j-50 Przykład koszmarnego wypadku z pieszymi 11.04.11, 13:18 Światła na skrzyżowaniu Ślężnej z Dyrekcyjną w kierunku wyjazdu z miasta. Na światłach Ślężnej od strony południowej stoją auta na czerwonym. Zapala się zielone i młody człowiek rusza na maksa - zgodnie z postulowaną w tym artykule zasadą konieczności szybkiego ruszania. Kawałek dalej jest przejście dla pieszych, bez świateł. Na przejście weszła babcia z dwojgiem małych wnucząt. Dzieci, jak to dzieci - marudzą, drepcą powolutku, a i babci lata ujęły chyżości w pęcinach. No i szybko ruszający spod świateł młodzieniaszek zabił tych ludzi. Jak sądzicie - ma on teraz czyste i spokojne sumienie? Bo o samej odpowiedzialności karnej nie ma co bałakać - poszedł siedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MonX Człowieku, wrzuć na luz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.11, 13:24 Czym innym jest sprawne ruszanie natychmiast po zapaleniu światła, a czym innym jazda na pałę którą opisałeś. Jeżeli nie rozumiesz różnicy pomiędzy jednym a drugim, powinni zabrać ci prawo jazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z ukosa Zabrac PJ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.04.11, 13:51 Gdyby tak sie dokladniej przyjrzec, nalezaloby zabrac PJ lekko liczac co trzeciemu "kierowcy". Pisze w cudzyslowie, poniewaz slowo to w przypadku glupkow, nie ma nic wspolnego z jego znaczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
j-50 Re: Człowieku, wrzuć na luz 11.04.11, 14:01 Niestety kolego! Ruszać ma się nie szybko - tylko uważnie. Zwłaszcza, że podczas ruszania na jezdni wielopasmowej ma się ograniczoną widoczność, przesłanianą przez innych ruszających. Ja jeszcze dodam, że sam instynkt samozachowawczy nakazuje przyjąć nieopłacalność "mania racji". Bo nieboszczykowi racja do niczego już nie jest potrzebna. Na marginesie zapodam, że długoletni kierowcy doskonale wiedzą o tym, że podjęcie decyzji hamowania podczas szybkiego ruszania z miejsca trwa znacznie dłużej, niż podczas normalnej jazdy. Dlaczego tak jest? O to już należałoby zapytać speców od ludzkiego mózgu lub podobnych. Jest to jednak faktem. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Pomyśl 11.04.11, 15:17 Czym innym jest ruszanie "ogniem" a czym innym sprawny start z dynamicznym przyspieszeniem do 40 czy 50 km/h. Jeśli nie ma zegara na skrzyżowaniu to ja sobie zawsze patrzę kątem oka na światła dla pieszych, które są przede mną. Jak gaśnie zielone, to wiem, że za kilka chwil zapali się zielone dla aut. Dlatego też w momencie , kiedy zauważę że piesi mają już czerwone wbijam jedynkę i czekam na sprzęgle. Dzięki temu mogę ruszyć momentalnie po zapaleniu się zielonego (oczywiście trzeba wpierw spojrzeć, czy z boku nie wyjeżdża debil na czerwonym ani czy na pasach nie ma spóźnionego pieszego). Ale jeśli droga jest czysta, to gaz, dwójka i po chwili jestem po drugiej stronie krzyżówki - bez piszczenia oponami, bez przekraczania prędkości ale też bez tamowania ruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm znowu WC IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.04.11, 17:57 jak przed tobą ktoś stoi też czekasz "na jedynce"?a jak ruszy wolniej albo zahamuje to co ?Wylądujesz mu w "doopie" i tyle.czeka się na "luzie",najwyraźniej tego nie wiesz albo nie myślisz,albo nie spaliłeś jeszcze sprzęgła.Albo jak zwykle mącisz! Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: znowu WC 11.04.11, 18:33 Jak stoi przede mną, to nie ma to sensu (większość kierowców nie wie, co to ręczny, więc wiadomo kiedy bieg wrzucać - gasną im hamulcowe). Sprzęgła nie spaliłem, bo potrafię jeździć i od trzymania auta na pełnym sprzęgle to może tylko łożysko pójść. No i oczywiście, że odstęp trzeba trzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
vomkhmergebissen2 Re: znowu WC 11.04.11, 20:27 nie wazne co ci sie wydaje, gdy gasna swiatla hamowania przed toba bo to sie tyczy tylko aut z automatyczna skrzynia biegow. I nie wazne jest czy spalisz sprzeglo czy nie bo to tylko pieniadze. Wazne jest to, ze auto to smiertelnia bron i nie uzywane do ruchu ma byc tak samo jak bron w kaburze zabezpieczona (czytaj wysprzeglona) aby przez glupi przypadek i rozkojazenie (a ci gosc z gazetka puknie wszybe - przestraszysz sie) nie puscic sprzegla i nie stuknac w samochod przed toba albo nie wjechac w wozek z dzieckiem, ktory wlasnie przejezdza metr od twojego zderzaka, albo samemu nie wepchac sie pod kola tira, ktory wlasnie krzyzuje. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: znowu WC 11.04.11, 20:50 Proponuję jeszcze na światłach wyłączać silniki, odkręcać koła i zarzucać kotwicę, żeby czasami z powodu jakiegoś faceta pukającego w szybę nie wyrwać z impetem do przodu i nie rozjechać wózka dziecięcego, który właśnie znajdzie się tuż przed maską. A to wszystko w ciągu 2 sekund, jakie mijają od momentu w którym wrzucam bieg do chwili w której zapala się zielone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: znowu WC IP: *.e-wro.net.pl 12.04.11, 19:42 > Proponuję jeszcze na światłach wyłączać silniki, Ależ po to są sekundomierze Powinno się siniki wyłączać i tak się robi na świecie. A u nas z włączonym silnikiem nie potrafią ruszyć bo łożyska w sprzęgle oszczędzają Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Przykład koszmarnego wypadku z pieszymi 11.04.11, 23:41 > Kawałek dalej jest przejście dla pieszych, bez świateł. I z tego powodu ma rozpedzac sie do 20 kmph przez 3 nastepne skrzyzowania? PS. moze doprecyzuj, co znaczy "kawalek dalej"? to samo skrzyzowanie po drugiej stronie? To debilem byl urzednik ktory przyoszczedzil na swiatlach (ten co rozjedzie oczywiscie tez). Poza tym co innego plynnie ruszyc gdy zapali sie zielone, a nie 10 sekund pozniej, a co innego pedzic stowa jak Zientarski przez skrzyzowanie... > Na przejście weszła babcia z dwojgiem małych wnucząt. A rozejrzala sie przed wejsciem na pasy? > Dzieci, jak to dzieci - marudzą, drepcą powolutku, a i babci lata ujęły chyżości w pęcinach. Wlazly, to maja prawo przejsc. Nawet jak marudza. Problem kierowcy. Ma sie zatrzymac. Gorzej, jak dopiero wlaza pod kola... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Przykład koszmarnego wypadku z pieszymi IP: *.e-wro.net.pl 12.04.11, 20:05 > > Na przejście weszła babcia z dwojgiem małych wnucząt. > A rozejrzala sie przed wejsciem na pasy? Ty dalej swoje. Pewne w lewo , potem w prawo , potem w lewo. Pewnie babcia tak rączo wtargnęła na przejście ze znalazła się na środku akurat jak auta nadjechały. Babcie tak mają, że chodzą szybciej niż inni a kierowcy tego nie uwzględniają w obliczeniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Przykład koszmarnego wypadku z pieszymi IP: *.e-wro.net.pl 12.04.11, 19:59 > Światła na skrzyżowaniu Ślężnej z Dyrekcyjną w kierunku wyjazdu z miasta. Na św > iatłach Ślężnej od strony południowej stoją auta na czerwonym. Zapala się zielo > ne i młody człowiek rusza na maksa - zgodnie z postulowaną w tym artykule zasad > ą konieczności szybkiego ruszania. Kawałek dalej jest przejście dla pieszych, b > ez świateł. Na przejście weszła babcia z dwojgiem małych wnucząt. Dzieci, jak t > o dzieci - marudzą, drepcą powolutku, a i babci lata ujęły chyżości w pęcinach. > No i szybko ruszający spod świateł młodzieniaszek zabił tych ludzi. Jak sądzic > ie - ma on teraz czyste i spokojne sumienie? Bo o samej odpowiedzialności karne > j nie ma co bałakać - poszedł siedzieć. Ma , jak młody i narwany to jeszcze życzy babci piekła. niedawno jeden zabił rowerzystę bo wprzedzał na ciągłej przed wysepką i nie wyrobił to ominął wysepkę jadąc pod prąd. Miał wiele punktów i po zabiciu mówił że policjanci tyle punktów mu dawali bo się uwzięli. Ludzie którzy źle jeżdżą nie będą się czuli winnymi, że zabili. uznają że to przypadek bo oni jeżdżą pewniej czyli lepiej niż inni. Dziś widziałem jak pyskował karany mandatem kierowca. Głupi kierowca nie rozumie za co dostaje mandat. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Po co ograniczenie na obwodnicy? 11.04.11, 15:08 Szczerze mówiąc, to na obwodnicy od Mostu Milenijnego w stronę wyjazdu na Poznań mogłoby być ograniczenie do 140 albo i lepiej. Skrzyżowań w zasadzie nie ma, pieszych nie ma, hałas nikomu nie szkodzi... Czemu nie można tam legalnie przycisnąć? Odpowiedz Link Zgłoś
jaankieter Re: Po co ograniczenie na obwodnicy? 11.04.11, 15:20 wielki_czarownik napisał: > Szczerze mówiąc, to na obwodnicy od Mostu Milenijnego w stronę wyjazdu na Pozna > ń mogłoby być ograniczenie do 140 albo i lepiej. Skrzyżowań w zasadzie nie ma, > pieszych nie ma, hałas nikomu nie szkodzi... Czemu nie można tam legalnie przyc > isnąć? żeby było za co mandacik dać :) w chorym żyjemy kraju i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Glupie pytania. 11.04.11, 15:35 Na obwodnicach wielu duzych miast niemieckich sa ograniczenia. Tak jest dlatego, ze arterie te prowadza gesty ruch omijajacy centra miast. Nikt sie temu nie dziwi, a gdy trzeba, placi mandaty. Tylko nasi krajowi kierowcy musza miec jako ograniczenie predkosci najlepiej I-sza predkosc kosmiczna. Odpowiedz Link Zgłoś
urko70 Re: Glupie pytania. 11.04.11, 15:47 nazimno napisał: > Na obwodnicach wielu duzych miast niemieckich sa ograniczenia. do 50-60? Odpowiedz Link Zgłoś
nazimno Typowo: 11.04.11, 16:30 - 100 na odcinkach glownych, wyjatkowo 120 - 80 na odcinkach w obrebie miasta - 60 / 80 w tunelach Sa oczywiscie pewne odchylenia od tych przykladow. Odpowiedz Link Zgłoś
vomkhmergebissen2 Re: Typowo: 11.04.11, 20:37 Piszesz tutaj o obwodnicach autostradowych. A ile mamy takich w Polsce? Twoj przedmowca ma raczej na mysli typowa obwodnice z dwoma pasami ruchu po kazdej stronie, klasycznymi skrzyzowaniami, swiatlami i przejsciami dla pieszych jakie sa standardem w Polsce. W takim wypadku obowiazuje poza terenem zabudowanym generalnie 100 km/h, 70 km/h na rozjazdach bez swiatel, a 50 km/h na skrzyzowaniach. W obrebie miasta generalnie 50 km/h oczywiscie a wyjatkowo 70 km/h jesli znaki tak reguluja. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Typowo: 11.04.11, 23:42 > Sa oczywiscie pewne odchylenia od tych przykladow. To ja chyba na same odchylenia trafiam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MonX Re: Po co ograniczenie na obwodnicy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.11, 15:29 Bo wg władzy obywatel ma być zastraszonym posłusznym barankiem. Pozwolisz mu na coś, to zawsze jest obawa, że mu się głowie poprzewraca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bagira proste jak budowa cepa IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.04.11, 18:02 nie myl wolności z "wolno tomku w swoim domku"-podporządkowanie przepisom jest koniecznością-nie podoba ci się nie prowadź auta i tyle!Przepisy drogowe mają uregulować a nie utrudnić poruszanie się,łamiesz je =płacisz mandat i dostajesz punkty karne Odpowiedz Link Zgłoś
vomkhmergebissen2 Re: proste jak budowa cepa 11.04.11, 19:40 Popieram, popieram. Gdybym mial dzieci to balbym sie je puscic nawet po lizaka do kiosku wiedzac, ze takie jest pojmowanie przepisow ruchu dookola. Jeszcze calkiem nie dawno gdzies na youtube czytalem komentarz kierowcy do filmu pokazujacego dachowanie volvo v40, przy ktorym cudem nic nikomu sie nie stalo. Ten to czlowiek calkiem serio pisal, ze tak sie konczy jazda na "stockach" (czytaj. standardowych oponach), i ze on smiga jak wiatr na swoich wypasionych 235-kach w civicu po 400 km dziennie i utrata kontroli na takich ot wlasnie oponach to sie jego nie tyczy. Masakra jakas. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Po co ograniczenie na obwodnicy? 11.04.11, 23:42 > Szczerze mówiąc, to na obwodnicy od Mostu Milenijnego w stronę wyjazdu na Pozna > ń mogłoby być ograniczenie do 140 albo i lepiej. No sorry, ale przeciez to AOW? Znaczy sie, AUTOSTRADA??? To faktycznie, debilizm robic ograniczenie ponizej 140. No, albo sobie odpuscmy to A, o ktore ciagle taka walka ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Po co ograniczenie na obwodnicy? 12.04.11, 08:57 Chodzi o obwodnicę śródmiejską i tylko narwańcy próbują uzasadniać, że tam 140 mogło by być dozwolone. To nie jest autostrada. Tym niemniej obecne ograniczenia są chyba też kompletnie z kapelusza. Najrozsądniejszym ograniczeniem było by chyba coś w okolicach 90-100, czyli tyle ile jeździ tam zdecydowana większość. Właściwie to ten odcinek gdyby nie przystanki autobusowe, to mógłby być oznakowany jako droga ekspresowa, bo technicznie przypomina obwodnicę trójmiejską. Odnośnie AOW zapewne ograniczenie nie zostanie domyślne dla autostrad, bo będzie zbyt dużo zjazdów/wjazdów na niedługim stosunkowo odcinku, ponadto w niektórych miejscach całkiem blisko zabudowań ona przebiega i nawet ekrany nie będą w stanie nadmiernego hałasu wytłumić. Generalnie to chyba bliżej będzie tej AOW do drogi ekspresowej i przymiotnik autostradowa, to chyba tylko w celu podrożenia kosztów wymyślono. Odpowiedz Link Zgłoś
