Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o sobie

11.06.11, 08:55
Często jak stoję na przystanku Żernicka/Szczecińska, to zwracam uwagę rowerzystom przepychającym się na wąskim tam chodniku między czekającymi na autobus. Ale to kompletnie nic nie daje, ponieważ zdecydowana większość rowerzystów i tak wybierze w tym miejscu jazdę chodnikiem z powodu strachu przed poruszaniem się po jezdni. A jest tak między innymi dlatego, że ruch samochodowy jest tam stosunkowo duży, kierowcy zaś nic nie robią sobie z ograniczenia prędkości do 40 km/h. Dlatego więc, choć po chodnikach jeżdżę sporadycznie, to jestem w stanie zrozumieć tych, co boją się jeździć po jezdni. Ogromne znaczenie w tej materii ma również to, że policja kompletnie nie panuje nad tym problemem. Wielokrotnie widziałem patrole przejeżdżające obojętnie obok rowerzystów jeżdżących po chodnikach, przejściach dla pieszych, a także bez oświetlenia i nigdy w takim przypadku patrol nie podjął interwencji. Panów policjantów interesują tylko rowerzyści po paru piwkach, bo wtedy można się naprawdę wykazać...
    • agaciho Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o sobie 11.06.11, 09:01
      W okolicach centrum rowerem jezdzi sie po Wroclawiu fatalnie...skrawki pasow dla rowerow wydzielonych gdzieniegdzie na jezdni to za malo, zeby wymagac, aby wszyscy jezdzili po ulicy razem z samochodami, a nie po chodniku...zreszta prawo zezwala rowerzyscie poruszac sie po chodniku, gdy nie ma na jezdni wydzielonego pasa: [url=http://www.wroclaw.pl/nowe_prawo_rowerowe,.dhtml]
      Inna sprawa jest, ze oczywiscie rowerzysta powinien uwazac na przechodniow, z ktorymi dzieli chodnik, jechac bezpiecznie, ale nie rozumiem oburzenia pani redaktor tym, ze ludzie jezdza po chodnikach, skoro nie maja innego wyjscia. Nie kazdy jest rowerowym kamikadze, zreszta, zeby wymagac trzeba najpierw stworzyc odpowiednie warunki, tj. duzo sciezek. A co do przechodniow to ich rowniez wypadaloby edukowac o tym, ze sciezka jest TYLKO dla rowerow. Nagminne jest to, ze przechodnie pchaja sie na sciezke i nie zwazaja na to, ze sa"nie po tej" stronie chodnika. To tez jest niebezpieczne, a zwracanie uwagi konczy sie najczesciej wyzwiskami, i ze ci rowerzysci to takie szuje...Tak wiec w dwie strony trzeba edukowac.
      • jkolonko Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 09:24
        Prawo zezwala rowerzyscie poruszac sie po chodniku w bardzo niewielu miejsach i rzadko występujących w mieście przypadkach.

        Wydaje mi się, że gdyby wszyscy jeździli tam gdzie powinni, a w szczególności rowerzyści nauczyli się jeździć po ulicach, to poprzez odpowiednią liczność mogliby przyczynić się do zbudowania kultury jazdy kierowców samochodów i pieszych. Natomiast jeżdżąc jak popadnie, przejeżdżając przez czerone światła (bo przecież nie ma świateł dla rowerów), tłumaczą to jakimś niezrozumiałym bezpieczeństwem i wypisując, jak to "nie da się inaczej" przyczyniają się tylko do traktowania rowerzystów jak mających się za święte krowy intruzów.
        • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 11:47
          > Prawo zezwala rowerzyscie poruszac sie po chodniku w bardzo niewielu miejsach i
          > rzadko występujących w mieście przypadkach.
          >
          Wręcz odwrotnie .Na większości ulic wrocławskich można jeździć 60km/h i wzdłuż takich ulic można jeździć rowerem po chodniku.
          Tam gdzie nie można i tak można bo w ponad połowie rodzin są dzieci mające mniej niż 10 lat.
          Są też szybkie arterie ze znakami 60-70 km/h , można tez jeździć po chodniku w deszczy czy w zimie jak jest ślisko.
          Po chodniku tez trzeba jeździć jak piesi idą po ścieżce lub ścieżka jest rozkopana .
          Jeździ się po chodniku wjeżdżając na posesje czy podwórka , dojeżdżając do wiaty czy stojaka.
          Można też jeździć po chodnikach wzdłuż ulic gdzie jest wyznaczona Strefa Zamieszkania.
          Można jeździć po chodnikach-alejkach parkowych.
          Zatem nie pisz że tylko w niewielu miejscach i w rzadkich przypadkach.

          > Wydaje mi się, że gdyby wszyscy jeździli tam gdzie powinni, a w szczególności r
          > owerzyści nauczyli się jeździć po ulicach, to poprzez odpowiednią liczność mogl
          > iby przyczynić się do zbudowania kultury jazdy kierowców samochodów i pieszych.
          Przecież rowerzyści nie są w stanie zgonić nawet pieszych ze ścieżek rowerowych.

          > Natomiast jeżdżąc jak popadnie, przejeżdżając przez czerwone światła (bo przeci
          > eż nie ma świateł dla rowerów),
          Wyczuwam tu jakaś niechęć do rowerzystów a przecież wiadomo ze do świateł nie stosują się też piesi i kierowcy.

          > tłumaczą to jakimś niezrozumiałym bezpieczeństw
          > em i wypisując, jak to "nie da się inaczej" przyczyniają się tylko do traktowan
          > ia rowerzystów jak mających się za święte krowy intruzów.
          Jeśli ktoś traktuje rowerzystów jak święte krowy i ta nierówność mu nie odpowiada to dlaczego sam nie zostanie świętą krową ?

          • jkolonko Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 13:00
            Gość portalu: benek napisał(a):

            > > Prawo zezwala rowerzyscie poruszac sie po chodniku w bardzo niewielu miej
            > sach i
            > > rzadko występujących w mieście przypadkach.
            > >
            > Wręcz odwrotnie .Na większości ulic wrocławskich można jeździć 60km/h i wzdłuż
            > takich ulic można jeździć rowerem po chodniku.
            Być może nocą, w dzień to nieprawda.

            > Tam gdzie nie można i tak można bo w ponad połowie rodzin są dzieci mające mni
            > ej niż 10 lat.
            Dziecko w rodzinie nie daje żadnych uprawnień.

            > Po chodniku tez trzeba jeździć jak piesi idą po ścieżce lub ścieżka jest rozkop
            > ana .
            W pierwszym przypadku dalej trzeba jechać drogą rowerową, natomiast w drugim - zapewne ulicą, jeśli znaki drogowe nie mówią niczego innego (to równoznaczne z nieistnieniem drogi rowerowej).
            • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 13:30
              > > Wręcz odwrotnie .Na większości ulic wrocławskich można jeździć 60km/h i w
              > zdłuż
              > > takich ulic można jeździć rowerem po chodniku.
              > Być może nocą, w dzień to nieprawda.
              Ale przepis nie rozróżnia dnia i nocy.
              Pozwala jeździć rowerem po chodnikach wzdłuż ulic po których wolno jeździć szybciej niż 50 km/h.
              Ulice po których nie można tak jeździć to tylko te na których stoi znak 40 km/h lub mniej.

              > Dziecko w rodzinie nie daje żadnych uprawnień.
              Zrozumiałe ze małego dziecka nie puszczamy samopas więc możemy z nim jeździć rowerem po wszystkich chodnikach wiec nie jest to rzadkość .
              Tysiące ludzi może jeździec po wszystkich chodnikach.
              Nie trzeba mieć swojego dziecka, wystarczy się opiekować dowolnym.
              Można też opiekować się w kilka osób jednym dzieckiem.
              Można zatem dołączyć rowerem do obcej osoby jadącej z dzieckiem.

              > W pierwszym przypadku dalej trzeba jechać drogą rowerową,
              nieprawda .ddr są na wspólnych ciągach rowerowo- pieszych a tam rowerzysta musi ustępować też pieszym na drodze dla rowerów więc jak może jednocześnie ustępować i jechać?
              Mówię tu o tym jak piesi idą wzdłuż ddr a nie w poprzek więc czekanie na nic się nie zda.
              Znam ddrip gdzie więcej pieszych chodzi po ddr niż po ddp więc normalne ze bezpieczniej jechać po ddp aby ich wyprzedzić lub wyminąć.


              >natomiast w drugim -
              > zapewne ulicą, jeśli znaki drogowe nie mówią niczego innego (to równoznaczne z
              > nieistnieniem drogi rowerowej).
              Droga istnieje bo nie ma znaku kończącego ja.
              Istnieje tylko dziura i barierki które nakierowują rowerzystów na drogę dla pieszych.
              Na jezdnię też nie wjedziesz bo zwykle jest oddzielona trawnikiem.
              Nie teoretyzuj bo trudno znaleźć we Wrocławiu przejezdną ddr.
              Jak zasypia dziurę w jednym miejscu to robią w innym.
              Jak jest jakaś budowa np SkyTower to wstawia się płot na ścieżkę i nikogo nie obchodzi, że będziesz jeździł po chodniku.
              • jkolonko Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 16:22
                Gość portalu: benek napisał(a):

                > Ale przepis nie rozróżnia dnia i nocy.
                > Pozwala jeździć rowerem po chodnikach wzdłuż ulic po których wolno jeździć szyb
                > ciej niż 50 km/h.
                > Ulice po których nie można tak jeździć to tylko te na których stoi znak 40 km/h
                > lub mniej.
                Przepis mówi "szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów". Więc obawiam się, że przepis jest dość zrozumiały - od 5 do 23 ruch z prędkością większą niż 50 km/h nie jest dozwolony, dopiero w pozostałych godzinach można wjechać na chodnik (jeśli nie wystąpiły inne okoliczności na to pozwalające)

                > > W pierwszym przypadku dalej trzeba jechać drogą rowerową,
                > nieprawda .ddr są na wspólnych ciągach rowerowo- pieszych a tam rowerzysta musi
                > ustępować też pieszym na drodze dla rowerów
                Drogi dla rowerów i pieszych to już inny temat.

                > >natomiast w drugim -
                > > zapewne ulicą, jeśli znaki drogowe nie mówią niczego innego (to równoznac
                > zne z nieistnieniem drogi rowerowej).
                > Droga istnieje bo nie ma znaku kończącego ja.
                Za wydanie pozwolenie na takie nieoznakowane wykopy ktoś powinien zostać ukarany lub zwolniony, jednak coraz częściej widzi się znak końca drogi. Ubolewam, że nie ma go przed wjazdem na 50-metrowym odcinek przed skrzyżowaniem, a jest dopiero bezpośrednio przed wykopem. Ale niestety na znakach dla rowerów u nas często się oszczędza. Choćby właśnie na tych, które pozwalałyby zorientować się jak używać istniejące fragmenty dróg rowerowych.
                • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 16:42
                  > Przepis mówi "szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest doz
                  > wolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzi
                  > elonej drogi dla rowerów". Więc obawiam się, że przepis jest dość zrozumiały -
                  > od 5 do 23 ruch z prędkością większą niż 50 km/h nie jest dozwolony, dopiero w
                  > pozostałych godzinach można wjechać na chodnik (jeśli nie wystąpiły inne okolic
                  > zności na to pozwalające)

                  Ale przepis nie mówi że wolno jeździć rowerem wzdłuż ulic po ktorych ruch w godzinach 5-23 jest dozwolony z prędkością większa niż 50 km/h tylko "po ktorych ruch jest dozwolony".
                  Skoro jest dozwolony przez część doby, to jest to ulica po której dozwolona jest jazda z prędkością większa niż 50 km/h.
                  Gdyby tam stal znak 40km/h to wtedy całą dobę by trzeba było jeździć mniej niż 50km/h.
                  Ktoś tak sformułował przepis i należy go rozumieć literalnie.
                  Niejednoznaczność przepisów działa na korzyść obwinionego.
                  Przepis o szerokości chodnika 2 m tez jest niejasny bo logika mówi ze ma być 2 metry wolnego przejścia aby nie było kolizji z pieszymi.
                  tymczasem kierowca parkujący na szerokim chodniku jest zobowiązany zostawić 150 cm i nikt go nie będzie karał jak zostawi trochę mniej np 130 cm.
                  W efekcie rowerzysta nie może jechać niezastawionym chodnikiem który ma 190 cm szerokości ale może jechać (?) zastawionym chodnikiem, na którym jest wąsko bo tylko 130-150 cm.

                  • Gość: Mikołaj Zamknąć czechofila łańcuchem od roweru! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 16:47
                    Widzisz benek, znowu cepoświr pierwszy pluje na forum, a tymczasem to na niego należałoby napluć. Za zagrożenie, jakie sprawia w ruchu swoją niedorozwiniętą postacią (patrz mój kolejny post)).
                • Gość: Mikołaj czechofil to dziecko dwóch pedałów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 16:44
                  Widziałem kiedyś cepoświra na rowerze - takiego imbecyla na dwóch kółkach to ze świecą szukać. Ten człowiek w ogóle nie potrafi obsługiwać takiego urządzenia, jak rower. Jeździ jak pijane dziecko, któremu tatuś zapomniał przykręcić dodatkowe kółka do rowerka. Czechofil - idź się leczyć, bo niektórzy źle jeżdżą po Wrocławiu, ale ty w ogóle nie potrafisz jeździć!
          • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 19:03
            > Wręcz odwrotnie .Na większości ulic wrocławskich można jeździć 60km/h
            w godzinach 23 do 5, czyli kiedy malo ktory rowerzysta nie spi ;)

            > Tam gdzie nie można i tak można bo w ponad połowie rodzin są dzieci mające mni
            > ej niż 10 lat.
            No i co z tego, ze sa w rodzinie, jak w danym momencie nie jada?

            > Są też szybkie arterie ze znakami 60-70 km/h
            w mniejszosci...

            > można tez jeździć po chodniku w deszczy czy w zimie jak jest ślisko.
            Bo zime to masz codziennie?

            > Po chodniku tez trzeba jeździć jak piesi idą po ścieżce
            nie, NIE WOLNO.

            > lub ścieżka jest rozkopana
            czyli, wedlug zapisow prawnych, sciezki rowerowej NIE MA.

            > Jeździ się po chodniku wjeżdżając na posesje czy podwórka , dojeżdżając do wiat
            > y czy stojaka.
            To powiedz mi, czasowo, jaki procent czasu wjezdzasz na posesje, dojezdzasz do wiaty czy stojaka?

            > Można też jeździć po chodnikach wzdłuż ulic gdzie jest wyznaczona Strefa Zamies
            > zkania.
            Oj, tos mnie zaskoczyl... To akurat dzikie, bo tam pieszy lezie jak swieta krowa po drodze, a rowerzysta bedzie po chodniku jezdzil?

            > Można jeździć po chodnikach-alejkach parkowych.
            Po kazdej drodze, ktora nie jest droga publiczna. No, chyba ze.... chyba ze podejdzie pod zapis o innych przypadkach, gdzie prawo drogowe obowiazuje bo moze sie przyczynic do zwiekszenia bezpieczenstwa ;)

            > Zatem nie pisz że tylko w niewielu miejscach i w rzadkich przypadkach.
            No, przypadkow masz wiele, problem w tym, ze te miejsca i te przypadki sa jednak RZADKIE w stosunku do ilosci drog i czasu spedzanego na rowerze.

            > Wyczuwam tu jakaś niechęć do rowerzystów a przecież wiadomo ze do świateł nie s
            > tosują się też piesi i kierowcy.
            Niechec jest do idiotow, ktorzy wmawiaja wszystkim, ze ONI MIELI PRAWO. Bo przeciez swiatlo jest dla pieszych, roweru nie dotyczy. Pewnie dlatego, ze przejscie jest dla pieszych, i rowerzysta nie ma prawo na nie WJECHAC?

            > Jeśli ktoś traktuje rowerzystów jak święte krowy
            nie, rowerzysci traktuja samych siebie jak swiete krowy, a kierowcy wykazuja odrobine rozsadku. Bo zabija bydlo, a beda musieli sie tlumaczyc z zabicia czlowieka...
          • Gość: ubu król Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.3.199.109.static.rdi.pl 11.06.11, 23:54
            Benek napisał : "Wyczuwam tu jakaś niechęć do rowerzystów a przecież wiadomo ze do świateł nie stosują się też piesi i kierowcy. "
            - no tak, Inkwizytor rowerowy benek w akcji, wyczuł niechęć, czas stos rozpalić... ;) a co z niechęcią fanatyków rowerowych do kierowców?
            Natomiast większej bzdury, że kierowcy nie stosują sie do świateł to nie widziałem... w tym przypadku, przy każdym skrzyżowaniu powinny stać czarne podajnik worków na zwłoki.
            nie mówiąc już o pieszych przechodzących w niedozwolonych miejscach... ale
            nie ma dnia, by jakiś pieszy nie wlazł na czerwonym zmuszając jadące auta do hamowania, bo pieszy lezie i pisze sms-ka..
            dziś na pomorskiej z a takim pieszym, przejechał sobie rowerek na czerwonym po zebrze zmuszajac auta do hamowania.. gdyby sie zderzyły , rowerku pewnie ni widu ni słychu ...
            Gdyby kierowcy aut wjeżdżali kiedy piesi przechodzą na zielonym to nietrudno sie domyśleć jaką masakrą by się to skończyło..
            • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 09:14
              > Benek napisał : "Wyczuwam tu jakaś niechęć do rowerzystów a przecież wiadomo
              > ze do świateł nie stosują się też piesi i kierowcy. "

              > - no tak, Inkwizytor rowerowy benek w akcji, wyczuł niechęć, czas stos rozpalić
              > ... ;) a co z niechęcią fanatyków rowerowych do kierowców?
              Do wszystkich kierowców ?
              Znasz takiego rowerzystę bo ja nie ?
              Ogromna większość rowerzystów jakich znam są tez kierowcami więc jak mogą sami czuć do siebie niechęć ?

              > Natomiast większej bzdury, że kierowcy nie stosują sie do świateł to nie wid
              > ziałem... w tym przypadku, przy każdym skrzyżowaniu powinny stać czarne podajni
              > k worków na zwłoki.

              Zwykle przeskakuje się na czerwonym przy małym ruchu.


              > nie mówiąc już o pieszych przechodzących w niedozwolonych miejscach...
              Przecież polowa pieszych przechodzi w niedozwolonych miejscach i żyje.


              > ale
              > nie ma dnia, by jakiś pieszy nie wlazł na czerwonym zmuszając jadące auta do h
              > amowania, bo pieszy lezie i pisze sms-ka..
              A kierowca w tym czasie wchodzi w zakręt trzymając kierownice jedną ręką bo w drugiej trzyma komórkę.

              > Gdyby kierowcy aut wjeżdżali kiedy piesi przechodzą na zielonym to nietrudno si
              > e domyśleć jaką masakrą by się to skończyło..
              Jesteś kosmitą ?
              Każdy skręcający w prawo przejeżdża przed pieszymi.
              Gdyby ci się nie zatrzymywali, to trumien we Wrocławiu by zabrakło.
        • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 12:54
          Panie redaktor w pierwszym zdaniu zapomniała dodać słowa "niektórzy" .
          To niczemu nie służy podobnie jak to że GW od lat przy okazji potrącenia czy złapania pijanego rowerzysty dodaje zjecie jakiegoś pijaka nałogowego w stroju wieśniaka na rowerku Wigry.
          Czemu maja służyć takie uogólnienia ?
          To podtrzymywanie złego wizerunku rowerzysty a to się nie przekłada na prewencję.

          Zaczepny wstęp zapewne miał służyć wykazaniu ze UM za mało robi aby uzyskać zakładane efekty Polityki Rowerowej ale to tylko woda na młyn motoryzowanych trolii internetowych.
          Obniżanie rangi rowerzysty nie przyśpieszy budowy ddr.
          Wystarczy wykazać że rowerzyści są bardziej niesforni niż kierowcy choćby z racji wieku (młodzierz nei dostaje PJ) i choćby z tego powodu powinni być chronieni i separowani nie tylko od aut ale od pieszych .

          Po 20 latach istnienia ciągów rowerowo-pieszych widać że to kiepskie rozwiązanie bo można odzwyczaić pieszych od chodzenia po części rowerowej wyraźnie oznaczonej piktogramami.
          Chodża tak zarówno starzy jak i młodzi.
          Około 40-50 % pieszych nic sobie z tego nie robi choć wystarczyłoby iść metr obok .
          Czym wobec tego jest jazda rowerem po chodniku ?

          A slalom to chyba nie bez przyczyny ale aby omijać pieszych.
          kryterium tu jest prędkość.
          Byłem zwolennikiem poszerzenia uprawnień do jazdy po chodniku do 18 roku życia z ograniczeniem prędkości do 10 km/h co byłoby bardzo łatwe do oceny wizualnej.
          Kto jedzie średnio szybko 15km/h to upomnienie, a kto szybko 20 km/h to mandat.

          Należy zrozumieć ze porównania rowerzystów do pieszych czy kierowców nie mają sensu.
          To jakby porównywać wróble z kaczkami.
          Młody człowiek w wieku 16-17 lat musi się wyszaleć.
          Nalezy zrozumeić ze jak wzrosnie ruch rowerowy to nie beda to tylko stateczni ludzie jak pani redaktor.
          Przybędzie młodych narwańców czyli problem się spotęguje bo będzie ich dwa razy więcej a miejsca dwa razy mniej dla każdego.

          Tak na zdrowy rozum po co rowerzystom rozwój ruchu rowerowego ?
          Tylko ciaśniej się zrobi i trzeba będzie uważać nie tylko na jezdni ale i na ddr.
          Trzeba będzie walczyć o stojak i słup do zapięcia o miejsce w tramwaju czy w pociągu itd.
          Będzie więcej wpadnięć rowerzystów na siebie i jak dziś sie ludzie frustrują to co dopiero wtedy.
          Nie ma co z tego robić problemu.
          Gatunek ludzki musi się oczyszczać z głupców. Im szybciej taki rowerzysta walnie w słup tym szybciej się opamięta i jako stateczny kierowca nie zrobi komuś krzywdy.

          Rowerzysta zagraża głównie sobie i jeśli jest niesforny to zanim zrobi krzywdę pieszemu sam się wpakuje pod samochód .
          Przyglądałem się jak jeżdżą rowerzyści w krajach europejskich i dużo gorzej niż nasi.
          Kierujący skuterami to jest dopiero problem.
          Najbardziej po wariacku jeżdżą rowerzyści po Nowym Jorku.
          Japonia , tam prawie nie ma ścieżek i jeździ się po chodnikach.
          Azja Południowa , Afryka to wolna amerykanka.

          Nie robiłbym z tego problemu.
          Im bardziej ucywilizujemy jezdnie tym mniej będzie konfliktów na chodnikach.
          Represje i napomnienia niewiele tu zdziałają.
          Tylko rozpoczną kłótnie, bo narwany rowerzysta nie przyjmie napomnień .
          Wystarczy dzwonienie i rzucanie mimochodem że jeździmy prawą stroną.

          Chyba nie chcielibyśmy akcji policyjnych bo ocena slalomu jest bardzo subiektywna a służby idą na ilość mandatów.

          Zatem najwazniejs21e nie generalizować.
          Jeśli coś zrobić to akcję ulotkową aby nie doprowadzać do zbednych kłótni.
          Można zorganizować akcje upominawczą z policją ale kto by się chciał w takie działania włączyć ?

          Sam krytyka niczego nie załatwi no chyba, że chcemy wysłać patrole na chodniki aby zniechęciły do jazdy rowerem.

          Pewne zachowania są kwestią wieku.

      • Gość: janas Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.dynamic.chello.pl 11.06.11, 09:47
        Ciekawe po co rowerzyście światła w pojęciu pani Redaktor - z tekstu wynika, że powinni oni całodobowo. A takiego obowiązku nie ma.
        • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 10:28
          > Ciekawe po co rowerzyście światła w pojęciu pani Redaktor - z tekstu wynika, że
          > powinni oni całodobowo. A takiego obowiązku nie ma.
          W wyposazeniu musza miec calodobowo. Co do swiecenia, to chyba jako "pojazdy" musza nawet swiecic. Nie calodobowo - jedynie w trakcie jazdy i "zatrzymania wynikajacego z warunkow jazdy", a takze w innych przypadkach okreslonych prawem (np. zatrzymanie w niektorych obszarach drogi).
          • indywidualismus Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 10:53
            "W wyposazeniu musza miec calodobowo. Co do swiecenia, to chyba jako "pojazdy" m
            > usza nawet swiecic"

            Kolego, bez szaleństw i mieszania pojęć! Nawet ,jeśli w Polsce definiują rower jako pojazd (to idiotyczne, ale tak jest), to przecież są różne rodzaje pojazdów! No chyba inne prawa i obowiązki ma ciężarówka i traktor. Czy kierowca samochodu osobowego ma ograniczony czas jazdy i obowiązkowy tachograf, jak kierowca TIR-a czy autobusu? Aż tak bardzo nie myślisz, czy żartujesz?
            • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 19:12
              > jako pojazd (to idiotyczne, ale tak jest), to przecież są różne rodzaje
              > pojazdów! No chyba inne prawa i obowiązki ma ciężarówka i traktor. Czy kierowca
              > samochodu osobowego ma ograniczony czas jazdy i obowiązkowy tachograf
              nie, tachograf jest zastrzezony dla zdaje sie KIEROWCOW ZAWODOWYCH. I wynika to z innych przepisow zdaje sie?
              Ale na swiatlach maja jezdzic POJAZDY, bez wyspecyfikowania ktore. Znaczy wszystkie!!!
              Ale co tam, kolejny forumowy pedo-debil, ktory na sile probuje zmienic temat, byle odciagnac uwage od swoich przestepstw!!!
          • Gość: wini Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: 195.150.224.* 11.06.11, 12:31
            nie muszą. tylko po zmroku.
            natomiast samochody MUSZĄ przestrzegać organiczeń prędkości(rowery też oczywiście :P) CAŁODOBOWO. Nie mogą też wyprzedzać na przejściu dla pieszych jak ktoś (np. ja) zatrzyma się przed nim z czego mimo 10 pkt karnych nic sobie nie robią (statystycznie w takim wypadku mijają mnie jeszcze 2-3 auta, zanim do kogoś dotrze że MUSI się zatarzymać)
            Polecam też :
            www.gddkia.gov.pl/userfiles/articles/i/infrastruktura-rowerowa_3000//documents/zdarzenia_rowerowe-2006_2008.pdf
            stronę 38 gdzie jest pokazane jak strasznie ci rowerzyści są "niebezpieczni" na innych.
            4 ofiary śmiertelne (inne niż sam sprawca wypadku) w ciągu 3 lat! Samochody robią więcej DZIENNIE. (ktoś musiał zabić te 1,5 tys pieszych ROCZNIE-głownie na pasach- Rowerzyści? Serio? )
            • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 12:57
              > nie muszą. tylko po zmroku.
              Nie tylko po zmroku ale także przy zmneijszonej przejrzystości powietrza (deszcz , mgła).
            • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 19:17
              > natomiast samochody MUSZĄ przestrzegać organiczeń prędkości(rowery też oczywiśc
              > ie :P) CAŁODOBOWO. Nie mogą też wyprzedzać na przejściu dla pieszych jak ktoś (
              > np. ja) zatrzyma się przed nim z czego mimo 10 pkt karnych nic sobie nie robią
              Jak to ma sie do swiatel rowerzystow?

              > <a href="www.gddkia.gov.pl/userfiles/articles/i/infrastruktura-rowerowa_3000//documents/zdarzenia_rowerowe-2006_2008.pdf" target="_blank"
              No zapoznalem sie. Ewidetnie wynika z niego, ze swiatlo dzienne jest najbardziej niebezpieczne dla rowerzystow (jak dla wampirow ;) i trzeba je wzmacniac doswietleniem sztucznym ;)
              Aha, wymuszen pierwszenstwa jest rownie duzo z winy rowerzystow jak i kierowcow. Nieprawidlowych wyprzedzen (niezauwazenie rowerzysty, bo np. nie mial swiatelek) ilosc ogromna... nieprawidlowe skrecanie - winni glownie rowerzysc... generalnie polowa z winy rowerzystow!!!
              • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 22:53
                >gener
                > alnie polowa z winy rowerzystow!!!
                TYLKO POŁOWA !!!
                To po to miesiącami szkoli się kierowców pod okiem fachowców aby dokładnie taka samą ilość wykroczeń popełniali co rowerzyści ?
                Z tego wniosek ze znajomość przepisów nie ma wpływu na ilość wypadków.
                • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 23:03
                  > To po to miesiącami szkoli się kierowców pod okiem fachowców aby dokładnie taka
                  > samą ilość wykroczeń popełniali co rowerzyści ?
                  Tak, zeby stosunku nie popsuli. Moze przeszkolic rowerzystow, zeby je popsuc?

                  > Z tego wniosek ze znajomość przepisów nie ma wpływu na ilość wypadków.
                  ROTFL!!! Widac, ze masa i predkosc pojazdu tez nie ma znaczenia...
                  • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 11:05
                    > > Z tego wniosek ze znajomość przepisów nie ma wpływu na ilość wypadków.
                    > ROTFL!!! Widac, ze masa i predkosc pojazdu tez nie ma znaczenia...

                    A co ma masa i prędkość do wymuszenia pierwszeństwa kierowców na rowerzystach ?
                    • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 14.06.11, 21:46
                      > A co ma masa i prędkość do wymuszenia pierwszeństwa kierowców na rowerzystach ?
                      Tyle samo, co do wymuszenia pierwszenstwa rowerzystow na kierowcach ;)
                      Jak mowilem, udzial winy w wypadkach z udzialem rowerzystow to fifty-fifty, polowa winnych, polowa niewinnych...
                      • czechofil Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 14.06.11, 23:17
                        > Jak mowilem, udzial winy w wypadkach z udzialem rowerzystow to fifty-fifty, pol
                        > owa winnych, polowa niewinnych...

                        Jak zwykle pie...sz. Przeczytaj statystyki policyjne głąbie, zanim znów wypłodzisz kolejną bzdurę...
                        • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 15.06.11, 06:00
                          > Jak zwykle pie...sz. Przeczytaj statystyki policyjne głąbie, zanim znów wypłodz
                          > isz kolejną bzdurę...
                          Problem w tym, ze te fifty-fifty to na podstawie oficjalnych statystyk, ktore ktos podlinkowal.
                          • czechofil Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 15.06.11, 06:13
                            > Problem w tym, ze te fifty-fifty to na podstawie oficjalnych statystyk, ktore k
                            > tos podlinkowal.

                            Gdzie? Podaj ten link i nie zasłaniaj się "ktosiem"...
                      • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 15.06.11, 13:57

                        > Jak mowilem, udzial winy w wypadkach z udzialem rowerzystow to fifty-fifty, pol
                        > owa winnych, polowa niewinnych...
                        >
                        A ja widziałem 60% winy kieroców i 40 % winy rowerzystów .Należy dodać że 500 rowerzystów nie mogło się bronić bo teraz jeżdża tylko po niebiesiech.

                        ale nawet gdyby fifty fity to nie powinieneś tego głośno mówić bo to kompromitacja kierowców i systemu szkolenia.
                        Powinno być 90% winy nieszkolonych rowerzystów i co najwyżej 10% winy przeegzaminowanych kierowców.
                        Z tych 10% ponad połowa powinna być pijana a 3-4 % na haju.

