z Konstytucją takiej
            regulacji."


            a tak poza tym, moje pytanie o ddr na traugutta było celowe.
            strasznie się o tych wypadkach i pierwszeństwach na ddr narozpisywałeś, ale
            odniosłem wrażenie, że bez cienia refleksji, czy ma to cokolwiek wspólnego z tym
            konkretnym przypadkiem.
            • Gość: benek Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: *.e-wro.net.pl 12.07.10, 09:27
              > Nie wiem ile znasz ddr na których stoja znaki "uwaga na drogę
              > > z pierwszeństwem przejazdu".
              >
              > jak zarządcy dróg stawiają znaki - wiadomo. przykładów beznadziejnego i
              > nieprzepisowego oznakowania na wrocławskich ddr jest multum,

              Nie wiem czy się zrozumieliśmy.
              Jest powszechnie wiadome, że jest wiele błędów oznakowań dróg w tym i ddr.
              Ale ja piszę o czymś zupełnie innym.
              Powtórzę.
              We Wrocławiu jest regułą (z nielicznymi wyjątkami), że znak A7 (Uwaga na drogę z
              pierwszeństwem) są ustawiane 50 cm od jezdni czyli za ddr (za przejazdem).
              Nie możemy tu zatem mówić o błędzie zarządcy dróg tylko o błędzie systemowym.

              Jeśli przyjmiemy, że znak musi stać z prawej strony drogi to nie ma znaczenia,
              że ddr jest częścią drogi. To jak sama nazwa wskazuje niezależna droga, która
              powinna być oznakowana z prawej strony.
              Idąc tym tokiem rozumowania należy przyjąć, że jeśli znak "Droga z
              pierwszeństwem" stoi po prawej stronie jezdni to nie dotyczy on ddr jeśli nie
              jest powtórzony z jej prawej strony.

              Jeśli tak to wszystkie ddr są równorzędne i należałoby unikać sytuacji gdy znak
              A7 stawiany jest przed przejazdem rowerowym .
              Bo wtedy rowerzysta zbliżający się do poprzecznego przejazdu musiałby ustępować
              pierwszeństwa a ten co jedzie równolegle do niego już nie. Jednocześnie jadący
              wzdłuż przejazdu musiałby mieć znak ze ma pierwszeństwo co z kolei wymusiłoby
              zastosowanie znaku A7 na poprzecznej ddr ( ze już nie wspomnę aby nie
              komplikować o znaku A7 na chodniku, bo rowerem można legalnie po chodniku jeździć.)

              Jestem zwolennikiem stosowania reguły prawej strony co pozwoliłoby zlikwidować
              durny art 27 o tym kto ma pierwszeństwo na przejeździe.
              Próba łatania PoRD poprzez nowelizację, która leży w sejmie powoduje jeszcze
              większe perturbacje bo nadaje pierwszeństwo na przejeździe w zależności od
              kierunku z jakiego auto nadjechało do skrzyżowania .Nie udało mi się wyjaśnić
              wątpliwości z autorami zmian z braku czasu ale Hyła widzi jakieś wyjście z pata
              za pomocą częstszego stosowania znaków A7.

              Ponieważ dziś znaki A7 są stawiane w złych miejscach nie wierzę, że da się je
              przestawić aby zlikwidować wady nowelizacji.

              Być może trzeba by zacząć od tego aby ddr nie wchodziła w skład drogi bo w ten
              sposób stawiamy nadrzędność dróg nad ddr.
              Droga nie powinna się składać z innych dróg ( jak matrioszki) bo każda z tych
              dróg z czasem też się może składać z innych dróg,
              Np enigmatyczne ddr w przyszłości będą się składać z innych elementów niż dziś
              .Dziś to co nazywamy drogą dla rowerów to wydzielona lub niewydzielona z
              chodnika ddr, plus przejazd przez jezdnię. Jak do tego dojdą pasy w jezdni,
              kontrapasy, śluzy, pasy dojazdowe do śluz itd to może dojść do paradoksów
              przepisów które powstawały gdy tych elementów nie było.
              Np dziś nikt nie wie czy strefa zamieszkania na drodze dojazdowej równoległej do
              drogi głównej (oddalona o 1 metr) wchodzi w skład drogi czy jest to zupełnie
              inna równoległa droga (np Ślężna, Karkonoska).
              Podobnie z parkingami oddzielonymi od jezdni pasem zieleni np tak jak pod górką
              Andersa.
              Czy równoległa droga, na której postawiono znak "Parking " jest drogą ,
              dodatkową jezdnią ,parkingiem na drodze i której drodze?
              Czy są drogi 3 jezdniowe ?

