lisciasty_pl 02.08.11, 08:57 "Podczas pedałowania silnik doładowuje się, wspomagając rowerzystę - opowiada." Facet właśnie wymyślił perpetuum mobile :] Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
garym sposób na sukces 02.08.11, 10:22 bierzemy od miasta/ państwa 1 mln złotych, rozdajemy ludziom jakiś towar lub usługę za darmo i cieszymy się z sukcesu, kiedy lud się na to rzuca. O sukcesie to moglibyśmy mówić, gdyby RM były dochodowe. teraz to jedynie widać głód na rowery w mieście Wrocławiu. Owszem RM miejski jest ciekawą propozycją, ale bardziej w roli uzupełnienia KM. Dla tych co jeżdżą na codzień swoim rowerem ważniejsza jest dobra infrastruktura rowerowa i możliwość bezpiecznego zostawienia pojazdu (np. na monitorowanej stacji). Tymczasem RM spożytkował ponad połowę rocznego budżetu jaki miasto przeznaczyło w tym roku na rowery. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lad Sukcesik IP: 149.156.14.* 02.08.11, 10:45 Przy tej ilości PRopagandy nie mogło się nie udać, poza tym liczba rowerów jest komiczna. Sukces, to jest w Londynie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Sukcesik IP: *.e-wro.net.pl 02.08.11, 13:28 > Przy tej ilości PRopagandy nie mogło się nie udać, poza tym liczba rowerów jest > komiczna. > > Sukces, to jest w Londynie. Liczba nie jest mała jeśli są na małym obszarze. Można sobie wyobrazić jak będą popularne jeśli będzie na nie można wsiąść na blokowiskach i dojechać do centrum. To recepta na brak miejsc parkingowych w centrum bo można auto zostawić kilometr od neigo. Odpowiedz Link Zgłoś
zetkaf Re: Sukcesik 02.08.11, 15:21 > Można sobie wyobrazić jak będą popularne jeśli będzie na nie można wsiąść na bl > okowiskach i dojechać do centrum. Biorac pod uwage ogolnopolska niechec do ruchu wszelakiego, to mocno bym sie obawial... > To recepta na brak miejsc parkingowych w centrum bo można auto zostawić kilomet > r od neigo. Kilometr od czego? Auto ma byc kilometr od siebie samego? Znow pokazujesz, ze jezyk ojczysty to nie jest twoja mocna strona ;) A na powaznie - kilometr od rynku to nic nie daje, to wciaz obszar korkow i braku miejsc parkingowych. Na kilometr, to nawet nie oplaca sie tego roweru odpinac i zapinac, bo to chwile tez zajmuje, i pewnie pareset metrow bedziesz musial zboczyc (na piechote) z trasy, bo zapewne rowery tez nie stoja dokladnie tam, gdzie nam wypada przejsc... niby to nie jest duzo, ale nie gdy mamy kilometr do przejscia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
allerune Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w 02.08.11, 10:28 a ja mam pytanie z innej beczki, dlaczego tylko we Wrocławiu są łańcuchy do montowania tych rowerów ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adamek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.adsl.inetia.pl 02.08.11, 13:11 Bo elektroniczne zamki nie działają ;] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.e-wro.net.pl 02.08.11, 13:25 > "Podczas pedałowania silnik doładowuje się, wspomagając rowerzystę - opowiada." > > Facet właśnie wymyślił perpetuum mobile :] Nic nie rozumeisz. Zamiast stać bezczynie na światłach pedałujesz i doładowujesz akumulator. Przy hamowaniu energia zasila superkondensator. Dzięki temu masz duże przyspieszenie przy ruszaniu oraz rezerwę mocy w sytuacjach niebezpiecznych. Np widzisz ze auto się zbyt szybko do ciebie zbliża to wciskach przycisk i dostajesz kopa . Widzisz światła czerwone przed sobą, to z dala włączasz lekkie hamowanie silnikiem i akumulujesz energię kinetyczną. Każdy skręt o zamiast przyhamowywać hamulcem zwalniasz ładując syuperkondensator aby odzyskać te energię przy wyjściu z zakrętu. Oczywiście rower w stacji też się doładowuje zatem takie rowery są bardzo szybkie i ekonomiczne. Oczywiście chodzi głownie o zapewnienie energii do GPSa i zamka rozwalniającego oraz powiadamiania centrali gdzie stoi rower. Chodzi przecież o to ze rowery będą częściej stały poza stacjami niz w stacjach i muszą mieć zasilanie. Taki rower zwykle wyposażony jest w panel solarny. Tu jeden z podobnych rowerów link Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.dynamic.chello.pl 02.08.11, 14:54 Jeśli ten system działa tak jak link to życzę