                        Warto dodać, że większość wyapdków na ddr była na przejedzie i mylnie policja czasem kwalifikowała je jako winę rowerzystów.
                        Teraz dzięki nowelizacji PoRD policja ma ułatwione zadanie i zawsze winę będzie przypisywać kierowcom.
                        Zatem statystyki będą jeszcze bardziej kompromitujące.




                        • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 16.06.11, 17:59
                          > A ja widziałem 60% winy kieroców i 40 % winy rowerzystów
                          Jesli uwazasz, ze przy 40% winy rowerzystow nie warto edukowac rowerzystow, to mam nadzieje, ze znajdziesz sie w 40% zabitych. Choc kierowca do konca zycia przez ciebie bedzie mial wyrzuty sumienia, to chociaz wiezienia mu nie zalatwisz.

                          > Należy dodać że 500 rowerzystów nie mogło się bronić bo teraz jeżdża tylko po niebiesiech.
                          Dodajmy tendencje prokuratury, ze winny musi zostac ukarany i czasem naciaganie na sile winy - bo przeciez martwego sie nie ukaze, a on przed przelozonym sie musi wykazac...
                          Choc jak poznalem jeden przypadek smiertelny, to jestem w szoku, jak skuteczna potrafi byc policja w znajdowaniu swiadkow wypadkow smiertelnych nawet na odludziach...

                          > ale nawet gdyby fifty fity to nie powinieneś tego głośno mówić bo to kompromita
                          > cja kierowców i systemu szkolenia.
                          I kompromitacja rowerzystow, ktorzy sami robia nagonke na innych, a potem potwierdzaja teorie Darwina...

                          > Warto dodać, że większość wyapdków na ddr była na przejedzie i mylnie policja c
                          > zasem kwalifikowała je jako winę rowerzystów.
                          Bo policja myli sie tylko na niekorzysc rowerzystow?

                          > Teraz dzięki nowelizacji PoRD policja ma ułatwione zadanie i zawsze winę będzie
                          > przypisywać kierowcom.
                          To sie mocno zdziwia, bo nalezy przeprowadzic PELNA analize zdarzenia, a nie - znalazlem jeden paragraf, to reszta mnie nie obchodzi.
                          • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 19.06.11, 10:52
                            > Jesli uwazasz, ze przy 40% winy rowerzystow nie warto edukowac rowerzystow, to
                            > mam nadzieje, ze znajdziesz się w 40% zabitych.
                            Nie warto bo będzie potrąconych tylko więcej wyedukowanych rowerzystów.
                            Kierowcy są wszyscy wyedukowani a mimo to powodują 60% wypadków.

                            Aby edukować na serio rowerzystów należałoby stworzyć system a to by sporo kosztowało.
                            A ile to widać po cenach kursów PJ.
                            Warto by raczej co 5 lat douczać kierowców bo albo prawo się zmieniło albo oni zapomnieli czego się nauczyli.
        • wielki_czarownik Po co rowerzyście światła? 11.06.11, 12:02
          Światła w rowerze są nie po to, żeby coś oświetlały (bo na to są za słabe) ale żeby zwiększały widoczność rowerzysty. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że w pogodny dzień nie ma sensu włączać lampek, ale to tylko złudzenie. Szczególnie chodzi tu o różne wiadukty, zacienione miejsca itp. Rowerzysta jest mały, często ubrany w ciemne lub inne zlewające się z tłem kolory i czasami po prostu niknie. Przykład - rowerzysta jedzie prawą stroną ulicy i wjeżdża pod wiadukt kolejowy. Za nim jedzie samochód. W miarę zbliżania się samochodu do rowerzysty zwiększa się kąt pod jakim kierowca widzi rower. W pewnej chwili roweru nie widzi już przed sobą (na tle jasnego nieba) ale z boku (na tle ciemnej ściany). No i nieszczęście gotowe, bo kierowca wjeżdżający z jasnego w ciemne (z zewnątrz pod wiadukt) może nieoświetlonego rowerzysty nie zauważyć. Szczególnie jeżeli rowerzysta będzie na tle czegoś ciemnego - ściany lub dużego auta jadącego z przodu.
          Dlatego dla własnego bezpieczeństwa należy mieć cały czas włączoną przynajmniej tylną (czerwoną) lampkę. Dzięki temu będzie się lepiej widocznym.
          • Gość: benek Re: Po co rowerzyście światła? IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 13:12
            > Dlatego dla własnego bezpieczeństwa należy mieć cały czas włączoną przynajmniej
            > tylną (czerwoną) lampkę. Dzięki temu będzie się lepiej widocznym.
            Szczególnie gdy jest zamontowana na końcu błotnika czyli takim gdzie wzrok kierowcy nie dosięga.
            Mocowanie lampek do ręki , głowy czy plecaka jest niedozwolone.
            Kiedyś jak było mniej aut to tylne lampki miały sens bo było je widać z daleka.
            Lamka na wsi ? Obowiązkowo.
            Lamka tylna w mieście to bardzo przydatna rzecz, szkoda, że pieszym do niczego się nie przydaje gdy rowery jeżdżą praktycznie tylko po chodnikach.
            Z kolei przednia ma jakieś znaczenie na chodniku ale żadnego na jezdni.
            Od lampek bardziej przydatne byłyby migacze ale jakoś nikt tego nie dostrzega.
            Nie ma co demonizować braku lampek.
            Lepiej wprowadzić nakaz montowania diod na stałe w ramy, w siodełka , kierownice, rogi, dzwonki , sakwy, ze standardowym złączem dopinającym równolegle do instalacji


            • mitchharris Re: Po co rowerzyście światła? 11.06.11, 14:02
              Benek jestes jak zwykle gołosłowny - pokaż prosze przepisy PORD określające namiary (wysokośc, odległosci, szerokosci) do montażu oświetlenia na rowerze skoro twierdzisz że do plecaka nie można. Pokaż mi także przepisy nakładające na rower obowiązek jazdy na żarówkach 24h na dobę.
              • Gość: benek Re: Po co rowerzyście światła? IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 14:40
                > Benek jestes jak zwykle gołosłowny - pokaż prosze przepisy PORD określające nam
                > iary (wysokośc, odległosci, szerokosci) do montażu oświetlenia na rowerze skoro
                > twierdzisz że do plecaka nie można.
                link


                >Pokaż mi także przepisy nakładające na row
                > er obowiązek jazdy na żarówkach 24h na dobę.
                Nie pisałem ze cała dobe ale w warunkach pogorszonej rpzjerzystosi powietrzw.
                Art 30 PoRD
                1. Kierujący pojazdem jest obowiązany zachować szczególną ostrożność w czasie jazdy w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza, spowodowanej mgłą, opadami atmosferycznymi lub innymi przyczynami, a ponadto:

                kierujący pojazdem silnikowym jest obowiązany:
                włączyć światła mijania lub przeciwmgłowe przednie albo oba te światła jednocześnie,
                poza obszarem zabudowanym podczas mgły dawać krótkotrwałe sygnały dźwiękowe w czasie wyprzedzania lub omijania;
                kierujący innym pojazdem niż pojazd, o którym mowa w pkt 1, jest obowiązany:
                włączyć światła, w które pojazd jest wyposażony
                ,
                • mitchharris Re: Po co rowerzyście światła? 11.06.11, 14:50
                  masło masłowate. Dalej z tego nie wynika nic ponadtwo że rowerzysta naq wzór pojazdów wymienionych w pkt.1 ma włączyć żarówki w warunkach jak w pkt.1 i ewentualnie trabić, krzyczyczeć lub puszczać dźwiękowe bąki przy wyprzedzaniu i w złych warunkach.

                  Pudło kolego. Na majaki forumowe to moze i wystarczy ale w sądzie przegrywasz z kretesem
                • zetkaf Re: Po co rowerzyście światła? 11.06.11, 22:29
                  > Nie pisałem ze cała dobe
                  To moze napisz?
                  Art. 51.
                  1. Kierujący pojazdem jest obowiązany używać świateł mijania podczas jazdy w warunkach normalnej przejrzystości powietrza.
                  • Gość: benek Re: Po co rowerzyście światła? IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 22:59
                    To moze napisz?
                    > Art. 51.
                    > 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany używać świateł mijania podczas jazdy w wa
                    > runkach normalnej przejrzystości powietrza.

                    Przecież rower nie jest wyposażony w światła mijania.
                    • zetkaf Re: Po co rowerzyście światła? 11.06.11, 23:04
                      > Przecież rower nie jest wyposażony w światła mijania.
                      No i co z tego? Uzywac musi ;)
                      Twoj problem, ze nie jestes wyposazony. Zawsze mozesz go wyposazyc, prawo nie zabrania ;)
                      • Gość: benek Re: Po co rowerzyście światła? IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 11:06
                        > > Przecież rower nie jest wyposażony w światła mijania.
                        > No i co z tego? Uzywac musi ;)
                        > Twoj problem, ze nie jestes wyposazony. Zawsze mozesz go wyposazyc, prawo nie z
                        > abrania ;)

                        Obawiam się ze jesteś w błędzie.
                        Prawo zabrania nawet nadmiernej ilości odblasków w kołach.
                        • zetkaf Re: Po co rowerzyście światła? 14.06.11, 21:47
                          > Obawiam się ze jesteś w błędzie.
                          A mozesz podac, ktory przepis zabrania ci zalozyc swiatla mijania?

                          > Prawo zabrania nawet nadmiernej ilości odblasków w kołach.
                          A mozesz podac przepis? Z tym sie chetnie zapoznam, zwlaszcza, ze w planach wpis o poszukiwaniu wroclawskich vogonow ;)
                          • Gość: benek Re: Po co rowerzyście światła? IP: *.e-wro.net.pl 15.06.11, 14:48
                            > > Obawiam się ze jesteś w błędzie.
                            > A mozesz podac, ktory przepis zabrania ci zalozyc swiatla mijania?
                            >


                            Dz.U 2003 poz 262 &12.1--W światła mijania wyposaża się pojazdy samochodowe
                            Art 53 Rower powinien być wyposażony z przodu w jedno światło pozycyjne .
                            Skoro pozycyjne może być tylko jedno to nie możesz ich stosować więcej lub świateł do stosowania w innych pojazdach .


                            > > Prawo zabrania nawet nadmiernej ilości odblasków w kołach.
                            > A mozesz podac przepis? Z tym sie chetnie zapoznam, zwlaszcza, ze w planach wpi
                            > s o poszukiwaniu wroclawskich vogonow ;

                            Paragraf 56.2 dopuszcza stosowanie odblaskowych świateł żółtych z tym ze na jednym kole z jednej strony może być widoczne tylko jedno światło odblaskowe.

                            • zetkaf Re: Po co rowerzyście światła? 16.06.11, 18:05
                              > Dz.U 2003 poz 262 &12.1--W światła mijania wyposaża się pojazdy samochodowe
                              No, ale nie pisze, ze roweru nie mozna. Jedynie, ze nie trzeba ;)

                              > Art 53 Rower powinien być wyposażony z przodu w jedno światło pozycyjne
                              To nie wyklucza swiatla mijania.

                              > Skoro pozycyjne może być tylko jedno to nie możesz ich stosować więcej lub świa
                              > teł do stosowania w innych pojazdach .
                              Klamiesz. Jedynie musisz miec swiatlo pozycyjne. Czy dwa mozesz, to juz kwestia interpretacji, choc jakbys dostal mandat za drugie, to musialbym przyznac, ze racja (przepisowa, niekoniecznie zdroworozsadkowa) jakas tam jest. Ale jedno swiatlo pozycyjne nie wyklucza pieciu swiatel mijania ;)

                              > Paragraf 56.2 dopuszcza stosowanie odblaskowych świateł żółtych z tym ze na jed
                              > nym kole z jednej strony może być widoczne tylko jedno światło odblaskowe.
                              Dura lex sed lex ;)
            • divak2 Re: Po co rowerzyście światła? 08.07.11, 12:23
              Przednie światło się przydaje. Jak jedziesz główną (a teraz i po DDR wzdłuż głównej), a ktoś czeka na podporządkowanej, to jak Cię nie zobaczy, to właduje się Ci przed nos albo wypchnie cię na środek drogi. A Ty będziesz krzyczał, że wymusili na Tobie pierwszeństwo.
          • Gość: byrcyn Re: Po co rowerzyście światła? IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.06.11, 15:04
            Przykład - rowerzysta jedzie prawą stroną ulicy i wjeżdża pod wiadukt kolejowy. Za nim jedzie samochód. W miarę zbliżania się samochodu do rowerzysty zwiększa się kąt pod jakim kierowca widzi rower. W pewnej chwili roweru nie widzi już przed sobą (na tle jasnego nieba) ale z boku (na tle ciemnej ściany). No i nieszczęście gotowe, bo kierowca wjeżdżający z jasnego w ciemne (z zewnątrz pod wiadukt) może nieoświetlonego rowerzysty nie zauważyć. Szczególnie jeżeli rowerzysta będzie na tle czegoś ciemnego - ściany lub dużego auta jadącego z przodu.
            ====================================================
            Wielki czarowniku, a nie zechciałbyś się przejść do okulisty, bo jak widzisz tak naprawdę jak napisałeś, to stwarzasz ogromne zagrożenie na drodze. Mam nadzieję, że obiorą ci uprawniania bezterminowo !
            • wielki_czarownik Kolejny "mundry" 11.06.11, 15:33
              Już kiedyś była o tym dyskusja, ale widać do niektórych to nie dociera. Podstawy fizjologii! Stojąc w jasnym i patrząc w ciemne za cholerę nic nie zobaczysz! Dodatkowo nagle przechodząc z jasnego w ciemne też masz przez pewien czas osłabione widzenie. Tak po prostu działają ludzkie oczy.
              Nie wierzysz? Stań na dworze i spójrz do środka ciemnej, nieoświetlonej bramy. Dużo widzisz? Zobaczysz (od razu) człowieka w szarym stroju stojącego pod szarą ścianą? Nie zobaczysz! Nie ma takiej możliwości!
              Teraz poczekaj na noc i nagle zgaś światło w pokoju. Widzisz coś? Ano nie widzisz.
              No i pomyśl jeszcze o jednym - dlaczego kierowcy jadąc nocą mają wyłączone oświetlenie kabiny? Ano dlatego, że jeśli włączysz lampkę sufitową, to Twoja zdolność widzenia tego, co na ciemnej drodze, poza autem drastycznie spadnie.
              • Gość: siux Re: Kolejny "mundry" IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.11, 15:54
                dobrze ale co te wasze rozważania są warte oprócz usilnego szukania adwokata dla diabła / kalekiego. Nadrzedną sprawa u każdego kierownika na drodze jest przewidywanie i branie odpowiedzialnosci za to co sie dzieje przed nim. Jak wpadam ze słońca rozpędzony w zacieniony wiadukt gdzie mam czarną plamę, robię to na własne ryzyko. To o czym wy dyskutujecie to jest nadgorliwie przewidywanie wszystkiego za kogoś i na każda okazję. Nie na darmo w większości kraks polegającej na wjechaniu "w doopę" winny jest ten z tyłu. Bo jego psim obowiązkiem jest zachować odstęp, mieć oczy otwarte, czujność i przewidywać
                • zetkaf Re: Kolejny "mundry" 11.06.11, 22:33
                  > dobrze ale co te wasze rozważania są warte oprócz usilnego szukania adwokata dl
                  > a diabła / kalekiego.
                  A to, ze jakby mial swiatelko, nie bylby kaleka...

                  > Nadrzedną sprawa u każdego kierownika na drodze
                  w tym takze kierownika rowerowego ;)

                  > jest przewidywanie i branie odpowiedzialnosci za to co sie dzieje przed nim.
                  ... za nim i w okol niego. Np. przewidzenie, ze moze zostac nie zauwazony...
      • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 10:26
        > zezwala rowerzyscie poruszac sie po chodniku, gdy nie ma na jezdni wydzielonego
        > pasa: [url=http://www.wroclaw.pl/nowe_prawo_rowerowe,.dhtml]
        Dodaj, ze jedynie na obszarach, gdzie na drodze ograniczenie predkosci jest wyzsze niz 50kmph, czyli prawie nigdzie w miescie. Poza miastem i tak nie ma chodnikow zazwyczaj, wiec ten przepis zezwala jezdzic na jakichs pewnie 50km chodnikow w Polsce ;)
        Dodajmy jeszcze, ze w takim przypadku rowerzysta musi BEZWZGLEDNIE USTEPOWAC MIEJSCA PIESZEMU. Zobacz, ze nawet autor tego listu toleruje jazde rowerzystow na chodnikach, a potepia jedynie ich chamskie zachowania wzgledem pieszych...

        > zdy jest rowerowym kamikadze, zreszta, zeby wymagac trzeba najpierw stworzyc od
        > powiednie warunki, tj. duzo sciezek.
        Po pierwsze, autor listu sam na to zwraca uwage, wiec skoro sie oburzasz na jego poglady, to czemu zaraz je podajesz jako "nowe"? Po drugie, warunki do ustepowania miejsca pieszym sa, bez sciezki tez mozna ich przepuscic, wiec czemu laczysz ustepowanie pieszym z brakiem sciezek rowerowych? Temat ilosci sciezek moglas podniesc, gdy komentowalas zdanie autora listu na temat jazdy po chodniku, ale czemu wplatujesz je w temat ustepowania miejsca pieszym?

        > A co do przechodniow to ich rowniez wypada
        > loby edukowac o tym, ze sciezka jest TYLKO dla rowerow.
        Jesli pod pojeciem sciezka rozumiesz ddr, to tak, masz racje. Jesli jest laczony znak, sciezka dla pieszych i rowerow, to juz nie. Ze nie wspomne o CHODNIKACH.
        Na ddr to sobie spokojnie rozjezdzaj pieszych, twoje prawo (choc miloby bylo, gdybys wczesniej zadzwonila dzwonkiem, bo moze ktos przez omylke...). Poza - zycze ci twardej wywrotki w kazdej sytuacji kolizji...
        • agaciho Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 10:55
          Zetkaf, swietnie, dzieki za doskonaly rozbior logiczny mojej wypowiedzi i za te odrobine zlosliwosci i chamskie zyczenia twardego upadku....bez komentarza...
          Co do prawa jazdy po chodniku, mea culpa, nie doczytalam o dozwolonej predkosci aut, natomiast nie wiem w jaki sposob doszukales/doszukalas sie w moim poscie nienawisci do pieszych? Zwrocilam tylko uwage, ze piesi mogliby takze ulatwic troche sprawe rowerzystom i jesli chodnik jest podzielony, to poruszac sie po tym kawalku przenaczonym dla nich. Powinni miec troche wyobrazni. Nie napisalam tez, ze pieszych trzeba rozjezdzac, nie lacze ustepowania pieszym z brakiem sciezek, nie uwazam, ze moge miec wszystkich w d**ie, skoro nie ma sciezki...Brak sciezek lacze natomiast z obowiazkiem jazdy po ulicy, miedzy samochodami. Chetnie poruszalabym sie tylko po sciezkach i szukam ich w kazdej mozliwej sytuacji, zeby nie jezdzic wsrod przechodniow, jednak jesli mam wybor: wolna jazda po chodniku, a jazda z dusza na ramieniu obok tirow na Traugutta to wybieram to pierwsze...
          • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 13:52
            >Zwrocilam tylko uwage, ze piesi mogliby takze ulatwic t
            > roche sprawe rowerzystom i jesli chodnik jest podzielony, to poruszac sie po ty
            > m kawalku przenaczonym dla nich.
            Widocznie pieszym nie przeszkadza slalom na ddr to i pewnie na chodniku.


            > Powinni miec troche wyobrazni.
            Wyobraźnia sie rodzi z doświadczenia.Jeśli nigdy nie widzieli potrącenia to nie widzą potrzeby separacji ruchu.


            >Nie napisalam t
            > ez, ze pieszych trzeba rozjezdzac, nie lacze ustepowania pieszym z brakiem scie
            > zek, nie uwazam, ze moge miec wszystkich w d**ie, skoro nie ma sciezki...Brak s
            > ciezek lacze natomiast z obowiazkiem jazdy po ulicy, miedzy samochodami.
            Jest jeszcze obowiązek niepowodowania zagrożenia zawarty w art 3 PoRD.
            Na wielu ulicach nie ma możliwości bezpiecznej jazdy .
            Przykładowo: dziury, kałuże zakrywające dziury, szyny , mokra kostka granitowa olej, złe oznakowanie .Jeśli zarządca drogi nie wywiązuje się z utrzymania bezpeiczeństwa na drodze to nie można ryzykować życiem.
            Niestety ostatnie zmiany przepisów pozwalają kierowcom przekraczać prędkość ponad dozwoloną. Posłowie zlikwidowali tez stojaki imitujące fotoradary oraz zabronili Sm i policji stosować przenośne radary do czasu opracowania tablic ostrzegawczych o kontroli.
            Z tego powodu kierowcy zaczęli szybciej jeździć bo czują się bezkarni.

            > Chetni
            > e poruszalabym sie tylko po sciezkach i szukam ich w kazdej mozliwej sytuacji,
            Ścieżek nie powinno się szukać.
            Ścieżka i wjazd na nią ma być widoczny z jezdni.


            > zeby nie jezdzic wsrod przechodniow, jednak jesli mam wybor: wolna jazda po cho
            > dniku, a jazda z dusza na ramieniu obok tirow na Traugutta to wybieram to pierw
            > sze...
            Jak 99,99% rowerzysto.
            • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 22:41
              > Niestety ostatnie zmiany przepisów pozwalają kierowcom przekraczać prędkość pon
              > ad dozwoloną.
              Ooo, mozesz powiedziec ktory to przepis? Chetnie zapoznam z nich policjantow, jak mnie zlapia ;)
              • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 11:03
                > > Niestety ostatnie zmiany przepisów pozwalają kierowcom przekraczać prędko
                > ść pon
                > > ad dozwoloną.
                > Ooo, mozesz powiedziec ktory to przepis? Chetnie zapoznam z nich policjantow, j
                > ak mnie zlapia ;)

                Usuń gwiazdkę z adresu bo musiałem obejść antyspam

                www.m*mlublin.pl/283879/2009/4/4/od--r-pojedziemy-do--kmh-
                • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 14.06.11, 21:49
                  > Usuń gwiazdkę z adresu bo musiałem obejść antyspam
                  no i co tam masz? Ze dozwolona zwiekszyli? A moze, ze mandatu nie bedzie? Mimo to, przekraczac nie wolno, co najwyzej kara ograniczona zostanie do upomnienia. W przypadku, gdy zabijesz czlowieka, nikt nie bedzie pytal, czy mandat sie nalezal - a jedynie, czy zmiesciles sie w dozwolonej predkosci...
          • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 22:39
            > Zetkaf, swietnie, dzieki za doskonaly rozbior logiczny mojej wypowiedzi i za te
            > odrobine zlosliwosci i chamskie zyczenia twardego upadku....
            no coz, staralem sie mowic na twoim poziomie...

            > Co do prawa jazdy po chodniku, mea culpa, nie doczytalam o dozwolonej predkosci
            > aut, natomiast nie wiem w jaki sposob doszukales/doszukalas sie w moim poscie
            > nienawisci do pieszych?
            A gdzie ty sie doszukalas w moim poscie, ze sie czegos doszukalem?

            > Zwrocilam tylko uwage, ze piesi mogliby takze ulatwic troche sprawe rowerzystom i jesli
            > chodnik jest podzielony
            jesli jest to CHODNIK, to rowerzysci mogliby uwazac. Jesli jest to jednak DDR to juz nie jest chodnikiem. Sorry, ale ostatnio o malo PRZYPADKIEM nie rozbilem nosa rowerzyscie, ktory chcial we mnie wjechac. Gdybym mu sie odsunal w druga strone, to przez przypadek dostalby lokciem. Dodam, ze NIE BYLA TO DDR!

            > Powinni miec troche wyobrazni. Nie napisalam tez, ze pieszych trzeba rozjezdzac,
            ja tez nie, jedynie ze MASZ PRAWO. I ze miloby bylo, gdybys wczesniej dala znac zeby mogl uciec ;)

            > nie lacze ustepowania pieszym z brakiem sciezek
            jedynie twoja wypowiedz to robi... jesli byl to niezamierzony chaos, to go uporzadkowalem ;)

            > zeby nie jezdzic wsrod przechodniow, jednak jesli mam wybor: wolna jazda po cho
            > dniku, a jazda z dusza na ramieniu obok tirow na Traugutta to wybieram to pierw
            > sze...
            Bylebys pamietala o jednym z zapisow zezwalajacych na jazde po chodniku. Nie ten o predkosci dopuszczalnej na jezdni, nie o szerokosci chodnika. O tym, ktory zastepuje kulture chamom: BEZWZGLEDNE USTAPIENIE MIEJSCA PIESZYM.
        • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 13:39
          > Dodaj, ze jedynie na obszarach, gdzie na drodze ograniczenie predkosci jest wyz
          > sze niz 50kmph, czyli prawie nigdzie w miescie.
          Przepis nic nie mówi o ograniczeniu prędkości tylko o prędkości dozwolonej.
          Na prawie wszystkich ulicach we Wrocławiu wolno jeździć 60 km/h.


          > Dodajmy jeszcze, ze w takim przypadku rowerzysta musi BEZWZGLEDNIE USTEPOWAC MI
          > EJSCA PIESZEMU.
          Bzdura.
          Ma ustępować ale nie bezwzględnie.


          >Zobacz, ze nawet autor tego listu toleruje jazde rowerzystow na
          > chodnikach, a potepia jedynie ich chamskie zachowania wzgledem pieszych...
          A co tu ma do tolerowania ?
          Jazda po chodniku jest dozwolona ale powoli.

          > > A co do przechodniow to ich rowniez wypada
          > > loby edukowac o tym, ze sciezka jest TYLKO dla rowerow.
          > Jesli pod pojeciem sciezka rozumiesz ddr, to tak, masz racje. Jesli jest laczon
          > y znak, sciezka dla pieszych i rowerow, to juz nie. Ze nie wspomne o CHODNIKACH
          > .
          Tu akurat przepisu są niejednoznaczne a często sprzeczne.
          Wszytko przez to że znak C13/C16 opisuje 3 rodzaje ddrip.

          > Na ddr to sobie spokojnie rozjezdzaj pieszych, twoje prawo
          Bzdura .Na ddr jeśli nie jest wydzielona też trzeba ustępować pieszym.

          >(choc miloby bylo, g
          > dybys wczesniej zadzwonila dzwonkiem, bo moze ktos przez omylke...).
          Czyli zadzwonić i rozjechać ?
          • Gość: Antoni Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 16:35
            > Przepis nic nie mówi o ograniczeniu prędkości tylko o prędkości dozwolonej.
            > Na prawie wszystkich ulicach we Wrocławiu wolno jeździć 60 km/h.

            Nieprawda. Prawdziwe jest, że w niektórych godzinach wolno jeździć 60 km/h. I w tych godzinach wolno legalnie jeździć rowerem po chodniku. Możesz sobie wierzyć w coś innego, jak np. w to, że Ziemia jest płaskim dyskiem wsparta na pyskach 7 krokodyli, ale jak dostaniesz lufę z geografii, nie miej do nikogo pretensji.
            • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 17:40
              > Nieprawda. Prawdziwe jest, że w niektórych godzinach wolno jeździć 60 km/h.
              Czyli an tej ulicy można jeździć szybciej niż 50km/h ?
              No chyba logika mówi ze można.
              W przepisie nie ma słowa, że "zawsze" czy ze przez "całą dobę".
              Są ulice gdzie nie można jeździć ponad 50km/h ale tam muszą stać znaki ograniczenia do 40km/h lub mniej.


              >I w
              > tych godzinach wolno legalnie jeździć rowerem po chodniku.
              Żaden przepis o jeździe rowerem nie ogranicza jej do określonych godzin
              Chodzi o to czy ulica jest uspokojona czy nie.

              Dodatkowo istnieje różnica w nazewnictwie.
              Art 33 brzmi "wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h"

              a art 20 "Prędkość dopuszczalna pojazdu lub zespołu pojazdów na obszarze zabudowanym w godzinach 500-2300"

              To są dwie rożne sprawy szczególnie ze pojazd ma prawo jechać szybciej niż dopuszczalna prędkość pojazdu np przy wyprzedzaniu.
              Nowe przepisy o karaniu za prędkość dopuszczają większą tolerancje błędu niż poprzednie i mandat dostaje się za V +10 +10 .
              Przykładowo choć na autostradzie jest ograniczenie drogi do 130km/h to prędkość pojazdu dozwolona jest do 140 km/h.

              Dodatkowo przpis jest nieprecyzyjny mówiąc o całym obszarze zabudowanym skoro są strefy zamieszkania i strefy ograniczonego ruchu gdzie nie obowiązuje ani 50 ani 60 km/h.
              Zatem nie mozna przenosić art 20 na wszystkie drogi z art 33.

              Art 20 mówi szerzej bo o całej miejscowości a art 33 jest zawężony do jednej drogi.
              Tymbardziej to uwiarygadnia że z art 33 ustawodawca chciał wyłączyć drogi gdzie wolno auta jeżdżą czyli tam gdzie znaki (ograniczenia, Strefy Uspokojonego Ruchu-tempo 30, Lub znak Strefy Zamieszkania) znacznie obniża prędkość poniżej 50 km/h.
              Tam z pewnością nie można jeździć rowerem po chodniku.
              Taki przepis byłby niekonstytucyjny bo równałby się z obowiązkiem posiadania zegarka.
              Wprawdzie kierowca też musiałby znać godzinę ale jeśli nie ma zegarka to może nie przekraczać prędkości 50km/h i nie musi wiedzieć kiedy mija godzina 23;00 i 5:00.
              Rowerzysta zaś traciłby prawo do jazdy po chodniku całkowicie czyli popełniałby wykroczenie dlatego że nie ma zegarka.
              Zawsze mógłby powiedzieć że pytał przechodnia o godzinę i uzyskał złą odpowiedź .
              Ponieważ ustawodawca n9ie przyzna się że ustanowił niekonstytucyjny przepis przychyli sie do interpretacji jaka podałem.
              Pomijając to co pomyśli ministerstwo czy sąd ja mam prawo tak myśleć a jeśli naprawdę tak myślałem to nie mogę zostać ukarany.
              Przepis znam i pamiętam a stosuje się do neigo tak jak go rozumiem.
              Wzdłuż ulic z wolnym ruchem nie wolno jeździć rowerem po chodniku.
              teraz już wolno w sytuacji złych warunków atmosferycznych co tym bardziej uwiarygadnia ze skoro mogę jechać chodnikiem w strefie zamieszkania gdy jest ślisko i 20 km na jedni to dlaczego miałbym jeździć po jedni np Karkonoskiej która niesie 45.000 pojazdów czyli jest 3-cia ulicą w Polsce i tam nie dość że tysiące razy większy ruch, to jeszcze rzadko kto jedzie wolniej niż 70km/h a typowa prędkość to 100 km/h i brak pobocza.

