Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychologii

14.05.11, 11:29
Warto go wykorzystać do promocji, ale jakoś z głową. Mimo wszystko IQ nie wszystkim kojarzy się dobrze, a np. taki Freud, chociaż kojarzy się jeszcze gorzej, byłby reklamą bardziej chwytliwą. Stern będzie więc wabikiem głównie na inteligentów. Już lepiej reklamujmy się Alzheimerem, z humorem. Hasło reklamowe: "Nie zapomnij wpaść do Wrocławia!". Kupujecie?
    • Gość: kobieta Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol IP: *.sip.mia.bellsouth.net 14.05.11, 11:39
      niech porozmawia z Tuskiem
    • Gość: psycho Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol IP: *.opera-mini.net 14.05.11, 12:38
      - Psychologię uprawiano generalnie na dwa sposoby. Tak jak Freud - jego spekulatywne i atrakcyjne teorie o przemożnym wpływie nieświadomości i libido na nasze zachowania okazały się stekiem bzdur. Freud fałszował wyniki badań. Dziś poważna nauka oficjalnie psychoanalizy nie uznaje, choć niektórzy terapeuci nadal ją stosują.

      Stern preferował drugie podejście - bardzo trzeźwe, empiryczne, oparte wyłącznie na eksperymencie, na wzór nauk biologicznych. W psychoanalizie można ludziom wmówić niemal wszystko. A w przypadku dzieci jest to szczególnie niebezpieczne, może wywołać lęki, natręctwa.


      Teraz zagadka: dlaczego krasnal przed Instytutem Psychologii UWr ma postać Freuda, a nie Sterna? Dlaczego studenci psychologii w UWr wydają dzisiaj w "psychotramwaju" zaświadczenia o stanie zdrowia psychicznego podpisane ręką Freuda, a nie Sterna?
      • Gość: studentka Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.11, 12:53
        Może dla tego, że o Sternie tylko nam wspominają na jednych zajęciach " psychologii róznic indywidualnych",a Freuda i psychoanalize wałkujemy przez 5 lat prawie na wszystkich zajęciach :(
        • Gość: WK Ciekawe te studia psychologiczne:) IP: *.internetia.net.pl 14.05.11, 15:38
          Wg prof.Dolińskiego:
          " [..] Psychologię uprawiano generalnie na dwa sposoby. Tak jak Freud - jego spekulatywne i atrakcyjne teorie o przemożnym wpływie nieświadomości i libido na nasze zachowania okazały się stekiem bzdur. Freud fałszował wyniki badań. Dziś poważna nauka oficjalnie psychoanalizy nie uznaje, choć niektórzy terapeuci nadal ją stosują. [..]"

          Gość portalu: studentka napisał(a):
          > a Freuda i psychoanalize wałkujemy przez 5 lat prawie na wszystkich zajęciach :(

          Czyżby profesor Doliński nie wiedział czego uczą studentów na jego Wydziale? Fajna nauka: "stek bzdur" przez 5 lat studiów :)
          • greges58 Re: Ciekawe te studia psychologiczne:) 14.05.11, 19:11
            Horrrorrr ! ! !

            Profesor Dariusz Doliński wykłada w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej
            Studentka " uczy się " w Instytucie Psychologii naszego Uniwersytetu !
            Kolosalna różnica ?
            Przepaść...

            Dziewczyno ?
            U Was, Freuda traktuje się serio ?
            Nie uwierzę !!!

            Psychoanaliza. Położyć pacjenta.
            Libido i inne bzdury ;)

