Co jest dobre dla miasta, nie jest dobre dla dz...

04.10.11, 10:14
Polska jest krajem nieprzyjaznym dla rodzin z dziećmi. Za 30 lat wszyscy obudzą się z ręką w nocniku, bo w Polsce będzie niespełna 30 milionów ludzi (włączając imigrantów), a emerytów nie będzie miał kto utrzymywać. Ależ wtedy będzie gadanie o nieodpowiedzialności poprzednich pokoleń! A winni są krótkowzroczni politycy.
    • masofrev Co jest dobre dla miasta, nie jest dobre dla dz... 04.10.11, 17:13
      Rodzice, walcząc o prawa swoich dzieci, zawsze powinni twardo powoływać się na przepisy [...].

      Jasne, akurat to kogoś w Wydziale Edukacji wzruszy. WE prawo ma w czterech literach, bowiem wedle urzędników "I'm the Law". Procesy? Proszę bardzo, pewnie najpierw rok w sądzie administracyjnym, potem tyle samo w cywilnym by dostać nędznych kilka złotych odszkodowania, z naszych (podatników) pieniędzy zresztą.

      Pani dr proponuję natomiast osobisty kontakt z pracownikami wrocławskiego WE (zwłaszcza z radcą prawnym) - po 5 minutach rozmowy staje się jasne, że do tych ludzi żadne merytoryczne argumenty nie trafiają.
    • Gość: real525 Ale skąd taka kwota? Może być znacznie mniejsza!! IP: *.finemedia.pl 06.10.11, 11:08
      A pytanie dodatkowe jest następujące - dlaczego tylko rodzice dzieci niepełnosprawnych mają refundację dojazdów do szkół? Rozumiem że oni mają gorzej, są poszkodowani przez los itp, ale... w tym momencie tworzymy grupę poszkodowanych - rodziców normalnych dzieci? Nie twierdzę że takie dopłaty są złe - zapewne przydałoby się po prostu zastanowić nad ich dystrybucją.

      Ale nie o tym chciałem mówić. O kosztach.
      W artykule jest napisane o 250 dzieciach i 250 tysiącach złotych.
      To daje 1000 złotych miesięcznie na dziecko, czyli wg normy ustawowej 0,8358 dla poj. pow. 900ccm (czy jest ktoś, kto daje tyle za przejechany kilometr? Wszędzie płacą mniej) daje to niecałe 1200 kilometrów miesięcznie na jedno dziecko. Czyli do szkoły dzieci mają średnio ponad 27 kilometrów.
      W dalszych obliczeniach będę zakładał, że średnia odległość dziecka od szkoły to 4km (biorąc pod uwagę wielkość Wrocławia, taka powinna nam wyjść średnia przejazdów).

      Ale odstawmy na bok normalne liczenie, bo dzieci są niepełnosprawne, do ich przewozu trzeba opiekuna, i tak dalej. Spójrzmy na ofertę przewozu osób niepełnosprawnych przez MPK.
      Oferuje ono usługę przewozu do 5 kilometrów z opiekunem w kwocie 28zł, a następne kilometry za 3,50. Wartością dodaną jest fakt, że ewentualna osoba dodatkowa, czyli np. mama dziecka jedzie za darmo. Dodatkowo w takim zamówieniu otrzymamy 30% rabat. 28zł za przejazd razy 250 dzieci razy dwa przejazdy dziennie - 14000zł dziennie, czyli 308000 zł miesięcznie - po uwzględnieniu rabatu mamy 215600 zł miesięcznie. Czyli mniej, niż w tej chwili jest wydawane z kasy miasta na przewóz, a każde dziecko zostało policzone osobno! Wow, zwiększamy komfort przewozu dzieci i jednocześnie mniej płacimy.

      Ale zastanówmy się jak możnaby dalej zmniejszyć koszt miesięczny przewozu dzieci?

      Myśę, że maksimum 10% realnie potrzebuje pojazdu przystosowanego do ich niepełnosprawności, a reszta bez problemu może się poruszać zwykłym samochodem... (jeśli ktoś jeździ na wózku, może jechać zwykłym samochodem osobowym; podobnie ze wspomnianymi w artykule dziećmi autystycznymi itp.) ale załóżmy - dla łatwiejszego liczenia - 20%.

