przechodzenie na czerwonym (prośba z Poznania)

17.07.10, 01:45
W Poznaniu podobnie jak w całym świecie zachodnim pieszy przechodzący na
własną odpowiedzialność na czerwonym to normalny widok. Po prostu on nie
porusza się tak szybko jak samochód by stanowił dla innych zagrożenie i musiał
bezwzględnie stosować się do przepisów. A przepisy i miasta są dla ludzi, a
nie samochodów. Oczywiście nie mówię o sytuacji, w której pieszy wtargnie na
ulicę zmuszając samochody do zmiany wykonywanych manewrów, gdyż wtedy to jest
stwarzanie zagrożenia.
I do dziś złudnie wierzyłem, że to efekt normalnego poziomu cywilizacyjnego
Poznania. W Warszawie płaciłem mandat za swoje normalne zachowanie, we
Wrocławiu, a w Łodzi dostałem upomnienie. Ale w Poznaniu przechodzenie na
czerwonym gdy nic nie jedzie jest najzupełniej normalnym zachowaniem.

I otóż dziś dowiedzieliśmy się poprzez artykuł, do którego link umieściłem w
sig'u, że to nie była normalność, nie był poziom szacunku dla wolności ludzi,
a zwyczajne lenistwo i nieskuteczność instytucji miejskich, które postanowiły
walczyć ze zjawiskiem zamiast np. zacząć chronić pieszych na przejściach bez
świateł przed wymuszającymi pierwszeństwo albo ścigać wjeżdżających na
czerwonym na skrzyżowania. Przewinień, które stwarzają realne
niebezpieczeństwo jest mnóstwo, dezynwoltury w zachowaniach parkingowych jest
mnóstwo, a tu nagle mobilizacja przeciw pieszym.

Jeśli ktoś z Was odczuwa podobnie do mnie i chciałby się wypowiedzieć o swoich
doświadczeniach to zapraszam do wątku.
forum.gazeta.pl/forum/w,67,114256706,114256706,Koniec_z_przechodzeniem_na_czerwonym_Bo_lapia_.html
Jeśli ktoś ma swoje pomysły to zapraszam tu.
forum.gazeta.pl/forum/w,67,114268329,114268329,Przechodzenie_na_czerwonym_propozycje_sig_a.html
forum.gazeta.pl/forum/w,67,114268528,114268528,Przechodzenie_na_czerwonym_propozycje_koszulek.html
Niech polskie miasta będą dla ludzi, a nie dla samochodów! Prawo do miasta!
    • Gość: dec Re: przechodzenie na czerwonym (prośba z Poznania IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.07.10, 08:30
      Problem mandat czy upomnienie nie będzie miało znaczenia jak któryś kierowca
      postanowi wyegzekwować swoje pierwszeństwo...
      • tbernard Re: przechodzenie na czerwonym (prośba z Poznania 18.07.10, 11:50
        Ja zrozumiałem, że chodzi o przypadki, gdy nic nie jedzie i ktoś przechodzi
        pomimo czerwonego. Czyli najpierw pieszy rozgląda się, czy nic nie jedzie. Jest
        to znacznie bezpieczniejsze zachowanie, niż gdy pieszy tylko na światło patrzy i
        bezwzględnie chce wyegzekwować swoje pierwszeństwo mając zielone.
    • Gość: ela Re: przechodzenie na czerwonym (prośba z Poznania IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.07.10, 08:34
      To prawda, ściganie przechodzących na czerwonym świetle to lokalne, polskie
      hobby policji, która nie panuje nad ruchem drogowym w mieście, imitując
      równocześnie troskę o bezpieczeństwo mieszkańców. Jest to praktyka irytująca i
      komiczna zarazem, kiedy dwuosobowy patrol podoficerski w czarnych kombinezonach
      czatuje na przejściach, zamiast zająć się prawdziwą prewencją... I do tego grożą
      jeszcze sądem grodzkim!
      • Gość: PiS Dura lex sed lex. IP: *.md4.pl 17.07.10, 12:31
        Twarde ci to prawo, ale jednak prawo.
        Skoro zatem zabronionym jest przechodznie "na czerwonym", to trzeba
        stać karnie i wyczekiwać momentu, gdy pojawi się zielone światełko w
        tunelu.
        Przy okazji przypomniało mi się pewne zdarzenie, którego byłem
        świadkiem w Koblenz, w Niemczech: oczekiwaliśmy zielonego, ale na
        skutek awarii sygnalizatora ciągle paliło się czerwone. Auta
        zatrzymywały się, piesi ciągle stali. Auta ruszały, ponownie się
        zatrzymywały, a zielonego ciągle nie było. Niemcy oburzeni dzwolini
        po policję, do zarządcy drogi, ale żaden nie przechodził przez
        jezdnię "na czerwonym", bo jest to zabronione.