            Współczuję, najserdeczniej ^ ^
            Grzesiek
            • Gość: absolwentka psycho Re: Ciekawe te studia psychologiczne:) IP: 67.23.128.* 14.05.11, 20:14
              Studentka pisze prawdę. Jak ja studiowałam, to psychoanaliza była największą kobyłą na pierwszym roku, której zawsze nie zaliczała połowa roku. Nie było przedmiotu, którego studenci tak by się bali, jak "wstępu do psychoanalizy" z prof. Saciukiem. Niewiele lepiej wyglądają pozostałe zajęcia, gdzie główną rolę odgrywają wyjaśnienia psychoanalityczne (bez względu na to, czy jest to psychologia rozwojowa, osobowości, motywacji, różnic indywidualnych czy emocji), różne filozoficzne teoryjki humanistyczne, a z praktycznych narzędzi psychologicznych poznaje się głównie testy projekcyjne, zresztą też skonstruowane na bazie psychoanalizy. Uważam, że władze uczelni już dawno powinny coś zrobić z tym instytutem, bo jest to chyba największe (obok KUL-u) zagłębie pseudonaukowców wśród psychologów w Polsce.
              • Gość: zorientowany Re: Ciekawe te studia psychologiczne:) IP: *.hiload.org 14.05.11, 20:43
                Cóż, prof. Doliński jest psychologiem społecznym i preferuje mocno "naukowe" podejście w psychologii. Niestety, jego poglądy nie są powszechnie podzielane w psychologicznym, w tym również akademickim światku. Bardzo wymowny jest fakt, że nie pracuje on w UWr, tylko w SWPS, podobnie jak wielu innych znanych psychologów z Wrocławia i okolic. W Instytucie Psychologii UWr do niedawna nie było nawet jednego psychologa z tytułem profesora, obecnie jest zdaje się tylko jeden (prof. Szmajke), od 1 albo 2 lat. Warto popatrzeć na wyniki ostatniej parametryzacji uczelni, w której SWPS daleko odsadziła WNHiP UWr (na którym znajduje się m.in. psychologia; wrocławski SWPS zajął bodajże I miejsce w kraju w swojej kategorii). Wypowiedzi studentki i absolwentki pokazują, że kandydaci na psychologię powinni uważniej przyglądać się uczelniom, z którymi wiążą swoje plany odnośnie studiów, jeśli nie chcą obudzić się z ręką w nocniku.
                • Gość: WK Re: Ciekawe te studia psychologiczne:) IP: 156.17.73.* 15.05.11, 11:59
                  Po przeczytaniu powyższych postów (wraz z informacją z artykułu o tym, że prof. Stern napisał "fundamentalne" dzieła o wychowaniu dzieci na podstawie notatek sporządzonych przez jego żonę podczas wychowywania trójki ich własnych dzieci - baza statystyczna do wnioskowania godna podziwu :)) utwierdzam się tylko w przekonaniu, że psychologia jest paranauką, toteż np. stawianie na jednej szali osiągnięć badawczych "naukowcą", psychologa Sterna oraz prawdziwego naukowca, matematyka Banacha jest humorystyczne.
                  A może był jakiś sławny astrolog we Wrocławiu?
                  • Gość: zorientowany Re: Ciekawe te studia psychologiczne:) IP: *.hiload.org 15.05.11, 12:41
                    Eeee tam... Podobnie robił Piaget, który większość swoich "teorii" wysnuł na podstawie obserwacji kilkorga własnych dzieci, co nie przeszkodziło mu być do dzisiaj guru światowej psychologii rozwojowej. Nawet obecnie 70% psychologicznych badań eksperymentalnych na świecie robi się na studentach, w czym psychologowie oczywiście nie widzą niczego złego. Dopóki psychologowie nie nauczą się, na czym polega rzetelna metodologia naukowa, psychologia będzie, jaka jest - nie nauką, tylko karykaturą nauki. A jakby jeszcze dodać profesorów z UWr, którzy po godzinach zajmują się różnymi terapiami psychoanalitycznymi, NLP, ustawieniami Hellingera, kinezjologią edukacyjną itp. (wszystkie te terapie nie mają nic wspólnego z wiedzą naukową, ale pozwalają trzepać niezłą kasę na ciemnym ludzie), to widać wyraźnie, jakie wzory do naśladowania mają studenci psychologii. Psychologowie sami własnymi rękami robią pośmiewisko ze swojej dyscypliny, i dotyczy to w takim samym stopniu praktyków, jak i akademików. Prof. Doliński może wypowiada się krytycznie o psychoanalizie (nią się zajmują psychologowie kliniczni, czyli nie jego koledzy), ale już nie widzi, że jego koledzy z branży (psychologowie społeczni) większość swoich badań robią na studentach (co jest w oczywisty sposób sprzeczne z metodologią naukową, a nawet zwykłym zdrowym rozsądkiem). Poza tym co on zrobił, żeby poprawić jakość funkcjonowania psychologicznego światka? Odpowiedź jest krótka i prosta: nic. Jak więc widać, wszyscy psychologowie są siebie warci, a wszyscy razem są warci - jak w znanej piosence - mniej niż zero.
                    • Gość: Parostatek Re: Ciekawe te studia psychologiczne:) IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.05.11, 08:33
                      Jeśli zoolog obserwuje cztery niedźwiedzie kaukaskie i na tej podstawie wysnuwa wnioski na temat ich życia, rozwoju i rozmnażania, to nikt nie wysuwa zarzutu, że nie bada losowo wybranych osobników z populacji. Czasem taki losowy dobór jest konieczny, czasem nie. Jesli na samym początku rozwoju psychologii Stern czy Piaget obserwują długo i wnikliwie swoje dzieci i budują na tej podstwie teorie np. rozwoju umysłu to nie ma w tym nic nagannego. Tym bardziej, ze badania późniejsze (przynajmniej w przypadku Piageta, bo niewiele wiem o Sternie, więc się nie wypowiadam) na dużych populacjach dzieci pozwalają na generalizację zaobserwowanych zależności.
                      Co do prof. Dolińskiego, to "zorientowany" gdyby był naprawdę zorientowany w psychologii, wiedziałby, że profesor nie bada studentów i aktywnie propaguje psychologię opartą o eksperymenty naturalne. Ale cóż, na anonimowym forum najłatwiej wylewać na ludzi pomyje.
                      • Gość: WK wątpliwe porównanie IP: 156.17.73.* 16.05.11, 10:37
                        Zastrzegam, że wypowiadam się jako laik ale przypuszczam, że stopień szczegółowości opisu zachowania się niedźwiedzi kaukaskich w publikacjach zoologicznych oraz opisu zachowania się dorastających dzieci w publikacjach psychologicznych jest bardzo różny, dlatego porównywanie liczebności próby losowej jest bezzasadne.
                        O ile mi wiadomo, w psychologii niemało było prac napisanych na podstawie badania zbyt małej próby, w dodatku nielosowej (znany przykład: badania zachowań seksualnych Kinseya na podstawie ankietowania więźniów, w tym wielu skazanych właśnie za przestępstwa seksualne; niektórzy wciąż na jego wyniki się powołują a inni wyrzucili je z naukowej bibliografii). W nauce, która ma solidne podstawy metodologiczne, takich problemów po prostu nie ma.
                        • Gość: zorientowany Re: wątpliwe porównanie IP: *.hiload.org 16.05.11, 12:35
                          Otóż to. Po pierwsze: żaden zoolog nie wysnuwa wniosków na temat życia, rozwoju i rozmnażania niedźwiedzi kaukaskich na podstawie obserwacji czterech osobników, na dodatek bez żadnych rygorów metodologicznych. Po drugie: czym innym jest tworzenie wniosków na temat ogólnych cech gatunkowych, a czym innym badanie cech silnie zróżnicowanych indywidualnie. Po trzecie: zoologia zajmuje się przedmiotami swoich badań na trochę innym poziomie szczegółowości opisu - nie wnika w ich życie psychiczne. "Parostatek" trochę słabo orientuje się w specyfice dyscyplin, które z taką ochotą porównuje.

                          Co do profesora Dolińskiego: być może on sam nie bada studentów, ale wykazuje bierną akceptację metod postępowania swoich kolegów i koleżanek po fachu. Kto ma pilnować etyki w nauce, jeśli nie elita naukowa, posiadająca największy autorytet i największą władzę (czyt.: największe możliwości walki z nieuczciwością)? Gdyby nie oportunizm elit środowiska naukowego, nie byłoby ani szarlatanów wśród psychologów-praktyków, ani nieetycznych działań naukowców. Bierność w obliczu zła też jest złem i - czy się to komu podoba, czy nie - na elitach naukowych spoczywa większa odpowiedzialność za stan moralny własnej dyscypliny niż na szeregowych pracownikach. Ktoś w końcu recenzuje te artykuły czy doktoraty z badaniami robionymi na studentach i na pewno nie są to adiunkci świeżo po obronie doktoratu.
                          • Gość: Parostatek Re: wątpliwe porównanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.05.11, 13:24
                            A zastanowiłeś się ile osobników poszczególnych gatunków obserwował Darwin? To się zastanów i przemyśl dlaczego nie musiał obserwować wielu i nie musiał ich losować z populacji.
                            Podobnie Piaget opracował genialną teorię, bo przyjęty przez niego poziom ogólności (badanie np. akomodacji, asymilacji, centracji) nie wymaga ani losowości próby, ani uwzględniania różnic indywidualnych. Oczywiście różnice indywidualne, kulturowe, czy międzykulturowe są, ale dla samego opracowania trafnej teorii na tym poziomie opisu nie trzeba ich uwzględniać.

