Dodaj do ulubionych

Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego m...

04.03.11, 20:14
Dziękuję Panu Imieli za ten tekst. Niezwykle wzruszający i przy całym bezmiarze nieszczęścia, które go spotkało, dający paradoksalnie wiarę w ludzi. Ja też straciłam niedawno poczucie bezpieczeństwa w naszym mieście, mieszkam w jednej z zachodnich dzielnic. Na szczęście, w tej trudnej sytuacji, ogromną pomoc okazała mi i mojej rodzinie policja i nasz dzielnicowy, za co zawsze będę ogromnie wdzięczna.
Obserwuj wątek
    • Gość: babkazwrocalwia Re: Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego IP: *.sip.mia.bellsouth.net 04.03.11, 20:31
      Nie wierze w bezinteresownosc i zupelne oddanie lekarzy dla pacjeta. Sa dobrzy i uczciwi lekarze ale sa i tacy bezwgledni. Moja wiara w medycyne zostala naruszona. A powinnam miec solidna wiare w te profesje.

      Bylam przy jednym badaniu naukowym z takim czlowiekiem ktory okazal sie nieludzki. Jak wspomnialam o tym ze kobiety, jego pacjetki, opaska ktora podtrzymywala rure do oddychania w jej tchawicy wzynala sie w jej czyje gdzie powtal wokolo tego cos typu cellulitis, to on powiedzial lekcewazaco pomimo tego ze "opiekowal" sie ta pacjetka, ze to nie jest jego sprawa ale anestezjiologow, i poszedl. A tam tak malo wystarczylo zeby naprawic sprawe. Tak jemu zalezalo na pacjetce ktora reszte zycia spedzila w tej sali w pewnie takim samym stanie. Zalezalo jemu na badaniu naukowym do ktorego jej cialo jemu sluzylo, ale nie na samej pacjetce. Bezwgledny czlowiek.

      Ale, pomiedzy przypadkowym hamstwem, spostkalam wiekszosc lekarzy rzetelnych ktorym zalezalo na pacjecie takze na Borowskiej gdzie autor tekstu byl operowany.
    • medyczny.ratownik Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego m... 04.03.11, 20:40
      Dzień dobry . Bardzo dobrze że ktoś napisał taki artykuł.Tylko niestety że Pan Konrad musiał ucierpieć żeby ktoś zobaczył co złego zrobił .
      Na co dzień mam niestety styczność z agresją i widzę jak ludzie cię zachowują . Są to co raz młodsze osoby i bardziej agresywne . Pracuje jako ratownik medyczny takie wybryki na dyskotekach , ulicach czy w domach to zdarza się często .
      Te złe żeczy będą się niestety zdarzać i jako społeczeństwo w 100 % nieweliminujemy tego .
      Uważam że policja stara się i działają , walczą z przemocą ale nie będzie zawsze ich pod nosem .
      Tutaj ważną rolę odgrywaja sąsiedzi, przechodnie, świadkowie zdarzenia , powinni jeżeli widzą jakąś agresję , podejrzane zachowanie informować 997 lub 112 . Pewnie jacyś świadkowie widzieli jak niestety bija Pana Kondrada ale każdy się boi , tylko jak sam ma problemy to mówi dlaczego ktoś nie zareagował .
      Uważam że takie głupie wybryki powinny byc surowo karane i dzięki takim karą może inni następni pomyślą jak zrobią złą rzecz.
      Życzę Panu Imieli DUŻO ZDROWIA i cierpliwości w leczeniu, żeby sie nie poddawał oraz wspierał kampanię przeciwko przemocy organizowane przez różne instytucję miejskie , policję i nie tylko .Pozdrawiam Wrocławianin.
      • truten.zenobi jak to sie stało że policji się udało? 04.03.11, 21:15
        > podejrzane zachowanie informować 997...
        a próbowałeś tam kiedykolwiek się dodzwonić?

        P
        > ewnie jacyś świadkowie widzieli jak niestety bija Pana Kondrada ale każdy się b
        > oi , tylko jak sam ma problemy to mówi dlaczego ktoś nie zareagował .

        praktycznie od zawsze system prawny tego kraju chronił bandytów i skupiał się na karaniu osób podejmujących interwencję...

        bandytów było kilku myślę że niewiele osób jest w stanie podjąć w takiej sytuacji walkę
        można gdybać czy jakaś reakcja mogła ich przepłoszyć ale równie dobrze osoba interweniująca mogła stać się kolejna ofiarą..

        być może ktoś zadzwonił na policję, albo przynajmniej się starał... ale ie było wolnej linii wolnego radiowozu.. może był poproszony by zadzwonić na inny numer... itd itd...

        pamiętaj tez o tym że policja bardzo lubi wystawiać świadków...

        > Uważam że takie głupie wybryki powinny byc surowo karane
        ale zwykle nie są ...
        zwykle bandyci nie ponoszą kosztów leczenia, rehabilitacji, innych odszkodowań, i zadość uczynienia... bo zwykle dla sadu są biedni i nic nie mają a pracować nie będą...
          • Gość: kinga Re: jak to sie stało że policji się udało? IP: *.wroclaw.mm.pl 04.03.11, 22:12
            No jak tak możesz biednego buraka potraktować. Przecież ci bandyci to sól tej ziemi. Od 20 lat wadzunia niszczy więzi społeczne szczując na siebie pielęgniarki i lekarzy a z drugiej strony nauczycieli i rodziców. W nowej lepszej rzeczywistości tylko twardy człowiek: bandyta, biznesmen czy bankowiec - każdy z nich w inny sposób robi kuku ten słabszej stronie, to ostoja nowej rzeczywistości gospodarczej. Ano gospodarczej bo inne dziedziny aktywności człowieka dla wadzuni są niczym - no może z wyjątkiem wyswiechtanego patrityzmu, który też słuzy do napuszczania jednych na drugich.
        • Gość: Yello Re: jak to sie stało że policji się udało? IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.03.11, 22:24
          > > podejrzane zachowanie informować 997...
          > a próbowałeś tam kiedykolwiek się dodzwonić?

