susiekwro
02.09.10, 12:15
Witam,
dziś w Urzędzie Wojewódzkim we Wrocławiu dowiedziałam się, że mojemu dziecku
które od 13 lat mieszka w Polsce i ma ojca Polaka zamierzają cofnąć
obywatelstwo tylko dlatego, że podczas jej urodzin (1996 rok) ponoć pomiędzy
Polską a Białorusią (gdzie córka się urodziła) obowiązywała jakaś konwencja.
Wszystko sprowadza się do tego, że po jej urodzinach ojciec dziecka musiał
zgłosić się do ambasady polskiej na Białorusi, żeby zadeklarować urodzenie
córki oraz wyrazić wolę co do jej polskiego obywatelstwa. Nie zrobił togo, no
bo skąd miałby o takim obowiązku wiedzieć? Położna w szpitalu tego nie
powiedziała. Wiec dziecko w wieku 7 miesięcy wyjechało z Białorusi do Polski
na podstawie oczywiście białoruskiego paszportu (matka Białorusinka). W Polsce
w trybie zupełnie normalnym, bez żadnego sprzeciwu ze strony polskich urzędów,
została przetłumaczona metryka dziecka i wydany jej polski paszport, który ma
do dziś.
Mam pytanie do ekspertów: czy Urząd Wojewódzki faktycznie ma prawo po tylu
latach cofnąć obywatelstwo ot tak i zostawić dziecko na lodzie? Wywrócić mu
życie do góry nogami, uniemożliwić mu wyjazdy zagraniczne na szkolne wycieczki
i ogromnie skomplikować życie?
Z góry dziękuje za odpowiedź.