Córka ministra na tle plakatu "P..rz mnie jak dz."

23.10.10, 18:11
Na szczęście świetnie zna angielski, więc znalazła się dla niej posada w ministerstwie.
23-letnią Mayę Rostowską, córkę naszego ministra finansów, przedstawia światu "Dziennik - Gazeta Prawna". Przedstawia ją jako osóbkę, która mimo młodego wieku znalazła poważną pracę w ministerstwie spraw zagranicznych.

Pani Maya pracuje w resorcie jako doradca. Zajmuje się tłumaczeniem na angielski wystąpień ministra Sikorskiego. Nieważne, że sam minister zna ten język równie dobrze co polski, bo przez lata się nim posługiwał.

Kwalifikacji panny Rostowskiej trudno się czepiać, bo dzięki Facebookowi wiemy, że takowe ma. Wiemy też, że ma poczucie humoru. Wystarczające, by zrobić sobie taką oto fotkę (napis głosi: "P...rz mnie jak dziwkę, którą jestem"):

Gdyby to była Wielka Brytania, którą papa Rostowski tak sobie ukochał, wystarczyłoby takie zdjęcie, żeby musiał się tłumaczyć się w mediach. O zatrudnieniu córki w jednym z ministerstw szkoda nawet mówić. Ale dziś mamy w kraju ważniejsze problemy: "nienawiść", którą według licznych komentatorów czuje do świata Jarosław Kaczyński.

Co oznacza, że nie jest to dobry dzień na rozliczanie jednego z podwładnych ukochanego przywódcy.
Pozdrawiam

    • Gość: micho Re: Córka ministra na tle plakatu "P..rz mnie jak IP: 46.112.139.* 23.10.10, 18:38
      ueeeeeeeee,wyglada jak lesba,po tatusiu urodna,moze chociaz we lbie cos ma bo inaczej kiepsko
      • Gość: :) Re: Córka ministra na tle plakatu "P..rz mnie jak IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.10.10, 20:42
        Cóż .....zabawne
        nie wiadomo, co bardziej podziwiać
        zdolności córki Rostowskiego?
        czy dyplom Sikorskiego?
        • Gość: stara baba Re: Córka ministra na tle plakatu "P..rz mnie jak IP: *.wroclaw.mm.pl 24.10.10, 10:38
          Jeżeli wszystkim ministrom doradzają takie nieopierzone małolaty, to pora ewakuować się z tej łajby o nazwie Polska.
    • Gość: Karol Re: Córka ministra na tle plakatu "P..rz mnie jak IP: *.chello.pl 24.10.10, 10:58
      Już mi się myli, czy to polityka prorodzinna (oczywiście chodzi o własną rodzinę), czy by żyło się (nam, czyli im) lepiej?
Pełna wersja