          Ja tak (na 112 ale to akurat na jedno wychodzi). I to nie raz. I nikt mi nie wmówi, że 'nie da się'. Nigdy czas oczekiwania nie był dłuższy niż 20 - 30 sekund.
          Dzwoniłem w sprawach takich jak:
          - bójka na Rondzie Reagana,
          - atak padaczki u przechodnia na Trzebnickiej,
          - zasłabnięcie kobiety na ulicy.
          Nigdy - naprawdę - nie zostałem olany.
          • Gość: YaBol Niestety czas reakcji Policji jest kiepski IP: *.internetia.net.pl 05.03.11, 02:14
            Ze swojego okna mam widok na plac zabaw/osiedlowy mini park. Oczywiście bardzo często, wręcz codziennie mają tam miejsce libacje gó...arzy. Obok osiedlowy sklep z alkoholem. Bajka dla imprezowania na świeżym powietrzu. W dzień także - czasami chlani wódy na kamiennym stole do ping-ponga. Dzwoniłem parę razy, jak w nocy było głośno itp. Niestety, policji nie widzialem, a jak zdarzyło im się przyjechać po ponad 30 min, to towarzystwa już nie było. Najlepsza była akcja w Boże Narodzenie: obok jest kościół. Gówniarze oczywiście tradycyjnie zebrali się na placu zabaw, był alkohol, hałasy. Ktoś zadzwonił po policję. Przyjechali, rzucili okiem z radiowozu na grupke ok 20 osób, poleciały w ich stronę bluzgi. Stali dalej. PO jakimś czasie podjechał drugi radiowóz. To samo. Nikt nie wysiadł. Po chwili odjechali. Jak więc mam czuć się bezpieczny? Nikt zalanych gó...arzy nie tyka, policja się boi, to co mają robić zwykli ludzie? Pozostaje chyba tylko zorganizować jakiś ruch społeczny, żeby w sytuacjach niebezpiecznych móc zapukać do sąsiadów i liczyć na ich pomoc. Tylko tak można poradzić sobie z szerzącym się bandytyzmem. W końcu "dobrych ludzi jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie dzięki nim". Wiem, idealista ze mnie. Normalni ludzie jednak powinni współpracować i się nie bać walczyć z napotykanem złem, agresją. Tak uważam. Samej policji jest za mało, nie poradzą sobie bez naszej współpracy i pomocy.
            • truten.zenobi Re: Niestety czas reakcji Policji jest kiepski 05.03.11, 07:13
              problem w tym że policja taka strachliwa wobec bandytów bywa bardzo odważna wobec obywateli którzy coś zrobią.
              ot by daleko nie szukać:
              trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,90289,9187075,Pani_Malgorzata_bandytom_mowi__Nie_.html
              co do dzwonienia to faktycznie z nr 112 mam lepsze doświadczenia, co więcej mogę powiedzieć że gdy zgłaszałem jakieś wypadki osoba na lini zwykle informowała mnie że ktoś już w tej sprawie dzwonił... czyli zwykle nie jest tak że nikt nie dzwoni... ludzie dzwonią tyle że policja twierdzi coś innego...
    • valkiria44 Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego m... 04.03.11, 20:54
      Wątpię by osoby dopuszczające się takich czynów były podatne na nasz system resocjalizacji, wartościowanie problemu w wymiarze zbrodni i kary nie ma większego sensu. Uważam że problem tkwi w środowisku z którego ci młodzi bandyci się wywodzą i jest to problem społeczny. Niestety w perspektywie zmian i jednostek które nie są w stanie przyjąć tempa i poziomu rozwoju takie zachowania będą pojawiać się coraz częściej. I tu dochodzimy do odpowiedzi dlaczego budujemy zamknięte osiedla, przemieszczamy się autami i unikamy kontaktu z światem zewnętrznym, jest to postawa całkowicie aspołeczna ale i logiczna ponieważ to jest PREWENCJA. Jeśli Państwo nie jest w stanie nam zapewnić bezpieczeństwa, musimy sami o siebie zadbać, i takie zachowania są w pełni usprawiedliwione. Państwo nie jest w stanie zapewnić zrównoważonego rozwoju, nie próbuje przełamać oporu środowisk patologicznych, i nawet nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa osobom które dzięki swojej pracy i determinacji chcą żyć godnie. Kara dla bandytów takiego pokroju winna być wielce surowa bo odbieranie komuś marzeń i poczucia bezpieczeństwa w imię jedynie własnych niepowodzeń jest okrutne i nie przystaje do społeczeństwa cywilizowanego.
      • truten.zenobi Re: Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego 04.03.11, 21:25
        > Wątpię by osoby dopuszczające się takich czynów były podatne na nasz system res
        > ocjalizacji, wartościowanie problemu w wymiarze zbrodni i kary nie ma większego
        > sensu.

        pewnie tak, ale z drugiej strony tacy zwyrodnialcy powinni być trwale separowani od reszty społeczeństwa. być może w skrajnych przypadkach należało by się zastanowić nad przywróceniem kary śmierci - jeżeli jest skrajnie niebezpieczny, jeżeli nie ma szans na resocjalizację, ... dlaczego ofiary jego przestępstw mają ponosić dodatkowo koszty jego utrzymania?

        Uważam że problem tkwi w środowisku z którego ci młodzi bandyci się wyw
        > odzą i jest to problem społeczny.

        problem wynika z biedy i braku perspektyw co jest wynikiem braku właściwych reform rozwoju biurokracji, itd. itd. - czyli powszechnej wiary w bajki.
        ale nic nie usprawiedliwia takiego skatowania człowieka!
    • morongo Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego m... 04.03.11, 21:05
      Pomysł koncertu, którego wymowa ma być skierowana przeciw przemocy w Synagodze wydaje mi się dyskusyjny. Poajwia się refleksja o czasie teraźniejszym polityce Izraela wobec narodu palestyńskiego.... W koncu Izrael prowadzi na terytorium Palestyny czystki etniczne, sprzeczne - co oczywiste - z prawem międzynarowowym (wspomniał o tym nawet min. Sikorski w wywiadzie, którego udzielił izraelskiej prasie). Warto też pamietać, że Izrael jest państwem, narodu żydowskiego (wypowiadają się w ten sposób czołowi politycy tego kraju, np. premier Netanjahu). U nas odwrotnie: wielki krzyk się podnosi, gdy daje się słyszeć głosy, że Polska to kraj dla Polaków; w tym kontekście mówimy, i chyba słusznie, o rasizmie. Czy to znaczy, że pod Białym Bocianem nie należy garć koncertów? Niby aktor nie musi interesować się losem narodu, który żyje gdzieś na terytoriach okupowanych, daleko stąd. Wystarczą emocje, skierowane przeciwko jakiejś "ogólnej przemocy" i "bliżej niezdefiniowanemu złu". Myśle, że o ile muzyka np. klezmerska jest w Synagodze na miejscu, to protest przeciwko przemocy pod parasolem żydowskim ze względu na skojarzenia z polityką Izraela, ma dokładnie przeciwny efekt - wspiera przemoc i to dokonywaną na skalę o wiele większa niż kilku żuli z Trójkata.
      • Gość: babkazwroclawia hypokryzja IP: *.sip.mia.bellsouth.net 05.03.11, 17:57
        Bylam zonata z israleczykiem przez 6 lat. Super facet. Intelignetny z humorem. Nigdy by nikogo nie skrzywdzil.