                            Co do doktoratów, w których profesor Doliński napisał negatywną czy pozytywna recenzję nie będę się wypowiadał, bo tego nie wiem. Zorientowany jest pewnie "zorientowany" i zaraz nam tu swoją tezę udowodni.
                            • Gość: zorientowany Re: wątpliwe porównanie IP: *.hiload.org 16.05.11, 15:30
                              Gość portalu: Parostatek napisał(a):

                              > A zastanowiłeś się ile osobników poszczególnych gatunków obserwował Darwin? To
                              > się zastanów i przemyśl dlaczego nie musiał obserwować wielu i nie musiał ich l
                              > osować z populacji.

                              A zastanowiłeś się, co Darwin badał u tych osobników poszczególnych gatunków? I jeszcze raz powtarzam: nawet w biologii nie buduje się teorii na podstawie obserwacji kilku osobników, obserwacje Darwina wielokrotnie były powtarzane. Postępowanie Darwina nie było zgodne ze współczesnymi standardami metodologicznymi, co jednak nie zmienia faktu, że ogóle założenia jest teorii ewolucji nauka później potwierdziła. Wiele systematycznie prowadzonych badań jednak nie potwierdziło wielu jego wniosków.

                              Cały ból polega na tym, gdy koncepcje naukowe wysnute na podstawie przestarzałej metodologii trwają pomimo niepotwierdzających je wniosków, jakie przynoszą kolejne badania empiryczne, a tak często dzieje się w psychologii (vide np. psychoanaliza).

                              > Podobnie Piaget opracował genialną teorię, bo przyjęty przez niego poziom ogóln
                              > ości (badanie np. akomodacji, asymilacji, centracji) nie wymaga ani losowości p
                              > róby, ani uwzględniania różnic indywidualnych. Oczywiście różnice indywidualne,
                              > kulturowe, czy międzykulturowe są, ale dla samego opracowania trafnej teorii n
                              > a tym poziomie opisu nie trzeba ich uwzględniać.

                              Bzdura! Akurat najbardziej znana Koncepcja rozwoju intelektualnego Jeana Piageta jest jak najbardziej podatna na zróżnicowanie indywidualne. Problem tej i wielu innych psychologicznych koncepcji jest niefalsyfikowalność (np. jak do kogoś nie pasuje, to psycholodzy mówią, że pasuje do innych), a więc jest ona nienaukowa.

                              > Co do doktoratów, w których profesor Doliński napisał negatywną czy pozytywna r
                              > ecenzję nie będę się wypowiadał, bo tego nie wiem. Zorientowany jest pewnie "zo
                              > rientowany" i zaraz nam tu swoją tezę udowodni.

                              Więc po co się wypowiadasz, jak nie wiesz? Dla mnie wystarczy, że siedzi cicho w obliczu przekrętów, jakich pełno dzieje się w psychologicznym światku. Jeśli się mylę - proszę o przykłady jego działań.
                              • Gość: Parostatek Re: wątpliwe porównanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.05.11, 16:53
                                Zastanowiłem się co Darwin badał. I właśnie o to chodzi, że w pewnych badaniach nie trzeba losować osobników z dużej puli (tak, jak Pawłow nie musiał losować psów ze wszystkich psów). I Piaget też nie musiał losować dzieci z puli dzieci, by pokazać takie zjawiska, o których pisałem. A to, że różnice indywidualne mają znaczenie w rozwoju intelektualnym to truizm i zostało to w oczywisty sposób pokazane. Tyle, że Piaget tego nie negował! On się po prostu tym nie zajmował. Nie chodzi mi więc o psychozoologię, ale o specyfikę problemów. Poza tym, doskonale wiesz, że Piaget czy Stern działali dawno temu i naśmiewanie się z ich metodologii jest trochę nie fair. To były wielkie umysłowości i to, że Stern zdemaskował kłamstwa psychoanalizy jak najlepiej o nim świadczy.

                                No to się umówmy: Najpierw Ty, udowodnisz to, co imputowałeś, tj., że profesor Doliński pozytywnie opiniował doktoraty, w których badano tylko studentów, a potem ja poświęcę trochę czasu na guglanie i spróbuje wyguglac gdzie i kiedy się sprzeciwiał (Akurat o czymś wiem i wygulglam)
                                • Gość: zorientowany Re: wątpliwe porównanie IP: *.hiload.org 16.05.11, 19:05
                                  Gość portalu: Parostatek napisał(a):

                                  > Zastanowiłem się co Darwin badał. I właśnie o to chodzi, że w pewnych badaniach
                                  > nie trzeba losować osobników z dużej puli (tak, jak Pawłow nie musiał losować
                                  > psów ze wszystkich psów). I Piaget też nie musiał losować dzieci z puli dzieci,
                                  > by pokazać takie zjawiska, o których pisałem.

                                  Kolejna bzdura! W każdych badaniach społecznych trzeba losować próbę reprezentatywną dla populacji, którą się bada. I Darwin, i Piaget postępowali niezgodnie z dzisiejszymi rygorami metodologicznymi, tyle że późniejsze wielokrotne badania potwierdziły wnioski Darwina, a Piageta nie.

                                  Specjalnie dla Ciebie taki przykład na chłopski rozum: Darwin płynie sobie na wycieczkę na okręcie Beagle na wyspy Galapagos i tam obserwuje stadko zięb. Na ich przykładzie obserwuje zjawisko doboru naturalnego i na jego podstawie formułuje hipotezę o ewolucji. Biolodzy tak są zafascynowani nową, rewolucyjną koncepcją, że na całym świecie próbują sfalsyfikować hipotezę Darwina. Jednak wszelkie dowody empiryczne zdają się coraz bardziej potwierdzać tę hipotezę, która zamienia się w teorię naukową.

                                  Drugi przykład: Freud prowadzi badania psychologiczne na kilku osobach z łapanki i dochodzi do wniosku, że wydobywając z podświadomości różne zdarzenia z dzieciństwa można wyleczyć człowieka z zaburzeń psychicznych, spowodowanych przez te traumatyczne wydarzenia. Wespół z innymi odkrytymi przez siebie zjawiskami i cechami psychicznymi (id, ego, superego, kompleks Edypa, zazdrość o penis etc.) buduje koncepcję psychoanalityczną. Psycholodzy tak są zafascynowani nową, rewolucyjną koncepcją, że na całym świecie próbują sfalsyfikować hipotezę Freuda. Kolejne, dużo bardziej rygorystyczne metodologicznie badania empiryczne jednak nie potwierdzają psychoanalizy, ale jej zwolennicy publikują swoje badania, z zupełnie innymi wnioskami. Robi się zamęt, dzięki temu psychoanalizie udaje się przetrwać na naukowym piedestale.