szczęścia autorowi postu z firmy Nextbike. SoBI to system blokady a nie napędu elektrycznego. Rower "pół elektryczny" jest analogiczny do "pół działającej" wypożyczalni we Wrocławiu, Skończcie coś co zaczęliście i wtedy chwalcie się działającym systemem w innych miastach. Póki co to jedna wielka niedoróba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.e-wro.net.pl 02.08.11, 16:40 > Jeśli ten system działa tak jak link to życzę szczęścia autorowi postu z firmy > Nextbike. > SoBI to system blokady a nie napędu elektrycznego. Napęd elektryczny to pikuś. Ważne jak zobrazować gdzie są rozmieszczone na mieście pozostawione w dowolnym miejscu rowery. > Rower "pół elektryczny" jest analogiczny do "pół działającej" wypożyczalni we W > rocławiu, > Skończcie coś co zaczęliście i wtedy chwalcie się działającym systemem w innych > miastach. > Póki co to jedna wielka niedoróba. Co nie działa ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.11, 00:44 To po kiego grzyba piszesz o zaletach napędu "półelektrycznego" roweru i wklejasz link do SoBI? A co nie działa? Pewnie łatwiej będzie wymienić co działa, ale... Nie działa właśnie to, co może systemowi pomóc lokalizować rowery, czyli elektrozamki, nie działają stacje, patent z zamkami szyfrowymi też się krzaczy. Jeśli masz problem z wyliczeniem tego co nie działa polecam komentarze użytkowników na facebooku WRM. Cały ten system wygląda jakby na sznurku był zawiązany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.e-wro.net.pl 03.08.11, 08:19 > To po kiego grzyba piszesz o zaletach napędu "półelektrycznego" roweru i wkleja > sz link do SoBI? Nie będę wklejał wszystkich linków do konstrukcji zbliżonej z opisem. A sam SoBi nie jest pół-elektrycznym rowerem ? > A co nie działa? Pewnie łatwiej będzie wymienić co działa, ale... Nie działa wł > aśnie to, co może systemowi pomóc lokalizować rowery, czyli elektrozamki, Zamki służą do lokalizacji rowerów ? Myśłąłem ze RFiD. > nie d > ziałają stacje, Na całym świecie jest z tym problem. Zdać możesz nawet w niedziałającej stacji. trudno aby 1-2 miesiące doszlifować system. > patent z zamkami szyfrowymi też się krzaczy. W czym widzisz problem ? Linki zostały przymocowane na stałe aby ich nie zamieniać między rowerami. Nie działa ci linka to weź inny rower. > Jeśli masz problem z wyliczeniem tego co nie działa polecam komentarze użytkown > ików na facebooku WRM. Myślałem ze ty już czytałeś i zdradzisz nam tajemnice. > Cały ten system wygląda jakby na sznurku był zawiązany A mimo to kilkadziesiąt tysięcy ludzi z neigo skorzystało (po ok 10 razy dziennie na rower ) co czyni go skuteczniejszym od systemów które miały więcej czasu na dopracowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
lisciasty_pl Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w 03.08.11, 07:49 Gość portalu: benek napisał(a): > Nic nie rozumeisz. A Ty chyba często uciekałeś z lekcji fizyki :P > Zamiast stać bezczynie na światłach pedałujesz i doładowujesz akumulator. Czyli lewitujesz znaczy się? A może pedałujesz tylko jedną nogą? Aha, chyba że opierasz się barkiem o autobus i pedałujesz obiema :> Ale dobra, załóżmy że masz Harrego Pottera w rodzinie i umiesz nieco lewitować. Zasuwasz pedałami na maxa przez 2 minuty, dajmy na to że wyciśniesz 200W średnio. Uwzględniając sprawność ładowania, przez 2 minuty postoju naprodukujesz aż 0,08 Ah (przy napięciu 48V), co biorąc pod uwagę pojemność niewielkich akumulatorów rowerowych na poziomie 10 Ah, jest ilością śmieszną. A po tych 2 minutach pałowania, na trasie do następnych świateł prędkość średnia spadnie ci o 5 km/h co najmniej :> > Przy hamowaniu energia zasila superkondensator. Masa roweru dajmy na to 25 kg, masa człowieka 80kg. Jadąc z prędkością 30 km/h układ ma energię kinetyczną 47,2kJ. Hamujemy sobie w ciągu 5 sekund dajmy na to, czyli musimy jakoś zagospodarować w tym czasie prąd około 200A (przy napięciu 48V typowym dla rowerów). Pomijając koszt układu konwertującego, pozostaje tylko znaleźć zestaw kondensatorów, który łyknie te kilodżule. Nie ma problemu, ale trzeba wyskoczyć z jakiś 2 tysięcy złotych :> Już widzę jak producenci roweru zabierają się do czegoś takiego. > Dzięki temu masz duże przyspieszenie przy ruszaniu oraz rezerwę mocy w sytuacja > ch niebezpiecznych. Do tego wystarczy zwykły akumulator. > Widzisz światła czerwone przed sobą, to z dala włączasz lekkie hamowanie silnik > iem i akumulujesz energię kinetyczną. Żeby nie zabić akumulatora musiałbyś to lekkie hamowanie zacząć z minutę przed tymi światłami, jakoś słabo to widzę w praktyce > Każdy skręt o zamiast przyhamowywać hamulcem zwalniasz ładując syuperkondensato > r aby odzyskać te energię przy wyjściu z zakrętu. Jeżdżę rowerem 20 lat a nie pamiętam żebym kiedykolwiek hamował przed zakrętem :> Mowa oczywiście o jeździe miejskiej a nie zjeździe z góry. > Taki rower zwykle wyposażony jest w panel solarny. A ten panel solarny to znaczy na plecach wozisz? :P Więcej takich wizjonerów i może faktycznie będziemy kiedyś drugą Japonią :] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.e-wro.net.pl 03.08.11, 10:04 > Czyli lewitujesz znaczy się? A może pedałujesz tylko jedną nogą? > Aha, chyba że opierasz się barkiem o autobus i pedałujesz obiema :> Przed światłami są barierki o które opierasz się ręką.Kwestia tylko wyłączenia sprzęgła napędu na koła. To najłatwiej się realizuje w rowerach z wałem kardana. > Uwzględniając sprawność ładowania, przez 2 minuty postoju naprodukujesz aż > 0,08 Ah (przy napięciu 48V), co biorąc pod uwagę pojemność niewielkich akumulat > orów rowerowych na poziomie 10 Ah, jest ilością śmieszną. A po tych 2 minutach > pałowania, Wystarczy aby czas stracony na światłach odzyskać na szybszej jedzie wspomaganej silnikiem elektrycznym. Również dużo czasu zyskuje się przy wszelkich ruszaniach . Tu i tam kilka sekund a na długiej trasie zyskujesz kilka minut. > Masa roweru dajmy na to 25 kg, masa człowieka 80kg. Jadąc z prędkością 30 km/h > układ ma energię kinetyczną 47,2kJ. Hamujemy sobie w ciągu 5 sekund dajmy na to > , > czyli musimy jakoś zagospodarować w tym czasie prąd około 200A (przy napięciu 4 > 8V > typowym dla rowerów). Pomijając koszt układu konwertującego, pozostaje tylko zn > aleźć > zestaw kondensatorów, który łyknie te kilodżule. Nie ma problemu, ale trzeba wy > skoczyć > z jakiś 2 tysięcy złotych :> Już widzę jak producenci roweru zabierają się > do czegoś > takiego. Cena superkondensatora 58/15V wynosi 50 euro czyli niecałe 200 zł . waży 0,5 kg. To ceny sprzed lat , teraz zapewne sa dużo tańsze. Autobus korzysta z 240 takich kondensatorów więc jeden na rower powinien wystarczyć. Nie che mi sie przeliczać na dżule ale taki kondensator ma zdaje się pojemność niecałe 2 Wh. Czyli 1/200 pojemności standardowego akumulatora rowerowego. Zatem jeśli akumulator starcza na na prawie 2 h czyli 7200 s to 1/200 z tego to 36 sekund. Uwzględniając sprawność na poziomie 60-70% to i tak wystarczająco aby wchłonąć energie hamowania z 5 sekund. A przecież ten handlowy superkondenstor to konstrukcja sprzed lat i maił gęstość niecałe 4 Wh/kg a dziś prowadzi się prace nad elementami o gęstości Energi 300Wh/kg czyli dwa razy lepszej niż akumulatory litowo-jonowe. Zasięg na 10 kg kondensatorze będzie wynosił ponad 200 km a aby wyskoczyć na miasto wystarczy kondensator 0,5-1kg zamontowany w silniku a nawet lżejszy uwzględniając ze w mig można go naładować na stacji. Ładując 100A 48 V władujemy 100Wh potrzebne do przejechania 15 km w ciągu około minuty przy obciążeniu sieci 5 kW więc do przyjęcia. W handlu występują zdaje się już S-C 30Wh/kg 2000 zł jakie podałeś to cena zawyżona 10 krotnie . Wystarczy porównać ile by przy tej cenie kosztował S-C do auta . Licząc masę auta 15 razy większą, musiałby kosztować 30.000 zł. > > Dzięki temu masz duże przyspieszenie przy ruszaniu oraz rezerwę mocy w sy > tuacja > > ch niebezpiecznych. > > Do tego wystarczy zwykły akumulator. Racja .Ale w cyklu miejskim gdzie pełno świateł i co chwile pieszy wchodzi an ścieżkę hamowanie odzyskowe nabiera sensu. Szczególnie jak pisałem gdyby dało się rozłożyć moc kolarza w czasie np podczas oczekiwania na światłach. S-C mający milion ładowań wspaniale by się sprawdził . > Żeby nie zabić akumulatora musiałbyś to lekkie hamowanie zacząć z minutę przed > tymi > światłami, jakoś słabo to widzę w praktyce Dlatego pisałem o superkondensatorze. > > Taki