        Bedac w Polsce wiec zaufalam dwum takim. Dupku dziekanie, ktory publicznie wyperial sie swoich korzeni ale kiedys z innym nauczycielem zapraszali jednego z moich kolegow z Iranu do ich synaggou. Pamiec maja krotka. Potem jak hypocryta sie zachowal. I zaufalam jemu koledze, mojemu nauczycielowi z ktorym robilam abdania naukowe ktory mial inne zeczy na swojej zboczonej glowie. Ten podszywal sie pod inne korzenie ktore promowal jako dystracka. Ze sie nie wstydzil i ze jego to nie nurtuje ze zyje w klamstwie. A to jest po pier*olniety Mosadzki agent. Nie taki normalny ale tak pokrecony tym jego kapucynowatym lbie ze to przecchodzi ludzkie zmysly. Nie taki typ meszczyzny jak muj byly maz ktory sie liczyl z ludzmi. Ale raczej taki bezwzgledny swir nie szanujacy autonomi ludzi ani kobiet. Boje sie tego czlowieka.

        Jak czytam ze w synagodze bedzie cos przeciwko przemocy to brzmi dla mnie jak hypokryzja. Te osoby ktore sa odpowiedzialne za moje cieprpienie uczeszczaja te synagoge. Czy sie wyspowiadaja ze swojego grzechu wobec ludzi? Przyznajcie sie WY dwa zwiotczale h*je do tego co mi zrobiliscie. WY gnoje.
        • Gość: babkazwroclawia Re: hypokryzja IP: *.sip.mia.bellsouth.net 05.03.11, 18:27
          Ciezko jest nie wnikac w podloze i prubowac zrozumiec dlaczego przestpca robi to co robi. Takze sie nad tym zastanawialam. Mysle ze po prostu doszedl do takiej perfekcji oszustwa, ze stalo sie to dla niego za latwe. Ludzie mu ufali za byle co, za usmiech, za gest, a poklepanie po plecach. Nie bylo w tym szczerosci. Mysle ze podswiadomie bral satysfakcje z tej gry oszustwa. A klamstwo ktore stwozyl wokolo swojej tozsamosci i uzywal jako przewuz do wyzszych sfer, w pewnym momencie stalo sie dla niego uciazliwe. Moze teskinil za odrobina szczerosci i normalonosci, bez tej fasady ktora sam stworzyl. A jego agresja wobec tych ktorzy wiedzieli kim jest lub nawet wobec tych ktorzy nie wiedzieli ale on myslal ze wiedza, byla okazaniem pewnej podswiadomej wlasnej frustracji. On az sie prosil zeby zerwac go ze smyczy tego klamstwa. Byl niesamowicie zazdrosny o innych meszczyzn szczegolnie wysokich, chociaz na kudrupla byl przystojny. Ale nie rozumiem jego szyderstwa wobec kobiet. Nie rozumiem jego sadyzmu. Tej nachalnosci. Wydaje mi sie ze zeby istniec potrzebowal byl kochany, a jak nie kochany to przynajmniej nienawidziany, ale potrzebowal byc centrum uwagi, bezwzgledu jakiej. Jak tej uwagi nie doznawal, to sie jej domagal nie liczac sie z druga osoba. Nie rozumie dlaczego krzywdzil. Dlaczego angazowal ludzi posrednich. Nie rozumie tych ludzi i ich interesu dlaczego dawali sie nabrac i wciagnac w wir jego nienawisci. Wydaje mie sie ze nienawidzil siebie za to co robil i kim zostal i porebowal byc z tego wyzwolony, przynajmniej na moment stac sie czlowiekiem a nie potworem.
      • Gość: benamuki Re: Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.11, 11:32
        Miałem kilka miesięcy temu okazję rozmawiać z typem zatrzymanym za pobicie policjanta. Na dopalaczach od paru dni (jeszcze przed zakazem). Policjantowi, który zatrzymał go za przechodzenie w niedozwolonym miejscu strzelił w ryj tak mocno jak umiał "aż się psina wyjebała". Na koncie dwa wyroki w zawiasach. Miał zacząć pracę za kilka dni. Przejął się, że zawiódł ojca, któremu obiecał poprawę. Przeplatał te wątki ale najwięcej mówił o tym, że miał takie super plany na następny dzień. Miał "iść do dupy zaru..." a potem z kolegami obejrzeć walkę MMA (pudzian z kimśtam) i dać w palnik.
        Strach przed karą albo nadzieja na awans w życiu po prostu na niektórych nie działają. Autorefleksja trwa 10 sekund, są za to sprawdzone metody skołowania kasy na wieczór.
    • wrednymakak Nie stać mnie na taksówki 04.03.11, 21:11
      Wrocław jest bardzo niebezpiecznym miastem. Dla ludzi z innych części Polski to prawdziwy szok. Tu człowiek zwyczajnie nie jest bezpieczny, po zmroku nawet w okolicy rynku nie jest bezpiecznie. Cieszę się, że bandyci zostali złapani, ale z artykułu wynika, że nie był to ich pierwszy rozbój. Czy policję zmotywowało dopiero znane nazwisko? Obawiam się, że tak. Czy ktoś może powiedzieć, że policja jest obecna na ulicach? Piesze patrole występują równie często co kontrolerzy w tramwajach. Monitoring nie istnieje. Często jestem w okolicach dworca późnym wieczorem. Nie stać mnie na taksówki. Co mam zrobić?
      • Gość: wrocka Re: Nie stać mnie na taksówki IP: *.play-internet.pl 04.03.11, 21:45
        wrednymakak napisał:

        > Wrocław jest bardzo niebezpiecznym miastem. Dla ludzi z innych części Polski to
        > prawdziwy szok.
        dla ludzi z małych wiosek i miasteczek, gdzie wszyscy się znają - pewnie Wrocław jest niebezpieczny, jak każde duże miasto. Ale tu jest o wiele bezpieczniej niż w Łodzi czy Warszawie:) Okolice dworca w każdym mieście są oblegane przez margines.
        Późnym wieczorem w okolicy dworca kursują autobusy i tramwaje (w MPK też nie jest bezpiecznie:)) nie trzeba jeździć taksówką.

      • Gość: babkazwroclawia Re: Nie stać mnie na taksówki IP: *.sip.mia.bellsouth.net 04.03.11, 21:48
        Czlowiek moze pasc ofiara przypadkowego napadu. W moim przypadku padlam ofiara mobbingu zorganizowanego grozono mi anonimowymi smsami 2 miesiace przed i jeszcze wczesniej. Znano moje imie. "Nie fikaj bo ci kopytka polamie" " wygryze tobie aorte" " uwazaj bo peknie tobie serce." Potem bezposrednio "jak mi zajdziesz droge to ciebie pocwiartkuje." Ignorowalam dopuki nie bylam oduzona okradziona wystraszona ze mnie zgwalcono podczas nieswiadomosci przez ponad godzine. Obficie krwawilam z nosa po ocknieciu. Innego razu grozono i takze ze mi wlosy zetna, ze mnie zwiarza. Bylam przesladowana na mojej trasie biegania i nie tylko. Bylo jeszcze wiele innych malych incydentow, male kradzieze ktore zignorowalam. Takze krzyczano na mnie "dziwko" "ku..." "wariatko." Nic tutaj nie bylo przypadkowego.
        • Gość: babkazwroclawia Re: Nie stać mnie na taksówki IP: *.sip.mia.bellsouth.net 05.03.11, 04:17
          ....uczelnia wlada zorganizowana banda. Wladza nie zalezy na pacjecie i studenecie. Widzialam tego ewidencje szczegolnie przez ostatnie dwa lata. Bezwzglednie poniewiera sie studetna i pacjeta. A wladze robia niesamowita kase na badaniach i wszytko zostaje w "rodzinie". Wielu z nich jest spokrewnionych. Pacjent jest intrumentem.

          Sa niesamowicie zorganizowani i podstepni. Uzywaja SB'owskich trikow. Padlam ofiara mobbingu poniewaz otworzylam gebe i nie chcialam nadstawiac du*y jednemu z nich pewnemu Mosadzkiemu agentowi podszywajacemu sie pod Polaka ktoremu jak glupia zaufalam. Moze on tez mi zaufal ze wzgledu na moje byle malzenstwo z Israelczykiem i myslal ze sie do ich bandy doloacze. Tylko ze ja widzialam jak oni gnebili Polakow, muj wujek zmarl zpo torturach przez SB, widze jak wyzyskuja pacjetow, niszcza Polska nauke, poniewieraja Polskimi kobietami. A jak nie chcialam byc upokarzana i zalezna od tych ludzi a szczegolnie od niego, to mnie tak udupil i upokorzyl. Im bardziej sie chcialam od niego oddalic tym dziwniej sie zachowywal. A to co sie stalo w okresie 3 miesiecy jesiennych przechodzi ludzkosc. Boje sie tego czlowieka. Posunal sie bardzo daleko i posunie sie jeszcze dalej. Nie dziala sam. Jest powierzchownie bardzo charyzmatyczny ale za tym wizerunkiem czycha bezwzgledny psychol. Posmakowalam bezwglednoci tego zboczenca. Angazuje innych ludzi do robienia brudnej roboty. On tak jak sie chwalil zna policje i ma kontakty z wojskiem i Polskim i innymi. Wiec jak ja moge domagac sie sprawiedliwosci za to co on i jego kumple mi zrobili? Kto mi pomorze? Pragne zeby dopadla ich sprawiedliwosc zeby nigdy wiecej nikomu nie zrobili tego co mi zrobili. Pragne zeby kazdy ostatni znich cieprial tak jak mi sprawili cierpienie. Nienawidze tych ludzi. Odebrali mi tyle zaufania i poczucia bezpieczenstwa. Kazdy ostatni z nich. Przez miesiace mnie gnebili i zapastowali i wciaz siedza na stolkach jakby nigdy nic sie nie stalo. Krew mnie zalewa. Wciaz gnebia ludzi. Ci kryminalisci.