                                  Rozumiesz już, jaka jest różnica między środowiskiem biologów i psychologów?

                                  > A to, że różnice indywidualne ma
                                  > ją znaczenie w rozwoju intelektualnym to truizm i zostało to w oczywisty sposób
                                  > pokazane. Tyle, że Piaget tego nie negował! On się po prostu tym nie zajmował.

                                  Właśnie w ten sposób je zanegował - przez to, że ich nie uwzględnił. I przez to jego koncepcja nie jest warta funta kłaków. No bo ile może być warta "teoria" naukowa, która pomija milczeniem jedną z najważniejszych zmiennych modyfikujących zjawisko, które ona tłumaczy?

                                  > Poza tym, dosk
                                  > onale wiesz, że Piaget czy Stern działali dawno temu i naśmiewanie się z ich me
                                  > todologii jest trochę nie fair.

                                  Tu masz rację. Ale ja nie naśmiewam się z Piageta czy Sterna. Ja naśmiewam się ze współczesnych psychologów, którzy do tej pory bezkrytycznie posługują się tymi koncepcjami. Piagetowi czy Sternowi należy się dokładnie taki sam szacunek jak Wundtowi czy Lamarckowi - tylko i wyłącznie w aspekcie historycznym.

                                  > No to się umówmy: Najpierw Ty, udowodnisz to, co imputowałeś, tj., że profesor
                                  > Doliński pozytywnie opiniował doktoraty, w których badano tylko studentów, a po
                                  > tem ja poświęcę trochę czasu na guglanie i spróbuje wyguglac gdzie i kiedy się
                                  > sprzeciwiał (Akurat o czymś wiem i wygulglam).

                                  Akurat dla mnie dowodem na bierność prof. Dolińskiego jest fakt, że nie mogę niczego wyguglać w kwestii jego reakcji na oszustwa psychologów. Jeśli ty uważasz, że jest aktywny, wyguglaj przykłady jego aktywności. Przykro mi, ale w tym temacie brak jakichkolwiek dowodów jest dowodem potwierdzającym moją tezę.
                                  • Gość: Parostatek Re: wątpliwe porównanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.05.11, 19:52
                                    Porównanie jest nietrafione. Freud to kłamca, psychoanaliza to bzdura. Kłamca mógł prowadzić badania na reprezentatywnych próbach i dalej zmyślać różne rzeczy. Co do Piageta, sprawa -jak doskonale wiesz- jest bardziej złożona. Wiele z jego teorii wytrzymało próbę czasu i sprawdziło się w rzetelnych badaniach empirycznych. Nie zgadzam się, że "to tylko historia". W nauce kolejne badania i kolejne teorie bazują na wcześniejszych, bez wcześniejszych nie byłoby późniejszych. Kopernik też się mylił w detalach, ale ogólną ideę miał słuszną.
                                    Wiesz, nie obraź się, ale nie lubię działania typu "X jest świnią i udowodnijcie mi, że nie jest".
                                    Nie mam więc zamiaru pomagać Ci w guglaniu, zwłaszcza, że ciągle nie widzę listy tych doktoratów, które D. zaakceptował, a nie powinien. Byłem przed laty jego studentem. Znany jest z tego, że odpowiada na wszystkie maile. Jeśli masz ochotę, napisz do niego z pytaniem, co takiego zrobił. Może zechce Ci podesłać linki.
                                    • Gość: zorientowany Re: wątpliwe porównanie IP: *.hiload.org 16.05.11, 20:56
                                      Gość portalu: Parostatek napisał(a):

                                      > Freud to kłamca, psychoanaliza to bzdura.

                                      Masz rację, ale w tym przypadku nie oceniałem merytorycznej zawartości koncepcji, tylko opisywałem schemat postępowania różnych środowisk naukowych wobec przestarzałych teorii.

                                      > Co do Piageta, sprawa -jak doskonale wiesz- jest bardziej złożona. Wiele z je
                                      > go teorii wytrzymało próbę czasu i sprawdziło się w rzetelnych badaniach empiry
                                      > cznych. Nie zgadzam się, że "to tylko historia".

                                      Na przykład? Proszę o konkrety.

                                      > W nauce kolejne badania i kole
                                      > jne teorie bazują na wcześniejszych, bez wcześniejszych nie byłoby późniejszych
                                      > . Kopernik też się mylił w detalach, ale ogólną ideę miał słuszną.

                                      Tu akurat znowu nie masz racji, bo nie ma pod tym względem żadnej reguły. Bardzo często wcześniejsze koncepcje są po pewnym czasie definitywnie odrzucane, że wymienię choćby lamarkizm, teorię flogistonu, monady Leibnitza, geocentryzm czy antropocentryzm. Pisał zresztą o tym m.in. Kuhn.

                                      > Wiesz, nie obraź się, ale nie lubię działania typu "X jest świnią i udowodnijci
                                      > e mi, że nie jest".
                                      > Nie mam więc zamiaru pomagać Ci w guglaniu, zwłaszcza, że ciągle nie widzę list
                                      > y tych doktoratów, które D. zaakceptował, a nie powinien.

                                      Ja pisałem o bierności, a nie zaakceptowaniu przez niego niewłaściwych doktoratów. Przekręcasz moje słowa. Ja się sporo naguglałem, zresztą znam dobrze to środowisko. Nie potrafisz podać przykładów, bo ich zwyczajnie nie ma. Proste i oczywiste.

                                      > Byłem przed laty jego studentem.

