akrad54
08.05.11, 15:08
W mieście tak niewiele jest miejsc w których małe dziecko można puścić samo kilkadziesiąt metrów przed siebie nie tracąc go z pola widzenia. Nieważne czy ma ochotę pobiegać czy pojeździć na rowerze. Jednym z takich miejsc jest duży, zadbany park przy ulicy Popowickiej.
Co z tego, park jest totalnie opanowany przez ogromne psy biegające bez kagańca i smyczy.
Psy skaczą na siebie, walczą, ujadają. Sam byłem świadkiem jak dwa ogromne mieszańce zagryzły małego kundla. A panie, to one przeważnie wyprowadzają te łagodne pieski na spacer na zwróconą uwagę wzruszają ramionami. Ten "piesek" jest taki łagodny!!! To nic że skacząc wywróci duży wózek spacerowy, przewróci dziecko na rowerze czy napędzi strachu staruszce siedzącej na ławce. On ma prawo biegać po parku a pani spacerować. Nie podoba się wynocha. A sprzątać po "piesku" żadna nie będzie. Nawet jak narobi na środku ścieżki.
Straży miejskiej w tym parku nigdy nie widziałem. Dwa razy widziałem radiowóz, ale to była interwencja na działkach obok.