          Czy powinnam ja sie czuc wina za to ze oni mnie skrzywdzili? Czy moze powinnabylam nadstawiac siebie i pozwalac temu zwiotczlemu psycholowi zabawiac sie moim kosztem? Zeby lazil po swoich zboczonych kolegach i muwil im jak mnie upokarza.
      • straznik.wroclawski . 05.03.11, 10:32
        Wrocław po zapadnięciu ciemności może budzić niepokój w każdym, kto zmuszony jest przemykać się w pobliżu mrocznych zaułków. Moja żona po pracy wraca najkrótszą drogą do domu, jeśli wychodzimy wieczorem, to zawsze razem. W gorszych dzielnicach bramy i podwórka okupowane są przecież przez podchmielonych młodzieńców bądź starych już kryminalistów stojących po złej stronie mocy, gotowych skatować dla dziesięciu złotych uzyskanych z rabunku.
        Przyczyna braku poczucia bezpieczeństwa tkwi w zbyt małej ilości funkcjonariuszy na ulicach. Miasta o porównywalnej do Wrocławia wielkości zatrudniają dwu- lub trzykrotnie więcej strażników i choć to nie my, lecz policja, powinniśmy walczyć z przestępcami, to jednak sama obecność funkcjonariusza odstrasza przestępców.
      • Gość: mmm Re: Nie stać mnie na taksówki IP: *.play-internet.pl 05.03.11, 17:03
        Zgadzam się w 100%. Sprawy, które bezpośrednio dotyczą zwykłych obywateli są CAŁKOWICIE zaniedbane - bezpieczeństwo przede wszystkim.
        Od lat nie widać policji na ulicach, ani patroli ani drogówki (w mijającym tygodniu 2 razy przejechano 2 ludzi będących an chodnikach !!!).
        Co rok nasza policja oraz "bezpieczeństwo" wypadają najgorzej w ogólnopolskich podsumowaniach. Wiadomo policja nie ma pieniędzy, ale to niczego nie tłumaczy. Jakoś w Krakowie, Poznaniu widać ich obecność.
        Skutki są coraz dotkliwsze - coraz więcej osób jest poszkodowanych w napadach (widać to nawet wśród znajomych) oraz wypadków drogowych.
        Zalegający bród na ulicach doskonale obrazuje całą sytuację ;)
        Szkoda, że podczas wyborów nie pomyśleliśmy i zmianie władz.... zaślepieni mistrzostwami, dopóki sami nie wylądujemy w szpitalu nie dostrzegamy tych narastających problemów....
        • pingwiniarz Re: Nie stać mnie na taksówki 06.03.11, 21:35
          > Co rok nasza policja oraz "bezpieczeństwo" wypadają najgorzej w ogólnopolskich
          > podsumowaniach. Wiadomo policja nie ma pieniędzy, ale to niczego nie tłumaczy.
          > Jakoś w Krakowie, Poznaniu widać ich obecność.


          Tak, a oprócz tego ze badania przeprowadzonego bodaj 2 , może 3 lata temu wynikało, że wrocławianie i dolnoślązacy oceniają swoją policję najgorzej w kraju.
          Ówczesny miejscowy komendant tłumaczył wtedy, że policja u nas wcale nie jest gorsza niż w innych częściach kraju, tylko tutaj jest dużo ludzi pochodzenia kresowego, przesiedlanych, stąd mają głęboko zakorzenioną niechęć do władzy i organów państwa, stąd takie wyniki :)
    • Gość: KWar Pan Imiela powinien stracić jeszcze jedno. IP: *.play-internet.pl 04.03.11, 21:21
      Mianowicie wiarę w prawo. Szkoda, że kiedy usłyszy wyrok, jaki zapadnie, będzie naiwnie przekonany, iż jest to kara za krzywdy których doznał on i inne ofiary bandytów. Za połamaną szczękę, zmasakrowaną twarz, za ból i stres towarzyszący napadowi oraz jego skutkom. W rzeczywistości zaś sprawcy zostaną ukarani za to, że ośmielili się podnieść rękę na mienie pana Imieli. Bekną za komórkę, nie za facjatę. Telefon komórkowy podlega znacznie mocniejszej ochronie prawnej (art. 280 par. 1 kk, do 12 lat) niż zmasakrowana twarz jego posiadacza (art. 158 par 1 kk, do 3 lat). Cierpienie fizyczne i psychiczne nie podlega żadnej ochronie (brak artykułu). Warto sobie w tej sytuacji zadać pytanie: kto jest gorszy? Ci, którzy napadli, czy ci, którzy ich sądzą?
    • Gość: polo Re: Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego IP: *.dynamic.chello.pl 04.03.11, 22:00
      Jest w tym liście fragment, w którym Pan próbuje zrozumieć oprawców, a może nawet i współczuć im. Chyba to przesada. Kiedy jeden człowiek atakuje i bije lub nawet zabija innego człowieka, inaczej niż w obronie własnej, to nie sensu dorabiać do tego psychologicznych uzasadnień w rodzaju "trudne dzieciństwo". Nie ma żadnego usprawiedliwienia na bandyckie zachowania dorosłego człowieka. Po prostu nie bije się ludzi i koniec, kropka. Hitler też mógłby powiedzieć, że miał trudne dzieciństwo, a jego podwładni, że wykonywali tylko rozkazy.
      • truten.zenobi Re: Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego 04.03.11, 22:13
        łatwo się teoretyzuje z ciepłego fotela...
        pewnie jest tak że "trudne dzieciństwo" pozostawia skrzywienie na całe życie... tak więc rozwiązania problemu nie należny szukać tylko w eskalacji kar...

        z drugiej strony bieda mogła popchnąc tych młodych ludzi do napadu... ale pastwienie się nad ofiarą nie może być niczym usprawiedliwione

        pewnie tez jest tak że ofiara próbuje sobie jakoś poradzić z swoją bezradnością w chwili zagrożenia, z poniżeniem jakiego doznała, z "dysonansem poznawczym"...
          • truten.zenobi Re: Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego 05.03.11, 07:05
            i po co ten sarkazm?
            myślę że wystarczyło by dać pracę i jakieś perspektywy w życiu...
            tyle że wg mnie dać pracę to tak naprawdę oznacza rozwijać gospodarkę tak by bezrobocie było na niskim poziomie...

            ale od 20 lat Polacy wybierają tych co im obiecują że gruszki na wierzbie lub że będzie "biedna ale katolicka"..
            a to że młodzi ludzie wybierają "chwilę strachu" zamiast szukania pracy za 1200 brutto to mnie nie dziwi... tyle że to jest skutek.

            pewnie że tego typu indywidua należy trwale izolować... ale nie jesteś w stanie złapać i izolować wszystkich...

