zomozadwa 29.10.11, 13:33 Teraz możemy sobie tylko wyobrażać, co się będzie działo po śmierci. Przekonamy się, czy mieliśmy rację, kiedy będzie po wszystkim. www.milanos.pl/vid-6476-George-Carlin---O-smierci.html Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
krasnaladamu Lepiej jest dla nas nie znać swojej godziny śmi... 29.10.11, 13:35 Te, panie redaktor. Dlaczego "cytat" we wstępie ("Gdybyśmy mieli pewność, że po drugiej stronie nic nie ma, to sama myśl o tym byłaby przerażająca. Lęk przed nicością mógłby być nie do opanowania") jest inny, niż właściwa wypowiedź (w odpowiedzi na ostatnie pytanie)? Wstęp brzmi jak katolickie pieprzenie. Prawdziwa wypowiedź już nie. Odpowiedz Link Zgłoś
zomozadwa Re: Lepiej jest dla nas nie znać swojej godziny ś 29.10.11, 13:39 ministranci tak mają. nawet wtedy, kiedy po latach redachtorami zostaną. :-D Odpowiedz Link Zgłoś
lord_viadro i pamiętajcie Kochani ! 29.10.11, 18:18 nigdy nie wrzucać zdechniętego chomika do muszli ! bo grozi zapchaniem i "zmatwychwypłynięciem" chomika i nie tylko ! dodatkowo jak dziecko, zechce mu znicza zapalić to przez nieuwagę idzie sobie dupę oparzyć i inne części niesforne! a i tak wyjdzie na to, że Kononowicz miał racje ;P Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Niedługo będziemy nieśmiertelni 29.10.11, 22:15 "Gdyby udowodniono, że po drugiej stronie nic nie ma, dla niektórych ta myśl byłaby przerażająca. Lęk przed tym, że po prostu nas nie będzie, mógłby być nie do opanowania." No ja właśnie uważam, że nic nie ma i dlatego cholernie boję się śmierci. Jednak jest nadzieja w postępie w medycynie i ciągłym wydłużaniu ludzkiego życia. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to już za 20-30 lat życie wieczne będzie możliwe. I tej myśli się trzymam. Dzięki temu nie wariuję :) Pozostaje jedynie lęk przed śmiercią w wyniku jakiegoś wypadku, bo na to wiecznie młode ciało i tak nie pomoże. No chyba, że uda nam się rozdzielić ciało od umysłu. Np. trzymać mózg bezpiecznie gdzieś głęboko pod ziemią i zdalnie sterować swym ciałem, które zawsze będzie można zastąpić nowym. Ale zanim się tego nauczymy, trzeba będzie przeżyć te kilkadziesiąt lat, podczas których ryzyko wypadku zawsze będzie istniało. No i trzymanie mózgu głęboko pod ziemią też nie będzie stuprocentowym zabezpieczeniem. Wszak zawsze może ktoś go stamtąd wyjąć, albo trafić w to miejsce meteoryt. Cóż... zobaczymy co przyniesie przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
straznik.wroclawski Re: Niedługo będziemy nieśmiertelni 01.11.11, 19:42 Mors certa, hora incerta - śmierć pewna, jedynie godzina niepewna - to prawda znana maluczkim od tysiącleci przecież. Nieroztropnością jednak byłoby frasować się nieuchronnością upływu czasu, snadź życie jest tak wspaniałe, a kowalami jego jesteśmy my sami, że posiadłszy zdolność chwytania dnia, bez obaw możemy patrzeć na to, co przyniesie jutro. Czy możemy liczyć na dalszą egzystencję, jeno w innej formie, po zapadnięciu w wieczny sen? Ignoramus et ingnorabimus - nie wiemy i nie będziemy wiedzieć, bo nasze zdolności poznawcze są w tym względzie niezwykle ograniczone. Przychodzi mi na myśl jednak pewna anegdota, którą często opowiadał mi pewien profesor teologii: rzecz działa się w Watykanie, przy siedzibie kurii, przed którą pewien przepyszny prałat, rozkochany