        Problem z Polakami jest tego rodzaju, że jesteśmy zwykłym bydłem,
        nieokrzesanym motłochem, który nie potrafi uszanować żadnego
        przepisu. Powodów doszukać się można w hostorii. Oto przez
        dziesięciolecia sprowadzano nas do parteru. Podczas zaborów,
        okupacji czy w czasach komunizmu wymordowano nam elity: lekarzy,
        profesorów, nauczycieli, wszystkiach tych, którzy z racji posiadanej
        wiedzy, wyższej świadomości, byli groźni dla ustroju, bo mogli
        porwać za sobą naród do buntu.
        Pozostał motłoch, który pragnie przechodzić na czerwonym.
        • Gość: bb Re: Dura lex sed lex. IP: *.dbd-ipconnect.net 17.07.10, 12:59
          tylko dopisz ze ci niemcy to w wiekszosci byli pewnie po 70.
          w Niemczech tez przelatuja czasem na czerwonym ale moze nie tak czesto bo jak
          policjant to zobaczy i sie przyczepi to placisz z 40E bez gadania. albo po
          prostu ida kawalek dalej i juz w miejscu gdzie nie ma swiatla przebiegaja. to
          zalezy od miasta. bo w wiosce typu Koblenz kazdy ma czas i sobie w
          nieskonczonosc moze czekac
          • jureek Re: Dura lex sed lex. 18.07.10, 20:09
            Gość portalu: bb napisał(a):

            > tylko dopisz ze ci niemcy to w wiekszosci byli pewnie po 70.
            > w Niemczech tez przelatuja czasem na czerwonym ale moze nie tak czesto bo jak
            > policjant to zobaczy i sie przyczepi to placisz z 40E bez gadania.

            Skąd Ty te 40 euro wytrzasnąłeś? Taryfikator bowiem tak wysokiej kary nie
            przewiduje, a praktyka jest taka, że w Niemczech przechodzi się na czerwonym na
            oczach policjanta i w 99% przypadków nie kończy się to żadnym mandatem, nawet
            nie 5 euro przewidziane w taryfikatorze.
            Jura
            • Gość: bb Re: Dura lex sed lex. IP: *.dbd-ipconnect.net 18.07.10, 22:11
              a tak walnelem bo 40 to taka ulubiona chyba ich kara pieniezna.
              no za 5 to sie im nie chce wypisywac, sie nie oplaca.
              no spora kare mozna dostac jesli spowoduje sie zagrozenie w ruchu wskakujac na
              ulice przy czerwonym
              • jureek Re: Dura lex sed lex. 18.07.10, 22:16
                Gość portalu: bb napisał(a):

                > no spora kare mozna dostac jesli spowoduje sie zagrozenie w ruchu wskakujac na
                > ulice przy czerwonym

                Wtedy może być spore odszkodowanie do zapłacenia, jak nie masz prywatnego OC,
                ale kara wcale nie jest taka wielka, 5 euro bez spowodowania zagrożenia, a 20
                euro z zagrożeniem, jeśli dobrze pamiętam taryfikator. Kiedyś tego szukałem i
                sam byłem zdziwiony, że tak tanio.
                Jura
        • Gość: graś Re: Dura lex sed lex. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.07.10, 13:17
          No, jak chcesz, to zaliczaj się do "zwykłego bydła" i "nieokrzesanego motłochu",
          ale innych do tego nie mieszaj, bo rzeczywiście stajesz się wtedy pospolitym
          bydlakiem.
        • Gość: platfus Re: Dura lex sed lex. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.10, 15:07
          > Przy okazji przypomniało mi się pewne zdarzenie, którego byłem
          > świadkiem w Koblenz, w Niemczech: oczekiwaliśmy zielonego, ale na
          > skutek awarii sygnalizatora ciągle paliło się czerwone. Auta
          > zatrzymywały się, piesi ciągle stali. Auta ruszały, ponownie się
          > zatrzymywały, a zielonego ciągle nie było. Niemcy oburzeni
          dzwolini
          > po policję, do zarządcy drogi, ale żaden nie przechodził przez
          > jezdnię "na czerwonym", bo jest to
          zabronione.

