kliklak
11.02.11, 14:24
"- Filip nie był małym dzieckiem, uczył się w tej szkole, wiedział, że nie wolno przechodzić przez płot, świadomie złamał regulamin - tłumaczył sądowi w piątek mecenas Jacek Kruk obrońca Eweliny G., dyrektorki szkoły. - Działał na własne ryzyko."
- to tylko dowód na to, jak tzw. adwokaci potrafią się zeszmacić. Ciekawe czy tak samo by gromy sadził, gdyby to jego syn zrobił? wtedy by udowadniał, że nawet trawa była krzywo przycięta przez dozorcę i spychała chłopaka w stronę płotu. Masakra :(