rower zwykle wyposażony jest w panel solarny. > > A ten panel solarny to znaczy na plecach wozisz? :P > Mowie o małym panelu na pudle elektroniki do podtrzymywania energii zamka , łącza z centralą po GSM, oraz GPSsa oraz lamp . > Więcej takich wizjonerów i może faktycznie będziemy kiedyś drugą Japonią :] Faktem jest ze rowery z panelami solarnymi są zwykle w Japonii. Tu masz jeden patent na umieszczenie zielonemigdaly.pl/2006/05/baterie-sloneczne-w-rowerze/ Tu masz panel rozsuwany na bagażniku link A tu miniskładaczek z solarami z przodu link Ludzie robią trójkołowce i montują duże panele. Można panel zamontować na przyczepce za rowerem lub na daszku przeciwsłonecznym spełniającym role parasola. jednak rozwiązaniem jest panel rozsuwany na postoju czy też stojaki rowerowe z panelami Odpowiedz Link Zgłoś
lisciasty_pl Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w 03.08.11, 11:38 Gość portalu: benek napisał(a): > Przed światłami są barierki o które opierasz się ręką.Kwestia tylko wyłączenia > sprzęgła napędu na koła. To najłatwiej się realizuje w rowerach z wałem kardana Jeżdżę do roboty praktycznie przez całe miasto, z Sępolna pod Nowy Dwór, przez Grunwald, Dominikański itp. Jak pokażesz mi tam jakiekolwiek barierki o które mogę się opierać bez posiadania rąk długości 4m to stawiam dobrego browara :> > Wystarczy aby czas stracony na światłach odzyskać na szybszej jedzie wspomagane > j silnikiem elektrycznym. Czyli najpierw napocić się na postoju pakując energię ze sprawnością 70%, a potem jechać odzyskując tą energię ze sprawnością 90%? To ja już wolę odpocząć chwilę na postoju i potem puścić z nóg w glebę ze sprawnością 100% + x% które zyskałem odpoczywając. > Cena superkondensatora 58/15V wynosi 50 euro czyli niecałe 200 zł . > waży 0,5 kg. To ceny sprzed lat , teraz zapewne sa dużo tańsze. Link? > Zasięg na 10 kg kondensatorze będzie wynosił ponad 200 km a aby wyskoczyć na mi > asto wystarczy kondensator 0,5-1kg zamontowany w silniku a nawet lżejszy uwzglę > dniając ze w mig można go naładować na stacji. Ładując 100A 48 V władujemy 100W > h potrzebne do przejechania 15 km w ciągu około minuty przy obciążeniu sieci 5 > kW więc do przyjęcia. > W handlu występują zdaje się już S-C 30Wh/kg Wszystko to piękne i ja też się podniecam wieściami o nowych super wypasionych magazynach energii ale konkretów wciąż brak (link?) > 2000 zł jakie podałeś to cena zawyżona 10 krotnie . To podrzuć jakimś linkiem, chętnie się zapoznam z kosztami. > Wystarczy porównać ile by przy tej cenie kosztował S-C do auta . > Licząc masę auta 15 razy większą, musiałby kosztować 30.000 zł. Czemuś takie zabawki kosztują ponad 130 tys. zł. > Racja .Ale w cyklu miejskim gdzie pełno świateł i co chwile pieszy wchodzi an ś > cieżkę hamowanie odzyskowe nabiera sensu. Hamowanie odzyskowe w rowerze to kompletny bezsens, zwiększasz koszt i masę roweru, sam koszt ustrojstwa do magazynowania i przetwarzania energii będzie wynosił nie mniej niż 500 zł, a za taką kasę to ja mam ładowanie prądem mojego roweru na 2 lata :> > Szczególnie jak pisałem gdyby dało się rozłożyć moc kolarza w czasie np podczas > oczekiwania na światłach. Mrzonka i teoretyzowanie z czapy. > Mowie o małym panelu na pudle elektroniki do podtrzymywania energii zamka , łąc > za z centralą po GSM, oraz GPSsa oraz lamp . A co mnie obchodzi ładowanie szmelcu pomocniczego? Mówimy tu o jeździe :> > Ludzie robią trójkołowce i montują duże panele. Można panel zamontować na przyc > zepce za rowerem lub na daszku przeciwsłonecznym spełniającym role parasola. > jednak rozwiązaniem jest panel rozsuwany na postoju czy też stojaki rowerowe z > panelami Można wszystko, tylko mimo mojego entuzjazmu do energii odnawialnej, nadal twierdzę że panele słoneczne w czymś takim to bezsens bo nie ma na nie miejsca a ich koszt nie zwróci się nigdy, chyba że kupisz jakieś używki w cenie złomu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.e-wro.net.pl 03.08.11, 12:30 > Jeżdżę do roboty praktycznie przez całe miasto, z Sępolna pod Nowy Dwór, przez > Grunwald, > Dominikański itp. Jak pokażesz mi tam jakiekolwiek barierki o które mogę się op > ierać bez > posiadania rąk długości 4m to stawiam