            a myślę że dużo rozsądniejszym sposobem walki z "chorobą" jest eliminacja przyczyn niż "leczenie objawów"
    • radkamarcin Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego m... 04.03.11, 22:09
      6 tygodni pracowalismy z kolegą przy pewnej realizacji. krecił sie tam 22 letni troglodyta w bmw ze swoimi ,,pracownikami"(na sterydach) dzieki przewałom z tłumaczką podpisywał umowy, faktury itp- my nawet nie mielismy go na umowie. kazał nam mówić do siebie szefie,,,jak niie to w mordę"(dla pikanterii dres udawał muzealnika:)). nie mówilismy. ale tłumaczka przekonywała swoje szefowstwo(gdyby sprawdzili, sprawdziliby tez jej tendencyjne tłumaczenia i zapewne przy tych sumach ogladałaby swiat zza kratek), ze jest (tez naszym) szefem, a kierownictwo instytucji(która mielismy na umowach) ze jej szef z kolei jako zaufanego pełnomocnika wyznaczył TO COŚ( jego zachowanie wskazywało na cos zupełnie odwrotnego). na zakończenie (aha, gosc ze swoimi ,,misiami" nie miał umów, zreszta wygladało, jakby znalazł sie tam zupełnie ,,na krzywy ryj") duzy facet wlekąc mnie za włosy po podłodze oswiadczył, ze mnie za....bią, jesli skontaktuję się z ww. spróbowałam.oddzwoniła tłumaczka, , a potem straszono nas smiercią(kilkakrotnie panna wysyłała nam np sms, a potem nas straszono albo ppróbowano pobić, równoczesnie sugerujac jakoby szefostwo tł. miało z tym związek- co byłoby paranoją- mieliby straszyc w imieniu faceta, który ich oszukiwał?)policja nie mogła zareagować, bo... przeca straszono nas anonimowo, nie mielismy tez dowodu(np umowy, na mocy której fizyczna osoba kazała nas straszyć). po pół roku dowiedzielismy się, ze ,,wysłalismy przerażajaca paczkę tłumaczce"(a wiec równoczesnie nas obsmarowywano-na szczescie przebywalismy na 2 końcu Polski i fizycznie nie moglismy jej stad wysłać-wiec wpadła w końcu). zanim udowodnimy, kto i dlaczego nas straszył, minie kolejne kilka lat, blondyna bedzie juz trefnie tłumaczyć gdzie indziej i zapewne pod innym nazwiskiem, dres-zmieni nazwe firmy... a do nas docierac będa długo echa rynsztokowych pomówień(wyglada na to, ze dres miał na tyle ograniczoną wyobraźnię, że próbował nam przykleić fragmenty swojego zyciorysu). prokuratura niechetnie sciga goscia, który firmę miał zarejestrowaną na adres...kościoła :)))
    • Gość: Lisi Też miałem spotkanie z podobnymi ludźmi... IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.03.11, 00:19
      Kilka lat temu wyszedłem przed dom na spacer z psem - było po 22. Spotkałem znajomą, rozmawialiśmy. Nagle zobaczyliśmy grupę idących chłopaków - było ich może z 10. Mieli po kilkanaście lat ale najstarszy z nich był kilka lat starszy ode mnie. Podszedł do mnie i powiedział, żebym dał mu pieniądze. Powiedziałem, że nie mam (bo nie miałem). On na to, żebym pożyczył od koleżanki - ona też nie miała...

      Czuć było od niego alkohol. Złapał mnie za kurtkę, przycisnął do muru i spytał się czy chcę dostać w nosy czy w zęby. Powiedziałem, że w nos... Wziął solidny zamach i uderzył mnie z całej siły pięścią w twarz. Na chwilę mnie zamroczyło, wziął kolejny zamach i znów walnął z całej siły. Osunąłem się na ziemię i udawałem, że straciłem przytomność mając nadzieję, że mnie zostawi. On złapał mnie za włosy i podniósł do góry więc trudno było udawać nieprzytomnego... Gość wziął znów zamach i trzeci raz mnie uderzył z pięści.

      Na koniec powiedział "sorry" i zaczął mnie otrzepywać z ziemi tak jakby odezwała się w nim jakaś odrobina człowieczeństwa (?). Ja z zakrwawioną twarzą udałem się do domu zostawiając za sobą ścieżkę z kropel krwi. Matka jak mnie zobaczyła to była w szoku (ojca niestety nie było we Wrocławiu). Wybiegła z domu - zobaczyła tych gości - popyskowali coś do niej.

      Wylądowałem w szpitalu ze złamaną kością jarzmową oraz nosem. Ojciec jak wrócił do Wrocławia to wszczął dochodzenie. Sprawcą mojego pobicia był kuzyn kolegi z podstawówki (sąsiad) - akurat szedł do niego... Mieliśmy imię, nazwisko i adres zamieszkania tego gościa. Przekazaliśmy dane policji - gość nie stawiał się trzy razy na wezwania do prokuratury w kamienicy na rogu Jastrzębiej i Powstańców Śląskich. Aż w końcu przyszło pismo, że umorzono dochodzenie z powodu nie znalezienia sprawcy!

      Ojciec z wujkiem udali się do niego z wizytą wcześniej pytając się mnie o jego rysopis. Otworzyła babka, poprosili Marcina, Marcin podszedł do drzwi - wyciągnęli go za fraki na korytarz - wujek trzymał gościa a ojciec załadował mu w twarz trzy razy z pięści aż ten poleciał na ziemię. I tak sprawa została załatwiona...
    • Gość: Boromir Re: Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.11, 08:44
      A lewuski dalej będą przeciwko karze śmierci. Lepiej utrzymywać zwyroli, tuczyć ich, uczyć nowych technik (więzienna wymiana doświadczeń), ćwiczyć i puszczać wolno. To przecież biedne ofiary sytemu, oni nie chcieli, to społeczeństwo ich zmusiło.
      A) Przywrócić prawo posiadania broni, niech przestępcy się boją, a nie potencjalne ofiary
      B) Przywrócić karę śmierci
    • Gość: eh... Re: Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.03.11, 09:12
      wrocław - europejska stolica kultury, w której dyrektor teatru zostaje pobity w centrum miasta. wrocław jest jaki jest, trochę fajny, trochę bardziej syfiasty, ale dotychczas przynajmniej nie zaznał kompromitacji ubiegając się o tytuł stolicy kultury. niby z jakiej pobudki to miasto wzięło udział w tym plebiscycie? jakie ma atuty? rynek to jednak za mało, by konkurować z miastami europy, w najbliższym otoczeniu centrum stoją już niemalże slumsy (pereca, traugutta), o tradycyjny polski wpierdyl niespecjalnie się trzeba prosić, pod nogami turlają się ekskrementy psie i cżłowiecze, do spółki z parkowanymi byle gdzie i byle jak samochodami, utrudniają poruszanie się po chodnikach. pretendowanie do tego tytułu z takim syfem to słownikowa definicja kompromitacji
      • Gość: lux Re: Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego IP: 80.50.54.* 06.03.11, 22:21
        Już niewiadomo kto musi być pobity czy zabity aby władze poważnie zajęły się problemem bezprawia w Polsce. Jak to jest że bandyci chodzą na wolności bo brakuje miejsc w więzieniach, dlaczego rząd np. nie wynajmie do Rosji kilku kolonii karnych wraz z nadzorem. Czy to lobby firm ochroniarskich jest tak silne, ze władze utrzymują ludzi w stanie zagrozenia aby napedzić im klientów. Dlaczego zbrodniarzy się po prostu nie eliminuje - brak kary smierci dla zbrodniarzy to plucie w twarz ofiarom.
    • piast9 A sprawca zmasakrowania Tadeusza Nestorowicza? 05.03.11, 09:52
      Gazeto, coś wiadomo w tej sprawie? Jak pisały media niedługo po wypadku, powodując u mnie wielkie zdumienie: "Policja wytypowała już podejrzanego. Zarzuty usłyszy jednak najprawdopodobniej dopiero za pół roku. Wtedy trębacz znowu stanie przed komisją lekarską, która oceni jego stan zdrowia. Na jej podstawie prokurator postawi zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem średniego lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu"