          Z tego opisu wyraźnie wynika, że Niemiec jest durny jak but i sam
          żadnej decyzji bez rozkazu nie podejmie. Nawet w takiej sytuacji,
          kiedy popsują się światła będzie dzwonił do władz, jakby nie mógł
          sam się dostosować do tej sytuacji i po prostu przejść przez pasy na
          czerwonym. My jako nacja może nie jesteśmy zbyt przywiązani do
          przestrzegania prawa, ale umiemy sobie radzić w sytuacjach
          wyjątkowych, improwizować, a nie tylko liczyć na czynniki wyższe. A
          podobne sytuacje widziałem w Hiszpanii, Włoszech, gdzie piesi
          również przy braku jadących aut przechodzili na czerwonym świetle.
          Wystarczy zachować odpowiednie proporcje, ot i tyle, wiadomo, ze
          nagłe wkraczanie przed jadące auto nie jest zbyt rozsądne.
          • jureek Re: Dura lex sed lex. 18.07.10, 20:17
            Gość portalu: platfus napisał(a):

            > > Przy okazji przypomniało mi się pewne zdarzenie, którego byłem
            > > świadkiem w Koblenz, w Niemczech: oczekiwaliśmy zielonego, ale na
            > > skutek awarii sygnalizatora ciągle paliło się czerwone. Auta
            > > zatrzymywały się, piesi ciągle stali. Auta ruszały, ponownie się
            > > zatrzymywały, a zielonego ciągle nie było. Niemcy oburzeni
            > dzwolini
            > > po policję, do zarządcy drogi, ale żaden nie przechodził przez
            > > jezdnię "na czerwonym", bo jest to
            > zabronione.
            >
            > Z tego opisu wyraźnie wynika, że Niemiec jest durny jak but i sam
            > żadnej decyzji bez rozkazu nie podejmie.

            Facet Niemcy chyba widział w filmie o czterech pancernych, pierniczy głupoty, a
            Wy bierzecie to za dobrą monetę i z nim dyskutujecie. Pamiętam, że jak
            przyjechałem do Niemiec, to właśnie pierwszą rzeczą, którą zauważyłem było
            bardzo swobodne podejście niemieckich pieszych do czerwonych świateł. Te
            opowieści o rzekomym zdyscyplinowaniu Niemców to jakieś bajki są. Muszę poszukać
            parę wideo z Frankfurtu nad Menem, na których widać to rzekome zdyscyplinowanie.
            Jak znajdę, yo wrzucę.
            Jura
        • tbernard Re: Dura lex sed lex. 18.07.10, 12:09
          > Problem z Polakami jest tego rodzaju, że jesteśmy zwykłym bydłem,
          > nieokrzesanym motłochem, który nie potrafi uszanować żadnego
          > przepisu.

          A problem z Niemcami polega na tym, że jak jakiś szaleniec dorwie się do władzy i napisze ludobójcze prawo nakazujące mordować w komorach gazowych, to oni to wykonują jak bezrozumne i bezduszne automaty. Zawsze jakby co, to można wytłumaczyć się, że tylko rozkazy się wykonywało, czyli było się obywatelem szanującym prawo.
          Aha, jestem świadomy Prawa Goodwina, ale tu chyba można zrobić wyjątek.
          • Gość: lll Re: Dura lex sed lex. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.10, 13:21
            > A problem z Niemcami polega na tym, że jak jakiś szaleniec dorwie się do władzy
            > i napisze ludobójcze prawo nakazujące mordować w komorach gazowych, to oni to
            > wykonują jak bezrozumne i bezduszne automaty. Zawsze jakby co, to można wytłuma
            > czyć się, że tylko rozkazy się wykonywało, czyli było się obywatelem szanującym
            > prawo.
            > Aha, jestem świadomy Prawa Goodwina, ale tu chyba można zrobić wyjątek.


            Co ty człeku pi.er.do.lisz?
            • Gość: platfus Re: Dura lex sed lex. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.10, 15:22
              > Co ty człeku pi.er.do.lisz?

              Kiedyś był taki koleś, który nazywał się Hitler, został wybrany w
              demokratycznych wyborach i przy pełnej aprobacie większości
              niemieckiego społeczeństwa doprowadził do największej hekatomby w
              historii ludzkości. Prawa Goodwina też pewnie nie znasz? Wpisz sobie
              to hasło w wikipedi i trochę poczytaj. O historii również, a dopiero
              potem zadawaj komuś pytania. I trochę grzeczniej proszę.
              • Gość: lll Re: Dura lex sed lex. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.10, 21:10
                Tak, był. Wiem o tym, bo się trochę interesuję. Wydaje mi się, że w tym kraju z
                wolnością słowa jest na bakier, więc nie będę się wypowiadał na temat słuszności
                albo niesłuszności idei.
                • tbernard Re: Dura lex sed lex. 18.07.10, 22:51
                  Pozwolę sobie zacytować "mędrca":

                  "Co ty człeku pi.er.do.lisz? "
        • jureek Re: Dura lex sed lex. 18.07.10, 22:14
          Gość portalu: PiS napisał(a):

          > Twarde ci to prawo, ale jednak prawo.
          > Skoro zatem zabronionym jest przechodznie "na czerwonym", to trzeba
          > stać karnie i wyczekiwać momentu, gdy pojawi się zielone światełko w
          > tunelu.
          > Przy okazji przypomniało mi się pewne zdarzenie, którego byłem
          > świadkiem w Koblenz, w Niemczech: oczekiwaliśmy zielonego, ale na
          > skutek awarii sygnalizatora ciągle paliło się czerwone. Auta
          > zatrzymywały się, piesi ciągle stali. Auta ruszały, ponownie się
          > zatrzymywały, a zielonego ciągle nie było. Niemcy oburzeni dzwolini
          > po policję, do zarządcy drogi, ale żaden nie przechodził przez
          > jezdnię "na czerwonym", bo jest to zabronione.

          Pieprzysz głupoty, że miło. Mieszkam w Niemczech od 20 lat i jeżeli świeci się czerwone, ale nic nie jedzie to 9 na 10 Niemców ma gdzieś kolor świateł i po prostu przechodzi (nawet jak policjant patrzy). Więc takie bajki te komu innemu wciskaj. Jeżeli w Twoim przypadku nie przechodzili, to pewnie dlatego, że samochody jechały, a nie że czerwone się świeciło.
          Tu masz parę filmików, gdzie widać wyraźnie, jak to niemieccy piesi przestrzegają czerwonego:
          www.youtube.com/watch?v=3Z2sQy7mcyU
          www.youtube.com/watch?v=f5tzmOGQf18
          www.youtube.com/watch?v=3ZHOtV325sU
          www.youtube.com/watch?v=mdOj9p2gFq8
    • Gość: wroclafanka Re: przechodzenie na czerwonym (prośba z Poznania IP: 109.243.143.* 17.07.10, 15:07
      W mieście chodniki są dla pieszych, jezdnie dla zmotoryzowanych, a szyny dla
      tramwajów. Kilka tyg temu widziałam kobietę, pętającą się pieszo po rondzie na
      Grunwaldzkim, pragnącą przez jezdnię dojść do przystanku. I nie dziwię się, bo
      gdzie jest przejście podziemne na przystanek na rondzie dla obcych w mieście/w
      tej dzielnicy osób, wysiadających z 1 - informacji nie ma.
      Wejście na czerwonym i spotkanie kamikadze w super autku na środku jezdni
      jednoznacznie wyklucza wątpliwości, kto winien.
      Na mniejszych, z dobrym widokiem na jezdnię po horyzont pasach - nie widzę
      problemu, bo i tam nigdy nie stoją czarne dwójki.
      Ogólnie biorę pod uwagę, że w naszym kraju przepisy są tylko po to, by je łamać,
      stąd wzajemna sympatia pieszych, zmotoryzowanych i policjantów z drogówki jest z
      góry skazana na porażkę.
      Jako kierowca nie cierpię biegów po jezdni poza organizowanym maratonem:) Jako
      pieszego irytują mnie kilkuetapowe światła na większych skrzyżowaniach. Ogólnie
      miasto współczesne nie jest już dla ludzi. Stąd pomysły wyprowadzek na wieś
      cichą, spokojną, bez sygnalizacji świetlnej:)
      • Gość: mampytanie? Re: przechodzenie na czerwonym (prośba z Poznania) IP: *.017-62-6b73642.cust.bredbandsbolaget.se 17.07.10, 15:29
        A dlaczego Przemek Roszkowski lata za ludźmi do ubikacji ...przecież ten gnojek
        molestuje ich tam psychicznie stając pod drzwaiami kibelka gdy ktoś załatwia
        swoje potrzeby fiziologiczne...
Pełna wersja