Gość: benek
IP: *.e-wro.net.pl
30.01.11, 10:27
Pozwoliłem sobie zrobić małe wyliczenie ile kasy przeznaczamy na 1 rowerzystę we Wrocławiu ile to jest na głowę w docelowym udziale w ruchu na poziomie 15 % oraz ile to jest w przeliczeniu na wypadek z rowerzystą.
link
Oczywiście 4000 zł wydane na 1 wypadek to nie jest kwota wydana jednorazowo na likwidację skutku 1 wypadku.
Te pieniądze służą kilkadziesiąt lat i nikt nie policzy ile wypadków z tego powodu uniknięto.
No chyba że po 10-20 latach dostępu do SEWiK policzymy w km ile wypadków powstaje w miejscach gdzie nie ma ścieżek i ułożymy proporcję do wypadków na ddr, to wyliczymy ile istnień (kalectw) uniknięto dzięki ddr.
Warszawa ma chyba 16 zabitych rowerzystów przy 1,7 mln ludności.
My przez dwa lata tylko jednego przy 3 razy mniejszym mieście.
To też coś może mówić.
My mamy 160km ścieżek a oni 240 .
Układając proporcję z tych przypadkowych liczb mamy że Warszawa ma 7000 osób na 1km ddr a my 3900.
gdyby Warszawa chciała nas dogonić musiałaby mieć 431 km ddr.
Zatem brak 191 km ddr kosztował ich 15 ofiar .
Jedna śmierć na 12,8 km brakującej ddr czyli za 2,5 mln można by uratować jedno życie.
ta suma procentowałaby nie przez jeden rok ale przez kilkadziesiąt lat.
Jeśli przez 20 lat uratowano by dzięki temu 20 osób to życie "wyceniono" na 127 .000 zł.
A przecież rannych jest dużo więcej i to też są ogromne szkody dla społeczeństwa.
We Wrocławiu na jednego zabitego przypadło ok 600 rannych (300 rocznie).
W Warszawie ze względu na dużą liczbę zabitych proporcje zapewne lepsze ale i tak możemy przyjac ze zabitych jest mniej niż 1% biorących udział w wypadku.
Jeśli koszty społeczne podzielimy na 50% zabitych i 50% rannych to życie kosztuje 50.000 a zranienie (kalectwo) mniej niz 500 zł.
Tyle kosztuję zabezpieczenie przed tymi skutkami czyli tyle potrzeba pieniedzy aby Warszawa dorównała do Wrocławia.
Trudniej policzyć ile wydajemy.
Policzyłem ze rocznie 135 zł na dzisiejszego rowerzystę (2% ruchu)
2% ruchu to 15.000 rowerzystów ( realnie to trochę mniej bo nie wszyscy z 630.000 mieszkańców codziennie podróżują) .
Zatem chcąc wyeliminować 0,5 ofiary i 300 rannych rocznie przeznaczamy na to 1,8 mln zł.
Załóżmy że ta kwota będzie pracować 20 lat .Dokonuję uproszczenia bo ddr będzie służyła dłużej niz20 lat ale nie wszystkie wypadki da się wyeliminować choć rozwój ruchu rowerowego może zmniejszyć ilość wypadków na statystycznego rowerzystę o 20-40 razy bo takie są wskaźniki śmiertelności w UE.
Zatem 1,8 mln to szansa dla 10 zabitych i 6000 rannych .
Inwestujemy 90.000 zł na ratowanie życia i 150 zł na eliminację jednego rannego.
Gdyby przez przypadek było tylu zabitych co w Warszawie (podzieliwszy przez 3 bo jesteśmy mniejszym miastem) to życie kosztowałoby kilkanaście tysięcy złotych.
90.000/18.000 zł-życie
oraz 150 zł ---kalectwo lub co najmniej 7 dniowa niezdolność do pracy (definicja wypadku)