Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obcasów"

17.03.11, 21:36
Lipne spotkanie.. niedawno wróciłam, nuda niesamowita..pani Drotkiewicz pitoliła od rzeczy, a zamiast pogadać o przyczynach rozwodów itd., ględzili tylko na temat "pojęcia" singla- czym się różni od staropanieństwa...ech, co za nuda...!
    • Gość: babkazwroclawia Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc IP: *.sip.mia.bellsouth.net 17.03.11, 23:53
      Szkoda ze nie bede na tej tak ciekawej dyskusji :) prowadzeonej przez takie anthopologiczne autorytety, ;) ale wydaje mi sie ze nie to single zastapia POLSKIE RODZINY ktore dotychczas byly kolebka wychowania w Polkisch tradycjach i wartosciach, przeciwnie te POLSKIE RODZINY beda roztrzaskane disintegracja Polskiej tradycji, dyskredytowaniu Polskiego kosciola i wartosci, i falami emigracji ekonomicznie sfrustrowanych ludzi. POLSKIE RODZINY beda zastapione nie przez singli ale zrobi sie jeden wielki kibbutz ;) i wszystkie dzieci POLSKIE przestana czytac Tuwina i beda graly nowy hymn Europy na skrzypkach:
      www.youtube.com/watch?v=m6RuURE9Y44
      • Gość: bezsens Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.03.11, 01:31
        już nie spominając, że ta dyskusja była bardzo 'panelowa' zamiast treściwa ja osobiście sądzę, że młodzi ludzie dość już mają przede wszystkim pokładanych w nich nadziei. Bo to od razu wiąże się z pewnym zobowiązaniem, pewnym roszczeniowym podejściem 'starych' do 'młodych'. Bo przecież każdy stary chce widzieć wnuka, aby wiedzieć, że jego potomek poradził sobie w życiu.

        Co do singli - sam mogę o sobie powiedzieć, że obecnie singlem nie jestem, ale byłem. Wiem jak to wygląda i jakie niesie za sobą zalety i wady. Przede wszystkim jako singiel jest się 'niezależnym' czy to finansowo czy też emocjonalnie. Nikt singlowi nie każe znosić 'fochów' dziewczyny, nikt też za bardzo nie zastanawia się czemu singiel istnieje 'na rynku' czyli ma na to pieniądze. Jest sam/sama to go stać.

        Niepokoi mnie zjawisko staropanieństwa szumnie przemienianego na singielstwo. Bo o ile facet zrobi dziecko niemal w każdym wieku, tyle kobieta ma pewien rytm, zegar, który tyka i niedługo będzie zbyt późno. A dzieci w moim skromnym odczuciu są niezbędnym elementem życia, czymś bardzo satysfakcjonującym. Tak narpawdę nikt nie wie, jak to będzie, gdy społeczeństwo będzie się starzało i podzieli na tych, którzy dzieci posiadają i na tych, którzy dzieci nie mają. Ja nie mówię nic o religi czy o wyznaniu, nie kategoryzuję czy to mają być dzieci biologiczne czy adoptowane. Sam fakt posiadania dziecka w rodzinie jest czymś zaskakująco cementującym życie.

        Druga sprawa to wręcz nierealne wymagania kobiet wobec dzisiejszych mężczyzn. Trzecia to poszukiwania idealnej kandydatki na żonę zakończone fiaskiem. Nauczyliśmy się w ostatnich 20 latach podejścia 'płacę i wymagam' czyli tego, że jest dostępny dowolny towar na rynku i każdy znajdzie coś dla siebie. Istnieją mody i stereotypy. Nie tak dawno był boom na homoseksualizm, teraz przyszła moda na 'single' a tak naprawdę chodzi o jedno - bardzo trudno jest młodym ludziom przekroczyć pewną granicę - podjąć się odpowiedzialności za inne życie.

