Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysoka ...

16.12.10, 20:20
to ten polityk nibylewicowy, któremu dudek dał ciepłą posadkę w zamian za chwilowe porzucenie ambicji politycznych?
    • straznik.wroclawski Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysoka ... 16.12.10, 20:26
      Przytłaczająca większość wrocławian stała się ofiarą postępującej pauperyzacji, nieliczna zaś garstka, której udało się bardziej mieć niż być, zajęta pomnażaniem majątku, nie ma czasu bądź potrzeby przekraczania progu opery.
      Może należałoby zatem obniżyć ceny biletów, tak aby stały się one bardziej przystępnymi dla niższych warstw społeczeństwa, które ja reprezentuję? Może wtedy przestałbym odczuwać paniczny lęk przed wytwornymi wnętrzami?
      Zauważmy, że niedawna podwyżka ceny pojedynczego zakładu w Lotto spowodowała, wbrew temu, czego oczekiwał zarząd firmy, gwałtowny spadek sprzedaży. Tendencję odróciłby powrót do wysokości stawek sprzed podwyżki. Podobnie, myślę, byłoby z operą, gdyby wejściówki były tańsze nie tylko w poranki.
    • Gość: filozof Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: *.wroclaw.mm.pl 16.12.10, 21:09
      "to ten polityk nibylewicowy, któremu dudek dał ciepłą posadkę w zamian za chwilowe porzucenie ambicji politycznych?"

      To ten pożal się Boże filozof, który chwali się studentom, że całe życie jedzie na Popperze.
      • Gość: Bela Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: 89.228.174.* 17.12.10, 00:02
        Filozof, na100procent: obaj jestescie robieni miękkimi fiutkami?
    • radeberger Nie boję się.. 16.12.10, 21:40
      .. nie mam po prostu na co!
    • jozub Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysoka ... 16.12.10, 21:58
      sęk w tym, że bilety do opery są wyprzedane z dużym wyprzedzeniem, niestety; trudno je dostać na wybrane przedstawienie
      • Gość: gorczyca Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.10, 00:44
        dokładnie! zwykle biorę na to, na co są jeszcze sensowne miejsca (gdy na przedstawienia zapraszam babcię) albo po prostu idę na "jaskółkę".

        Hm, sama nie wiem, czy pozbawianie opery czy filharmonii swoistego blichtru, elegancji i własnie tej delikatnej "snobistycznosći" jest podejściem właściwym... To mimo wszystko jest okazja do eleganckiego ubioru, dyskusji, kulturalnej lampki wina... Gdzie człowiek będzie mógł łyknąć odrobiy kultury, jeśli nawet do opery będzie można pójść w dresie? (wiem, wiem, kultura nie równa się eleganckiemu garniturowi ani vice versa, ale umiejętność dorania stroju do sytuacji już tak). W każdym razie o ile bardzo cenię wszelkie superprodukcje i plenerowe przedstawienia Opery to zdecydowanie bardziej przypominają mi atmosferą piknik niż de facto operę (kiełbaski, gofry, popcorn, piwko...). Nie mówię, że to źle, po prostu dobrze, jesli to pozostaje odmianą, a nie zmieni się w regułę.
      • zetkaf Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok 17.12.10, 06:23
        > sęk w tym, że bilety do opery są wyprzedane z dużym wyprzedzeniem, niestety;
        >trudno je dostać na wybrane przedstawienie
        co sugeruje wrecz odwrotna sytuacje niz opisana w artykule ;)
    • jejmiasto.pl Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysoka ... 17.12.10, 08:07
      Nie wiem, co oni z tą operą? Akurat za operą nie przepadam. Wole zdecydowanie teatr czy jakiś koncert. A czemu rzadko chodzę? Cóż - kiedyś lenistwo. Teraz - hm... dwójka dzieci w wieku 0,5-2,5 i brak rodziców/teściów we Wrocławiu.
    • Gość: jdjdjd Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: *.siec.astro-net.pl 17.12.10, 10:48
      A czy ci co dają te przedstawienia w operze też mają taką wysoką kulturę gdy siedzą na klopie i mają zatwardzenie ?
      • Gość: goffman Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: *.siec.astro-net.pl 17.12.10, 10:51
        „Wydaję się że nie ma skupiska społecznego, w którym nie pojawiłyby się jakieś problemy związane z dostępem za kulisy. Inny taki rejon przywodzi na myśl powszechna w naszym społeczeństwie tendencja do sprawowania przez wykonawcę kontroli nad miejscem, które odwiedza w celu załatwienia tak zwanych potrzeb fizjologicznych. W naszym społeczeństwie wypróżnianie wciąga jednostkę w działalność, która jest sprzeczna z wzorcami czystości i obyczajności wyrażanymi w wielu naszych poczynaniach. Działalność ta pociąga za sobą zdekompletowanie stroju i wyjście z gry, czyli zrzucenie z twarzy scenicznej maski, którą jednostka posługuję się podczas bezpośredniej interakcji z innymi. Jednocześnie jest jej trudno w takiej sytuacji przywołać z powrotem osobową fasadę, kiedy nagle powstaje potrzeba wznowienia interakcji.” *

        * E. Goffman - Człowiek w teatrze życia codziennego
        • Gość: goffman Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: *.siec.astro-net.pl 17.12.10, 10:53
          „..Lekarz pod nieobecność pacjenta może mówić o nim „zawałowiec czy „zakaźny”, a fryzjer o swoich klientach „kudłacze”. Także publiczność jako całość może być pod swoją nieobecność określana jakimś zbiorczym terminem świadczącym o dystansie , a zarazem o poczuciu wyższości mówiącego, a także każącym się domyślać podziału na „swoich” i „obcych”. Tak więc artyści będą nazywać klientów „kołtunami”; urzędniczki będące rodowitymi Amerykankami mogą po cichu nazywać swoje cudzoziemskie koleżanki G.R's, żołnierze amerykańscy mogą skrycie mówić o żołnierzach angielskich z którymi współpracują , Limeys, handlarz uliczny na jarmarku może prywatnie mówić o słuchających go ludziach „chamy”, „wsiochy” czy „mieszczuchy”, Żydzi o nieżydach mówią „goje”, a Murzyni, kiedy są w swoim gronie, mówią o białych „bladawiec” ( ofay)...” *


          * Erving Goffman, Człowiek w teatrze życia codziennego
          • Gość: goffman Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: *.siec.astro-net.pl 17.12.10, 10:57
            „Uroki obcowania z ludźmi- grzeczność, ciepło, szczerość i przyjemność znajdowana w towarzystwie innych – są zawsze zarezerwowane dla tych, którzy znajdują się za kulisami, a podejrzliwość, snobizm, popisywanie się swą władzą charakteryzują działalność na scenie. Często wygląda na to , że cały nasz entuzjazm i żywe zainteresowanie innymi ludźmi, przeznaczamy dla tych, przed którymi robimy przedstawienie, najprawdziwszą zaś oznaką zakulisowej bliskości jest poczucie bezpieczeństwa, przejawiające się w posępnym, cichym poirytowaniu. … Wiemy oczywiście, że zespół, w którego skład wchodzi tylko jedna osoba, może mieć bardzo niejasną wiedzę o sobie samym, toteż wielu psychoterapeutów trudni się łagodzeniem tej ułomności i zarabia na życie opowiadając pacjentom fakty z życia innych ludzi. Poza tym ta wiedza o sobie i złudzenia co do innych ludzi są istotnym czynnikiem wszelkiej – do góry, w dół i na boki – ruchliwości społecznej i towarzyszących jej rozczarowań.” *

            * Erving Goffman, Człowiek w teatrze życia codziennego
      • Gość: jaBurak Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: *.siec.astro-net.pl 25.12.10, 06:59
        „Język zachowań nieformalnych czy zakulisowych różni się od języka używanego wtedy, gdy przedstawienie trwa. Dla języka zakulisowego charakterystyczne jest mówienie sobie po imieniu, wspólne podejmowanie decyzji, przeklinanie, jawne poruszanie tematów seksualnych, bezpośredniość, palenie, niedbały ubiór, „byle jaki” sposób siedzenia lub stania, posługiwanie się żargonem czy wyrażeniami niezbyt poprawnymi, mamrotanie i wykrzykiwanie, swawolna agresywność i „wygłupianie się”, niezwracanie uwagi na obecnych przy robieniu takich albo innych drobnych gestów, które mogłyby mieć symboliczny charakter, pozwalanie sobie na pogwizdywanie, żucie, ogryzanie, bekanie i wiatry. Język sceny można opisać jako wolny od tego wszystkiego ( i w pewnym sensie jako przeciwieństwo języka kulis). Mówiąc ogólnie, kulisy pozwalają na takie drobne działania, które łatwo mogą być wzięte za oznakę poufałości lub braku szacunku dla innych obecnych osób i dla miejsca, natomiast scena nie dopuszcza zachowań, które ktoś mógłby uznać za obraźliwe. Można zauważyć że zachowania zakulisowe mają cechy określane przez psychologów jako regresywne.” *

        * Erving Goffman – Człowiek w teatrze życia codziennego
        • Gość: jaBurak Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: *.siec.astro-net.pl 25.12.10, 07:03
          „Musimy także być przygotowani na to że w społeczeństwach o utrwalonej hierarchii pozycji społecznych i silnej orientacji religijnej, jednostki przywiązują czasem mniejsze niż my, znaczenie do gry społecznych pozorów i przekraczają społeczne bariery bez żadnych wielkich przedstawień, zwracając większą uwagę na człowieka pod maską, niż my uznalibyśmy to za możliwe.” - E.Goffman
    • Gość: nnn Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: *.siec.astro-net.pl 17.12.10, 12:01
      a puszczanie cichego pierda w autobusie jest kulturą ? Ja tak często robię bo wiem że i tak mi nie udowodni tego że to ja. A wszyscy i tak muszą to wąchać...
      • Gość: Masajka Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: 94.42.104.* 17.12.10, 14:48
        Pewnie,że jest, każdy ma taką kulturę na jaką załuguje, więc tak dla Ciebie to jest kultura, pewnie nawet wysoka........
        • Gość: kk Re: Nie bójmy się chodzić do opery. Kultura wysok IP: *.siec.astro-net.pl 20.12.10, 08:05
          mam w du.ie tą waszą kulturę
Pełna wersja