Gość: limo
IP: 212.244.79.*
20.05.04, 09:42
To było na wylotówce na Bielany z Wrocławia. Już od centrum zapier... gość
ciągnikiem siodłowym bez naczepy - luźny był, więc jechał ostro. Jechałem
jakieś 90km/h prawym pasem, gość podobnie obok mnie lewym. W pewnym momencie
zniknął i nagle poczułem lekkie "łup" od tyłu - patrzę w lustro a to ten ch..
mnie stuknął (myślę, że przypadkiem). Zacząłem trąbić i lekko zwalniać, a ten
mnie jeszcze raz (no teraz to już chyba celowo), wyskoczył spowrotem na lewy
i gazu. Nie goniłem go. Zatrzymałem się zobaczyć straty - porysowany zderzak.
Cieszę się, że nie mam haka, bo - nie daj Boże - mógł się do mnie
przyczepić...
No i zgłupiałem - wzywać policję, gonić ch...? Co miałem robić.
Aha, wszystkich co będą w okloicach Wrocławia proszę o zwrócenie uwagi na
czerwony ciągnik siodłowy o numerach DWR A384 - to ten ku..s mnie tak
urządził