      Minęło niemal pół roku. Czy wytypowany sprawca zdążył już sobie wyjechać z Polski na przykład?
      • Gość: babkazwroclawia gdzie jest sprawiedliwosc IP: 74.237.64.* 05.03.11, 17:30
        GW jest GW na warte
        TO jest instrument publicznej manipulacji. Gdzie jest sprawiedliwosc?
        Dlaczego zbrodniaze grzeja najwyzsze stolki?
        Niszcza Polakow?

        Czytamy Gazete ktorej redaktor ma brata Stefana Michnika, a co gazeta GW ma do powiedzenia o tym zbrodniazu wobec Polakow?:

        " Stefan Michinik: First Lieutenant Stefan Michnik born 28 September 1929 in Drohobycz (Drohobych, now Ukraine) was a Stalinist judge in postwar Poland, implicated in the arrest, internment and execution of Polish anti-Nazi resistance fighters including Major Jerzy Lewandowski, Major Zefiryn Machalla, Colonel Maksymilian Chojecki and others. Michnik left Poland for Sweden during the 1968 Polish political crisis. He lives as a retired librarian in a small town of Storvreta near Uppsala. Stefan Michnik is a half-brother of Adam Michnik.[1][2][3]

        Since August 2007 the Polish Institute of National Remembrance deliberated on motion for a request of his extradition.[4] On 25 February 2010 Military Garrison Court in Warsaw at the request of the investigation division of the IPN issued an official arrest warrant for Stefan Michnik.[5] In October 2010 Polish prosecutors issued a European Arrest Warrant (EAW) on the same basis.[6] On 18 November 2010 the court in Uppsala refused to extradite Stefan Michnik back to Poland explaining that his criminal acts (see communist crime) committed in Poland fall under the statute of limitations in Sweden.

        • Gość: z Re: gdzie jest sprawiedliwosc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.11, 11:42
          Jak widzę homo sovieticus tkwi w tobie w najlepsze. Co ma Adam Michnik do sprawek swego brata Stefana? Chciałoby się karać hurtem, jak to za komuny bywało? Czyli cała rodzina pod mur (wersja czekistowska), do łagrów (wersja stalinowska) lub też "wyklęta" ze społeczeństwa (wersja a'la PRL). I pewnie w niedzielę do kościółka też chodzisz, prawda? ;)
          • pingwiniarz Re: gdzie jest sprawiedliwosc 06.03.11, 21:58
            > Jak widzę homo sovieticus tkwi w tobie w najlepsze. Co ma Adam Michnik do spraw
            > ek swego brata Stefana? Chciałoby się karać hurtem, jak to za komuny bywało? Cz
            > yli cała rodzina pod mur (wersja czekistowska), do łagrów (wersja stalinowska)
            > lub też "wyklęta" ze społeczeństwa (wersja a'la PRL). I pewnie w niedzielę do
            > kościółka też chodzisz, prawda? ;)