              Zagrożeniem dla rowerzysty nie jest prędkość na drodze a brak widoczności.
              W nocy aut brak i bezpiecznie się jeździ po jezdni a w dzień poprzedzające auta zasłaniają rowerzystę szczególnie jak jest to dziecko na małym rowerku.
              Zatem z pewnością ustawodawca nie miał zamiaru zezwalać rowerem jeździć po chodniku w nocy .
              Zresztą na logikę dlaczego w nocy jak nie ma pieszych miałbym jechać chodnikiem który ma minimalną szerokość 2 m skoro w dzień mogę z dzieckiem jechać po chodniku szerokim na 1 m ?
              Dlaczego jak jest ślisko mogę jechać wąskim chodnikiem choć wiadomo że dróżka jaką wydeptali piesi w śniegu ma 30 cm, a jak jest sucho to w nocy muszę mieć 2 m ?

              Mam prawo interpretować przepis tak jak mi się wydaje że przysłuży się to do mojego bezpieczeństwa.
              Prawo daje mi taką możliwość aby każda wątpliwość rozstrzygać na swoją korzyść.
              Nie ma żadnej wątpliwości że nie tylko prędkość na znakach świadczy o bezpieczeństwie ale i stan nawierzchni przy krawędzi jezdni oraz intensywność ruchu.
              Inna sytuacja jest na pustej drodze willowej a inna na drodze krajowej z tranzytem przez miasto, choć na obu może być dopuszczalna 50km/h.
              Po której się jeździ 80 km/h ?
              Gdzie się stawia radary ?



              >Możesz sobie wierzy
              > ć w coś innego, jak np. w to, że Ziemia jest płaskim dyskiem wsparta na pyskach
              > 7 krokodyli, ale jak dostaniesz lufę z geografii, nie miej do nikogo pretensji
              Ale to mnie nie obchodzi.
              Obchodzi mnie aby nie stracić życia.
              Z pewnością nie będę jechał chodnikiem po ulicy gdzie ruch minimalny i brak ograniczenia.
              Ja wierzę, że przepisy mają chronić życie słabszych uczestników ruchu i to wystarczy aby oddalić mandat.

              • Gość: Antoni Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 18:54
                Jak Ciebie złapią o 14, będziesz tłumaczył się, że o 2 w nocy można jechać > 50 km/h, heheheh :D

                > Rowerzysta zaś traciłby prawo do jazdy po chodniku całkowicie czyli popełniałby
                > wykroczenie dlatego że nie ma zegarka.
                Brak zegarka nie jest karalny. Ustawodawca pozostawia dowolność rowerzyście w ustaleniu, czy po danej drodze pojazdy mogą poruszać się z prędkością > 50 km/h.

                > Wprawdzie kierowca też musiałby znać godzinę ale jeśli nie ma zegarka to może n
                > ie przekraczać prędkości 50km/h i nie musi wiedzieć kiedy mija godzina 23;00 i
                > 5:00.

                Hehehehe :D
                A rowerzysta nie musi jeździć po chodniku, czyż nie?

                > Mam prawo interpretować przepis tak jak mi się wydaje że przysłuży się to do mo
                > jego bezpieczeństwa.

                Z czego wynika ta zasada?
                • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 23:08
                  > Z czego wynika ta zasada?
                  Nie znasz zasady:
                  Idiota ma zawsze racje. Zwlaszcza, gdy trzyma w reku bombe albo kierownice rowerowa? ;)
                • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 17.06.11, 08:40
                  > Jak Ciebie złapią o 14, będziesz tłumaczył się, że o 2 w nocy można jechać >
                  > ; 50 km/h, heheheh :D

                  nie ma definicji nocy w PoRD.
                  Nic o nocy nie będę wspominał.
                  Powiem że na tej drodze nie ma ograniczenia 50 km/h lub mniej a to znaczy że można na niej jeździć ponad 50 km/h .
                  Jak policjant zacznie dyskusję powiem że często po tej drodze jeżdżę ponad 50 km/h i z pewnością nie łamię prawa zatem po tej drodze można jeździć szybciej niż 50km/h co daje podstawę do korzystania z chodnika.
                  jest 5tam dopuszczona prędkość ponad 50km/h .
                  Dopuszczalna czyli maksymalna .
                  Maksimum osiąga w nocy, ale nie da się ukryć , że dopuszczalna prędkość na tej ulicy jest większa niż 50km/h.

                  > Brak zegarka nie jest karalny.
                  Wiec nie może decydować o tym czy wykroczenie zostało popełnione czy nie.
                  Rower nie musi być wyposażony w zegarek :)


                  >Ustawodawca pozostawia dowolność rowerzyście w u
                  > staleniu, czy po danej drodze pojazdy mogą poruszać się z prędkością > 50 k
                  > m/h.
                  Rowerzysta jedyne co może stwierdzić na pewno to to czy stoi znak ograniczenia do 50km/h.
                  • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 21.06.11, 07:11
                    > nie ma definicji nocy w PoRD.
                    Nie, jest zapis ze na drodze mozna jechac szybciej od 23 do 5. "W nocy" dodalem, zebys nie myslal o godzinie 14-tej.
                    ps. czy w polskim prawie jest definicja godziny 23? albo 5? ;)

                    > Powiem że na tej drodze nie ma ograniczenia 50 km/h lub mniej
                    Jest, wynika z przepisow ogolnych...

                    > Jak policjant zacznie dyskusję powiem że często po tej drodze jeżdżę ponad 50 k
                    > m/h i z pewnością nie łamię prawa
                    mandatem ci wytlumaczy, ze lamiesz ;)

                    > jest 5tam dopuszczona prędkość ponad 50km/h .
                    > Dopuszczalna czyli maksymalna .
                    Ciekawa definicja...

                    > > Brak zegarka nie jest karalny.
                    > Wiec nie może decydować o tym czy wykroczenie zostało popełnione czy nie.
                    Nie, nie zostaniesz ukarany za brak zegarka. Zawsze mozesz sie zachowywac tak, jakby byla godzina niekorzystna dla ciebie i nie korzystac z praw "zegarkowych".

                    > Rowerzysta jedyne co może stwierdzić na pewno to to czy stoi znak ograniczenia
                    > do 50km/h.
                    I jeszcze, czy np. droga znajduje sie w obszarze zabudowanym. O 14 tez ciezko tlumaczyc, ze jest okres od 23 do 5 ;)
                    • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 21.06.11, 15:28
                      > > Rowerzysta jedyne co może stwierdzić na pewno to to czy stoi znak ogranic
                      > zenia
                      > > do 50km/h.
                      > I jeszcze, czy np. droga znajduje sie w obszarze zabudowanym. O 14 tez ciezko t
                      > lumaczyc, ze jest okres od 23 do 5 ;)

                      Ja tylko sugeruję że jak niema znaku ograniczającego to po tej ulicy można jeździć szybciej niż 50km/h a zatem jazda po chodniku jest tam dozwolona.
                      Gdyby był znak to nawet w nocy rowerzysta nie może tam jechać.
                      Każda niejasność przepisów (dwuznaczność ) powinna być przez sąd rozstrzygnięta na korzyść użytkownika drogi.
                      • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 21.06.11, 21:46
                        > Ja tylko sugeruję że jak niema znaku ograniczającego to po tej ulicy można jeźd
                        > zić szybciej niż 50km/h
                        a zasugerujesz to panom policjantom, jak mnie zlapia za jazde 61kmph? Taki Palikot to mial chociaz tyle honoru, ze potem zaplacil grzywny za tych, co pili alkohol w miejscu publicznym za jego namowa, obawiam sie, ze ty bys podpuscil - a potem "przeciez ja mu nie kazalem".

                        > a zatem jazda po chodniku jest tam dozwolona.
                        Tak, masz racje. Z dzieckiem - jak najbardziej. Albo jak pada. Aha, i po nocy, nawet przed 22, bo jest noc i ciemno ;)

                        > Każda niejasność przepisów (dwuznaczność ) powinna być przez sąd rozstrzygnięta
                        > na korzyść użytkownika drogi.
                        Pieszy TEZ JEST uzytkownikiem drogi. Wystawiajac ci mandat za jazde po chodniku, rozstrzygna JASNOSC przepisow na korzysc uzytkownika drogi ;)
                • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 17.06.11, 08:42
                  > A rowerzysta nie musi jeździć po chodniku, czyż nie?
                  >
                  To chyba jednak różnica jechać z prędkością 20% mniejszą, lub z powodu braku zegarka stracić zupełnie prawo do bezpiecznej jazdy po chodniku jak ma się np 11 lat.
                  Chodziło mi tylko o porównanie co chciał ustawodawca dać rowerzystom.
                  Do wyboru są dwie opcje.
                  Pierwsza to to ze w nocy dał im prawo do jeżdżenia po chodniku ale nie dlatego że jest ciemno czyli niebezpiecznie ale dlatego że kierowcom wolno jeździć o 10km/h/
                  Tak jakby któryś kierowca patrzył na zegarek czy może depnąć dodatkowe 10 km, he he.
                  Albo ze wszyscy kierowcy jeżdżą wolniej niż 50km/h i dopiero w nocy jeżdżą szybciej.


                  Druga opcja jest prostsza bo ustawodawca dał szerokie prawo jazdy po chodniku z dzieckiem po wszystkich ulicach czyli tam gdzie jest np 30km/h ale bez dziecka tylko tam gdzie mozna jeździć szybciej niż 5okm/h ,Kryterium rozdzielającym kiedy można a kiedy nie są tylko znaki ograniczenia.
                  Co ciekawe nie istnieje w praktyce znak ograniczenia do 50km/h zatem jest wyraźny podział na ulice gdzie można jeździć 60 km/h i wszystkie inne gdzie maksimum to 40km/h (albo mniej) bo jest znak ograniczenia.
                  Mamy zatem dwie kategorie ulic, jedna to dopuszczalna V= 20-40km/h, a druga z dopuszczalną 60 km/h jeśli nie ma znaków dopuszczających więcej.
                  Wyraźnie widać ze pierwsze to są wolne a drugie szybkie bo te 20-30-40 km/h robi kolosalna różnice.

                  Mozna zatem uznać ze ustawodawca chce chronić rowerzystów wpuszczając ich na chodniki bo ruch na jedni przekracza założenia projektowe ulicy .Świadczy o tym np nowelizacja która bardzo ogólnie opisuje złe warunki atmosferyczne.A le pozwala jezdzić tylko tam gdzie to niebezpieczne zatem na wolnych ulicach nie ma powodu aby rowerzystom zezwalać na zejscie z jezdni.

                  Ktoś może się upierać ze przepis jest niefortunnie napisany ale z pewnością graniczną prędkością jest 50 km i w dzień rowerzysta nie mógłby z chodników korzystać za wyjątkiem kilku ulic gdzie jest ograniczenie 60 km/h.
                  We Wrocławiu zdjęto już chyba wszystkie znaki 70km/h.

                  Pytanie podstawowe czy jest różnica w sposobie jazdy kierowców po ulicy bez ograniczeń i ze znakami 60 km/h ?

                  Pytanie drugie czy po ulicy z ograniczeniem na zasadach ogólnych do 50 km 80% kierowców przekracza te 50 ?
                  A czy na takich ulicach zdarza się 99,9% kierowców przekraczać 50km/h częściej niz raz dziennie ?
                  • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 21.06.11, 07:19
                    > To chyba jednak różnica jechać z prędkością 20% mniejszą, lub z powodu braku ze
                    > garka stracić zupełnie prawo do bezpiecznej jazdy po chodniku jak ma się np 11
                    > lat.
                    Zdaje sie dzieci nie maja prawa przebywac o godzinie 23 poza domem ;)

                    > Pierwsza to to ze w nocy dał im prawo do jeżdżenia po chodniku ale nie dlatego
                    > że jest ciemno czyli niebezpiecznie ale dlatego że kierowcom wolno jeździć o 10
                    > km/h
                    No wlasnie... przeciez "ciemno" nie ma wplywu, rowerzysci maja przeciez swiatla, samochody tez ;)

                    > Tak jakby któryś kierowca patrzył na zegarek czy może depnąć dodatkowe 10 km, h
                    > e he.
                    Nie, patrzy od ktorej bedzie nizszy mandat ;)

                    > Druga opcja jest prostsza
                    nie, opcji dla prostakow nie ma w prawie.

                    > bo ustawodawca dał szerokie prawo jazdy po chodniku z
                    > dzieckiem po wszystkich ulicach czyli tam gdzie jest np 30km/h ale bez dziecka
                    > tylko tam gdzie mozna jeździć szybciej niż 5okm/h ,Kryterium rozdzielającym ki
                    > edy można a kiedy nie są tylko znaki ograniczenia.
                    Nie, nie tworz swojego prawa. Oprocz znakow, w PoRD sa przepisy OGOLNE.

                    > Co ciekawe nie istnieje w praktyce znak ograniczenia do 50km/h
                    Jak to nie istnieje? Sam sie momentami wkurzam, bo niby nic nie daje... ale po 23 nie moge jechac szybciej. Rzadko, bo rzadko, ale widywalem. I to niekoniecznie pozostalosci z okresu, gdy bylo calodobowo 60...

                    > ny podział na ulice gdzie można jeździć 60 km/h
                    "po nocy", ale nie za dnia.

                    > Mozna zatem uznać ze
                    ze benek jest debilem i prostego prawa nie rozumie. Albo ze ustawodawca stwierdzil, ze przy 50kmph uderzajac w rowerzyste nic mu nie zrobie, wiec moze jezdzic po ulicy. A kierowca ma prawo takiego rozjechac ;)

                    > i w dzień rowerzysta nie mógłby z chodników korzys
                    > tać za wyjątkiem kilku ulic gdzie jest ograniczenie 60 km/h.
                    No wlasnie ci to tlumacze.

                    > Pytanie podstawowe czy jest różnica w sposobie jazdy kierowców po ulicy bez ogr
                    > aniczeń i ze znakami 60 km/h ?
                    Pytanie podstawowe: CO ZAPISAL W PRZEPISACH USTAWODAWCA? A nie jak sie kierowcy zachowuja...
                    ps. jak na autostradzie w wyniku remontu zmniejsza predkosc do 20kmph, to i tak rowerem wjechac nie wolno. BO TAKI JEST PRZEPIS, i nie ma wplywu, ze rower tyle osiagnie.

                    > Pytanie drugie czy po ulicy z ograniczeniem na zasadach ogólnych do 50 km 80% k
                    > ierowców przekracza te 50 ?
                    a) skad masz takie statystyki?
                    b) gdzie prawa rowerzystow ustawodawca uzaleznil od przestrzegania przepisow przez innych?
              • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 23:02
                > Czyli an tej ulicy można jeździć szybciej niż 50km/h ?
                W godzinach 5-23. W godzinach 5-23 tlumacz sie policji, ze kierowcy moga jezdzic szybciej ;)

                > No chyba logika mówi ze można.
                W okreslonych warunkach. Twoja logika pozwala na rozciagniecie sytuacji wyjatkowych na wszystkie niepodobne.

                > W przepisie nie ma słowa, że "zawsze" czy ze przez "całą dobę".
                Znaczy, rozpatruje sie stan chwilowy. Inaczej wystarczyloby postawic znak 60kmph na 5 minut, potem 20 kmph na 20 lat - i moglbys jezdzic po chodniku?

                > Są ulice gdzie nie można jeździć ponad 50km/h ale tam muszą stać znaki ogranicz
                > enia do 40km/h lub mniej.
                A czemu? Wystarczy znak 50kmph!

                > Chodzi o to czy ulica jest uspokojona czy nie.
                To daj jej srodki uspokajajace ;)

                > To są dwie rożne sprawy szczególnie ze pojazd ma prawo jechać szybciej niż dopu
                > szczalna prędkość pojazdu np przy wyprzedzaniu.
                Nie, NIE MA PRAWA. Paru kierowcow sie przekonalo.

                > Nowe przepisy o karaniu za prędkość dopuszczają większą tolerancje błędu niż po
                > przednie i mandat dostaje się za V +10 +10 .
                Nie, dostac mozesz juz za V+11. Poza tym, pouczenie tez kara, to mozna nalozyc od V+1.


                > Przykładowo choć na autostradzie jest ograniczenie drogi do 130km/h to prędkość
                > pojazdu dozwolona jest do 140 km/h.
                Nie, na autostradzie dozwolona jest 140, bo tak zapisal ustawodawca. 130kmph obowiazywaly w zeszlym roku - w czasach, gdy nie bylo mowy o sluzach rowerowych. Mandat mozna wystawic od 151, ale karac - od 141.

                > Dodatkowo przpis jest nieprecyzyjny mówiąc o całym obszarze zabudowanym skoro s
                > ą strefy zamieszkania i strefy ograniczonego ruchu gdzie nie obowiązuje ani 50
                > ani 60 km/h.
                50 kmph to przepis ogolny, 20 kmph wynika ze znaku. Znaki stoja w hierarchii ponad zasadami ogolnymi.

                > Tymbardziej to uwiarygadnia że z art 33 ustawodawca chciał wyłączyć drogi gdzie
                > wolno auta jeżdżą czyli tam gdzie znaki (ograniczenia, Strefy Uspokojonego Ruc
                > hu-tempo 30
                Strefy USPOKOJONEGo ruchu?

                > Taki przepis byłby niekonstytucyjny bo równałby się z obowiązkiem posiadania ze
                > garka.
                A posiadanie zegarka jest niekonstytucyjne?

                > Wprawdzie kierowca też musiałby znać godzinę ale jeśli nie ma zegarka to może n
                > ie przekraczać prędkości 50km/h i nie musi wiedzieć kiedy mija godzina 23;00 i
                > 5:00.
                Rowerzysta moze nie jechac po chodniku...

                > Rowerzysta zaś traciłby prawo do jazdy po chodniku całkowicie czyli popełniałby
                > wykroczenie dlatego że nie ma zegarka.
                Podobnie jak kierowca jadacy 59kmph o godzinie 22:59 lub 5:01.

                > Zawsze mógłby powiedzieć że pytał przechodnia o godzinę i uzyskał złą odpowiedź
                To nie problem policjanta nakladajacego mandat....

                > Ponieważ ustawodawca n9ie przyzna się że ustanowił niekonstytucyjny przepis prz
                > ychyli sie do interpretacji jaka podałem.
                Nie, ustawodawca nie okresla zgodnosci z konstytucja. Robi to niezalezny od niego Trybunal Konstytucyjny.

                > Pomijając to co pomyśli ministerstwo czy sąd ja mam prawo tak myśleć
                myslec masz prawo. nie znac prawa tez masz prawo. Nieznajomosc prawa nie zwalnia jednak z jego przestrzegania.

                > prawdę tak myślałem to nie mogę zostać ukarany.
                Nie, twoje myslenie nie ma wplywu na wysokosc kary.

                > Przepis znam i pamiętam a stosuje się do neigo tak jak go rozumiem.
                I potem sie dziwic, skad tyle wypadkow.

                > ygadnia ze skoro mogę jechać chodnikiem w strefie zamieszkania gdy jest ślisko
                > i 20 km na jedni to dlaczego miałbym jeździć po jedni np Karkonoskiej która nie
                > sie 45.000 pojazdów
                bo nie jest slisko?

                > czyli jest 3-cia ulicą w Polsce i tam nie dość że tysiące r
                > azy większy ruch, to jeszcze rzadko kto jedzie wolniej niż 70km/h a typowa pręd
                > kość to 100 km/h i brak pobocza.
                To, ze inni lamia prawo, nie upowaznia cie do popelniania wykroczen.

                > Zatem z pewnością ustawodawca nie miał zamiaru zezwalać rowerem jeździć po chod
                > niku w nocy .
                Skad wiesz, co mial ustawodawca na mysli?

                > Zresztą na logikę dlaczego w nocy jak nie ma pieszych miałbym jechać chodnikiem
                > który ma minimalną szerokość 2 m skoro w dzień mogę z dzieckiem jechać po cho
                > dniku szerokim na 1 m ?
                Typowe mataczenie. Co ma jazda z dzieckiem do jazdy bez dziecka?

                > Dlaczego jak jest ślisko mogę jechać wąskim chodnikiem choć wiadomo że dróżka j
                > aką wydeptali piesi w śniegu ma 30 cm, a jak jest sucho to w nocy muszę mieć 2
                > m ?
                Bo tak wymyslil ustawodawca...

                > Mam prawo interpretować przepis tak jak mi się wydaje że przysłuży się to do mo
                > jego bezpieczeństwa.
                Interpretowac masz prawo zle, ale przestrzegac musisz przepisu, a nie swojej interpretacji.

                > Prawo daje mi taką możliwość aby każda wątpliwość rozstrzygać na swoją korzyść.
                Ooo, a na jakiej podstawie?

                > Nie ma żadnej wątpliwości że nie tylko prędkość na znakach świadczy o bezpiecze
                > ństwie ale i stan nawierzchni przy krawędzi jezdni oraz intensywność ruchu.
                W ustawie nie podano, ze mozesz jechac po chodniku w przypadku zlej nawierzchni chodnika.

                > Inna sytuacja jest na pustej drodze willowej a inna na drodze krajowej z tranzy
                > tem przez miasto, choć na obu może być dopuszczalna 50km/h.
                Prawnie - sytuacja jest ta sama.

                > Po której się jeździ 80 km/h ?
                A co za roznica? Ustawa mowi o predkosci dozwolonej, a nie np. sredniej.
                Inaczej jak beda korki, to nigdzie nie masz prawa jechac po chodniku. Nawet na obszarze niezabudowanym ;)

                > Gdzie się stawia radary ?
                A radary stawia sie dla rowerzystow? ;)

                > Obchodzi mnie aby nie stracić życia.
                To przestrzegaj przepisow. A nie nawoluj do anarchii.
                Kierowca uderzajacy w rowerzyste to wlasnie anarchia.

                > Z pewnością nie będę jechał chodnikiem po ulicy gdzie ruch minimalny i brak ogr
                > aniczenia.
                a) Ciekawe, czy policjantowi powiesz to samo?
                b) ograniczenie jest zawsze, nawet na autostradzie. Przynajmniej w Polsce...

                > Ja wierzę, że przepisy mają chronić życie słabszych uczestników ruchu i to wys
                > tarczy aby oddalić mandat.
                Nie, nie wystarczy. ALe wierzyc mozesz we wszystko - w Boga, Allacha, Budde i atak pizzy i makaronu. To sie wolnosc wyznania nazywa ;)
                • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 19:42
                  > > Czyli an tej ulicy można jeździć szybciej niż 50km/h ?
                  > W godzinach 5-23. W godzinach 5-23 tlumacz sie policji, ze kierowcy moga jezdzi
                  > c szybciej ;)

                  Ale ja nie pytam w jakich godzinach tylko czy można.
                  W przepisie też jest warunek ze wolno jeździć wzdłuż ulic gdy dozwolona jest prędkość ponad 50km/h.

                  Dura lex, sed lex.
                  Nic nie muszę się tłumaczyć policji.
                  Zapytam ich o dokładne brzmienie przepisu który złamałem, po czym pouczę ich jak przepis brzmi i oświadczę ze mogą sobie darować wypisanie mandatu bo go nie przyjmę a w sądzie powiem ze nie znali przepisu na który się powoływali.
                  Nauczony doświadczeniem wszystkie kontakty z "władza" nagrywam na komórkę.
                  To bardzo skuteczna metoda na podnoszenie profesjonalizmu służb.
                  • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 14.06.11, 21:51
                    > Ale ja nie pytam w jakich godzinach tylko czy można.
                    > W przepisie też jest warunek ze wolno jeździć wzdłuż ulic gdy dozwolona jest pr
                    > ędkość ponad 50km/h.
                    No, czyli mozna tylko gdy jest dozwolona - gdy nie jest, to nie mozesz. czyli mozesz w godzinach 23-5 ;)
                    ps. polecam sie nad zastanowieniem slowa "GDY", ktore sam uzyles. Jest kluczowe ;)

                    > Dura lex, sed lex.
                    > Nic nie muszę się tłumaczyć policji.
                    Dopoki cie nie zlapia ;)


                    > Zapytam ich o dokładne brzmienie przepisu który złamałem, po czym pouczę ich
                    ta, ale pouczenie to KARA, a nie lekcja edukacyjna. Zdaje mi sie, ze zaden kodeks nie nadaje ci prawa do udzielania pouczen?

                    > k przepis brzmi i oświadczę ze mogą sobie darować wypisanie mandatu bo go nie p
                    > rzyjmę a w sądzie powiem ze nie znali przepisu na który się powoływali.
                    Ciekawe, czy sad potwierdzi twoja opinie?
                    • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 15.06.11, 15:08
                      > > Ale ja nie pytam w jakich godzinach tylko czy można.
                      > > W przepisie też jest warunek ze wolno jeździć wzdłuż ulic gdy dozwolona j
                      > est pr
                      > > ędkość ponad 50km/h.
                      > No, czyli mozna tylko gdy jest dozwolona - gdy nie jest, to nie mozesz. czyli m
                      > ozesz w godzinach 23-5 ;)
                      > ps. polecam sie nad zastanowieniem slowa "GDY", ktore sam uzyles. Jest kluczowe
                      > ;)

                      To ja polecam abyś ei zastanowił na znaczeniem tego słowa.
                      gdyby jazda rowerem była dozwolona tylko wtedy gdy na jezdni w tym czasie jest dozwolona prędkość ponad 50 km /h to przepis by brzmiał.;
                      jada rowerem po chodniku jest dozwolona w czasie gdy na jezdni drogi wzdłuż której biegnie chodnik dozwolona jest jazda z prędkością większą niż 50km/h .
                      Ponieważ brakuje słowa "w czasie" , "podczas" lub innego równoważnego, słowo "gdy" nie odnosi się do czasu tylko do warunku że dana droga jest przystosowana do szybkiej jazdy i żadne znaki nie ograniczaja prędkości. Lepsze byłoby użycie słowa "jeśli" ale niestety słowo gdy odnosi sie do kilku podpunktów .W języku polskim po słowach "dozwolone warunkowo gdy.." oznacza właśnie warunek, a w logice słowo: gdy, jeśli, jeżeli są równoważne.
                      • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 16.06.11, 18:09
                        > To ja polecam abyś ei zastanowił na znaczeniem tego słowa.
                        > gdyby jazda rowerem była dozwolona tylko wtedy gdy na jezdni w tym czasie jest
                        > dozwolona prędkość ponad 50 km /h to przepis by brzmiał.;
                        tak jak brzmi. Gdy analizuje sie wine prawna sprawcy przestepstwa/wykroczenia, nikt nie pyta, co bylo wczoraj, co bedzie jutro. Analizuje sie tylko stan prawny W TRAKCIE POPELNIANIA CZYNU ktory analizuje sie pod katem zgodnosci z prawem. Nikogo nie interesuje, jaka bedzie predkosc dopuszczalna byla piec godzin temu (zanim jeszcze opieszala ekipa drogowa postawila znak) ani jaka bedzie za dwie godziny (jak zle zamontowany znak spadnie ;), jak bede jechal droga z predkoscia 61kmph, to policjant wystawi mi mandat - i nie bedzie wytlumaczenia, ze za godzine tu bedzie stal znak ograniczenia predkosci do 70 ;)

                        > gdy" nie odnosi się do czasu tylko do warunku że dana droga jest przystosowan
                        > a do szybkiej jazdy i żadne znaki nie ograniczaja prędkości.
                        Arterie miejskie sa technicznie przystosowane do predkosci 90kmph i wyzszej. Ale mimo braku znakow, nie mam prawa nimi tak szybko jechac (czyt. predkosc dozwolona jest duzo nizsza).
                        • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 21.06.11, 15:47
                          > > To ja polecam abyś ei zastanowił na znaczeniem tego słowa.
                          > > gdyby jazda rowerem była dozwolona tylko wtedy gdy na jezdni w tym czasie
                          > jest
                          > > dozwolona prędkość ponad 50 km /h to przepis by brzmiał.;
                          > tak jak brzmi. Gdy analizuje sie wine prawna sprawcy przestepstwa/wykroczenia,
                          > nikt nie pyta, co bylo wczoraj, co bedzie jutro. Analizuje sie tylko stan prawn
                          > y W TRAKCIE POPELNIANIA CZYNU ktory analizuje sie pod katem zgodnosci z prawem.

                          Tak chodzi o to czy w trakcie popełnienia czynu był tam znak ograniczający prędkość.
                          Zatem po tej drodze można było jeździc 60km/h wczoraj dzisiaj i zapewne jutro.
                          Policji nie interesuje czy znak jutro będzie postawiony czy wczoraj został zdjęty.
                          Sprawa jest oczywista, nie ma znaku ograniczającego to po tej drodze wolno jeździć 60km/h .Każdy może rozumieć przepis jak chce.
                          To sąd musi ocenić kto go lepiej rozumie.


                          > Nikogo nie interesuje, jaka bedzie predkosc dopuszczalna byla piec godzin temu
                          > (zanim jeszcze opieszala ekipa drogowa postawila znak) ani jaka bedzie za dwie
                          > godziny (jak zle zamontowany znak spadnie ;),

                          Ale nikt nie pyta ani o pięć a ni o dwie godziny.
                          Pytanie brzmi czy tam w ogóle można jeździć szybciej niż 50 km/h .


                          > jak bede jechal droga z predkosc
                          > ia 61kmph, to policjant wystawi mi mandat - i nie bedzie wytlumaczenia, ze za g
                          > odzine tu bedzie stal znak ograniczenia predkosci do 70 ;)
                          Nie wystawi.

                          > > gdy" nie odnosi się do czasu tylko do warunku że dana droga jest przyst
                          > osowan
                          > > a do szybkiej jazdy i żadne znaki nie ograniczaja prędkości.
                          > Arterie miejskie są technicznie przystosowane do prędkości 90kmph i wyższej.
                          Ale mają dziury i stawia się ograniczenia.Podobnie ogranicza się prędkość w okolicy szkół itd.

                          To nie ma znaczenia.
                          Albo po jakieś ulicy wolno jeździć ponad 50 albo nie, i tylko o to pyta przepis.


                          • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 21.06.11, 21:51
                            > Tak chodzi o to czy w trakcie popełnienia czynu był tam znak ograniczający pręd
                            > kość.
                            A gdzie w przepisie jest zapis o zezwoleniu jazdy rowerem po chodniku O ILE STOI ZNAK? Wyraznie napisano o PREDKOSCI DOPUSZCZALNEJ, a nie PREDKOSCI OGRANICZONEJ ZNAKIEM.
                            PS. w trakcie popelniania czynu na rogatkach z pewnoscia stal znak "obszar zabudowany" ;)

                            > Zatem po tej drodze można było jeździc 60km/h wczoraj dzisiaj i zapewne jutro.
                            Ale nie za dnia...

                            > Sprawa jest oczywista, nie ma znaku ograniczającego to po tej drodze wolno jeźd
                            > zić 60km/h
                            Nie dla policji. Potrafia wystawic mandaty tak, jakby bylo ograniczenie do 50. Jechalem 71, a wystawili mi mandat za +51...

                            > Każdy może rozumieć przepis jak chce.
                            Co nie zwalnia go od jego przestrzegania ZGODNIE Z REGULA PRAWA ;)

                            > Ale nikt nie pyta ani o pięć a ni o dwie godziny.
                            > Pytanie brzmi czy tam w ogóle można jeździć szybciej niż 50 km/h .
                            Nie wolno. Jest zakaz. Nieprzestrzegany przez prawie nikogo, ale JEST. I obowiazuje. Jeszcze przez godzine i 11 minut ;)

                            > > ia 61kmph, to policjant wystawi mi mandat - i nie bedzie wytlumaczenia, z
                            > e za g
                            > > odzine tu bedzie stal znak ograniczenia predkosci do 70 ;)
                            > Nie wystawi.
                            Jak bedzie z suszarka, to wystawi. Ale masz racje, zazwyczaj nie wystawiaja, bo ich nie ma ;)

                            > > Arterie miejskie są technicznie przystosowane do prędkości 90kmph i wyższ
                            > ej.
                            Techniczne dostosowanie to nie to samo, co predkosc dopuszczalna.

                            > Ale mają dziury i stawia się ograniczenia.
                            Juz ci tlumaczylem - jak na autostradzie beda dziury i predkosc dopuszczalna bedzie 20, to i tak nie mozesz na autostrade wjechac. I co z tego, ze jestes w stanie nawet przekroczyc predkosc dopuszczalna?

                            > Albo po jakieś ulicy wolno jeździć ponad 50 albo nie, i tylko o to pyta przepis
                            Ale jak jedziesz za dnia, to nie wolno. A ze za 1 godzine i 9 minut bedzie wolno - przepis nie pyta, co bedzie za 1 godzine i 9 minut ;)
                            • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 09.07.11, 10:05
                              > > Zatem po tej drodze można było jeździc 60km/h wczoraj dzisiaj i zapewne j
                              > utro.
                              > Ale nie za dnia..
                              Ale w przepisie nie ma użytego sformułowania czy można za dnia tylko czy w ogóle można.
                              Nie interesuje mnie że przepis został źle zapisany (popraw go).
                              Ja stosuje się literalnie do przepisu.
                              Jeśli sad uzna że przepis jest nieszczęśliwie zapisany to i tak mnie nie ukarze bo karać można tylko za świadome łamanie prawa.



                              • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 09.07.11, 10:46
                                > Ale w przepisie nie ma użytego sformułowania czy można za dnia tylko czy w ogól
                                > e można.
                                No i ci powtarzam, przyjdzie policjant (za dnia), zlapie cie, i spyta: panie, jakie na tej drodze obowiazuje ograniczenie (jak szybko mozna jezdzic)? (nie, nie jakie bedzie obowiazywalo wieczorem, jakie obowiazywalo poprzedniej nocy, mowimy o czasie terazniejszym). Odpowiesz 60 - zabierze rower prewencyjnie, bo nie znasz przepisow. Odpowiesz 50 - to spyta, czemu jechales po chodniku.

                                > Ja stosuje się literalnie do przepisu.
                                Nie, ty zmieniasz czas terazniejszy na przyszly i przeszly.

                                > bo karać można tylko za świadome łamanie prawa.
                                Zgodnie z orzecznictwem Sadu Najwyzszego, nie musisz nawet ZNAC tego prawa. Masz jedynie go przestrzegac ;)
                                Nieznajomosc przepisu nie zwalnia od jego przestrzegania, to nie kosciol, tu sie liczy sam fakt lamania, co najwyzej przy niektorych zbrodniach mozesz liczyc na nizsza kategorie kary...
                                • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 10.07.11, 11:40
                                  > > Ale w przepisie nie ma użytego sformułowania czy można za dnia tylko czy
                                  > w ogól
                                  > > e można.
                                  > No i ci powtarzam, przyjdzie policjant (za dnia), zlapie cie, i spyta: panie, j
                                  > akie na tej drodze obowiazuje ograniczenie (jak szybko mozna jezdzic)?
                                  To mu powiem że jeżdżę po niej 60 km/h.
                                  Jak spyta "ale ile teraz" to mu odpowiem, że teraz nie jadę autem tylko rowerem a ponieważ jadę rowerem po chodniku mam obowiązek zachować szczególną ostrożność i jechać powoli to nie patrze na znaki tylko jadę an pamięć.
                                  Ale z tego co się rozglądałem nie zauważyłem aby na ostatnim skrzyżowaniu był znak ograniczający prędkość poniżej 50km/h.
                                  Policjant zdębieje jak się go zapytam jaki tam znak stoi.
                                  Powiem mu że chodnik ma 2 mety i wolno mi jechać rowerem.
                                  Też zdębieje.
                                  Spytam go o brzmienie przepisu jaki złamałem.
                                  Też nie będzie umiał podać.
                                  Jak będzie uparty to zaznaczam, że mandatu nie przyjmę.
                                  Mogę powiedzieć że znam dokładnie przepis po nowelizacji bo miałem wpływ na jego kształt.
                                  powiem ze może pisać wniosek do sądu to się obronię.
                                  Oczywiście każdy krawężnik odpuszcza bo nie chce się szlajać po sądach i ośmieszać się , że nie znał dokładnie przepisu na który się powoływał.

                                  Jak się trafi uparciuch to mówię, że nie mam dokumentów.
                                  Oczywiście nie wystawi wniosku na podstawie niesprawdzonej tożsamości.
                                  Gdyby złamał procedury i zawezwał na komisariat w celu sprawdzenia dokumentów przed skierowaniem wniosku to się nie odbiera przesyłek poleconych.
                                  Jest jeszcze wiele innych sposobów uniknięcia mandatu jak np tłumaczenie ze się było opiekunem dziecka i jechało za zoną która pojechała przodem z dzieckiem.
                                  Można opowiedzieć o uszkodzeniu roweru , które uniemożliwiało jazdę po jezdni .
                                  Można opowiedzieć ze kiedyś na tym odcinku było się potraconym i że jazda jest niemożliwa bo kierowcy wyprzedzają bez zmiany pasa i na dodatek przekraczają prędkość bo policja w tym miejscu nie kontroluje a zajmuje się błahostkami.

                                  Ostatni sposób jaki przetestowałem to to ze się śpieszę na pociąg i jadę skrótem oraz że proszę o pouczenie a nie o mandat.
                                  Gdy mnie straszyli że będzie mandat odpowiedziałem ze jeśli mam się spóźnić na pociąg to po wypisaniu mandatu wskażę obok pojazdy które nielegalnie parkują i poproszę o ukaranie wszystkich bez wyjątku jakich wskaże :)
                                  To zmroziło panów policjantów i tylko pokiwali palcem.
                                  Sposoby trzeba sobie wypracować, ja jeszcze nigdy nie zapłaciłem ani nie dostałem mandatu.
                                  Trzeba znać przepisy i być pewnym tego co się mówi.
                                  W ostateczności warto znać trochę nazwisk z wierchuszki policji i choćby z jednego komisariatu tam gdzie się najczęstszej jeździ.
                                  Jeszcze lepiej znać nazwiska poprzednich komendantów bo taki może się wstawić bez narażania się podwładnym.
                                  Warto znać imiona zastępców komendantka i mówić że się jezdzi razem na wczasy i ze podczas tych wjazdów nauczono was że można napisać wniosek do komendanta o zmianę sankcji na pouczenie i że mandaty powinny być wystawiane tylko gdy stworzone zostało zagrożenie.
                                  Że w sądzie łatwo wykażecie że nie było zagrożenia i że zrobicie zdjęcia na dowód, że chodnik był pusty.
                                  Do tego można dodać że jechaliście ddr i nie było na niej znaku końca ścieżki itd
                                  W sądzie można powiedzieć ze wjechaliście na chodnik aby przypiąć do stojaka czy parkanu .
                                  Po ociąganiu się z odebraniem wezwania i wszczęcia postępowania mandatowego policjant nie będzie pamiętał gdzie dokładnie ten mandat wypisał .
                                  To, że nie widział dziecka którym się z żoną opiekowaliście to jego problem.
                                  Tak ślamzarnie podejmował interwencje ze oni pojechali przodem.
                                  Nie zdarzyliście na światłach i zostaliście z tyłu.
                                  A nie dogoniliście szybko bo po chodniku trzeba jeździć wolno ( i tak w kólko).
                                  Po kilku miesiącach w sądzie policjant nie będzie mógł sobie przypomnieć jakie tłumaczenia stosowaliście.
                                  Ja nie spotkałem policjant który
                                  a) wypisałby mandat jak ktoś nie miał dokumentów.
                                  b) chciało mu się wystawić wniosek do sądu za błahostkę.


                                  To są najdrobniejsze z wykroczeń drogowych i można dac mandat jak obok jest ścieżka lub uspokojona droga ale tam gdzie jest duży ruch na jedni powinno się upominać aby jechać wolniej a jak ludzie zachowują ostrożność to nie am potrzeby reagowania.
                                  Policjant ma oceniać realnie zagrożenie, bo kodeks nie ma oczu a trzeba go stosować na rozmaitych drogach.

                                  • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 10.07.11, 12:25
                                    > Jak spyta "ale ile teraz" to mu odpowiem, że teraz nie jadę autem tylko rowerem
                                    No i co z tego? Predkosci dopuszczalne musisz znac, zwlaszcza, ze na rowerze jestes w stanie tyle jechac...

                                    > a ponieważ jadę rowerem po chodniku
                                    to ci sie mandacik nalezy ;)

                                    > jechać powoli to nie patrze na znaki tylko jadę an pamięć.
                                    COOO?????? Skonfiskowac mu rower, dla dobra spoleczenstwa ;)

                                    > Ale z tego co się rozglądałem nie zauważyłem aby na ostatnim skrzyżowaniu był z
                                    > nak ograniczający prędkość poniżej 50km/h.
                                    A byl podwyzszajacy? Jak nie, to obowiazuje 50...


                                    > Też nie będzie umiał podać.
                                    Oj, sie zdziwisz...

                                    > Jak będzie uparty to zaznaczam, że mandatu nie przyjmę.
                                    To w sadzie dorzuca ci koszty sadowe, dluzej korepetycje zapamietasz ;)

                                    > Mogę powiedzieć że znam dokładnie przepis po nowelizacji bo miałem wpływ na jeg
                                    > o kształt.
                                    Oj tak, policja lubi takich cwaniaczkow... raz mi sasiad mowil, ze powie policji co moze - uspokoil sie. Raz powiedzialem, ze inny gosciu parkuje gdzie chce, bo zna burmistrza - jeszcze bardziej sklonni byli do interwencji ;)

                                    > Oczywiście nie wystawi wniosku na podstawie niesprawdzonej tożsamości.
                                    No i sprawdzi, akurat to wlasnie robi zawsze policja...

                                    > Gdyby złamał procedury i zawezwał na komisariat w celu sprawdzenia dokumentów p
                                    > rzed skierowaniem wniosku to się nie odbiera przesyłek poleconych.
                                    I co? List nieodebrany, a wyslany poleconym, uwaza sie w polskim prawie za SKUTECZNIE DORECZONY. Wlasnie przez takich cwaniaczkow jak ty...

                                    > Jest jeszcze wiele innych sposobów uniknięcia mandatu jak np tłumaczenie ze się
                                    > było opiekunem dziecka i jechało za zoną która pojechała przodem z dzieckiem.
                                    To dawaj pan zone. Albo trzeba bylo jechac po drodze ;)

                                    > Można opowiedzieć o uszkodzeniu roweru , które uniemożliwiało jazdę po jezdni
                                    Ooo, a po chodniku sie dalo?

                                    > ędkość bo policja w tym miejscu nie kontroluje a zajmuje się błahostkami.
                                    oj tak, powiedz tak policjantowi, to jeszcze sprawdzi, czy swiatel uzywasz, czy dzwonek masz, itp. ;)
                                    ps. a gasnica wymaga z ustawy, czy z rozporzadzenia? Jak z ustawy, to gasnice tez sprawdzi ;)

                                    > To zmroziło panów policjantów i tylko pokiwali palcem.
                                    Dziwne...

                                    > W ostateczności warto znać trochę nazwisk z wierchuszki policji i choćby z jedn
                                    > ego komisariatu tam gdzie się najczęstszej jeździ.
                                    Gorzej, gdy sprawdza czy tamci cie znaja ;)

                                    > Że w sądzie łatwo wykażecie że nie było zagrożenia i że zrobicie zdjęcia na dow
                                    > ód, że chodnik był pusty.
                                    No i co z tego. Przepis nie mowi, ze jak nie stwarzasz zagrozenia, to mozesz...

                                    > To, że nie widział dziecka którym się z żoną opiekowaliście to jego problem.
                                    Nie, twoj. Udowodnij, ze bylo dziecko ;)

                                    > Tak ślamzarnie podejmował interwencje ze oni pojechali przodem.
                                    Zatrzymac masz sie NATYCHMIASTOWO, a nie slamazarnie.

                                    > Policjant ma oceniać realnie zagrożenie
                                    Nie, policjant ma za obowiazek egzekwowanie prawa, a ustawodawca jest od oceniania zagrozen.
                                    • czechofil Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 10.07.11, 16:22
                                      > No i co z tego? Predkosci dopuszczalne musisz znac, zwlaszcza, ze na rowerze je
                                      > stes w stanie tyle jechac...

                                      Rowerzysta nie musi znać dopuszczalnych prędkości dla aut, a zwłaszcza wtedy, gdy jedzie po chodniku...

                                      > > a ponieważ jadę rowerem po chodniku
                                      > to ci sie mandacik nalezy ;)

                                      Tysiące rowerzystów jeżdżą codziennie po wrocławskich chodnikach i nie słyszałem jeszcze o choćby jednym przypadku zapłacenia z tego powodu mandatu...

                                      > A byl podwyzszajacy? Jak nie, to obowiazuje 50...

                                      Jak wyżej. Rowerzysta jadący po chodniku nie musi rozglądać się za znakami przy jezdni, zwłaszcza że często jest to technicznie bardzo trudne, a czasami wręcz niewykonalne...

                                      > > Też nie będzie umiał podać.
                                      > Oj, sie zdziwisz...

                                      Wielokrotnie udowodniłeś już na forum, że nie masz bladego pojęcia o przepisach drogowych...

                                      > > Jak będzie uparty to zaznaczam, że mandatu nie przyjmę.
                                      > To w sadzie dorzuca ci koszty sadowe, dluzej korepetycje zapamietasz ;)

                                      Jakie koszty? Za co? Za nie przyjęcie mandatu, czy za złamanie przepisów? I znów się człowieku kompromitujesz, nie wstyd ci?

                                      > Oj tak, policja lubi takich cwaniaczkow... raz mi sasiad mowil, ze powie polic
                                      > ji co moze - uspokoil sie. Raz powiedzialem, ze inny gosciu parkuje gdzie chce,
                                      > bo zna burmistrza - jeszcze bardziej sklonni byli do interwencji ;)

                                      Taa, jasne, wszyscy tu uwierzymy w bajeczki o twoich sąsiadach i burmistrzach...

                                      > No i sprawdzi, akurat to wlasnie robi zawsze policja...

                                      Już widzę, jak policjant wsadza do auta rowerzystę, który jechał po chodniku i zabiera go na komisariat w celu sprawdzenia tożsamości. Gdzie ty koleś żyjesz? Na Białorusi?

                                      > I co? List nieodebrany, a wyslany poleconym, uwaza sie w polskim prawie za SKUT
                                      > ECZNIE DORECZONY. Wlasnie przez takich cwaniaczkow jak ty...

                                      Kolejny raz udowadniasz, że nie masz pojęcia o życiu i pewnych procedurach w tym kraju. List polecony jest uważany przez sąd za skutecznie doręczony tylko wtedy, gdy zostanie to potwierdzone osobiście przez adresata listu...

                                      > To dawaj pan zone. Albo trzeba bylo jechac po drodze ;)

                                      W jaki sposób policjant może mnie zmusić, żebym doprowadził inną dorosłą osobę do miejsca popełnienia wykroczenia? Czy ty masz wszystkie klepki w główce kolego?

                                      > Ooo, a po chodniku sie dalo?

                                      Są uszkodzenia roweru, które czynią jazdę na rowerze po jezdni niebezpieczną, np. wykrzywienie kierownicy bądź pedału. Wtedy powinno kontynuować się jazdę z małą prędkością po chodniku...

                                      > No i co z tego. Przepis nie mowi, ze jak nie stwarzasz zagrozenia, to mozesz...

                                      O niskiej szkodliwości społecznej popełnionego czynu oraz o warunkowym umorzeniu kary też pewnie nie słyszałeś? Jakoś mnie to nie dziwi...

                                      > Nie, twoj. Udowodnij, ze bylo dziecko ;)

                                      O tym, że to tobie muszą w polskim prawie udowodnić winę też pewnie nie słyszałeś? Coraz gorzej to wygląda...

                                      > Nie, policjant ma za obowiazek egzekwowanie prawa, a ustawodawca jest od ocenia
                                      > nia zagrozen.

                                      Gdyby tak było, to codziennie tysiące aut w tym mieście byłoby wywożonych na lawetach na policyjne parkingi, a rowerzyści płaciliby tysiące mandatów za jeżdżenie po chodnikach. Co do ustawodawcy zaś to teoretycznie powinien on tworzyć jak najlepsze prawo, ale ponieważ jesteśmy społeczeństwem z bardzo krótkimi doświadczeniami demokratycznymi, dlatego nie zawsze z sejmu wychodzą dobre, życiowe przepisy...




                                      • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 10.07.11, 18:27
                                        > Rowerzysta nie musi znać dopuszczalnych prędkości dla aut, a zwłaszcza wtedy, g
                                        > dy jedzie po chodniku...
                                        To sa tez dopuszczalne predkosci dla innych pojazdow, np. rowerow. No i od nich tez zalezy, czy moze jechac po chodniku ;)

                                        > Tysiące rowerzystów jeżdżą codziennie po wrocławskich chodnikach i nie słyszałe
                                        > m jeszcze o choćby jednym przypadku zapłacenia z tego powodu mandatu...
                                        Tysiace kierowcow jezdza codziennie po wroclawskich ulicach szybciej niz powinni, nie uzywa kierunkowskazow, itp.

                                        > Jak wyżej. Rowerzysta jadący po chodniku nie musi rozglądać się za znakami przy
                                        > jezdni, zwłaszcza że często jest to technicznie bardzo trudne, a czasami wręcz
                                        > niewykonalne...
                                        Nie, wystarczy ze wie, gdzie ma prawo jechac po chodniku ;)

                                        > Wielokrotnie udowodniłeś już na forum, że nie masz bladego pojęcia o przepisach
                                        > drogowych...
                                        Np. nie rozumiem, czemu jadac rowerem nie jestes pieszym? Jak na razie, udowodniles, ze nie mam bladego pojecia jakie bzdury moga sie urodzic w twojej chorej glowie...

                                        > Jakie koszty? Za co? Za nie przyjęcie mandatu, czy za złamanie przepisów?
                                        Nie, za prowadzenie sprawy przez sad. Do mandatu doliczaja wtedy wlasnie koszty sadowe i takie tam ;)

                                        > Kolejny raz udowadniasz, że nie masz pojęcia o życiu i pewnych procedurach w ty
                                        > m kraju. List polecony jest uważany przez sąd za skutecznie doręczony tylko wte
                                        > dy, gdy zostanie to potwierdzone osobiście przez adresata listu...
                                        No wlasnie nie. Jak poczytasz dokladniej, to wszyscy nazywaja to fikcja prawna, ale za to skutecznie uniemozliwia ci uchylanie sie od decyzji administracyjnych. Kiedys takich cwaniaczkow jak ty bylo wiecej, to przepisy zmienili.

                                        > W jaki sposób policjant może mnie zmusić, żebym doprowadził inną dorosłą osobę
                                        > do miejsca popełnienia wykroczenia?
                                        On nie zmusi. Po prostu z braku dowodow uzna twoje zeznanie za niewiarygodne.

                                        > Są uszkodzenia roweru, które czynią jazdę na rowerze po jezdni niebezpieczną, n
                                        > p. wykrzywienie kierownicy bądź pedału.
                                        Czy wykrzywienie pedalu uniemozliwia jazde po jezdni? Z kolei z wykrzywiona kierownica stwarzasz na chodniku nadmiernie zagrozenie dla pieszych...

                                        > Wtedy powinno kontynuować się jazdę z małą prędkością po chodniku...
                                        Ciekawe, jak mi w samochodzie pojdzie uklad kierowniczy, to tez, zamiast droga, powinienem mala predkoscia po chodniku? Ty to powinienes zsiasc z niesprawnego pojazdu i dalej juz tylko isc kolo niego.

                                        > O niskiej szkodliwości społecznej popełnionego czynu oraz o warunkowym umorzeni
                                        > u kary też pewnie nie słyszałeś? Jakoś mnie to nie dziwi...
                                        Wiesz, jak lapia za przechodzenie na czerwonym, to tylko niektorym odpuszczaja mimo iz nic nie jechalo...

                                        > O tym, że to tobie muszą w polskim prawie udowodnić winę też pewnie nie słyszał
                                        > eś? Coraz gorzej to wygląda...
                                        No, i ci udowodnili - jechales po chodniku, nieopiekujac sie dzieckiem, wzdluz drogi na ktorej mozna nie wolno bylo jechac szybciej niz 50...

                                        > Gdyby tak było, to codziennie tysiące aut w tym mieście byłoby wywożonych na la
                                        > wetach na policyjne parkingi, a rowerzyści płaciliby tysiące mandatów za jeżdże
                                        > nie po chodnikach.
                                        Do tego jeszcze dochodzi RZETELNOSC WYWIAZYWANIA SIE Z OBOWIAZKOW. Czesto lapia za predkosc na dlugich prostych, gdzie jest to bezpieczniejsze, a nie lapia np. przed przejsciami.


                                        > Co do ustawodawcy zaś to teoretycznie powinien on tworzyć ja
                                        > k najlepsze prawo, ale ponieważ jesteśmy społeczeństwem z bardzo krótkimi doświ
                                        > adczeniami demokratycznymi, dlatego nie zawsze z sejmu wychodzą dobre, życiowe
                                        > przepisy...
                                        Dura lex, sed lex...
                                        • czechofil Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.07.11, 00:05
                                          > To sa tez dopuszczalne predkosci dla innych pojazdow, np. rowerow. No i od nich
                                          > tez zalezy, czy moze jechac po chodniku ;)

                                          Skoro dla rowerzystów, to i może dla pieszych? Już widzę jak ktoś biegnie więcej niż np. dopuszczalne w danym miejscu 30 km/h i dostaje mandat...

                                          > Tysiace kierowcow jezdza codziennie po wroclawskich ulicach szybciej niz powinn
                                          > i, nie uzywa kierunkowskazow, itp.

                                          I co z tego? Co to ma wspólnego z tematem?

                                          > Nie, wystarczy ze wie, gdzie ma prawo jechac po chodniku ;)

                                          Wystarczy że wie, że policja nie łapie za jeżdżenie po chodniku...

                                          > Np. nie rozumiem, czemu jadac rowerem nie jestes pieszym? Jak na razie, udowodn
                                          > iles, ze nie mam bladego pojecia jakie bzdury moga sie urodzic w twojej chorej
                                          > glowie...

                                          Jadący na rowerze nie jest pieszym i obowiązują go inne przepisy...

                                          > Nie, za prowadzenie sprawy przez sad. Do mandatu doliczaja wtedy wlasnie koszty
                                          > sadowe i takie tam ;)

                                          No właśnie, jakieś tam... Sąd może zasądzić wyższą karę niż policjant, ale nie ma to nic wspólnego z kosztami sądowymi...

                                          > No wlasnie nie. Jak poczytasz dokladniej, to wszyscy nazywaja to fikcja prawna,
                                          > ale za to skutecznie uniemozliwia ci uchylanie sie od decyzji administracyjnyc
                                          > h. Kiedys takich cwaniaczkow jak ty bylo wiecej, to przepisy zmienili.

                                          Gdzie poczytam? O jakiej fikcji ty mówisz? Bredzisz człowieku straszliwie. Idź się lepiej wyśpij, a najlepiej daruj sobie pisanie na forum...

                                          > On nie zmusi. Po prostu z braku dowodow uzna twoje zeznanie za niewiarygodne.

                                          Ale to on właśnie musi mi udowodnić, że jechałem sam. Dalej nie kumasz? Wyjątkowy głąb z ciebie...

                                          > Czy wykrzywienie pedalu uniemozliwia jazde po jezdni? Z kolei z wykrzywiona kie
                                          > rownica stwarzasz na chodniku nadmiernie zagrozenie dla pieszych...

                                          Zrozum głąbie, że na uszkodzonym rowerze możesz np. nagle skręcić pod koła samochodu. Na chodniku nikt cię nie wyprzedza z dużą prędkością w odległości pół metra. Tam masz większą możliwość decydowania o swoim bezpieczeństwie oraz o bezpieczeństwie pieszych...

                                          > Ciekawe, jak mi w samochodzie pojdzie uklad kierowniczy, to tez, zamiast droga,
                                          > powinienem mala predkoscia po chodniku? Ty to powinienes zsiasc z niesprawnego
                                          > pojazdu i dalej juz tylko isc kolo niego.

                                          Coraz bardziej pie...sz koleś, nie da się z tym polemizować. Samochodem z zepsutym układem kierowniczym możesz kogoś zabić, rowerem z zepsutą kierownicą możesz najwyżej nabić sobie guza. Porównywanie w tym przypadku roweru do auta jest debilizmem najwyższego rzędu...

                                          > Wiesz, jak lapia za przechodzenie na czerwonym, to tylko niektorym odpuszczaja
                                          > mimo iz nic nie jechalo...

                                          A co ma wspólnego z tematem?

                                          > No, i ci udowodnili - jechales po chodniku, nieopiekujac sie dzieckiem, wzdluz
                                          > drogi na ktorej mozna nie wolno bylo jechac szybciej niz 50...

                                          O czym innym zupełnie pisałem, ale w twoim wypadku nie będę już oczekiwał logicznych odpowiedzi...

                                          > Do tego jeszcze dochodzi RZETELNOSC WYWIAZYWANIA SIE Z OBOWIAZKOW. Czesto lapia
                                          > za predkosc na dlugich prostych, gdzie jest to bezpieczniejsze, a nie lapia np
                                          > . przed przejsciami.

                                          Jak wyżej. Co to ma wspólnego z tematem?

                                          > Dura lex, sed lex..

                                          Ależ oczywiście, z tym że często jeden przepis wyklucza drugi, a do tego dochodzą luki prawne (wiesz co to w ogóle jest?). I wtedy, znając te niuansy, możesz wykpić się z wielu dziwnych sytuacji...

                                          BTW - Wsiądź kiedyś gościu na rower, przejedź się na nim trochę, a może wreszcie pójdziesz po rozum do głowy. Ja np. nie znam się kompletnie na prowadzeniu autobusów oraz traktorów, więc się w tematach z tym związanych zwyczajnie nie wypowiadam. I tobie radziłbym uczynić to samo, wtedy nie ośmieszałbyś się regularnie na forum. Chyba, że ty lubisz z siebie robić idiotę, wtedy ja wymiękam. Dyskutuj sobie w takim razie z kolesiami o podobnych skłonnościach...
                    • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 15.06.11, 15:18
                      > > Zapytam ich o dokładne brzmienie przepisu który złamałem, po czym pouczę
                      > ich
                      > ta, ale pouczenie to KARA,
                      A gdzieś to wyczytał ?
                      Policja nie jest od karania.
                      Może tylko nakładać grzywny lub stosować środki wychowawcze (dyscyplinujace) jak np pouczenie.
                      Od karania mamy sądy.

                      > a nie lekcja edukacyjna. Zdaje mi sie, ze zaden kode
                      > ks nie nadaje ci prawa do udzielania pouczen?
                      Żyjesz w świecie orwellowskim gdzie w kodeksach szukasz co ci wolno ?
                      To że w KW jest pouczenie , ostrzeżenie, i to nie znaczy że to słowo jest wykreślone z języka polskiego i zarezerwowane do "kar".

                      > Ciekawe, czy sad potwierdzi twoja opinie?
                      Naczelna zasada wymiaru sprawiedliwości w Polsce to przede wszystkim nie szkodzić.
                      Lepiej wypuścić 10 winnych niż skazać jednego niewinnego.
                      Każda wątpliwość jest na korzyść obwinionego.
                      Nie masz pojęcia ilu kierowców się wywija od mandatów np za parkowanie na trawniku.
                      • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 16.06.11, 18:17
                        > Policja nie jest od karania.
                        Nie, od egzekwowania przestrzegania prawa. Dostepne jej srodki to glownie... kary ;)
                        Nie, nie sa od karania, oni jedynie maja prawo osiagac swoje zadania poprzez karanie ;)

                        > Może tylko nakładać grzywny
                        czyli karac...

                        > Od karania mamy sądy.
                        A mandat wystawiony przez policję nie jest karą?

                        > Żyjesz w świecie orwellowskim gdzie w kodeksach szukasz co ci wolno ?
                        Jak rozmawiam z takimi egoistami probujacymi udowodnic swiatu, ze wszyscy maja im sluzyc - tak. Z normalnymi ludzmi za wytyczne uwazam takze "ogolnie przyjete normy spoleczne".

                        > Naczelna zasada wymiaru sprawiedliwości w Polsce to przede wszystkim nie szkodz
                        > ić.
                        Brak prewencji to przyczynianie sie do zwiekszenia szkod - czyli szkodzenie.

                        > Nie masz pojęcia ilu kierowców się wywija od mandatów np za parkowanie na trawn
                        > iku.
                        Nie na trawniku, a na KLEPISKU ;)
                        straznik wroclawski wytlumaczy ci roznice ;)
                        • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 09.07.11, 10:09
                          > > Od karania mamy sądy.
                          > A mandat wystawiony przez policję nie jest karą?

                          Nie bo nie musisz się z nią zgodzić .
                          Kara to jest coś czego nie możesz odrzucić.
                          • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 09.07.11, 10:48
                            > Nie bo nie musisz się z nią zgodzić .
                            Ale moge sie tez zgodzic. I jesli sie na niego zgodze, to wtedy jest kara. Bo inaczej policjant by mi wystawil mandat (za moja zgoda), a potem sad orzeklby kolejny - bo jeszcze nie zostalem ukarany ;)
                        • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 09.07.11, 10:17
                          > > Żyjesz w świecie orwellowskim gdzie w kodeksach szukasz co ci wolno ?
                          > Jak rozmawiam z takimi egoistami probujacymi udowodnic swiatu, ze wszyscy maja
                          > im sluzyc - tak.
                          Nie wszyscy, tylko przepisy.
                          Przepisy są po to aby rozwiązywać konflikt.
                          Jak nie ma konfliktu to nie ma potrzeby stosować się do przepisu.

                          > > Naczelna zasada wymiaru sprawiedliwości w Polsce to przede wszystkim nie
                          > szkodz
                          > > ić.
                          > Brak prewencji to przyczynianie sie do zwiekszenia szkod - czyli szkodzenie.
                          Brak prewencji przy bzdurnych przepisach daje możliwość poprawienia jej tam gdzie jest potrzebna poprzez przesuniecie sił.



                          > > Nie masz pojęcia ilu kierowców się wywija od mandatów np za parkowanie na
                          > trawn
                          > > iku.
                          > Nie na trawniku, a na KLEPISKU ;)
                          > straznik wroclawski wytlumaczy ci roznice ;)
                          >Nie na klepisku a na trawniku.

                          Nie ważne co mówi strażnik , ważne co mówi nasz komnedant.A mówi, że auto nie niszczy trawnika a pieszy niszczy bo depcze.

