Operetki po wiedeńsku, profesor Jan Miodek na s...

19.10.10, 10:11
Dutkiewicz zabił operetkę we Wrocławiu. Dyrekcję dostał popierający go w wyborach sąsiad
    • Gość: zatroskany_meloman Re: Smutna refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.10, 13:55
      Dokładnie ta sama refleksja naszła mnie po przeczytaniu tego artykułu. Prezydent Dutkiewicz razem z dyrektorem Wydziału Kultury Jaroslawem Brodą zniszczyli dorobek kilku pokoleń wrocławskich muzyków. Instytucja, która działała z powodzeniem przez pół wieku została w bezprecedensowy sposób unicestwiona, a na jej miejsce powołano do życia pokraczny kadłubek, tylko z nazwy przypominający teatr muzyczny. Tak więc jedyne co pozostało wrocławskim miłośnikom operetki, to raz do roku udać się na koncerty w ramach festiwalu p. Ślęka. Niewiarygodne w środkowoeuropejskim mieście z aspiracjami, ale jednak prawdziwe.
      • Gość: meloman Re: Smutna refleksja IP: 193.59.73.* 19.10.10, 17:36
        "zniszczyli dorobek kilku pokoleń wrocławskich muzyków" - bez przesady, przecież przez całe lata to było siedlisko nieudaczników, którzy nie dostali się do filharmonii ani opery. Nie stroili ale za to nie brzmieli. Ale fakt, ze mieli etaty, więc koszta pomocy społecznej były mniejsze.
        • Gość: zatroskany_meloman Re: Smutna refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.10, 18:16
          Widzę, że sporo wiesz o operetce, ale tak się składa, że ja wiem trochę więcej. I jakoś mi nie pasuje obraz przez ciebie kreowany, bo nie sądzę, żeby na niestrojących artystów (nie wiem, do kogo dokładnie się odnosiłeś) waliły przez pół wieku takie tłumy. Pamiętam ostatnie spektakle "Skrzypka na dachu", "Zemsty nietoperza" oraz "Księżniczki czardasza" i sala dawnego kina Śląsk pękała wtedy w szwach. Co niestety nie zdarza się za obecnych czasów.
          • Gość: meloman Re: Smutna refleksja IP: 193.59.73.* 20.10.10, 18:31
            Pogratulować samozadowolenia i pewności siebie. Zadziwiające skąd można wiedzieć, że wie się więcej od kogoś, o którym nic się nie wie. Ale to typowe dla pewnego typu umysłowości. I łączy się z brakiem gustu typowym dla operety. Kicz zawsze sprzedaje się dobrze, bo jest bladym odbiciem prawdziwej sztuki, przeznaczonym dla ludzi bez kompetencji kulturalnych. Pamiętam te wychwalane przez ciebie spektakle - zgroza...A już "Gdybym był bogaty" w przerysowanej, chałturniczej wersji p. Skorka to było dno. Ale przywożeni z okolicznych gmin widzowie (jak i lokalne drobnomieszczaństwo) piali z zachwytu. Pewnie przez brak skali porównawczej. Życzę dalszego zachwytu nad sobą i wspominania "cudownej" przeszłości.Co niestety nie znaczy, że teraz jest dobrze.
            • Gość: zatroskany_meloman Re: Smutna refleksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.10, 19:14
              Wybacz, ale nie będę z tobą dyskutował o kompetencjach kulturalnych. Nie rozumiem jak można kwestionować osiągnięcia operetki wrocławskiej, pół wieku owocnej działalności i tłumy widzów na spektaklach? O typie umysłowości też nie będę z tobą rozmawiał, bo jak chce się kogoś obrazić, to zawsze można się czepić jego umysłu. Chyba, że jest to przejaw tych twoich kompetencji kulturalnych, wtedy się czepiac nie będę. Dlaczego też odmawiasz dostępu do kultury drobnomieszczaństwu (cóż za eufemizm!) i ludziom z okolicznych gmin? A może boli cię, że wymienione przez ciebie warstwy społeczne mają głęboko z tyłu wykwity obecnego teatrzyku Capitol? No cóż, widać hołota nie zna się na "twórczości" p. Imieli i jego kamaryli, a na siłę ich nikt do teatru nie zaciągnie, nie te czasy. Na koniec chciałbym cię jeszcze uświadomić, że wrocławski "Skrzypek na dachu" jest uważany za najlepsze jak do tej pory przedstawienie tego musicalu w Polsce, a rola Zdzisława Skorka jako najlepsza kreacja Tewjego. "Wydęte łona" i inne koszmary wystawiane obecnie w Capitolu jawią się na tym tle jak spleśniały zakalec przy wypieczonym bochnie chleba.
              • Gość: meloman Re: Smutna refleksja IP: 193.59.73.* 20.10.10, 22:03
                Nie jestem entuzjastą obecnych produkcji. Nie odmawiam prawa do partycypacji w kulturze ludziom o różnych gustach. Chyba tak samo zależy nam na jak najwyższym poziomie wydarzeń kulturalnych we Wrocławiu. Nie zgadzam się tylko na gloryfikowanie przeszłości (wg mnie wcale tak cudownie nie było) i ocenianie poziomu artystycznego ilością widzów, bo idąc tym tropem bylibyśmy skazani wyłącznie na produkcje Dody i Rubika. Co do oceny operetki zgadzam się z Tuwimem :) Co do uznawania lokalnych wykonań za "wybitne".....Na bezrybiu i rak ryba...
                Obyśmy dożyli czasów wspaniałych propozycji artystycznych, zarówno profesjonalnych wykonań produkcji rozrywkowych, jak i "sztuki wysokiej". Najlepszego.
Pełna wersja