              Jednym ze sposobów wydzielenie ddr z drogi może być potraktowanie jej jako drogi
              równoległej do drogi głównej i stosowanie na niej innych znaków niż na jezdni.
              Czyli będą kolo siebie 2-3 skrzyżowania i pierwszeństwo na przejeździe rowerowym
              wyznaczą przepisy o przecinaniu się ruchu na skrzyżowaniu.
              To by poprawiło bezpieczeństwo a już na pewno pozwoliłoby policji wyznaczyć
              winnego wymuszenia pierwszeństwa.
              Jak mówi naczelnik wrocławskiej drogówki dziś przepis art 27 jest martwy bo nie
              można ustalić winnego wypadku na przejeździe.


              Zatem nie bardzo rozumiem dlaczego nie zrozumiałeś mojej poprzedniej wypowiedzi.
              cytuje siebie:
              > Na drogach dla rowerów nie obowiązują te same przepisy co na
              > jezdni i nie można ustalić czy pierwszeństwo jest z prawej
              > czy ma je ten rowerzysta co jedzie wzdłuż drogi głównej.

              Jest oczywiste, że nie chodziło mi o inny kodeks ( przepisy) tylko o zasady
              poruszania się po "tej samej drodze" kierowcy i rowerzysty.


              Zatem paradoksem jest że spieramy się o drobiazgi z Min.Infr. i między sobą a
              nie staramy się zmienić kardynalnej zasady, że istnieje rażąca sprzeczność w
              sposobie ustalania pierwszeństwa bo go nie określają jednoznacznie ani przepisy
              ani metodyka stawiania znaków.
              Budujemy system przez jego poprawianie i nie dostrzegamy że są złe jego fundamenty.


              Weźmy prosty przepis o zakazie wjeżdżania na skrzyżowanie zanim nie opuszczą go
              pojazdy już tam będące.
              Chroni on przed zablokowaniem skrzyżowania ale przecież skrzyżowanie zaczyna się
              przed przejazdem i przed przejściem, a nikt nigdy nie zabraniał stawać kierowcom
              na przejściu lub przejedzie bo nikt za to nie karze. W efekcie auta o długości
              ok 3,5 m blokują tylko cześć przejścia które zwykle ma 4 lub 6 metrów ale
              całkowicie blokują przejazdy o szerokości 2-2,5 metra.
              Podałem wyżej jedną z propozycji rozdzielnia skrzyżowania głównego od
              skrzyżowania z ddr czy ddp co pozwoliłoby walczyć z blokowaniem przejazdów.


              Należy uznać że przepisy dotyczące poruszania się po jezdni nie przenoszą się
              automatycznie na zasady poruszania się po ddr i chodnikach.
              Już sam fakt niewyznaczania pasów ruchu na ddr nie pozwala powiedzieć co wolno a
              co nie. Czy rowerzysta musi jechać prawą stroną ddr ? Czy pieszy musi chodzić
              prawą strona chodnika ? Czy musi chodzić prawą stroną drogi dla pieszych?
              Skąd rowerzysta jadąc ddr ma wiedzieć że przecina ddrip ?
              Skoro tego nie wie, to czy musi się spodziewać rowerzysty z prawej i czy musi
              takiemu "nielegalnemu"pojazdowi na chodniku ustąpić pierwszeństwa gdy sam jedzie
              legalną ddr ?

              Podobne dylematy są w odróżnieniu drogi dla pieszych od chodnika ale tu na
              dniach spodziewamy się wiążącej odpowiedzi od policji jeśli to w ogule możliwe,
              bo policja zastanawia się nad tym już od miesiąca.

              Gdyby się wczytać literalnie w PoRD to można by wykazać wiele sprzeczności i
              niemożliwości przeniesienia przepisów dla aut na rowery.
              Nawet jeśli oznakujemy wszystkie skrzyżowania ddr to i tak może dojść do wypadku
              na chodniku bo przecież rowerem po nim można jeździć.
              Przecież nikt nie będzie powtarzać znaków po raz 3 na chodniku.
              Przyjęcie zasady prawej ręki zlikwidowałoby i ten paradoks.
              Można by tak długo dywagować ale pewnie cię to nudzi.
              Nudziło to zapewne wielu przed nami dlatego mamy co mamy.

              Dlatego napisałem dziewczynie, że dochodzenie sprawiedliwości przy takim stanie
              prawnym jest niemożliwe.
              Raz że nie wiadomo kto ma rację, a nawet gdyby to ustalić to nie można karać
              rowerzysty, że nie zastosował się do takich przepisów , które wymagają
              zastanowienia się policji czy sądu.


              Zatem nie raz powtarzam kierowcom (i nie tylko), którzy krytykują nieznajomość
              przepisów u rowerzystów, że ich znajomość niczego nie gwarantuje a zdrowy
              rozsądek daje większe bezpieczeństwo.
              Znajomość przepisów daje złudne poczucie bezpieczeństwa i może prowadzić do
              wypadków bo zakładanie, że druga strona też zna przepisy i się do nich zawsze
              stosuje jest głupotą.
              • Gość: benek Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: *.e-wro.net.pl 12.07.10, 09:39
                nie trzeba znawcy prawa aby znać, że jeśli art 27 daje zawsze pierwszeństwo
                rowerzyście na przejeździe to znak A7 powinien zawsze stać przed przejazdem, a
                jak ktoś chce może sobie go powtórzyć przed jezdnią .Znaki poziome się ścierają
                lub mogą być pod śniegiem a znak D6b (przejazd+przejscie) nie spełnia swojej
                roli informacyjnej. Niewiele on się różni od powszechnie używanych znaków D6
                (przejście).Powszechność stosowania znaku D6 powoduje, że nikt na nie nie zwraca
                uwagi i ze ich podstawową rolą staje się wskazywanie przejścia w zimie gdy pasy
                są zasypane.
                Najprawdopodobniej z tego powodu w
                Rozporządzeniu o
                znakach

                Ministerstwo zaleca stosowanie znaków D6B dwustronnych na drogach
                dwukierunkowych orz mówi ze "należy" czyli jest obowiązek stosowania znaku d6b
                z obu stron jezdni na drodze jednokierunkowej nawet jeśli ona ma tylko jeden pas
                ruchu.
                Niestety we Wrocławiu w ten sposób jest oznaczonych tylko kilka najnowszych dróg
                natomiast nie znam przejazdu gdzie są zastosowane znaki dwustronne, które
                częściowo eliminowałyby wady znaku D6b ( podobieństwo do D6) .
                Na dodatek znam sporo przejazdów, na których nie ma znaku D6b.Znam wiele przejść
                gdzie nie ma znaku D6 i to oba przypadki na najruchliwszych ulicach w mieście.
                Cześć tych przypadków zgłoszona do ZDiUM w kwietniu do dziś nie doczekała się
                uzupełnienia .



            • Gość: benek Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: *.e-wro.net.pl 12.07.10, 11:35
              > bo tak powinno być. kierowca wyjeżdżający z drogi podporządkowanej ustępuje
              > pierwszeństwa pojazdom (czyli również rowerom) jadącym w ciągu drogi
              > głównej (a na drogę jak wiadomo składa się i jezdnia, i drogi dla rowerów).

              Powinno być czy jest bo nie bardzo zrozumiałem?
              Skoro powinno być to dlaczego nikt tego nie postuluje ?
              Po nowelizacji będzie po staremu tzn nie będziesz mógł wjeżdżać na przejazd
              przed auta bo może to zostać zakwalifikowane jak wjazd "bezpośrednio przed".

              Nie ma możliwości zdefiniowania co to znaczy "bezpośrednio przed" np podając
              odległość auta.
              Nie ma możliwości zweryfikowania czy auto przekroczyło tę wyimaginowaną granicę .
              Zetem zasada prawej ręki jest jednoznaczna przy ustalaniu sprawcy a to przekłada
              się na bezpieczeństwo bo kierowca nie będzie robił "wyścigu do przejazdu" aby
              nabrać prawa do pierwszeństwa.
              Zatem dziś nei mamy zasady prawej ręki ani nie mamy zasady pierwszeństwa wzdłuż
              głównej.

              Nic nie mamy i legalizujemy ten stan w nowelizacji podpisanej przez rowerzystów.
              Mamy "zalegalizowany samobójczy wyścig do przejazdu".
              Nie może być większej głupoty w ustanawianiu przepisów które nie dość, że nie
              pomagają to jeszcze wprowadzają zagrożenie przez zachęcanie do przyśpieszania w
              miejscu najwiekszego zagrożenia i najgorszej widoczności.


              > dla
              > porządku można jeszcze dodać słynny usunięty niezgodnie z konwencją wiedeńską
              > paragraf o pierwszeństwie na przejeździe:
              >
              > "Podczas wykonywania manewru zmiany kierunku ruchu kierujący - nie naruszają
              > c
              > postanowień artykułu 21 niniejszej konwencji dotyczących pieszych - jest
              > obowiązany przepuścić pojazdy jadące z przeciwnego kierunku na jezdni, którą
              > zamierza opuścić, oraz rowery i motorowery jadące po drogach dla rowerów,
              > przecinających jezdnię, na którą zamierza wjechać
              ."

              >
              > co w pord odpowiadało:
              >
              > Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić
              > pierwszeństwa rowerowi jadącemu po drodze (ścieżce) dla rowerów, przebiegającej
              > przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.

              >

              I to jest błąd o którym pisałem bo kierowca jadący na wprost przez skrzyżowanie
              nie będzie musiał ustąpić pierwszeństwa na przejeździe.
              Stwarza to ogromne zagrożenie bo jeśli rowerzysta nie będzie wiedział którym
              wjazdem wjechał na skrzyżowanie kierowca , który je opuszcza to może nie
              wiedzieć czy ma pierwszeństwo na przejeździe czy nie.
              Zatem nadając w połowie pierwszeństwo powodujemy że rowerzysta gra w ruletkę,
              albo zmuszamy go do zatrzymywania i przepuszczenia wszystkich pojazdów które są
              na skrzyżowaniu w tym i oczekujących na pasie rozdzielającym jezdnie a
              wjeżdżania przed pojazdy które dojechały do skrzyżowania po rowerzyście.
              Jakkolwiek rowerzyta jest w stanie takie obserwacje robić to jednak kierwocy
              mogą się w tym pogubić bo gorzej widzą rowerzytę i bedąc na skrzyzowaniu nie
              patrza za skrzyżowanie tylko w prawo na jednie ktorą chce przeciać.
              Wprowadzamy zasadę że na środku skrzyżowania dwa auta wjeżdżające tam z dwuch
              różnych kierunków będą miały różne pierwszeństwa, a to jest absurdalny pomysł.




              > rozróżnienie "droga" a "jezdnia" jest dość znaczące.
              Ne zawsze.
              Na jezdni może być wyznaczona ddr i droga dla pieszych.
              Jesli ddp zabiera status jezdni jeśli jest wyznaczona na "dawnej jezdni"


              Definicja jedni :jezdnia - część drogi przeznaczoną do ruchu pojazdów;
              określenie to nie dotyczy torowisk wydzielonych z jezdni;

              Nie mówi że ta cześć drogi jest przeznaczona wyłącznie dla ruchu pojazdów .
              Rodzi się wątpliwość, że strefa zamieszkania jest jezdnią.
              Czy wyjazd z posesji jest jezdnią bo bez wątpienia służy do ruchu pojazdów .
              Zatem jeśli wyjazd jest jednocześnie chodnikiem to chodnik może być jezdną a
              jezdnia chodnikiem :)
              Wyjazd może przecinać drogę dla pieszych a przecież ruch aut po ddp jest zakazany.
              Paradoks goni paradoks a podstawowym błędem naszego PoRD są zawężone definicje
              w tym też brak podawania wyjątków.


              Szczególnie doskwiera bark definicji "stworzenia zagrożenia " bo to określenie
              często przewija się w Kodeksie Wykroczeń i PoRD i ma wpływ na kwalifikację
              wykroczeń i np usuwanie aut z ddr.






              identyczna sytuacja jest z
              > zakazem parkowania który obowiązuje na drodze, a nie tylko na jezdni.
              No nie dokońca.
              Zakaz B36 obowiązuje też na chodniku ale nie uczestników ruchu na chodniku
              tylko tych na jezdni bo oni mają znak po prawej więc tylko oni go "widzą".




              niedawno
              > było w tej sprawie orzeczenie sądu najwyższego:
              Al nie dlatego że przepisy sa niejasne tylko ze sędziowie uważają ze stoją ponad
              prawem.
              Z jednej strony to dowód że PoRD jest zabałaganione ( za mało odwołań do
              wyjątków) a drugiej strony że sędziowie wykorzystują prawo ( odwołania) aby
              uniknąć odpowiedzialności z tytułu najbardziej oczywistych wykroczeń.
              Ponieważ sędzina planowała zmienić pracę liczyła, że przewlekając procedurę
              dyscyplinarnego ukarania uniknie odpowiedzialności.