w doczesnym blichtrze, zaparkował swego mercedesa z górnej półki. Przechodzący tamtędy ubogi zakonnik, przedkładający "być" nad "mieć", dostrzegł wylaszczonego (to takie modne słówko) dostojnika, wysiadającego z drogiego auta i znikającego za bogato zdobionymi odrzwiami instytucji kościelnej. Podszedł ów mnich do mercedesa i, wykorzystując fakt, że karoseria jego, jako i sandały zakonnika, były pokryte kurzem, napisał: RECEPISTI MERCEDEM SUAM, co znaczy "otrzymałeś nagrodę swoją". Łacińskie merces, mercedis to zapłata, nagroda, w wierze zaś chrześcijańskiej celem wiernych jest takie życie doczesne, by nagrodą stało się życie wieczne. Ten pusty w środku prałat otrzymał tę nagrodę już teraz, za życia, wobec czego nie może liczyć na nic więcej po śmierci. Moim skromnym zdaniem z chwilą śmierci atomy składające się na nasze ciała ulegają stopniowemu rozproszeniu, stając się pożywieniem dla żyjących pod ziemią organizmów, są zasysane przez korzenie roślin, przemieszczają się coraz wyżej w łańcuchu pokarmowym, by ponownie dostać się od organizmu ludzkiego. Mimo wszystko jednak żyć należy tak, aby nikomu nie wadzić. Strzeżonego bowiem Pan Bóg strzeże. Ignoramus et ignorabimus... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KWar Rany Boskie, ależ ona ma piękne futerko! IP: *.play-internet.pl 29.10.11, 16:02 Futerko na kocie, gdyby ktoś miał wątpliwości. Cudowna jest mina tego zwierzaka: ja nie jestem byle jakim kotem, ja jestem kot nad koty! A kto myśli inaczej, tego podrapię! Przepiękny. Wcale mi się teraz nie chce myśleć o kwestiach tanatologicznych, a tylko o głaskaniu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawa Re: Rany Boskie, ależ ona ma piękne futerko! IP: *.fbx.proxad.net 30.10.11, 13:57 Re: Rany Boskie, ależ ona ma piękne futerko! gdzie ???? ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
sten.1 Lepiej jest dla nas nie znać godziny swojej śmi... 29.10.11, 17:50 Śmierć nie boli i nie wie się kiedy się ją przechodzi. Pięciominutowy nieboszczyk. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofczyz Lepiej jest dla nas nie znać godziny swojej śmi... 30.10.11, 09:07 Pani psycholog bada. Lęk przed śmiercią lub raczej świadomość jej nieuchronności to przypadlość ludzi starszych(powiedzmy po 80), czas kedy wypada zakończyć sprawy a nie rozpoczynać nowe. To czas oczekiwania na nieuchronne, jakie bufory pani chce zastosować i po co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olek Re: Lepiej jest dla nas nie znać godziny swojej ś IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.11.11, 18:37 A co może być po śmierci ? Odpowiedź jest prosta nic człowiek wymyślił sobie boga każda z nacji wymyśliła swoją nazwę i ... a to po to by lżej się im umierało . Czym różni się człowiek od zwierzęcia tak samo umiera i gnije i ... starość to kolej rzeczy tak powstaliśmy w drodze ewolucji i umierając robimy miejsce następnemu pokoleniu i to tak działa od wieków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Taka jedna Re: Lepiej jest dla nas nie znać swojej godziny ś IP: *.xdsl.centertel.pl 02.11.11, 08:53 Ot, popłuczynowe brednie... Nic nie ma - w moim pojęciu - żadnego życia po śmierci. Jest nicość, jak przed narodzinami. I nie ma się czego bać, choć śmierć najbliższych ogromnie boli! Żyjcie i dajcie żyć innym... Odpowiedz Link Zgłoś