vomkhmergebissen2 Re: Po co ograniczenie na obwodnicy? 12.04.11, 14:56 "Legalnie przycisnac" to mozesz sobie na torze gocardowym lub na autostradzie ale nawet tam masz szlaban do 130, bo moze jeszcze ta wiadomosc do ciebie nie dotarla . 140 "albo i lepiej" na millenijnym - ta wypowiedz w moich oczach dyskwalifikuje Cie od korzystania z drog poblicznych, bo jestes zagrozeniem dla innych i nawet tego nie ukrywasz. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Po co ograniczenie na obwodnicy? 12.04.11, 15:48 Jakbyś jeszcze potrafił czytać ze zrozumieniem, to by było fajnie. Po pierwsze na autostradach jest limit 140. Po drugie na niemieckich autostradach najmniej wypadków jest w miejscach w których... Nie ma limitu prędkości. Po trzecie nie mówiłem, że jeżdżę tam 140, aczkolwiek jadąc z dozwoloną prędkością stanowię zagrożenie, bo wszyscy mnie muszą wyprzedzać. Po czwarte nie ma żadnego, merytorycznego uzasadnienia, dla którego pomiędzy końcem mostu Milenijnego a zjazdem przy Obornickiej ma obowiązywać ograniczenie prędkości. Dobra, szeroka droga, żadnych skrzyżowań, żadnych przejść dla pieszych, żadnych budynków - po prostu jak tor wyścigowy. Tam naprawdę można bez żadnego ryzyka jechać 140 czy nawet więcej. Niestety wśród decydentów panuje jakaś choroba zwana ograniczeniem za wszelką cenę. Nieważne, że nie ma żadnych logicznych przesłanek - ograniczenie ma być i już! Odpowiedz Link Zgłoś
vomkhmergebissen2 Re: Po co ograniczenie na obwodnicy? 12.04.11, 16:41 OK zlapales mnie 140 a nie 130. Chyle czola. Ale co do niemieckich autostrad to moge Cie zapewnic, ze znam je prawie wszystkie po 15 latach i tylko niewielki procent jest bez ograniczenia. I pewnie masz racje, ze jest tam najmniej wypadkow (chociaz jakies zrodlo by sie przydalo), pewnie dlatego ze sa w idealnym stanie, prosciutkie, owalowane (czytaj bez rowow melioracyjnych), bez skrzyzowan, dobrze oznakowane i przede wszystkim bez kraweznikow, bez slupow na poboczu i z barierkami po obu stronach nieprzerwanie itd. itp. Trasa za milenijnym ma w porownaniu do nich tyle z toru wyscigowego jak osiol z arabskiego ogiera. Zapomniales takze dodac, ze ilosc ma sie nijak do skutkow. W przeciwienstwie do wypadkow na odcinkach z ograniczeniem do 120, gdzie wiekszosc wypadkow pewnie nie pociaga ofiar smiertelnych, to przy predkosci 200 km/h trzeba juz miec duze szczescie aby ktos przezyl. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kris Re: Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jed IP: *.21.54.194.generacja.pl 11.04.11, 17:27 a Redaktorów pasy bezpieczeństwa nie obowiązują? Odpowiedz Link Zgłoś
intraneus och ach! 11.04.11, 17:33 mnie też denerwuje jak jakiś osioł wjedzie na skrzyżowanie i nie może zjechać, ale tu tzreba jednak zauważyć, że osobówka czasem jeszcze da radę gdzieś się wcisnąć, natomiast szczególne słowa krytyki kieruję pod adresem ciężarówek, ich kierowcy powinni sobie zdawać sprawę że wiozą ze sobą kilkanaście ton i kilkanaście metrów długości za sobą, tymczasem często zachowują się jak by osobówką jechali i to należy piętnować. Ja myślę że kierowcy generalnie dobrze i sprawnie jeżdżą, wiedzą kiedy i gdzie bezpiecznie przycisnąć, jak np na legnickiej, gdzie nie ma bezpośredniego niebezpieczeństwa że ktoś wyskoczy na jezdnię, a dla maruderów jest prawy pas i niech tamtędy jadą. Akurat to że miejscami się jeździ szybciej prowadzi raczej do rozluźnienia ruchu a nie zagęszczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
vomkhmergebissen2 Re: och ach! 11.04.11, 20:00 A ja akurat Ci powiem, ze ludzie, ktorzy zajmuja sie kierowaniem ruchu w naprawde wielkich aglomeracjach (n.p. tokyo), ktorzy defacto sa wysokiej klasy matematykami i fizykami, (a nie tylko czesto deletantami jak to bywa u nas) doszli juz dziesieciolecia temu do zgola innych wnioskow. Otoz biorac pod uwage rozne modele ruchu czastek w systemach obarczonych luznymi wspolzaleznosciami optymalna sytuacja jest, gdy wszycy poruszaja sie ta sama, nawet mala predkoscia niz dowolny i chaotyczny stop & go. I wlasnie aby do takiego kontrolowanego stanu doprowadzic istnieja przepisy i ograniczenia predkosci. Wlasnie dlatego na niemieckich autostradach aby zapobiec korkowi juz 10 km wczesniej aktywowane sa dynamiczne ograniczenia predkosci, chociaz tam autostrada jest pusciutka i kazdy by sie w czolo popukal - kazdy bez glebszego zrozumienia teorii naukowych, ktore leza u podstaw nowoczesnych systemow kontroli przeplywu ruchu drogowego. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: och ach! 11.04.11, 23:44 > mnie też denerwuje jak jakiś osioł wjedzie na skrzyżowanie i nie może zjechać, A z drugiej strony sam czasem nie wiem, wydaje mi sie, ze jeszcze zdaze... a tu tuz przed wjechaniem zapala mi sie zolte, ostro zahamowac nie moge, a wiem, ze juz nie zjade, zabraknie mi dwoch dlugosci.. DAWAC SEKUNDNIKI!!! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: och ach! 12.04.11, 09:19 > Akurat to że miejscami się jeździ szybciej prowadzi raczej do rozluźnienia ruchu a nie zagęszczenia. Z obserwacji odnoszę wrażenie, że jest odwrotnie. Wiadomo, że za jakiś czas będzie wąskie gardło ale na razie jest luz, to prawie wszyscy gnają jak w wyścigu szczurów aby jak najlepiej poprawić swoją pozycję w kolejce. Ten pośpiech w kierunku wąskiego gardła właśnie wzmaga zagęszczenie. Jedyna poprawa poprzez zwiększenie prędkości, to wylot z wąskiego gardła, gdy zaczyna się luz. Niestety wtedy najczęściej ludzi ogarnia zapał oszczędzania paliwa i rozpędzają się powolutku (blokując innym możliwość sprawnego wydostania się z wąskiego gardła), chociaż przed chwilą jak szczury ścigali się do kolejki. Odpowiedz Link Zgłoś
mchrobrowska Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jednym 11.04.11, 17:58 Jeżdżę po Wrocławiu od dwóch lat, przez półtora roku na opolskich rejestracjach, dopiero od kilku miesięcy na blachach DW. Do czasu kiedy nie zmieniłam rejestracji dużo częściej używano klaksona w moim kierunku, co mnie raczej zdziwiło, bo myślałam, że będzie odwrotnie. W tygodniu poruszam się po Wrocławiu ok. 6 rano, a potem ok. 15, o 6 większość kierowców zalicza zieloną falę dwukrotnie przekraczając prędkość. Drogę do pracy znam tak dobrze, że już wiem, iż jak przejadę jako pierwsza na zielonym, a potem pojadę 300 m ok. 80 km/h to zdążę na żółte na innym skrzyżowaniu, a potem to już zielona fala...i tak sobie radzę. Faktycznie, wkurzają mnie kierowcy, którzy o 6 rano jadą lewym pasem od ronda 50 km/h, żeby skręcić z Karkonoskiej w Zwycięską - pozdrawiam Panią Ze Złotego Matiza! Najbardziej jednak śmieszą mnie faceci, którzy jadą sobie normalnie, ale jak stojąc na światłach zobaczą blondynkę za kierownicą, która rusza szybciej niż oni dostają małpiego rozumu i muszą, po prostu MUSZĄ mnie wyprzedzić. Najlepiej prawym pasem. Wkurzają mnie liczne skrzyżowania we Wrocławiu pod tytułem "prawa wolna", bo albo ludzie wjeżdżają na nie brawurowo, zgodnie z przepisami mają pierwszeństwo, ale takie skrzyżowania to są zwykłe osiedlowe drogi, gdzie nic nie widać z powodu parkujących wszędzie aut, albo uczynnie przepuszczają, bo sami nie wiedzą kto ma pierwszeństwo, jestem uparta i nie korzystam z takich "przysług". Podsumowując: we Wrocławiu jeździ się raz lepiej, a raz gorzej, jednak na pewno 2 lata w tym mieście sporo mnie nauczyły jako kierowcę. Odpowiedz Link Zgłoś
vomkhmergebissen2 Re: Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jed 11.04.11, 19:28 mchrobrowska napisała: > Jeżdżę po Wrocławiu od dwóch lat, przez półtora roku na opolskich rejestracjach > , dopiero od kilku miesięcy na blachach DW. Do czasu kiedy nie zmieniłam rejest > racji dużo częściej używano klaksona w moim kierunku, co mnie raczej zdziwiło, > bo myślałam, że będzie odwrotnie. A to raczej nic dziwnego wlasnie bo obcy jest zawsze do bicia. Jesli WE to dlatego, ze warszawiak a kazdy pozostaly to poprostu wiesniak :) > a potem pojadę 300 m ok. 80 km/h to zdążę na żółte na innym skrzyżowaniu, a > potem to już zielona fala...i tak sobie radzę. A ile przewiduje taryfikator za 60% przekroczenia predkosci? > Faktycznie, wkurzają mnie kie > rowcy, którzy o 6 rano jadą lewym pasem od ronda 50 km/h, żeby skręcić z Ka > rkonoskiej w Zwycięską - pozdrawiam Panią Ze Złotego Matiza! A co jest zlego w jezdzeniu lewym pasem na terenie zabudowanym - otoz nic - takie zachowanie dopuszcza kodeks ruchu drogowego - zezwala nawet na wyprzedzanie prawym pasem na terenie zabudowanym. Jesli sie chwile zastanowisz to wlasnie taka technika jazdy jest najbezpieczniejsza bo kazda zmiana pasa ruchu to "potencjalna" mozliwosc kolizji . tak przynajmniej moj "moj chlopski" rozum podpowiada. Dodatkowo czy naprawde chcesz pietnowac ludzi trzymajacych sie przepisowej predkosci? Ja jezdze 50 km/h na terenie zabudowanym bo: a) mam szacunek do przechodniow i mieszkajacych lub pracujacych przy drodze bo poziom halasu przy 80 km/h jest nieproporcjonalnie wyzszy niz przy 50 km/h, b) mam szacunek przed innymi uzytkownikami drogi (samochody jak i piesi), ktorzy w zgielku miejskiego ruchu czesto podejmuja spontaniczne decyzje, na ktore ja potencjalnie musze reagowac i zawsze wpuszcze kogos przed siebie jesli widze migacz - niestety w 90% przypadkow innych kierowcow bez wzajemnosci c) wiem, ze przez szybsza jazde i tak szybciej nie zajade bo glownym "stoperem" sa swiatla i na zadnym odcinku tyle nie "wychaszysz", co by usprawiedliwialo zwiekszone ryzyko na drodze przez zbyt wysoka predkosc d) lubie jazde samochodem, szczegolnie jak wysiadam w miare zrelaksowany u celu e) a dopiero na koncu poniewaz wymagaja tego przepisy Czy zaliczam sie tym samym do tych znienawidzinych slimakow? > Najlepiej prawym pasem. patrz powyzej. A do tego powiem, ze nic przyjemniejszego niz usmiech blondynki na swiatlach, szczegolnie gdy ma sie do tego szanse kilkakrotnie :-) > Wkurzają mnie liczne skrzyżowania we Wrocławiu pod tytułem "prawa wolna" > , bo albo ludzie wjeżdżają na nie brawurowo, zgodnie z przepisami mają pierwsze > ństwo, No tutaj to juz musisz sie z tym pogodzic niestety - bo oni wlasnie maja pierwszenstwo a Ty zgodnie z prawem musisz za kazdym razem zwalniac do predkosci pozwalajacej na osadzenie czy prawa jest wolna czy nie. > ale takie skrzyżowania to są zwykłe osiedlowe drogi, gdzie nic nie widać > z powodu parkujących wszędzie aut, Jesli nie widac to MUSISZ sie niestety prawie zatrzymac i podczolgac do momentu upewnienia sie, ze mozesz jechac. Ale moge Cie na tyle uspokoic, ze ja tez zwalniam jadac z prawej wlasnie dlatego, ze kierowcy z Twoim zapatrywaniem na ten problem sa w wiekszosci. Problem parkujacych aut na krawedziach skrzyzowania to osobna bajka, bo kodeks nakazuje minimalna odleglosc od skrzyzowania wlasnie z powodu umozliwienia widocznosci. No ale jesli musze zaparkowac a nic zlego sie nikomu nie dzieje to czemu by nie? Nawet pod katem na samym luku kraweznika da rade przeciez, a ze moja furgonetka ma 3 m wysokosci i skutecznie zaslania przejscie dla pieszych to juz drobiazg. Reasumujac, jesli kiedys na siebie trafimy na takim skrzyzowaniu to najwyzej trabne ale Cie puszcze - bedziesz wiedziala, ze to ja. > albo uczynnie przepuszczają, bo sami nie wi > edzą kto ma pierwszeństwo, jestem uparta i nie korzystam z takich "przysług". > Podsumowując: we Wrocławiu jeździ się raz lepiej, a raz gorzej, jednak n > a pewno 2 lata w tym mieście sporo mnie nauczyły jako kierowcę. Wybacz, ze akurat na Twojej wypowiedzi sie troche rozpisalem ale niewrazliwosc na przemyslane i przez cala nasza cywilizacje (nie tylko polska) w historii automobilizmu sprawdzone