dobrego browara :> Nie jeżdżę tam ale o ile pamiętam to są na skrzyzowaniu z Norwida. Są też przy Moście Grunwaldzkim. Oczywiscie ze jest ich mało na wielu trasach a le na innych są prawie wszędzie. Dostawić zawsze można jeśli będą takie rowery. Barierki nabiora sensu jak będzie więcej rowerzystów bo odepchniecie się zawsze trochę przyspiesza i więcej osób zdoła przekroczyć. > Czyli najpierw napocić się na postoju pakując energię ze sprawnością 70%, a pot > em > jechać odzyskując tą energię ze sprawnością 90%? >To ja już wolę odpocząć chwilę > na postoju i potem puścić z nóg w glebę ze sprawnością 100% + x% które zyskałem > > odpoczywając. Zapominasz ze rozpędzanie trwa i przez światła przejeżdża mniej osób jeśli pierwszy jest ciamajdą. W rowerach odpoczynek jest niepotrzebny a nawet szkodliwy bo robią sie zakwasy, Najlepiej jest utrzymywać stała moc.Dużo traci się na przerzutkach a wspomaganie przy ruszaniu ten problem eliminuje. Szybko nabierasz prędkości to masz prostoliniowy tor jazdy a nie zajeżdżasz drogi tym z naprzeciwka na wąskim przejedzie. Na niektoych skrzyzowaniach musi pokonac 5-7 swiateł i to trwa dłużnej niz2 minuty. Jeśli ten czas można by odzyskac szybka jazdą to aja wolę pedałować niż odpoczywać. Oczywiście jak ci się nie spieszy możesz odpoczywać, przecież to wolny wybór. Zdarza się jednak że na kogoś czekamy, czy w korku nie możemy przejechać i gdyby była taka funkcjonalność to można by popedałować. Przykładowo widzisz ze nie zdążysz dojechać do świateł na zielonym to zmieniasz obciążenie i wolno jedziesz a pedałujesz z dużą mocą. Nadmiar gromadzisz w akumulatorze. Tak samo jak ci ktoś zajedzie drogę. Dusisz ale zwalniasz aby tylko zachować równowagę za wolno jadącym autem czy rowerzystą którego nie możesz wyprzedzić na wąskim odcinku. i nie wściekasz się, że ktoś ci zabrał czas i energię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.e-wro.net.pl 03.08.11, 14:32 > > Cena superkondensatora 58/15V wynosi 50 euro czyli niecałe 200 zł . > > waży 0,5 kg. To ceny sprzed lat , teraz zapewne sa dużo tańsze. > > Link? Proszę bardzo link > > W handlu występują zdaje się już S-C 30Wh/kg > > Wszystko to piękne i ja też się podniecam wieściami o nowych super wypasionych > magazynach energii ale konkretów wciąż brak (link?) Nie szukałem bo 30Wh/kg pewnie są drogie. JA też się nie podniecam tym ze w laboratoriach są już 300 Wh/kg. Będzie tani falownik przetwarzający napięcie kondensatora od 15V do zera to popatrzę na ceny super kondensatorów 30Wh/h zapewne Maxwell wyskoczy z nimi. Skoro rower miejski ma być ciężki aby go nie kradli to nawet ciężki supekondensator można dołożyć zamiast ciężkiej ramy. Na Allegro jest za 250 zł 18F/ok 20V są też w okolicy 100 zł. > > W handlu występują zdaje się już S-C 30Wh/kg > > Wszystko to piękne i ja też się podniecam wieściami o nowych super wypasionych > magazynach energii ale konkretów wciąż brak (link?) Głownie koszzt akumulatorów. Kolega przywoził po 60.000 . Karoseria od fabryki kosztuje 13-15 000 $ a drugie tyle koszt przeróbki. co daje 30.000$. Z pewnością koszt S_C nie może wynosić 30.000 zł a co najwyżej 3000 zł. > Hamowanie odzyskowe w rowerze to kompletny bezsens, zwiększasz koszt i masę row > eru, W aucie ma sens, a tam też problemem jest masa auta. Odzysk w ruchu miejskim ma dużo większy sens niż na trasie. Niech odzysk oscyluje w granicy 10% ale ma to wielkie znaczenie psychologiczne i poprawia dynamikę przy ciągłych przecinaniach się trasy z innymi użytkownikami drogi. Dotąd mówiło się o bezsensie odzysku bo trudno było energie władować do akumulatora w tak krótkim czasie. Koszty falownika zasilanego opadającym napięciem do zera również były dużo wyższe niż sterownika standardowego. Ale elektronika tanieje i wiele nie waży. > sam koszt ustrojstwa do magazynowania i przetwarzania energii będzie wynosił ni > e mniej niż > 500 zł, Jeśli zwykły sterownik kosztuje 50 zł w detalu czyli u producenta 25 zł to cena falownika sterowanego superkondensatorem zbliży się do 50 zł gdy będzie popyt. Przede wszystkim kondensatory muszą stanieć a jeśli wzrośnie ich gęstość że będą niewiele cięższe od akumulatorów ale będzie je można szybko naładować to przy ich