Gość: ośka
IP: 195.205.117.*
31.03.04, 08:30
Tak się rozglądam po naszym mieście i ogarnia mnie smutek okrutny na widok
tego wszechobecnego brudu, braku dbałości o cokolwiek. Rozumiem, że zamozni
nie jesteśmy, ale zamiatanie miotłą, usuwanie fruwających papierów,
naprawianie walących sie płotów, umieszczanie smieci w miejscach do tego
przeznaczonych nie wymaga istotnych nakładów finansowych.Mieszkam na
Klecinie ( dzielnica niby miejska a z wyglądu -wiejska)koslawe chodniki i
drogi, które wiodą mnie do Europy (piekna Karmelkowa),bieda-sklepiki z
niemytymi witrynami itd.
I jeszcze wszechobecni działkowcy w dwóch gatunkach:
- dbający o swoją działkę i tylko o nią, gromadzący stosy śmieci tuż za
płotem albo gdzielkowiek ( w rowie, na pustej posesji sąsiada).Dzięki nim mogę
(!?)podobno cieszyć się zielenią na moim osiedlu, na razie jedyny dostepny
widok to brud, któego za płotem swojej działki widzieć niechcą
- gatunek drugi - działkowiec posiadający zaniedbaną działkę z walącą się
budą tzw. altanką,gromadzący na działce różne stare przedmioty.
Tak wygląda moja dzielnica, tak wygladają inne we Wrocławiu - ul. Klecińska,
o której pisze dziś Wyborcza, okolice ul.Skarbowców i sto innych ulicc w
naszym mieście.Fajnie jest czytać , że mieszkańcy innych miast w Europie
słyszeli o Wrocławiu i chcieliby poczytać o naszym mieście w prasie .Mam
jednak nadzieję, że tytuł artykułu nie będzie brzmiał "Wrocław miastem
flejtuchów"