przepisy ruchu drogowego zawsze mnie intryguje i chetnie sie wypowiadam. Pozdrawiam - Artur Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jed 11.04.11, 23:55 > A co jest zlego w jezdzeniu lewym pasem na terenie zabudowanym A co zlego jest w jezdzeniu PRAWYM pasem? Aaa, nie porobisz za policjanta, nie mozna pokazac chamom, kto tu rzadzi? Wiec ci powiem: NIE TY. Ty dbaj o siebie, a nie pilnuj innych. Bo z takiego chamstwa, to co najwyzej wypadek moze byc, jak sie na innych skupisz, a tych przed soba nie zadbasz. > ie zachowanie dopuszcza kodeks ruchu drogowego - zezwala nawet na wyprzedzanie > prawym pasem na terenie zabudowanym. Jesli sie chwile zastanowisz to wlasnie ta > ka technika jazdy jest najbezpieczniejsza bo kazda zmiana pasa ruchu to "potenc > jalna" mozliwosc kolizji . W szczegolnosci przy tesco na dlugiej, gdzie ciamciak sie wlecze na lewym, przed samym tesco z lewej blyskawiczny przeskok do tesco (zjazd w prawo - przez czyjs pas, na pas zjazdowy na ktorym tez juz ktos byc moze jest). > Dodatkowo czy naprawde chcesz pietnowac ludzi trzymajacych sie przepisowej pred > kosci? Nie, jedynie na sile jadacych lewym... "bo mozna". > b) mam szacunek przed innymi uzytkownikami drogi (samochody jak i piesi) to czemu na sile jedziesz lewym? > potencjalnie musze reagowac i zawsze wpuszcze kogos przed siebie jesli widze m > igacz - niestety w 90% przypadkow innych kierowcow bez wzajemnosci niestety, zazwyczaj najpierw widac ze gosciu skreca, potem wlaczam hamulec, bo przeciez w debila nie wjade, dopiero potem zapala sie migacz... > > Najlepiej prawym pasem. > patrz powyzej. Sorry, ale powyzej jest uzasadnienie, calkiem madre zreszta, czemu 50. A czemu lewym? Bo jestes chamem, co musi pokazac wszystkim, kto tu rzadzi? > Jesli nie widac to MUSISZ sie niestety prawie zatrzymac i podczolgac do momentu > upewnienia sie, ze mozesz jechac. A moze wreszcie policja by cos z tym zrobila? Ostatnio potracilbym pieszego - na szczescie, osobowki sa nizsze biegnacy pieszy, wiec "na pamiec" wjedzialem, ze pieszy ktorego widzialem chwile wczesniej, KTOREGO WLASNIE NIE WIDZE, za chwile pojawi sie prosto przed moimi kolami. Inaczej nie wiem, czy przezylby uderzenie z predkoscia 30-40... a tak wyhamowalem, bo WIEDZIALEM (nie, nie widzialem, PAMIETALEM - to jedyny przypadek "jazdy na pamiec" ktora uznaje - pamietam zagrozenia i odpowiednio reaguje ;) ze mi wybiegnie. Co prawda on tez mnie zauwazyl I PAMIETAL, ale o malo sie nie wywrocil, bo mu sie w ostatniej chwili przypomnialo, zeby wyjrzec. Uff, uff, dobrze, ze to osobowka byla, zza vana bym go nie dojrzal, a dodam, ze potrafia stac w tym samym miejscu. > powodu umozliwienia widocznosci. No ale jesli musze zaparkowac a nic zlego sie > nikomu nie dzieje to czemu by nie? NIC ZLEGO SIE NIKOMU NIE DZIEJE? A jakbym tego biegacza rozjechal? WLASNIE PO TO JEST TEN ZAPIS - zebym go widzial odpowiednio wczesniej. No dobra, po dalszej czesci wypowiedzi, to ci wybacze, widze ze ironia - ale tym debilom co tak parkuje nie. Sam osobiscie znam skrzyzowanie w innym miescie, gdzie musze wyjechac pol dlugosci auta (czyli zdecydowanie za pozno, bo zanim wyjade pol dlugosci auta, to on moze we mnie wjechac), zeby miec pewnosc, ze nie wjezdzam komus pod kola, jak taki debil zaparkuje. Odpowiedz Link Zgłoś
vomkhmergebissen2 Re: Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jed 12.04.11, 01:26 zetkaf napisał: > > A co jest zlego w jezdzeniu lewym pasem na terenie zabudowanym > A co zlego jest w jezdzeniu PRAWYM pasem? Aaa, nie porobisz za policjanta, nie > mozna pokazac chamom, kto tu rzadzi? Wiec ci powiem: NIE TY. Ty dbaj o siebie, > a nie pilnuj innych. Bo z takiego chamstwa, to co najwyzej wypadek moze byc, ja > k sie na innych skupisz, a tych przed soba nie zadbasz. Nie bardzo rozumiem. Przede wszystkim nigdzie nie wspomnialem, ze na sile jezdze lewym i wcale nie mam ambicji robic za policjanta (pozostawiam to tym, ktorzy przy kazdej okazji blokuja lewy pas jak tylko w oklicy pokaze sie zwezenie n.p.) powiedzialem tylko - w moim mniemaniu w 100% slusznie, ze w obszarze zabudowanym nie obowiazuje zaden nakaz ruchu skrajnie prawym pasem - wrecz przeciwnie jest dowolny wybor pasa ruchu i wyprzedzac mozna zarowno z prawej jak i z lewej strony. Tym samym auto jadace lewym pasem nikomu drogi nie tamuje bo droga do wyprzedzania prawym jest wolna, a jesli prawy tez zajety to coz - jedziemy wtedy wspolnie krowodem jak to zazwyczaj w miescie bywa i jesli ktos musi sie za mna wlec 50 km/h to jego sprawa - btw. nawet ja nie jezdze 50 tylko zazwyczaj 60 aby sie troche "dopasowac" i wystarczajaca uwage skupiam do przodu i na boki zamiast permanentnie spogladac w lusterko wsteczne czy aby ktos sie nie spieszy do pracy. Wole zadbac o bezpieczenstwo przed moim autem niz martwic sie czy aby nie jade dla kogos zbyt wolno. Jesli taka postawa sie komus nie podoba to jego problem. Ja uwazam, ze nie jestem zobowiazany do zadnej uprzejmosci wzgledem tych ktorzy moim zdaniem zagrazaja innym. Nie robie za policjanta ale jesli juz jade obranym pasem, ktory mi akurat pasuje to ani mysle ustepowac miejsca tylko dlatego ze komus za mna sie spieszy. A ja osobiscie uzywam tego pasa ktory akurat jest mi potrzebny bo wiem, ze na nastepnym skrzyzowaniu skrecam w odpowiednia strone - tyle wyobrazni i zdrowego rozsadku mozesz mi chyba przyznac skoro juz zgadzasz sie z duza czescia tego co napisalem. > W szczegolnosci przy tesco na dlugiej, gdzie ciamciak sie wlecze na lewym, prze > d samym tesco z lewej blyskawiczny przeskok do tesco (zjazd w prawo - przez czy > js pas, na pas zjazdowy na ktorym tez juz ktos byc moze jest). ja mowie o dowolnym wyborze pasa w miare potrzeby a ty podajesz przyklad zgola przeciwny (idiotyzm moim zdaniem ale tego pewnie sie domyslasz) > > > Dodatkowo czy naprawde chcesz pietnowac ludzi trzymajacych sie przepisowe > j pred > > kosci? > Nie, jedynie na sile jadacych lewym... "bo mozna". Watpie aby byle ich az tak duzo - mam na mysli tych co na sile jezdza bo mozna - ale powoli widze, ze masz ich na celowniku i ciezko jeszcze raz przypominac co to jest teren zabudowany a