                          Tu masz lekturę
                          • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 09.07.11, 10:51
                            > Nie wszyscy, tylko przepisy.
                            > Przepisy są po to aby rozwiązywać konflikt.
                            Nie, takie bylo zalozenie - obecnie to takze peta, ktore cie wiaza. Mimo, ze nie ma konfliktu.

                            > Jak nie ma konfliktu to nie ma potrzeby stosować się do przepisu.
                            ALe jest OBOWIAZEK.

                            > Brak prewencji przy bzdurnych przepisach daje możliwość poprawienia jej tam gdz
                            > ie jest potrzebna poprzez przesuniecie sił.
                            To czemu policja nie stoi z radarem przed szkolami, przejsciami dla pieszych, za to stoi na dlugich prostych "autostradowkach" (jak Legnicka)?

                            > Nie ważne co mówi strażnik , ważne co mówi nasz komnedant.A mówi, że auto nie n
                            > iszczy trawnika a pieszy niszczy bo depcze.
                            Auto nie niszczy - juz dawno znsizczylo, wiec juz bardziej nie moze. A pieszy depta, depta - i po tygodniu wciaz niszczy, i po roku, i po 10 ;)
                • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 19:46
                  > > W przepisie nie ma słowa, że "zawsze" czy ze przez "całą dobę".
                  > Znaczy, rozpatruje sie stan chwilowy. Inaczej wystarczyloby postawic znak 60kmp
                  > h na 5 minut, potem 20 kmph na 20 lat - i moglbys jezdzic po chodniku?

                  Twój domysł i całkowicie błędny bo nielogiczny.
                  W przepisie nie ma słowa "obecnie" , ?na te chwilę " czy równoważnych.
                  Jest podział albo jazda z tą prędkością po tej ulicy jest dozwolona albo nie.
                  Nie jest dozwolona tylko na ulicach ze znakami ograniczającymi prędkość a na innych jest dozwolona.
                  Prosty i logiczny podział.

                  • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 14.06.11, 21:54
                    > > Znaczy, rozpatruje sie stan chwilowy. Inaczej wystarczyloby postawic znak
                    > 60kmp
                    > > h na 5 minut, potem 20 kmph na 20 lat - i moglbys jezdzic po chodniku?
                    > Twój domysł i całkowicie błędny bo nielogiczny.
                    > W przepisie nie ma słowa "obecnie" , ?na te chwilę " czy równoważnych.
                    I co, wystarczy postawic znak 60kmph na 5 minut, potem 20kmph na 20 lat - i moglbys jezdzic po chodniku? Tak wynika z twojej logiki - bo przeciez stan obecny sie nie liczy?

                    > Jest podział albo jazda z tą prędkością po tej ulicy jest dozwolona albo nie.
                    Ciekawe, jak mnie policja dorwie na miescie przy predkosci 70kmph o godzinie 22-ej, to mi powie, ze JESZCZE nie.

                    > Prosty i logiczny podział.
                    Nadmierne upraszczanie swiata nigdy nie prowadzi do madrych wnioskow. Ale plaska i prosta ziemia na srodku wszechswiata tez jest logiczna ;)
                    • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 09.07.11, 10:22
                      > > W przepisie nie ma słowa "obecnie" , ?na te chwilę " czy równoważnych.
                      > I co, wystarczy postawic znak 60kmph na 5 minut, potem 20kmph na 20 lat - i mog
                      > lbys jezdzic po chodniku? Tak wynika z twojej logiki - bo przeciez stan obecny
                      > sie nie liczy?
                      >

                      Ależ liczy się.
                      Przepis pyta czy można po tej ulicy jeździć a to znaczy czy w ciągu doby można tam jeździć szybciej niż 50km/h.
                      Nie pyta czy cały czas.

                      > > Prosty i logiczny podział.
                      > Nadmierne upraszczanie swiata nigdy nie prowadzi do mądrych wniosków.
                      Nadmierne komplikowanie przepisów nie prowadzi do ich rozumienia i przestrzegania.
                      • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 09.07.11, 10:53
                        > Przepis pyta czy można po tej ulicy jeździć a to znaczy czy w ciągu doby można
                        > tam jeździć szybciej niż 50km/h.
                        A gdzie pisze, ze "w ciagu doby"? Mozesz zacytowac odpowiedni paragraf? Bo ja powiem, ze w ciagu roku, i znak bede stawial co roku 1 kwietnia ;)

                        > Nie pyta czy cały czas.
                        Nie. Jedynie stosuje czas terazniejszy, a nie przyszly (w nocy bedzie mozna) czy przeszly (poprzedniej nocy mozna bylo).

                        > Nadmierne komplikowanie przepisów nie prowadzi do ich rozumienia i przestrzegan
                        > ia.
                        Przepisow nie trzeba rozumiec, nie trzeba ich nawet znac - wystarczy je przestrzegac ;)
                • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 19:54
                  > > To są dwie rożne sprawy szczególnie ze pojazd ma prawo jechać szybciej ni
                  > ż dopu
                  > > szczalna prędkość pojazdu np przy wyprzedzaniu.
                  > Nie, NIE MA PRAWA. Paru kierowcow sie przekonalo.

                  Nie stosuje się takich znaków.

                  > Nie, dostac mozesz juz za V+11. Poza tym, pouczenie tez kara, to mozna nalozyc
                  > od V+1
                  Widzę, że nie oglądasz obrad sejmu.

                  > 50 kmph to przepis ogolny, 20 kmph wynika ze znaku. Znaki stoja w hierarchii po
                  > nad zasadami ogolnymi.
                  A jednak wyjątek SZ umieszczono w zasadach ogólnych w PoRD .Dlaczego zapomniano o SUR ?
                  Wszak SUR jest duża i kierowca ruszając zaparkowane kilka di aut w SUR nie widzi na następnym skrzyżowaniu żadnego znaku.

                  > > Taki przepis byłby niekonstytucyjny bo równałby się z obowiązkiem posiada
                  > nia ze
                  > > garka.
                  > A posiadanie zegarka jest niekonstytucyjne?
                  Nie posiadanie a obowiązek posiadania zegarka.
                  Jak można ukarać kogoś kto nie ma zegarka, że nie wie która jest godzina ?
                  • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 14.06.11, 22:01
                    > > > szczalna prędkość pojazdu np przy wyprzedzaniu.
                    > > Nie, NIE MA PRAWA. Paru kierowcow sie przekonalo.
                    > Nie stosuje się takich znaków.
                    Jakich? Ja w ogole nie pisze o znakach.

                    > Widzę, że nie oglądasz obrad sejmu.
                    Nie, obrady same w sobie nie swiadcza o stanie prawnym. Nie wazne, ile i jakich projektow ustawy bylo, liczy sie tylko ten przeglosowany.

                    > A jednak wyjątek SZ umieszczono w zasadach ogólnych w PoRD .Dlaczego zapomniano
                    > o SUR ?
                    Co to jest SUR? Co to jest SZ?
                    Szur-szur ci sie w mozgu zrobilo?

                    > ruszając zaparkowane kilka di aut w SUR
                    poprosze o tlumaczenie na jezyk urzedowy tego kraju.

                    > Nie posiadanie a obowiązek posiadania zegarka.
                    Ale nikt ci nie kaze posiadac. Jedynie masz przestrzegac ciszy nocnej, predkosci uzaleznionej od godziny (a co, cisza nocna tez niekonstytucyjna? ;)
                    ps. Prawa nie musisz znac, tym bardziej godziny. Jedynie musisz je przestrzegac ;)

                    > Jak można ukarać kogoś kto nie ma zegarka, że nie wie która jest godzina ?
                    Ale niech sobie nie wie - ale jaka jest dopuszczalna predkosc MUSI wiedziec, inaczej jest podstawa do odebrania prawka ;)
                    Kary za nieznajomosc godziny nie dostanie. Za jazde 49 kmph o godzinie 23:05 tez nie ;)
                • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 20:09
                  > Rowerzysta moze nie jechac po chodniku...

                  Jest różnica miedzy lekkim zwolnieniem auta a całkowitą rezygnacją z jazdy rowerem po chodniku wzdłuż drogi z tranzytem np przez 11 latka.

                  > > Zawsze mógłby powiedzieć że pytał przechodnia o godzinę i uzyskał złą odp
                  > owiedź
                  > To nie problem policjanta nakladajacego mandat....
                  A widzisz, przyznałeś ze nie znasz zasad prawnych obowiązujących w RP.
                  Nie można karać nikogo kto działa w dobrej wierze.
                  Trzeba udowodnić że miał świadomość łamania prawa.

                  > To, ze inni lamia prawo, nie upowaznia cie do popelniania wykroczen.
                  poczytaj sobie KW.
                  Nie popełnia wykroczenia kto działa w celu uniknięcia zagrożenia życia lub zdrowia.


                  > A co za roznica? Ustawa mowi o predkosci dozwolonej, a nie np. sredniej.
                  > Inaczej jak beda korki, to nigdzie nie masz prawa jechac po chodniku. Nawet na
                  > obszarze niezabudowanym ;)
                  Prędkość dozwolona to jest ta jaką ustawia się na fotoradarach czyli plus 20km/h.
                  Co do zmiany sytuacji rowerzysty w korku, to chyba zauważyłeś, że uprawnienie rowerzysty w korku wzrasta.
                  Nowelizacja dodaje możliwość wyprzedzania z prawej.

                  Zatem PoRD dopuszcza zmianę zachowania w zależności od realnej prędkosci pojazdów a nie tylko tej teoretycznej na znakach.


                  • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 14.06.11, 22:11
                    > > Rowerzysta moze nie jechac po chodniku...
                    > Jest różnica miedzy lekkim zwolnieniem auta a całkowitą rezygnacją z jazdy rowe
                    > rem po chodniku wzdłuż drogi z tranzytem np przez 11 latka.
                    A jakie podobienstwo?

                    > A widzisz, przyznałeś ze nie znasz zasad prawnych obowiązujących w RP.
                    > Nie można karać nikogo kto działa w dobrej wierze.
                    Jak w dobrej wierze pobije czlowieka to tez mnie nie skaza?

                    > Trzeba udowodnić że miał świadomość łamania prawa.
                    Nie, powiem wiecej: mogl nawet nie znac prawa, a mozna go skazac za jego zlamanie. Przynajmniej tak orzekl Sad Najwyzszy - a w tym kraju co orzeknie SN, jest prawem ;)

                    > > To, ze inni lamia prawo, nie upowaznia cie do popelniania wykroczen.
                    > poczytaj sobie KW.
                    > Nie popełnia wykroczenia kto działa w celu uniknięcia zagrożenia życia lub zdro
                    > wia.
                    Ale unikniecie zagrozenia jest mocno dyskusyjne. Poza tym musisz udowodnic, ze ktos jechal 70kmph, i na dodatek, ze stanowilo to zagrozenie. Skoro wyprzedzal cie w odleglosci wiekszej niz 1m, to nie bylo zagrozenia. A jak udowodnisz, ze 1 m nie bylo?
                    PS. PoRD okresla wlasnie, co jest unikaniem zagrozenia, a co jest jego stwarzaniem. Jazda po chodniku jest stwarzaniem zagrozenia dla pieszych. To juz nie wykroczenie, to juz przestepstwo karalne ;)

                    > Prędkość dozwolona to jest ta jaką ustawia się na fotoradarach czyli plus 20km/
                    > h.
                    I rozmawiaj z debilem. A mozesz mi podac, gdzie PoRD ustala predkosc +20 jako dozwolona?

                    > Co do zmiany sytuacji rowerzysty w korku, to chyba zauważyłeś, że uprawnienie r
                    > owerzysty w korku wzrasta.
                    Nie w kwestii jazdy po chodniku.

                    > Zatem PoRD dopuszcza zmianę zachowania w zależności od realnej prędkosci pojazd
                    > ów a nie tylko tej teoretycznej na znakach.
                    Ale nie w taki sposob, w jaki sie tobie zachciewa.
          • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 22:47
            > Przepis nic nie mówi o ograniczeniu prędkości tylko o prędkości dozwolonej.
            > Na prawie wszystkich ulicach we Wrocławiu wolno jeździć 60 km/h.
            Mowa o predkosci DOZWOLONEJ. Tak, masz racje, maksymalna to chyba taka, przy jakiej nie wylece w powietrze na dziurach ;)
            "szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów."

            > Bzdura.
            > Ma ustępować ale nie bezwzględnie.
            "Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym."
            Mozesz podac, jakie wyjatki dopuszcza ten przepis?

            > A co tu ma do tolerowania ?
            > Jazda po chodniku jest dozwolona ale powoli.
            Dodajmy, ze po spelnieniu odpowiednich warunkow. Czyli prawie w ogole...

            > Tu akurat przepisu są niejednoznaczne a często sprzeczne.
            Dla ciebie wszystko, co mowi o braku pierwszenstwa dla rowerzystow jest niejednoznaczne. Moze pora przestac negowac rzeczywistosc?

            > > Na ddr to sobie spokojnie rozjezdzaj pieszych, twoje prawo
            > Bzdura .Na ddr jeśli nie jest wydzielona też trzeba ustępować pieszym.
            Jak nie jest wydzielona, to nie jest ddr ;)

            > Czyli zadzwonić i rozjechać ?
            Jak bede uciekal, to probuj. Najwyzej wskocze do rowu - rowerzysta moze na tym zle wyjsc, gdy bedzie probowal mnie rozjechac ;)
    • Gość: w Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.internetia.net.pl 11.06.11, 09:01
      ale beznadziejny artykul, chyba autor kit wciska ze jezdzi rowerem. rownie duzym problemem sa piesi ktorzy laza po sciezkach rowerowych.
      • Gość: ss Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.centertel.pl 11.06.11, 09:30
        pieszy na sicezce nic zlego nie zrobi, pedalarz na chodniku moze komus wstrzas mozgu zalatwic
        • jkolonko Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 09:56
          Pieszy na drodze dla rowerów stwarza tak samo duże niebezpieczeństwo dla siebie, jak dla rowerzysty, który na niego wjedzie. Proponowałbym takim "nierobiących nic złego" przejść się środkiem jakiejś wielopasmowej ulicy. Byliby tam bardziej widoczni, więc prawdopodobieństwo wypadku byłoby mniejsze, ale mogliby lepiej poczuć, jakie stwarzają ryzyko.
        • zzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz bzdury 11.06.11, 10:01
          Gość portalu: ss napisał(a):

          > pieszy na sicezce nic zlego nie zrobi, pedalarz na chodniku moze komus wstrzas
          > mozgu zalatwic

          Wbrew pozorom, skutki zderzenia rowerzysty z pieszym są takie same zarówno na chodniku, jak i na ścieżce rowerowej. Jeśli więc z winy pieszego dochodzi na ścieżce rowerowej do zderzenia z rowerem, to zastanów się, kto komu "załatwia wstrząs mózgu"...

          Pieszy na ścieżce jest zagrożeniem zarówno dla siebie, jak i dla rowerzysty (dokładnie tak samo, jak byłby zagrożeniem - nie tylko dla siebie, ale i innych uczestników ruchu - pieszy spacerujący środkiem ul. Legnickiej).
        • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 14:04
          > pieszy na sicezce nic zlego nie zrobi, pedalarz na chodniku moze komus wstrzas
          > mozgu zalatwic

          Bo jak wpadną na siebie po prawej stronie linii to śmiertelny wypadek, a jak po lewej to szkody nie ma ?
          Nie pisz bzdur jakby ci "pedalarz" zrobił kuku zna mózgu.
      • skarolina Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 09:39
        Gość portalu: w napisał(a):

        > ale beznadziejny artykul, chyba autor kit wciska ze jezdzi rowerem. rownie duzy
        > m problemem sa piesi ktorzy laza po sciezkach rowerowych.

        Dla mnie znacznie większym problemem są rowerzyści na chodniku w miejscu, gdzie równolegle biegnie ścieżka rowerowa i to porządna, niczym nie zastawiona. Ku mojemu zaskoczeniu tacy zdarzają się nagminnie - często idę z dzieckiem i po prostu się o nie boję. Rowerzyści niby walczą o ścieżki rowerowe, ale kiedy je mają, to się okazuje, że lepiej jeździć po chodniku.

        A już najbardziej zaskoczona byłam jadąc samochodem jednokierunkową ulicą (bez kontrapasów) i widząc nadjeżdżającą z naprzeciwka beztrosko rowerzystkę - najwyraźniej tak było jej bliżej - gdyby chciała jechać prawidłowo musiałaby przejechać z 500 m, a pod prąd tylko 100

        • Gość: asiazg Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.06.11, 12:11
          Wszyscy jesteśmy siebie warci:)
          Piszę to jako kierowca, piesza i rowerzystka.
          Jak rowerzystka to ja spotykam matki z z dziećmi na ścieżkach i tabuny innych ludzi, uniemożliwiających mi przejazd (czy mogę wtedy ominąć ich chodnikiem?). Kiedy próbuję zwracać uwagę - spotykam się z agresją.
          Jako piesza - drżę o swoje życie na chodniku, za każdym razem, gdy rowerzyści śmigają z prędkością rakiety tuż obok mnie. Zdarza mi się czuć podobnie na rowerze na ścieżce wśród innych rowerzystów.
          Jako kierowca frustruję się stojąc w korkach i choć jestem w stanie zrozumieć wysoki poziom adrenaliny we krwi innych uczestników ruchu, to obserwując niską kulturę panującą wśród kierowców i bojąc się o własne życie nawet siedząc w samochodzie, jadąc rowerem wybieram chodnik.
          Myślę, że problemu nie rozwiążemy obwiniając się nawzajem i wyładowując w ten sposób swoją złość. Jakbyśmy zapomnieli, że w samochodzie, na rowerze i na własnych nogach jesteśmy wciąż przedstawicielami tego samego gatunku:)
          Podobno myślącego.
          Może więc pogłówkujmy razem jak przyczynić się do rozwiązania tej patowej sytuacji?
          Pozdrawiam.
          • agaciho Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 12:25
            swieta racja!
          • Gość: bbkk Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.06.11, 13:15
            Gość portalu: asiazg napisał(a):

            > Wszyscy jesteśmy siebie warci:)
            >.....
            Ja bym dodała do tego grona jeszcze tych co projektują DDR. Spójrzcie np. na oddaną do użytku całkiem niedawno, na chodniku wzdłuż ul.Grabiszyńskiej, miedzy Stalową i Żelazną. Taki krótki i ruchliwy odcinek a pieszy kilkakrotnie musi przekroczyć ścieżkę. Jakaś paranoja.
          • elektryczny.klecznik Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 13:15
            Fajnie napisane i podzielam ten pogląd, ale wątpię w sukces 'główkowania razem'. : ) Bez złośliwości. Nam po prostu główkowanie razem za bardzo nie wychodzi.
          • Gość: w Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.internetia.net.pl 11.06.11, 17:11
            co tu glowkowac, dopoki nie bedzie tak ze na pierwszym miejscu sa piesi (a wiec przepuszcza sie ich tylko na sam znak checi przejscia na druga strone!) na drugim rowerzysci, i dopiero na samym koncu, napietnowani ze wybrali najgorszy srodek transportu - wtedy dopiero bedzie normalnie jak na zachodzie - w berlinie amsterdami czy kopenhadze!
        • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 14:17
          > A już najbardziej zaskoczona byłam jadąc samochodem jednokierunkową ulicą (bez
          > kontrapasów) i widząc nadjeżdżającą z naprzeciwka beztrosko rowerzystkę - najwy
          > raźniej tak było jej bliżej - gdyby chciała jechać prawidłowo musiałaby przejec
          > hać z 500 m, a pod prąd tylko 100


          Nie musi być kontrapas aby można było jeździć pod prąd.
          Opuściłaś lekcje na kursie i nie wiesz co to jest tabliczka T22 ?
          We Wrocławiu jest wiele ulic .
          Ucz się bo jak pojedziesz za granicę to się zdziwisz że tam na wszystkich jednokierunkowych rowerem jeździ się w obu kierunkach.
      • jkolonko Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 09:41
        Wczoraj był w gazecie link do krótkiego filmu o nakazie jazdy po drodze rowerowej w Ameryce, polska werja z kolizjami z pieszymi i samochodami w ruchu byłaby ciekawsza. Może dałaby do myślenia tym, którzy chwalą się budowaniem dróg rowerowych poprzez wycinania kawałka chodnika i nieoznaczanie tych dróg na skrzyżowaniach z prostopadłymi ulicami podporządkowanymi.
      • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 14:00
        > ale beznadziejny artykul, chyba autor kit wciska ze jezdzi rowerem. rownie duzy
        > m problemem sa piesi ktorzy laza po sciezkach rowerowych.

        Wszyscy stwarzają jakieś problemy i zaskoczony jestem ze pani Saraczynska wstydzi sie za tych co stwarzają zagrożenie.
        To tak jakbym ja jako kierowca miał się wstydzić za tych co jeżdżą po pijaku.
    • Gość: trak Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.06.11, 09:27
      Mówienie "fit i trendy" nie jest już dawno ani fajne, ani ładne, ani modne. Dowodzi szpanowania na siłę.
    • bellassij A ja nie jestem w stanie zrozumieć 11.06.11, 09:28
      jak tak się rowerzyści boją jeździć po ulicach, a nie boją się potrącać pieszych na chodnikach niech nie jeżdżą w ogóle. Proste. Zasada "Duży może więcej" działa aż do najmniejszego ogniwa łańcucha społecznego.
      • Gość: s Re: A ja nie jestem w stanie zrozumieć IP: *.opera-mini.net 11.06.11, 10:48
        bella ciebie kiepie nalezy edukowac metodycznie hardkorem. Pusty leb na chodnik i masaz czashki kolem Reksia lub Wigry3. Teraz poszczekaj na mnie cos o Mini, Operze, sopranie, filharmonii... no juz - DAJ GLOS!
        • bellassij Te "s"iurek, a ty przypadkiem 11.06.11, 10:53
          nie miałeś zakazu na włączanie komputera przez weekend? Bo mama się dowie i przedłuży szlaban :)
          • Gość: s Re: Te "s"iurek, a ty przypadkiem IP: *.opera-mini.net 11.06.11, 11:13
            a cio to kompjuter? Opra-mini cwoku na kompie nie egzystuje
            • bellassij Re: Te "s"iurek, a ty przypadkiem 11.06.11, 11:22
              ty też nie egzystujesz, a mimo to piszesz pierdy z telefonu, który wcale nie jest komputerem, podszkol się, bo sam nie wiesz czego używasz siurasie.
              • Gość: s Re: Te "s"iurek, a ty przypadkiem IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.11, 13:30
                dziecko gdzie logika twych wypowiedzi? Zacząłeś sadzić coś o mamusi co komputer zabrała a jak ci udowadniam kompromitacje, argumentujac ze opera mIni to przegladarka TYLKO na komórke to dalej idziesz w zaparte pieprząc jak schizofrenik.. Przeciez stylem przedszkolaka sam przedtem usiłowałeś nabijac się z domeny. Wiesz co to domena? Nie wiesz dziecko bo myslaleś że Opera mIni to nick zapewne. Dziób w kubeł, nie kompromituje sie więcej...
                • bellassij Re: Te "s"iurek, a ty przypadkiem 11.06.11, 14:24
                  "Dziób w kubeł, nie kompromituje sie więcej..."

                  Trzymam za słowo siurasie :)
                  • Gość: s Re: Te "s"iurek, a ty przypadkiem IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.11, 14:53
                    sure as what? To mi bardzo schlebia, dziękuje. Dokończ proszę: pewny jak....? Np. Pewny jak brak ejekulacji belli przy zapodaniu w paszcze
      • Gość: merx Re: A ja nie jestem w stanie zrozumieć IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 14:46
        > jak tak się rowerzyści boją jeździć po ulicach, a nie boją się potrącać pieszyc
        > h na chodnikach niech nie jeżdżą w ogóle. Proste. Zasada [b]"Duży może więcej"[
        > /b] działa aż do najmniejszego ogniwa łańcucha społecznego

        bela ssiij smoka dalej
    • krzysztofczyz Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o sobie 11.06.11, 09:33
      Dobry artykuł. Najbardziej niebezpieczne są kobiety, zwłaszcza te na natakich sportowych rowerkach z odsłonietą częścia biustu. Reakcja zwolniona o połowę, niebezpieczne dla pieszch - można wpaść na słup.Np. ta kobieta na fotografii - typowy przykład niebezpieczeństwa. Reakcja kierowców i pieszych jak po setce
      • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 10:39
        > zwłaszcza te na natakich sportowych rowerkach z odsłonietą częścia biustu
        A mozesz mi wytlumaczyc, gdzie rower ma biust i jaka jest roznica miedzy rowerem z odslonietym biustem i zaslonietym? Szukalem w sieci, nigdzie nie znalazlem :(
    • zetkaf Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 10:20
      > to kompletnie nic nie daje, ponieważ zdecydowana większość rowerzystów i tak w
      > ybierze w tym miejscu jazdę chodnikiem z powodu strachu przed poruszaniem się p
      > o jezdni.
      Tez rozumiem, tez akceptuje choc jest nielegalny. Ale akceptuje tak dlugo, jak dlugo rowerzysta rozumie, ze ma sie odpowiednio zachowywac i NIE JEST SWIETA KROWA!!!
      Co mnie obchodzi, ze jemu trudniej sie zatrzymac - skoro tak jest w przepisach, to ma ustepowac pierwszenstwa pieszym. I koniec. Co mnie obchodzi, ze mu trudniej - sam sobie wybral to trudniej, nikt mu rowerem jechac nie kazal.
      • turbo_wesz Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 10:56
        hehe, podyskutujemy sobie, pozłościmy się - i nic z tego nie będzie. bo tylko zdecydowana postawa policji mogłaby wymusić poprawę i nauczyć kultury poruszania się (wszystkich - pieszych, rowerzystów i kierowców).

        ale policja ma inne priorytety - jednorazowe akcje na dobicie statsów, oraz uganianie się za niestawiającymi oporu pijaczkom jadącym na wigry3 oraz młodzieży z trawką.

        tak więc poobrzucajmy się jeszcze po części wyzwiskami (choć dzisiaj coś spokojnie, ale poczekajmy na czechofila) a po części słusznymi zarzutami, a następnie wróćmy do sytuacji wyjściowej :)
        • turbo_wesz Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 10:57
          >> ale poczekajmy na czechofila

          idę do okulisty.
      • Gość: s Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.opera-mini.net 11.06.11, 11:08
        fikcja to jest uparte wciskanie rowerzystow na ulice. Na oko juz widac ze z masy rozkojarzonych gimnazjalistow z adhd czy panien pierwszych lat studiow 90proc. nie ma prawka ani pojecia o zasadach. Do tego cala masa starszych i jezdzacych powoli zygzakiem - co nacisk na pedal to zakos 0,5 metra w lewo,prawo,lewo... Elementarne rzeczy: wymuszanie pierwszenstwa na laczeniach kierunkow ruchu, ruch lewostronny, chaos, nie zwracanie uwagi na innych. Ot jedzie nacpane trawka dziecko z gimnazjum - w sekundzie macha lapa do kolegi, puszcza kierownice i heja zrywem 5m w lewo bo mu sie nagle na jakis kamien zachcialo skoczyc. I teraz zapakujcie wszystkich na ulice... Powodzenia, 112 sie przepali na laczach
        • Gość: ivona Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.06.11, 12:34
          Ja proponuję wybudowanie nowych przejść-chodników dla pieszych. Prośbę swą motywuję tym, że obecne chodniki miejskie zamieniono na jezdnie dla zwariowanych rowerzystów i parkingi dla aut. Teraz pieszy, stary-młody, niepełnosprawny-zdrowy, matka-ojciec z wózkiem, dziecko wracające np ze szkoły etc etc ,nie ma szans bezstresowo dojść do swojego domu. Często narażony jest na kontuzje i obelgi w wykonaniu tych pożal się boże rowerzystów, którym się wydaje, że to właśnie pieszy kroczy po ich terenie. A tak na poważnie..rowery na ścieżki dla nich przeznaczone, lub na jezdnię, a tam, gdzie jeszcze ścieżek nie wybudowano, to niech ściągną tyłek i prowadzą, a nie jadąc swój wehikuł po chodniku.
    • fikumikum Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o sobie 11.06.11, 12:27
      ale bzdury ktoś próbuje wcisnąć ludziom!!! Jeżdżę codziennie na uczelnię rowerem ścieżką dla rowerzystów, cały czas muszę dzwonić żeby piesi zeszli mi z drogi, jakby nie mieli swojego chodnika, albo stoi jakiś osioł i trzeba takiego omijać! To jest dopiero niebezpieczne! Nie wspominając jak zachowują się kierowcy aut względem rowerzystów, takie chamstwo tylko w Polsce.
      • Gość: antaleront Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 12:49
        fikumikum napisał(a):
        > ale bzdury ktoś próbuje wcisnąć ludziom!!! Jeżdżę codziennie na uczelnię rowerem ścieżką dla rowerzystów,

        To spróbuj na tydzień stać się pieszym. Zobaczysz wtedy tych bohaterów dwóch pedałów, śmigających o centymetry od Twojego nosa. Zobaczysz te uduchowione do nieprzytomności panienki ledwo panujące nad rowerem. Te młode wilczki biznesu ze słuchawkami na uszach. Wszystkich ich zobaczysz jadących po chodniku. W piękny słoneczny dzień. Którym nie będziesz się mógł cieszyć, bo zajmować się będziesz rozglądaniem na wszystkie strony w obawie przed rowerzystami!

        Wtedy przekonasz się, że sprawy opisane w tekście to nie są bzdury.
        • Gość: melek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 15:08
          > To spróbuj na tydzień stać się pieszym. Zobaczysz wtedy tych bohaterów dwóch pe
          > dałów, śmigających o centymetry od Twojego nosa.
          Ale głupota , tak jakby rowerzyści nie schodzili z rowera.

          >Zobaczysz te uduchowione do ni
          > eprzytomności panienki ledwo panujące nad rowerem.
          Codziennie setki a może tysiące mnie mijają jak idę z wózkiem dziecinnym i nic nikt mnie nie che potracić, nikt na mnie nie dzwoni.
          A z małym dzieckiem spaceruję dziennie po 5 godzin robiąc około 15-20 km po chodnikach.
          Nie staję w zwężeniach za przystankami , nie łażę po ścieżkach rowerowych , po chodniku idę skrajem prawą stroną a nie środkiem.Nikt nie slalomuje wokół mnie , nikt się nie ociera.
          Na przejściu jak widzę że rowerzysta jedzie po pasach to nie idę wprost na neigo.
          Mi jako pieszemu łatwiej zrobić krok w bok niż rowerzyście bo on jak zboczy to myli pieszych.
          Zatem to normalne że piesi rowerzyście schodzą z drogi na przejściu aby on mógł prosto jechać.
          Niestety piesi często lubią iść przez przejście na ukos.

          Te młode wilczki biznesu ze
          > słuchawkami na uszach. Wszystkich ich zobaczysz jadących po chodniku. W
          > piękny słoneczny dzień. Którym nie będziesz się mógł cieszyć, bo zajmować się b
          > ędziesz rozglądaniem na wszystkie strony w obawie przed rowerzystami!
          To psychoza .
          Naucz się cieszyć słonecznym dniem od rowerzystów.
          Najlepiej pojeździj trochę rowerem to psychoza powinna ustąpić.