              >
              > Jak powiedział sędzia Iwulski, podobną sprawą zajmował się w 2004 i 2005 r.
              > Trybunał Konstytucyjny, który potwierdził zgodność z Konstytucją takiej
              > regulacji."[/i]

              Kompromitacja wymiaru sprawiedliwości



              > a tak poza tym, moje pytanie o ddr na traugutta było celowe.

              nikt tego nie kwestionował ale dziewczyna nic nie pisała o ddr.
              Znaki tam sa ta postawione ze w kilku miejscach ddr dochodzi do Traugutta ale to
              chyba nie o to chodzi kto jechał po ddr a o nieudzielenie pomocy.Jednak dzieczya
              pisała to tak jakby liczyła ze w prosty sposob mozna ustalic kto zawinił i
              znalezc winnego z nazwiska.

              > strasznie się o tych wypadkach i pierwszeństwach na ddr narozpisywałeś, ale
              > odniosłem wrażenie, że bez cienia refleksji, czy ma to cokolwiek wspólnego z ty
              > m
              > konkretnym przypadkiem.

              pozwol ze się nie zgodze ani co do fefleksji ani co do zwiazku.
        • 45rtg Re: wypadek na traugutta - pomóżcie 12.07.10, 10:44
          Gość portalu: artek napisał(a):

          > nieprawda. w przepisach mowa jest o "drodze z pierwszeństwem" a
          nie o "jezdni z
          > pierwszeństwem". doucz się też co wg pord oznacza "droga" i z
          czego się składa.
          > to co piszę ma np. kluczowe znaczenie dla kierowców wyjeżdżających
          z
          > podporządkowanej i przecinających ddr w ciągu drogi głównej -

          A gdzie właściwie występuje takie zjawisko? Bo chyba wszystkie
          skrzyżowania jakie znam to przejazdy, a nie po prostu droga dla
          rowerów krzyżująca się z jezdnią.

          • Gość: benek Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: *.e-wro.net.pl 12.07.10, 11:40
            > A gdzie właściwie występuje takie zjawisko? Bo chyba wszystkie
            > skrzyżowania jakie znam to przejazdy, a nie po prostu droga dla
            > rowerów krzyżująca się z jezdnią.


            bo dla ciebie przejazd to nie jest droga dlarowerow.

            Dodatkowo wymysliłes sobie ze jak droga przetnie ddr to nie ma tam przejazdu.
            Jedynie taki przypadek może byc przy wyjazdach z posesji.
            • 45rtg Re: wypadek na traugutta - pomóżcie 12.07.10, 16:15
              Gość portalu: benek napisał(a):

              > bo dla ciebie przejazd to nie jest droga dlarowerow.
              >
              > Dodatkowo wymysliłes sobie ze jak droga przetnie ddr to nie ma
              tam przejazdu.
              > Jedynie taki przypadek może byc przy wyjazdach z posesji.

              Darek, spadaj z powrotem do tego twojego Sosnowca.
          • Gość: tatko latko Re: wypadek na traugutta - pomóżcie IP: *.btc-net.bg 13.07.10, 00:30
            > A gdzie właściwie występuje takie zjawisko? Bo chyba wszystkie
            > skrzyżowania jakie znam to przejazdy, a nie po prostu droga dla
            > rowerów krzyżująca się z jezdnią.


            W dupie. Zeskanuj se mózg, żeby, być może, jego resztki jeszcze uratować.
    • Gość: benek Zesrałem się! Roman! Ratuj! IP: *.e-wro.net.pl 12.07.10, 12:13
      Cholercia! Zesrałem się! Siedziałem se przed kompem se klikałem na
      chłopaków i nagle mi zwieracze puściły! Wylała się cała zawartość!
      Strasznie rzedki kret! Ale smród!
      Roman! Chcesz powąchać jak pachnę w środku?
      • Gość: benek Re: Zesrałem się! Roman! Ratuj! IP: *.e-wro.net.pl 15.07.10, 12:45
        Klikaliście ten gó...any post nade mną ?
        Tego cymbała podszywającego się pod innych trzeba pozbawiać radości.
Pełna wersja