niezabudowany i jaka jest roznica w technice jazdy. Sugeruje abys kiedys wybral sie samochodem n.p. do Paryza, Berlina lub Rzymu i sprobowal jezdzic tam trzymajac sie prawego kraweznika. Recze, ze szybko Ci sie to znudzi bo czesto odbic w lewo ci sie nie uda bez zbednego zwalniania lub zatrzymywania sie aby przebrnac przez 4 pasy na druga strone. Osobiscie jezdze po Wroclawiu juz 5 lat i ruch drogowy jest smieszny w porownaniu z wymienionymi miastami w ktorych tez mam doswiadczenie. I gdyby troche lepsza kultura jazdy to korkow pewnie byloby o polowe mniej niezaleznie od infrastruktury. A co do mnie - uwazam, ze po zrobieniu prawa jazdy w niemczech i 15 letnim stazu na temtejszych ulicach i nie tylko tamtejszych moge o sobie powiedziec, ze kultury na drodze mi nie brakuje - nie dlatego ze to "zachod" tylko dlatego, ze faktem jest niezaprzeczalnym jaka przepasc dzieli tamtych kierowcow a naszych kierowcow. > > > b) mam szacunek przed innymi uzytkownikami drogi (samochody jak i piesi) > to czemu na sile jedziesz lewym? poniewaz ukladam sobie tor jazdy wg. moich potrzeb a nie wg. potrzeb aut za mna (zwyjatkiem tych na sygnale oczywiscie). Jesli kazesz mi sie po raz czwarty z tego faktu tlumaczyc, ze nie jezdze na sile lewym ale tylko jesli lewego potrzebuje a potrzebuje go tak samo czesto jak prawego, to odpowiem ci chetnie jeszcze raz ponownie. > > > > potencjalnie musze reagowac i zawsze wpuszcze kogos przed siebie jesli w > idze m > > igacz - niestety w 90% przypadkow innych kierowcow bez wzajemnosci > niestety, zazwyczaj najpierw widac ze gosciu skreca, potem wlaczam hamulec, bo > przeciez w debila nie wjade, dopiero potem zapala sie migacz... > > > > Najlepiej prawym pasem. > > patrz powyzej. > Sorry, ale powyzej jest uzasadnienie, calkiem madre zreszta, czemu 50. A czemu > lewym? > Bo jestes chamem, co musi pokazac wszystkim, kto tu rzadzi? chamem jest ten, ktory prowokuje takie wlasnie zachowania. Wolnoc tomku w swimdomku ale we wlasnym ogrodku na bobby-car synka moze. Na publicznej ulicy obowiazuja zasady i chamem jest ten kto te zasady samolubnie lamie a nie ten ktory ich przestrzega. Mieszanie tych dwoch postaw i odwracanie kota ogonem jest swiadectwem wyjatkowego ignoranctwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jed IP: *.e-wro.net.pl 12.04.11, 19:51 > A co zlego jest w jezdzeniu PRAWYM pasem? A to ze jakby uznać że prawy pas jest wolniejszy a lewy szybszy to trudno by się zmieniało prawy pas na lewy. Zapamiętaj że nie każdy jeździ tak dobrze jak ty .Wielu niedzielnych kierowców (lub nowych) woli zmienić pas na lewy 500 m wcześniej niż potem kręcić głową, lub zwalniać na środkowym aby przepuścić tych z lewego i jeszcze zdążyć zmienić pas na lewy przed skrzyżowaniem Zatem szybsza jazda lewym spowalnia jazdę na prawym. Odpowiedz Link Zgłoś
vomkhmergebissen2 Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jednym 11.04.11, 18:39 Osobiscie bardzo ale to bardzo pozytywnie widze kazda probe krytycznego spojzenia na kulture na drogach w Polsce. Stwierdzenia "Polska ma najlepszych kierowcow" przyprawiaja mnie bowiem o mdlosci i sa objawem bardzo polskiego (moim zdaniem) braku zdolnosci do (negatywnej) samokrytyki. Sam tekst jest pozytywnym wyjatkiem chociaz ma strony slabe. Np. teza o ogolnej znajomosci i poszanowania tzw. "rozporka" mnie rozwalila - to jest fikcja lub jakies bardzo bardzo wyjatkowo wyjatkowe miejsce, gdzie nikt nie moze podejzewac tzw "cwaniactwa". Tam bowiem, gdzie choc cien takiego podejzenia istnieje - a juz w godzinach szczytu szczegolnie - tam kazdy bez wyjatku jest cwaniakiem, kto tylko wpadnie na pomysl jechac do konca lewym pasem i liczyc na wpuszczenie przy przeszkodzie. Moze stac do przyslowiowej "usranej smierci" jesli nie ma na tyle odwagi aby "wymusic" sobie to prawo (ktore defacto jest zapisane w kodeksie ruchu drogowego - a przynajmniej nakaz maksymalnego wykorzystania pasa ruchu). Inna kwestia to "szybkie" ruszanie na swiatlach. To juz jakis absurd chyba, ze w artykule propagujacym raczej defensywny styl jazdy namawia sie do "palenia opon" (troche przesadzajac). Dla mnie o wiele logiczniejszym rozwiazaniem byloby wydluzenie faz zielonych na skrzyzowaniach, ktore w wiekszosci przypadkow we Wroclawiu sa smiesznie krotkie. Genralnie to podejscie "palenia opon" to jakies rozdwojenie jazni, bo jak mozna jednoczesnie preferowac styl jazdy, ktory zwieksza srednie spalanie w miescie o conajmniej 20 % (sjc.com.pl/szkolenia-indywidualne/kurs-eco-trening/) a kilka minut pozniej klac na zbyt wysokie ceny paliw. Pozostanie to dla mnie wciaz tajemnica i utwierdza mnie w mniemaniu, jak rzadkim darem jest wyobraznia i zdolnosc laczenia faktow. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jed 12.04.11, 04:28 > Np. teza o ogolnej znajomosci i poszanowania tzw. "rozporka" mnie rozwalila - t > o jest fikcja lub jakies bardzo bardzo wyjatkowo wyjatkowe miejsce, gdzie nikt > nie moze podejzewac tzw "cwaniactwa". Tam bowiem, gdzie choc cien takiego podej > zenia istnieje - a juz w godzinach szczytu szczegolnie - tam kazdy bez wyjatku > jest cwaniakiem, kto tylko wpadnie na pomysl jechac do konca lewym pasem i licz > yc na wpuszczenie przy przeszkodzie. Ot, chocby Drobnera. Lewy pas pomyka, prawy stoi. A czemu stoi? Bo cwaniaczki widza, ze lewy jedzie, przebijaja sie ile sie da lewym, po czym przed samym dubois wbijaja sie na prawy. Wiec z 7 samochodow przejezdzajacych przez przedostatnie swiatla 5 to tych cwaniaczkow z lewego, 2 wlasciwych z prawego - no i sie dziwic, ze prawy sie wlecze? Bo cwaniaczki sie wpychaja, bo przeciez kultura obowiazuje tych na prawym, wpuscic musza. No, a jak nie wpuszczaja, jak trzeba przeczekac samochod czy dwa (co sprytniejsi dojezdzaja do samego skrzyzowania, bo jeszcze ich taki cham na lewym wyprzedzi, a potem sie wpychal bedzie), to potem stoja - i blokuja lewy pas. A plynnosc na skrzyzowaniu ZNACZACO spada. > Moze stac do przyslowiowej "usranej smierci" Jak chamsko sie zachowal i "przycwaniaczyl", to jego problem, ze go inni chamsko traktuja. > (ktore defacto jest zapisane w kodeksie ruchu drogowego w kodeksie wyraznie pisze - jestem PANEM MOJEGO PASA. Chcesz na niego wjechac, czekaj - albo na moj kaprys, albo na to, az bedzie wolny. Jak jestes kulturalny, ja cie tez tak potraktuje. Jak jestes burak, to licz na klakson (ostrzezenie, ze moge w ciebie wjechac - jednak zakladam/mam nadzieje, ze to nie burak, ale niezauwazenie, zwykly blad, i probuje cie ostrzec o zagrozeniu) i nic wiecej. Jak jestes kulturalny (nie przycwaniaczyles i nie wyprzedziles 20 samochodow liczac na to, ze ktos cie pozniej wpusci, jak wlaczysz kierunkowskaz i poczekasz chwile, dajac mi czas na zrobienie ci miejsca - PRZECIEZ NIE MOGE OSTRO hamowac, bo nie moge stresowac tego z tylu - ot, spokojne hamowanie, uwzgledniajac potrzeby takze tego z tylu) - to na kulture mozesz liczyc. Zawsze sie zachowuje tak, jak chcialbym zeby traktowali mnie inni. Moze te wszystkie chamy tez sie tego naucza, i zrozumieja, czemu ich chamsko traktuja? > Inna kwestia to "szybkie" ruszanie na swiatlach. To juz jakis absurd chyba, ze > w artykule propagujacym raczej defensywny styl jazdy namawia sie do "palenia op > on" (troche przesadzajac). Co innego palenie opon, co innego ruszanie jak ciapcius, niektorzy na szerokich skrzyzowaniach (grabiszynska/pilsudskiego) maja predkosci ktore nie wzbudzaja podejrzen o koniecznosci zmiany biegu z jedynki na dwojke ;) Sorry, zolte - i juz zmieniamy biegi, na zielonym to juz puszczamy sprzeglo!!! A nie, ze zielone - aaaa, to jak sie ruszalo. Aha, wcisnac sprzeglo, zmienic bieg - ooo, reka trzeba trafic, zmienic, powolutenko sprzeglo... OOO, UDALO SIE! A ten za mna czemu nie jedzie? No przeciez nie mozliwe, zeby zielone bylo tylko dla jednego samochodu, pewnie sie zamyslil ;) > Genralnie to podejscie "palenia opon" Widac ciapek, skoro tylko palenie opon widzi... > Pozostanie to dla mnie wciaz tajemnica i utwierdza mnie w mniemaniu, jak rzadki > m darem jest wyobraznia i zdolnosc laczenia faktow. Np. wrzucenie biegu na zoltym, bo przeciez pewnie zaraz bedzie zielone ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jed 12.04.11, 10:32 > Ot, chocby Drobnera. Lewy pas pomyka, prawy stoi. A czemu stoi? Bo cwaniaczki w > idza, ze lewy jedzie, przebijaja sie ile sie da lewym, po czym przed samym dubo > is wbijaja sie na prawy. Nie wierzę, że nie rozumiesz zasady zamka i podejrzewam, że celowo mącisz. Pierwotny przykład z artykułu dotyczył Placu 1 Maja w kierunku Mostu Sikorskiego, gdy lewy pas zanika. A ty wyskakujesz z przykładem pasa przeznaczonym do jazdy na wprost aby skręcić w prawo ominąwszy tych czekających na prawym pasie. Ja rzadko w takich przypadkach wpuszczam (czasem wpuszczam, bo nie zawsze musi wynikać takie coś z cwaniactwa) ale na pasach zanikających lub przyblokowanych przez pojazd ze światłami awaryjnymi wpuszczam według zasady zamka i sam na ogół jestem wpuszczany. Tak więc nie jest tak źle jak poprzednik stwierdził z tą "usraną śmiercią". Rzadko zdarzy się burak który zasadę zamka złamie nie wpuszczając ale na ogół wtedy któryś kolejny się zatrzyma (gdyby burak zrobił lukę lub wręcz jej celowo nie kasował, to nie było by nawet konieczności zatrzymania) i wpuści. > w kodeksie wyraznie pisze - jestem PANEM MOJEGO PASA. Chcesz na niego wjechac, > czekaj - albo na moj kaprys, albo na to, az bedzie wolny. To jest BURACZANE pojmowanie kodeksu, jeśli sytuacja jest na zamek bo pas zanika lub awaryjnie jest przyblokowany. O ile w przypadku pasów zanikających zaczyna się powoli upowszechniać zasada zamka, to w przypadku przyblokowania nadal panuje buractwo. A nawet więcej niż buractwo, bo przepis zabrania wyprzedzania pojazdu znajdującego się na tym samym pasie i sygnalizującego zmianę pasa. "Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy: -ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu; -kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania; -kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu." Tymczasem przytrafia się sytuacja, że coś blokuje pas, włącza się migacz i czeka jak pas sąsiedni się oczyści i szybciej doczeka się ten z tyłu i wyprzedza łamiąc ten zapis przepisu. Odpowiedz Link Zgłoś
vomkhmergebissen2 Re: Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jed 12.04.11, 11:06 zetkaf napisał: > > Np. teza o ogolnej znajomosci i poszanowania tzw. "rozporka" mnie rozwali > la - t > > o jest fikcja lub jakies bardzo bardzo wyjatkowo wyjatkowe miejsce, gdzie > nikt > > nie moze podejzewac tzw "cwaniactwa". Tam bowiem, gdzie choc cien takiego > podej > > zenia istnieje - a juz w godzinach szczytu szczegolnie - tam kazdy bez wy > jatku > > jest cwaniakiem, kto tylko wpadnie na pomysl jechac do konca lewym pasem > i licz > > yc na wpuszczenie przy przeszkodzie. > Ot, chocby Drobnera. Lewy pas pomyka, prawy stoi. A czemu stoi? Bo cwaniaczki w > idza, ze lewy jedzie, przebijaja sie ile sie da lewym, po czym przed samym dubo > is wbijaja sie na prawy. Ja mowie o zwezeniu drogi a Ty o naduzywania pasa skretu w lewo lub jazdy prosto do wyprzedzenia czekajacych na skret w prawo na wyznaczonym do tego pasie. Wazne, zeby cos powiedziec, sens i kontekst widze sie nie liczy. Witamy w 4 RP. > Wiec z 7 samochodow przejezdzajacych przez przedostatn > ie swiatla 5 to tych cwaniaczkow z lewego, 2 wlasciwych z prawego - no i sie dz > iwic, ze prawy sie wlecze? Bo cwaniaczki sie wpychaja, bo przeciez kultura obow > iazuje tych na prawym, wpuscic musza. Nikt nic nie musi a kultura pozwala na wpuszczenie kogos, kto moze za pozno zorientowal sie na skrzyzowaniu bo moze nie tutejszy, moze z innej dzielnicy, moze, moze, moze ... W przytoczonym przez Ciebie scenariuszu osad jest raczej latwy i tez bym nie puscil, wi innych okolicznosciach moze jednak tak. Ale w Polsce wsrod kierowcow genralnie jest sprawa jasna - skoro oklicznosci pasuja do pietna cwaniactwa (a pasuja zawsze) to osod moze byc tylko jeden: cwaniak. I wszyscy jak te lemingi z klapkami na oczach i z nienawiscia na ustach dopychaja ostani centymetr miedzy zderzakami aby a noz sie nie wcisnal. > No, a jak nie wpuszczaja, jak trzeba przeczekac samochod czy dwa (co sprytniejs > i dojezdzaja do samego skrzyzowania, Wlasnie widac zaliczasz sie do takich sprytniejszych i lamanie przepisow w ramach edukacji "chamow" i "cwaniakow" to dla Ciebie norma godna pochwaly. Gratuluje. > bo jeszcze ich taki cham na lewym wyprzedz > i, a potem sie wpychal bedzie), to potem stoja - i blokuja lewy pas. A plynnosc > na skrzyzowaniu ZNACZACO spada. > > > Moze stac do przyslowiowej "usranej smierci" > Jak chamsko sie zachowal i "przycwaniaczyl", to jego problem, ze go inni chamsk > o traktuja. Jeszcze raz przypomne, ze moja wypowiedz odnosi sie do jednostronnego zwezenia drogi do jednego pasa ruchu. W takim wypadku tylko leming z zawisci i krotkowzrocznosci mowi o cwaniactwie. Logika nie zabrania zajmowania tego pasa ruchu, ktory jest wolny jako genralnej reguly i kazdy ma do tego prawo, takze ci pierwsi przy przeszkodzie. Tutaj stoja wiec 2 samochody na wolnym prawym pasie, trzeci moze podjechac na zablokowany lewy do konca, czwarty znowu na prawy, piaty na lewy, szosty na prawy, siodmy na lewy itd. itd. Zachowujac kulture, spokoj i zasade rozporka kazdy przejedzie przez przeszkode mniej wiecej w tej samej kolejnosci niz gdyby ustawili sie wszyscy w jednej kolejce tamujac przy okaji skrzyzowanie kilkadziesiat metrow wczesniej bo kolumna jest 2 x dluzsza. No ale leming jak wiadomo rozumu ma akurat na tyle aby robic to co wszystkie inne lemingi czyli ustawiac sie w sznureczek bo potencjalna utrata jednego miejsca to jak strzal w pysk - poprostu nie ma bata. Kolejki znamy, w PRLu dobrze funkcjonowaly wiec po co zdawac sie na uprzejmosc, fairness i zdrowy umysl. Aha - a wszyscy myslacy inaczej to poprostu chamy i cwaniaczki - bez wyjatku. Nie zaprzeczam, ze takich jest batdzo duzo na naszych drogach i sam chetnie odebralbym im prawo jazdy ale cham i cwaniak to jeszcze, na szczescie, nie regula. > > > (ktore defacto jest zapisane w kodeksie ruchu drogowego > w kodeksie wyraznie pisze - jestem PANEM MOJEGO PASA. Chcesz na niego wjechac, > czekaj - albo na moj kaprys, albo na to, az bedzie wolny. Jak jestes kulturalny > , ja cie tez tak potraktuje. Jak jestes burak, to licz na klakson (ostrzezenie, > ze moge w ciebie wjechac - jednak zakladam/mam nadzieje, ze to nie burak, ale > niezauwazenie, zwykly blad, i probuje cie ostrzec o zagrozeniu) i nic wiecej. J > ak jestes kulturalny (nie przycwaniaczyles i nie wyprzedziles 20 samochodow lic > zac na to, ze ktos cie pozniej wpusci, jak wlaczysz kierunkowskaz i poczekasz c > hwile, dajac mi czas na zrobienie ci miejsca - PRZECIEZ NIE MOGE OSTRO hamowac, > bo nie moge stresowac tego z tylu - ot, spokojne hamowanie, uwzgledniajac potr > zeby takze tego z tylu) - to na kulture mozesz liczyc. Zawsze sie zachowuje tak > , jak chcialbym zeby traktowali mnie inni. I tego sie trzymaj > Moze te wszystkie chamy tez sie tego > naucza, i zrozumieja, czemu ich chamsko traktuja? A ze juz wystarczajaco czesto skorzystales z okazji wepchnac "chama" rozumiem, ze chcesz mi cos dobitnie powiedziec. > > Inna kwestia to "szybkie" ruszanie na swiatlach. To juz jakis absurd chyb > a, ze > > w artykule propagujacym raczej defensywny styl jazdy namawia sie do "pale > nia op > > on" (troche przesadzajac). > Co innego palenie opon, co innego ruszanie jak ciapcius, niektorzy na szerokich > skrzyzowaniach (grabiszynska/pilsudskiego) maja predkosci ktore nie wzbudzaja > podejrzen o koniecznosci zmiany biegu z jedynki na dwojke ;) Sorry, zolte - i j > uz zmieniamy biegi, na zielonym to juz puszczamy sprzeglo!!! > A nie, ze zielone - aaaa, to jak sie ruszalo. Aha, wcisnac sprzeglo, zmienic bi > eg - ooo, reka trzeba trafic, zmienic, powolutenko sprzeglo... OOO, UDALO SIE! > A ten za mna czemu nie jedzie? No przeciez nie mozliwe, zeby zielone bylo tylko > dla jednego samochodu, pewnie sie zamyslil ;) > > > Genralnie to podejscie "palenia opon" > Widac ciapek, skoro tylko palenie opon widzi... > Widac ciapek. Ale wole takie zycie niz wyscig szczurow na ulicy. Nie chwalac sie moge o sobie powiedziec, ze z pewnoscia jestem leszym kierowca niz 90% uzytkownikow wroclawskich drog i moze nawet lepszym niz ty. Prawie 20 lat bezkolizyjnego doswiadczenia w najwiekszych metropoliach europy, azji i afryki sporo mnie nauczyly. Ale skoro dla ciebie wyznacznikiem jest tylko brawurowa praca sprzeglem to nawet nie mam zamiaru z toba polemizowac. Ustepuje ci miejsca aby sie wygadac tak samo jak nie raz ustapie Ci na ulicy, moze nawet uda Ci sie jeszcze kilka razy wetknac "chama" a na ulicy pokazac ptaszka obym na pewno zrozumial. > > > Pozostanie to dla mnie wciaz tajemnica i utwierdza mnie w mniemaniu, jak > rzadki > > m darem jest wyobraznia i zdolnosc laczenia faktow. > Np. wrzucenie biegu na zoltym, bo przeciez pewnie zaraz bedzie zielone ;) > No wlasnie, widze ze to sprzeglo naprawde ma wielkie znaczenie dla Ciebie - symbol jakis czy co ;). A tak na marginesie, zyjemy w czasach gdzie "ciapek" i "niedzielny kierowca" nawet nie wpadnie na pomysl aby kupowac auto z manualna skrzynia biegow, wiec teoretycznie kazdy powinien startowac na swiatlach jak kubica. Odpowiedz Link Zgłoś
sverir Jazda po wrocławsku, czyli żółw i zając w jednym 13.04.11, 13:25 Tak a props USA i tamtejszych limitów prędkości. Jedynie na autostradach dopuszczalna prędkość wynosi więcej niż 60 mil na godzinę (czyli ok. 96 km/h). W większości stanów limit na autostradach waha się pomiędzy 65 m/h (ok. 104 km/h) a 75 m/h (ok. 120 km/h). W nielicznych miejscach dopuszczalna prędkość wynosi 80 m/h (ok. 129 km/h). Dodatkowo, autostrady w strefie "miejskiej" mają z reguły niższą dopuszczalną prędkość niż na terenie niezabudowanym: limit ten waha się od 45 m/h (ok. 72 km/h) do 70 m/h (ok. 112 km/h), przy czym średnia wynosi 55 m/h (ok. 88 km/h). W strefach miejskich nlimit waha się od 20 (32 km/h) do 50 mil na godzinę (ok. 80 km/h), ale przeciętnie wynosi 25-30 m/h (odpowiednio: 40-48 km/h). Dodatkowo w stanach, w których ustanowiono strefę szkolną, limit ten często wynosi poniżej 20 m/h, np. 10 m/h (czyli ok. 16 km/h). Reasumując: w Stanach Zjednoczonych limity prędkości są znacznie niższe niż w Polsce, nawet na autostradach. Tyle w temacie tego jak sytuację "znakomicie" rozwiązują Amerykanie. Odpowiedz Link Zgłoś