Głosujmy na nazwiska, nie numery na listach wyb...

20.03.11, 13:24
Na nazwiska możemy głosować tylko wtedy, gdy będą okręgi jednomandatowe.
    • Gość: x Re: Głosujmy na nazwiska, nie numery na listach w IP: *.wroclaw.mm.pl 20.03.11, 15:00
      Dokladnie.
    • Gość: furora Okręgi jednomandatowe? To nie przejdzie! IP: *.internetia.net.pl 20.03.11, 15:24
      POlitycy nie mogą sobie na to pozwolić. Z czego wtedy będą żyli?
    • Gość: babkazwroclawia Re: Głosujmy na nazwiska, nie numery na listach w IP: *.sip.mia.bellsouth.net 20.03.11, 17:14
      W tej dyskusji warto przez moment zastanowic sie czym wlasciwie jest glosowanie. Wlasciwie dlaczego glosujemy?

      Jest to prawem czlowieka gwarantowanym w demokratycznym systemie. Ale glosowanie na kandydata czy numerek nie jest wszystkich. Glosujemy po to zeby ci kandydaci ktorym powiezamy role decyzji w naszym spolecznym imieniu zapewniali realizacje innych praw czlowieka takich jak dostep do edukacji (ostatnio po zamykaniu tylu szkol masowo w Polsce niestety to prawo czlowieka zostaje nieodwracalane naruszone pod prtekstem braku pieniedzy), dostep do medycy (dostep jest ale czesto za puzno szczegolnie dla osub z rakiem ktorzy musza czekac miesiacami nawet na diagnostyke ale oni tego czasu nie maja bo choroby postepuja), dostep do programow socjalnych dla matek samo wychowujacych dzieci, dla ludzi starszych, nasze panstwo poniewiera populacje starszych ludzi....Wiec jezeli glosujemy glosujmy za kandydatami ktorzy beda nam gwarantowac nie tylko prawo do glosowania ale inne prawa czlowieka. Politycy poprzez intrument medi do perfekcji wykreowali system ktory opiera sie na czyms co inaczej nie mozna nazac niz: pic na wode fotomontaz. Zachowuja sie jak pajace, sa marionetkami duzych korporacji. Czas zeby sie stal inaszymi marionetkami i zaczeli dzialac w imieniu osub glosujacych, a nie osub sponsorujacych ich prawie-hollywodzkie kampanie wyborcze. Czas patrzec sie nie na ich zaklamane pyski ale na ich rekord, popatrzec sie dokladnie co oni dla NAS zrobili w przeszlosci i jakie to mialo efekty. Czas popatrzec sie liczba, statuta, ustawom prawnym ktore oni przepchali w oczy. Tutaj odnajdziemy kim wlasciwie ci kandydaci sa i w czyim interesie dzialaja. Ale kampanie dziaja na zasadzie jednego wielkiego "smokescreen" ktory zaslania rzeczywistosc. "Grassroots" organizacje powinny nalegac mocno i systematycznie na PRZEJZYSTOSC.

      A jezeli politycy beda sie opierac wtedy zawsze mozna uzyc protest jako katalyzator zmian.
      • Gość: babkazwroclawia Re: Głosujmy na nazwiska, nie numery na listach w IP: *.sip.mia.bellsouth.net 20.03.11, 17:32
        Takze wart sie jest zastanowic w tej dyskusji kim jest osoba glosujaca i podstawie jakich informacji, jakich emocji glosuje. Niestety w tych czasach coraz czesciej glosujemy wlasnie pod wplywem momentowo wzbudzonej emocji lub czegos co wyglada jak: lubie lub nie lubie. Zanim osoba podejdzie do glosowania trzeba zapytac sie bardziej istotne pytanie takie jak: co ta osoba na ktora ja glosuje dla mnie zrobi i bazowac odpowiedz na histori tej osoby i tej parti i dzialan ktore one dotychczas podjely i jak one odbily sie na spoleczenstwie.