        Czasami jest to wybór losowy (brak partnera/partnerki na horyzoncie ze względu na miejsce zamieszkania), częściej wypadek przy wychowaniu (nikt nie chce całe życie poświęcać się dla drugiej osoby, trudnego charakteru itd), a już całkiem powszechne jest zjawisko rezygnacji z rodziny pod względem ekonomicznym. Spójrzmy prawdzie w oczy - nie opłaca się mieć dzieci, bo prawie nikogo na to nie stać. Wychowanie czy raczej odchowanie dziecka do wieku produkcyjnego (dziecko samo rozpoczyna pracę i jest w stanie samodzielnie się utrzymać) to koszt rzędu 300-400 pensji. A do tego czasu pensji dostajemy około 200 na członka rodziny. Jesli więc jedna osoba nie zarabia zdecydowanie więcej niż wynosi średnia krajowa to wychowanie dziecka staje się wręcz niemożliwe, nie mówiąc już o innych aspektach życia.

        Rozumiem, że związek to bardzo duże zobowiązanie, często również krok, którego boimy się podjąć. Zdecydowanie natomiast z tej grupy należy wyłączyć prawdziwych singli, którzy nie boją się związku, mają taką możliwość a ich świadomy wybór powoduje iż pozostają wolni.

        Z tej przykrej bardziej dla kobiet niż dla mężczyzn sytuacji jest proste wyjście (trudne ekonomicznie i gospodarczo) wystarczy dawać takie warunki do wychowania dziecka, że to się będzie zwyczajnie opłacać. Tak jak w poprzednich dekadach opłacało się mieć więcej dzieci bo bylo to więcej rąk do pracy w polu (i łatwiej wykarmić 7, kolejne dziecko w rodzinie niż jedno jedyne), tak obecnie promowanie związków i sytuacji partnerskich również wymaga pewnej 'opłacalności' gospodarczej. Niestety w naszym kraju socjal rodzinny leży (te projekty realizowane przez rząd to jakiś dowcip), leżą też ulgi podatkowe rodzinne. Nie ma konkretnych wytycznych dotyczących matek z dziećmi (dużo łatwiejszy powrót do pracy bo pracodawca uzyskuje ulgi). Słowem - leżymy na tym polu. Skoro więc utrzymanie rodziny jest drogie, posiadanie dziecka jest nieopłacalne to wcale się nie dziwię, że bardzo dużo młodych ludzi decyduje się świadomie na życie 'bez zobowiązań'. W momencie, gdy będzie poprawiony socjal można będzie zacząć prawdziwą dyskusję - jak to jest, że pomimo możliwości założenia rodziny istnieją single. Wtedy takie dysputy przyniosą konsensus, zgłębią psychiczny aspekt zjawiska i wyciągną odpowiednie wnioski. W chwili obecnej przyczyny 'singielstwa' są nad wyraz widoczne i jasne, więc nie ma za bardzo o czym dyskutować. Młdozi ludzie na szczęście w coraz większym stopniu są odporni na presję otoczenia (asertywni), więc potrafią się przeciwstawić żądaniom rodziców o wnuka czy o ślub. Taką mentalność trudno będzie zmienić i niestety tak jak stracone było pokolenie lat 20, tak samo stracone będzie pokolenie wyżu demograficznego (bardzo niski stopień dzietności) gdyż wprowadzenie jakichkolwiek zmian zajmie nam zbyt wiele czasu.

        Emigracja również robi swoje - młodzi, bardzo atrakcyjni i świetnie wyedukowani ludzie opuszczają swoje miejsce zamieszkania gdyż nie mają jak żyć. A w obcym środowisku niezmiernie trudno najpierw się zaaklimatyzować a potem stworzyć sensowny związek. Emigranci też mają pod górkę pomimo ominięcia barier 'krajowych' w zakłądaniu rodziny.

        Coraz częściej natomiast zauważam model, że oboje emigrantów zakłada rodzinę na zachodzie i są z takiego życia bardzo zadowoleni (ani myślą wracać).
        • zetkaf Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc 18.03.11, 06:14
          > Niepokoi mnie zjawisko staropanieństwa szumnie przemienianego na singielstwo.
          No coz, usunieto z nazwy te durne "nadzieje", o ktorych piszesz powyzej. Glownie to, choc dodano tez czynnik swiadomego wyboru, staropanienstwo to chyba jednak byla "porazka zyciowa".

          > o o ile facet zrobi dziecko niemal w każdym wieku, tyle kobieta ma pewien rytm,
          > zegar, który tyka i niedługo będzie zbyt późno.
          Oj, faceci tez maja pewien zegar, jakosc plemnikow sie zdaje obniza, i problemy z potencja dochodza...

          > A dzieci w moim skromnym odczu
          > ciu są niezbędnym elementem życia, czymś bardzo satysfakcjonującym.
          Widzac reakcje wielu rodzicow, to mam wrazenie, ze to jednak kara za rozpuste albo niechciany obowiazek. Pochwalic, ze ty tak traktujesz dzieci, szkoda, ze nie wszyscy...

          > ę nikt nie wie, jak to będzie, gdy społeczeństwo będzie się starzało i podzieli
          > na tych, którzy dzieci posiadają i na tych, którzy dzieci nie mają.
          Wlasnie dlatego nalezy rozmawiac, a nie od razu: moja racja jest najmojszejsza...

          > czne czy adoptowane. Sam fakt posiadania dziecka w rodzinie jest czymś zaskakuj
          > ąco cementującym życie.
          A co z dzieciatymi singlami?
          Co z rodzinami bezdzietnymi? Sorry, ale mieszanie pojec "dzietnosci" i singielstwa raczej nie swiadczy o poziomie dyskusji... ot, takie naginanie wygodnych teorii do rzeczywistosci.

          > Druga sprawa to wręcz nierealne wymagania kobiet wobec dzisiejszych mężczyzn.
          A moze beznadziejnosc mezczyzn? ;)

          > Z tej przykrej bardziej dla kobiet niż dla mężczyzn sytuacji
          a czemu jesto to bardziej przykre dla kobiet?

          > '. W momencie, gdy będzie poprawiony socjal można będzie zacząć prawdziwą dysku
          > sję - jak to jest, że pomimo możliwości założenia rodziny istnieją single.
          A co to, singiel nie moze zwiazac sie z kims i nie miec dzieci? Wbrew powtarzanym stereotypom, to nie singiel jest najbardziej oplacalnym ekonomicznie typem zycia. Sam osobiscie znam osobe, dla ktorej bycie z kims jest koniecznoscia ekonomiczna. No, lekkie uproszczenie, ale mniej wiecej tak to wyglada. Jej wyborem bylo jedynie to, kim bedzie ta druga osoba...

          > gną odpowiednie wnioski. W chwili obecnej przyczyny 'singielstwa' są nad wyraz
          > widoczne i jasne, więc nie ma za bardzo o czym dyskutować.
          Bo tylko biedni sa singlami?

          > zęście w coraz większym stopniu są odporni na presję otoczenia (asertywni), wię
          > c potrafią się przeciwstawić żądaniom rodziców o wnuka czy o ślub. Taką mentaln
          > ość trudno będzie zmienić
          a po co zmieniac? Czy dzieci sa niewolnikami rodzicow?

          > Emigracja również robi swoje - młodzi, bardzo atrakcyjni i świetnie wyedukowani
          > ludzie opuszczają swoje miejsce zamieszkania gdyż nie mają jak żyć.
          I co, za granica ozenic sie nie mozna?

          > A w obcym środowisku niezmiernie trudno najpierw się zaaklimatyzować
          no wlasnie, tu lezy problem - ze czesto zwiazki powstaja na etapie edukacji, a potem... zycie "spoleczne" znaczaco sie ogranicza. Dlatego w malych miastach single maja trudniej - srednia wieku malzenskiego jest duzo nizsza, masz 25 lat, i praktycznie zadnego wyboru ...

          > Emigranci też mają pod górkę pomimo ominięcia barier 'krajowych'
          > w zakłądaniu rodziny.
          ROTFL...
          • Gość: bezsens Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.03.11, 21:24
            Po pierwsze - naucz się cytować, bo ci jakieś zgubione literki wchodzą ;P

            >staropanienstwo to chyba jednak byla "porazka zyciowa".
            Czyli co? Mam traktować kobietę niezamężną, bezdzietną ZUPEŁNIE INACZEJ bo deklaruje, że jest singielką? Moim zdaniem - nieważne, jak się to nazywa, ważne jakie są efekty - zmiana nazwy danego zjawiska niewiele zmienia.

            > Oj, faceci tez maja pewien zegar, jakosc plemnikow sie zdaje obniza, i problemy
            > z potencja dochodza...

            PEwnie, pewnie. Tylko jak trzeba będzie pobrać od 80-latka plemniki za pomocą igły bezpośrednio z najądrzy, bo będzie go stać na dziecko - to da się zrobić. Natomiast pobranie komórki jajowej od 80-letniej kobiety mija się z celem (w chwili obecnej rozwoju medycyny). Kobiecie komórki jajowe degenerują po menopauzie podczas gdy mężczyzna produkuje plemniki do końca swoich dni - fakt - jest ich mniej i są te problemy z potencją i wydolnością układu krążeniowego, o których wspominasz. Mi chodzi tylko o to, że kobietom ten wiek 'szybko' mija, a mężczyzna spokojnie jest sprawny seksualnie długo po 50-60 roku życia (może nie z autopsji, ale z bardzo dobrej obserwacji to wiem ;))

            > Widzac reakcje wielu rodzicow, to mam wrazenie, ze to jednak kara za rozpuste
            > albo niechciany obowiazek. Pochwalic, ze ty tak traktujesz dzieci, szkoda, ze
            > nie wszyscy...

            Co się dziwisz - on bez pracy, ona bez wykształcenia i wpadli w głupi sposób na wiejskiej dyskotece. Nie mają gdzie żyć i za co życ, nie mówiąc już o zapewnieniu dziecku jakiegoś poziomu społecznego. Nic dziwnego, że są niechętni temu dziecku upatrując w nim jedynie 'całego zła' tego świata. Aby zostać rodzicem nie trzeba mieć wysokiego IQ (a wręcz przeciwnie) - a to bezpośrednio przekłada się na 'jakość' wychowania dziecka.

            > > na tych, którzy dzieci posiadają i na tych, którzy dzieci nie mają.
            > Wlasnie dlatego nalezy rozmawiac, a nie od razu: moja racja jest najmojszejsza.

            Ależ - ja chcę rozmawiać. Na pewno mam jakieś argumenty w ręku, więc to nie jest jałowa dyskusja o wyższości niebieskiego nad zielonym. Podałem swój punkt widzenia i czekam na odzew ;)

            > A co z dzieciatymi singlami?
            > Co z rodzinami bezdzietnymi? Sorry, ale mieszanie pojec "dzietnosci" i singielstwa
            > raczej nie swiadczy o poziomie dyskusji... ot, takie naginanie wygodnych
            > teorii do rzeczywistosci.

            Dzieciaci single czyli raczej mężczyźni jak mniemam (samotne matki a nie 'samodzielne' raczej wolą wychowywać dziecko wspólnie o ile ojciec nie jest 'patologiczny', nawet po rozwodzie 'podsyłają' dziecko do opieki kilka dni w tygodniu). Pojęcie singielstwa i dzietności dla mnie bardzo się wiąże - jedno wynika bezpośrednio z drugiego. Bo nie 'zrobisz' dziecka w pojedynkę. Możesz je adoptować (prawie zerowe szanse na adopcję), możesz je sobie nawet 'kupić' z tajlandii - to mnie nie obchodzi. Istotą jest stwierdzenie, że większość singli dzieci nie posiada, nie chce posiadać i nie będzie posiadać.

            Co do par bezdzietnych - one mogą spokojnie 'adoptować' dziecko (tutaj praktycznie 100% szansa na uzyskanie prawa do opieki nad dzieckiem), to wręcz 'wymarzony' scenariusz zarówno dla rodziców jak i dla sieroty. Szczególnie, gdy dziecko jest bardzo małe. Mogą się pojawić pewne 'niesnaski' spowodowane konfliktami na tle 'rodzinnym', trudna rozmowa o adpocji, ale w gruncie rzeczy chodzi mi o to, że single po prostu wybierają taki styl życia gdyż nie chcą rodziny i wszystkiego co z tym związane (w tym właśnie dzieci).

            >> A moze beznadziejnosc mezczyzn? ;)
            no może i tak, w końcu brać całego wieprza do domu dla tych 15 centymetrów kiełbaski... ;)

            > a czemu jesto to bardziej przykre dla kobiet?
            W moim odczuciu dlatego, że kobieta ma zasadniczo biologicznie tylko jedną rolę do wypełnienia - rolę matki. Mężczyzna biologicznie może być wojownikiem, niewolnikiem, pracownikiem, ojcem - ma więcej ścieżek do wyboru i rezygnacja z ojcostwa nie jest 'jedynym słusznym' wykładnikiem sukcesu życiowego. Oczywiście i naturalnie to się zmienia, jednak biologia jest nieubłagana - kobiety bezdzietne np. umierają młodziej (podobnie jak niezamężne) - ich średnia długość życia jest mniej więcej taka sama, jak mężczyzn. To taki bardzo prosty i przyznam szczerze prostacki argument. Tak to rozumiem, że właśnie dlatego kobiety mają 'pod górkę', szczególnie piękne, bogate, wpływowe - słowem - atrakcyjne.

            > A co to, singiel nie moze zwiazac sie z kims i nie miec dzieci? Wbrew powtarzan
            > ym stereotypom, to nie singiel jest najbardziej oplacalnym ekonomicznie typem
            > zycia. Sam osobiscie znam osobe, dla ktorej bycie z kims jest koniecznoscia
            > ekonomiczna. No, lekkie uproszczenie, ale mniej wiecej tak to wyglada. Jej wyborem
            > bylo jedynie to, kim bedzie ta druga osoba...

            Chodzi zapewne o zdolność kredytową czy o ogólne 'przetrwanie' - pełna zgoda - taniej wychodzi żyć we dwoje. Natomiast utrzymanie rodziny to wydatek dużo większy niż utrzymywanie się samemu - dziecko w Polsce kosztuje niemałe pieniądze - powtarzam swój argument - dlatego bardziej się 'opłaca' być singlem niż łożyć na dziecko, dom, rodzinę. Zależność finansowa wynikająca z uwarunkowań gospodarczych nie jest chwilowa. Większość samotnych ludzi mieszka z rodzicami, dopiero niedawno zaobserwowano trend 'singielstwa' - niezależnych finansowo ludzi, którzy świadomie wybierają życie w samotności. Dlaczego się tak dzieje - to jest kluczową kwestią. Przecież 'nie powinni' tak się zachowywać. Nasza kultura wyraźnie kierunkuje młodych ludzi do tworzenia związków (wielka feta z okazji ślubu, impreza z okazji chrzcin itd itp - gdyby tak nie było od 'zawsze' to takie imprezy byłyby czymś ekstrawaganckim a nie 'zwyczajowym').

            > Bo tylko biedni sa singlami?
            Zauważ, że kobiety dużo łaskawszym okiem patrzą na bogatych - może są singlami nie z wyboru lecz z 'nadmiaru' bogatszej konkurencji? Singiel mnie osobiście kojarzy się bardzo negatywnie, lecz na pewno w tej grupie nie widzę 'biednych' - raczej właśnie ludzi niezależnych finansowo - gwiazdy telewizji czy kina, polityków, lekarzy... to nie są biedni ludzie. Ci biedni 'widząc furtkę' w usprawiedliwianiu swojej nieporadności zarobkowej dołączają do tej grupy - stąd duży rozrzut - bardzo bogaci i bardzo biedni. Prawie brakuje tutaj klasy średniej.

            > a po co zmieniac? Czy dzieci sa niewolnikami rodzicow?
            Widocznie nigdy nie byłeś na wsi czy w małym mieście - bardzo wiele oczekiwań rodziców dotyczy dzieci - zarówno pod kątem posiadania wnuków jak i gwarancji 'opieki' na stare lata. To nie jest sensu stricto obowiązek, lecz jest to tak rygorystycznie przestrzegany zwyczaj, że wręcz można mówić o pewnego stopnia niewolnictwie. Tak mi się wydaje.
            , gdyż tak do sprawy podchodzi spora część rodziców moich znajomych.

            > I co, za granica ozenic sie nie mozna?
            Można, jak najbardziej, tylko jakoś takich małżeństw 'nie widać'. Bardzo wielu moich znajomych siedzi za granicą od kilku lat i głównie pytam kolegów o ich 'dziewczyny' - mówią, że radzą sobie z tym problemem po prostu - dyskoteka i panienka na jedną noc, jak mocniej przyciśnie to stać ich na prostytutkę. O prawdziwych związkach za granicą trudno mówić w szerszym sensie - takich tam po prostu nie ma (wcale nie zakładam, że takich nie będzie).

            > no wlasnie, tu lezy problem - ze czesto zwiazki powstaja na etapie edukacji, a
            > potem... zycie "spoleczne" znaczaco sie ogranicza. Dlatego w malych miastach
            > single maja trudniej - srednia wieku malzenskiego jest duzo nizsza, masz 25 lat,
            > i praktycznie zadnego wyboru ..

            Czyżby? Sam pochodzę z małej miejscowości, to prawda, że większość dziewczyn już 'pcha wózek' i jest zamężna, ale np. mężczyźni jeszcze nie. Moim zdaniem bardzo zmieniają się zwyczaje - teraz nawet na wioskach panuje przekonanie, że lepiej ze ślubem poczekać, aż będzie nas na to stać. I ludzie czekają. Trudno taki stan nazwać singielstwem, ale też trudno nazwać związkiem partner
            • zetkaf Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc 19.03.11, 09:57
              > >staropanienstwo to chyba jednak byla "porazka zyciowa".
              > Czyli co? Mam traktować kobietę niezamężną, bezdzietną ZUPEŁNIE INACZEJ bo dekl
              > aruje, że jest singielką?
              Nie, przestac jedynie uzywac pejoratywnego okreslenia. To wciaz taka sama osoba, jest tylko pytanie, jak TY O NIEJ MOWISZ, a nie jak ona sie deklaruje....

              >Moim zdaniem - nieważne, jak się to nazywa, ważne jak
              > ie są efekty
              jakie sa efekty - i jaki odbior spoleczenstwa.

              > PEwnie, pewnie. Tylko jak trzeba będzie pobrać od 80-latka plemniki za pomocą i
              > gły bezpośrednio z najądrzy, bo będzie go stać na dziecko - to da się zrobić.
              Tak, tylko to raczej rozwazania teoretyczne, obawiam sie, ze nie stac na to bedzie wiekszosci ludzi ...

              > Co się dziwisz - on bez pracy, ona bez wykształcenia i wpadli w głupi sposób na
              > wiejskiej dyskotece.
              No i co, lepsze to od bycia singlem?

              > Ależ - ja chcę rozmawiać. Na pewno mam jakieś argumenty w ręku
              to wyloz je na stol, a nie trzymaj w reku ;)

              > Dzieciaci single czyli raczej mężczyźni jak mniemam (samotne matki a nie 'samod
              > zielne' raczej wolą wychowywać dziecko wspólnie
              sa jeszcze przypadki, ze np. ojciec odszedl. Ale to wybor KOBIETY, ze nie znalazla sobie kogos innego w miedzyczasie (dziecko ma np. 6 lat).

              > Pojęcie singielstwa i dzietności dla mnie bardzo się wiąże - jedno wynika bezpo
              > średnio z drugiego.
              W ktora strone? Singielstwo nie wyklucza posiadania dziecka, malzenstwo nie narzuca...

              > Bo nie 'zrobisz' dziecka w pojedynkę.
              Mozesz sie poseksic i dalej byc singlem...

              > o mnie nie obchodzi. Istotą jest stwierdzenie, że większość singli dzieci nie p
              > osiada, nie chce posiadać i nie będzie posiadać.
              Jakies badania na ten temat? Czesc singli chce np. wejsc w staly zwiazek, ale jeszcze nie teraz, albo jeszcze szukaja... i z czasem, pewnie tez beda miec dzieci.

              > Co do par bezdzietnych - one mogą spokojnie 'adoptować' dziecko
              Moc cos zrobic a to zrobic to dwie rozne sprawy...

              > > a czemu jesto to bardziej przykre dla kobiet?
              > W moim odczuciu dlatego, że kobieta ma zasadniczo biologicznie tylko jedną rolę
              > do wypełnienia - rolę matki.
              Chyba za bardzo po stereotypach jedziesz.

              > aturalnie to się zmienia, jednak biologia jest nieubłagana - kobiety bezdzietne
              > np. umierają młodziej (podobnie jak niezamężne) - ich średnia długość życia je
              > st mniej więcej taka sama, jak mężczyzn.
              podobno nie bedacy w zwiazkach mezczyzni tez umieraja wczesnij niz zonaci, wiec ci sie srednia chyba nie zgadza ;)

              > Chodzi zapewne o zdolność kredytową czy o ogólne 'przetrwanie' - pełna zgoda -
              > taniej wychodzi żyć we dwoje. Natomiast utrzymanie rodziny
              ale nie kazda rodzina sie dorabia dziecka. Mowisz, ze single nie chca miec dzieci - niektore rodziny tez nie.

              > czych nie jest chwilowa. Większość samotnych ludzi mieszka z rodzicami,
              Moze zamiast uogolniac, trzeba by rozroznic rodzaje singielstwa? "duze dzieci", "mlodzi niezalezni", ci co jeszcze szukaja, ci, co wola beztroskie hulanki...

              > luczową kwestią. Przecież 'nie powinni' tak się zachowywać.
              A czemu nie "powinni"? Tu jest demokracja, nikt ci nic nie narzuca...

              >Nasza kultura wyraźnie kierunkuje młodych ludzi do tworzenia związków
              nasza kultura pochodzi z kultury pederastow, a jednak nie narzucasz takich zwiazkow, wiec jak to? Zmiany? I moze o to chodzi? Zeby nie negowac rzeczywistosci, zeby tez nikomu nie narzucac pogladow, a jedynie obserwowac z boku i analizowac?

              >Singiel mnie osobiście kojarzy się bardzo negatywnie
              bo... jest inny?

              > Prawie brakuje tutaj klasy średniej.
              Czyli typowy przekroj spoleczenstwa ;)

              > > a po co zmieniac? Czy dzieci sa niewolnikami rodzicow?
              > Widocznie nigdy nie byłeś na wsi czy w małym mieście - bardzo wiele oczekiwań r
              > odziców dotyczy dzieci
              no wlasnie chodzi o ta negatywna presje, o tym mowa w ktoryms watku na temat singielstwa ;)


              > orystycznie przestrzegany zwyczaj, że wręcz można mówić o pewnego stopnia niewo
              > lnictwie. Tak mi się wydaje.
              No wlasnie, a niewolnictwo jest uznawane za zle ;)

              > Można, jak najbardziej, tylko jakoś takich małżeństw 'nie widać'.
              Bo... wyjechali ludzie ktorzy mieli troche wiecej cojones? Tacy, ktorzy nie boja sie samodzielnego zycia? A moze jedynie nie slyszales? Czy jak huk spadajacego drzewa nie zostanie przez nikogo zanotowany, to moze powiedziec, ze upadlo bez huku?
      • zetkaf Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc 18.03.11, 06:00
        > hopologiczne autorytety, ;) ale wydaje mi sie ze nie to single zastapia POLSKIE
        > RODZINY ktore dotychczas byly kolebka wychowania w Polkisch tradycjach
        polska tradycja jest tez wandalizm i kibolstwo ;)

        > sciach, przeciwnie te POLSKIE RODZINY beda roztrzaskane disintegracja Polskiej
        > tradycji, dyskredytowaniu Polskiego kosciola i wartosci
        no nie, bo padne... moze dodaj, ze POLSCY ksieza nie zakladaja rodzin, przez to sami daja zly przyklad singlom, co innego bodajze protestanccy ksieza ;)
        ps. bo rozumiem, ze jak ktos nie wierny, to z zalozenia singiel? Dodajmy, ze wyzowi demograficznemu sprzyja rozpusta, ktora nie pasuje do katolickich tradycji ;)

        > i wszystkie dzieci POLSKIE przestana c
        > zytac Tuwina i beda graly nowy hymn Europy na skrzypkach:
        z powodu singli, dzieci przestana czytac Tuwima... no, i co jeszcze? ;)
    • Gość: dwf Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc IP: *.e-wro.net.pl 18.03.11, 05:58
      Jaki singiel? nieudacznik i tyle. Człowiek, który nie potrafi kochać.
      • zetkaf Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc 18.03.11, 06:15
        > Jaki singiel? nieudacznik i tyle. Człowiek, który nie potrafi kochać.
        Bo wiekszy sukces zyciowy osiaga zona, ktora bije maz-pijak?
        • Gość: aga Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc IP: *.e-wro.net.pl 18.03.11, 08:22
          Bo wiekszy sukces zyciowy osiaga zona, ktora bije maz-pijak?
          >

          albo mąż, który za żonę ma pijącą i bredzącą lewacką feministkę?
      • Gość: komuch Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc IP: *.e-wro.net.pl 18.03.11, 09:22
        > Jaki singiel? nieudacznik i tyle. Człowiek, który nie potrafi kochać.

        Sranie w banie. Ja tam bym kochać umiał, ale która dziewczyna mnie zechce, jak mam pryszcze na ryju, i 12 cm penisa :/
    • zetkaf Re: Single zastąpią rodziny? durna teza... 18.03.11, 06:16
      pod jakim wzgledem zastapia? To jakby pytac, czy kosciol zastapi ci sklep spozywczy - inne oczekiwania, inne mozliwosci...
      • Gość: Uczestnik Single - Poziom spotkania IP: *.dynamic.mm.pl 18.03.11, 08:46
        Potwierdzam: był denny.

        Wielce nieskładnie wypowiadały się niektóre uczestniki panelu, i to aktorki czy pisarki (!). Nie potrafiły pełnych zdań klecić. A la Bridget Jones. A publiczność ziewała.

        Faceci ratowali sytuację - cytując dane, badania, nawracając do tematu spotkania, czy wplatając nutę ironii.

        W wypowiedziach wielu mówców ujawniała się też pogarda dla wsi. "Polska D" (w domyśle: "niegodna" pojęcia singla) - taki termin został wręcz użyty.

        Bycie starą panną czy kawalerem jest teraz w modzie, promowanej przez macherów od losu, specjalistów od śpiewu i mas. Nic dziwnego: grupa docelowa singli więcej wydaje pieniędzy na bezmyślną konsumpcję, by się od samotności opędzić.
    • jackpes Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obcasów" 18.03.11, 08:56
      Paranoja i jaja jak arbuzy!Faktycznie Polakom już wali w dekiel i z piękną makaronistyczna fantazją w imię "nowoczesności" tworzą "filozofie" do każdej odchyły,którą już dawno(lata 80-te) "przerobiono" i skompromitowano na zachodzie europy,jeszcze na fali triumfów cosmopolitan i metropolitan.
    • pikpok25 Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc 18.03.11, 09:02
      Ja jestem singlem z wyboru - wybrała innego :)

      • Gość: nowoczesny singiel Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc IP: *.e-wro.net.pl 18.03.11, 11:00
        a ja mam 38 latek, jestem nowoczesnym singielkiem, oczywiście bez dzieci i jestem modny, bo duzo kupuję....
        Kto jest biedakiem (tak do 3000zł netto na miesiąc), albo wydaje duzo na dzieci, nie może być ciekawy i modny, to chyba oczywiste!
    • Gość: as Re: Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obc IP: *.xdsl.centertel.pl 18.03.11, 11:06
      Typowy temat zastępczy, wielkie debaty o niczym, żeby pseudo autorytety miały swoje 5 minut.
      Gazeto! Magistrat powoli niszczy komunikację w mieście - o tym napiszcie, a nie o jakiś singlach czy niesinglach...
    • as_10 Single zastąpią rodziny? Debata "Wysokich Obcasów" 18.03.11, 14:30
      Wyszedłem po godzinie, gdyż miałem wrażenie, że dyskusja wciąż toczy się nad ramami, których nie powinna przekraczać. A szkoda, bo to niesłychanie frapujący temat.
    • Gość: furora obcasy może i wysokie, ale poziom bardzo niziutki IP: *.internetia.net.pl 19.03.11, 08:24
      kto był, mógł się na własne oczy i uszy przekonać
Pełna wersja