          > Wtedy przekonasz się, że sprawy opisane w tekście to nie są bzdury.
          Nie bzdury, ale wyolbrzymione.
          • Gość: bbkk Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.06.11, 15:39
            Gość portalu: melek napisał(a):
            ...
            > Mi jako pieszemu łatwiej zrobić krok w bok niż rowerzyście bo on jak zboczy to
            > myli pieszych.
            > Zatem to normalne że piesi rowerzyście schodzą z drogi na przejściu aby on mógł
            > prosto jechać.
            ...

            A z czym to ten rowerzysta myli pieszych? :)))
            Najwyraźniej jesteś na urlopie wychowawczym i bycie pieszym oznacza dla ciebie po prostu spacerek. A jak ci się gdzieś spieszy, to wsiadasz na rower i wtedy: " z drogi śledzie!".
            Dorośnij kobieto. Nie każdy pieszy to spacerowicz i w twoim wieku powinnaś to wiedzieć.
            • Gość: melek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 16:21
              > A z czym to ten rowerzysta myli pieszych? :)))
              No tym ze jak ktos idzie na wprost neigio to nei wiadomo w kórą strone skreci rowerzysta.
              A ze ejdzie szybciej niz chodzą piesi i omija w połowie przejsica to takim manewrem moze zaskoczyć pieszych którzy chili wejść na ten wolny tor (często idąc skosem czyli torem kolizyjnym).
              Zatem podstawą bezpieczeństwa na przejściu jest nie skręcać gwałtownie.
              Rowerzyści i tak zwykle wybierają skraj przejścia a najbardziej świadomi jada tuż obok.


              > Najwyraźniej jesteś na urlopie wychowawczym i bycie pieszym oznacza dla ciebie
              > po prostu spacerek.
              Spacerek z prędkością 5-6 km /h gdzie zwykle wyprzedzam innych pieszych.
              Na chodniku nie skręcam gwałtownie bo może mi zza pleców rowerzysta wyskoczyć.
              Myślę bo jestem kierowcą i wiem że trzeba wszędzie uważać.
              Ale bez przesady jak się idzie prosto nie ma potrzeby drżeć ze strachu.

              >A jak ci się gdzieś spieszy, to wsiadasz na rower i wtedy:
              > " z drogi śledzie!".
              Nie używam dzwonka a to znaczy, że uważam na pieszych.


              > Dorośnij kobieto. Nie każdy pieszy to spacerowicz i w twoim wieku powinnaś to w
              > iedzieć.
              Rozumiem ze spacerowiczom rowerzyści nie zagrażają ?
          • Gość: antaleront Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 16:26
            Gość portalu: melek napisał(a):
            > Zatem to normalne że piesi rowerzyście schodzą z drogi na przejściu aby on mógł prosto jechać.

            Nie, to nie jest normalne. Po pierwsze, rowerzysta znajduje się nie tam, gdzie powinien, po drugie jest to niezgodne z przepisami. Nie ma żadnych powodów, by na przejściu schodzić z drogi rowerzyście. Poza instynktem samozachowawczym.


            > Niestety piesi często lubią iść przez przejście na ukos.

            Mają do tego pełne prawo. Bo - z definicji - to jest przejście, a nie przejazd.
      • Gość: Gość Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 17:02
        Niestety autor tekstu ma rację. Będąc we Wro przez chwilę, widziałam na własne oczy wiele z opisywanych przypadków. Jazda po chodnikach w słuchawkach, wpadanie na przechodniów z dużo większą prędkością niż prędkość poszkodowanego itp. Samo życie. Byłam zachwycona ilością rowerzystów, ale niestety, po tym co zobaczyłam przy okazji ich jazdy mina mi zrzedła. Szkoda, ze jeżdżąc jakimkolwiek pojazdem nie myślimy...
        • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 17:48
          > Niestety autor tekstu ma rację. Będąc we Wro przez chwilę, widziałam na własne
          > oczy wiele z opisywanych przypadków. Jazda po chodnikach w słuchawkach, wpadani
          > e na przechodniów z dużo większą prędkością niż prędkość poszkodowanego itp. Sa
          > mo życie. Byłam zachwycona ilością rowerzystów, ale niestety, po tym co zobaczy
          > łam przy okazji ich jazdy mina mi zrzedła. Szkoda, ze jeżdżąc jakimkolwiek poja
          > zdem nie myślimy...

          A ja słyszałem ze w Polsce zdarzają się wypadki samochodowe.
          Ponoć też piesi nie rozróżniają czerwonego od zielonego.
          A kierowcy ponoć jeżdżą i parkują na torach.

          Dziwny kraj że w 40 mln narodzie zdarzają się takie rzeczy.

    • slarwar Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o sobie 11.06.11, 12:36
      Totalna palma odbija nektórym rowerzystom . . . Ostatnie zmiany w przepisach tylko w sposób o g r a n i c z o n y poszerzyły prawa rowerzystom. Może policja i straż miejska się ocknie i zacznie karać bezmózgowców na 2 kółkach.

      • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 15:12
        > Totalna palma odbija nektórym rowerzystom . .
        Ale przecież ci sami ludzi są też keirocami jak i pieszymi.
        Dlaczego obrażasz ich tylko jako rowerzystów ?
        Myślisz ze jak komuś palma odbiła to tylko an rowerze staje się niebezpeiczny ?

        .>Ostatnie zmiany w przepisach
        > tylko w sposób o g r a n i c z o n y poszerzyły prawa rowerzystom.
        No pewnie że w ograniczony , z czasem prawa rowerzystów będą znacznie poszerzone.


        >Moż
        > e policja i straż miejska się ocknie i zacznie karać bezmózgowców na 2 kółkach.
        Policja nie ma dwóch kółek.
    • daman1417 Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o sobie 11.06.11, 12:48
      "Kierujący rowerem jednośladowym może wyprzedzać inne niż rower wolno jadące pojazdy
      z ich prawej strony." to tyle co do wyprzedzania z prawej.
      Dzięki za obrazę wszystkich rowerzystów! Artykuł po porostu lipa!
      • marter7 Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 13:04
        A może zacytowałbyś też art.33? Czy może jest dla rowerzysty _niewygodny_?
        "1, [...]Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.
        ...
        5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy:
        ...3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła), z zastrzeżeniem ust. 6
        6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym."

        • mitchharris Re: "Dzień Jednośladego Świra" 11.06.11, 13:39
          Czy to rowerzysta, pieszy czy kierowcy standardowo Polak jest huzarem, bucem i egocentrykiem. Za kółkiem już nie pamięta że 5 minut temu i za 5 minut będzie pieszym, na rowerze z dziećmi w sobotę uprawia ruch lewostronny, uprawia jeżdzenie zygzakiem z głowa na boki i prowadzenie pogawędek i piknikowe rozluźnienie bo przecież tylko ON, JA, MY się w tej chwili liczymy. Rzecz jasna do czasu załadunku welocypedów na dach bo wtedy z automatu można innych rowerzystów wymijać szurając lusterkiem po ich kierownicy i nie wpuszczac pieszych na pasach. Krzywe "codziennie świrowate" zwierciadło Koterskiego jak najbardziej aktualne

          Trochę pokory i rozumu większości z nas brakuje.

          Piesi oburzeni? Na Boga a kto całymi rodzinami albo z psami i sitakami uprawia sobie pogawędki na ścieżkach rowerowych, spotkania rodzinne i puszczanie dzieci samopas? Rowerzysta ma uważać - a jakże - nawet jak dzieciarnia biega po czerwonym pasie z wyraźnym logo rowerowym. No ale to tylko chwilowy wyrywek rzeczywistości - popołudniowy wypad rodzinny skutkuje chamskim pomstowaniem na innych pieszych zachowujących się tak samo. I na kierowców. My Polacy - naród wybrany i zbawiony
        • Gość: uczestniczka ruchu Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: 141.30.234.* 11.06.11, 14:05
          >Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

          I wszystko się zgadza... Jeśli jedziesz chodnikiem łączonym ze ścieżką rowerową, to musisz ustąpić miejsca pieszym, ale jak oni wejdą na osobny pas dla rowerów, to aż czasami mam ochotę specjalnie na kogoś wjechać.
          W śród auto rzadko jeżdżę, bo się zwyczajnie boję, jak wielki TIR mija mnie w odległości 0,5 m z prędkością 70 km/h. Za każdym razem tylko czuję wielki podmuch wiatru i boję się, że się wywrócę pod kolejne auto.
          Obecnie mieszkam w Niemczech. Tu panuje zupełnie inna kultura. Dużo ścieżek, a nawet jak ich nie ma, to kierowcy uważają na rowerzystów. Na każdym skrzyżowaniu zatrzymują się jak tylko widzą zbliżającego się rowerzystę czy pieszego, mimo że mogli by jeszcze przejechać.
          Dopóki kultura uczestników ruchu się nie zmieni, będą powody do narzekania.
          • Gość: s Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.11, 14:35
            sure as what? To mi schlebia dopisz więc jak pewny jestem . Np.: pewny jak brak ejakulacji u belli zapodającego do ssania
        • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 15:27
          > A może zacytowałbyś też art.33? Czy może jest dla rowerzysty _niewygodny_?
          > "1, [...]Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest ob
          > owiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.
          > ...
          > 5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jes
          > t dozwolone wyjątkowo, gdy:
          > ...3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na jezdni (śnieg, si
          > lny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgła), z zastrzeżeniem ust. 6
          > 6. Kierujący rowerem, korzystając z chodnika lub drogi dla pieszych, jest obowi
          > ązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym

          Innych krytykujesz, że nie cytują całych przepisów a sam wyciąłeś cały arty 33.2.5 który najszerzej dopuszcza ruch rowerów po chodniku.
          Oczywiście, że rowerzysta ma na chodniku ustępować pierwszeństwa pieszym ale nie drogi.
          W końcu jedzie szybciej i ma prawo ostrzegać dozownikiem co niektórzy piesi mylą z odbieraniem im pierwszeństwa.

          • marter7 Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 12.06.11, 21:15
            > Innych krytykujesz, że nie cytują całych przepisów a sam wyciąłeś cały arty 33.
            > 2.5 który najszerzej dopuszcza ruch rowerów po chodniku.

            33.2.5? Nie ma. Może chodziło o 33.5.2? Ale jeśli mowa o jeździe w ciągu dnia, to ile takich dróg jest w naszym mieście? Potrafisz jakieś wskazać?

            > Oczywiście, że rowerzysta ma na chodniku ustępować pierwszeństwa pieszym
            > ale nie drogi.

            Weź lepiej przeczytaj jeszcze raz par.6.

            • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 08:39
              > 33.2.5? Nie ma. Może chodziło o 33.5.2?
              Racja


              >Ale jeśli mowa o jeździe w ciągu dnia,
              > to ile takich dróg jest w naszym mieście? Potrafisz jakieś wskazać?
              Jeśli chodzi ci o szybkie drogi to chyba wszystkie polikwidowali.
              Kiedyś była Powstańców Śl, Legnicka, Królewiecka (?)
              >
              Teraz została tylko al.Karkonoska (ale tam nie ma chodnika)
              Obwodnica Śródmiejska ale tam jest ddr.


              > > Oczywiście, że rowerzysta ma na chodniku ustępować pierwszeństwa pieszym
              > > ale nie drogi.
              >
              > Weź lepiej przeczytaj jeszcze raz par.6.
              Masz racje ale i tu widać że ktoś miesza nazewnictwo.
              Jeśli w kodeksie jest definicja ustępowania pierwszeństwa a dokładniej zdaje się nieustąpienie pierwszeństwa (przejazdu) to co ma znaczyć w art 33 nakaz ustępowania miejsca rowerem ?
              Rozumiem że mam odjechać z miejsca w którym znalazłem się z rowerem jak pieszy chce na nie wkroczyć.
              Znaczy zanim on na to miejsce wkroczy to ja muszę ruszyć.
              To trochę tak jakbym ja miał pierwszeństwo przejazdu :)
              Nasze PoRD jest do doopy bo początkujący prawnik a nawet sam ukarany mandatem łatwo może się wybronić przy tak nieprecyzyjnych zapisach.
        • Gość: annm Pieszy na chodniku IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 15:28
          Niestety, jest przegrany :(

          Nauczona już wiele lat temu w cywilizowanych krajach. Omijam ścieżki rowerowe szerokim łukiem, uważam, żeby po nich nie chodzić, przekraczam w oznaczonych miejscach itp.
          (Co nie zawsze jest łatwe bo wiele chodników jest zastawione parkujacymi samochodami i do chodzenia zostaje tylko ścieżka rowerowa - Patrz: Nowy Dwór ul. Rogowska!!!!)

          Chodzę po chodnikach i chciałabym sie czuć na nich bezpiecznie - niestety - to niemozliwe!!!!
          Kilkakrotnie zostałm potrącona (w rękę, w łokieć) przez rozpędzonego rowerzyste.
          A przejscie np. przez okolice Dworca Świebodzkiego to koszmar !!!! Nikt z rowerzystów nie ustepuje miejsca pieszym!!!! wszysycy jadą pedem po pasach (!!!!!)

          Inne miejsce koszmarne dla pieszych - przejscia podzeimne Placu Społecznego - koszmar. Za każdym razem boję csię czy wyjdę stamtąd żywa i cała.
          • Gość: benek Re: Pieszy na chodniku IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 16:09

            > (Co nie zawsze jest łatwe bo wiele chodników jest zastawione parkujacymi samoch
            > odami i do chodzenia zostaje tylko ścieżka rowerowa - Patrz: Nowy Dwór ul. Rogo
            > wska!!!!)
            Znana sprawa z tą Rogowską.
            Dziwne że kierowcy czekają na mandaty lub wywózkę ( już niedługo) zamiast parkować na jezdni na której nie ma zakazu zatrzymywania się.

    • termoforka Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o sobie 11.06.11, 13:53
      Przepisy przepisami, ale powinniśmy się nawzajem szanować.
      Przyznaję, że zdarza mi się jeździć po chodnikach, ale wtedy prędkość dostosowuję do sytuacji- jeśli na chodniku są ludzie, to jadę bardzo wolno, ustępując im miejsca, bo w końcu to ich teren.

      Poza tym jestem za zmianą przepisu, który zabrania przejeżdżania przez przejścia dla pieszych. Jeśli będę się "toczyć" na pasach z prędkością 3 km na godzinę, chyba nikomu krzywdy nie zrobię, prawda? Jeżdżę "góralem", więc przed każdym przejściem musiałabym, schodząc z roweru, wykonywać mocny zamach nogą, co byłoby znacznie bardziej niebezpieczne dla otoczenia ;).
      • mitchharris Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so 11.06.11, 13:59
        bez jaj. Kolejne kretyńskie zakłamanie. Przejście dla pieszych jest cześcią ciągu dla pieszych więc skoro rower może "w okreslonych sytuacjach" jechac chodnikiem a w praktyce 99% jeździ chodnikiem - to owo bogobojne schodzenie z roweru na pasach jest śmieszne.
        Wobec powyższych teorii rowerzysta to może np.: biorący zakręt w lewo byłby zobowiązany schodzić i odmawiać paciorek a przejeżdżając pod wiaduktem śpiewać.

        Matki z wózkami i zakupowiczów z siatami należałoby zmusić do chodzenia po pasach powiedzmy TYŁEM albo w podskokach. Ot tak,sport to zdrowie, koncentracja tez większa
        • Gość: martin Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.06.11, 22:27
          Schodzenie z rowera na przejściu nie jest śmieszne ale pozwala uniknąć sytuacji gdzie rowerzysta wieżdża rozpędzony na przejściu pod koła samochodu. Miałem taki przypadek, że dziewczyna jechała rowerem na chodniku wzdłuż ulicy, nagle skręciła na przejście dla pieszych wprost pod koła mojego samochodu. Gdyby nie to, że obserwowałem ją wcześniej gdyż czułem, że coś takiego może wywinąć nie skończyło by się to dobrze. Nie rozumiem takiej nonszalancji.
    • Gość: Dr Hałs Polak Polakowi Polakiem to gorsze od wilka IP: *.54.16.165.static.telsat.wroc.pl 11.06.11, 14:27
      co widać wzdłuż i wszerz nie tylko w świecie wirtualnym, ale realnym takoż. Po co zabory, wojny, obce wywiady. Sami się w tym chocholim tańcu wykończymy. Ach, jak pięknie!

    • byrcyn11 Czytając ten tekst nasuwa mi sie tylko 11.06.11, 15:10
      jedna myśl, że ten artykuł powinien na dole mieć napis "tekst sponsorowany". Nie muszę chyba wyjaśniać, że przez Urząd Miasta, który swoje nic nie robienie w tematyce rowerów, próbuje obrócić kota ogonem ;-)
      P.S. Już widzę panią redaktor jak jedzie przepisowo ul. Piłsudskiego od dworca Świebodzkiego do Głównego - tak np.
      • Gość: M zalamalem sie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.11, 15:35
        www.youtube.com/watch?v=L_jUk8q923c polecam ten filmik Pani Redaktor i innym, ktorzy wymagaja przepisowej jazdy na wroclawskich sciezkach, drogach i chodnikach.
        mam objekcje rowniez do tresci zamieszczonego artykulu, przepisy sie zmienily. mozna jezdzic srodkiem drogi - na skrzyzowaniach oraz wyprzedzac z prawej strony.polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,9437928,Nowe_przepisy_rowerowe___przewodnik_dla_poczatkujacych.html
        bo to wina tylko i wylacznej najszego braku patrzenia na otoczenie, wszyscy sie zmieszcza na chodniku, tylko nie kazdy musi isc srodkiem. osobiscie staram sie nie jezdzic po chodnikach, ale czasami nie mam wyboru i stwierdzam, ze wszystkie wymuszenia biora sie z tego, ze ludzie nie patrza - nie mysla...
        gdybym chcial sie poruszac wolno po miescie, to jezdzilbym komunikacja miejska, badz jezdzil wszedzie samochodem!
        nie wiem dlaczego w Polsce generalzuje sie tak bardzo, WSZYSCY ROWERZYSCI JEZDZA JAK WARIACI, a tych co wiedza wszystko najlepiej niech dalej szlag trafia!
    • trombozuh Autorka po prostu bredzi 11.06.11, 16:24
      Od kilku lat codziennie przejeżdżam 20km po Wrocławiu rowerem (za wyjątkiem zimy). Oczywiście że są rowerzyści jeżdżący jak wariaci. Ale jest ich zdecydowanie mniej, niż np. wariacko jeżdżących kierowców, o motocyklistach nie wspominając. Zdecydowanie rzadziej zdarza się też spychanie pieszych przez rowerzystów, niż łażenie pieszych po ścieżkach rowerowych. Rowerzyści zazwyczaj są dość odpowiedzialni i ostrożni - a wynika to z tego prostego faktu, że nieostrożny rowerzysta dość szybko, i to zwykle na własnej podartej skórze przekonuje się o własnej głupocie....
      • Gość: lewus Re: Autorka po prostu bredzi IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.11, 16:29
        ..nie wspominając o tym, że przy dosyć ślimaczym tępie w jakim porusza się 90% z rowerzystów czyli 14-20km/h trzeba naprawdę miec hamulce w absolutnie katastrofalnym stanie by zatrzymac się dalej niż na 2 metrach. Darcie podeszwą o asfalt zahamuje każdego na 5 metrach z prędkości 20 km/h
        • Gość: Antoni Re: Autorka po prostu bredzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 16:41
          > [...] czyli 14-20km/h trzeba naprawdę miec hamulce w absolutnie katastr
          > ofalnym stanie by zatrzymac się dalej niż na 2 metrach.

          Wcale nie, wystarczy odrobina piasku czy wiolgoci na chodniku i cała Twoja efektowna teoria bierze w łeb.
          • Gość: lewus Re: Autorka po prostu bredzi IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.11, 20:10
            aj coś pieprzysz.Mity z tym piaskiem - piasek tojest w piaskownicy w obfitości a chodniki, ścieżki,drogi sa zazwyczaj względnie czyste. Jak się ma łysa oponkę typu "city" czyli taką do niczego prócz niskich oporów to może rzeczywiście być kłopot. Ten "piasek" w ilości paru ziarenek to jest taki że łuki na nim biorę 30-35 km/h i jakoś żyję i nie wywracam się. Więc jak kto jedzie na wprost chodnikiem 15 km/h i przez tego typu "piasek" zahamowac nie może to jest kaleką, przykro mi ale nie powinien wobec tego jeździć nawet wózkiem w markecie
      • Gość: benek Re: Autorka po prostu bredzi IP: *.e-wro.net.pl 11.06.11, 17:44
        > Od kilku lat codziennie przejeżdżam 20km po Wrocławiu rowerem (za wyjątkiem zim
        > y). Oczywiście że są rowerzyści jeżdżący jak wariaci. Ale jest ich zdecydowanie
        > mniej, niż np. wariacko jeżdżących kierowców, o motocyklistach nie wspominając
        > . Zdecydowanie rzadziej zdarza się też spychanie pieszych przez rowerzystów, ni
        > ż łażenie pieszych po ścieżkach rowerowych. Rowerzyści zazwyczaj są dość odpowi
        > edzialni i ostrożni - a wynika to z tego prostego faktu, że nieostrożny rowerzy
        > sta dość szybko, i to zwykle na własnej podartej skórze przekonuje się o własne
        > j głupocie....

        Podpisuje się obiema rekami.
        Głupków nie trzeba edukować.
        Wystarczy poczekać aż zostaną wyeliminowani z ruchu.
        Ktoś kupuje motocykl aby jeździć na jednym kole albo rower aby poskakać to ma gdzieś moje upominanie ze za szybko jedzie.
        To tak jakbym piratowi mówił że jechał o 42 km za szybko.
        Postukałby się w głowę bo on po to właśnie kupił auto.


      • Gość: autorka Re: Autorka po prostu bredzi IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.06.11, 18:09
        jeżdżę również zimą i wiem co piszę. Na każdym kroku spotykam teraz osoby, które z rowerem postępują tak jak małpa z brzytwą. Z tym, że zagrażają nie tylko sobie, ale i innym. Wynika to z przeświadczenia, że niezależnie od tego czy są pieszymi, kierowcami, czy rowerzystami roszczą sobie prawo do bycia panem otoczenia. Klękajcie narody - jadę! Pozdrawiam jeżdżącego na co dzień krytyka - spokojnej podróży, bez kontaktu z oszołomami życzę
        • mitchharris Re: Autorka po prostu bredzi 11.06.11, 20:03
          Pani Autorko Agato,
          Musze przyznać że trzeba zaczac od własnego podwórka. Kilka razy stosowała Pani wobec mnie ruch lewostronny straszyła niemile brzęczącym dzwoneczkiem, chrupami dobywającymi się z piasty tylnego koła a NA DODATEK - takim śmiertelnym wzrokiem zrzuciła mnie Pani z siodełka.

          Więc proszę zaczac od siebie

          (Z przyprószeniem oka obviously :)
          • Gość: autorka Re: Autorka po prostu bredzi IP: *.ssp.dialog.net.pl 12.06.11, 07:08
            to potwarz! dzwoneczka nie nadużywam, a piasta żadna mi nie chrupie! To obraza dla Pana Witka, który regularnie serwisuje mój pojazd. W sprawie spojrzenia, to to poważne jest mi obce. Zupełnie. Do zo ba cze nia na trasie - proszę się uśmiechnąć
    • toom123 Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o sobie 11.06.11, 18:23
      Poczułem się wywołany do tablicy prze z autorkę artykułu bo rowerzystą chociaż ostatnio niezbyt wytrawnym także jestem.
      Pani Magdo oto kilka ale do artykułu.
      1. Jeżdżenie na rowerze określonej jakości i kupionym w sklepie a nie w markecie czy ukradzionym tanie nie jest. Dlaczego: rower minimalnie przyzwoitej jakości to 1000 -1200 zł. Kask 100, akcesoria typu pompka, oświetlenie, dzwonek, rękawiczki 100 - czyli mamy 1200-1400 zł. Wymiana dętki + materiał 30 zł, Centrowanie koła pewnie tyle samo a na wrocławskich drogach to norma. Wzmacniane felgi podnoszą cenę roweru o 200 zł. Sezon rowerowy trwa pod naszą szerokością geograficzną od maja do września czyli 5 miesięcy. 1600/5 = 320 bilet miesięczny około 100 więc po 3 latach jeżdżenia rower nam się zamortyzuje
      2. Najnowsza zmiana prawa o ruchu drogowym przewiduje wyprzedzanie przez rower z prawej strony pojazd stojący w korku, lub jadący wolno( raczej trudno sobie wyobrazić rower wyprzedzający pojazd jadący szybciej)
    • Gość: rowerowiec Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.11, 20:01
      Zawsze uważałem, że jeśli rowerem, to z dala od ścieżek i chodników. Na ulicy przynajmniej panują jakieś zasady i żadna pomylona alternatywa na skrzypiącym holendrze nie wyskoczy Ci nagle pod koła.
      IMO bezpieczniej wśród ludzi którzy przynajmniej trochę znają przepisy ruchu drogowego.
      • Gość: luka Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.dynamic.chello.pl 11.06.11, 20:30
        Uwielbiam jeździć rowerem, to mój podstawowy środek lokomocji. Niestety od jakiegoś czasu mój entuzjazm wygasa. Ilość cyklistów nie przestrzegających podstawowych zasad ruchu drogowego jest przerażający. Nigdy nie wiem czy zza zakrętu nie wypadnie pędzący lewą stroną chodnika rowerzysta. Dlatego coraz częściej mimo strachu wybieram jazdę ulicą.
        • czechofil Re: Obalamy mity rowerowe... 12.06.11, 08:18
          Z okazji dzisiejszego pikniku rowerowego polecam wszystkim forumowym cyklofobom parę ciekawych linków. Wiem, że to do was nie przemówi (u niektórych z was fobia antyrowerowa jest już patologiczna), ale zawsze trzeba mieć nadzieję. W końcu kropla wydrąży nawet skałę...

          infobike.pl/text.php?from=main&id=40584
          infobike.pl/text.php?from=main&id=40492
          infobike.pl/text.php?from=main&id=40600
          infobike.pl/text.php?from=main&id=40571
          • Gość: rowerowiec Re: Obalamy mity rowerowe... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.11, 11:41
            Nie potrafisz korzystać z forum, podczepiasz się pod wątki które Cię nie dotyczą.
            • Gość: benek Re: Obalamy mity rowerowe... IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 11:08
              > Nie potrafisz korzystać z forum, podczepiasz się pod wątki które Cię nie dotycz
              > ą.

              A które wątki ciebie dotyczą ?
          • zetkaf Re: Obalamy mity rowerowe... 12.06.11, 20:18
            Zapewne wyjdzie, ze tendencyjnie czytam teksty, ale sobie pare rzeczy pocytuje, do przemyslenia rowerzystow, w szczegolnosci benkowi:
            "Ruch pojazdów silnikowych wytwarza hałas." - no tak, najwiekszy problem konstruktorow pojazdow o silniku elektrycznym to... BRAK HALASU ;)
            "Długotrwała ekspozycja na nadmierne ilości hałasu ma negatywny wpływ nie tylko na zdrowie fizyczne człowieka." - dodajmy, ze wnetrze pojazdu jest wyciszone, wiec nie ma negatywnego wplywu, z kolei piesi odsunieci sa od bezposredniego zrodla halasu i zdaje sie w miescie nie sa narazeni na niebezpieczne poziomu halasu (powyzej 80dB)?

            "Doprowadziło to do sytuacji, w której przeciętny Amerykanin chodzi pieszo tylko 274 metry dziennie." - i jak ma sie to do jazdy na rowerze? NIJAK. Amerykanin jak przesiadzie sie z samochodu na rower, dalej bedzie przechodzil pieszy tylko 274 metry dziennie. Albo mniej, bo nie bedzie musial isc do auta na parkingu, rower zaparkuje przy klatce ;)

            "W odróżnieniu od samochodu, rower nie wymaga znacznych nakładów finansowych ani szerokich ulic. " - no tak, proponuje DDR o szerokosci 1mm, zeby nie marnowac miejsca ;)

            Teraz cytat w szczegolnosci dla benka, krzyczacego ciagle, ze nie ma gdzie jezdzic:
            "na wielu trasach w Krakowie już obecnie da się przyzwoicie jeździć i bez DDR"

            "W obszarach śródmiejskich jazda rowerem po chodniku jest więc bardziej niebezpieczna niż jazda po jezdni"

            O zdjeciach na temat zielonego mazowsza (jazda z dzieckiem pod prad, jazda rowerem w trakcie spozywania alkoholu, itp.) nie wspomne...
            • Gość: benek Re: Obalamy mity rowerowe... IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 11:14
              > "Ruch pojazdów silnikowych wytwarza hałas." - no tak, najwiekszy problem konstr
              > uktorow pojazdow o silniku elektrycznym to... BRAK HALASU ;)

              trafiłeś jak kulą w płot.
              Rzeczywiście brak hałasu w autach elektrycznych to jedna z najważniejszych ich wad bo auto musi hałasować.
              Skutkuje to ogromną ilością wypadków szczególnie z udziałem pieszych i aut elektrycznych bowiem hałas od aut przyzwyczaił pieszych do wchodzenia na jednie na słuch.
              Wyjściem z tej sytuacji jest przywrócenie hałasu ev-autom bo choć hałas jest szkodliwy to jednak życie ludzkie jest ważniejsze.
              Producenci tych aut wyposażają je w generatory hałasu


              Zatem bardzo trafnie ująłeś problem pisząc :"no tak, najwiekszy problem konstr
              > uktorow pojazdow o silniku elektrycznym to... BRAK HALASU ;"

              Aby producenci i użytkownicy nie cudowali z liftingiem hałasem potrzebne są międzynarodowe normy tego generatora hałasu.

              Ten problem jeszcze bardziej dotyczy motocykli elektrycznych.
              • zetkaf Re: Obalamy mity rowerowe... 14.06.11, 22:15
                > > "Ruch pojazdów silnikowych wytwarza hałas." -
                > trafiłeś jak kulą w płot.
                > Rzeczywiście brak hałasu w autach elektrycznych to jedna z najważniejszych ich
                > wad bo auto musi hałasować.
                No widzisz, czyli ruch pojazdow silnikowych niekoniecznie wytwarza halas? Oczywiscie, gdyby napisali "pojazdow z silnikiem spalinowym" bylaby to prawda, jednak nadmierne uproszczenie po raz kolejny doprowadzilo do ewidentnego klamstwa?

                > Skutkuje to ogromną ilością wypadków szczególnie z udziałem pieszych
                Widzisz, jakby rower tez robil halas, byloby mniej wypadkow z udzialem pieszych i rowerzystow ;) Wiec ty też rób hałas

                > kodliwy to jednak życie ludzkie jest ważniejsze.
                Wiec ty tez rób hałas na rowerze, bedzie bezpieczniej na drodze ;)

                > Ten problem jeszcze bardziej dotyczy motocykli elektrycznych.
                Ze nie wspomne o rowerach elektrycznych ;)
                • Gość: benek Re: Obalamy mity rowerowe... IP: *.e-wro.net.pl 15.06.11, 11:26
                  > No widzisz, czyli ruch pojazdow silnikowych niekoniecznie wytwarza halas?
                  Auta wszystkie wytwarzają hałas .Rower z silnikiem już nie.