            Ano może nie miałby Adam nic do spraw swojego brata, gdyby nie to że broni go i usprawiedliwia. Gdyby się choć nie oddzywał....
    • th43dk Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego m... 05.03.11, 10:20
      Niestety z bezpieczeństwem w naszym mieście, w tym również w miejscach "eksponowanych" takich jak Rynek nie jest najlepiej. W ciągu ostatnich 3 lat kilku moich znajomych miało przykre "wypadki", w tym jeden z nich równie dramatyczny jak Pan Konrad- do dziś ma problemy z wymową, często zapomina. To podobno efekt niedotlenienia mózgu. A chłopak ma zaledwie 30 lat, prowadził własną firmę.
      Osobiście mam poglądy liberalne, jednak wyjątkiem jest kwestia bezpieczeństwa. Dlatego uważam, że tylko polityka zero tolerancji dla wszelkich wykroczeń zagrażających bezpieczeństwu może przynieść skutek. W NY za czasów Giullianiego w ten sposób przywrócono mieszkańcom poczucie realnego bezpieczeństwa.
    • dimar7 Gaz. wyb. wrocław to hipokryci! ! ! 05.03.11, 10:24
      Kiedy pisałem listy alarmujące o agresji w mieście, żaden redaktor nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. A teraz udają wielkie zainteresowanie i przejęcie poczuciem bezpieczeństwa u mieszkańców Wrocławia. Sprawa pana Konrada, wspaniałego aktora, jest b. przykra, ale jest ich więcej, tysiące - oddział Wyborczej we Wrocławiu powinien mówić o tym jak najwięcej, a jednak milczy, chyba że sprawa jest głośna. BOJKOTUJĘ TYCH HIPOKRYTÓW,NIE KUPUJĘ JUŻ GW, STAWIAM NA MEDIA SPOŁECZNE, a nie komercję obrzydliwie naśladującą je. A Wrocław jest niebezpieczny, jak każde miasto, nie ma się co łudzić.
    • Gość: młody_tajny "Chodziłem sobie koło Galerii Dominikańskiej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.11, 11:53
      Warto się też zastanowić nad tym miejscem, okolicą, przystankami. Piszę zawczasu.
      Wieczorami, lepiej nie wychodzić z zakupami, choćby z media markt i "afiszować" się z reklamówką tego sklepu. Są typy, które namierzają takie osoby na przystankach. Sądzą, że wieziesz coś wartościowego. "Obczajają", badają "typa". Potrafią jechać za nimi aż do pętli i czekać, aż nadarzy się okazja do zaatakowania i wyrwania torby. Dwóch takich typów, których twarz zapamiętałem, czaili się na mnie na przystanku, jechali przez długi czas. Kiedy ja wybrałem pierwszy wagon, oni drugi. Kiedy jednak wszedłem, oni nagle zmienili wagon na mój, stanęli na schodach i "lukali" na mnie, chowając gęby w kapturach dresu. Zachowałem jednak zimną krew. Wręcz...usiadłem naprzeciw nich i nawiązałem kontakt wzrokowy. Paradoksalnie, trochę to zabawne, ale odniosłem wrażenie, że poczuli się mniej pewni. Patrzyłem im w oczy, a oni jak wystraszone strusie. Postanowiłem zgrywać takiego samego "cwaniaczka" jak oni.
      Nie, nie mam manii prześladowczej ani paranoji. Jestem jak najzupełniej zdrowy :)
    • czyt2 Pobity Konrad Imiela: Nie chcę się bać mojego m... 05.03.11, 13:32
      Panie Konradzie, ja Panu powiem jest dobra kara dla tych ludzi. Na szczęście nikogo nie zamordowali bo wówczas dla mnie powinno dostać karę śmierci ! W tym jednak przypadku interesuje mnie wyizolowanie ich ze społeczeństwa. Wierzę, że matka jednego z tych bezmózgów cierpi... to oczywiste bo jest matką. Nie zmienia to jednak faktu, że jej syn z kolegami rujnuje ludziom wokoło życie. Zrujnuje jeszcze niejedno tak jak Pana. Ja też jestem, że tak to nazwę człowiekiem dobrej woli ale jestem też realistą. Piękne to co Pan mówi o dobrej energii itd. Problem jest tylko jeden. By ją zrozumieć Panie Konradzie i Pana intencje trzeba mieć w sobie choć minimalny system wartości i minimalny poziom intelektu. Tutaj ma Pan do czynienia z dziczą, ze ździczeniem. Może im Pan starć się coś wpajać i tłumaczyć ale oni przytakną nie rozumiejąc niczego lub nawet nie chcąc zrozumieć.
      Dlaczego Pan w młodości nic takiego nikomu nie zrobił? Dlaczego ja nigdy nikomu niczego takiego nie zrobiłem... dlaczego z mojego grona znajomych nikt nikomu czegoś takiego nie zrobił...? Proszę się nad tym zastanowić.... My mamy mózgi, których analizują jeszcze inne procesy poza JEŚĆ, PIĆ, S..Ć... oni nie.... Mam nadzieję, że dostaną maksymalny wymiar kary jaką przewiduje nasze łagodne prawo ! Przede wszystkim za to, że odebrano Panu godność jako człowiekowi, głowie rodziny, opiekunowi i strażnikowi bezpieczeństwa rodziny...
      Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego powrotu do pełni zdrowia.
    • koma110 Nie wpadac w przesade ze strachem ! 05.03.11, 16:51
      Sprawa p. Imieli jest oczywiscie bardzo przykra i bardzo mu wspolczuje. Bandziory mam nadzieje poniosa zasluzona kare - wazne jest tez, ze zostali pojmani.
      Ale ta incydentalna sprawa nie powinna jednak byc powodem wpadania przez nas w psychoze strachu, unikanie kontaktow z ludzmi, itp. Raz, ze rozzuchwaliloby to jedynie element przestepczy, dwa, ze statystycznie rzecz biorac Wroclaw nie nalezy do tak bardzo niebezpiecznych miast jak sie nam wydaje. Oczywiscie pobitego przez chuligana we Wroclawiu malo bedzie ta statystyka interesowac, to zrozumiale, ale jednak globalnie nie mozna tego nie widziec a przede wszystkim nie wpadac w psychoze totalnego zagrozenia. Kazde duze miasto i w Polsce i w swiecie jest na swoj sposob niebezpieczne, Wroclaw nie jest tu jakims niechlubnym wyjatkiem. Oczywiscie dobrze jest moc liczyc na czujna policje, ale przede wszystkim dbac o swoje bezpieczenstwo samemu - unikac poznych powrotow do domu a jesli sie zdarzaja to wziac taksowke (zwlaszcza jesli bylibysmy "pod wplywem") lub nadlozyc troche drogi idac wiekszymi, lepiej oswietlonymi ulicami, krotko mowiac - zachowac normalny zdrowy rozsadek. I jest duza szansa na unikniecie tego rodzaju "przygod". Niestety nierzadko sami sobie pomagamy czasami we wpadaniu w tarapaty, a pozniej pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie! Nigdzie w swiecie nie udalo sie calkowicie wyeliminowac elementu przestepczego z duzych miast, wiec czemu nagle mogloby to miec miejsce we Wroclawiu? Dobrze oczywiscie byloby, ale to utopia niestety.
      • wredna2 Re: Nie wpadac w przesade ze strachem ! 05.03.11, 20:07
        Myślę, że ten strach jest racjonalny i coraz bardziej uzasadniony. A przyczyny agresywnych zachowań są nieraz zadziwiające!

        Otóż jechałam wczoraj tramwajem ul. Grabiszyńską, gdy pod stadionem Sląska, gdzie miał się chyba odbyć mecz, wsiadło kilku młodzieńców, krzycząc , przeklinając i robiąc ogólną "zawieruchę" .
        Okazało się, że z jakichś powodów nie zostali wpuszczeni na mecz, mimo, że ,jak krzyczeli, i mieli bilety! Byli bardzo rozwścieczeni i " w odwecie" straszyli zajeb...iem kogokolwiek i rozjeb...iem czegokolwiek...
        Byli z Oleśnicy i pewno zanim wrócili do domu odreagowali swoją złość/ uzasadnioną czy nie/ w naszym mieście , zamieniając ją w agresję... mam nadzieję, że rozbijając TYLKO przystanki a nie głowy przypadkowych ludzi!

        A reakcje ludzi, głównie mężczyzn, których było w tramwaju sporo, ZEROWA!
        Ja spróbowałam się odezwać / już tak mam!/ ale spasowałam ...ze strachu oczywiście!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka