Psy w parku, kultura właścicielek.

08.05.11, 15:08
W mieście tak niewiele jest miejsc w których małe dziecko można puścić samo kilkadziesiąt metrów przed siebie nie tracąc go z pola widzenia. Nieważne czy ma ochotę pobiegać czy pojeździć na rowerze. Jednym z takich miejsc jest duży, zadbany park przy ulicy Popowickiej.
Co z tego, park jest totalnie opanowany przez ogromne psy biegające bez kagańca i smyczy.
Psy skaczą na siebie, walczą, ujadają. Sam byłem świadkiem jak dwa ogromne mieszańce zagryzły małego kundla. A panie, to one przeważnie wyprowadzają te łagodne pieski na spacer na zwróconą uwagę wzruszają ramionami. Ten "piesek" jest taki łagodny!!! To nic że skacząc wywróci duży wózek spacerowy, przewróci dziecko na rowerze czy napędzi strachu staruszce siedzącej na ławce. On ma prawo biegać po parku a pani spacerować. Nie podoba się wynocha. A sprzątać po "piesku" żadna nie będzie. Nawet jak narobi na środku ścieżki.
Straży miejskiej w tym parku nigdy nie widziałem. Dwa razy widziałem radiowóz, ale to była interwencja na działkach obok.
    • zetkaf Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 08.05.11, 16:34
      > Co z tego, park jest totalnie opanowany przez ogromne psy biegające bez kagańca
      > i smyczy.
      Teoretycznie rozwiazanie jest. Straz Miejska, bo pies nie ma prawa ganiac bez kaganca i smyczy. I choc nie jestem za karaniem dla samego karania, jak ktos wychowal sobie poslusznego psa, to jestem przeciw karaniu, jednak jesli juz faktycznie pies sie zle zachowuje, to niech SM sie wezmie do roboty, a zapis prawny uzyje jedynie jako podkladke do swoich dzialan ;)

      > i łagodny!!! To nic że skacząc wywróci duży wózek spacerowy, przewróci dziecko
      > na rowerze
      Tu - ewidentnie wchodzi odpowiedzialnosc karna za stworzenie zagrozenia dla zdrowia/zycia ludzkiego, ale...

      > czy napędzi strachu staruszce siedzącej na ławce.
      Jesli pies jest nie grozny, ale staruszka sie przestraszy, bo plochliwa jest, to juz jej problem. Ale niestety, prawo stoi po jej stronie - smycz kaganiec musi byc. Nikt nie okresla, jak krotka ;) (rozsadek mowi: na tyle krotka, zeby w razie czego sie nie nachodzic rozplatujac ;)

      > On ma prawo biegać po parku a pani spacerować.
      Ma tez prawo sie bac ;)

      > A sprzątać po "piesku" żadna nie będzie. Nawet jak narobi na środku ścieżki.
      I znow straz miejska...
      • tbernard Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 10.05.11, 10:34
        > Jesli pies jest nie grozny, ale staruszka sie przestraszy, bo plochliwa jest, to juz jej problem. Ale niestety, prawo stoi po jej stronie - smycz kaganiec musi byc.

        No to nie jej problem w sensie prawnym. Jej problem w sensie bandyckiego terroru.
        Równie dobrze mógłby sobie wyjść z bronią ktoś kto uważa, że świetnego ma cela i płochliwym ludziom strzelał koło ucha (rzecz jasna tak precyzyjnie, żeby nikogo nie drasnąć, bo wtedy to już sprawa karna za stworzenie zagrożenia ...).
        • zetkaf Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 10.05.11, 21:10
          > Równie dobrze mógłby sobie wyjść z bronią ktoś kto uważa, że świetnego ma cela
          > i płochliwym ludziom strzelał koło ucha (rzecz jasna tak precyzyjnie, żeby niko
          > go nie drasnąć, bo wtedy to już sprawa karna za stworzenie zagrożenia ...).
          A np. normy halasu to jak zapewnisz? Poza tym, jednak zbyt wielkie ryzyko, ze albo spudlujesz, albo np. ktos ci sie niespodziewanie obroci...
          ps. jeszcze trzeba miec zezwolenie na ta bron. Wiec jak beda skargi, moga ci cofnac ;)
          A na powaznie: wiesz, sa osobki, ktore sie ratlerka boja, i robilyby raban, ze taki potwor bez kaganca biega, i jeszcze moze kogos zagryzc ;) Chociaz fakt, to badziewie jest jedna z agresywniejszych ras, na szczescie nic nie potrafi zrobic ;)
    • straznik.wroclawski Straży miejskiej w tym parku nigdy nie widziałem. 08.05.11, 18:29
      Ale policjantów pewnie tak? Bo na każdego strażnika przypada przecież dziesięciu funkcjonariuszy policji...
      To nie jest tak, że nie podejmujemy interwencji wobec tych właścicieli psów, którzy nie przestrzegają nakazanych środków ostrożności. Przecież my też mamy rodziny, na bezpieczeństwie których nam zależy.
      Problemem od lat jest zbyt mała ilość funkcjonariuszy.
      • pingwiniarz Re: Straży miejskiej w tym parku nigdy nie widzia 08.05.11, 18:50
        A mnie się zdawało, że problem jest taki jak opisany w raporcie NIK o strażach miejskich w Polsce. Miażdżący dla tych formacji. Wynika z niego teza, że straże miejskie w Polsce skupiły się prawie wyłącznie na zarabianiu pieniędzy dla samorządów poprzez montowanie fotoradarów i zakładanie blokad, a nie zajmują się tym do czego zostały powołane - do pilnowania porządku i czystości.
        Pierwsze z brzegu dwa wyniki z google
        superauto24.se.pl/auto/raport-nik-straz-miejska-zyje-z-gnebienia-kierowcow_183702.html
        www.se.pl/wydarzenia/kraj/raport-nik-o-strazy-miejskiej-jest-jak-drogowka-nie-pilnuje-porzadku_183537.html
        • straznik.wroclawski . 08.05.11, 19:37
          Niby raport miażdżący, ale ja nie odczuwam ucisku. Oto przeanalizowała NIK działalność dwudziestu straży, w tym kilku małych, stworzonych istotnie w małych miejscowościach po to jedynie, by obsadzić kolegów wójta i zapewnić wpływy do kieski gminnej.
          Ale czy nawet tam nie działają straznicy w zakresie posiadanych uprawnień? Skoro posłowie dają jakąś możliwość, to ktoś z niej korzysta.
          We Wrocławiu nie ograniczamy się jedynie do stosowania fotoradarów, a ilość oddanych temu zajęciu funkcjonariuszy to jedynie znikomy procent wszystkich pracowników.
          Ponadto zauważ, jak wielkie emocje wywołuje wciąż niezgodne z przepisami ustawy prawo o ruchu drogowym parkowanie kierowców. Media, forumowicze złaknieni są krwi:

          wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35754,8428477,W_centrum_Wroclawia_auta_nagminnie_parkuja_na_zakazach.html
          I sam też gdzieś piszesz, jak widzę, o patrolu, który sobie jechał i
          "nie zważał na zaparkowane na jezdni samochody ani na jadących przed i zanim (pod zakaz!!)."
          Tak zatem dzisiaj czynisz zarzut ze zbytniego zainteresowania się wykroczeniami drogowymi, gdy tymczasem kilka miesięcy temu ganiłeś strażników za brak tego zainteresowania (a może jechali przegonić wyrostków pijących alkohole wysokoprocentowe)... Brak konsekwencji, ale przecież jak się chce strażnika uderzyć, to kij się znajdzie;)

          • pingwiniarz Re: . 08.05.11, 21:37
            Czy zapoznałeś się z raportem o jakim rozmawiamy ?
            Nie 20 tylko 24. W dodatku rozróżniono straże w miastach do 50, do 100 i powyżej 100 tys mieszkańców.
            Twoja sugestia, że badaniem objęto też kilka małych straży, gładkie słówka i finezyjne żarciki nie zmianiają faktów: raport jest druzgocący.
            Jest fatalnie: brak realizacji zadań ustawowych, brak reakcji na zgłoszenia i prośby o interwencje, kiepska dokumentacja prowadzonych czynności, naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych i prawa zamówień publicznych.
            Raport ten jest całkowicie zgodny ze społecznym odbiorem straży miejskiej, z oceną tej formacji w społeczeństwie i opinią jaką się cieszy.
            Nie przypominam sobie cytatu o jakim mówisz. Jeśli coś takiego było, to prawdopodobnie mój wpis dotyczył moich spostrzeżeń co do bezmyślnego jeżdżenia w kółko i bez celu, co stale widuję w takich miejscach jak Kazimierza Wielkiego, Szewska, Piłsudskiego, Świdnicka.
            Tak, wiem. Na pewno jadą na interwencję do zastawionego wyjazdu z posesji na Pawłowicach. Z Pilczyc, jak zwykle. Nie jestem osomotniony w takiej ocenie roboty Twoich kolegów.
            I żeby było jasne - nie czynię zarzutu z "nadmiernego egzekwowania prawa w zakresie wykroczeń drogowych. Mówię tyle, że zgadzam się z oceną z raportu, że za dużo jest łowienia jeleni na drodze i polowania na pieniądze a za mało roboty u podstaw, tej do której straż jest powołana - pilnowania porządku i czystości, patrolowania parków, placów zabaw.
            • straznik.wroclawski Re: . 09.05.11, 09:39
              Straże w Polsce nie są jednym organizmem. Ustawą o strażach zostały wprawdzie zunifikowane, ale trzeba pamiętać o tym, że w każdej miejscowości powstaje samodzielnie egzystujący twór, a na ocenę jego działalności składa się jakość pracy osób w nim zatrudnionych. Tutaj, jak sam wspomniałem, jest pies pogrzebany, bo często są to ludzie z przypadku, znajomi wójta, burmistrza, nie do końca zorientowani, często z racji krótkiego okresu prowadzenia tej działalności, jak właściwie postępować z dokumentacją, realizacją działań, prowadzeniem postępowań. Nie można patrzeć na wszystkie straże, zwłaszcza wrocławską, poprzez pryzmat tych ocenionych. Ponadto w raporcie mówi się o błędach, nie wspominając o pozytywnych stronach działalności, ponieważ rolą NIK jest właśnie wskazywanie niedociągnięć, nie sukcesów.
              Kiedy nakładam grzywnę na daną osobę w związku z popełnionym przez nią wykroczeniem, to czy mogę, poproszony o ocenę tej osoby odpowiedzieć, że jest zła? Nie. Mógłbym, rzecz jasna, stweirdzić, że jest do szczętu zepsuta, popełniająca nagminnie wykroczenia, postępująca haniebnie w każdej dziedzinie swego życia, ale czy byłoby to zgodne z prawdą? I czy odnosiłoby się do wszystkich innych osób pokroju tej ukaranej?

              Odbiór zaś społeczny straży spowodowany jest tym, że podejmujemy interwencje właśnie w tych dziedzinach, które dla społeczeństwa są najbardziej uciążliwe (odpady i umowy na ich wywóz, numery porządkowe posesji, postój pojazdów, spożywanie napojów alkoholowych, palenie nikotyny w miejscach objętych zakazem, psy itd), przez co ci sprawcy wykroczeń, którzy nie mają klasy, obrażają się śmiertelnie i całe życie dyszą nienawiścią, zarażając nią innych, tworząc wizerunek tych, którzy "chodzą i się czepiają". Zatracają przy tym zdolność oceny, kto jest postacią negatywną (sprawca wykroczenia), kto zaś przywraca ład i porządek publiczny (SM).
              Kiedyś usłyszałem od kobiety serdeczne życzenia, by moje dzieci zachorowały i trafiły do niej, to wtedy ona nie pomoże (zawodowo zajmowała się badaniem próbek pobranych z tkanek dzieci chorych na raka). Co było przyczyną? Ano nałożyłem na nią mandat w wysokości 50 złotych za prowadzenie psa bez smyczy i zaniechanie usunięcia kupki, którą ten pies pozostawił. Mandat niby niewysoki, wykroczenie w swych skutkach społecznie uciążliwe, a tu taki brak samokrytyki i atak nienawiści. Taka osoba opiniuje potem moją pracę...
              • zetkaf Re: . 09.05.11, 10:16
                > Straże w Polsce nie są jednym organizmem.
                Straze zawsze maja pretekst, zeby kazac sie innym odpimpac. Moze zamiast czepiac sie policji, straznik pokaze, co straze zrobily?
              • sverir Re: . 09.05.11, 10:46
                Oj, panie strażnik, powiem coś jako osoba, która rozumie ściganie tzw. babć handlujących pietruszką. Czyli osoba generalnie postrzegająca rolę straży miejskiej pozytywnie.

                Uczciwość każe przyznać, że nie raz i nie dwa widziałem straż miejską podejmującą interwencję (i często w bardzo słusznej sprawie). Dlatego nie uważam strażników za nierobów, którzy nie robią nic innego, jak urządzają popijawy na posterunku.

                Fakt jest jednak taki, że nie raz i nie dwa (i nie tylko ja) widziałem oczywiste ignorowanie przypadków naruszenia porządku publicznego. Patrol omijający szerokim łukiem nieprawidłowo zaparkowane samochody mogę jeszcze zrozumieć. Ale patrol przechodzący obok nieprawidłowo zaparkowanych samochodów i ignorujący je?

                Mogę zrozumieć, że straż miejska nie przyjeżdża w niedzielę na interwencję w przypadku zastawionego chodnika - ludzi mało, a jest wiele pilniejszych spraw (jak na przykład pies biegający bez kagańca). Ale strażnik miejski pozwalający niemal na przejechanie sobie po butach (i to stojąc na chodniku)?

                Rozumiem, że czasem jest coś ważniejszego niż to, że spokojny pijaczek sączy sobie piwo na ławeczce. Ale nie rozumiem dlaczego inny pijaczek może trzaskać piwo z puchy pod bokiem strażniczki miejskiej, w dodatku podrywając ją kulturalnie ku uciesze strażniczki?

                Generalnie jestem bardziej szczęściarzem niż pechowcem, dlatego nie sądzę, że jedynie ja miałem pecha być świadkami powyższych sytuacji, a to jedne z nielicznych.

                Na pewno obraz straży miejskiej jest częściowo zaburzony interwencjami w sprawach wrażliwych społecznie (jak te babcie z pietruszką; ileż to razy słychać, że babcie to ścigają, a przestępców to się boją?). Z drugiej strony na pewno w tym obrazie nie pomagają sytuacje jak wyżej.
                • Gość: SM Re: . IP: *.wroclaw.hypnet.pl 11.05.11, 08:17
                  Może przyczyną jest brak systemu motywacyjnego? Po co pracować dobrze, skoro ten, który nic nie robi, dostanie taką samą kasę? Podwyżki, jak są co cztery, pięć lat, to też w tej samej wysokości dla każdego. Jeden zasuwa, drugi siedzi obok i dłubie w nosie, a każdemu należy się to samo. Absurd. Pracowałbyś dobrze w takich warunkach?
                  • sverir Re: . 12.05.11, 08:17
                    Brak systemu motywacyjnego przyczyną kiepskiej pracy? Wydawało mi się, że to powinna być przyczyna niezatrudnienia, a nie kiepskiej pracy. Dlaczego nie zapytasz czy w ogóle pracowałbym w takich warunkach?
          • Gość: wolow44 Re: . IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.05.11, 07:49
            Przykład pracy SM.Sobota ul.l Pomorska róg Ptasiej Strażnik z Strażniczką chcą przegonić z chodnika handlarza butami, oczywiście nie udało im się,(trwało to 20 min) obok przejeżdża po chodniku, bus, nie reagują następnie przechodzą obok zaparkowanego na przystanku autobusowym, samochodu nie reagują Później widzę tę parkę jak przejeżdżają mostem Trzebnickim ,na dole wału nad Odrą stoi kilkanaście samochodów jadą dalejTak pracuje Straż Miejska we Wrocławiu, ale fucha.
      • Gość: zaloguj_sie Re: Straży miejskiej w tym parku nigdy nie widzia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.11, 12:09
        strazniku.wroclawski niestety, ale wrocławska straz miejska podejmuje interwencje gdzie i jak chce, możecie potykać się o źle zaparkowane samochody na ul. K. Wielkiego, o osoby żebrzące czy spożywające alkohol w pobliżu przejścia podziemnego na ul Świdnickiej, możecie chodzić kilkanaście razy dziennie nieodśnieżonym chodnikiem na którym od miesiący walają się śmieci przy budynku na K.Wielkiego gdzie mieściły się sady Grodzkie, ale wolicie zająć się źle zaparkowanymi pojazdami na ul Zamkowej gdzie nikomu one nie przeszkadzają, wolicie spisywać pijących alkohol w okolicy pasażu Niepolda, a o porządek na chodnikach dbacie tylko tam gdzie budynek jest zarządzany przez wspólnotę mieszkaniową np na ul, Świdnickiej pod tzw arkadami lub KDM jak kto woli.

        Dziękuje Wam za taką "służbę" i nie zasłaniaj się małą liczbą funkcjonariuszy, potraficie wejść w najwiekszy zakamarek Starego Miasta i tam sami z siebie egzekwujecie prawo, a na głównych ulicach, czy tam gdzie łamanie prawa jest widoczne gołym okiem nie interweniujecie. Pewnie nie jeden mieszkaniec naszego miasta powiedziałby Wam parę gorzkich słów o tym jak udajecie pracę, ale niestety jesteście chronieni prawem.
        • straznik.wroclawski . 10.05.11, 08:15
          Pragnieniem moim jest, by Straż Miejska we Wrocławiu została zlikwidowana. Powtórzyć bowiem mogę za "Przekrojem": "prawdziwa cnota krytyk się nie boi". Jest z nami tak, jak ze szlachetnym zdrowiem - oto mało kto zdaje sobie sprawę, jak wielkie znaczenie mamy dla funkcjonowania miasta i dopiero brak SM i wynikający z niego rozgardiasz pozwoliłyby docenić nasze działania:)
          • pingwiniarz Re: . 23.05.11, 22:19

            Pragnieniem moim jest, by Straż Miejska we Wrocławiu została zlikwidowana. Powtórzyć bowiem mogę za "Przekrojem": "prawdziwa cnota krytyk się nie boi". Jest z nami tak, jak ze szlachetnym zdrowiem - oto mało kto zdaje sobie sprawę, jak wielkie znaczenie mamy dla funkcjonowania miasta i dopiero brak SM i wynikający z niego rozgardiasz pozwoliłyby docenić nasze działania:)

            Czyli praktycznie wszystkie problemy tego miasta to źle parkujące samochody i ewentualnie nadmierna prędkość tych jadących :) Innych problemów nie ma - taki wniosek płynie z zestawienia Twojej, strażniku, wypowiedzi z poniższym:

            www.emetro.pl/emetro/1,85648,9646205,Mandacik__Dziekuje__nie_place_.html
            Wrocław. Potwierdza stereotypy o strażnikach. Na 29 tys. mandatów, ponad 26 tys. dotyczy wykroczeń drogowych, czyli prawie 90 proc. Pozostałe wystawiono głównie za akty wandalizmu i picie alkoholu w miejscach publicznych.
    • Gość: ja Re: Psy w parku, kultura właścicielek. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 08.05.11, 19:27
      Wersja alternatywna:
      W mieście tak niewiele jest miejsc w których psa można puścić samego kilkadziesiąt metrów przed siebie nie tracąc go z pola widzenia. Nieważne czy ma ochotę pobiegać czy też niekoniecznie. Jednym z takich miejsc jest duży, zadbany park przy ulicy Popowickiej.
      Co z tego, park jest totalnie opanowany przez matki z dziećmi i przewrażliwionyh tatusiów.
      Dzieci hałasują i śmiecą . Sam byłem świadkiem jak dwa dzieciaki wyrzucały na trawnik papierki po cukierkach. A panie, to one przeważnie wyprowadzają te piękne brzdące na spacer na zwróconą uwagę wzruszają ramionami. Te dzieci są przcież grzeczne!!!. Nie podoba się wynocha. A sprzątać po "bobaskach" żadna nie będzie. Nawet jak naśmieci na środku ścieżki.
      • Gość: WK Re: Psy w parku, kultura właścicielek. IP: *.internetia.net.pl 08.05.11, 20:00
        cd. wersji alternatywnej:
        I bywa, że takie rozwydrzone bachory rzucą się na spokojnego psa i go pogryzą.
        I w ogóle, kto to widział, żeby w mieście, w blokach mieć dzieci (niektóre rodziny to mają po kilka!) , przez co zwykłe rodziny z psami nie mają ich gdzie wyprowadzać.
        • wromario Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 08.05.11, 20:17
          Gość portalu: WK napisał(a):

          > cd. wersji alternatywnej:
          > I bywa, że takie rozwydrzone bachory rzucą się na spokojnego psa i go pogryzą.
          > I w ogóle, kto to widział, żeby w mieście, w blokach mieć dzieci (niektóre rodz
          > iny to mają po kilka!) , przez co zwykłe rodziny z psami nie mają ich gdzie wyp
          > rowadzać.

          i jeszcze klika słów ode mnie:

          Bardzo kocham mojego pupila, słyszałem, że powinien się wybiegać, dlatego szukam miejsc, gdzie będzie miał taką możliwość, bo w mieszkaniu nie ma do tego warunków. Trochę mnie boli, że wyje sam całymi dniami, kiedy jestem w pracy, ale staram się mu to wynagrodzić i kupuje karmę premium.

          Cholerne dzieci!
      • zetkaf Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 08.05.11, 23:11
        > W mieście tak niewiele jest miejsc w których psa można puścić samego kilkadzies
        > iąt metrów przed siebie nie tracąc go z pola widzenia.
        Po pierwsze, nie masz prawa go NIGDZIE puscic bez smyczy/kaganca. Tak mowi prawo. Choc ja bym tam odpuscil tym wlascielom, ktorzy maja dobrze ulozone psy. Ale jak pies sie zachowuje skandalicznie, to za jego zachowanie mandatu nalozyc nie mozna - za to paragraf o smyczy/kagancu jest furtka do jego wystawienia ;)
        Reszty nie chce mi sie komentowac, bo widac, ze jawna prowokacja ;)
    • Gość: gosciu Przenoszenie zwyczajow wiejskich na grunt miejski IP: *.wroclaw.mm.pl 08.05.11, 19:28
      Ci ludzie poprostu maja wyuczona potrzebe posiadanie psa ktory ma ich bronic, bo musza sie bronic, pozatym lubia jak ich psy znacza teren kupami
      • piotr_ze_wsi Oczyść swój umysł, stereotypy odrzuć. 08.05.11, 20:38
        Pochodzę ze wsi, a psa nigdy nie miałem i mieć nie będę, zszokowany za to jestem, po przybyciu do miasta, jak wiele żyje tu psów i ich śmierdzących psami właścicieli.
        • Gość: bbkk Re: Oczyść swój umysł, stereotypy odrzuć. IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.11, 21:40
          piotr_ze_wsi napisał:

          > Pochodzę ze wsi, a psa nigdy nie miałem i mieć nie będę, zszokowany za to jeste
          > m, po przybyciu do miasta, jak wiele żyje tu psów i ich śmierdzących psami właś
          > cicieli.

          Wsiowi ludzie rzadko lubią psy. Dla większości z nich, to część trzody.
          • Gość: ddgh Re: Oczyść swój umysł, stereotypy odrzuć. IP: *.40.135.88.threembb.co.uk 09.05.11, 20:07
            wieśnioki z plebsu- jak wyżej wym piotr żałują psu kaszy z ochłapami- bo tak się psy na wsi karmi. Uważają, że te odpadki to i tak za duzo dla psa, kreatury... Lepiej, by powędrowały do piotrusiowego wsiowego brzuszka. Zapamiętaj- wsioku, że pies dobrze karmiony i zadbany nie wydziela żadnego zapachu- w przeciwieństwie do ciebie- od którego ujada wsią i pomorem z każdego otworu w ciele... z gęby, spod cuchnących paszysk itp, itd.

            dziwne, że po tym parku jeździ rowerem codziennie moja rodzina- i nie mają kłopotu z psami.

            Poza tym nie należy bachora (ani psa) puszczać samopas na taką odległość
            • Gość: dfv Re: Oczyść swój umysł, stereotypy odrzuć. IP: *.40.135.88.threembb.co.uk 09.05.11, 20:10
              i druga sprawa- nie ma dnia - teraz gdy ciepło żebym nie widział troskliwej kochającej mamuśki- maciory wysadzającej swój pomiot w krzaki! Niech sprzątają
              • piotr_ze_wsi Re: Oczyść swój umysł, stereotypy odrzuć. 09.05.11, 21:33
                Niektóre mamuśki-maciory zupełnie niepotrzebnie wydają na świat swe pomioty. Twoja, dla przykładu, powinna cię spędzić w toalecie.
                • Gość: gnb Re: Oczyść swój umysł, stereotypy odrzuć. IP: *.41.211.192.threembb.co.uk 13.05.11, 18:30
                  Co to znaczy "spędzić w toalecie"? hahahaha
                  Nie ma takiego określenia w języku polskim wieśniaku. Żałosne plebejskie łanjo ośmiela się człowieka pouczać. twoja mamuśka całe życie żarła gorzej niż mój pies - i stąd nienawiść do psów masz... inna sprawa, że mój pies ma lepsze pochodzenie niż cała twoja wsiowa familia- rozmnożona po pijaku w remizie...najlepiej wracaj smrodzie skąd przybyłeś
              • Gość: Mam Re: Oczyść swój umysł, stereotypy odrzuć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.11, 21:50
                widzę, że wracasz od księdza bo popisujesz się takimi wartosciami jak niejaki JP II
    • Gość: anka Re: Psy w parku, kultura właścicielek. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.11, 20:28
      Jestem kobietą w średnim wieku i nie raz nie dwa też mnie jakaś bestia puszczona wolno wystraszyła. Pewnie dlatego, że zostałam pogryziona dotkliwie gdy byłam dzieckiem. Piesek pogryzł pierwszy raz jak zapewniali jego właściciele. Tylko, że dla mnie to żadna różnica, że byłam pierwszą ofiarą tej bestii. Blizny na ciele będę miała całe życie i uraz psychiczny pewnie też.
      Nie tylko staruszki boją się psów.
      • zetkaf Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 08.05.11, 23:17
        > Jestem kobietą w średnim wieku i nie raz nie dwa też mnie jakaś bestia puszczon
        > a wolno wystraszyła.
        Kazdy ma prawo do swoich fobii. Ale to JEGO (wlasciwie: JEJ) problem, nikt sie bac nie kazal ;)

        > Pewnie dlatego, że zostałam pogryziona dotkliwie gdy byłam
        > dzieckiem.
        Mnie tez kiedys pies ugryzl kiedy bylem dzieckiem. Moja ewidentna wina - chcialem poglaskac szczeniaczki, a ich matka nie wiedziala o co chodzi. Teraz wyciagnalem z tego wnioski. Dodam, ze psy lubie, one mnie chyba tez, bo poza wioskowymi szczekaczkami wiekszosc podchodzi ufnie. W ogole, poza skrajnymi przypadkami, czesto to wina LUDZI, ze pies ich pogryzl. Jak chcoiazby w podanym przeze mnie przykladzie.

        > Blizny na ciele będę miała całe życie i uraz psychiczny pewnie też.
        A madrosc zyciowa? Cos sie obawiam, ze nie - ze pies pogryzl, psy zle, a zadalas sobie pytanie: CZEMU ugryzl?
        • na.strychu Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 10.05.11, 08:31
          No jasne! Kobieta idąc parkową alejką, widząc biegnącego w jej stronę psa, ma się zastanawiać czy okoliczności poprzedniego pogryzienia są tożsame z obecnymi? Chyba żartujesz. Ona ma prawo do niezakłóconego wypoczynku/spaceru. To psom samopas biegać nie wolno! Karać za to właścicieli, wypisywać mandaty bez żadnego "zmiłuj". Bo nic tak nie uczy poprawnych zachowań jak pusty portfel.
          • zetkaf Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 10.05.11, 09:00
            > No jasne! Kobieta idąc parkową alejką, widząc biegnącego w jej stronę psa, ma s
            > ię zastanawiać czy okoliczności poprzedniego pogryzienia są tożsame z obecnymi?
            Sorry, ale jak pies NIE STWARZA zagrozenia, to JEJ problem, ze ONA sie boi...
            niektorzy boja sie pajakow i myszy. Czy uwazasz, ze kazdy pajak i mysz powinny chodzic na smyczy? ;)

            > Chyba żartujesz. Ona ma prawo do niezakłóconego wypoczynku/spaceru.
            O ile go sama sobie nie zakloca swoimi fobiami. Rownie dobrze moglaby sie wystraszyc, bo gdzies na horyzoncie jedzie samochod, a przeciez nie musi sie zastanwiac, czy "czy okoliczności poprzedniego [potracenia] są tożsame z obecnymi?"

            > To psom samopas biegać nie wolno!
            I to jest chore.

            > Karać za to właścicieli, wypisywać mandaty bez żadnego "zmiłuj"
            No i gdzie ten piesek ma pobiegac? Ja sie dziwie, ze zadne towarzystwo opieki nad zwierzetami nie podnosi rabanu, bo w Polsce nie da sie miec psa i nie znecac sie nad nim. No, chyba jedynie na wiosce, gdzie akurat psy sa najgorzej traktowane. W lesie na smyczy, w parku na smyczy, gdzie ma sie piesek wybiegac?

            > Bo nic tak nie uczy poprawnych zachowań jak pusty portfel.
            Dlatego jestem za wysokimi karami dla wlasciciela kazdego zle zachowujacego sie psa.
            • na.strychu Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 10.05.11, 10:15
              Obawiam się, że zapominasz o jednej, dla mnie bardzo istotnej, rzeczy: to miasto ludzi, a nie psów. I właściciele tych czworonogów powinni mieć tego pełną świadomość.
              • zetkaf Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 10.05.11, 21:14
                > Obawiam się, że zapominasz o jednej, dla mnie bardzo istotnej, rzeczy: to miast
                > o ludzi, a nie psów. I właściciele tych czworonogów powinni mieć tego pełną świ
                > adomość.
                A wlasciciele tych czworonogow to co? ;)
                No coz, po pierwsze SM i policja powinny wiecej reagowac, jak zwykle, inaczej zaden zapis nie pomoze na rozwydrzone psy bez smyczy. Jak zaczna wiecej reagowac, w szczegolnosci na agresywne psy, to sie okaze, ze nie ma problemu, w parku zostana tylko te "dobre" psy, bo wlascicieli "zlych" nie bedzie stac na wyjscie do parku.
                Po drugie: no dobra, miasto - jeszcze mozna ograniczyc wolnosc psow. Ale trzeba dac jakas alternatywe, np. prawo puszczenia psa luzem na lakach, w lesie, itp. A juz problem wlasciciela psa, jak daleko ma do lasu. Albo jeszcze inna opcje: zakaz posiadania psa w miescie. No, chyba ze ktos bedzie mial systematycznie udokumentowane, ze wywozi psa na teren prywatny, gdzie moze sie wybiegac. Inaczej to znecanie sie nad psem, i nie mowie tu tylko o wielkich psach...
                • straznik.wroclawski Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 11.05.11, 08:30
                  Nie ma psów "dobrych" i "złych". Psy o krwiożerczym wyglądzie mogą przejść przez życie nie kąsając nikogo, zaś te z pozoru łagodne nieoczekiwanie ugryźć.
                  Posiadanie psa to obowiązki, nie przywileje.
                  Każdy zaś, kto spaceruje po parku, ma prawo do poczucia bezpieczeństwa, stąd wymóg prowadzenia psa na smyczy i obwarowane ustronnością i nałożeniem kagańca możliwości puszczenia psa wolno.
                  Piszesz wyżej, że to osoba, która nie jest złakniona widoku biegnącego w jej psa, ma problem bo się lęka jej serce i zatrważa, i mylisz się w tym względzie troszeczkę. Ja nie muszę się zastanawiać, czy zwierzę pędzące w kierunku mojego dziecka chce wyszarpać pół twarzy czy jedynie połasić się. Ja chcę, by ten pies był na smyczy.

                  Na podobnej zasadzie mógłby ktoś wsiąść w auto i jechać wzdłuż po chodniku. "No przecież nie przejadę!" - krzyczałby do uskakujących lękliwie przechodniów. "Minę bokiem! Ślepy przecież nie jestem!" - dodawałby dla uspokojenia. Byłbyś pewnie także oburzony, bo przecież obowiązuje zakaz jeżdżenia po chodnikach. I miałbyś rację. I widzisz, podobnie obowiązuje zakaz prowadzenia psa bez smyczy...
                  • zetkaf Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 11.05.11, 23:33
                    > Nie ma psów "dobrych" i "złych". Psy o krwiożerczym wyglądzie mogą przejść prze
                    > z życie nie kąsając nikogo, zaś te z pozoru łagodne nieoczekiwanie ugryźć.
                    Alez sa psy dobre i zle. Nie ma jedynie ras dobrych i zlych. Dobry pies od zlego rozni sie... WYCHOWANIEM. Czy jak kto woli, ulozeniem, zastosowana tresura, itp.

                    > Każdy zaś, kto spaceruje po parku, ma prawo do poczucia bezpieczeństwa, stąd wy
                    > móg prowadzenia psa na smyczy i obwarowane ustronnością i nałożeniem kagańca mo
                    > żliwości puszczenia psa wolno.
                    No, a w parku mozna puscic psa wolno? Nawet w kagancu? Bo zdaje sie, ze MUSI byc CALY CZAS na smyczy. W lesie tez nie wolno puscic go luzem. Wiec gdzie mozna?
                    A co do poczucia bezpieczenstwa... niektorzy sie boja, jak pies sie zbliza na wiecej niz 2 metry, nawet jak ma smycz i kaganiec. I co, wprowadzic zakaz utrzymywania psow na odleglosc wieksza niz 2 metry od ludzi? Paranoje sie leczy, a nie podtrzymuje...

                    > łbyś rację. I widzisz, podobnie obowiązuje zakaz prowadzenia psa bez smyczy...
                    Wiec gdzie pies ma sie wybiegac?
                    PS. dalej nie poruszony zostal temat DLUGOSCI smyczy. Pomijajac to, ze pies sie moze zaplatac miedzy drzewami, czy smycz dlugosci 2 km jest dopuszczalna prawnie? Skoro tak, to i tak pies moze sobie podbiegac do ludzi i ich straszyc. Zgodnie z prawem ;)
                    • straznik.wroclawski Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 12.05.11, 08:13
                      Kwestie związane z utrzymaniem tych zwierząt na terenie Wrocławia regukuje uchwała Rady Miejkiej W-wia wprowadzająca regulamin do ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
                      I tak właściciel psa może go spuścić ze smyczy, ale jedynie w miejscu odosobnionym i po uprzednim nałożeniu mu kagańca. Wszędzie zaś tam, gdzie przebywa z psem, ma sprawować nad nim pełny nadzór. Skoro prowadzisz psa na smyczy o długości dwóch metrów i smycz ta jest naprężona tak, że pies nie ma już możliwości doskoczenia do gardła przechodzącej obok osoby, to problemu nie ma, ale jeśli smycz ma kilka metrów długości i układa się niczym wąż, pozwalając zwierzęciu na gwałtowny skok na ofiarę, to już nie ma pełnego nadzoru nad zwierzęciem.
                      Pragnę zwrócić uwagę na jedną rzecz - osoby pogryzione nie zgłaszają się do forumowiczów. One przychodzą do nas bądź zgłaszają fakt poszkodowania na policję, stąd mało kto zdaje sobie sprawę, jak częste są to przypadki.

                      Kwestia tresury psa, jego ułożenia, jest z kolei znaną jedynie właścicielowi. Osoba postronna, jeszcze raz podkreślę, nie musi zachodzić w głowę, czy biegnący w jej kierunku wilczur jest dobrze ułożony, czy też górę w nim biorą pierwotne instynkty. Niedawno moja koleżanka była z dzieckiem na placu zabaw. Do tego rozradowanego kulkulatka, huśtającego się na huśtawce, podbiegł owczarek niemiecki i rozszarpał łydkę tak, że konieczne było szycie. Pies, wedle zapewnień właściciela, był szkolony i NIGDY NIKOGO NIE UGRYZŁ. Ale jakie z tego pocieszenie dla dziecka? Żadne.
            • wielki_czarownik Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 10.05.11, 12:07
              zetkaf napisał:


              > Sorry, ale jak pies NIE STWARZA zagrozenia, to JEJ problem, ze ONA sie boi...
              > niektorzy boja sie pajakow i myszy. Czy uwazasz, ze kazdy pajak i mysz powinny
              > chodzic na smyczy? ;)
              >

              Pająki i myszy z definicji nie mają właścicieli. Psy tak. Ponadto pies stanowi obiektywne zagrożenie (może nawet zagryźć na śmierć) a mysz raczej nie.


              > O ile go sama sobie nie zakloca swoimi fobiami. Rownie dobrze moglaby sie wystr
              > aszyc, bo gdzies na horyzoncie jedzie samochod, a przeciez nie musi sie zastanw
              > iac, czy "czy okoliczności poprzedniego [potracenia] są tożsame z obecnymi?"
              >

              Ja jestem daleki od posiadania fobii, ale bardzo nie lubię psów, które biegają luzem. A już niezwykle się stresuję widząc pchlarza,który do mnie podbiega i nie daj Boże szczeka. Jestem zwolennikiem tego, aby każdy miał w takim przypadku prawo do zastrzelenia psa.


              > I to jest chore.
              >

              To jest normalne.


              > No i gdzie ten piesek ma pobiegac? Ja sie dziwie, ze zadne towarzystwo opieki n
              > ad zwierzetami nie podnosi rabanu, bo w Polsce nie da sie miec psa i nie znecac
              > sie nad nim. No, chyba jedynie na wiosce, gdzie akurat psy sa najgorzej trakto
              > wane. W lesie na smyczy, w parku na smyczy, gdzie ma sie piesek wybiegac?
              >

              Mój problem? Chcesz psa, to się nim zajmij. Psa (zgodnie z prawem) można puszczać w kagańcu, ale bez smyczy na terenach odludnych. Tylko trzeba dupkę ruszyć trochę dalej, niż 5 minut spacerkiem od domu i stąd raban właścicieli osrajchodników.


              > Dlatego jestem za wysokimi karami dla wlasciciela kazdego zle zachowujacego sie
              > psa.
              >

              A wuj mi z kary dla właściciela, kiedy już pies mnie zdąży ugryźć. Każdy pies bez smyczy i kagańca powinien być natychmiast odławiany przez miejskiego hycla. Po tygodniu w schronisku albo usypiany albo wydawany właścicielowi po uiszczeniu przez niego bardzo wysokiej kary.
            • Gość: WK Re: Psy w parku, kultura właścicielek. IP: 156.17.73.* 11.05.11, 17:08
              zetkaf napisał:
              > No i gdzie ten piesek ma pobiegać?
              O tym należy pomyśleć ZAWCZASU. Jeżeli ktoś mieszka z dala od terenów, gdzie pies mógłby swobodnie pobiegać to znaczy, że nie ma warunków do posiadania psa. Są wtedy dwie możliwości:
              1. kupić psa dostosowanego do ograniczonych możliwości spacerowych (np. york zamiast husky lub wilczura),
              2. przeprowadzić się w odpowiednią okolicę by móc realizować swoje hobby [na tym forum częsta rada np. dla mieszkańców centrum brzmi: "nie podoba się hałas w nocy? wyprowadź się"; o ile jednak funkcjonuje pojęcie ciszy nocnej o tyle nie istnieje prawo do posiadania w domu dowolnego zwierzęcia].
              Przykładowo w Anglii lub w USA zasadniczo NIE WOLNO wprowadzać psów do parków o ile nie oznakowania, że jest to dozwolone a zanieczyszczenie terenu psimi odchodami jest karane bardzo wysokimi mandatami dla właściciela.
              O odszkodowaniach, jakie potrafią wywalczyć dla poszkodowanych adwokaci w USA chyba nie warto wspominać :)
              • zetkaf Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 11.05.11, 23:44
                > O tym należy pomyśleć ZAWCZASU. Jeżeli ktoś mieszka z dala od terenów, gdzie pi
                > es mógłby swobodnie pobiegać
                A podaj mi grupy takich terenow? Na polach nie, bo prywatne, w parku nie, bo mieszkancy, w lesie nie, bo zwierzyna. Wiec mowie, skoro mamy sie czepiac, to wprowadzmy w CALEJ POLSCE zakaz posiadania psow w miastach. Bo inaczej to znecanie sie nad psem...

                > 2. przeprowadzić się w odpowiednią okolicę by móc realizować swoje hobby
                ale GDZIE? W tereny zalesione? TAM TEZ NIE WOLNO!!!

                > nocy? wyprowadź się"; o ile jednak funkcjonuje pojęcie ciszy nocnej o tyle nie
                > istnieje prawo do posiadania w domu dowolnego zwierzęcia].
                Prawo istnieje, bo w demokracji co nie zabronione, jest dozwolone. A nie ma zakazu posiadania psa dowolnej rasy w domu. Co innego, gdybys mowil o tygrysie, pytonie czy tym strasznym pajaku, ale mowimy o PSACH.

                > Przykładowo w Anglii lub w USA zasadniczo NIE WOLNO wprowadzać psów do parków o
                > ile nie oznakowania,
                zapewne tez sa parki specjalnie dla psow. A we Wroclawiu...

                > O odszkodowaniach, jakie potrafią wywalczyć dla poszkodowanych adwokaci w USA c
                > hyba nie warto wspominać :)
                Ty nawet nie wspominaj o tych idiotach, tam nawet prowadzac samochod i trzymajac kawe miedzy nogami rozlejesz ja sobie na genitalia przy hamowaniu, to ci sie odszkodowanie nalezy - bo przeciez masz prawo byc glupi i nie wiedziesz, ze kawa jest goraca ;)
                • wielki_czarownik Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 12.05.11, 11:45
                  zetkaf napisał:


                  > A podaj mi grupy takich terenow? Na polach nie, bo prywatne, w parku nie, bo mi
                  > eszkancy, w lesie nie, bo zwierzyna. Wiec mowie, skoro mamy sie czepiac, to wpr
                  > owadzmy w CALEJ POLSCE zakaz posiadania psow w miastach. Bo inaczej to znecanie
                  > sie nad psem...

                  1. Np. wały nad Odrą (o ile piesek ma kaganiec na ryjku).
                  2. Prywatny teren.
                  To tak, jak ze sportowym autem. Ktoś ma Ferrari, ale na ulicy nie może sobie przycisnąć ile fabryka dała. Może albo pojechać do Niemiec (gdzie są inne przepisy) i pojechać sobie na autostradzie albo też poszaleć na prywatnym terenie (torze wyścigowym). Jeżeli takie warunki mu nie odpowiadają, to nie kupuje Ferrari tylko grę komputerową. Tak samo z psem. Zasady są, jakie są. Nie podoba się, to kup sobie Tamagotchi.



                  > Prawo istnieje, bo w demokracji co nie zabronione, jest dozwolone. A nie ma zak
                  > azu posiadania psa dowolnej rasy w domu. Co innego, gdybys mowil o tygrysie, py
                  > tonie czy tym strasznym pajaku, ale mowimy o PSACH.

                  Prawo do posiadania psa łączy się z pewnymi obowiązkami.


                  > zapewne tez sa parki specjalnie dla psow. A we Wroclawiu...

                  Pisz do Sternika, żeby Ci taki dynamiczny park utworzył.
                • tbernard Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 12.05.11, 12:10
                  > A podaj mi grupy takich terenow? Na polach nie, bo prywatne, w parku nie, bo mi
                  > eszkancy, w lesie nie, bo zwierzyna. Wiec mowie, skoro mamy sie czepiac, to wpr
                  > owadzmy w CALEJ POLSCE zakaz posiadania psow w miastach. Bo inaczej to znecanie
                  > sie nad psem...

                  A dlaczego chcesz zabronić posiadania psa komuś mieszkającemu w mieście i mającego prywatne pole? A jak ktoś nie ma prywatnego pola, to niech się się z właścicielem takowego dogada w celu uzyskania pozwolenia.
    • Gość: martin Re: Psy w parku, kultura właścicielek. IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.11, 21:09
      Do właścicielek psów: Gdy wasz piesek zostawi kupkę na trawniku lub chodzniku to tak jakbyście wy tam narobiły.
      • wrednywroclawianin Czworonogi mają tylko właścicielki? 08.05.11, 21:27
        Bo np. w Parku Południowym, Klecińskim i na Górce Skarbowców wydaje mi się (ale nie jestem pewien), że większość tzw. ras niebezpiecznych wyprowadzają bez smyczy i kagańca tzw. karki i łysole. Można dyskutować czy to mężczyźni, ale do kobiet bym ich raczej nie zaliczył...
    • wroclawianinodurodzenia Re: Psy w parku, kultura właścicielek. 13.05.11, 18:33
      Policja znajdzie na to sposób. Zamknie wszystkie parki w mieście.
Pełna wersja