trwałości 20 lat wymusza wprowadzanie sterowników z odzyskiem. Zatem to jest efekt skali produkcji aby były dostępne i tanie. Dziś są już stosowane w skuterach elektrycznych więc nic nie stoi na przeszkodzie aby stosować je w rowerach, a już szczególnie w miejskich wypożyczalniach gdzie rowery są drogie i w ciągłym ruchu. > a za taką kasę to ja mam ładowanie prądem mojego roweru na 2 lata :> > ; Nie chodzi i oszczędność na pieniądzach bo siła ludzkich mięśni zawsze będzie droższa niż z elektrowni. Chodzi o wydłużenie zasięgu jazdy na akumulatorze, o zwiększenie dynamiki ruszania , o eliminację strat związanych z ciągłym hamowaniem czyli zmniejszenie zmęczenia. O zmniejszenie konieczności przełączania przerzutką. Do tego dochodzi możliwość krótkich doładowań w trasie czy to z pętli indukcyjnej gdy czekamy na światłach czy przez gniazdo gdy rower stoi przy stojaku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.e-wro.net.pl 03.08.11, 15:23 > > Szczególnie jak pisałem gdyby dało się rozłożyć moc kolarza w czasie np p > odczas > > oczekiwania na światłach. > > Mrzonka i teoretyzowanie z czapy. No to realniej .Moc dostarczana przez kolarza zależy od prędkości jazdy. Kolarz chciałby produkować optymalną moc czyli stałą, ale warunki jazdy powodują że prdkośc znacznie skacze. Póki mamy wspomaganie akumulatorem to możemy je odłączać tam gdzie wystarczą "nogi". Ale często prędkość spada do tak niskiej że mamy zapas mocy w nogach.Ten zapas można wykorzystać w czasie gdy potrzebna jest chwilowa moc większa a nam się nie chcę wysilać. Czyli dojeżdżamy do świateł bardzo wolno. Zbieramy energię na zjazdach lub na prostej przed podjazdem. Odzysk z hamowania to powiedzmy tylko 10% energii ale równomierne zarządzanie mocą może dać kilka razy tyle. > > Mowie o małym panelu na pudle elektroniki do podtrzymywania energii zamka > , łąc > > za z centralą po GSM, oraz GPSsa oraz lamp . > > A co mnie obchodzi ładowanie szmelcu pomocniczego? Mówimy tu o jeździe :> Jak piszą o rowerze półelektrycznym to pewnie chodzi im o taki bez silnika, tylko z hubem zasilającym elektronikę. > > Ludzie robią trójkołowce i montują duże panele. Można panel zamontować na > przyc > > zepce za rowerem lub na daszku przeciwsłonecznym spełniającym role paraso > la. > > jednak rozwiązaniem jest panel rozsuwany na postoju czy też stojaki rower > owe z > > panelami > > Można wszystko, tylko mimo mojego entuzjazmu do energii odnawialnej, nadal twie > rdzę > że panele słoneczne w czymś takim to bezsens bo nie ma na nie miejsca a ich kos > zt > nie zwróci się nigdy, chyba że kupisz jakieś używki w cenie złomu. Panele robi się samemu z odpadowych ogniw i kosztuje to 20 razy taniej. Stacje słoneczne do ładowania aut czy rowerów są dość powszechne. Np stacja firmy Kyocera link Nic nie stoi na przeszkodzie aby mieć zwijany w rulon panel o powierzchni jednego metra kwadratowego aby wyciągnąć z niego na postoju 150 W. Ale sensowniejsze jest przykrycie wiat ze stojakami panelami i ładowania roweru sukcesywnie po trochu przy każdym zaparkowaniu. Akumulatory doładowywane tylko częściowo uzyskują większą trwałość. > że panele słoneczne w czymś takim to bezsens bo nie ma na nie miejsca a ich kos > zt > nie zwróci się nigdy, chyba że kupisz jakieś używki w cenie złomu. Zależy co liczymy , czy tylko cenę energii czy etż zaoszczędzony czas . Niestety prąd to nie benzyna oi często nie zdążymy naładować akumulatora z gniazdka a czekać kilak godzin to strata czasu dość wymierna i 100 razy większa niż cena prądu. Skoro trwałość panela wynosi 30 lat a dos atcji łądowania zamaist akumulatora można podpiąć ciężkie superkondensatory o trwałości kilkudziesięciu alt to taka stacja staje sie bezobsługowa .Duza waga kondensatora przestaje byc rpzeszkdoa bo jest on an stałe przymocowany do stacji i gromadzi energie przez cała dobę która szybko oddaje do roweru podpiętego do podładowania. Zatem zamiast wozieć panel w rowerze możesz wielokrotnei w ciągu dnia , krótko podładować rower czy to pojemniejszy superkondesntaor czy to akumulator przystosowany do szybkiego ładowania a o niewielkiej pojemności i masie. Taki rower działałby trochę jak trolejbus. Zresztą wierzę ze przyszłe autobusy będą ładować superkondensatory na każdym przystanku przez co będą dwa razy lżejsze i nie będą wymagać okresowej wymiany akumulatorów. Ale jak pisałem wcześniej uzupełniająco będzie można ładować ładowarkami indukcyjnymi , które na początku będą w jezdni przed skrzyżowaniami co da autom i rowerom duże przyspieszenie i poprawi przepustowość. Są też próby montowania paneli w drodze aby wielkie powierzchnie zamienić w elektrownie . Odpowiedz Link Zgłoś
eurb Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w Po... 02.08.11, 15:31 tylko dlaczego nikt nie pomyślał i nie postawił rowerów z tyłu dworca PKP obok PKS. Teraz kiedy dworzec trzeba dookoła oblatywać te rowery bardziej by się przydały z drugiej strony. Jakoś nikt nie pomyślał że ze względu na brak pociągów podmiejskich większość jeździ autobusem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.e-wro.net.pl 02.08.11, 16:44 > tylko dlaczego nikt nie pomyślał i nie postawił rowerów z tyłu dworca PKP obok > PKS. > Teraz kiedy dworzec trzeba dookoła oblatywać te rowery bardziej by się przydały > z drugiej strony. Jakoś nikt nie pomyślał że ze względu na brak pociągów podmi > ejskich większość jeździ autobusem Przecież są z dobrej strony bo stoją od frontu.Skoro kasy i wejście jest z tyłu to trzeba szybko przemieścić się od frontu do tyłu a w drugą stronę nie ma pospiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.11, 00:51 Wypowiedź godna chińskiego kontrwywiadu... Odpowiedz Link Zgłoś
witek7205 Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w Po... 02.08.11, 15:38 jesli wroclawski rower miejski to sukces to ja jestem gołąb i umiem latac. Odpowiedz Link Zgłoś
madeingermany Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w 02.08.11, 20:08 jesteś i poszukaj sobie wysokiego budynku, żeby sobie polatać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w IP: *.e-wro.net.pl 03.08.11, 10:12 > jesli wroclawski rower miejski to sukces to ja jestem gołąb i umiem latac. To dlaczego podpisujesz się witek7205 ? Czy to numer klatki ? Wobec polskiego wandalizmu miałem obawy ze się to sypnie , zatem należy uznać to za sukces. Odpowiedz Link Zgłoś
arturpio perpetum mobile 03.08.11, 00:04 Zgadzam sie : facet wymyslil perpetum mobile. przynajmnieh to z tego tekstu wynika (cytuje) : "Podczas pedałowania silnik doładowuje się, wspomagając rowerzystę" ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: perpetum mobile IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.11, 00:48 Nie tylko perpetuum mobile ale też system wytwarzania, przetwarzania i magazynowania energii w silniku. Co najmniej Nobel, choć po drodze pewnie jeszcze Nagroda Darwina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: perpetum mobile IP: *.e-wro.net.pl 03.08.11, 10:30 > Nie tylko perpetuum mobile ale też system wytwarzania, przetwarzania i magazyno > wania energii w silniku. Co najmniej Nobel, choć po drodze pewnie jeszcze Nagro > da Darwina. Widziałem rowery elektryczne wyposażone w silnik magazynujący energię. To rozwiązanie stosowane przez wiele firm. Stosuje się takie w silnikach pracujących z odzyskiwaniem energii przy hamowaniu. Nie ma sensu przesyłać z z silnika pracującego jako prądnica prąd do akumulatora i regulatora aby zaraz z powrotem przesyłać go w druga stronę. Montaż akumulatora wraz z regulatorem w bębnie silnika eliminuje kłopotliwą instalację elektryczną oraz straty energii na przesyle, albowiem płyną duże prądy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: perpetum mobile IP: *.dynamic.chello.pl 03.08.11, 11:50 Sam nie rozumiesz tego co piszesz? Jak silnik może magazynować energię? - służy do jej wytwarzania, do magazynowania jest akumulator, w który wyposażony jest zestaw napędowy. Trochę precyzji wystarczy. Ja nawet jeździłem na rowerach tak elektrycznych jak i ze wspomaganiem elektrycznym. Oba posiadały akumulatory. Montaż akumulatora w bębnie powoduje jego: a. minimalizację, przez co spada jego wydolność, a co za tym idzie podnosi się koszt serwisu, b. utratę przez rower naturalnego środka ciężkości Coś za coś, nie pisz więc, że to taki miodzik. Chyba, że to też jest nieistotne, podobnie jak sprawne działanie WRM. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: perpetum mobile IP: *.e-wro.net.pl 03.08.11, 15:54 > Sam nie rozumiesz tego co piszesz? > Jak silnik może magazynować energię? - służy do jej wytwarzania, Chyba do przetwarzania.Silnik to nie jest perpetum mobile. Równie dobrz mizna spytac jak auto magazynuje energie przecież słuzy do ejdzęnie czyli do zuzywania energii. Silnik parowy magazynował energie w kole zamachowym, kotle parowym. Silnik spalinowy magazynuje energie spalania w korbowodach i oddaje ja przez cały cykl aby nie szarpał miedzy detonacjami paliwa. Silnik to skomplikowane urządzenie składające się z wielu innych urządzeń.Akumulator czy ogniwo paliwowe to może być jedno z tych urządzeń. Jeśli ktoś kupuje okrągłe urządzenie którego główna częścią jest silnik to nie pyta czy jeśli w obudowie jest zamontowany akumulator , BMS, regulator PWM i inne podzespoły to nie wolno tego urządzenia nazywać silnikiem. Takie siniki (zestawy) są sprzedawane oddzielnie i wystarczy je przypiąć do roweru. >do magazynowan > ia jest akumulator, Nie tylko >w który wyposażony jest zestaw napędowy. > Trochę precyzji wystarczy. Nigdy nie będziesz do końca precyzyjny. Stosuje się pewne uproszczenia w nazewnictwie.Samochód sam nie chodzi a jest samochodem. > Ja nawet jeździłem na rowerach tak elektrycznych jak i ze wspomaganiem elektryc > znym. Oba posiadały akumulatory. A gdzie ten rower posiada akumulatror ? link > Montaż akumulatora w bębnie powoduje jego: > a. minimalizację, przez co spada jego wydolność, Ale i masa oraz straty na kablach, W efekcie sporo rowerów o zasięgu 10-20km z akumulatorem w silniku. łatwiej też przystosować zwykły rower do współpracy z takim silnikiem > a co za tym idzie podnosi się > koszt serwisu, Właśnie integracja w jednej obudowie podnosi niezawodność. > b. utratę przez rower naturalnego środka ciężkości > Czy akumulator będzie pod siodełkiem czy w kole to niewiele zmienia. takie silniki są też montowane poza kołem np przy korbach > Coś za coś, Producenci nie staraliby się skomplikować . Jeśli mocujesz silnik manetkę i jedziesz to wies że wszystko współgra .Często nie jest potrzebny duży zasięg lecz rower lekki, zintegrowany, łatwy do składania aby wyskoczyć na miasto i wrócić. Te urządzenia o których myślałem były produkowane z myślą o łatwych samodzielnych przeróbkach . O ich zaletach świadczy wysoka cena, którą rynek zaakceptował. Właśnie rower miejski potrzebuje takich małych zintegrowanych urządzeń bo nie potrzebuje akumulatora do jazdy przez 2-3 godziny a małego który będzie się doładowywał w stacji. Przykładowa zaleta takiego rozwiązania to to, że trudniej ukraść akumulator schowany w silniku niż wsuwany za siodełko i demontowalny kluczykiem. >nie pisz więc, że to taki miodzik. Zależy do jakiego roweru. > Chyba, że to też jest nieistotne, podobnie jak sprawne działanie WRM. Każdy rower elektryczny jest inny. Jeden optymalizowany jest na duży zasięg inny na wysoką prędkość, jeszcze inny na możliwość przewożenia w aucie itd. Odpowiedz Link Zgłoś
agnesa81 Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w Po... 03.08.11, 06:09 Jak ma u nas coś działać, jak zaraz na firmę/ludzi wylewane są litry jadu i zamiast propozycji zmian, złośliwie wytykane błędy? W takiej atmosferze mi by się odechciało. Macie rowery w mieście i jest z czego się cieszyć. Jeśli system Wam nie odpowiada, przecież nikt nie zmusza Was do korzystania z niego. Inne duże, zakorkowane miasta takiego rozwiązania w ogóle nie mają (np. Poznań). Odpowiedz Link Zgłoś
lisciasty_pl Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w 03.08.11, 07:01 agnesa81 napisała: > Jak ma u nas coś działać, jak zaraz na firmę/ludzi wylewane są litry jadu i zam > iast propozycji zmian, złośliwie wytykane błędy? W takiej atmosferze mi by się > odechciało. Ja tam nie widzę jadu tylko konstruktywną krytykę i podśmiechujki z kretynizmów w artykule :> Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Wrocławski sukces rowerowy zamierza jechać w 03.08.11, 08:38 tych rowerów nikt nie dał za darmo, tylko miasto (czyli my) wydało na ten projekt ponad 1 mln zł. Przyznasz chyba, że ktoś kto ponosi takie koszty, ma prawo wymagać odpowiedniej jakości Odpowiedz Link Zgłoś