ex-con
12.05.11, 00:22
Pani Beato
Pisze Pani o czytaniu ze zrozumieniem, a później zaprzecza swoim własnym słowom. Pani tłumaczenia brzmią momentami śmiesznie, co pozwolę sobie poniżej udowodnić (oba artykuły z 11.05, pierwszy cytat z godziny 13:40, drugi z 19:03).
Pierwsza para cytatów:
1. "Jeśli grupa liczy więcej niż dziesięć osób, nie może zwiedzać naszego miasta bez licencjonowanego przewodnika. Nakazuje to ustawa o usługach turystycznych. Wycieczek szkolnych też te przepisy dotyczą i w związku z tym nauczyciele muszą się liczyć z interwencją straży miejskiej. Albo płacą przewodnikowi, albo strażnikowi."
2. "Nie napisałam, że funkcjonariusze straży miejskiej pobierają opłatę turystyczną. Napisałam, że mogą ukarać mandatem."
Napisała Pani i jedno, i drugie (odnoszę się do tego również w trzeciej parze cytatów). Skoro płacenie przewodnikowi to wniesienie opłaty turystycznej, spójnik "albo" daje tę samą możliwość u przedstawiciela straży miejskiej. Ewentualnie daje uprawnienia przewodnikom do wystawiania mandatów...
Druga para cytatów:
1. "Dlatego uważam, że skandalem jest zmuszanie wycieczek szkolnych do korzystania z usług przewodnika."
2. "Nie napisałam, że każda wycieczka szkolna musi wynająć przewodnika. Ale napisałam, że żadna wycieczka szkolna (niezależnie od tego, skąd przyjeżdża) nie może być do tego zmuszana."
Przy tych zdaniach przyznam szczerze, zwątpiłem... Jeśli grupa MUSI wynająć przewodnika, to znaczy że jest do tego ZMUSZANA. I nie ważne, czy przez fizyczną postać w mundurze strażnika, czy przez idiotyczne przepisy.
Trzecia para cytatów:
1. "Niestety, nauczyciele powinni pamiętać, że milczenie jest złotem, bo za prowadzenie lekcji historii w terenie mogą dostać nawet 500-złotowy mandat od straży miejskiej."
2. "Nie wyraziłam obawy, że mogę zostać ukarana mandatem. Doskonale znam swoje prawa. Napisałam, że wycieczka jest znakomitą metodą edukacyjną, którą sama stosuję."
No to proszę mnie oświecić, o co w ogóle to zamieszanie? Przyznaje Pani, że jest nauczycielką akademicką, więc podpada pod pierwszy cytat, ergo - może zostać ukarana mandatem za prowadzenie lekcji w plenerze. Za chwilę Pani obawy się rozwiewają... I tu akurat sądzę, że niesłusznie, ponieważ wycieczka może nie pasować pod pojęcie lekcji w plenerze, a zatem może zostać Pani ukarana mandatem. A właściwie to czemu nie pójść dalej? Można będzie Panią aresztować za udział w nielegalnym zgromadzeniu...
Następnym razem proszę o solidność także w tym, co sama Pani pisze. Pani również nie potrafi czytać ze zrozumieniem. O zgrozo - nawet własnych słów!
Pozdrawiam,
ex-con