      Zostaje 200 dzieci. Ile kosztuje ich przejazd na trasie dom-szkoła? To oczywiście jest uzależnione od odległości, ale jeśli dla tych 200 dzieci, na każdą dwójkę zamówimy taksówkę, dodajmy średnio kilometr dla nadłożenia drogi, otrzymujemy 100 przejazdów po 5 kilometrów, dwa razy dziennie - 1000 kilometrów dziennie. Maksymalna dopuszczalna przez prawo kwota za taką usługę to 3300 złotych (6zł za pierwszy kilometr, 3zł za kolejne). W ciągu miesiąca (22 dni robocze) daje to koszt rzędu 72600zł, ale przy takiej umowie na pewno kwota spadłaby o 30% - 50% (tego rzędu sa zniżki taksówkarskie). Rabat przeznaczamy na koszt zatrudnienia opiekunów wymaganych przez prawo opisane w artykule, i jeszcze trochę pieniędzy powinno zostać.

      Pozostaje 50 dzieci wymagających specjalistycznego transportu. Skorzystajmy ze wspomnianego już MPK. 28zł za przejazd razy 50 dzieci razy dwa przejazdy dziennie - 2800zł dziennie, czyli 61600 zł miesięcznie - po uwzględnieniu rabatu mamy 43120 zł miesięcznie.

      Otrzymujemy koszt miesięczny 72600+43120=115720 zł, a nie 250 000, jak jest to napisane w artykule.

      Ale to nie koniec oszczędności! Jeśli połowa rodziców z pierwszej grupy 200 osób zdecydowałaby się na dowożenie dzieci własnymi samochodami, wtedy średnio zapłacilibyśmy za jedno dziecko 0,8358 (stawka ustawowa za kilometr) * 4 (średnia odległość) * 2 (ilość przejazdów dziennie) * 2 (rodzic wraca do domu podczas gdy dziecko jest w szkole) * 100 (ilość dzieci) = 1337,28 zł dziennie, czyli 29420,16 zł miesięcznie, podczas gdy koszt przewiezienia ich taksówkami wyniósł 36300 zł. Niedość powiedzieć, że takie rozwiązanie niesie ze sobą daleko idące pozytywne cechy w aspekcie socjalnym (dłuższy czas spędzany z rodzicami przez dziecko).

      Łączna kwota wychodzi nam 29420,16 + 36300 + 43120 = 108840,16 zł miesięcznie, czyli prawie 60% taniej względem początkowych 250000 zł! Jednocześnie mamy zapewniony wyższy komfort o który walczą rodzice dzieci.

      Czy pozostałe 140 tysięcy to mało? Rocznie otrzymujemy niecały milion siedemset tysięcy, czyli więcej niż potrzeba było na remont kilometra ulicy Opolskiej podczas minionych wakacji.

      Kwestia dowozu dzieci niepełnosprawnych do szkół to na pewno jest jeden z ostatnich punktów w budżecie miasta. Jeśli jednak inne pieniądze też tak są gospodarowane, to boję się myśleć co się dzieje...
      • Gość: mamaAspi Re: Ale skąd taka kwota? Może być znacznie mniejs IP: 80.51.71.* 05.06.12, 19:46
        > Kwestia dowozu dzieci niepełnosprawnych do szkół to na pewno jest jeden z ostat
        > nich punktów w budżecie miasta. Jeśli jednak inne pieniądze też tak są gospodar
        > owane, to boję się myśleć co się dzieje...
        i dobrze sie boisz, o ten dowóz nieraz trzeba sie nawykłócać bo gmina zbywa jak może, po za tym trzeba wiedzieć o takiej możliwości co jest skrzętnie nie ujawniane przez rodzicami. Dotacja którą gmina dostaje na dziecko niepełnosprawne znika gdzieś w gminie a rodzice jak domagają sie czegokolwiek słyszą że nie ma kasy i do tego wysokość tej subwencji też jest skrywana. Pewnie przykładów jest jeszcze więcej ale to to co mi przyszło w tej chwili.
        • Gość: Łoś_bimbacz dzieci, zwłaszcza niepełasprawne rujnują budzet PR IP: *.ip.netia.com.pl 05.06.12, 21:21
          Dzieci , a zwłaszcza niepełanosPRawne, zubażają budżet igrzyskowy, zmniejszają wynagrodzenia kopaczy płacone z kasy miasta oraz nagrody fundowane przez Sternika dla uznanyc ałtorytetów:)

          Co to za kraj, gdzie za miliardy funduje się impreze dla PRywatnej Międzynarodówki Kopaczy i jednocześnie zamyka szkoły, przedzkola i podnosi maksymalny VAt na ubrania dzięcięce.....
          Nawet Szwecja i Norwegia zrezygnowały z ubiegania się o Error 2016 zostawiając ten zaszczyt większym frajerom....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja