Dopuszczenie rowerów na Władkowica

IP: *.e-wro.net.pl 01.09.10, 16:41
Jadąc ul.Krupniczą na południe zauważyłem nakaz jazdy prosto z wyłączeniem
rowerów.
Zdziwiony zastanawiałem się gdzie ci rowerzyści mieliby skręcać , czy we
Włodkowica czy na pl.Wolności zastawiony płotem.
Zauważyłem na Włodkowica zakaz wjazdu, który nie dotyczył mieszkańców posesji
i chyba też rowerzystów.

Prawdopodobnie Włodkowica została zamknięta pośrodku, więc zezwolili na ruch
dwukierunkowy od Krupniczej.
oczywiście Włodkowica zastawiona autami jak dawniej toteż należy ja uznać za
darmowy parking w centrum bo przecież nikt tam nie będzie sprawdzał
abonamentów tym bardziej, że chyba nie na całej długości ulicy było płatne
parkowanie (widziałem kiedyś pośrodku długości ulicy znaki zakazu zatrzymywania.
Jeśli teraz na obu chodnikach parkują samochody to ruch dwukierunkowy będzie
problematyczny a wycofać tyłem na Krupniczą będzie niebezpiecznie.

Skoro nie ma tam żadnych ograniczeń dla aut a te pozorne nie będą sprawdzane
przez służby, to dziwne wydają się regulacje dotyczące rowerzystów.
Niby dlaczego rowerzyści nie mieliby wjeżdżać skoro zakaz wjazdu dotyczy tylko
obcych ?
Kto nałożyłby mandat na rowerzystę nie mającego tam meldunku skoro wiadomo, że
taki zakaz dla obcych ma zapewnić tylko miejsce parkingowe dla mieszkańców i
zmniejszyć ruch tam gdzie np droga się sypie.
Wszak rower ani nie zabiera miejsc parkingowych ani nie blokuje ruchu czy
nadwyręża drogę.


To kolejny przykład przeregulowania i przeznakowania , gdy tymczasem w
miejscach ważnych brakuje np oznakowania pionowego i poziomego przejazdów
rowerowych czy oznakowania pionowego przejeść dla pieszych na najważniejszych
ulicach wrocławskich.
Kilka takich miejsc zgłosiłem do ZDIUM już prawie pół roku temu.
ZDiUM sprawy przekazał oficerowi rowerowemu a ten zarobiony mówi że te tematy
muszą poczekać na wolną chwilę.
Idę o zakład, że jak na tych przejazdach zginie jakiś rowerzysta lub choćby
straci zdrowie to w 2 dni pojawi się prawidłowe oznakowanie.
Kto będzie winny tego wypadku ?
Środowisko rowerowe, że nie inwentaryzuje i nie zgłasza nieprawidłowości ?
ZDiUM, UM, czy oficer rowerowy ?
Kto zapłaci odszkodowanie a kto pójdzie siedzieć ?
Nie bardzo rozumiem stanowisko oficera że skoro musi poczekać tzn ze są
ważniejsze sprawy.Co może być ważniejszego niż właściwe oznakowanie bo choć
bez oznakowania trup nie musi się "gęsto ścielić" to jednak gdy będzie wypadek
to rowerzysta nie może liczyć na odszkodowanie bo kierowca nie złamał przepisu
wjeżdżając na nieoznakowany przejazd.
Stanowisko ZDiUM i oficera jest takie ze trzeba pójść do archiwum aby
wyciągnąć podkład mapy.Następnie wizja w terenie i wykonanie projektu więc
zrozumiałe że się nie chce.
Tymczasem powinien być natychmiastowy telefon lub mail o natychmiastowe
postawienie tam tymczasowego znaku.
Jeśli rok lub więcej będziemy czekali na przykręcenie znaku D6A do
istniejącego słupka lub latarni to można sobie wyobrazić ile czasu będzie
wymagało uporządkowanie trudniejszych tematów.
    • Gość: benek Re: Dopuszczenie rowerów na Władkowica IP: *.e-wro.net.pl 03.09.10, 10:13
      Dziś w TD4 podawali że przegrodzenie Włodkowica to nie efekt budowy tylko
      docelowe rozwiązanie więc to trochę zmienia celowość umieszczania tabliczek T22.
      Ciekawi mnie czy ulica została przegrodzona , i jak została oznaczona od
      Św.Antoniego czy Ruskiej.

      Co ciekawe na mapach UM nie ma zaznaczanych kierunków ruchu.
      Są zakładki takie jak komunikacja indywidualna i brak strzałek kierunkowych na
      takiej mapie to jakiś absurd.
      Jest zakładka "utrudnienia w ruchu" i tam też nie ma strzałek.
      Są strzałki na objeździe poprowadzonym przez Włodkowica ale o dziwo są one
      sprzeczne ze strzałkami na mapach google.
      Podobnie kierunek objazdu na mapie jest pod prąd znaków ustawionych przy Krupniczej.

      Taki bajzel to tylko w naszym dynamicznym mieście.


      Pod koniec września rusza przebudowa przejścia pod Pałacem Królów, koszt pół
      miliona a dalej nie wiemy czy poprawiono projekt przejazdu.
      Widocznie pół miliona to za mało aby dobrze zaprojektować.

      Zresztą praktyka jest taka, że najpierw projekt , potem przetarg.
      Jeśli jest coś spartaczone na etapie projektowania to "niedasie" zmienić
      podczas wykonywania ani nawet przed rozpoczęciem prac, bo przecież przetarg był
      na konkretny projekt.

      Niestety my widzimy absurdalne rozwiązania dopiero w momencie prac.




Pełna wersja