                  > > Skutkuje to ogromną ilością wypadków szczególnie z udziałem pieszych
                  > Widzisz, jakby rower tez robil halas, byloby mniej wypadkow z udzialem pieszych
                  > i rowerzystow ;) Wiec ty też r
                  > ób hałas

                  Rowery nie powodują wypadków z pieszymi.
                  Mam nadzieję ze znasz definicję wypadku.


                  > > Ten problem jeszcze bardziej dotyczy motocykli elektrycznych.
                  > Ze nie wspomne o rowerach elektrycznych ;)
                  Motocykla nie widać i nie słychać a przyśpieszenie ma ogromne.
                  No ale to rzadkość hoc coraz więcej skuterów elektrycznych.
                  Rower EV jedzie zwykle ok 25km/h więc nie ma problemu z ominięciem czy wyhamowaniem.


                  • zetkaf Re: Obalamy mity rowerowe... 16.06.11, 18:26
                    > > No widzisz, czyli ruch pojazdow silnikowych niekoniecznie wytwarza halas?
                    > Auta wszystkie wytwarzają hałas .Rower z silnikiem już nie.
                    A samochod z silnikiem, bez specjalnego generatora halasow (wciaz chyba nieobowiazkowe) to jaki halas wytwarza? Co ciekawsze, silnik elektryczny wytwarzajacy halas w samochodzie przestaje halasowac po zamontowaniu w rowerze? ROTFL!!!!

                    > Rowery nie powodują wypadków z pieszymi.
                    Nie, jedynie ROWERZYSCI ;)

                    > Mam nadzieję ze znasz definicję wypadku.
                    Tak, znam.
                    " wypadek drogowy w najszerszym znaczeniu jest to zdarzenie w ruchu drogowym, w wyniku którego osoba poniosła śmierć lub doznała jakichkolwiek obrażeń ciała albo powstała szkoda w mieniu". DOdajmy, ze art. 44 wyroznia dwa rodzaje czynnosci: takie, ktore nalezy wykonac w przypadku KAZDEGO wypadku, oraz takie, ktore dotycza tylko i wylacznie wypadkow w ktorych jest zabity lub ranny.
                    Ale rozroznienie kolizji i wypadku to wprowadzila sobie policja na wlasne potrzeby, PoRD nigdzie nie definiuje ani wypadku ani kolizji. Definicje policyjne to policja moze sobie na wlasne potrzeby wprowadzac, nie maja jednak one zadnej mocy prawnej dla nikogo, kto nie jest pracownikiem policji.

                    > Rower EV jedzie zwykle ok 25km/h więc nie ma problemu z ominięciem czy wyhamowa
                    > niem.
                    25kmph tez stwarza zagrozenie. Duzo mniejsze, ale wciaz zagrozenie.
            • Gość: benek Re: Obalamy mity rowerowe... IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 11:25
              > "Długotrwała ekspozycja na nadmierne ilości hałasu ma negatywny wpływ nie tylko
              > na zdrowie fizyczne człowieka." - dodajmy, ze wnetrze pojazdu jest wyciszone,
              > wiec nie ma negatywnego wplywu,
              Niestety wyciszenie wnętrza auta to tylko 3 dB a w specjalnych rozwiązaniowych 6dB.
              Niestety natężenie hałasu maleje z kwadratem odległości a 3 dB to osłabienie hałasu tylko o 1,41 raza.

              Jeśli silnik od kierowcy jest oddalony mniej niż 1 m to rowerzysta oddalony o 8 metrów od silnika słyszy hałas osłabiony ponad 16 razy.
              Równie niekorzystne jeśli nie bardziej są wibracje i infradźwięki a te są skupiane prez dach jak przez soczewkę w środku karoserii.
              Stąd wiele osób choruje na chorobę lokomocyjną, w aucie nie mogą np czytać mapy czy książki.
              Wielu dostaje torsji i musi się często zatrzymywać.
              Jeszcze innych te wibracje usypiają przy jeździe nocnej co bywa przyczyną zderzeń czołowych.


              >z kolei piesi odsunieci sa od bezposredniego zr
              > odla halasu i zdaje sie w miescie nie sa narazeni na niebezpieczne poziomu hala
              > su (powyzej 80dB)?
              Niekorzystne zmiany wywołuje już hałas na poziomie 70 dB.

              Powyżej 75 dB powoduje rozmaite uszkodzenia organiczne i choroby, m.in. nadciśnienie tętnicze, zaburzenia pracy żołądka, wzrost wydzielania adrenaliny, wrzody żołądka, przyspieszenia procesu starzenia
              Dlatego kierowcy są tacy zgorzkniali bo się szybciej starzeją.


              • zetkaf Re: Obalamy mity rowerowe... 14.06.11, 22:23
                > Jeśli silnik od kierowcy jest oddalony mniej niż 1 m to rowerzysta oddalony o 8
                > metrów od silnika słyszy hałas osłabiony ponad 16 razy.
                O ile jest oddalony od silnika o 8 metrow. W trakcie gdy wyprzedza go kierowca, to znowu ledwie metr... dodajmy, ze halas z wielu silnikow na raz sie sumuje.

                > Równie niekorzystne jeśli nie bardziej są wibracje i infradźwięki
                ale mowilem o micie halasu w samochodzie jako szkodliwego. Nikt nie pytal o wibracje i infradzwieki...

                > Stąd wiele osób choruje na chorobę lokomocyjną, w aucie nie mogą np czytać mapy
                > czy książki.
                Ooo, ciekawe, a myslalem, ze to od bujania? A dach statku kumuluje jeszcze bardziej? Aaa, i to zalezy od fali - na duzej fali, z tego co sugerujesz, sa wieksze wibracje? No, bo wtedy ludzie maja czesciej torsje...

                > Niekorzystne zmiany wywołuje już hałas na poziomie 70 dB.
                Mozesz mi podac zrodlo danych? CIOP i PIP mowi o szkodliwym dzialaniu DLUGOTRWALEGO (od 8 godzin dziennie) od 80 dB. W miescie malo kto jest narazony tak dlugo na duzy halas...
                Co prawda dopuszczalny limit to 85 dB, ale mowi sie nie oficjalnie, ze to efekt wciaz zbyt slabej techniki, i to takie ciche przyzwolenie na lekka utrate sluchu...

                > Dlatego kierowcy są tacy zgorzkniali bo się szybciej starzeją.
                Ze nie wspomne o rowerzystach ciagle posluchujacych wyprzedzajacych ich (w odleglosci 1m) kierowcow ;)
                • Gość: benek Re: Obalamy mity rowerowe... IP: *.e-wro.net.pl 15.06.11, 17:35
                  > O ile jest oddalony od silnika o 8 metrow. W trakcie gdy wyprzedza go kierowca,
                  > to znowu ledwie metr... dodajmy, ze halas z wielu silnikow na raz sie sumuje.
                  Kierowca siedzi 70 cm od silnika i narażony na hałas jest cały czas.
                  Nie bez powodu ludzie wybierają rowery.
                  Myślisz ze ludzie lubią pedałować ?
                  Przejedziesz pół milion km tak jak ja to znienawidzisz auto.
                  Auto jest jak wiezienie.
                  Jest jak żelazna maska więźnia.
                  Jest jak kula u nogi.
                  Zawsze trzeba do neigo wrócić.
                  Auto pozbawia wolności.
                  Wystarczy porozmawiać z kierowcami aby zobaczyć jak auto ich zmienia.
                  Identyfikują się z nim .
                  Tu zobacz jak ludziom odwala
                  link

                  > > Niekorzystne zmiany wywołuje już hałas na poziomie 70 dB.
                  > Mozesz mi podac zrodlo danych?
                  Wystarczy wiki tam są odsyłacze do norm
                  • zetkaf Re: Obalamy mity rowerowe... 16.06.11, 18:33
                    > Kierowca siedzi 70 cm od silnika i narażony na hałas jest cały czas.
                    Dodajmy, ze od zrodla halasu dzieli go bariera dzwiekochlonna. Takie potrafia byc calkiem skuteczne. Wiec jesli chcesz udawac medrca, to moze powolaj sie na wiarygodne wyniki pomiarow halasu wewnatrz kabiny pasazera (zapewne znajdziesz je na stronach producentow najcichszych samochodow - na pewno sie chwala). Inaczej swoje wyimaginowane dywagacje mozesz sobie schowac do buta. Rownie madre byly rozwazania koscielnych filozofow uwazajacych, ze slonce obraca sie wokol ziemi ;)

                    > Myślisz ze ludzie lubią pedałować ?
                    Zapewne tak. Znalem kiedys takich ;)

                    > Przejedziesz pół milion km tak jak ja to znienawidzisz auto.
                    Och, jaki doswiadczony kierowca... wiesz, kilkaset tysiecy kilometrow zdazylem juz zrobic. Czy 300, czy 600 - to juz sie nie dolicze. Ale nie jestem z tych, co jeszcze nie musieli wymieniac oleju. Znam wady poruszania sie samochodem, znam tez zalety. I SWIADOMIE wybieram. Ale fakt, jakbym byl takim idiota, zeby do sklepiku za rogiem dojezdzac samochodem, zwlaszcza mieszkajac w rynku, zapewne bym znienawidzil auto. Ale jestem na tyle inteligentny, ze czesto wybieram "alternatywny srodek transportu" w postaci nog.
                    PS. zastanawiam sie wlasnie, czy powyzsze nie jest przyczyna TWOJEJ nienawisci do blachosmrodow. Traumatyczne przezycia w korkach do sklepiku za rogiem?

                    > Auto jest jak wiezienie.
                    Nie. Drzwi wieziennych nie otworze, gdy sobie tego zazycze. Za to daje swobode. Dzis jestem we Wroclawiu, jutro moge byc nad morzem. Albo w gorach ;) I co najwazniejsze, w kazdej chwili moge z niego wysiasc i dalej isc na piechote ;)

                    > Zawsze trzeba do neigo wrócić.
                    > Auto pozbawia wolności.
                    Tylko tych, ktorzy sami zrobia z siebie niewolnikow auta.

                    > Tu zobacz jak ludziom odwala
                    Jak widac po tobie, niektorym rower tez odwala.
                    Niektorzy sa szczegolnie podatni na destrukcyjny wplyw przedmiotow na psychike czlowieka. Takich fetyszy mozna by podac wiecej...
    • Gość: biznesmen NIE dla rowerow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.11, 14:25
      chce wyjsc z domu to wsiadam w samochod
      kupuje jedzenie samochodem, nawet w sklepie 250 metrow dalej
      chce isc do rynku to chce miec mozliwosc zaparkowania tuz przed rynkiem i jestem w stanie za to placic

      smieszy mnie lansowanie rowerow jako alternatywnego srodka komunikacji

      i owszem, waze 109 kg, ale moj styl zycia to moj wybor
      a u lekarzy lecze sie prywatnie
      • Gość: s Re: NIE dla rowerow IP: *.adsl.inetia.pl 13.06.11, 11:15
        kaleko intelektualny zamilcz a nie wygłąszaj opinie nadętego 3-latka. Odpowiem Ci tak: na takich cymbałów jak Ty działa zazwyczaj ten sam tępy światopogląd lecz zwielokrotniony w praktyce. Mieszkam koło ciebie, mam 3 traktory, 5 kopcących aut i 10 psów - wszystko dlatego że tak misię podoba i mam prawo. Dopiero tłuku jak zaczniesz się wkurzać że ci zajmuje miejscaparkingowe albo zabaczysz jak jestem głupi że chcąc o 4 rano wyrzucić śmieci odpalam ci swój mega-traktor pod oknem by nim przejechać 30metrów, dopiero wtedy może się zastanowisz co pleciesz.Z Twej wypowiedzi ażbije typowy polski bęcwał. I jeszcze się hełpisz swoim tłustym brzuchem. FUUUUU
        • Gość: benek Re: NIE dla rowerow IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 12:21
          esz.Z Twej wypowiedzi ażbije typowy polski bęcwał. I jeszcze się hełpisz swoim
          > tłustym brzuchem. FUUUUU
          Nie śmiej się z kaleki.
          Taki powinien parkować na miejscu dla niepełnosprawnych bo na zwykłym miejscu jak ktoś zaparkuje obok jego auta to on do auta nie wsiądzie.
          Siodełko dla grubasów i brać się za siebie panie grubszy.


      • Gość: benek Re: NIE dla grubasów IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 12:02
        > chce wyjsc z domu to wsiadam w samochod
        Znam idiotów którzy trzymaja auta w domu aby nimi wychodzić

        > kupuje jedzenie samochodem,
        Ja to robię za pomocą pieniędzy.

        >nawet w sklepie 250 metrow dalej
        Dalej niż czubek butów ?

        > chce isc do rynku to chce miec mozliwosc zaparkowania tuz przed rynkiem
        To dużo się nie nachodzisz


        > i jeste
        > m w stanie za to placic
        Już niedługo zmieni się ustawa o opłatach to możesz zmienić zdanie.
        Obecnie obowiązują stawki sprzed 13 lat.
        Przed dupków co bo byle g.... jedzą autem do centrum, niedługo wszyscy zapłacimy za parkowanie tam stawki europejskie.


        > smieszy mnie lansowanie rowerow jako alternatywnego srodka komunikacji
        Mądry zrozumie a głupi zawsze się tylko głupio uśmiecha jak czegoś nie rozumie.


        > i owszem, waze 109 kg, ale moj styl zycia to moj wybor
        > a u lekarzy leczę sie prywatnie
        I będziesz się długo leczył a potem przestaniesz.
        Jak mówisz to twój wybór, a na razie na prywatnych lekarzy cię stać .
        Potem będą cie leczyć na koszt społeczeństwa, no ale rower rzeczywiście nie jest dla ciebie bo z takim dupskiem to nie tylko byłoby to trudne ale i obrzydliwe.
        Kup aut ze wzmocnionymi fotelami bo wkrótce będą potrzebne i przyciemnij szyby folią.
        Gdybyś od razu napisał żeś spaślak to bym nie dziwił się że wychodzisz z domu samochodem.
        Cóż jesteś po prostu chory a z tego co piszesz wynika że nie wiesz co tracisz.
        Twój wybór , chyba nie liczysz że będziemy cię żałować ?
        Dobrze że nie jeździsz rowerem bo byłby problem z wyminięciem cię na wąskich ddr.
        Według nowej definicji rowery ty potrzebujesz nie roweru a wózka rowerowego :)
        • wrednywroclawianin Dajesz benek! Dajesz! 14.06.11, 12:12
          Nie myślałeś o założeniu portalu/bloga, gdzie mógłbyś uprawiać swój ekshibicjonizm rowerowy?
          Ale nawet jeśli nie, to dziel każdy włos na czworo, a swe wypowiedzi na dziesięcioro, będzie więcej postów :P
    • inusuel Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o sobie 12.06.11, 19:36
      Autor artykułu mało wie o sytuacji rowerzystów w praktyce. Często jest tak, że to piesi zagrażają rowerzystom, a nie na odwrót. Jak ktoś ma jechać prawą stroną chodnika, skoro piesi nie wiedzą jak się zachować widząc rower i często stają po środku z rozłożonymi rękami, co przy jakiejkolwiek prędkości rowerzysty stanowi dla nich zagrożenie... Poza tym nie raz usłyszałam wiele obelg, nie raz ktoś chwytał mnie za rower i próbował z niego zrzucić..
      • Gość: benek Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 12:49
        > Autor artykułu mało wie o sytuacji rowerzystów w praktyce.
        Jednak trochę wie.Często mijam autorkę jadącą rowerem.


        > Często jest tak, że
        > to piesi zagrażają rowerzystom, a nie na odwrót.
        Pewnie częściej.
    • reka-poza-nocnikiem czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 12.06.11, 20:52
      postulując zmiany w przepisach, które należy ich zdaniem przenieść z bardziej cywilizowanych krajów po pierwsze nie piszą całej prawdy o obowiązkowych kaskach w niektórych z nich (chociażby do osiągnięcia pełnoletności), bagatelizując ich znaczenie, po drugie nie biorą pod uwagę stanu polskich dróg/mentalności kierowców samochodów/znacznie większego ryzyka w ogóle, po trzecie w końcu bronią niczym lepszej sprawy argumentow nie do zbicia: tzn. tylko idiota upiera się przy kwestionowaniu lepszej ochrony w wyniku stosowaniu wszelkich dostępnych akcesoriów (pomiajając marketingowy bełkot ich producentów: jedno jest pewne, na 100% nie szkodzą, a mogą pomóc) będący w jego mniemaniu wystarczającym kontrargumentem dla nieprawidłowo jeżdżących innych użytkowników dróg. Czechofil stosuje ulubiony już zwrot "Sam se jeździj w samochodzie w kasku" - bez komentarza.

      PS. Zważywszy na opłakany stan infrastruktury i obyczajów na polskich drogach zanim coś nie drgnie w tym zakresie rowerzyści w ogóle powinni korzystać z opancerzonych rowerów lub zbroi w najlepszym przypadku, ale nie "najwięksi znawcy tematu" będą dowodzić, że to samochody powinny pozbyć się karoserii, żeby w ten sposób wyrównać szanse przy bezpośrednim kontakcie...
      • czechofil Re: masz faktycznie rękę w nocniku 12.06.11, 21:13
        > Czechofil stosuje u
        > lubiony już zwrot "Sam se jeździj w samochodzie w kasku" - bez komentarza.

        Gdybyś miał odrobinę rozumu, to byś w podanych przeze mnie linkach doczytał, że znacznie więcej urazów głowy występuje podczas wypadków samochodowych, dlatego sugerowałem ci założenie kasku podczas jazdy autem. Poza tym uwielbiam, jak ktoś, kto o jeździe na rowerze ma blade pojęcie, wypowiada się na związane z tym tematy. Uwierz mi, że żadnego rowerzysty nie obchodzą poglądy sfrustrowanych kierowców, zresztą spróbuj pojechać na dowolną podwrocławską wieś i namów tamtejszych chłopów do jeżdżenia na rowerach w kaskach. W najlepszym wypadku wyzwaliby cię od idiotów, a w najgorszym pogonili widłami...
        • reka-poza-nocnikiem A jakieś rzeczowe argumenty poza tym? 12.06.11, 21:20
          Bo na razie jak kulą w płot:
          1) nie sugerowałeś mi, tylko posługujesz się tym idiotyzmem (chociaż nie, kierowcy rajdowi faktycznie jeżdżą w kaskach) od pewnego czasu nie mając najwyraźniej odrobiny rozumu
          2) uwielbiaj dalej, jeżdżę rowerem codziennie i to w kasku, na razie niebezpieczeństwo dwa razy groziło mi ze strony nadjeżdżających z przeciwka na ścieżce rowerowej, jak wysilisz szare komórki może wpadniesz na to, że nie był to samochód
          3) nie zamierzam nikogo namawiać, rowerzyści - domniemuję - swoje rozumy mają, jak chcą jeździć bez, niech jeżdżą tylko potem nie jęczą jak kuku im się stanie.
          • czechofil Re: A jakieś rzeczowe argumenty poza tym? 12.06.11, 21:32
            > 1) nie sugerowałeś mi, tylko posługujesz się tym idiotyzmem (chociaż nie, kiero
            > wcy rajdowi faktycznie jeżdżą w kaskach) od pewnego czasu nie mając najwyraźnie
            > j odrobiny rozumu

            Po pierwsze, to czegoś takiego w ogóle na forum nie napisałem, ale jak mi już to wmówiłeś, to chętnie to podchwyciłem i wykorzystałem, gdyż ma to sens. Znacznie więcej urazów głowy podczas wypadków notuje się u kierowców i pieszych, ale im jakoś żadni nawiedzeni palanci kasków zakładać nie każą. Możesz mi to wytłumaczyć?

            > 2) uwielbiaj dalej, jeżdżę rowerem codziennie i to w kasku, na razie niebezpiec
            > zeństwo dwa razy groziło mi ze strony nadjeżdżających z przeciwka na ścieżce ro
            > werowej, jak wysilisz szare komórki może wpadniesz na to, że nie był to samochó
            > d

            Od niebezpieczeństwa do wypadku droga jeszcze daleka. Skąd wiesz, na co być upadł i jaką kontuzję byś odniósł? A może nakazać też jeździć rowerzystom w nałokietnikach i nakolannikach albo pójdźmy na całość i zakładajmy na rowery kombinezony, jakie mają żużlowcy? Popuśćmy wodze fantazji, a co tam...


            > 3) nie zamierzam nikogo namawiać, rowerzyści - domniemuję - swoje rozumy mają,
            > jak chcą jeździć bez, niech jeżdżą tylko potem nie jęczą jak kuku im się stanie

            No i wreszcie na koniec napisałeś coś mądrego. Niech faktycznie każdy rowerzysta sam oceni swoje umiejętności oraz cel jazdy na rowerze. Zmuszanie rolnika jadącego po polnej drodze do sklepu po papierosy albo 70-letniej działkowiczki jadącej 10 km/h po chodniku osiedlowym z pęczkiem pietruszki w bagażniku swojego Wigry byłoby abberacją umysłową...
            • reka-poza-nocnikiem Re: A jakieś rzeczowe argumenty poza tym? 12.06.11, 21:54
              No faktycznie, komentarz pod artykułem to nie forum, a przecież jesteś taki akuratny miłośniku statystyk

              • czechofil Re: A jakieś rzeczowe argumenty poza tym? 12.06.11, 23:33
                reka-poza-nocnikiem napisał:

                > No faktycznie, komentarz pod artykułem to nie forum,

                Ale nie to forum... Ty chyba masz jednak coś z głową, skoro mnie szpiegujesz na innych portalach. Jakaś obsesja? To powinno się leczyć...
                • reka-poza-nocnikiem Re: A jakieś rzeczowe argumenty poza tym? 13.06.11, 07:22
                  Nigdzie nie napisałem, że "na tym forum", więc daruj sobie. Nie można nic innego czytać poza forum Gazety, bo czechofil posądzi o szpiegowanie, to chyba ktoś inny ma manię prześladowczą :)

                  PS. Nie moja wina, że robisz się siebie idiotę zawsze i wszędzie.
                  • czechofil Re: A jakieś rzeczowe argumenty poza tym? 13.06.11, 07:39
                    reka-poza-nocnikiem napisał:

                    > Nigdzie nie napisałem, że "na tym forum", więc daruj sobie. Nie można nic inneg
                    > o czytać poza forum Gazety, bo czechofil posądzi o szpiegowanie, to chyba ktoś
                    > inny ma manię prześladowczą :)
                    > PS. Nie moja wina, że robisz się siebie idiotę zawsze i wszędzie.

                    Czytać możesz co chcesz, ale nie mieszaj pojęć, a przede wszystkim wypowiedzi na różnych forach, bo siejesz tylko zamęt. Zresztą, gdybym był złośliwy, to bym cię oskarżył o trollowanie, ponieważ na forum portalu, który tak cię zaabsorbował wkleiłeś identyczną wypowiedź jak na tym forum, tylko pod innym nickiem. Trochę to dziecinne, trochę smutne, a trochę żałosne... A może zmień nick, skoro tak się go wstydzisz?
                    • reka-poza-nocnikiem Re: A jakieś rzeczowe argumenty poza tym? 13.06.11, 13:10
                      Nawet już nicka od imienia nie odróżniasz biedaku...
      • Gość: benek Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym IP: *.e-wro.net.pl 14.06.11, 13:00
        > postulując zmiany w przepisach, które należy ich zdaniem przenieść z bardziej c
        > ywilizowanych krajów po pierwsze nie piszą całej prawdy o obowiązkowych kaskach
        > w niektórych z nich (chociażby do osiągnięcia pełnoletności),
        Ty też piszesz tylko kawałeczek prawdy bo ja znam tylko dwa kraje europejskie gdzie jest obowiązek jazdy w kasku i to nie wszystkich a np tylko dzieci.


        >bagatelizując ic
        > h znaczenie,
        Znaczenie kasku jest niebagatelne.Często jeżdżę w górach po nieprzetartych szlakach i jak mam się przebić przez gałęzie to schylam głowę i one się po mnie prześlizgują.
        Gdybym jechał w ażurowym kasku to gałąź utkwiłaby w szczelinie w kasku i uszkodziłaby mi głowę.

        >po drugie nie biorą pod uwagę stanu polskich dróg/mentalności kier
        > owców samochodów/znacznie większego ryzyka w ogóle,
        Kask jako lekarstwo na mentalność polskich kierowców, dobre.
        To może od razu kask motocyklowy ?


        >po trzecie w końcu bronią n
        > iczym lepszej sprawy argumentow nie do zbicia: tzn. tylko idiota upiera się prz
        > y kwestionowaniu lepszej ochrony w wyniku stosowaniu wszelkich dostępnych akces
        > oriów (pomiajając marketingowy bełkot ich producentów: jedno jest pewne, na 100
        > % nie szkodzą, a mogą pomóc)
        Może i mogą ale nikt jeszcze tego nie dowiódł .
        Jak każdy hełm szkodzą, czego nie trzeba tłumaczyć tym co byli w wojsku.
        Zróbmy dziury , podszkolmy kierowców a kaski na końcu.

        > PS. Zważywszy na opłakany stan infrastruktury i obyczajów na polskich drogach z
        > anim coś nie drgnie w tym zakresie rowerzyści w ogóle powinni korzystać z opanc
        > erzonych rowerów lub zbroi w najlepszym przypadku,
        Jeszcze lepiej wtłoczyć ich w zbroję na 4 kółkach.

        >ale nie "najwięksi znawcy te
        > matu" będą dowodzić, że to samochody powinny pozbyć się karoserii, żeby w ten s
        > posób wyrównać szanse przy bezpośrednim kontakcie...
        Gdyby auta nie miały karoserii najpierw zabiliby się głupcy i na drogach zrobiłoby się bezpieczniej.
        • reka-poza-nocnikiem Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 14.06.11, 20:03
          I co znamienne i jakże typowe dla benka:

          "Zróbmy dziury , podszkolmy kierowców a kaski na końcu"

          Nawet ślepy zauważy, że o rowerzystach ani słóweczka, bo oni są niczym żona cesarza...
          • czechofil Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 14.06.11, 23:20
            > Nawet ślepy zauważy, że o rowerzystach ani słóweczka, bo oni są niczym żona ces
            > arza...

            Wreszcie zaczynasz coś kumać głuptasie. Tylko czemu tak późno...?
            • czechofil Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 14.06.11, 23:30
              ...a tu link o twoim koledze. Taki sam mądry jak ty. Szkoda idioty, ale sam się prosił...

              www.gazetawroclawska.pl/aktualnosci/415545,wroclaw-uparty-kierowca-zablokowal-ruch-tramwajow-na-ul,id,t.html
              • reka-poza-nocnikiem Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 15.06.11, 08:16
                Po kolei:
                1) to nie mój kolega, nie znam jegomościa
                2) nigdy nie blokowałem torowiska
                3) nigdy nie wzywałem policji do kolizji/stłuczki/wypadku
                4) ocena jego zachowania jest również negatywna, więc tekst "taki sam mądry jak ty" jest dla mnie obraźliwy

                Więc albo miej odrobinę cywilnej odwagi i przeproś albo nadal pajacuj.
                • czechofil Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 15.06.11, 09:50
                  > Po kolei:
                  > 1) to nie mój kolega, nie znam jegomościa

                  Tak samo jak moimi kolegami nie są jeżdżące po chodnikach małolaty na MTB...

                  > 2) nigdy nie blokowałem torowiska

                  Ja nigdy nie wjechałem na przejście dla pieszych prosto przed auto...

                  > 3) nigdy nie wzywałem policji do kolizji/stłuczki/wypadku

                  Zawsze mam sprawne oświetlenie...

                  > 4) ocena jego zachowania jest również negatywna, więc tekst "taki sam mądry jak
                  > ty" jest dla mnie obraźliwy

                  Ciebie nie da się obrazić, bo twoich nicków jest tyle, ile gwiazd na niebie...

                  > Więc albo miej odrobinę cywilnej odwagi i przeproś albo nadal pajacuj.

                  Mam odwagę pisać zawsze pod jednym nickiem, w przeciwieństwie do ciebie...
                  • reka-poza-nocnikiem Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 15.06.11, 10:01
                    Do poprzednich 4 punktów dochodzi doedukowanie się, którego do tej pory nie przerobiłeś.

                    reka-poza-nocnikiem to NICK

                    Piotr to IMIĘ

                    Naprawdę niby nic, ale jednak różnica.

                    Coś jeszcze pajacu?
                    • czechofil Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 15.06.11, 10:09
                      > Do poprzednich 4 punktów dochodzi doedukowanie się, którego do tej pory nie prz
                      > erobiłeś.
                      >
                      > reka-poza-nocnikiem to NICK
                      >
                      > Piotr to IMIĘ
                      >
                      > Naprawdę niby nic, ale jednak różni

                      Ja się zawsze podpisuję na wszystkich możliwych forach JEDNYM NICKIEM, a ty raz jesteś Piotrem, raz ręką w nocniku, innym razem ręką poza nocnikiem, jeszcze innym razem... Ma ci wstydu narobić i ujawnić więcej twoich klonów trollu? Naprawdę tego chcesz...?
                      • reka-poza-nocnikiem Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 15.06.11, 10:18
                        Żebyś w gacie przy tym ujawnianiu nie narobił pajacu, dopiero byłby wstyd :)

                        PS. Piotrem jestem na forum Gazety Wrocławskiej. Tutaj zawsze jestem reka-poza-nocnikiem w przeciwieństwie do niegdysiejszego oponenta pt. z-reka-w-nocniku, który już od dawna tu nie zagląda.

                        PS. Coś jeszcze?
                        • czechofil Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 15.06.11, 10:30
                          > Żebyś w gacie przy tym ujawnianiu nie narobił pajacu, dopiero byłby wstyd :)
                          >
                          > PS. Piotrem jestem na forum Gazety Wrocławskiej. Tutaj zawsze jestem reka-poza-
                          > nocnikiem w przeciwieństwie do niegdysiejszego oponenta pt. z-reka-w-nocniku, k
                          > tóry już od dawna tu nie zagląda.

                          No właśnie. Tam jesteś Piotrem, tutaj naczyniem do oddawania uryny, a na innych forach jak cię zwą? Nogą poza szaletem, a może głową poza pisuarem? Nie pie... ci się czasem te wszystkie "wypróżnieniowe" ksywki...?
                          • reka-poza-nocnikiem Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 15.06.11, 10:51
                            Za krótkiś, żebym musiał się tłumaczyć dlaczego wybrałem takiego, a nie innego nicka (powstałego zresztą nie bez kozery, gdybyś nie ciskał się prawie wyłącznie w wątkach stricte rowerowych i roweropodobnych - wiedziałbyś dlaczego i kiedy).

                            Polecam dalsze doedukowanie się, bo jeszcze chwila i pomyślę, że nawet podstawówki nie skończyłeś pajacu:

                            Frazeologizm - trudne słowo

                            A fascynację fekaliami zauważyłem u Ciebie już jakiś czas temu:

                            "Mówiłeś coś, czy ktoś wodę w kiblu spuszczał?"

                            Dla ułatwienia dodam, że nie cytowałem siebie...
                            • czechofil Re: czechofil&benek&ska zapominacie o jednym 15.06.11, 11:08
                              > Za krótkiś, żebym musiał się tłumaczyć dlaczego wybrałem takiego, a nie innego
                              > nicka (powstałego zresztą nie bez kozery, gdybyś nie ciskał się prawie wyłączni
                              > e w wątkach stricte rowerowych i roweropodobnych - wiedziałbyś dlaczego i kiedy

                              Tak jak myślałem, czyli przerost formy nad treścią. Nie masz nic mądrego do powiedzenia, to wybrałeś sobie chociaż oryginalny (!) nick. A co do mojego ciskania się, to zajrzyj dziecko na inne fora, a poznasz moje poglądy na różne ciekawe sprawy. GW ma nie tylko forum o Wrocławiu...
                              • reka-poza-nocnikiem Zgadza się: przerost formy nad treścią 15.06.11, 11:16
                                Jak kończą się argumenty zaczynamy grać rolę mentora "zajrzyj dziecko"...

                                Pozostawię bez komentarza, podobnie jak fakt, że w końcu dostrzegłeś, że istnieją inne fora niż Gazetowe, brawo!

                                • czechofil Re: Zgadza się: przerost formy nad treścią 15.06.11, 11:21
                                  > Jak kończą się argumenty zaczynamy grać rolę mentora "zajrzyj dziecko"...

                                  Tobie już dawno się skończyły. Nawet ci to zakomunikowałem...
                                  • reka-poza-nocnikiem Re: Zgadza się: przerost formy nad treścią 15.06.11, 15:45
                                    Rozumiem wielka wyrocznio czechofilska: uznałaś, że skończyły się to skończyły się i koniec dyskusji :)

                                    Niestety życie brutalnie weryfikuje nasze zachcianki, bo mam gdzieś twoje uznania...
                                    • czechofil Re: Zgadza się: przerost formy nad treścią 15.06.11, 15:57
                                      > Niestety życie brutalnie weryfikuje nasze zachcianki, bo mam gdzieś twoje uznan
                                      > ia...

                                      No i git, bo ja i reszta rowerzystów też mamy gdzieś twoje i innych forumowych "speców" od komunikacji propozycje. Jak chcesz, to sobie załóż kask i nawet w nim śpij, a od nas się zwyczajnie odczep. Zrozumiałeś, czy jest to dla ciebie za trudne do pojęcia?
                                      • reka-poza-nocnikiem Fajnie się wyciera gębę innymi co czechofil? 15.06.11, 16:13
                                        "Bo ja i reszta rowerzystów"

                                        Uwielbiam takie frazesy, a ponieważ nie jesteś niestety Ludwikiem XIV pozostaje niestety podsumowanie "JA to dupa w wojsku"

                                        Za trudne też do pojęcia jest dla ciebie to, że nie jesteś wcale rowerzystą tylko antyrowerzystą, ale mnie to lata, nie płakusiaj tylko jak będziesz pajacował na drodze i natkniesz się na mnie.

                                        EOT
                                        • czechofil Re: Fajnie się wyciera gębę innymi co czechofil? 15.06.11, 16:19
                                          > Uwielbiam takie frazesy, a ponieważ nie jesteś niestety Ludwikiem XIV pozostaje
                                          > niestety podsumowanie "JA to dupa w wojsku"

                                          A co, myślisz, że po twoich wpisach na forum ktoś zacznie jeździć w kasku? Takiej megalomanii to chyba nawet Ludwik XIV nie miał...

                                          > Za trudne też do pojęcia jest dla ciebie to, że nie jesteś wcale rowerzystą tyl
                                          > ko antyrowerzystą,

                                          A co w ogóle znaczy, mędrcu od siedmiu boleści? Tworzysz jakieś nowe formy słowne, czy tak sobie pitolisz z nudów?

                                          > ale mnie to lata, nie płakusiaj tylko jak będziesz pajacował
                                          > na drodze i natkniesz się na mnie.

                                          Spotykam takich młotków jak ty na drodze codziennie i to zarówno podczas jazdy autem, jak i rowerem. Jedyne co można z wami zrobić, to was olać, bo ręki na takich jak wy to szkoda...
                                          • bellassij Aaa... wszystko jasne! 15.06.11, 16:35
                                            Trzeba było tak od razu czechofil, teraz dopiero zrozumiałem, że też cię często widzę na mieście. To ty najpierw machasz energicznie łapami, plując wulgarnym słowotokiem, by spiepr.ać gdzie pieprz rośnie, jak tylko ktoś otworzy drzwi samochodu i chce ci wyjaśnić jaka jest różnica pomiędzy rowerzystą a nawiedzonym rowerzystą. Myślałem, żeś odważny nie tylko w klawiaturze.
                                            • 45rtg Re: Aaa... wszystko jasne! 15.06.11, 16:40
                                              bellassij napisała:

                                              > Trzeba było tak od razu czechofil, teraz dopiero zrozumiałem, że też cię często
                                              > widzę na mieście. To ty najpierw machasz energicznie łapami, plując wulgarnym
                                              > słowotokiem, by spiepr.ać gdzie pieprz rośnie, jak tylko ktoś otworzy drzwi sam
                                              > ochodu i chce ci wyjaśnić jaka jest różnica pomiędzy rowerzystą a nawiedzonym r
                                              > owerzystą. Myślałem, żeś odważny nie tylko w klawiaturze.

                                              A skądże. Jest w archiwach taka miła historyjka jak to czechofilowi na drodze do Samotworu trwale zmękła rurka po tym, kiedy się okazało że zwyzywany kierowca czasem się zatrzymuje i wysiada.
                                              • czechofil Re: Aaa... wszystko jasne! 15.06.11, 16:52
                                                > A skądże. Jest w archiwach taka miła historyjka jak to czechofilowi na drodze d
                                                > o Samotworu trwale zmękła rurka po tym, kiedy się okazało że zwyzywany kierowca
                                                > czasem się zatrzymuje i wysiada.

                                                Jak już przytaczasz jakieś stare historie z forum, to przynajmniej pisz prawdę. Kolesi było trzech, ja sam i do mnie nie wystartowali. Tacy z was gieroje-kierowcy. Wystarczy zejść z roweru, wziąć pompkę do ręki i spieprzacie jak zające w krzaki...
                                                • bellassij Re: Aaa... wszystko jasne! 15.06.11, 17:41
                                                  No popatrz, to zupełnie jak z kiepami-rowerzystami inaczej. Ostatnio spotkałem takich trzech gieroi, którzy zamiast użyć pobliskiego stojaka na rowery woleli przykuć swoje Gianty i jednego Krossa do znaku tuż przy parkingu dla samochodów, w rezultacie czego wszystkie się obsunęły i rysując sobie ramy nawzajem przy okazji przetarły zderzak samochodu obok mojego. Na zwróconą uwagę, że to nie jest miejsce do przyczepiania rowerów usłyszałem soczystą wiązankę, ale jak wziąłem do ręki klucz do zmiany kół to jakoś nie miałem z kim dyskutować, bo wszyscy omal się nie pozabijali niemal wyrywając znak z rowerami. Widocznie im się spieszyło...
                                                  • czechofil Re: Aaa... wszystko jasne! 15.06.11, 17:52
                                                    > Na zwróconą uwagę, że to nie je
                                                    > st miejsce do przyczepiania rowerów usłyszałem soczystą wiązankę, ale jak wziął
                                                    > em do ręki klucz do zmiany kół to jakoś nie miałem z kim dyskutować, bo wszyscy
                                                    > omal się nie pozabijali niemal wyrywając znak z rowerami. Widocznie im się spi
                                                    > eszyło...

                                                    Przyśniło ci się to, czy wymyśliłeś na poczekaniu? Fantazję to ty masz...
                                                  • bellassij Re: Aaa... wszystko jasne! 15.06.11, 22:38
                                                    Z tego co wiem (a to akurat na 100% pewne) to fantazjujesz jak na razie ty. Oto przykład:

                                                    "Ja też klikam tylko na posty wulgarne i zawierające treści obraźliwe"

                                                  • Gość: czechofil [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.12, 15:14
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • Gość: benek Wyjmij rękę z nocnika IP: *.e-wro.net.pl 15.06.11, 11:19
                  > Po kolei:
                  ...
                  > 2) nigdy nie blokowałem torowiska
                  Tylko jechałeś po nim az cie zatryzmał korek.Za toba nie było tramwjau tylko auto.Za tym autem następne auto i dopiero 10-te auto blokowało torowisko przed tramwajem.

                  • reka-poza-nocnikiem Jeździłeś bez kasku czy to upał dał się we znaki? 15.06.11, 11:24
                    Ręka od zawsze jest poza nocnikiem, jakbyś nie zauważył. A odnośnie tramwaju - masz jakiś uraz czy po prostu upadłeś kiedyś uderzając główką o szyny? Bo jakoś nie widzę związku. Chcesz walczyć z wszystkimi samochodami na świecie czy tylko z wrocławskimi? Proponuję kaftanik :)
                    • Gość: benek Re: Jeździłeś bez kasku czy to upał dał się we zn IP: *.e-wro.net.pl 15.06.11, 16:45
                      > Ręka od zawsze jest poza nocnikiem, jakbyś nie zauważył.
                      Nigdy nie wiem.

                      A odnośnie tramwaju -
                      > masz jakiś uraz czy po prostu upadłeś kiedyś uderzając główką o szyny?
                      Cytuj zgodnie z netykietą bo dużo piszę i nie pamiętam co do kogo.


                      >Bo jakoś
                      > nie widzę związku. Chcesz walczyć z wszystkimi samochodami na świecie czy tylk
                      > o z wrocławskimi? Proponuję kaftanik :)
                      Walczyć z samochodami ?
                      A te urządzenia są winne, że często bywają niewłaściwie używane ?
                      Ja walczę z głupotą ludzką . Jak przez przypadek głupiec wsiada do auta to co mam go przestać wyśmiewać ?

                      • reka-poza-nocnikiem Czyli jednak upał zrobił swoje 15.06.11, 16:50
                        i refleks już nie ten, może pora przesiąść się na coś z bocznymi kółkami?

                        Ty i nauczanie o netykiecie :) :) :)
        • Gość: dyrman Re: Kask? Jesli juz pelny ze szczęką IP: *.adsl.inetia.pl 15.06.11, 16:10
          i nie ma przebacz jesli ktos jest purystą kaskowym. Łupinki w kształcie obecnym to smiech na sali, przed urazami jesli w ogóle to uchroni pełny zabudowany kask
          • czechofil Re: Kask? Jesli juz pelny ze szczęką 15.06.11, 16:24
            > i nie ma przebacz jesli ktos jest purystą kaskowym. Łupinki w kształcie obecnym
            > to smiech na sali, przed urazami jesli w ogóle to uchroni pełny zabudowany kas
            > k

            Dokładnie, ale wytłumacz to tym nawiedzonym specom od kasków. Większość urazów głowy rowerzyści odnoszą na twarzy, a kask jej w żaden sposób nie chroni. Mało tego, podczas upadku kask często powoduje urazy kręgosłupa szyjnego, także faktycznie bardziej sensowne byłoby jeżdżenie w kasku motocyklowym i w takich jeżdżą np. cykliści na zawodach MTB...
            • wrednywroclawianin Dlaczego benek tak nas zaniedbuje i mało pisze? 15.06.11, 16:30
              Od wczoraj tylko kilkanaście wypowiedzi... nieładnie, zapominasz o swoich wielbicielach benku...
              • Gość: benek Re: Dlaczego benek tak nas zaniedbuje i mało pisz IP: *.e-wro.net.pl 15.06.11, 17:07
                > Od wczoraj tylko kilkanaście wypowiedzi... nieładnie, zapominasz o swoich wielb
                > icielach benku..

                Jestem .
                Cóż czytam a w dyskusje mógłbym wejść w celu polemiki jakąś śmiałą tezą.
                Z prowokatorami nie mającymi nic do powiedzenie nie chce mi się gadać bo są jeszcze inne ciekawe tematy .
                Właśnie buduję ogniwo paliwowe .
                To nie do końca temat nierowerowy bo będzie napędzać rower elektryczny.
                Zatem wszyscy autoholicy wyładowujecie dalej złość na forach ze przestrzeń dostępna dla aut sie kurczy.
                Ja o takim mawiam że ten co się tak pieni na innych użytkowników drogi to nie jest kierowca a kierbaran.

                Z wieloletnich obserwacji widzę że w zależności od pory roku i regonu durniów za kółkiem bywa 10-30 %.
                Najwięcej na wioskach w sobotę około 18-20 tej.
                Jednak jak się czyta to forum to wygląda jakby kierbaranów było 80%.
                Na szczecie dobrze wiem ze kilku to klony a ja nie będę 3 razy o tym samym pisał z tym samym jegomościem tylko dlatego ze nicka zmienia.
                Nie ma tylu idiotów kierowców w Polsce .
                Wiem to bo bardzo długo jestem kierowca i potrafię cymbała rozpoznać zanim zrobi głupi manewr.
                Zakładam też, że cześć z tych co na forum udają idiotów nimi nie są, a tylko tak sobie odreagowują stres komunikacyjny.
                • zetkaf Re: Dlaczego benek tak nas zaniedbuje i mało pisz 16.06.11, 18:47
                  > Ja o takim mawiam że ten co się tak pieni na innych użytkowników drogi to nie j
                  > est kierowca a kierbaran.
                  Dodajmy, ze rower to (zgodnie z nowa definicja) TEZ POJAZD, a wiec rowerzysta tez jest kierowca. Ew. kierbaranem ;)

                  > Z wieloletnich obserwacji widzę że w zależności od pory roku i regonu durniów z
                  > a kółkiem bywa 10-30 %.
                  regon to maja firmy ;)

                  > Najwięcej na wioskach w sobotę około 18-20 tej.
                  Na wioskach tez najwiecej widac kierbaranow na dwoch kolkach - bez swiatel po nocy albo jezdzacych po pijaku.
                  Tak to juz jest, ze najwiecej krow i baranow na wioskach ;)

                  > Na szczecie dobrze wiem ze kilku to klony a ja nie będę 3 razy o tym samym pisa
                  > ł z tym samym jegomościem tylko dlatego ze nicka zmienia.
                  Spojrzyj na te leki, co ci je psychiatra zapisal. Przypuszczam, ze pomoga ;)

                  > Zakładam też, że cześć z tych co na forum udają idiotów nimi nie są, a tylko t
                  > ak sobie odreagowują stres komunikacyjny.
                  Nie wiem, spytaj tych co odzywaja sie jak idioci. Najlepiej zacznij od siebie ;)
    • rezurekcja przywrocic egzamin na karte rowerowa 16.06.11, 12:19
      >Trudno się dziwić, że rowerzyści mają coraz więcej wrogów.

      Jestem jednym z nich,
      mimo ze popieram rower jako ekologiczny srodek lokomocji.
      Mam dosc bycia slupkiem slalomowym, ocierania sie o mnie, przestraszania mojego psa, bluzgow pod moim adresem, jesli pies sie broni przed "atakiem" roweru (on nie wie, ze rowerzysta go nie zbije)
      CZasem wystarczy zadzwonic, zeby nie doszlo do nieprzyjemnego incydentu.
      Zdarzylo sie 2 razy w ciagu 6 lat. A rowerzystow mijamy kilka razy dziennie przez ca. 180 dni w roku.
      • czechofil Re: przywrocic egzamin na karte rowerowa 16.06.11, 17:06
        > Jestem jednym z nich,
        > mimo ze popieram rower jako ekologiczny srodek lokomocji.
        > Mam dosc bycia slupkiem slalomowym, ocierania sie o mnie, przestraszania mojego
        > psa, bluzgow pod moim adresem, jesli pies sie broni przed "atakiem" roweru (o
        > n nie wie, ze rowerzysta go nie zbije)

        Z pieskiem to na trawniczek kolego, a najlepiej to wyprowadzić się na wieś. A jeśli już wychodzisz z nim na spacer, to trzymaj go na krótkiej smyczy blisko nogi. Parę psów już potrąciłem, a ich głupich właścicieli solidnie opieprzyłem. A zwłaszcza tych, którzy trzymali swoich pupili na jakichś megadługich smyczach. Raz nawet coś takiego mi się wkręciło w koło i ostatecznie pękło, co wywołało histeryczną reakcję panci od pieska...
        • Gość: Dr Hałs A co pies ma robić na trawniku? IP: *.54.16.165.static.telsat.wroc.pl 16.06.11, 18:12
          może kupsko, bo natury nie oszukasz. Przestań pitolić już gamoniu...
        • zetkaf Re: przywrocic egzamin na karte rowerowa 16.06.11, 18:55
          > Z pieskiem to na trawniczek kolego, a najlepiej to wyprowadzić się na wieś.
          Sorry, ale nie ma zakazu chodzenia z psem po chodniku. Za to jest zakaz jazdy rowerem po chodniku, z wylaczeniem specyficznych wyjatkow. A w ogole, to z rowerem najlepiej wyprowadzic sie na pole. Powiedzialbym ze do lasu - ale dziki cie moga zaatakowac, no i obowiazuje zakaz wjazdu pojazdow do lasu ;)

          > gi. Parę psów już potrąciłem, a ich głupich właścicieli solidnie opieprzyłem.
          Zycze spotkania z dresiarzem z pitbulem. Pies cie pogryzie W OBRONIE WLASNEJ, gosciu pobije za znecanie sie nad psem, jak bedziesz na tyle glupi zeby zglosic to na policje, to jeszcze sad dowali kare nieprzestrzeganie ustawy o ochronie zwierzat. Jak bedzie madry sedzia, to wejdzie kara (zapewne w zawiasach) za stworzenie zagrozenia dla zdrowia/zycia ludzkiego - wypadek z udzialem zwierzecia to zapewne brak kontroli nad pojazdem, a skoro w poblizu byli ludzie, to dobrze ze w czlowieka nie wjechales.

          > zwłaszcza tych, którzy trzymali swoich pupili na jakichś megadługich smyczach.
          A gdzie jest zapis mowiacy o maksymalnej dlugosci smyczy? PS. a kto ci dal prawo do egzekwowania prawa? Co ty, ZOMOwiec jestes, ORMOwiec, czy co?
          • czechofil Re: przywrocic egzamin na karte rowerowa 16.06.11, 19:12
            > Sorry, ale nie ma zakazu chodzenia z psem po chodniku. Za to jest zakaz jazdy r
            > owerem po chodniku, z wylaczeniem specyficznych wyjatkow. A w ogole, to z rower
            > em najlepiej wyprowadzic sie na pole.

            Ale jest nakaz trzymania psa na uwięzi i pies nie może utrudniać ruchu. Poza tym nie napisałem o tym, że to musi się zdarzyć na chodniku. Ja potrąciłem akurat psy na jezdni, ddr, drodze wewnętrznej oraz w drodze na działki, czyli drodze polnej. Tam też byś chciał zakazać jeździć rowerzystom?

            > Zycze spotkania z dresiarzem z pitbulem. Pies cie pogryzie W OBRONIE WLASNEJ, g
            > osciu pobije za znecanie sie nad psem, jak bedziesz na tyle glupi zeby zglosic
            > to na policje, to jeszcze sad dowali kare nieprzestrzeganie ustawy o ochronie z
            > wierzat.

            Taa, może jeszcze napiszesz, że życzysz mi spotkania ze stadem wilków? Fantazja cię ponosi trollu...

            > A gdzie jest zapis mowiacy o maksymalnej dlugosci smyczy? PS. a kto ci dal praw
            > o do egzekwowania prawa? Co ty, ZOMOwiec jestes, ORMOwiec, czy co?

            A gdzie ja egzekwowałem jakieś prawo? Czy ty normalny jesteś? Zwracam jedynie uwagę na to, że pies powinien być uwiązany, ale nie tak, żeby właściciel stał po jednej stronie drogi, pies po drugiej, a między nimi lina długości kilku metrów. Bo właśnie kiedyś w taką linę po zmroku na Nowym Dworze wjechałem i ją zerwałem. Gdyby rowerem jechało dziecko albo osoba starsza, to mogłoby dojść do upadku...

            Jeśli jadę
      • Gość: benek Re: przywrocic egzamin na karte rowerowa IP: *.e-wro.net.pl 20.06.11, 16:31
        > >Trudno się dziwić, że rowerzyści mają coraz więcej wrogów.
        >
        > Jestem jednym z nich,
        To będziemy cie traktować jak wroga :p


        > mimo ze popieram rower jako ekologiczny srodek lokomocji.
        > Mam dosc bycia slupkiem slalomowym, ocierania sie o mnie, przestraszania mojego
        > psa,
        To chodniki są dla psów ale nie dla rowerzystów ?
        Bo pies przecież nie jest groźny a jest bardzo obliczalny.

        >bluzgow pod moim adresem,
        Skąd mamy wiedzieć za co cie bluzgają .Może za psa ?


        > jesli pies sie broni przed "atakiem" roweru (o
        > n nie wie, ze rowerzysta go nie zbije)
        Widzę że zgadłem.
        Twój pies bierze przykład z ciebie i też jest wrogiem rowerzystów.

        > CZasem wystarczy zadzwonic, zeby nie doszlo do nieprzyjemnego incydentu.
        Poczytaj na forum jak to większość pieszych wścieka się na dźwięk dzwonka myśląc że ma ustąpić drogi.

        > Zdarzylo sie 2 razy w ciagu 6 lat. A rowerzystow mijamy kilka razy dziennie pr
        > zez ca. 180 dni w roku.
        Niedługo będzie cię mijało tysiące rowerzystów. Skróć smycz.
        • bellassij Co tam tysiące, puść wodze fantazji benek! 20.06.11, 16:49
          Zamiast pisać

          "Niedługo będzie cię mijało tysiące rowerzystów. Skróć smycz."

          napisz od razu:

          "Niedługo będą Cię mijały miliony, co ja piszę miliardy rowerzystów." (tych skośnookich, którzy nas zaleją rzecz jasna)

          No i koniecznie przedłuż lasso :)

    • romanbrydzysta Walczmy z rowerowymi chuliganami 21.06.11, 11:54
      Wysyłamy maile do Straży Miejskiej! Dość terroryzowania wrocławian przez rowerzystów!

      Pokażmy, że jest nas dużo i nie można nas lekceważyć!

      Poniżej treść listu. Skopiuj, podpisz i wyślij na skrzynkę Straży Miejskiej:

      straz@strazmiejska.wroclaw.pl

      Pan Zbigniew Słysz
      Komendant Straży Miejskiej Wrocławia


      Szanowny Panie Komendancie!

      Od dłuższego czasu mieszkańcy Wrocławia borykają się z patologiczną sytuacją łamania przez rowerzystów prawa drogowego na wszelkie możliwe sposoby. Na porządku dziennym są takie zachowania jak przejeżdżanie rowerami po przejściach dla pieszych, szaleńcza jazda i lawirowanie między pieszymi na chodnikach, przejeżdżanie przez rowerzystów na czerwonym świetle.

      W mieście daje się zauważyć niedobrą tendencję do przymykania przez organa porządkowe oczu na wybryki rowerzystów. Nic więc dziwnego, że wśród użytkowników roweru zapanowało poczucie pełnej bezkarności i aroganckie przekonanie, że pieszy jako słabszy uczestnik ruchu winien usuwać się przed rowerem na bok i każdorazowo ustępować rowerowi pierwszeństwa.

      Osoby starsze, niepełnosprawne i rodziny z małymi dziećmi są nieustannie narażone na potrącenie przez rowerzystów czy to w dzień powszedni, czy w czasie weekendowego spaceru.
      Zwrócenie uwagi rowerzystom łamiącym prawo skutkuje agresją, wulgarnymi wyzwiskami, a często nawet przemocą fizyczną z ich strony. Należy wreszcie ukrócić taki stan rzeczy. Osoby starsze, niepełnosprawne i mające małe dzieci chcą się wreszcie czuć bezpiecznie i nie być narażane na staranowanie przez rowerzystów na chodniku czy przejściu dla pieszych.

      Zwracam się więc do Pana Komendanta z prośbą o zmobilizowanie podległej Panu Komendantowi formacji do podjęcia aktywnych działań w celu przywrócenia porządku i przestrzegania prawa wśród rowerzystów.

      Proponuję przeprowadzenie przez Straż Miejską na terenie całego miasta zmasowanej akcji dyscyplinującej w postaci nakładania grzywien na rowerzystów łamiących przepisy Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Przy czym pożądane jest nadanie tej akcji charakteru długotrwałego, a nie tylko jednorazowego.
      Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 24 listopada 2003 r. w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń (Dz.U. 2003 nr 208 poz. 2023) zwane potocznie taryfikatorem mandatów określa wysokości grzywien za wykroczenia popełniane przez rowerzystów, a zatem narzędzie do skutecznej walki z łamaniem prawa wśród rowerzystów istnieje.

      Podjęcie działań tych pozwoli przynajmniej na pewien czas ukrócić łamanie prawa przez rowerzystów i zapewni bezpieczeństwo pieszych.

      Z poważaniem
      .........
      • Gość: precz_z_oszołomami Re: Walczmy z rowerowymi chuliganami IP: *.e-wro.net.pl 21.06.11, 12:18
        Ale idiotyczny list. Zamiast sam pisać namawia innych.
        Pamiętaj że jak nie podasz dokładnego adresu to twój list pójdzie do kosza.Jak podasz dane osobowe to dostanie wezwanie do siedziby Straży Miejskiej aby przyjąć od ciebie oficjalne zgłoszenie wykroczenia.
        Musisz podać rysopis sprawców i gdzie te wykroczenia mają miejsce.
        Jeśli się nie zgłosisz w przeciągu 7 dni zapłacisz grzywnę 60 zł.
        Za nawoływanie do pisania tych pism możesz odpowiadać za utrudnianie pracy SM, bo na każde takie pismo SM musi odpowiedzieć a to zabiera czas i pieniądze na listy polecone.



        • romanbrydzysta Re: Walczmy z rowerowymi chuliganami 21.06.11, 12:27
          Uderz w stół, a nożyce się odezwą... Bójcie się rowerowi piraci!

          Ślijmy maile do Straży Miejskiej! Dość terroryzowania wrocławian przez rowerzystów!

          Pokażmy, że jest nas dużo i nie można nas lekceważyć!

          Poniżej treść listu. Skopiuj, podpisz i wyślij na skrzynkę Straży Miejskiej:

          straz@strazmiejska.wroclaw.pl

          Pan Zbigniew Słysz
          Komendant Straży Miejskiej Wrocławia


          Szanowny Panie Komendancie!

          Od dłuższego czasu mieszkańcy Wrocławia borykają się z patologiczną sytuacją łamania przez rowerzystów prawa drogowego na wszelkie możliwe sposoby. Na porządku dziennym są takie zachowania jak przejeżdżanie rowerami po przejściach dla pieszych, szaleńcza jazda i lawirowanie między pieszymi na chodnikach, przejeżdżanie przez rowerzystów na czerwonym świetle.

          W mieście daje się zauważyć niedobrą tendencję do przymykania przez organa porządkowe oczu na wybryki rowerzystów. Nic więc dziwnego, że wśród użytkowników roweru zapanowało poczucie pełnej bezkarności i aroganckie przekonanie, że pieszy jako słabszy uczestnik ruchu winien usuwać się przed rowerem na bok i każdorazowo ustępować rowerowi pierwszeństwa.

          Osoby starsze, niepełnosprawne i rodziny z małymi dziećmi są nieustannie narażone na potrącenie przez rowerzystów czy to w dzień powszedni, czy w czasie weekendowego spaceru.
          Zwrócenie uwagi rowerzystom łamiącym prawo skutkuje agresją, wulgarnymi wyzwiskami, a często nawet przemocą fizyczną z ich strony. Należy wreszcie ukrócić taki stan rzeczy. Osoby starsze, niepełnosprawne i mające małe dzieci chcą się wreszcie czuć bezpiecznie i nie być narażane na staranowanie przez rowerzystów na chodniku czy przejściu dla pieszych.

          Zwracam się więc do Pana Komendanta z prośbą o zmobilizowanie podległej Panu Komendantowi formacji do podjęcia aktywnych działań w celu przywrócenia porządku i przestrzegania prawa wśród rowerzystów.

          Proponuję przeprowadzenie przez Straż Miejską na terenie całego miasta zmasowanej akcji dyscyplinującej w postaci nakładania grzywien na rowerzystów łamiących przepisy Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Przy czym pożądane jest nadanie tej akcji charakteru długotrwałego, a nie tylko jednorazowego.
          Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 24 listopada 2003 r. w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń (Dz.U. 2003 nr 208 poz. 2023) zwane potocznie taryfikatorem mandatów określa wysokości grzywien za wykroczenia popełniane przez rowerzystów, a zatem narzędzie do skutecznej walki z łamaniem prawa wśród rowerzystów istnieje.

          Podjęcie działań tych pozwoli przynajmniej na pewien czas ukrócić łamanie prawa przez rowerzystów i zapewni bezpieczeństwo pieszych.

          Z poważaniem
          .........
          • Gość: beniuś Re: Walczmy z rowerowymi chuliganami IP: *.e-wro.net.pl 21.06.11, 15:57
            Nienawidzę rowerowych piratów i takich popapranych pieszych jak pan.


            Jesteś ordynarnym trollem czyli chuliganem internetowym.
            Jeśli sobie nie pójdziesz na brydża dostaniesz kubełek wyzwisk na głowę bo tak się powinno traktować chuliganów.

            Albo jesteś poybanym młodym człowiekiem, albo starym prykiem.



            Wypowiada sie pan jak znany troll internetowy podpisujący się bella lub bellassij.
            Albo jesteście rodziną albo to ten sam wariat.


      • Gość: beniuś Re: Walczmy z rtrolami internetowym IP: *.e-wro.net.pl 21.06.11, 15:51


        Pan się powinien leczyć albo nie odchudzić od kart.
        Śmieci pan na forum a to świadczy że krytykując innych za łamanie prawa jest pan zwykłym chuliganem internetowym który nie zna netykiety.
        Jest pan nieprzystosowany do współżycia ani na chodniku a ni w internecie.
        To nie nasza wina że tak pana życie pokarało.


        • bellassij Z takimi się nie walczy, tylko do nich strzela 21.06.11, 15:57
          z kapiszonów - rzecz jasna - żeby było śmieszniej :)
        • romanbrydzysta Re: Walczmy z rtrolami internetowym 21.06.11, 16:16
          Nie pyskuj beniuś, tylko grzecznie stosuj się do przepisów Kodeksu Drogowego jak jedziesz swoim jednośladem :)

    • Gość: ja Re: Szalejąc na rowerze, pomyślmy o innych i o so IP: 91.198.246.* 22.06.11, 11:11
      powiem tylko jedno. Więcej kultury ze strony rowerzystów się przyda w końcu na chodniku piesi mają bezwzględne pierwszeństwo a rowerów nie powinno tam być ale tam gdzie nie ma dróg rowerowych to trzeba jakoś przejechać. Ja osobiście wole wjechać na chodnik i nawet dostać mandat niż żeby mnie kierowcy zabili. Niestety nie ma kultury szanowania rowerzystów na drodze i to fakt. Inna sprawa że rowerzyści niektórzy też jadą jak potłuczeni... I trochę sie nie dziwie też autom jak im rower jednopasmówką jedzie i nie mogą go wyprzedzić. Jedyne rozwiązanie to wszędzie chodnik, ulica + rowerowa (odgrodzona od ulicy bo sam wymalowany pas to śmiech) albo trochę zrozumienia jednych dla drugich.
Pełna wersja