                                      To wyjaśnia, dlaczego go bronisz. Szkoda, że bez żadnych argumentów. Co więcej, mam poważne powody, żeby przypuszczać, że stosunki, jakie was łączą, to coś więcej niż dawne relacje student - profesor.
                                      • Gość: Parostatek Re: wątpliwe porównanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.05.11, 08:26
                                        Co do Piageta, sprawa -jak doskonale wiesz- jest bardziej złożona. Wiele
                                        > z je
                                        > > go teorii wytrzymało próbę czasu i sprawdziło się w rzetelnych badaniach
                                        > empiry
                                        > > cznych. Nie zgadzam się, że "to tylko historia".
                                        >
                                        > Na przykład? Proszę o konkrety.
                                        >

                                        Proszę bardzo: choćby asymilacja, akomodacja, centracja, rozwój u dziecka pojęcia stalości masy i objętości

                                        Tu akurat znowu nie masz racji, bo nie ma pod tym względem żadnej reguły. Bardz
                                        > o często wcześniejsze koncepcje są po pewnym czasie definitywnie odrzucane, że
                                        > wymienię choćby lamarkizm, teorię flogistonu, monady Leibnitza, geocentryzm czy
                                        > antropocentryzm. Pisał zresztą o tym m.in. Kuhn.

                                        Alez oczywiście! To zupełnie jasne, że są teorie i modele, które nie wytrzymują próby czasu i okazują się zupełnie bzdurne. Nie trzeba do tego Kuhna, wystarczy odrobina krytycyzmu. Chodzi mi o to, że współćzesne teorie są zazwyczaj nadbudowywane na dawnych osiągnięciach nauki , a nie budowane całkowicie od podstaw

                                        Ja pisałem o bierności, a nie zaakceptowaniu przez niego niewłaściwych d
                                        > oktoratów

                                        Czyżby??? A kto pisał o akceptacji doktoratów nie spełniających metodologicznych standardów??? Ja, czy Ty?

                                        Byłem przed laty jego studentem.
                                        >
                                        > To wyjaśnia, dlaczego go bronisz. Szkoda, że bez żadnych argumentów. Co więcej,
                                        > mam poważne powody, żeby przypuszczać, że stosunki, jakie was łączą, to coś wi
                                        > ęcej niż dawne relacje student - profesor.

                                        Nio, tu już pojechałeś po bandzie. Byłem jego studenmtem w U Wr w czasach, gdy ten Instytut był smutnym miejscem. D. przyszedł z Opola, gdzie mieszkał i do nas do Wrocławia dojeżdżał. Początkowo pomyślałem "kolejne wzmocnienie instytutu o jakiegoś prowinconalnego patałacha". Szybko się jednak przekonałem, że pokazuje on zupełnie inne uprawianie nauki. To właśnie on powiedział coś, co mi utkwiło w pamięci, że studentów to można badać, jak się uporawia psychofizjologię, bo opornośc skóryjest zjawiskiem ogólnoludzkim i te procesy przebiegają zasadniczo tak samo u studentów i innych, ale jak się robi inne rzeczy to trzeba to robić inaczej. Pokazał nam siłe eksperymentów naturalnych, gdzie badani nawet nie wiedzą, że biora w nich udział, pokazał psychologię inną, niż dominująca w instutucie. Ale jeśli sądzisz, że staję w jego obronie dlatego, że coś mnie z nim łączy - Twoja sprawa. Albo raczej masz rację: łaczą mnie z nim dobre wspomnienia i poczucie, że przywoitość popłaca. Zawdzięczam mu tyle dobrej wiedzy i intelektualnej przygody, że czuję potrzebe, aby tu o tym napisać.
                                        Zobacz sobie, co on pisze o wspołczesnej psychologii wraz ze Strelauem w ich współnym podręczniku (w googlu tego niestetu nie znajdziesz)...
                                        Kończę już tę dyskusję. Dziękuję Ci (szczerze) za wymianę myśli o nauce - dla mnie to było interesujące. Ale o tym, kto ma udowadniac, czy ktoś jest przyzwoity, to mamy inne zdanie.

                                        • Gość: zorientowany Re: wątpliwe porównanie IP: *.hiload.org 17.05.11, 12:15
                                          Gość portalu: Parostatek napisał(a):

                                          > Proszę bardzo: choćby asymilacja, akomodacja, centracja, rozwój u dziecka pojęc
                                          > ia stalości masy i objętości.

                                          Proszę o konkretne badania potwierdzające, że te procesy są niezależne od różnic indywidualnych (co Piaget zakładał). Bo rzucać pięknymi i mało zrozumiałymi dla laika hasłami to każdy potrafi, nawet ten, co słowo "psychologia" zna tylko ze słyszenia - do tego wystarczy parę kliknięć w Wikipedii.

                                          > Chodzi mi o to, że współćzesne teorie są zazwyczaj nadbu
                                          > dowywane na dawnych osiągnięciach nauki , a nie budowane całkowicie od podstaw

                                          Tyle, że my nie o takich "teoriach" rozmawiamy. To prawda, że jeśli jest "b", to musiało być "a", ale nie wszystkie "a" pociągają za sobą "b". Psychoanaliza, teoria rozwoju poznawczego Piageta to były właśnie te "a". Więc dlaczego ty zaczynasz pisać o "b"?

                                          Zabrakło logiki na studiach?

                                          > Czyżby??? A kto pisał o akceptacji doktoratów nie spełniających metodologicznyc
                                          > h standardów??? Ja, czy Ty?

                                          Przeczytaj dokładnie mój wcześniejszy post w naszej dyskusji. I wskaż, gdzie napisałem, że to prof. Doliński akceptuje doktoraty niespełniające metodologicznych standardów.

                                          Chyba jednak ciężko ze zrozumieniem.

                                          > To właśnie on powiedział coś, co mi utkw
                                          > iło w pamięci, że studentów to można badać, jak się uporawia psychofizjologię,
                                          > bo opornośc skóryjest zjawiskiem ogólnoludzkim i te procesy przebiegają zasadni
                                          > czo tak samo u studentów i innych, ale jak się robi inne rzeczy to trzeba to ro
                                          > bić inaczej.

                                          A co to jest "oporność skóry" i jaki ma związek z psychologią?

                                          > Ale jeśli sądzisz, że staję w jego obronie dlatego, że coś mnie z nim
                                          > łączy - Twoja sprawa.

                                          Ciekawe, z taką determinacją go bronisz... I tyle o nim wiesz (np. że odpisuje na wszystkie e-maile). Dużo też wiesz o psychologii, co oznacza, że nie jesteś zwykłym absolwentem tego kierunku, tylko np. pracownikiem naukowym. A twój IP (IP: *.ssp.dialog.net.pl) kojarzy mi się z pewną osobą zatrudnioną w SWPS, która prawie zawsze zabiera na tym forum głos (pod różnymi nickami), gdy pojawiają się tematy psychologiczne. Zbieg okoliczności?

                                          > Kończę już tę dyskusję. Dziękuję Ci (szczerze) za wymianę myśli o nauce - dla m
                                          > nie to było interesujące. Ale o tym, kto ma udowadniac, czy ktoś jest przyzwoit
                                          > y, to mamy inne zdanie.

                                          No cóż, w dyskusji naukowej generalnie trzeba umieć udowadniać. U ciebie rzeczowych dowodów właśnie zabrakło. Nie przez przypadek kończysz tę rozmowę w momencie, gdy zeszła ona na konkretne fakty. Zabrakło argumentów? Szkoda.
                                          • Gość: BOMBKA Re: wątpliwe porównanie IP: *.tktelekom.pl 01.12.11, 07:04
                                            Ależ się uśmiałam!!
                                            "ZORIENTOWANY" pisze:
                                            A co to jest "oporność skóry" i jaki ma związek z psychologią?
                                            Widać, jak bardzo "zorientowany" jest niezorientowany. Przecież to są podstawy psychofizjologii, uczą się tego studenci I roku, (przynajmniej u nas, w Lublinie).
                                            Jest jednak źle, że wszyscy mają dostęp do Internetu, bo niewiedzę przykrywają wrzaskiem
                                            i inwektywami.
                                          • helgbauma ssp.dialog.net.pl SWPS Wrocław 13.09.13, 17:14
                                            Słuszna uwaga.
                                            Owa osoba jest bardzo, bardzo chora. Pisze zalogowana (agata123456only, theresa, gocha1111) lub niezalogowana (gość portalu: TheResa, Gocha, As, Ars, Ka-sior, Lech, Marcin, Agata, Beata - wszystkie z dialogu) pod rozmaitymi nickami od lat. Jest to na 99,(9) ta sama chora osoba. I, co ciekawe, nie jest socjologiem po UWr i psychologiem po doktoracie w SWPS Warszawa, lecz... ale to zachowam dla siebie, choć pokusa jest spora, aby wreszcie Państwu ujawnić, kto to jest. A jest to ktoś bardzo wysoko postawiony w SWPS we Wrocławiu. I nie jest to kobieta!! Oto dowód, w jednym z wpisów rzekoma "Gocha" pomyliła swą płeć:
                                            Kiedys spotkałem restauratora, który przeniósł interes z Poznania do Wrocławia.
                                            zapytałem go - dlaczego? "Bo we Wrocławiu codziennie jest weekend"
                                            odpowiedział.
                                            Co nas konstytuuje? Nas, Wrocławian? Właśnie poczucie wielokulturowości.
                                            Mieszkamy w mieście, które było polskie, czeskie, austriackie, niemieckie, znów
                                            jest polskie. (Na upartego mozna mówić, że było też krótko wegierskie). Nasi
                                            dziadkowie i pradziadkowie przyjechali z róznych stron. My to lubimy i to
                                            własnie zaakcepotowaliśmy. Czujemy się z tym dobrze i czujemy sie z tym u
                                            siebie.
                                            Brak gospodarskiej ręki? Tu masz rację. Nas też wkurza brak obwodnicy,
                                            rozkopane miasto i szereg innych rzeczy.
                                            Pozdrawiam,
                                            Gocha.
                                            • helgbauma Re: ssp.dialog.net.pl SWPS Wrocław 13.09.13, 17:17
                                              Oto link do postu, w którym osoba, pracownik naukowy SWPS we Wrocławiu, pomyliła (czyt. ujawniła swą prawdziwą) płeć:
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,72,16572625,16597912,Re_Poznanianka_o_Wroclawiu.html
                                              Osoba ta występuje również pod nickiem "stop nazolom". Oto wyimek z twórczości pod tymże nickiem:
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,72,135106881,135122196,Re_ssp_dialog_net_pl_to_adres_ogolny_idioto.html
                                              • greges58 Re: ssp.dialog.net.pl SWPS Wrocław 15.09.13, 10:24
                                                ha ha ha !!!
                                                widzę, wątek odżył ? może zadam wiec pytanie, którego wtedy nie zdążyłem...
                                                jeśli jesteś " z branży " to może odpowiesz ?

                                                śmieszą mnie testy nie mierzące tak naprawdę NIC, ale jeśli już są ;)
                                                zawsze mnie intrygował taki problem:
                                                * jeśli mój 80. letni Ojciec, mądry, oczytany, znający nowe technologie,
                                                sprawny intelektualnie i ciekawy świata Starszy Pan - ma umysł czterdziestolatka,
                                                to jego IQ wynosi 50 czy 200 ??? Idiota czy Geniusz ???
                                                proszę o sensowną odpowiedź...

                                                ^^
                        • Gość: Parostatek Re: wątpliwe porównanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.05.11, 13:28
                          Akurat stopień szczegółowości może ale nie musi być różny. Są badania, w których ograniczenie się do kilku dzieci byłoby wadą dyskwalifikującą je całkowicie, są takie, w których wadą nie są. Badania Piageta i jego teoria należą do tej drugiej grupy.
                          W kwestii Kinseya całkowita zgoda. Tyle, że nie był on psychologiem lecz seksuologiem. Niejaki Frank Beach, psycholog zrobił badania w prawie 200 kulturach wykazując całkowitą bezzasadność wniosków Kinseya.
                          Co do tego, że w psychologii zbyt często bada się studentów - pełna zgoda.
                          • Gość: zorientowany Re: wątpliwe porównanie IP: *.hiload.org 16.05.11, 15:41
                            Gość portalu: Parostatek napisał(a):

                            > Akurat stopień szczegółowości może ale nie musi być różny.

                            Nie rozumiesz zasadniczych różnic między psychologią a zoologią. Ta pierwsza bada cechy psychiczne (które z natury rzeczy są bardzo silnie zróżnicowane indywidualnie), ta druga - ogólnogatunkowe cechy biologiczne. Psychozoologia jak na razie jest jeszcze w powijakach.

                            > Są badania, w któryc
                            > h ograniczenie się do kilku dzieci byłoby wadą dyskwalifikującą je całkowicie,
                            > są takie, w których wadą nie są.

                            Proszę o przykłady.

                            > W kwestii Kinseya całkowita zgoda. Tyle, że nie był on psychologiem lecz seksuo
                            > logiem. (...)
                            > Co do tego, że w psychologii zbyt często bada się studentów - pełna zgoda.

                            Tak więc sam potwierdzasz, że - mimo że wnioski Kinseya obalono - "metoda badawcza" Kinseya wciąż ma się dobrze w psychologicznym światku. Psychologowie (zachowania seksualne mogą być i są obiektem zainteresowania tak samo seksuologów, jak i psychologów) nawet na własnych błędach niewiele są w stanie się nauczyć.
                  • Gość: Raf Re: Ciekawe te studia psychologiczne:) IP: *.static.korbank.pl 15.05.11, 14:06
                    > utwierdzam się tylko w prz
                    > ekonaniu, że psychologia jest paranauką, toteż np. stawianie na jednej szali os
                    > iągnięć badawczych "naukowcą", psychologa Sterna oraz prawdziwego naukowca,
                    > matematyka Banacha jest humorystyczne.

                    A taki Freud przez wiele lat uchodził za geniusza wszech czasów. Twierdzono nawet, że Einstein mu... dorównuje (!). Widocznie wystarczy, by naziści spalili książki Twojego autorstwa, byś stał się w oczach świata wybitnym autorytetem.
                    • Gość: bbc Re: Ciekawe te studia psychologiczne:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.11, 14:54
                      jaka "nauka", takich ma "geniuszów".
                • aframe Re: Ciekawe te studia psychologiczne:) 26.07.11, 15:28
                  Państwo się dalej zabijajcie argumentami. Ale chciałbym tylko na marginesie zauważyć że zarówno wydział Hist Ped jak i wydział nauk Psychologicznych są w tej samej kategorii (I, najlepszej) w parametryzacji ministerstwa. Wydział nauki Hist i Ped był oceniany w innym "panelu" dlatego nie prawdą jest że SWPS go wyprzedził. (to tak jakby pisać że Kubica jest lepszy od Ronaldo). Prawdą jest że SWPS wygrał w swojej kategorii, ale prawdą jest też to że WNHP zajął bodajze 4 miejsce w swojej kategorii w kraju wyprzedzając wiele szacownych jednostek, np. uniw. jagieloński.
                  A zatem zorientowany jest średnio zorientowany :-)
                  • Gość: też zorientowany Re: Ciekawe te studia psychologiczne:) IP: *.ibd.gtsenergis.pl 27.07.11, 09:18
                    Co z tego, że oba wydziały "wystartowały" w innych panelach? Kryteria oceny były dokładnie takie same, porównanie z Kubica i Ronaldo jest więc słabo trafne. Gdyby wrocławski SWPS wystartował w tym panelu, w którym wystartował wydział Historii i Pedagogiki Uniwersytetu zajął by w nim pierwsze miejsce, a gdyby Wydział Historii i Pedagogiki Uniwersytetu wystartował w tym panelu, w którym wystartował wrocławski SWPS zająłby miejsce bardzo odległe (i nie wiem nawet, czy by się załapał do pierwszej kategorii).
        • Gość: psycholog II Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol IP: *.arenanet.net 21.05.11, 03:50
          Gość portalu: studentka napisał(a):

          > Może dla tego, że o Sternie tylko nam wspominają na jednych zajęciach " psychol
          > ogii róznic indywidualnych",a Freuda i psychoanalize wałkujemy przez 5 lat praw
          > ie na wszystkich zajęciach :(

          Prawda jest taka, że większość osób pracujących w IPs UWr to są historycy psychologii z przestarzałą wiedzą psychologiczną, a nie psychologowie. Kontaktu ze współczesną psychologią nie mają żadnego, a całą swoją wiedzę czerpią z pożołkłych książek, często jeszcze z czasów własnych studiów. Nie dziwi więc, że tego uczą również studentów, no bo czego innego mogą nauczyć? Po skończeniu tych studiów będziecie specjalistami od historii psychologii, a nie psychologii. Z taką wiedzą jedyne, co można robić w życiu, to napisać doktorat i zostać na uczelni, w równie zacofanym instytucie jak IPs UWr. I uczyć bzdur kolejne pokolenia studentów...

          Radzę wiać stamtąd jak najszybciej, póki jeszcze nie jest za późno.
          • Gość: psycholog II PS. IP: *.arenanet.net 21.05.11, 04:01
            Inna sprawa, że żeby umieć wybrać najbardziej aktualne fakty w bardzo szybko zmieniającej się wiedzy w psychologii, trzeba mieć jakąś wiedzę psychologiczną. A przepisać z książek, co Freud sądził o motywacji, osobowości, rozwoju psychicznym itp. potrafi każdy idiota - jest tego pełno w pierwszym lepszym (choć raczej gorszym) podręczniku do psychologii.
    • sympatiaplus Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychologii 14.05.11, 13:14
      Wrocław miastem IQ,
      czy można sobie wymarzyć lepsze hasło promocyjne?
      • Gość: jestem przeciw :_) Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol IP: *.internetia.net.pl 14.05.11, 13:40
        .... wydają mi się słabe te pomysły i bardzo lokalne ... przypuszczam, że 90 % +, ludzi na świecie nie wie o co chodzi z tym IQ ....
    • Gość: WK Nigdy nie było "wrocławskich" noblistów IP: *.internetia.net.pl 14.05.11, 13:44
      To wstyd, gdy uniwersytecki profesor powtarza bajkę o "wrocławskich" noblistach. Pan profesor powinien wiedzieć, że w odniesieniu do naukowców (i - szerzej -twórców), identyfikacja jest związana z miejscem owej twórczości a nie np. miejscem urodzenia, miejscem zamieszkania w wieku przedszkolnym, itd. Ponieważ wszyscy tzw. "wrocławscy" nobliści otrzymali nagrody za dzieła powstałe podczas ich pracy w innych miastach, przymiotnik "wrocławski" jest w ich przypadku nieuzasadniony.
      Kontynuując we Wrocławiu lwowskie tradycje naukowe, możemy honorować choćby np. Stefana Banacha - naukowca najwyższego, światowego formatu , w dodatku z dziedziny, która - w przeciwieństwie do psychologii - nie ma problemów z metodologią badań (czytaj: poprawny formalnie dowód matematyczny nigdy nie będzie obalony).
      Ale po co pamiętać jakichś lwowskich geniuszy, których uczniowie zbudowali po wojnie wrocławską naukę? Szczyćmy się tym, co było w Breslau. Zupełnie jak Litwini, którzy honorują np. Adomasa Mickieviciusa - wielkiego wileńskiego (w domyśle: litewskiego) poetę, króla Jagiełłę (takiego nigdy nie było - był król Władysław), itd.
    • sympatiaplus Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychologii 14.05.11, 14:30

      Poprzednik na forum robi zarzut, że wrocławscy nobliści, nie są wrocławscy, ponieważ nie tu powstawały ich sztandarowe dzieła. Rzecz do dyskusji.

      Genialny matematyk Stefan Banach też nie działał we Wrocławiu, ponieważ zmarł w roku 1945 we Lwowie.

      Najważniejsze dzieło naukowe Williama Sterna powstało tutaj. Zwieńczeniem jest IQ, rozpoznawany i używany na całym świecie pomiar inteligencji.

      Williama Sterna spotkała z rąk Niemców ogromna, niezasłużona krzywda. Upokorzony, pozbawiony honorów naukowych musiał wraz z rodziną emigrować.

      William Stern jest postacią - symbolem miejscowej nauki i zasługuje na upamiętnienie.


      • Gość: psycholog Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.11, 14:47
        Może zacznijmy od tego, że Stern wcale nie wprowadził pojęcia IQ. Różnych sposobów pomiaru inteligencji powstało na świecie bardzo wiele, Stern co najwyżej lekko zmodyfikował jeden z nich, dzieląc wiek umysłowy przez biologiczny. Co więcej, nawet współcześni psychologowie nie są zgodni co do tego, czym jest inteligencja i jak należy ją mierzyć. Tak więc "rewelacje" pana profesora należy traktować z lekkim dystansem, gdyby zasługi Sterna w ten sposób wyolbrzymiać, od razu okazałoby się, że mamy na świecie dziesiątki, jeśli nie setki odkrywców ilorazu inteligencji. Polecam wszystkim dowolną lekturę na temat dziejów pomiaru inteligencji, jakich wiele jest dostępnych w języku polskim.
        • Gość: też psycholog Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.05.11, 15:40
          "Lekkie zmodyfikowanie" polegało właśnie na tym, że PODZIELIŁ wiek rozwoju przez wiek życia, a więc WPROWADZIŁ pojęcie ILORAZU INTELIGENCJI (IQ). To, że istniały inne sposoby pomiaru i że ciągle toczą się dyskusje na temat inteligencji, jej rodzajów i istoty nie ma tu znaczenia.
          • Gość: psycholog Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.11, 16:17
            Co nie zmienia faktu, że jego zasługi dla zrozumienia pojęcia inteligencji i jej pomiaru były duuużo mniejsze niż prof. Doliński przekonuje, i niż zdają się interpretować czytelnicy jego opowieści. Rozumiem, że profesor jest zapalonym patriotą lokalnym, ale trochę rzetelności też wypadałoby mieć.
      • Gość: WK Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol IP: *.internetia.net.pl 14.05.11, 15:30
        sympatiaplus napisała:
        > Poprzednik na forum robi zarzut, że wrocławscy nobliści, nie są wrocławscy, pon
        > ieważ nie tu powstawały ich sztandarowe dzieła. Rzecz do dyskusji.
        To, gdzie powstawały ich dzieła nie może być przedmiotem dyskusji bo to są fakty do sprawdzenia w encyklopedii. Przedmiotem dyskusji może być to, czy pomimo nagrodzenia za dzieła stworzone na innych uczelniach, można nazywać ich "wrocławskimi". Niestety, powszechnie przyjęta jest identyfikacja twórcy dzieła naukowego z uniwersytetem, na którym je stworzył. Przykładowo, wśród rzeszy noblistów ze Stanfordu zapewne żaden nie urodził się w Palo Alto a pewnie mniej niż połowa w USA ale nie ma wątpliwości, że są oni właśnie "ze Stanfordu".

        > Genialny matematyk Stefan Banach też nie działał we Wrocławiu, ponieważ zmarł w
        > roku 1945 we Lwowie.
        Uprzejmie sugeruję zapoznać się z życiorysami naukowców wrocławskich, którzy po wojnie utworzyli uczelnie na gruzach uczelni niemieckich. Wśród nich było wielu współpracowników (Steinhaus!) lub uczniów Banacha. Wrocław ma mocne papiery na przyznawanie się do jego dziedzictwa. Ponieważ tego NIE ROBIMY, w światowych encyklopediach Stefan Banach figuruje nieraz jako matematyk ... rosyjski lub ukraiński (wg niedawnej lub aktualnej przynależności państwowej Lwowa).

        > Williama Sterna spotkała z rąk Niemców ogromna, niezasłużona krzywda. Upokorzon
        > y, pozbawiony honorów naukowych musiał wraz z rodziną emigrować.
        Cenna uwaga: "z rąk Niemców" - niech go zatem Niemcy przepraszają. My nie mamy za co.

        > William Stern jest postacią - symbolem miejscowej nauki i zasługuje na upamiętnienie.
        Co to jest "miejscowa nauka"? Naukę tworzą ludzie czy miejsca? Jaka jest naukowa więź uczelni Breslau i Wrocławia? Kto z powojennych wrocławskich uczonych był kształcony w Breslau? Przypuszczam, że nikt, zwłaszcza, że już przed wojną nielicznych studentów Polaków i Żydów wyrzucono z uczelni w Breslau. Tymczasem każdy absolwent wrocławskiej uczelni może znaleźć łańcuszek (i to nie jeden) swoich profesorów prowadzący do Lwowa (a także do innych przedwojennych polskich uczelni). I jest naukowa więź, z której powinniśmy być dumni, zwłaszcza że przedwojenny naukowy Lwów był w ekstraklasie, w przeciwieństwie do raczej peryferyjnego Breslau.
        Oczywiście, należy honorować wybitnych twórców. Nie uważam jednak, abyśmy dziś byli związani z twórcami z Breslau w stopniu większym niż z jakimikolwiek innymi (chociaż fakty: "tu mieszkał", "tu tworzył" są dobrymi pretekstami do upamiętnienia wybitnej postaci tablicą lub nazwą ulicy), poza oczywiście twórcami nauki i kultury polskiej, których bezpośrednie dziedzictwo kontynuujemy.
    • sympatiaplus Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychologii 14.05.11, 16:47
      Psychologu, ucz się, zamiast pisać bzdury:
      >>>Może zacznijmy od tego, że Stern wcale nie wprowadził pojęcia IQ<<<
    • od_bicie Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol 19.09.13, 14:19
      do gory!
    • od_bicie Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol 19.09.13, 14:29
      aktualnie produkuje sie po nickiem Thelo. psychoza w fazie remisji, bo jadu jakby mniej:
      Psychologia, czyli nauka pryszlosci
      • greges58 Re: Wykorzystajmy naszą gwiazdę światowej psychol 19.09.13, 14:40
        czy mówisz o stworzeniu o pseudonimie " Zuza " ???
        ;)
Pełna wersja