        Zamykanie szkol w Polsce zeby zaoszczedzi jest fatalne dla naszego systemu demokracji. Stworzymy system IDIOKRACJI. Jezeli pozwolimy na zamykanie szkul wychowa sie w naszym panstwie nowe pokolenie ktore bedzie glupsze, mniej zdolne do analityki krytycznej, bardziej podatne na sugestje.... W efekcie przecietna osoba glosujaca bedzie miala intelekt przecietnej osoby glosujacej np w stanach: to znaczy bardzo niski. (nie obrazajac intelektu bardzo malej mniejszosci tych madrzejszych amerykanow).
        Jezeli na to pozwolimi to ilosc glosow rozsadku bedzie coraz mniejsza i w ekekcie przygloszona wiekoszoscia glosow osub niedoinformowanych i glosujacych na podstawie momentowych porywow emocjionalnych. Ale chyba ten system do tego dazy?

        To zjawisko bedzie sie wciaz nazywalo reprezentacyjna demokracja (jak w stanach) ale czy tak naprawde to bedzie mozna nazwac czymkolwiek innym niz IDIOKRACJA?

        ;)
        www.youtube.com/watch?v=PSROlfR7WTo
    • mlodywroclaw.pl JOW to druga skrajnośc 20.03.11, 17:17
      Jednomandatowe okręgi wyborcze doprowadziłyby do tego, że w Polsce zostałyby dwie partie - żadna z nich nie liczy nawet 15 lat. Na to rozwiązanie dla naszej młodej demokracji jest jeszcze za wcześnie.
      Ale to prawda, że obecnie okręgi są absurdalnie duże. We Wrocławiu wybieramy 14 parlamentarzystów; to oznacza, że każda partia może zgłosić nawet 28 kandydatów. Komitetów jest zwykle co najmniej 10, zatem mamy na listach kilkaset nazwisk, z których 95% nic nam nie mówi.
      Wystarczyłoby zmniejszyć okręgi do 5-7 mandatów; to dawałoby szanse na wejście do sejmu 3-5 partiom, czyli w sam raz. Listy byłyby co najmniej o połowę krótsze, rozpoznawalność kandydatów zaś dużo większa. I co ważne - nie trzeba byłoby zmieniać konstytucji.
      Ale daliśmy się jako społeczeństwo wpędzić w demagogię JOWów, mimo że większość nie rozumie jak to działa. A działa tak, że zwykle około połowy oddanych głosów jest wyrzucanych "do kosza".
      • Gość: Uhn nonsens IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.03.11, 19:13
        Zadne wyrzucanie do kosza tylko normalna walka.Wygrywa kto zbierze wiecej glosow. A nie kto postawil kiedys szefowi partii wodke.
        • mlodywroclaw.pl Re: nonsens 20.03.11, 21:01
          Czyli jeśli kandydat nr 1 zdobędzie 40%, kandydat nr 2 35%, a nr 3 25% - to oznacza, że ten pierwszy jest uczciwy, a ci dwaj pili z kimś wódkę?. Bo przy takim rozkładzie głosów - bardzo realistycznym - 60% wyborców nie ma reprezentacji w parlamencie.
          • Gość: o!o Re: nonsens IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.11, 12:10
            system JOW jest zbyt przejrzysty dla naszej sceny politycznej. Jest zbyt prosty i przeliczalny. Dlatego boicie sie go. Bo jest konkretny reprezentant konkretnego obszaru. Kończy sie rola partii jako układacza list i beneficjenta dopłat za zajete lokaty w plebiscycie zwanym wyborami. Kończy się przerzucanie marionetek z prowincji do metropolii i odwrotnie.
            Jeżeli konkretny KTOŚ zawali, to równie konkretnie wyborcy go zapamietają. Partyjna magia liczb nie wniesie go znowy do sejmu "z listy".
            Walcząc z komuną krytykowano "Listę Frontu Jedności", kiedys Narodu, teraz Koryta? A może nasz przewrót solidarnościowy był pozorny?
Pełna wersja